Dodaj do ulubionych

Słowo o latach trochę młodszych

IP: *.arcor-ip.net 06.11.02, 01:51
Wiem,wiem,przecież my wszyscy jesteśmy młodzi,a co.Tyle że już trochę może
mniej.
Tak tylko tyci mniej.Nie macie ochoty czasem powspominać,jak było się tak
cudownie rześkim?
Drżenie powieki,kiedy akurat taki tik nie był potrzebny przy dziewczynie
naszych marzeń,albo chłopaku,na którego widok lasował się mózg dziewczęcy?
Pierwsze kołatanie serca,pierwszy seks,pierwszy,no też-kwach,alkohol i
prywatka?
Pierwszy papieros,bo o maryśce jeszcze wtedy nikt nie myślał?Szkoła,pierwsza
klasa,nowe zapachy,twarze i dyscyplina?Nowy strach.
Tajemne zakątki w najdziwniejszych miejscach...Sekrety,skrzętnie ukrywane
przed rodzicami i rówieśnikami.Miejsca spotkań różnych,najczęściej nie
lubiących się
i zwalczających się poprzez np.obrzucanie kamieniami grupek.
Ogniska,te ogniska podwórkowo-dziwnomiejscowe.
Ja np.pamiętam,że do mnie i kolesi należał cały 84-rodzinny blok.Od piwnicy
po dach.
W piwnicy piło się kwachy,kiedy atmosfera robiła się niezdrowa z racji
przybycia dorosłego,to biegło się na dach i tam kontynuowało
dyngolenie,strzelanie z procy,
oraz inne ciekawe rzeczy.Dokoła rosły drzewa z morwami-wiecie,co to?To takie
owocki,białe,zielonkawe i ciemnoczerwone,które my,z racji nieobecności
jedwabników wpieprzaliśmy kilogramami,nieświadomie dostarczając organizmowi
witamin.
Zajezdnia PKS była w pobliżu.Gonitwy ze stróżami,wleczenie dziwnych i
brudnych części aut do domu.Piękna rzecz.
A co wy robiliście,jak byliście trochę młodsi?Tylko tak troche oczywiście?
Macie ochotę na zwierzenia,czy boicie się jeszcze do tej pory,że was
zapuszkują?
Słuchaliście Czerwonych Gitar?I czego jeszcze?No,to gadajta...
Obserwuj wątek
    • lami Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 08:20
      pamiętam mojego pierwszego paierosa. Carmeny, paliłyśmy na dachu wieżowca, na
      który dziś za nic bym nie weszła :))
      I jak złamałam nogę na łyżwach i wszyscy faceci z klasy przyszli do mnie na
      Dzień Kobiet, bo ja przez tę nogę to do szkoły nie chodziłam. I jak sobie
      wszyscy na podwórku urządzali wyścigi na moich kulach, kiedy ja siedziałam
      unieruchomiona na ławce. Fajnie było :)))))
      • czort Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 08:26
        lami, ziomko, jaka dzielnica? jakie podworko???
        • lami Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 08:27
          osiedle BEMA :))) Swego czasu miało nie najlepszą opinię w mieście, ale ja
          nigdy nie bałam się tam chodzić wieczorem :)))))))
          • Gość: anka1 Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: 212.33.74.* 06.11.02, 08:54
            najfajniej wspominam strzelanie z procy zza koscielnego parkanu do idacych na
            rozaniec. ale fajne czasy byly, lza sie w oku kreci ....
            • czort Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 09:09
              no to 10ciny sie klaniaja:)) a z dziecinstwa sklodowskiej:)))
              a pamietacie odpusty rocha????
              • lami Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 09:15
                Czorcie, to teraz my jesteśmy rzut beretem od siebie:)) Antoniuk się kłania :))
                • lastka Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 09:17
                  No to ja drugi koniec Starosielce, dzień dobry :))
                  • lami Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 09:23
                    jak miło Lastuś, że wpadłaś :)) Dzień dobry:))))
                    • lastka Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 09:25
                      A ja tak przechodziłam całkiem obok i pomyślałam, że wpadnę tu do was :))
                      • czort Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 10:07
                        no tak, jak zawitam, to bedziemy o rzut:)) terozki we stolycu urzedujem, ale
                        nie stoi nic na przeszkodzie, cobyscie siem mialy spotkac:))
                        wezcie ze sobom i anke1!!!! ona tyz nasza!!!!
                        pozdrawiam meksyk i okolice, tesknie za swoimi!!!!!!!!!!!
                        • lastka Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 10:08
                          oooo to widzę, że jest nas trochę a anka to skąd? Z której strony?
                          • czort Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 10:13
                            z centrum. znaczy siem okolice lipowej:)))
    • kitek1 a mi pierwsza cwiarteczka z czerwona kartka....... 06.11.02, 08:57
      wypita po tym jak tomek anglie zatrzymal w 72r.,
      trzech chlopakow pokotem lezalo:)))
    • saqqara Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 09:05
      no tak, zabawy po pijaku na lokalnym cmentarzu konczace sie ucieczka przed
      policja, zaklad z kolezankami z klasy, ze uda mi sie uwiesc nowego ksiedza
      (kurna, przystojny byl a moja rodzicielka z powodu moich czestych wizyt w
      kosciele zaczela sie zastanawiac czy mnie na zakonnicie nie ciagnie;), kradziez
      kapusty z pola (to juz na studiach) bo nie mialo sie pieniedzy na zarcie...lza
      sie kreci:)))
    • lastka Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 09:22
      hi hi hi aj apamiętam jak kiedyś pierwszy raz poszliśmy na jabłka do cudzego
      ogrodu i siedząc tak na tym płocie wyszedł właściciel i krzyknął po co kraść
      wejdz do ogrodu lepiej, ale zwiewałyśmy...albo jeszcze pamiętam jak uczyłyśmy
      się z koleżanką palić papierosy. Jej rodzice przywozili od ruskich astry takie
      fujj bez filtra i w dodatku śmierdzące, to żeby nie było czuć i żeby nikt nie
      zobaczył to wyszłyśmy na balkon i wszyscy nas widzieli.
      • Gość: martucha Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.chello.pl 06.11.02, 10:09
        ja tez pamietam sporo: pierwsze papieroski palone za tzw gorka z towarzystwem z osmej klasy, pierwszy alkohol
        wypijany na dachu lokalnego smietnika (ale fajne miejsce sobie wybralismy!), pierwszy pocalunek, taki "prawdziwy" -
        to tez osma klasa, na klatce schodowej na ostatnim pietrze. wczesniej byly wizyty w cudzych ogrodach i objadanie
        sie jablkami, chodzenie po plotach - raz sie z jednego zsunelam i zawislam na sztachecie zahaczona o tyl koszulki,
        pamietam jak sie topilam w stawiku w parku saskim, jak notorycznie gubilam aparaty ortodontyczne robione gdzies za
        ciezkie pieniadze (i wscieklosc moich rodzicow).... to byly czasy!
        ale wspominam tez te zle i smutne chwile: jak umarla moja przyjaciolka, jak druga zrobila mi swinstwo, jak bedac na
        emigracji tesknilam za krajem, na ktory teraz czesto narzekam, jak utracilam wartosciowa dla mnie znajomosc i wiele
        innych.
        sadze, ze wszystkie te wspomnienia, dobre i zle, wzbogacaja czlowieka, czynia go w jakis sposob lepszym. samych
        radosnych wspomnien zycze :)
    • szaruga Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 10:09
      ja ze swojej strony dodam jeszcze:
      1) plucie na tiry z wiaduktu kolejowego... (polka na ktorej siedzielismy,
      lezelismy, kucalismy wysunieta byla nad sama jezdnie - dodam ze wtedy nazywalo
      to sie E16 czyli dzisiejsza "jedynka"...
      2) palenie cukru z saletra pod balkonami i robienie tzw kopciucha... :))
      • saqqara Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 10:38
        no prosze, kolejne panie odzieraja sie z szat grzecznych kobietek:))
        • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 13:38
          dla mnie lata troche mlodsze, to byla najpierw bylo kolko plastyczne, z ktorego
          nic nie wyniklo, poza tym, ze lubie nadal bazgrac ;))))
          potem bylo 8 lat szkoly muzycznej, ktore milo wspominam, ale tez nic nie
          wyniklo, poza tym, ze lubie muze... ;)))))
          powstawaly sobie liczne opowiadanka,wierszydla, etc...... ;)))))))) a nawet
          regularna powiesc... ;))))))

          nio a tak bardziej na temat?? ;)))) hi hi.. wagary w lasku, na czele klasy
          gnala.. mhmm.. ulalka ;)) tamze znalezione jakies koronkowe majtaski.. hi
          hi... ;))) ciekawe w jakich okolicznosciach je ktos zgubil ;)))
          papierosek pierwszy tyz na balkonie, hi hi.. bo tez chcialam, zeby siem nie
          wydalo, bo w domu nikt nie palil juz wtedy ;))) ale za to jaka byla porzadna
          marka ;))) bo to mialo byc doswiadczenie niezapomniane ;)))
          pierwszy kwach na wakacjach, probowany dyskretnie, za plecami.. hi hi hi..
          cioci, ktora nas podowczas pilnowala ;))))
          a z czasow wczesnych studiow?? duza ilosc panow "trzepaczy" w okolicach naszego
          akademika, ktorzy zagladali nam w okna... ;))))) no i nasze celowe
          prowokacje... hi hi hi ;)))))))
          a tak w ogole... to ja grzeczna jezdem ;))))))))
          • Gość: samanta morwy? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 14:09
            Morwy placza sie przez cale moje dziecinstwo.Najpiekniejsze morwy rosly na
            terenie koszar wojskowych .Oczywiscie zakradalismy sie tam z dzieciarnia
            mimo ,lazacych czesto wartownikow z karabinami.No i ktoregos dnia szanowny
            papa musial mnie odbierac z koszar ,pilnowana przez wartownika.Dlugo pupencja
            mnie bolala pozniej za te morwy;))) Teraz juz nikt chyba nie sadzi morw,to byly
            jeszcze chyba poniemieckie .Pierwsza randka?Stara dupa juz bylam,chodzilam do 8
            klasy.Pieprzony romantyk chcial mnie przeniesc przez kaluze.Mongol sie
            posliznal i wpieprzyl nas oboje w bloto;))Pierwszy pocalunek? Dostalam glupawki
            i nie moglam sie uspokoic .Rzalam z 15 minut.Biedak pewnie myslal ,ze to z
            niego i byc moze do dzisiaj leczy kompleksy. ;))Noo...fajnie bylo byc
            szczeniakiem,chociaz w sumie to chyba moja psychika pozostala na tym samym
            etapie nad czym ubolewa moja rodzina.
            • iwusia Re: morwy? 06.11.02, 18:32
              Fajnie jest się cofnąć w szczeniackie lata wspomnieniami:) Jako dzieciak byłam
              takim jasiem wędrowniczkiem. Miałam taką przyjaciółke z podwórko wszędzie
              wszystko razem. Ze szkoły oczywiście wracałysmy zawsze skrótami i docierałysmy
              do domu po dwóch trzech godzinach a starzy odchodzili od zmysłów gdzie sie
              podziewamy. Razem kradłyśmy z warzywniaka ogórki kiszone, tak ogórki!
              bynajmniej nie dlatego że byłysmy ale dla adrenalinki no i stały najbliżej
              drzwi hehehehe. Pamiętam jak dziś jak pobiłysmy się o......kasztana!. Ja ją
              ciągnęłam za jej piękne długie włosy a ona mnie tym kasztanem w skorupie po
              mordzie, jezu cyrk na pół osiedla zrobiłyśmy hehehehe. Na drugi dzień
              przyjaciółki jak gdyby nic jak to u dzieciaków bywa:) Pamiętam że miałyśmy tez
              taka sąsiadke która nie lubiła dzieci i zawsze nas przeganiała. Kiedyś
              nawrzeszczłyśmy jej pod oknem a jak wyjrzała to pokazałyśmy jej gołe tyłki
              hehehehe, ale potem miałam jazde w domu auć!:)))))Kiedys ta moja psiapiuła
              zwinęła babci z portfela 200 zł, kupa forsy. Kiedyś na religie chodziło sie na
              religie do kościoła a my tego dnia miałyśmy właśnie rano religie a po drodze
              była cukirnia z najlepsiejszymi lodami na świecie więc zakupiły snmy za te kase
              mnóstwo sobie lodów i tak żarłyśmy aż w końcu na religie dotarłyśmy zielone i
              rzygające jak koty hehehehe, długo potem nie mogłam na lody spojrzeć. Nie
              zapomne jak kiedyś przyprawiłam moją matke niemalże o zawał serca. IObok moje
              podstawówki była willa jakiegoś radzeckiego prominenta i obok stala mała
              wartownia i zawsze milicjanci pilnujący. Więc któregoś dnia razem z kumpelą
              zaczęłyśmy zagadywać panów milicjantów(miałyśmy wtedy jakieś 10 lat) i koniec
              końców panowie zrobili nam frajde i podwieźli nas do domu ze szkoły radiowozem.
              Wyobrżcie sobie mine mojej matki widząc mnie w latach osiemdziesiatych
              wysiadającą z radiowozu MO hahahahaha. Oj to były czasy. Potem lata nastoletnie
              i pierwszy facet, pocałunek, wtedy się chodziło ze sobą:). W odróznieniu od
              Ciebie samantio ja przy pierwszym pocałunku (było to w 6 klasie) zaczęłam
              uciekac jak głupia, a że było ciemno(kuchnia u koleżanki) wpadłam w jakies
              puste butelki wywaliłam się na całego hehehehehe. Fakt że był duuuuuuuuużo
              starszy ode mnie i juz wiedział co nie co a ja zieleńsza od szczypiorka na
              wiosne:)))
              Ech mogłabym długo pisać ale wątek by sie zrobił zbyt długi i nikomu nie
              chciałoby sie go czytać.:)
              • mathildae Re: morwy? 06.11.02, 18:42
                qrna, piekne wspomnienia...
                ja siedze sobie i zamiast 33 wesrje forecastu robic, to Was podczytuje;)
                piszcie wiecej, niech odetchne chwile!

                • iwusia Re: morwy? 06.11.02, 18:47
                  Mathi dopisz cos od siebie , narazie spadywam ale napewno coś dopisze,
                  fajniutki wątek i warto by sie rozwijał. To co piękne nalezy sobie często
                  przypominać i pielęgnować:)
                  pa:)
    • 0nly Re: Słowo o latach trochę młodszych 06.11.02, 19:14
      etam, ale wam sie zebralo.....mnie sie wlasnie w nocy snila szkola, i ze mialam
      mature, a przez caly rok nie chodzilam na zajecia z polskiego, no i kurna nie
      bylam do tej matury przygotowana...kurna.....
      co do mlodszych lat, to:
      pierwsze papierosy to byly palone przez chlopakow, bo ja cnotka-niepalaca
      bylam, ale potem ktoregos dnia w niedziele sobie z bratem popalalam pierwszy
      raz za jakas komorka,i nakryl nas starszy brat, kurna......ej, jakie to bylo
      nie dobre, nie to co dzisiejsza marycha.....
      pierwsze alkohole to rzecz jasna tylko w sylwestra, na umocz pyska szampana,
      choc byly oprocz tego niby wczesniejsze sytuacje, ale ja bylam cnotka-niepijaca
      (zreszta tak mnie do dzis pozostalo...:))), a gdzie tam.....a te sytuacje to w
      zwiazku z imprezkami u sasiadow, a kiedy sie juz sionsiady popily i spac
      poszli, to ich dzieci, a mieli wtedy po niecale 10 lat, spijali wszystko co w
      kieliszkach pozostawalo, i nie tylko....
      co do zachowan seksualnych, to rzecz jasna ja cnotka bylam, (ktora rzecz jasna
      nadal jestem), i to tylko pamietam jak nawet nie bedac jeszcze nastoletnia,
      chodzilo sie do lasu cala grupa, niby pogadac, i tak siedziala sobie grupka
      dzieciakow, no i co chwila jakas parka, ale to starszych, odchodzila na boki, w
      celach wprost okreslanych jako "dymac sie".......ale co oni tak naprawde robili
      to zero pojecia, he he he....
      co do innych zachowan z tamtych czasow, to pamietam chodzenie po sosnach w
      lesie, na sam czubek, bo ze bylam mala i chuda zadne drzewo sie nie lamalo pode
      mna.....kiedys z bratem nowemu sasiadowi-gowniarzowi z nudow powiesilismy na
      takiej sosnie buta, a ten polazl sie poskarzyc i nas jego ojciec ganial po
      lesie, kurna, jak zboczeniec, jak zboczeniec......
      pamietam jeszcze kolezanke ktora non stop podbierala babci jajka z kurnika, bo
      jej do zabawy byly potrzebne, czyli to pieczenia plackow z piasku....no i
      kiedys jej brat znalazl w zaroslach gniazdo z mnostwem jajek kurzych, przyniosl
      je do niej.......jak sie okazalo to zbuki wszystko byly, wiec smrod sie zaczal
      roznosic, a ze kolezanka i jej brat czesto gesto sie lubili klocic, to i tym
      razem zakonczylo sie to u nich wojna na zbuki.......
      co do wojen innych to byly rzecz jasna, robily sie grupy i przy okazji jakies
      imprezki u sasiadow organizowalo sie akcje zbrojne na obcych, glownie jablkami
      sie rzucalo no ale pamietam tez ze byla kiedys i niezla walka na
      kamienie......no niezla w sumie....he he he
      co do zlomu, to tez byla historia, jak sobie moj brat z kolega znalezli w lesie
      ukrytego malucha, najprawdopodobniej kradzionego, i jak skrzetnie sie na nim
      bawili, tak ze jak mnie doprowadzili tam na miejsce to z tego samochodu juz nic
      nie bylo....w drobny maczek rozwalka byla.....a potem ktos sie zjawil, zapewne
      ten zlodziej, no i nas pogonil....he hehe, ale ze stanu samochodu mogl sie
      chyba tylko cieszyc......
      no bylo jeszcze pewnie kilka takich ciekawych historyjek, no ale to dawno bylo
      i nie pamietam.......
      • Gość: samanta rajskie jabluszka IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 20:27
        Wlasnie mi sie przypomnialy?Czy w ogole wiecie co to jest?:)) To cos jak
        miniaturki jabluszek ,malenstwa takie ...Rosly na cmentarzu i ...my to
        jedlismy.Kurde,a jak nam smakowalo!!!:)))))))) Do dzisiaj tak naprawde nie
        wiem co ja zarlam.Jakies dziwoloagi co wyrosly na ludzkich
        kosciach..Boszsz...moze ja dlatego teraz tak kocham cmentarze?:)))))
        • Gość: ulalka Re: rajskie jabluszka IP: 195.116.200.* 06.11.02, 20:45
          ja tam znam rajskie jabluszka z okolic garazu dziadka ;)))))) przyjezdzalysmy
          tam z Tata, ten sobie naprawial autko, a my - hejho i juz w ogrodkach ;))))
          rajskie jabluszka byly na dziko, wiec przynajmniej nikt ryja nie darl na
          nas ;))), ze cos podbieramy ;))) dyc wiadomo, ze kradzione nie tuczy, a moja
          siorka caly swoj zywot o linie dba :))))) to inaczej niz ja, bo wtedy to za
          mnie moglby sie i tank schowac w calosci ;))))))))
          a potem wlizywalysmy na takie mega drzewo (do dzis mi sie duze wydaje, wiec
          chiba jest duze ;)))))), na czubek, a raz to nawet trzeba bylo sie ewakuowac
          skokiem z niego, bo jakas galaz sie ulamala i nie bylo odwrotu...
          no a ja to jeszcze grywalam w pilke nozna z kolegami z klasy, w podstawowce, i
          wcale nie stalam na bramce tylko!... no!.. tam mozna bylo zarobic, no i pewnie
          stad mam te paluszki jak srubokreciki... ;)))) tyle, ze to wszystko to w
          wakacjem mozno bylo, bo rok szkolny, no to juz pisalam...
          a morwy tez pamietam :)))))) byly w okolicach jednego z dwoch parkow, w moim
          pipkowie gornym ;)))))) wcinalo sie je tyz na kopy, przy okazji drazniac panow-
          meneli, co to raz chcieli kolezanke i mnie do domu odprowadzac ;))) hi hi hi...
          jeden to mi nawet juz prawie gwizdnal tornister ;))))))))
          nio i wyscigi na rowerach, az do wywalenia sie efektownego ;))))))
          trzymanie siem za raczki etcetery ;))))))))))
        • kitek1 a wiesz samantko, ze fiutki............... 06.11.02, 20:49
          kosci nie maja,
          i jako takie nie leza na cmentarzu:(((
          • ulalka Re: a wiesz samantko, ze fiutki............... 06.11.02, 20:56
            qrcze... mhmm.. a gdzie lezom, Kitunia?? ;)))))))) i kto je zabiera?? ;)))))))
            • kitek1 to samantki waska specjalizacja................... 06.11.02, 20:57
              zycie po zyciu, fiutkow:)
              • ulalka Re: hi hi hi... Kitunia :))))))))) 06.11.02, 21:05
                znaczy sie mnie powiedziales: nie interesuj siem?? ;)))))
                mysmy sobie tak mowily z siostra, jak jedna druga zbyc chciala w tej mlodosci
                nieodleglej ;)))))))
              • Gość: samanta Kitek ty jednak jestes idiota IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 23:28
                Czy nie mozesz raz zostawic swoich kompleksow na wycieraczce przed wejsciem na
                forum? Nie pieprz takiego fajnego wateczka!
                • kwasna_cytryna Re: ech .. te wspominiea... 06.11.02, 23:50
                  Z głębokiego dzieciństwa pamiętam smak dojrzałej morwy rozpływającej sie w
                  ustach (kto wie gdzie to teraz znależć??????) oraz ulubioną naszą z sąsiadem
                  zabawę: rzucanie robaczywymi śliwkami z 8 pietra na przechodzących ludzi :P
                • kitek1 ach, samantko jaka ty cieniutka jednak jestes..... 07.11.02, 09:25
                  ile ty,
                  juz tutaj rzeczy zapaskudzilas:)
                  • Gość: samanta biedny kitus IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 15:36
                    Zachowuje sie jak chlopczyk w 1 klasie,ktory nie wiedzac jak zwrocic na siebie
                    uwage najzwyczajniej w swiecie rozrabia .Objaw niedojrzalosci, co?
                    • kitek1 sluchaj samantko, ona nie slucha............ 07.11.02, 15:42
                      watki, to nie wypracowania na zadany temat i rozwija sie spontanicznie,
                      szkoda ze jeszcze tej logicznej, prawidlowosci nie zauwazylas:(
                      • Gość: samanta Re: sluchaj samantko, ona nie slucha............ IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 18:35
                        za to zauwazylam inna prawidlowosc ,ze czasami jak cos pierdolniesz to jak
                        golab o parapet,zupelnie nie na temat.Ciekawy ten twoj spontan.............;)
                        • kitek1 juz z aurory wystrzal padl................. 07.11.02, 19:36
                          wszystkiego najlepszego,
                          z okazji 85 rocznicy:)
        • Gość: Pola Re: rajskie jabluszka IP: *.extern.kun.nl 06.11.02, 22:30
          rajskie jabluszka pamietam :-) i nie sluzyly one tylko do
          jedzenia, nadziewalo sie toto na kija i strzelalo
          sasiadom po oknach :-) morwy tez pamietam, rosly u
          dziadla przy drodze, biale i czarne, biale byly slodsze.
          i jeszcze pamietam nasiona dzikiej rozy, nacieralo sie
          tym plecy niekoniecznie lubianym, ale to bylo okrutne,
          strasznie pieklo pozniej...pamietam swoje pierwsze dzinsy
          "Maviny", jak dumnie w nich na dyskoteke szkolna
          maszerowalam, pamietam opale mentolowe popalane bez
          zaciagania w lesie z kolezankami z klasy (zarlysmy
          pozniej paste do zebow, zeby nie bylo czuc), a juz
          pozniej kupilam sobie wlasna paczke marlborasow, spalilam
          sama jednego, porzygalam sie i taki byl koniec mojego
          "nalogu", pamietam pierwsze i ostatnie zarazem pite wino
          marki wino na ognisku szkolnym.
          Siedzenie "kolo bloku" do poznej nocy w wakacje, gre w
          "butelke".....pozny pierwszy prawdziwy pocalunek
          dokladnie pamietam, z kolesiem, w ktorym kochalam sie
          przez jakies cztery lata i zaraz po tym pocalunku mi
          przeszlo :-)napisane i nigdy nie wyslane listy "milosne"....
          ech...
          fajny watek, leziu....
          • 0nly Re: rajskie jabluszka 06.11.02, 23:11
            a ja jeszcze rzepy pamietam co sie nimi mozna bylo rzucac, a najlepiej to we
            wlosy, zwlaszcza jak kolezanka miala dlugie wlosy.....
            a morwow i dzikich jablek, w sensie rajskich to ja nie pamietam, ani ani.....
            • Gość: samanta a kto pamieta..? IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.11.02, 23:26
              Jak sie gralo w klasy albo gralo w palanta?Teraz te bidne dzieci jakos nie
              potrafia sie juz tak fajnie bawic. A co do fajek...Moje pierwsze to byly
              Caro .Niebieska paczuszka z bialym C :) Chowalam je na klatce schodowej w
              licznikach.Wyczaila to sprzataczka i zajumala mi suka wredna;)
              • 0nly Re: a kto pamieta..? 06.11.02, 23:46
                no ja jeszcze gre w gume pamietam, no bo niezla ilosc tych gatek trza bylo
                oproznic, zeby ta guma sie do skakania nadawala......guma rzecz jasna z gatek
                innych czlonkow rodziny....he he he
                • iwusia Re: a kto pamieta..? 07.11.02, 00:17
                  no fajnie fajnie sie tu wszyscy rozpisali:))) ja swojego pierwszego papierosa
                  zapaliłam w 7 klasie i były to chyba jakieś caro, już dobrze nie pamiętam.
                  Koleżanka miała taką starą kolumne w pokoju która była pusta w środku heheheh i
                  tam chowała wszystkie skarby między innymi nasze fajki. Pierwszy raz
                  zaciągnęłam się w 8 klasie i był to extra mocny. Uhhhhhhh do dzisiaj jak sobie
                  przypomne to mi niedobrze. Zwaliło mnie z nóg a matka po powrocie do domu
                  myślała że sie czymś zatrułam bo rzygałam jak kot i na pogotowie chciała mnie
                  wieżć hehehehe. Potem już regularne palenie w 1 klasi liceum mecenasów, takie
                  lekki papierosy, potem marsy i kapitany dopoóki człowiek nie zacął sam zarabiać
                  i przezucił sie na lepsze:)))) Pierwszy alkohol był w 6 klasie na sylwestra u
                  koleżanki z naprzeciwka. Impra była, szampan był no i wtedy był mój już
                  wcześniej opisywany pamiętny pierwszy pocałunek hehehehehe. Morwy tak przez Was
                  wspominane ja też pamiętam i było ich mnóstwo, nawet u mnie na wsi jest drzewo
                  morwy i co roku jest tego od cholery, ale jakoś smak nie ten który pamiętam z
                  dzieciństwa. Teraz jak łaże po sklepach i patrze na te różne cudeńka które sa
                  teraz dla dzieciaków to aż serce ściska, że człowiekj nie miał takich zabawek.
                  Np. w zime mnóstwo przeróżnych plastikowych ślizgaczy na górke, a kiedy ja
                  byłam szczylem zjeżdżało się poprostu (bo w pewnym wieku to sanki to był
                  obciach) na takiej grubej folii z worka po jakiś nawozach itp. Ale to była
                  jazda, folie trzymało się między nogami a śnieg podczas jazdy walił spod tej
                  folii prosto w oczy. Jechało sie na oślep na dodatek czuć było każda dziure w
                  ziemi, każdy kamyczek. Po takim szaleństwie na górce dupa była obolała jak nie
                  wiem co ale człek szczęśliwy. Jezu ta beztroska....to było coś pięknego.
                  Fajnuie tak sobie porzypomnieć szczęsliwe chwile ze swojego dzieciństwa bo
                  niestety te czarne kartki z pamiętnika jakoś bardziej nam zapadają w pamięc i
                  przysłaniają wspomnienia te piękne i radosne.
                  • Gość: leziox Re: Pamięta się,hehe... IP: *.arcor-ip.net 07.11.02, 00:44
                    Pierwszy papieros będę długo pamiętał,no nie był to zresztą jeden.Ale było nam
                    za mało i koleś skoczył do sklepu podpierdolić cygara.I po cygarach deko mnie
                    zmogło.
                    Idąc do domu,jak w malignie,czepiałem się poręczy schodów i rzygałem co
                    półpiętro na wspomniane schody,a potem,w domu,padłem na ryja deko.
                    Sprawa nie wydałaby się może/palenie się wydało bo starzy nie palili/,ale stara
                    zauważyła w pawiach resztki placków ziemniaczanych robionych na obiad.Takie
                    charakterystyczne musiały być.I potem musiałem zabawiać się w pawiową zmywarkę.
                    Kurwa,jak mi się podobało zmywanie 30 schodów.
                    Saletra to był produkt podstawowy i palenie jej w najbardziej wkurwiających
                    sąsiadów miejscach.Podkładanie korków/tych od korkowca/pod wycieraczki sąsiadów
                    w ilościach strasznych,dzwonienie do drzwi,a potem głośna eksplozja,kiedy
                    sąsiad stawał na wycieraczce,hehehe!Milutko.
                    Raz szczególnie nie lubianemu sąsiadowi rozlaliśmy walerianę pod drzwiami,a
                    koty, pędzające się setkami po piwnicach zrobiły mu pod drzwiami całonocny
                    meeting.
                    Sąsiad i pół bloku nie zmrużyli oka,a koty nie dawały się przegonić i syczały
                    wrednie,więc każdy bał się do gromady koczującej u sąsiada pod drzwiami
                    podejść,nie mówiąc o pośpiesznym przechodzeniu obok,bo sąsiad na parterze
                    mieszkał.Potem ktoś doniósł dzielnicowemu,że sąsiad zwabia koty i je hoduje w
                    mieszkaniu,haha!Biedny koci maniak...
                    A rajskie jabłuszka mi nie smakowały,chociaż dobre były jako zagrycha pod
                    alkohol.
                    Rzucanie śliwkami z dachu?A próbowaliście napierdalać talerzami z 4-go piętra w
                    przystanek autobusowy w godzinach szczytu?Nie?No to co wy wiecie o UFO?
                    Papierosy paliłem Carmeny,Krakusy/były takie krótko/,Sportów nie,bo śmierdziały
                    okrutnie już wtedy.Naturalnie nie stać mnie było na papierosy,ale przecież
                    chodziło się do sklepu...
                    • Gość: samanta Re: Pamięta się,hehe... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 07:01
                      Leziak o saletrze wspomnial a mi przypomnialo sie jak sie wkurzalo sasiadow
                      smrodem karbidu wrzucanego do wody...Niezle dawalo.;)))
                      • Gość: martucha Re: Pamięta się,hehe... IP: *.chello.pl 07.11.02, 07:23
                        to jeszcze raz o papierosie - pierwszy raz zaciaganiem palilam w osmej klasie na wycieczce szkolnej do
                        Zakopanego, w kwiteniu. Fajny byl ten rok, pelen przygod. Kiedys cala klasa poszlismy na wagary, zeby
                        odpowiedzialnosc zbiorowa zlagodzila bure od wycjowawczyni. Poniewaz mieszkalam najblizej szkoly zaprosilam
                        wszystkich do siebie. Stalismy na balkonie, puszczalismy takie mini petardy i rzucalismy w przechodniow pomidorami.
                        W gume, owszem, grywalam z kumpelami z podworka, namietnie.
                        • ulalka Re: Pamięta się,hehe... 07.11.02, 11:29
                          nio.. co do grania w gume.. hi hi ... najwiekszy numer z tym zwiazany, to byl,
                          jak Mama kupila wielkim staraniem (heh.. to byly czasy ;)))) dwa metry gumy dla
                          nas, zebysmy mialy swoja do grania.. i ta moja siostra zabrala ja do szkoly,
                          grala na przerwie na korytarzu, wyskoczyla taka nasza okropna rusycystka
                          przedwojenna i zabrala te gume.. a potem... nie, nie wziela jej do swoich
                          gaci!... ;))))) pociela ja na 1,5 cmtrowe kawalki i kazala mojej siostrze
                          pozbierac i wywalic do smieci!!!... no.. qrcze.. ;)))))))))
                          • Gość: leziox Re: Pamięta się,hehe... IP: *.arcor-ip.net 07.11.02, 17:09
                            Samcia Samcia,tak karbid marnować.Karbid to był potrzebny żeby go włożyć do
                            przedziurawionej z jednej strony puszki po kawie "Inka".Do tej puszki dolewało
                            się trochę wody i zatykało szczelnie deklem.Potem stawało się na puszcze nogą i
                            przytykało do otworka zapałeczkę.I wtedy straszna detonacja wstrząsała
                            powietrzem,leciało się szukać wieczka,a sąsiedzi wychyleni do połowy ciała
                            przez okno wyzywali od skurwysynów.
                            Też kolejna miła zabawa dla dzieci.
                            • Gość: samanta Re: Pamięta się,hehe... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 18:37
                              To tyz siem robilo leziak!:)) O i chodzilismy nad taki taki stawek traszki
                              lowic.Tyz bylo wesolosci jak sie ktos skapal w bajorku :)
                              • Gość: martucha Re: Pamięta się,hehe... IP: *.chello.pl 07.11.02, 19:26
                                a propos wpadania do stawikow i takich tam, ja pamietam jak kiedys, kiedy na moim osiedlu dopiero budowaly sie bloki,
                                wszedzie mozna bylo znalesc takie wielkie kawaly steropianu. bralo sie je i chodzilo na teren, na ktorym zawsze po
                                deszczu stala sobie ogromniasta kaluza, dosc gleboka. plywalo sie na niej na tych steropianach i fajnie bylo. mozna
                                bylo odpychac sie kijem od dna i bawic we flisakow. oczywiscie, ktoregos dnia skapalam sie w tej kaluzy i, poniewaz
                                byla to wczesna wiosna i zimno bylo, rozchorowalam sie na angine :)
                                • ulalka Re: Pamięta się,hehe... 07.11.02, 19:42
                                  he he he... ja tam wczesne i pozniejsze dziecinstwo to na Mazurach spedzilam..
                                  Tato co roku nas zabieral pod zagle, milutko plynal czas...
                                  teraz przygody zwiazane z woda ;))))))))

                                  1. na tychze Mazurach.. mialam chronic dziob zaglowki przy dobijaniu do
                                  pomostu.. oki doki.. pedze na dziob, zmienia sie wiatr, bomem dostaje w skron i
                                  malo nie padam martwa... sila woli podnosze sie, wyskakuje na pomost, chronie
                                  dziob i.. padam na pomost... hi hi hi... nie wypadlam za burte, nie jestem
                                  prawdziwym zeglarzem ;))))))))

                                  2. troche mlodsza bylam.. pojechalismy nad wode, w poblizu miejsca
                                  zamieszkania... ulalka wziela sobie materac i... zniknela ;))))))
                                  znalezli mnie po 2 godzach, spalam na owym materacu, a pode mna... qrde..
                                  glebia na 3 metry!!!... nie moglam potem siedziec ;))))))

                                  3. zupelnie mloda bylam, jakies 4 lata mialam ;))))) tym razem znow na
                                  Mazurach.. burlaczylismy sie kanalem.. nagle, na postoju, zniknelam... Rodzice
                                  odchodza od zmyslow!.. pedza, szukaja, krzycza.. w koncu - jestem!!.. Mama
                                  dopada mnie i wola:
                                  - dziecko!!
                                  a ja:
                                  - cichoooooooo.... szepcze, a Mama (szeptem):
                                  - co Ty robisz??
                                  - ja lyby lowiem...

                                  ;))))))))))))))))
                                • 0nly Re: Pamięta się,hehe... 07.11.02, 19:45
                                  ktores zimy spadlo duzo sniegu a potem cholernie wialo i porobily sie takie
                                  gigantyczne zaspy na polnej drodze....lazilo sie po takim troche niby ubitym
                                  sniegu i raz po raz wpadalo sie w taka sape po pasa..... a potem przyszly
                                  roztopy i na drodze bylo mnostwo gigantycznych kaluzy....bralo sie wtedy taka
                                  wanienke co niemowlakow sie kompie i sie plywalo po tych kaluzach w wanience,
                                  he he he........
                                  • iwusia Re: Pamięta się,hehe... 07.11.02, 22:59
                                    jeśli chodzi o kąpiele wodne to co powiecie na małe co nieco w zime przy minus
                                    15? :) Tak tak byłąm taka mundra że z siostrą cioteczną zaliczyłyśmy rzeke w
                                    zime hehehehe. Miałam wtedy chyba ze 12 lat. Bu\yłam u babci na feriach
                                    zimowych, razem z siostrą cioteczną i moja rodzoną poszłyśmy na górke zjeżdżać
                                    na sankach, Moja siostra rodzona jako że starsza miała prikaz nas pilnować, ale
                                    jak tpo dzieciaki każde zaczęło się bawić i pilnowanie nie było w głowie. Razem
                                    z moją siostrą cioteczną stwierdziłyśmy że zakasujemy dzieciaki i zjedziemy na
                                    sankach najdalej ze wszystkich. U podnóża górki płuneła sobie rzeczka w miare
                                    głęboka na jakies 3 metry a brzegi były skute lodem. Wic my dwie mundre głowy
                                    żeby zjechać jak najdalej stwierdziłyśmy że musimy wjechać aż na ten lód. W
                                    połowie drogie oczywiście sanki staęły a siostra pchnęła je styłu i wskoczyła
                                    na nie. Jak się można domyślać wjechałyśmy na ten lód, no ale sanki niestety
                                    nie zatrzymały sie a my wpadłyśmy do wody. Dodam tylko że kiedyś nosiło sie
                                    spodnie kombinezonowe i kurki na watolinie które po zmoczeniu ważyły jakieś
                                    koszmarne kilogramy, no ja miałam wtedy dodatkowego obciążenia jakieś 20 kg.
                                    Jakimś cudem moja siostra rodzona, ta która miała nas pilnować, za pomocą
                                    wielkiego drąga wyciągnęła mnie na brzeg. Aga jakos sama sie wydostała na brzeg
                                    bo była lżej ubrana, a ja leżałam nieprzytomna jak wieloryb. Zanim doszłam do
                                    domu pokryła mnie całą warstwa lodu, wyglądałam jak wielki biały sopel. I co
                                    było njśmieszniejsze nie miałam później nawet kataru, kaszelka poprostu nic.
                                    Zdrowa jak ryba hahahahahahaha. Moja siostra zapalenie oskrzeli natomiast
                                    zaliczyła. Boshe ale bylyśmy głupie, no ale teraz jak to wspomoinam to się
                                    śmieje ale wtedy miałam takiego stracha ze hej.
                                    :)
                                    • Gość: Pola Re: Pamięta się,hehe... IP: *.extern.kun.nl 07.11.02, 23:34
                                      pamietam, jak moj kumpel-sasiad wpadl dp przerebli w
                                      lodzie, a mial na sobie takie sztuczne pomaranczowe
                                      futerko, pamietam to doklanie, zanim doszedl do domu,
                                      futerko bylo zamarzniete, a z klakow zwisaly urocze sople
                                      :-))
                                      a my mielismy najfajniejsze sanki w okolicy :-) zrobione
                                      przez mojego tate, takie wielkie, trzyosobowe, najdalej
                                      zjezdzaly z gorki :-)
                                      • Gość: martucha Re: Pamięta się,hehe... IP: *.chello.pl 08.11.02, 08:41
                                        o sankach tez pamietam. mialam kiedys takie duze, dlugasne, fajne sanki. ktroegos dnia poszlam z rodzicam i z
                                        wujkiem pozjezdzac troche z gorki. mio bylo do czasu kiedy moj ojciec powiedzial, ze teraz on sam z wujkiem sobie
                                        posunie na dol. Hehe, moj ojciec wazyl jakie 100kg wtedy, drugi pasazer jakies 80 kg. Jak dotarli do pierwszej zaspy,
                                        wjechali na jakas nierownosc i wywineli orla, a sanki mi polamali. na nastepne czekalam pare lat i nigdy ich nie oddam
                                        :))))))))
                                        • Gość: leziox Re: Pamięta się,hehe... IP: *.arcor-ip.net 09.11.02, 21:41
                                          Te wujki to zawsze coś namąciły,no nie?To znaczy moje wujki przychodziły się
                                          permanentnie upijać z moim starym.
                                          Spiewali potem najebani jakieś dzikie ludowe piosenki,albo ruskie,albo jedne i
                                          drugie w połączeniu z partyzanckimi.Kurwa,brzmiało to wszystko jak na zjeździe
                                          podziemia ludowego,hehe,czy sąsiadom się podobało,nie wiem,ale nikt się nie
                                          skarżył,bo następnego dnia mogła być balanga gdzie indziej.
                                          Wódkę to przynosili taką z czerwoną kartką i wiem,że śmierdziała,no ale jak już
                                          byłem prawie dorosły,czyli w wieku lat 8,to chętnie chodziłem do kuchni zanosić
                                          naczynia i wysysałem kropelki gorzały z klieliszków.
                                          Miłe to były nałogu początki...
                                          Najgorsze że wujki nie przynosiły dla mnie prezentów,tylko czasem kopsnęli
                                          dychę,ale dychę to oni mogli sobie wsadzić,już wtedy tak myślałem.
                                          • Gość: ulalka Re: Pamięta się,hehe... IP: *.chello.pl 10.11.02, 17:16
                                            moje pierwsze sanki zrobil dziadek :)))))) to byli sanki, no!.. jezdzily cholerra tak daleko, jak zadne inne... no ale
                                            najlepszy numer byl z nartami.. moj ociec wpadl na pomysl, zeby mnie nauczyc na owych jezdzic, jak mialam jakies 10
                                            lat.. moja dupka pamieta duzo siniakow, ale jezdzic siem nauczylam.. tyle, ze jakies 4 lata pozniej, odbilo dziecku i
                                            zaczelo uzywac... jednej narty do zjezdzania, jak na sankach ;))) hi hi hi.. skonczylo sie to dobre, bo siem ojciec
                                            wkurzyl i narty sprzedal :(((

                                            no a co do wujkow.. pamietam jednego Sylwestra, kiedy to po polnocy przyjechal najmlodszy brat mojego Taty,
                                            wlasciwie to chiba przyszedl, bo samochodem, to w tym stanie moglby conajwyzej wjechac.. w jaka latarnie, abo co..
                                            ;)) i recytowal mi... Treny niejakiego Kochanowskiego ;)))))))))))))))))
                                            • iwusia Re: Pamięta się,hehe... 13.11.02, 00:34
                                              kochani to moze powspominamy troszkie nasze milosci muzyczne ze szczeniackich
                                              lat? Kobitki z mojego przedzialu wiekowego to pewnie pamietaja taki zespol
                                              Modern Talking. Ja pierdziele ale ja sie kochałam w tym wymuskanym do granic
                                              możliwości czarnulku. Nawet nie pamietam jak sie nazywwał. Ale pamiętacie te
                                              podrygi na szkolnych dyskotekach przy ich piosenkach? które jedna od drugiej
                                              różniły się tylko tytułem hehehehe. A pamiętacie Limahla? Fancy? albo Glen
                                              Madeiros? jezu to były czasy. Kiedy przebojem była piosenka właśnie Glena ja
                                              byłam akurat na koloniach w Mielcu. Ach i jeszcze jedna piosenka byla wtedy
                                              przebojem, A-ha "stay on the roads" czy jakoś tak. Kurcze pamietam jakie
                                              czlowiek robił wtedy podchody. Przez kolegów i koleżanki wywiad się robiło i
                                              konkretnym chłopaku a później przez te same koleżanki i kolegów prosilo sie o
                                              chodzenie a kulminacja byla na wieczornej dyskotece przy jakims wolnym tancu
                                              przytulańcu. O jezu jakie to były śmieszne czasy. Pamiętam że na kolonich były
                                              takie wy scigi która pierwsza będzie miała chłopaka, bo to wstyd przecież nie
                                              mieć chłopaka na koloni hhehehehe. Z duma sie wtedy tanczylo na dyskotekach ze
                                              swoim chlopakiem te wszystkie przytulance, none eskapady i ucieczki przed
                                              wychowawcami. Pamietam jak bylam na koloni w ?Gdańsku i razem z psiapsilą
                                              wybrałyśmy się w nocy do pokoju chłopakó żeby im jakiś kawał zrobić i
                                              przydybała nas jedna z wychowawczyń, więc zaczęłyśmy uciekać po korytarzach
                                              (kolonia mieściłą się w szkole) a to nie było takie łatwe po pół godziny
                                              wcześniej sprzątaczki zapastowały podłogi w całej szkole i co najgorsze nie
                                              żałowały pasty. Jeżdziłyśmy bosymi sstopami jak po lodowisku aż w końcu
                                              zjechałyśmy ze schodów z wielkim krzykiem. Potem za kare cały nasz pokój musiał
                                              na korytarzu w środku nocy roobić przysiady. Jak to kierpwniczka zobaczyła to
                                              mało tych bab nie rozszarpała a my wyłyśmy ze śmiechu. Nie wiedzieć czemu ale
                                              kierowniczka nas lubiła, chociaż non stop coś broiłyśmy. a to samowolne
                                              oddalenie sie z terenu koloni, a to wprowadzanie miejscowych na teren koloni, a
                                              to [podrywanie ratowników na plaży, co nam tylko do łba strzeliło. Miałam wtedy
                                              może 13 lat? A może wy macie jakies wspomnienia z koloni? ja mam ich mnóstwo
                                              ale nie chce zamęczać jak mi się jeszcze jakieś fajne sytuacje przypomną to
                                              skrobne, Piszta ludziska bo fajnie sie to wszystko czyta:)))
                                              • ulalka Re: no to lece z muza dalij ;)))))) 13.11.02, 14:14
                                                he he he... pierwsza kaseta, jaka mialam byl Maanam, taka zbieranina z jakis
                                                tam lat..nie wiem gdzie teraz lezy, moze siem gdzies kurzy.. wtedy tez
                                                dostalysmy pierwszy magnetofon, Kasprzak siem nazywal i wypadala mu bardzo
                                                szybko szufladka ;)) dodatkowo popsulo siem nagrywanie, wiec zeby utrwalic
                                                koncert Madonny (ach, te koronki, trwala barania, tudziez podarte rajstopki..
                                                hi hi hi ;)))), zgrywalo sie przytykajac mikrofon do glosnika tv ;))))))
                                                zdemaskuje tez siebie i moja siostre, ze zespol MOdern Talking, za ktorym
                                                rowniez namietnie szalalysmy, Iwusiu ;))))) przybyl do naszej kolekcji, po
                                                przegraniu go od.. hi hi hi hi.. ksiedza ;)))))) takiego mlodego katechete
                                                miala moja siostra, co to siem przyjaznil z nami ;)))) potem zreszta, jakies 5
                                                lat pozniej ksiedzem przestal byc, ale tym razem nie maczalysmy w tym
                                                paluszkow, ani siostra, ani ja ;)))))))))

                                                co do muzy.. jako siem rzeklo, chodzilam do szkoly muzycznej, a dodatkowo,
                                                rodzice zabierali nas na operetki.. razu pewnego, mialam pewnie lat 8 albo 9, a
                                                za soba staz chodzenia na teatrzyki dla dzieci, gdzie aktorzy mowiom, a dzieci
                                                odpowiadaja na pytania, poszlismy bodajze na "Wesola Wdowkem" ;)) w pewnym
                                                momencie ze sceny padla kwestia:
                                                - czy ja wygladam na idiote? - a wypowiadal ja pan w peruce, upudrowany i z
                                                namalowanym pieprzykiem na dziobie.. rezolutna juz wtedy ulalka odpowiedziala
                                                panu:
                                                - taaaaaaaaaaak!!!! - po czym przedstawienie zamarlo na dobra minutem ;)))))))
                                                • mawyr Re: no to lece z muza dalij ;)))))) 13.11.02, 14:26
                                                  widzę ża czarnego Pluto już skończyłaś i go uratowałaś ;)))))))))
    • Gość: martucha_ Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.chello.pl 13.11.02, 18:52
      no to jak o muzyce, to moja pierwsza kaseta to Roxette "Look sharp", Jezuuuuuu, jak ja ja w mlodosci katowalam na
      okraglo, oczywiscie standardzik, czyli Mlode Tloki, Limahl, boski Glen tez sie przewijali. moja ulubienica byla Sandra,
      caly pokoj mialam wytapetowany jej plakatami, a w szafce walaja sie jej plyty, w sumie 7. jak tak sobie pomysle, to
      totalny obciach :))))
      ale dzieki rodzicom teraz kojarze wiekszosc utworow Abby, Baetlesow i ...... Franka Kimono :))))))))))))
      • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 18:55
        heh.. Glen'a to ja mam mp3 i do tej pory siem wzruszam ;))))))))
        • martucha_ Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 19:05
          hehe, a pamietacie Boys boys boys, I'm looking for a good time, Sabrina to to sie zwalo :)))))))))))) rewelacja, plaze
          nad Baltykiem szalaly w rytm :))))))))))))
          yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 19:20
            a pamietacie: neverending storyyyyyyyyyyyy... aaaaaaaaaaaaaaaaaa ;)))))))
            • iwusia Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 19:56
              A pamiętacie "daj mi te noc, tę jedną noc...." albo "corko rybaka...."
              hehehehehe jezu ale jazda, albo Halina Frackowiak "mały elf" czy jakoś tak "
              paierowy księżyc..." albo zdziśka sosnicka : aleja gwiazd" i inne. A pamiętacie
              jak się wtedy ubierało? Dżinsy koniecznie podwinięte ale w takie ruloniki.
              kilka różnych bluzek na cebulke i kamiezelka od garnituru konieczna, albo
              spódnica dżinsowa przrabiana ze starych dżinsów, sama sobie tką uszyłam:))))
              heheheh pamiętacie buty z kokardkami?! jezu ale były ociachowe miałąm takie
              lakerki i sztruksowe heheheh. A jak kupiłam sobie pierwsze dżinsy marmurki to
              myślałam że pękne z dumy, niewiele jeszcze osób wtedy w szkole miało:)))) mój
              boże moda była wtedy obciachowa totalne bezguście ech....ale miłio się
              wspomina:)
              • martucha_ Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 20:01
                nio, ale dla mnie wiekszym obciachem byl image Izabeli Trojanowkiej, takie wdzianka zywcem z kosmosu, blyszczace
                plastikowe, badz z materialu, jakby z obicia kanapy kreator mody zdarl i uszyl to to :)))) i te boskie fryzury Izy!
                aaaaaa, jeszcze pamietam jak molestowalam mame, zeby mi zrobila takie oko, a la Malgorzata Ostrowska z Lombardu.
                Jak ta wiocha mi sie wtedy podobala! :))))))))) porazka na calej linii!!!!
                "podaj cegle, podaj cegle......" czy jakos tak :))))))))
                • iwusia Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 20:08
                  a ja koniecznie chciałam mieć fryzure jak ostrowska!!! boshe czego ja nie
                  kładłam na te kudły żeby je postawić. OPrzypominam że o czymś takim jak zel do
                  włosów mozna było tylko pomarzyć, więc zostawało stawianie na cukier, jezu ale
                  to sie lepiło hehehehehe.A wcześniej zanim obciełam na krótko modna była
                  fryzura jak miała taka policjantka z amerykańskiego serialu. Dempsey i Makepace
                  czy jakoś tak, w każdym razie włosy proste do ramion i tak obcięte że z przodu
                  były dłuższe niz z tyłu. Ale byłam wtedy modna hihihi. A pamiętacie fryzure na
                  palemke? jezu pół szkoły sie tak swego czasu obcięło, co za obłed.
                  Apamiętacie Pawła Stasiaka z Papa Dance?!! napewno ! każdej sie podobał:)
                  • martucha_ Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 20:16
                    Pawel byl boski, szczegolnie jak wykonywal slawetna piesn o Monie Lizie :))))))))
                    na koloniach w Swidrze wszyscy to spiewali na ogniskach, a jak raz byli tam z nami Czesi, to nauczylismy ich
                    spiewac to badziewie!!! fajnie sie ich sluchalo :))))))
                    a "Mydelko Fa?" hit mojego balu osmoklasistow!!!!!!!
                    • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 22:22
                      co do muzy, to ja pamietam, jak pod koniec podstawowki pojechalismy na
                      wycieczke do.. Jaroslawia (cud, ze mnie tam nie zostawili ;)))) i Przemysla.. i
                      po drodze, na postoju, to wszyscy sobie kupili plyte analogowa Lady Pank :))))
                      ja to siem w tych chlopakach kochalam, a nie w Pawelku ;))))))))))))
              • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 13.11.02, 20:13
                tyz mialam taka spodnice, gora dzinow + reszta z materialu :)))))))) hi hihi..
                to byl koszmarek, jak to teraz wspominam ;))))))
                a potem czarny golf i jasne, prawie biale dzinsy ;)))))))))
                heh.. a te moje oprawki od okularow.. bossssssszzzzzzzz mega, giga, na pol
                dzioba, mojej gebusi zza nich nie bylo widac.. a jedne to nawet uroczo
                czerwone ;))))) hi hi hi.. no i fryzurki.. francuzki warkoczyk ;)))))))) hłe
                hłe... poza bucikami z kokardka byly tez takie "sliczne" mokasynki z indianskim
                wzorkiem ;))))))))
                • Gość: leziox Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.arcor-ip.net 13.11.02, 23:07
                  Muzyka,ech ta muzyka.Iza Trojanowska miała okazję pochodzić z mojego
                  miasta,poza tym,że tańczyła w takich dziwnych strojach,to czasem zakładała też
                  mini z reguły w kolorze czerwonym,to stojąc blisko sceny można było się napalać.
                  Sabrina mnie się podobała z innych względów,niż śpiewanie i tak sobie
                  myślałem,żeby mi kiedyś dała na swoich cyculkach pospać,ale że nie zajechała na
                  naszą dzielnicę jakoś tak,to nie dało rady jej spoić kwachem i zaciągnąć do
                  piwnicy,czego do dzisiaj żałuję.
                  Ten czarniawy z Modern Talking to się Thomas Anders nazywał,jakby kto pytał.
                  Do szkoły muzycznej nie chodziłem,ale lubiłem z kolegami śpiewać o 2-ej w nocy
                  na podwórku pod drzewkami przebój Czesia Niemena-dziwny jest ten świat.
                  Słyszano nas chyba na końcu miasta.
                  Magnetofonami z Kasprzaka to wówczas handlowałem i jakoś nikomu szuflada nie
                  wypadała,czy tam kieszeń kasety,dobra jakość w sumie,ale zależy jak się
                  trafiło.A taki pierwszy polski radiomagnetofon „Maja”pamiętacie?Też był całkiem
                  dobry i psuł się tylko wtedy,kiedy go się potrzebowało.
                  Ja słuchałem wtedy Tedzia Nugenta,Deep Purple,Genezis,Pink Floyd,Mike’a
                  Oldfielda,a polskich grup nie było aż tak dużo,żeby można było zająć tym więcej
                  kasety.
                  Dżem był ok,Kombi,no a Maanam jak to Maanam.A „Mały Elf” to było kurwa coś
                  rzeczywiście fajnego,w jaki to romantyczny nastrój dziewuchy wprowadzało przy
                  kwachach,chyba musiałbym jakiś prezencik kupić dla babki,co to śpiewała,hehe.
                  • Gość: Pola Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.extern.kun.nl 14.11.02, 00:04
                    A my mielismy taki szpulowy magnetofon :-))
                    A na tych "szpulach" czego tam nie bylo, Kim Wilde,
                    Europe (pamietacie The Final Countdown?), Bon Jovi,
                    Kombi, kapela kielecka, czego sluchal moj ojciec, wywiady
                    z moimi bracmi hehe, przeboje z listy Trojki, kabaret
                    smolenia i laskowika, itd...
                    Ale sentyment, jak pojade do domu to wygrzebie tego grata
                    (ostatnio jeszcze dzialal) i powspominam ;-))
    • Gość: martucha_ Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.chello.pl 14.11.02, 07:26
      a ja jeszcze pamietam jak sluchalam kaset na zdezelowanym odbiorniku, chyba Linda sie nazywal. przez przypadek
      kiedys znalazlam w szafce u jednego dziadka staer kasety z nagranymi audycjami z festiwalu z San Remo, ale szal
      cial i uprzezy byl w domu :)))
      jezeli chodzi o muzyczne fascynacje, a raczej zauroczenie wykonawcami, to mi sie swego czasu podobal Joe z New
      Kids On The Block - tragedia :)))))), pewnie jeszcze wiecej by sie nazbieralo, jak sobie przypomne to dorzuce. a z
      babeczek to chcialam wygladac jak Kylie Minogue i ojciec sie ze mna draznic nazywajac ja stonoga :)))))))
      a i pamietam jeszcze jak sie musialam nastarac, zeby mnie do kina wpuscili na Dirty Dancing, mialam wtedy bodajze 11
      lat, a na projekcje wpuszczali od 15. Ale sie udalo!!! :))))))))))))))))))
      • Gość: ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: 212.244.127.* 24.11.02, 00:05
        a mnie na Dirty Dancing nie wpuscili :(((( i potem bylam nie w temacie, jak
        kolezanki spiewaly w szkole.. nie ma to jak byc kurduplem...
        za to, pamietam, jak byl film "Pretty woman", to poszedl z nami do kina...
        Tato ;))) i wrocil zachwycony :)))))
        • 0nly Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 10:20
          na pierwszy dirty dansing to mnie kolezanka zaciagnela, a potem przez reszte
          tygodnia to juz chyba codziennie na ten film chodzilam, tak sie mnie spodobal,
          he he he....
          • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 13:47
            dodam, ze bardzo mnie siem podobalo tlumaczenie tytulu filmu Dirty
            Dancing ;))))))) hi hi hi.. "WIRUJACY SEX" ;))))))))
            • 0nly Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 14:21
              tytul jak w morde strzelil....
              zapewne wymyslony przez aktywnego dzialacza PZPR w celu niedopuszczenia do
              obejrzenia wiekszej rzeszy publiki, czyli dzieci (no bo seks), no i na zlosc
              proboszczom miejscowosci zasciankowych, w ktorych film mial byc wyswietlany, co
              akurat w tym wypadku spowodowalo reakcje odwrotna, gdyz zapewne wszelkie
              miejscowe dewotki w te pedy udaly sie do kosciola coby wymodlic zejscie filmu z
              repertuaru kin....
              • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 15:25
                pamietam akcje dewotek i koscielnic, jak dopuscili do dystrybucji
                film "Ksiadz" - zadna na filmie nie byla, ale wszystkie sterczaly pod kinami i
                rzucaly klatwe na kinomanow.. ;))) film widzialam.. a one by na nim tez nie
                umarly, ani nie wyladowaly w piekle po obejrzeniu ;))))
                • Gość: martucha_ Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: proxy / *.chello.pl 24.11.02, 17:08
                  podobne reakckje starych dewotek wywolal plakat reklamujacy film "Skandalista
                  Larry Flint". pamietacie? Tez walki istne sie toczyly, by zdjac go z afisza.
                  dzieki takim akcjom film sie sam reklamuje i wiecej osob idzie go zobaczyc.
                  a co do "Pretty Woman", to dialogi z niego znam na pamiec, jak ja sie kiedys
                  kochalam w Richardzie, ehhh....
                  • Gość: leziox Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.dialo.tiscali.de 24.11.02, 17:17
                    No ale ciebie Martucha Richard nie chciał,gdyż pewnie się dowiedział o tym,że
                    masz mieszkanie wytapetowane 100 dolarówkami i z tego powodu nie chciał
                    pogłębiać swoich kompleksów...
                    • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 20:08
                      ja tam takich tapet u Martuchy nie zauwazylam.. chiba ze przez sen zdjelam co
                      nieco ;)))

                      taaa.. moim idealem mezczyzny kiedys to byl taki pan co to sie Val Kilmer
                      nazywal :)) z tejze wielkiej do niego "milosci" to nawet na film "The Doors"
                      poszlam, a potem cala rodzine katowalam niemilosiernie muzyka tegoz
                      zespolu ;))) no i moja teoria, ze facet z dlugimi wlosami wyglada jak.. przez
                      lufcik ;)) tez wtedy upadla ;))))
                      • 0nly Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 21:20
                        a moim byl i nadal jest niejaki jon jovi, a juz najlepiej po tym jak se grzywe
                        upalil sie sie scial.....
                        • Gość: leziox Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.dialo.tiscali.de 24.11.02, 21:41
                          Hyhyhy-w końcu ja tam nie będę się przyznawał do męskich idoli,bo to więcej
                          szkody może przynieść niż pożytku.
                          I w ogóle o co chodzi z tom muzykom tu?
                          Wyjaśnili,pogadali,a teraz podrzućcie powiedzmy inne wrażenia przeżyte
                          powiedzmy podczas tracenia cnoty albo pierwszego najebania się,czuję że za
                          chwilkie zrobi się ciekawie,hihihi...
                          Jak wyglądał wasz pierwszy paw po pijaku i na ile metrów długi był?
                          • 0nly Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 21:45
                            he he he
                            nie moge skladac zeznan co do pierwszego sie najebania, bo nie pamietam, he he
                            he, czyli jasno z tego wynika ze pawia tyz nie pamietam.......
                            • Gość: leziox Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.dialo.tiscali.de 24.11.02, 21:48
                              A kto z sąsiadów wygrzmocił cię jako pierwszy?Czy to tajemnica dlatego,że
                              obecnie w sejmie zasiada dziad jeden i przyznać się do ciebie już nie kce?
                              • 0nly Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 21:49
                                za mala bylam zeby pamietac.....
                            • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 21:52
                              najebanie siem?? qrcze.. pamietam tylko.. ze nie pamietam ;))))) tzn. rano mnie
                              glowa bolala i pic sie kcialo jak cholerrra... pawiow nie mialam i nie mam
                              nadal.. za to spiewam tancze recytuje wtedy.. ;)))))
                              • Gość: leziox Re: Słowo o latach trochę młodszych IP: *.dialo.tiscali.de 24.11.02, 21:56
                                No ja nie wiem czy recytacje wierszyków podczas pijackiej orgii byłyby mile
                                widziane,natomiast koronkowe przeklinanie i mieszanie z błotem dzielnicowego
                                tudzież policjantów na pewno ustawiłoby Ulalkę na równi z największymi
                                zadymiarzami osiedlowymi.
                                • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 22:09
                                  bosssssssszzzzzzzz... ale ja grzeczna jezdem :))) to czemu mam klac i mieszac z
                                  blotem?? mogem natomiast kankana odtanczyc ;)))))
                                  • iwusia Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 23:16
                                    Ulalko trzymam Cie za słowo, bo jakoś jeszcze tego kankana nie widziałam a
                                    okazji było wiele:))))))

                                    ps. nie zapomne jak odtańczyliśmy kiedyś w liceum na jakiejść imprezie,
                                    narąbani jak nie wiem co, właśnie kankana na dachu szkoły:)))))))
                                    • 0nly Re: Słowo o latach trochę młodszych 24.11.02, 23:46
                                      u nas w szkole to przyszedl taki mlody nauczyciel do klas technikum....a wyglad
                                      mial jeszcze mlodszy, wiec chlopcy z technikum traktowali go jak gowniarza....
                                      kiedys w jakims wolniejszym dniu chlopcy majac z nim trzy godziny pod rzad
                                      ostatnie, przyszli na lekcje malo ze pijani to i czesciowo nacpani, najpierw
                                      zrobili panu nauczycielowi teatrzyk na temat ocen podajrze, a potem wyskoczyli
                                      sobie przez okno z klasy na pieerwszym pietrze......pozawieszali chlopcow po
                                      tym incydencie, no ale klasy zamknac nie mogli, wiec kilku zostawili.....
                                      dobra tez byla akcja, ktorej nie widzialam, ale ze slyszenia znam, jak pod
                                      szkole podjechala wielka czarna limuzyna...byla to duza przerwa, wiec cala
                                      szkola wylegla w sumie do duzego holu przy wejsciu......z limuzyny wysiadlo
                                      czterech gosciow ubranych w czarne plaszcze, w kapeluszach i ciemnych
                                      okularach....goscie weszli do holu szkoly, porozgladali sie troche budzac
                                      wielkie zainteresowanie, nastepnie podeszli do chlopaka, ktory akuratnie
                                      siedzial z kolezanka z mojej klasy, w pewnym momencie jeden wyjal spod plaszcza
                                      pistolet i strzelil do chlopaka.....chopak upad na ziemie, poleciala krew, a
                                      panowie zlapali chlopaka za nogi, i wyciagneli z budynku, w tym po schodach,
                                      zapakowali go do bagaznika samochodu i z piskiem opon odjechali......cala
                                      szkola patrzyla jak zamurowana na to zdarzenie i nikt nic nie powiedzial,
                                      sparalizowalo wszystkich....nawet ciocia szkolna rozlewajaca mleko na duzej
                                      przerwie, mimo ze zwykle bystra byla, nie zrobila nic..........


                                      chlopcy postanowili sie po prostu zabawic, i urzadzili teatrzyk taki......:)))

                                      no jeszcze jeden byl taki, ale to juz moze mniej szokujacy, kiedy to w pewnym
                                      momencie weszla podczas duzej przerwy do szkoly laska...no ale jaka laska, dwa
                                      metry wzrostu, ubrana na czerwono, w miniuwie i kapeluszu, z make-upem jak nie
                                      przyrownujac....wszyscy patrzyli, a panienka chodzila sobie w te i we
                                      wte.......no i jakos nikt nie rozpoznal w panience kolegi ze szkoly......

                                      aj, takie tam......
                                    • ulalka Re: Słowo o latach trochę młodszych 25.11.02, 21:01
                                      iwusia napisała:

                                      > Ulalko trzymam Cie za słowo, bo jakoś jeszcze tego kankana nie widziałam a
                                      > okazji było wiele:))))))
                                      >
                                      > ps. nie zapomne jak odtańczyliśmy kiedyś w liceum na jakiejść imprezie,
                                      > narąbani jak nie wiem co, właśnie kankana na dachu szkoły:)))))))

                                      alez Iwusia :)))) tanczylam pierwszy raz w Dekadzie :)) tyle, ze poszlysmy
                                      tanczyc we dwie z Martucha, a piosenka byla "Kung-fu fighting" ;))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka