09.02.06, 10:54
Moi drodzy, ile pijecie kawy dziennie?
Ja się trochę zmartwiłąm, bo nie smakuje mi ostatnio żadna herbata, ani
właściwie w ogóle nic oprócz kawy. :( Piję samą albo ze śmietanką (dla
urozmaicenia), a pod wieczór bezkofeinową. Latem to jeszcze jakaś woda, soki,
a teraz dosłownie nie da ardy. tylko kawa i kawa.
Założyłam taki wątek na forum Zdrowie:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=36293744
a jak jest u Was?
Obserwuj wątek
    • nauma Re: kawa 09.02.06, 10:58
      Kilkanaście.
      Jedna przed wyjściem z domu, w pracy spędzam ok. 9-10 godzin i piję co godzinę
      (co daje 9-10), po powrocie do domu 3-4. I tak od wielu lat.
      Łapiących się za głowę informuję, że:
      - mam piekielnie niskie ciśnienie i nie grozi mi znaczne podniesienie go przez
      kawę;
      - kawy piję słabiutkie (niecała łyżeczka rozpuszczalnej)
      - pół na pół z mlekiem.
      • maria421 Re: kawa 09.02.06, 11:02
        Kawa z mlekiem na sniadanie, czasem espresso po obiedzie.
        • a000000 Re: kawa 09.02.06, 11:09
          Mamałgosiu, podobno kawa bezkofeinowa jest szkodliwa. Szkodliwości nabywa
          podczas procesu usuwania kofeiny.
          • monikaannaj Re: kawa 09.02.06, 11:16
            Zgadza sie, tez słyszałam, ze procesy chemicze przy usuwaniu kofeiny zostawiaja
            b. szkodliwe (rakotworcze?) slady.

            ja jakiś czas temu, zeby nie pić za dużo kawy, sprobowałam zbozowej. Pijałam ją
            w dzicińsywie z mleczkiem, miałam w pamięci bardzo fajny smak. teraz - ohyda.

            Pijam wiec lekko osłodzona, czarna kawe - nie siekierę ale i nie słabą, 3 kubki
            dziennie.
            • a000000 Re: kawa 09.02.06, 11:53
              Ja kiedyś pijałam capuccino. Do czasu, aż powąchałam proszek.
              Teraz pijam rozpuszczalną lub z ekspresu ciśnieniowego. Mam taki tygielek do
              stawiania na gazie i w nim para wodna z gotującej się wody przechodzi przez
              pojemnik ze zmieloną kawą i sie skrapla w specjalnym pojemniku. Wychodzi SIEKIERA.
              Oczywiście rozcieńczam wodą i mlekiem.
              Kiedyś, onego czasu, w Budapeszcie będąc, napiłam się w barze kawy. Dali
              naparstek czarnej cieczy i szklankę zimnej wody. Nie bardzo wiedziałam po co.
              Ale gdy wypiłam te parę kropel z naparstka i język mi skołowaciał, zrozumiałam
              do czego ma służyć woda.
              • mamalgosia bezkofeinowa 09.02.06, 14:42
                czyli wywalić?
                Co do zbożowej, to piję inkę, ale to jakoś nie to:(
                • a000000 Re: bezkofeinowa 09.02.06, 15:00
                  wywalić.
                  • mamalgosia Re: bezkofeinowa 09.02.06, 19:25
                    eeeh, po raz kolejny jestes okrutna
      • mamalgosia nauma 09.02.06, 14:41
        łojeju, to chyba ja jednka wypijam małe ilości w porównaniu z Tobą. Przestaję
        mieć wyrzuty sumienia:))
    • isma Re: kawa 09.02.06, 13:21
      Duzo. Jestem uzalezniona.
      Pierwsza zaraz po przyjsciu do pracy (i ta w klimatach espresso - pol kubka,
      hipermocna), w trakcie jeszcze dwie-trzy (jak mnie wspolpracownicy zmotywuja,
      to czasem jedna udaje sie zastapic herbata-siekiera). Pije bez zabielaczy, bo
      proszkow nie cierpie, a jednorazowe smietanki w moim sluzbowym bufecie bywaja
      ekhem... no, ktorejs kolejnej swiezosci. Po poludniu w domu co najmniej jedna,
      tym razem biala. Od biedy wieczorem moze byc samo mleko ;-))).
      • mamalgosia Re: kawa 09.02.06, 14:43
        Właśnie ja jetsem uzależniona tylko od tej pierwszej kawy - bez niej jakos nie
        funkcjonuję. Ale wszytskie kolejne są tylko dlatego, że nie mam pomysłu na nic
        innego co by mi smakowalo. Nie wiem, co się ze mną stało
        • a000000 Re: kawa 09.02.06, 15:02
          Ja też miałam w życiu okres, gdy nic innego mi nie smakowało. Nadmiar kawy,
          nawet lurowatej, prowadzi do nadkwasoty (podobno). A więc pij wodę, soki.
          A zielona herbata??? Świństwo, ale można się przyzwyczaić, tylko z początku
          wymagany jest hart ducha.....hehehe.
          • oko_jeza Re: kawa 09.02.06, 17:06
            1-2 kubeczki dziennie, zawsze na pół z mlekiem, od ładnych kilu lat..chyba od 13 roku życia :P
    • herbarium blee... 09.02.06, 17:37
      Bardzo mi nie smakuje kawa, przypalone paskudztwo. Czymś się muszę budzić,
      wstając za piętnaście szósta, ale to zwykle jest siekierowaty czaj - zawiesina
      herbaciana w kolorze czarnym. W ciągu dnia pijam często zieloną, poza tym
      nauczyłam się masować sobie okolicę między górną wargą a nosem, tam, gdzie
      faceci mają wąsy:) - ponoć masaż tamtych okolic bardzo skutecznie zastępuje
      dawkę kofeiny. Nie wiem, czy to nie placebo, ale rzeczywiście można się trochę
      obudzić:)
      • fnoll w sprawie masażu wąsa 11.02.06, 14:34
        jak się to konkretnie robi? ruchem okrężnym czy góra-dół albo prawo-lewo? bo
        właśnie próbuję, próbuję i chyba coś nie bardzo... ;)
        • herbarium Re: w sprawie masażu wąsa 13.02.06, 19:30
          Może to chodzi o to, żeby się rozruszać, zmęczyć i obudzić dzięki temu?;) A co
          do techniki masażu - pani, która mi to pokazywała (wykładowczyni z kursu
          doskonalącego dla nauczycieli, hi, hi) robiła to ruchem poziomym, palcem
          wskazującym prawo - lewo. Jednocześnie można też drugim palcem masować miejsce
          pod dolną wargą celem dodatkowego naenergetyzowania się.
    • e_wok Co wy wyprawiacie !!! 09.02.06, 18:21
      Rzuccie te uzywke w cholere, z tego nic dobrego nie wyniknie. Organizm dziala
      dobrze, jesli mu sie nie przeszkadza. Wszelkiego rodzaju ingerencje, nawet
      jesli reklamowane w telewizji, moga mu tylko zaszkodzic. Niskie cisnienie
      wyreguluje sobie sam, pod warunkiem, ze dacie mu szanse. Przy wspomagaczu
      bedzie tylko coraz gorzej. To tak jak np. z balsamami do ciala - niesmarowana
      niczym skora sama potrafi odbudowac warstwe lipidowa, przy regularnym uzywaniu
      balsamu, przyzwyczaja sie do wspomagacza i nic juz we wlasnym zakresie nie robi.
      Jest naprawde niewiele rzeczy, ktorych rzeczywiscie potrzebujemy np. pasty do
      zebow albo mydla, ale nie zadne tam palmolivy tylko najzwyklejsze, z
      naturalnych skladnikow. Witamin, ale nie w prochach tylko w jedzeniu. Ruchu -
      ale naturalnego, a nie pakowania w silowni. Cala reszta to napedzanie
      sztucznego popytu na rzeczy kompletnie niepotrzebne.
      To napisalam ja, Ewok, zyjaca zupelnie bez kawy. Aczkolwiek wysmarowana
      balsamem :-)
      • a000000 Re: Co wy wyprawiacie !!! 09.02.06, 19:05
        e_wok napisała:


        > To napisalam ja, Ewok, zyjaca zupelnie bez kawy. Aczkolwiek wysmarowana
        > balsamem :-)

        To przeczytałam ja, azerka, popijająca kawę, lecz całkowicie stroniąca od
        kosmetyków (piękna nieskończenie i bez nich hehehe) i zupełnie, ale to
        całkowicie zupełnie nie wysmarowana jakimkolwiek sztucznym mazidłem.

        Zgadzam się Ewoczko. Im mniej ingerencji w naturę tym lepiej dla natury.
        • maria421 Wszystkiego z umiarem 09.02.06, 19:54
          Taka jest moja dewiza.

          Pije i kawe i herbate i wode mineralna, nie gardze kieliszkiem dobrego wina ani
          kieliszeczkiem dobrego likieru, codziennie jem owoce i warzywa, ale pizza albo
          schabowym tez nie gardze, uzywam kosmetykow, ale nie po kazdym prysznicu
          sie "balsamuje".

          I jak dotad ciesze sie dobrym zdrowiem.

      • mamalgosia Re: Co wy wyprawiacie !!! 09.02.06, 19:26
        o rany, przerany, nie załamuj mnie tak kompletnie
    • niceman1986 Re: kawa 10.02.06, 16:14
      W zależności od dnia 2-4 kubki :P
      • mamalgosia Re: kawa 10.02.06, 19:14
        tak, ale co w tych \kubkach? pół łyzeczki kawy czy 3 łyżeczki?::)
        • niceman1986 Re: kawa 11.02.06, 14:52
          a to też zależy, średnia to 2 :P
    • kora3 Kawa i kosmetyki :) i pytanie ... 11.02.06, 01:12
      z kawa u mnie zalezy od dnia :) ilość:) Bo lubię tylko naturalna zalewajke :)
      Mleka i cukru w kawie wprost nie znosze, za rozpuszczalna nie przepadam,
      bezkofeinowa piłam raz - paskudztwo. Kawę piję od 19 roku zycia :) Zawsze tyle
      samo, ok.2 łyżeczki na kubek. Liczba zrobionych kaw jest zawsze wieksza niż 1:)
      Pierwsza jest poranna podczas robienia makijażu (mniammmmmmm) drugą robie sobie
      w pracy ( o ile nie jade w teren) i saczę :) Bywa, ze wysacze pół kubasa przez
      cały dzień i wylewam :) popołudniu w domu kawe robię sobei rzadko, choc hjak
      jestem poza domem i ktosik mi proponuje kawę, zcy herbate , zawsze wybieram
      kawe. wiecej niż 3 kubki, albo 2 kubki i 2 filiżanki chyba na zdień nie wypiłam
      nigdy ...
      Co do kosmetyków ewok, to uważam, ze to troche utopia co napisalas , ze skóra
      sama odbuduje płaszcz lipidowy itepe. Moze kiedyś :) Tearz kiedy nasza skóra od
      zdiecińśtwa ma do czynienia z twardą, chlorowana wodą i zanieczyszczeniami
      chemicznymi z powietzra, sama sobie tak łatwo moze nie poradzic ...Oczywiswcie,
      co za dużo to nie zdrowo, o zcym przekonalam sie serio na własnej :) hehe skórze
      po tym super kremiku, który dobrze dziala, ale na ...mojej mamy buzie :) Wydaje
      mi się, ze w przypadku kosmetyków, zarówno higienicznych, jak i oprawiajacych
      kondycje skóry, czy włosów, jak i kolorowych trzeba po prostu poparcowac nad
      doborem, a nie kierowac się reklamą:) Jakoś sobie nie wyobrazam życia bez
      makijażu (choc, jak twierdzi mój facet, wygladam bezeń ślicznie - hehe (akurat))
      po prostu lubię się amlować :) Lubię te chwilki przed lustremn rano :) Kiedys
      zastanawiałysmy sie z moją siostrą , zcy chciałybyśmy, zeby sie już budzić z
      takim makijażem, jak sobie wymyśliłybyśmy wieczorem i obie stwierdzilyśmy, ze
      NIE ...Jakaż to bylaby strata pzryjemności ...No, ale kazdy tak robi, jak lubi.
      A'propos ... jak sadzicie, z punktu wizdeenia religijnosci o makijażu i ogólnym
      dbaniu o siebie? Gdzie jest granica próznoci, zcy grzeszenia ?:) poza
      skrajnościami typu wydwanie wszystkiej kasy na to, rujnowaniem sobie zdrowia itepe.
      • mamalgosia religijność a kosmetyki 11.02.06, 09:54
        a może to na nowy wątek?
        A zresztą: piszę.
        Moim zdaniem ma się to średnio do siebie. Tzn. myślę, że bardzo religijna osoba
        nie wymaluje się tak jak prostytutka gdy wyrusza do pracy. Ale to tylko tyle.
        poza tym związku nie widzę.
        Mam koleżankę, która maluje się bardzo krzykliwie (tak lubi), ale np. nie usuwa
        owłosienia z nóg. Dla mnie to trochę niekonsekwentne, ale dla niej nie.
        Myślę, że może być jakaś zależność, że może więcej bezmakijażowców jest wśród
        osób religijnych, ale nie wiem, jak to wygląda w liczbach.
        Może podam swój przykład: w ogóle się nie maluję (wiem, że to żaden powód do
        dumy, ale tylko stwierdzam fakt), nigdy tego nie robiłam, a osobą religijną
        można mnie nazwać od 25-26 roku życia. Tak że to raczej chyba zalezy od natury
        człowieka.
        Trochę OT: dlaczego osoby wykonujące gospel zazwyczaj są otyłe? (tzn. teraz to
        już różnie bywa, ale jakieś 50 lat temu prawie wszyscy mieli nadwagę)
        • mamalgosia a jeszcze dodam 11.02.06, 09:55
          tak mi się pomyślało: może to też kwestia priorytetów. Bo nie mam pieniędzy na
          wszystko co bym chciała mieć i jeśli muszę wybierać, to wolę książkę niż
          kosmetyk.
        • maria421 Re: religijność a kosmetyki 11.02.06, 14:08
          Malgosiu, nie widze zadnego zwiazku miedzy religijnoscia a kosmetykami:-)

          Ja chodze do kosciola zawsze w pelnym makijazu- puder, roz, tusz na rzesy,
          szminka. To juz jest moj nawyk. Makijaz uwazam za jeden z elementow dbania o
          wlasne cialo. Owszem, sa kobiety, ktorym jest dobrze bez makijazu, sa ktore po
          prostu nie lubia makijazu i tez dobrze wygladaja, ale nie ja.
          Moj caly makijaz nie zajmuje mi zreszta wiecej niz 5 minut.

          "Jak prostytutki" maluja sie tylko prostytutki, albo kobiety bez gustu.

          O grubych gospel singers- procent otylych w chorach gospel odpowiada chyba
          procentowi otylych czarnoskorych w USA....
          • mamalgosia Re: religijność a kosmetyki 12.02.06, 10:32
            Mniej więcej to samo przeciez odpowiedziałam korze
            A co do otyłych piosenkarzy gospel, to śpiewali objazdowo, nie mieli swoich
            domów i jak gdzieś się zatrzymywali, to spali u prafaian. No i parafianie
            gościli ich najlepiej jak potrafili - wiesz, przez cały rok święta. Każdy by
            przytył
        • kora3 Re: religijność a kosmetyki 11.02.06, 18:30
          Gosia .. ok , zrobimy nowy wąt :)
    • stephen_s Re: kawa 11.02.06, 13:03
      Kawę piję raz w tygodniu, przy śniadaniu w niedzielę, bo rodzice mi wciskają...

      Sam za kawą nie przepadam.
      • mamalgosia Re: kawa 11.02.06, 13:13
        Już postanowiłam, że mnie Twoje posty nie będa dziwić. A tu co otwieram to
        sorpreza:) Jak można nie lubić kawy, łojeju
        • stephen_s Re: kawa 11.02.06, 14:01
          Można :) Jak raz się napiłem rano mocnej kawy, to mnie potem przez cały dzień
          brzuch bolał... A nie obudziło mnie to wcale. Nie, dziękuję, kawa jest nie dla
          mnie :)
          • mamalgosia Re: kawa 12.02.06, 10:33
            eh, steph, kawa nie dla Ciebie,. a co jest dla Ciebie?
            • stephen_s Re: kawa 12.02.06, 13:18
              Herbata :)
    • maika7 Re: kawa 11.02.06, 14:54
      Minimum litr dziennie - rano zaparzam po przyjściu do pracy w ekspresie
      ciśnieniowym (4 czubate łyżeczki). Wysączam do końca pracy. Czasem w domu lub
      "po godzinach" w pracy dopijam jeszcze jakąś . W domu - sypana. Bez cukru i mleka.

      M.
    • hiperrealizm herbata... 12.02.06, 12:54
      w "sportowych" ilościach.... mocna.... i okrótnie słodka....
    • gumpel Re: kawa 14.02.06, 14:46
      Bardzo dużo bardzo mocnej. Rano czarną siekierę z ekspresu po śniadaniu. A
      potem w pracy z dwie, trzy z mlekiem (w miarę możliwości też z ekspresu).
      Natomiast nigdy nie słodzę. Nie smakuje mi. Natomiast cherbata rzadko. A jak
      już to odwrotnie - zawsze z cukrem (i cytryną). Kiedyś pijałem bawarkę (herbata
      z mlekiem i cukrem) ale mi przeszło:-))
      Pozdrawiam wszystkich kawoszy
      G.
      P.S.
      Swego czasu w Turcji zamawiałem kawę po turecku (tyle, że bez cukru). Tureccy
      barmani traktują takie zamówienie prawie z entuzjazmem - jako coś w rodzaju
      wyrażenia szacunku dla ich kultury kulinarnej. Problem polegał na tym, że dla
      mnie tej ich kawy było za mało. Wypijałem ją szybko i ... zamawiałem drugą. A
      to powodował uśmieszki barmanóc i wymianę zdań po turecku gości kawiarni. W
      końcu jeden mi powiedział, że mają takie powiedzenie (przysłowie) co do drugiej
      kawy. [Uwaga ! Dalej będzie troszku nieprzyzwoicie.] Barman nie najlepiej
      władał angielskim, ale wychodziło na to, że po jednej kawie to żona będzie
      zadowolona, po dwóch to i kobyła skorzysta ... :-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka