Dodaj do ulubionych

Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a religj

11.02.06, 18:32
Gosia zaproponowała, ze moz e to na nowy watek :) No to spróbujmy :)
Obserwuj wątek
    • kora3 Mamalgosia napisała :) 11.02.06, 18:33
      a może to na nowy wątek?
      A zresztą: piszę.
      Moim zdaniem ma się to średnio do siebie. Tzn. myślę, że bardzo religijna osoba
      nie wymaluje się tak jak prostytutka gdy wyrusza do pracy. Ale to tylko tyle.
      poza tym związku nie widzę.
      Mam koleżankę, która maluje się bardzo krzykliwie (tak lubi), ale np. nie usuwa
      owłosienia z nóg. Dla mnie to trochę niekonsekwentne, ale dla niej nie.
      Myślę, że może być jakaś zależność, że może więcej bezmakijażowców jest wśród
      osób religijnych, ale nie wiem, jak to wygląda w liczbach.
      Może podam swój przykład: w ogóle się nie maluję (wiem, że to żaden powód do
      dumy, ale tylko stwierdzam fakt), nigdy tego nie robiłam, a osobą religijną
      można mnie nazwać od 25-26 roku życia. Tak że to raczej chyba zalezy od natury
      człowieka.
      Trochę OT: dlaczego osoby wykonujące gospel zazwyczaj są otyłe? (tzn. teraz to
      już różnie bywa, ale jakieś 50 lat temu prawie wszyscy mieli nadwagę)
      • kora3 I Mamałgosia dodała... 11.02.06, 18:35
        tak mi się pomyślało: może to też kwestia priorytetów. Bo nie mam pieniędzy na
        wszystko co bym chciała mieć i jeśli muszę wybierać, to wolę książkę niż
        kosmetyk.
        • kora3 Re: I Mamałgosia dodała... 11.02.06, 18:49
          kora3 napisała:

          > tak mi się pomyślało: może to też kwestia priorytetów. Bo nie mam pieniędzy na
          > wszystko co bym chciała mieć

          Ja też kochana :)

          i jeśli muszę wybierać, to wolę książkę niż
          > kosmetyk.

          :) A ja róznie - zalezy od potrzeb faktycznych, bo jak ksmetyk się skończył,
          albo pilnie poterzebuje danej rzeczy to książka może "sie pożyczyć", albo
          poczekac :) I odwrotnie :) choć kosmetyk akurat moze tylko pozcekać, bo "sie"
          bue "pożycza" :)
          • mamalgosia priorytety 12.02.06, 10:35
            Wiesz, ja nie mam od kogo pożyczać ksiażek. Jak ja nie kupię albo moja mama, to
            jeszcze tylko jedna kolezanka w Toruniu i kochana e_wok. Reszta znajomych - z
            przykrością stwierdzam - nie kupuje i pozycza ode mnie.
            A biblioteki do bani
      • kora3 Re: Mamalgosia napisała :) 11.02.06, 18:47
        kora3 napisała:

        > a może to na nowy wątek?
        > A zresztą: piszę.
        > Moim zdaniem ma się to średnio do siebie. Tzn. myślę, że bardzo religijna osoba
        > nie wymaluje się tak jak prostytutka gdy wyrusza do pracy.

        Myślę sobie tak, jak Maria - tzn. ze ŻADNA osoba z gustem, niezaleznie od
        przekonań, nie wymaluje się jak prostytutka, chyba, ze jest prostytuką z gustem,
        to też się tak nie wymaluje :)
        Do pracy (moze poza kasynem, nocnym barem, agencja towarzystka, opera itepe -
        sorry za połączenie, ale tak jest ) obowiązuje makijaż dzienny, a nie
        wiecziorowy (choćby najwspanialszy, jak oerowe i operetkowe) i to chyba wie
        kazda obyta kobieta ...

        > Mam koleżankę, która maluje się bardzo krzykliwie (tak lubi), ale np. nie usuwa
        > owłosienia z nóg. Dla mnie to trochę niekonsekwentne, ale dla niej nie.

        A ja wizde w tym bardzo duża konsekwencję - koleżźanka jest zaniedbana i
        bezguście. Mało juz jest takich kobiet na szcześciwe, ale jeszcze pewnein
        opdsetek, którwe uwazają, ze najlepiej wytapetować się a'la clown, a poza tym
        nic nie trzeba robić i się jest "zadbaną" nic bardziej błędnego ...

        > Myślę, że może być jakaś zależność, że może więcej bezmakijażowców jest wśród
        > osób religijnych, ale nie wiem, jak to wygląda w liczbach.

        Pzryznam sie, ze spotkałam w życiu rózne kobiety nie malujące się na codzień,
        albo malujące minimalnie i o wielu miogę powiedziec, ze sa olsniewjące. W tym
        jedna to była koleżanka mojego eks meźa, lekarka o pieknej buzi, zawsze bardzo
        starnnie umalowana, acz prawie niewidocznie :)
        Natomiast pare jego koleżanek ze wspólnoty nie malowało sie wcale tudzież nie
        depilowało< nie farbopwało włosów< nie dbało o cere itede i co najdziowniejsze
        to lenistwo i niedbałosc (nie byy biedne) nazywało UWIELBIANIEM BOGA:) Wydawało
        mi sie to dziwne, jako, ze te inne też do wspólnoty należały, a nie były takie
        niechlujne ..

        > Może podam swój przykład: w ogóle się nie maluję (wiem, że to żaden powód do
        > dumy, ale tylko stwierdzam fakt)

        Ani do wstydu, ani do dumy - tak po prostu masz :) to zaden wstyd się nie
        malować, czasem makijaż pomaga ukryć pwne mankamenty, a wyeksponowac walory, ale
        obowiazku tego nie ma, zwłaszcza, jeśli kobieta uważa, ze nie ma takiej potrzeby ...

        > Trochę OT: dlaczego osoby wykonujące gospel zazwyczaj są otyłe? (tzn. teraz to
        > już różnie bywa, ale jakieś 50 lat temu prawie wszyscy mieli nadwagę)
        >
        Widziałam gospelowców wiele razy :) nadal sporo z nich jest otyłych, moze tak,
        jak śpiewac operowi dawniej stosują technike "spiewania brzusznego" ?:)
        • mamalgosia Re: Mamalgosia napisała :) 12.02.06, 10:39
          kora3 napisała:

          >>
          > A ja wizde w tym bardzo duża konsekwencję - koleżźanka jest zaniedbana i
          > bezguście.
          Bezguście to być może - tzn. po prostu każdy ma swój gust, a ona akurat ma
          taki. Ale nie jest zaniedbana, naprawdę.


          > spotkałam w życiu rózne kobiety nie malujące się na codzień,
          > albo malujące minimalnie i o wielu miogę powiedziec, ze sa olsniewjące.
          No tak, przeciez mnie nie znasz:)))

          Czy niefarbowanie włosów to lenistwo i niedbałość? Protestuję!!

          A co do gospelowców, to wyjaśniam w starym wątku
          >
          • kora3 Mamałgosiu :) wyjaśniam :) 12.02.06, 22:02
            Koelżanka moim zdanie JEST zaniedbana, bo straszy ohydnymi niewydepilowanymi
            nogami:) Ozcywiscie, mozna powiedzieć, ze depilacja nie jest obowiazkowa i moze
            tak lubi - owszem, prawda. W ogólności nikomu to nie szkodzi, ale trzeba się
            liczyć , ze bedzie się postrzeganym, jako osoba nie dbająca o siebie i odbierana
            jako nieestetyczna i tyle. Co do makijażu Mamałgosiu to tenże zoboaiwązuje :) Do
            odpowiedniego stroju, okazji i reszty "wystroju" kzrykliwy makijaż (nie opisałas
            , wiec dla mnie krzykliwy to taki jak sobie wyobrazam jako krzyliwy) i owłosione
            nogi prezentowane w spódnicy, zcy nie daj Boze zarośnieta strefa bikini na plaży
            to objaw braku dbania o siebie i poczucia estetyki.
            Rezygnacja z farbowania włoosów nie oznacza ani zaniedbania, ani lenistwa :)
            Chyba, ze ma się koszmarną rzezc - odrosty. Farbowanie było w moim poście
            wymienione, jako jeden z kilku "grzechów", jakich te panie nie popełniały:) a co
            wyrzucały innym :)
            • mamalgosia Re: Mamałgosiu :) wyjaśniam :) 13.02.06, 10:22
              kora3 napisała:

              > Koelżanka moim zdanie JEST zaniedbana, bo straszy ohydnymi niewydepilowanymi
              > nogami:)
              Wiesz, mnie może straszy, ale siebie nie. Dla mnie zaniedbany jest ktoś, kto
              się zaniedbuje. A ona dba o siebie, tylko taki ma wybór.


              Ozcywiscie, mozna powiedzieć, ze depilacja nie jest obowiazkowa i moze
              > tak lubi - owszem, prawda. W ogólności nikomu to nie szkodzi,

              NO właśnie, właśnie!


              Co do makijażu Mamałgosiu to tenże zoboaiwązuje :)
              własnie może to jest między innymi powód, dla którego się nie maluję.

              >> Rezygnacja z farbowania włoosów nie oznacza ani zaniedbania, ani lenistwa :)
              Uffff!


              > Chyba, ze ma się koszmarną rzezc - odrosty.
              A ja mam odrosty po zimie. Latem włosy mi jaśnieją, a zimą nie mają na czym, i
              rosna takie o dwa tony ciemniejze. Ale myślę, że to chyba widać, że to nie
              farba, tak mi się wydaje.


              • kora3 Mamałgosiuuuuuuuuu!!! 13.02.06, 22:25
                mamalgosia napisała:

                > > Koelżanka moim zdanie JEST zaniedbana, bo straszy ohydnymi niewydepilowan
                > ymi
                > > nogami:)
                > Wiesz, mnie może straszy, ale siebie nie. Dla mnie zaniedbany jest ktoś, kto
                > się zaniedbuje. A ona dba o siebie, tylko taki ma wybór.
                >
                no załózmy, ze inaczej rozumiemy te pojecia. Niemniej dla mnie ktos umalowany
                krzykliwie i z włosami na nogach jest bardzo nieapetyczny.

                > Ozcywiscie, mozna powiedzieć, ze depilacja nie jest obowiazkowa i moze
                > > tak lubi - owszem, prawda. W ogólności nikomu to nie szkodzi,
                >
                > NO właśnie, właśnie!

                No tak, poza wzgledami estetycznymi, nie ma wpływu na innych przeciez ..

                >
                > Co do makijażu Mamałgosiu to tenże zoboaiwązuje :)
                > własnie może to jest między innymi powód, dla którego się nie maluję.

                Makijaż makijazowi nierówny, najtrudniejszy wbrew pozorom makijaz to pozorny
                jego brak :) Nie sztuka zasmarowac twarz fluidem, obwalic pudrem, rzesy
                posklejac tuszem, walnąć kreche pod okiem i usta wysmarowac czerwoną pomadką
                ..Sztuka tak sie pomalowac, by w oczy rzucała sie uroda, wdziek, naturalnośc, a
                nie kolor fluidu i pomadki, zcy cienia do powiek.
                Przepraszam , poniekąd nie zauwazyłam Twojej uwagi komentującej to, ze napisałam
                iz niemalujące się kobiety bywaja olsniewające, co Ty skomentowałas, ze "na
                zsczęscie Cię nie widzialam". Owszem Mamałgosiu , widziałam Cię na zdjeciu,
                które mi wysłałas, moze nie pamiętasz ? Doprawdy nie bardzo rozumiem Twoją
                zbytnią samokrytyke. masz moim zdaniem bardzo miłe ryssy twarzy, cikawy
                naturalny kolor włosów, chyba naturalnie falujace, miłe szczere spojrzenie. Coś
                niecoś moglabys podkreślić klekkim makijażem, ale nie wizde u Ciebie takiej znów
                potrzeby dołowania sie amej, bo NIE ma powodu ! gdybyś chciała to polecalabym Ci
                delikatny puder rozswietlajacy, tusz do zres (bez bazy i nie bardzopogrubiający)
                i błyszczyk w naturalnym kolorze, a pzrede wszystki kobieto to wiecej pewnosci
                siebie i WIARY nie tylko w Boga, ale W SIEBIE i nie ma w tym, wierz mi nic
                bluźnierczego;-) Doprawdy nie wiem, zcemu się sama tak spychasz krytykując sie
                nadmiernie.

                >
                > >> Rezygnacja z farbowania włoosów nie oznacza ani zaniedbania, ani len
                > istwa :)
                > Uffff!
                >
                No, oczywiscie, ze nie! Są włosy nie wymagające farbowania, sa kobiety które nie
                potzrebują się farbować. A chyba największy bład babek to zniszczenie włosów
                zabeigami fryzjerskimi, brak dbania o cięcie, byle jakie farbowanie i
                pzrekonanie, ze zafarbowały to "dbają" :(

                > > Chyba, ze ma się koszmarną rzezc - odrosty.
                > A ja mam odrosty po zimie. Latem włosy mi jaśnieją, a zimą nie mają na czym, i
                > rosna takie o dwa tony ciemniejze. Ale myślę, że to chyba widać, że to nie
                > farba, tak mi się wydaje.

                Ty nie masz odrostów żadnych "po zimie". słońce rozjaśnia ci naturalne włósy i
                one zrastaj, a rosną dalej nie pozocone słońcem, bo zima temu nie spzryja. Taki
                naturalny baleyage wygada zcasem uroczo, a na pewni nie na zaniedbane włoskiz
                prawzdiwtymi odrostami (ohyda)! Pamiętaj tylko, ze śłońce niszczy włosy, wiec
                ciesz sie naturalnym rozhjaśnianiem, ale stosuj latem cos z filterm.
                • mamalgosia Re: Mamałgosiuuuuuuuuu!!! 14.02.06, 10:58
                  kora3 napisała:

                  >> no załózmy, ze inaczej rozumiemy te pojecia. Niemniej dla mnie ktos umalowany
                  > krzykliwie i z włosami na nogach jest bardzo nieapetyczny.
                  Jakoś też nie mam apetytu na ową koleżankę:))
                  Ja po prostu pojęcie "zadbany" rozumiem tak: dbający o siebie. Ale sama już
                  widze niedostatki mojego wnioskowania - bo ten, który dba o siebie jest po
                  prostu dbający, a niekoniecznie zadbany:) Tak więc po części przyznaję Ci
                  rację. Przypominają mi się ci wszyscy moi uczniowie, którzy rzekomo w domu się
                  tak duuużo uczuli - no, ale się nie nauczyli - co stwierdzama na lekcji


                  > Makijaż makijazowi nierówny, najtrudniejszy wbrew pozorom makijaz to pozorny
                  > jego brak :)
                  Jedna z moich koleżanek - nb po kosmetologii - robi właśnie coś takiego.

                  Nie sztuka zasmarowac twarz fluidem, obwalic pudrem, rzesy
                  > posklejac tuszem, walnąć kreche pod okiem i usta wysmarowac czerwoną pomadką
                  Czyżbyś znała Anitkę, przewodniczącą II c?

                  A za podniesienie na duchu dziękuję:)
                  • kora3 Re: Mamałgosiuuuuuuuuu!!! 14.02.06, 11:18
                    mamalgosia napisała:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > >> no załózmy, ze inaczej rozumiemy te pojecia. Niemniej dla mnie ktos
                    > umalowany
                    > > krzykliwie i z włosami na nogach jest bardzo nieapetyczny.
                    > Jakoś też nie mam apetytu na ową koleżankę:))

                    :D

                    > Ja po prostu pojęcie "zadbany" rozumiem tak: dbający o siebie. Ale sama już
                    > widze niedostatki mojego wnioskowania - bo ten, który dba o siebie jest po
                    > prostu dbający, a niekoniecznie zadbany:) Tak więc po części przyznaję Ci
                    > rację. Przypominają mi się ci wszyscy moi uczniowie, którzy rzekomo w domu się
                    > tak duuużo uczuli - no, ale się nie nauczyli - co stwierdzama na lekcji
                    >
                    hehe :)

                    > > Makijaż makijazowi nierówny, najtrudniejszy wbrew pozorom makijaz to pozo
                    > rny
                    > > jego brak :)
                    > Jedna z moich koleżanek - nb po kosmetologii - robi właśnie coś takiego.

                    No własnie, to sztuka ..

                    >
                    > Nie sztuka zasmarowac twarz fluidem, obwalic pudrem, rzesy
                    > > posklejac tuszem, walnąć kreche pod okiem i usta wysmarowac czerwoną poma
                    > dką
                    > Czyżbyś znała Anitkę, przewodniczącą II c?


                    Nie:) ale znam sporo takich "zadbanych" w wieku różnym , koszmar ...

                    > A za podniesienie na duchu dziękuję:)

                    Nie ma powodu podnosić Cię na duchu w omawianym względzie, jestem szczera i
                    uważam, jak napisałam !
    • kora3 Maria sie wypowiedziała: 11.02.06, 18:36
      Malgosiu, nie widze zadnego zwiazku miedzy religijnoscia a kosmetykami:-)

      Ja chodze do kosciola zawsze w pelnym makijazu- puder, roz, tusz na rzesy,
      szminka. To juz jest moj nawyk. Makijaz uwazam za jeden z elementow dbania o
      wlasne cialo. Owszem, sa kobiety, ktorym jest dobrze bez makijazu, sa ktore po
      prostu nie lubia makijazu i tez dobrze wygladaja, ale nie ja.
      Moj caly makijaz nie zajmuje mi zreszta wiecej niz 5 minut.

      "Jak prostytutki" maluja sie tylko prostytutki, albo kobiety bez gustu.

      O grubych gospel singers- procent otylych w chorach gospel odpowiada chyba
      procentowi otylych czarnoskorych w USA....
      • kora3 Maria ma dokładnie tak , jak ja :) nt. 11.02.06, 18:50

    • e_wok Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 11.02.06, 22:43
      Ja widze zwiazek miedzy religijnoscia a kosmetykami, mianowicie jako katoliczka
      mam jakies takie poczucie bycia "probka reprezentatywna" i czuje sie niejako
      zobowiazana zaprzeczac stereotypowi biednych szarych katolikow, przytloczonych
      rzeczywistoscia, z udreka malujaca sie na obliczu. Nie mam przez to na mysli,
      ze dorabiam taka wlasnie ideologie do faktu pomalowania ust szminka i ze moja
      szminka ma byc ofiara zlozona na oltarzu wiary :-) Ale mysle, ze nie zaszkodzi
      jesli katolicy swoim wygladem jakos tak bardziej beda swiadczyc o tym, ze jest
      to religia radosci, milosci i nadziei, a nie szare i ponure fatum. W naszym
      spoleczenstwie pokutuje przekonanie, ze ktos zadbany zewnetrznie musi byc
      zaniedbany wewnetrznie, albo w ogole pusty pod wzgledem osobowosciowym. Uwazam,
      ze rozwoj w wymiarze ludzkim powinien przebiegac w miare harmonijnie, a zatem
      obejmowac zarowno dusze jak i umysl oraz powloke zewnetrzna. Zreszta ja akurat
      nie postrzegam jako ladne osoby, na ktorych twarzach nie maluje sie jakas czesc
      osobowosci - inteligencja, stanowczosc, marzycielskosc, cokolwiek. Czasem
      ogladam taki program "labedziem byc" - w kazdym programie dwie kobiety sa
      poddawane roznym przemianom, z ingerencja chirurga wlacznie. W jednym z
      odcinkow brala udzial kobieta, ktorej dominujaca cecha bylo jakies takie ogolne
      skwaszenie. Skwaszenie demonstrowala na kazdym z etapow przemian i chociaz do
      programu nikt jej nie zmuszal, zglosila sie na wlasne zyczenie i w koncu
      powinna wiedziec, na co sie decyduje, wiecznie byla niezadowolona. I na koniec,
      chociaz zmieniono jej naprawde duzo - poprawiono nos, naprawiono zeby, wlosy,
      przerobiono usta, ktore miala takie zupelnie kontra caly swiat, nie byla wcale
      ladna, bo nikomu nie udalo sie mimo wszystko chocby zmniejszyc tego jej
      skwaszenia.
      • maria421 Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 12.02.06, 17:26
        Droga E_wok, trafiasz w sedno.

        Twarz musi cos wyrazac. Czesto widze mlode, ladne dziewczyny z jakims takim
        pustym spojrzeniem, niby zrobione wedlug najnowszej mody, ale jakies takie bez
        wyrazu. I zdarza mi sie spotykac kobiety, ktore przedwczesnie zgasly, sa jakies
        takie wiecznie zmeczone, skwasniale, zrezygnowane.

        Takim kobietom potrzebna jest kuracja ich wnetrza, nie makijaz czy operacje
        plastyczne.


        • maika7 Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 12.02.06, 17:48
          > I zdarza mi sie spotykac kobiety, ktore przedwczesnie zgasly, sa jakies
          > takie wiecznie zmeczone, skwasniale, zrezygnowane.

          Bo, Drogie Panie, czasem one nie mają siły być rozświetlone od wewnątrz.

          A kosmetyki? Osobisty wybór i potrzeba, może przyzwyczajenie? Ale po co
          stosowanie ich uzasadniać względami religijnymi? Jedne panie czują się zadbane
          jak co miesiąc korzystają z gabinetów odnowy biologicznej, a innym wystarcza do
          takiego samego samopoczucia mydło i woda i chyba nie ma tu zależności od
          światopoglądu :-)

          M.
    • mamalgosia a koszt? 12.02.06, 10:40
      no to w takim razie oszacujcie miesięczne wydatki na kosmetyki. I to może być
      odpowiedź na to, dlaczego wiele kobiet uzywa ich w mniejszych ilościach, albo
      gorszej jakości
      • maria421 Re: a koszt? 12.02.06, 11:31
        mamalgosia napisała:

        > no to w takim razie oszacujcie miesięczne wydatki na kosmetyki. I to może być
        > odpowiedź na to, dlaczego wiele kobiet uzywa ich w mniejszych ilościach, albo
        > gorszej jakości

        Malgosiu, trudno mi z Niemiec oszacowac ile trzeba wydac miesiecznie w Polsce
        na kosmetyki.
        Zauwaz jednak, ze sa to artykuly, ktore starczaja na dosyc dlugo. Szminka czy
        tusz do rzes starczaja na miesiace, podobnie z umiarem uzywany roz czy puder.
        Tak wiec , jezeli podzielisz cene szminki przez miesiace na jakie ci starcza,
        to wcale chyba nie wychodzi az tak duzo.
        A juz perfumy straczaja naprawde na bardzo, bardzo dlugo.
        • mamalgosia Re: a koszt? 12.02.06, 15:16
          no tak, rzeczywiście trudno oszacowac.
      • maika7 Re: a koszt? 12.02.06, 17:51
        >no to w takim razie oszacujcie miesięczne wydatki na kosmetyki.

        Niezależnie ile kosztują - jest to zawsze pewna kwota, którą można ptrzeznaczyć
        na coś. Na szminkę lub na cokolwiek innego. I wybór priorytetu należy tylko do
        osoby dysponującej tą kwotą :-)

        :-)
        M.
        • e_wok Re: a koszt? 12.02.06, 20:26
          Mam znajoma, ktora zarabia nie za wiele, ale wszystko co zarobi przeznacza na
          kosmetyki, nawet krem do rak ma markowy i to z polki typu Helena Rubinstein
          albo Elizabeth Arden. Ja zarabiam bardzo przyzwoicie, ale nie przyszlaby mi do
          glowy taka inwestycja, a wlasciwie duza przyjemnosc sprawia mi wyszukiwanie
          polskich dolnopolkowych kosmetykow, bo wiele z nich okazuje sie zupelna
          rewelacja. Na trzech rzeczach nie oszczedzam, sa to :perfumy (kupujac perfumy,
          kupuje sie nie tyle zapach co cala otoczke, legende, odrobine urody gwiazdy,
          ktora dany zapach firmuje swoja twarza), puder (nie ma porownania miedzy
          polkami, jakosciowo to sa zupelnie rozne bajki) i krem pod oczy (dziala
          dlugofalowo, wiec asekuracyjnie kupuje drozszy, zebym za dwadziescia lat nie
          zalowala :-)). Nie potrafie oszacowac swoich wydatkow kosmetycznych w zadnej
          skali, bo np. kosmetyki do ciala zuzywam w ilosciach hurtowych, ale kupuje
          tanie, a puder meteorites kosztowal sporo, ale zaczynam podejrzewac, ze nie
          skonczy sie za mojego zycia :-)
          • maria421 Co kobiecie potrzeba (z kosmetykow) 12.02.06, 21:06
            -krem do twarzy (to kosmetyk, czy srodek pielegnacji?)
            -podklad
            -puder
            -roz
            -tusz do rzes
            -szminka
            -perfumy

            opcje:
            -konturowka do ust
            -konturowka do oczu
            -cienie na powieki

            Teraz mozecie ulozyc liste cen i wykalkulowac koszt.
            • kora3 Próba kalkulacji :) 12.02.06, 22:44
              Co kobiecie potrzeba (z kosmetykow)
              maria421 12.02.06, 21:06 + odpowiedz

              -krem do twarzy (to kosmetyk, czy srodek pielegnacji?)
              -podklad
              -puder
              -roz
              -tusz do rzes
              -szminka
              -perfumy

              opcje:
              -konturowka do ust
              -konturowka do oczu
              -cienie na powieki

              Teraz mozecie ulozyc liste cen i wykalkulowac koszt.

              Dodalabym jeszcze :):
              -dobry szampon i odzywka (naturalnie są babki, których włosy wygladają wspaniale
              po tym samym szamponie w którym myje włosy ich facet, czy dzieci, ale nie
              wszystkie).
              - korektor
              - balsam do ciała
              - peeling
              - maseczki
              - lakiery do paznokci
              - zabiegi kosmetyczne (szeroko pojete)
              pianki do układania włosów, lakiery
              - zabiegi fryzjerskie
              Teraz zrobimy mały bilansi:)
              - kremy do twarzy nocny, dzienny , pod oczy) - muszą byc dobrze dobrane do cery,
              ale niekoniecznie z najwyższej półki. Ja kupuje apteczne (firmy nie podam, bo to
              byłaby reklama:), ale wszystkie kosztują ok. 30 zeta. Dzienny i nocny starczają
              na ok. 2 miesiące, podoczny na znacznie dłużej.
              - podkład - też trzeba starannie dobra i naprawdę trudno i polecić byłoby cos
              naprawdę taniego, ale z takiej niższej półki można kupić za ok. 40-55 zeta -
              starcza na ok. 2 miesiące
              - tusz do rzęs- od 20-60 zeta (półka niższa) stracza na ok. 3 miechy.
              - pomadki, błyszczyki - naparwdę niektóre oszałamiajaco tanie :) spokojnie można
              kupic niezły już za 10-15 zł. Starcza zzleżnie od stosowania, ale jeśli czasem
              się maluje wiezcorowo, albo zmienia kolory to trza miec wiecej. Błyszczyk
              stosowany non stop kilka razy dziennie stracza na ok. 2,5 miesiąca.
              - konturówka do ust - musi być dobrze zatemperowana, a wiec szybciej sie zużywa,
              bo stosuje się kilka arzy dziennie - powiedzmy 1,5 meicha :) od 5 do 20 zł
              - konturówka do oczu - ja zużywam szybko , bo robie górna roztartą kreske na
              powiece :) Musi byc dobrze zatemperowana taka konturówka i mieć odpowiednia
              miekkość, ale sie nie rozmazywac - ok. 16 zł na 1-1,5 miecha.
              - puder - sypki do domsiu i prasowany do poprawemk w ciagu dnia + szeroki pedzel
              - onba pudry kupi sie nawet już za 20 zeta za sztuke - ostatnio odkryłam
              rozświetlajacy ekstra za ....12 złotych :) puder to mam w sumie na ...sezon z
              pół roku bęzdie pzry całkiem normalnym stosowaniu, byłby na dłużejj, ale latem
              oppalona jestem to zmieniam odcień :)- pedzel NA LATA:)
              - róz - uzywany w normalnej ilośc niemal niewyczerpywalny, ja kupuje takie za 12
              zł - na nie wiem ile :)
              - cienie do powiek - bazowy ecru i bezowy oraz inne w kolorach moich czyli brąż,
              zimny złamany szarością, albo brązem róż i bez liku takich co uzywam
              spopratdycznie albo minimalnie - starzca mi to na dłuuugaśny zcas, jak dokupuję
              to po prostu dlatego, ze mis ie jakis podoba . Ceny zróżnicowane, ale można
              kupić porządny za 20 zł w trzech kolorach.
              perfumy - straczają na barzdo długo ... ceny zalezne od zasobności portfela i
              upodobań od 100-do ..........:) Zapomniałam o antypersporancie - ok 15 zł na 2
              miesiące.
              - korektor - mam niezły za 12 zeta już chyba z 9 miesięcy :)
              - balsam do ciała - od 7 do 40 zł. Ja mam taki zwyzcajny, co mi służy na ok 1
              miesiąc.
              - peeling - najlepszy domowej roboty :) - fusy z kawy z cynamonem + ewentualnie
              miód (tego jest niewiele koszt trudno ocenic) - stosuje raz w tyg. na buzię, raz
              na 2 tyg. na ciało.
              - maseczki - dobra nawilzająca zelowa - ostatnie me odkrycuie z dolnej półki 10
              zł za tubke robię raz w tyg. na twarz i dekolt starcza na 2,5 miesiąca.
              - lakiery do paznokci - ceny rózne starzcaja zaleznie od używania (ale nie mniej
              niż na 3 miechy słoiczek)ja tego kupuje mase , ale mam też mase , czyli tak
              szybko nie wychodzą
              - zabiegi kosmetyczne - zależne od potrzeb - wiadomo. U mnie raz na 3 miechy
              czyszczenie buzi + maseczka profesjonalna+ masażyk. Mieszkam w małym mieście
              tearz, a wiec u kosmetyczki z dobrym certyfikatem kosztuje mnie to ok. 70 zł
              (wieksze miasto to wieksze niestety koszty:( regulację brwi, depilację,
              manicure, pedicure robię sama - uwaga - wymaga wprawy i niewparwionym , arczej
              nie polecam. Ale koszty regulacji i henny u miojej Kasi znam - 10 zł, manicure
              (fancuski) - 25 zł, pedicure 12 zł- depilacja nie wiem
              - Pianki lakiery - zalezy od półki, ja kupuje za ok 19 komplet (są na ogół w
              promocji) - starcza mi na 3 tyg. ale codziennie myję ui ukłądam włosy
              - szamponi odżywka - szampon mam ok. miesiac (przy codziennym myciu włosów) za
              15 zeta , odżywaka w podobnej cenie - starzca na znacznie dlużej, cholernie
              długo mam masezcki do włósów, gumy i wosk (dobre polskiej firmy, taniocha ok. 7
              zeta starcza na pól roku)
              - włosy farbuję sama - ok 30 zł farba na 1 - 1,5 miesiaca. Strzyżenie - tearz
              robię rzadziej bo zapuszczam - ok 30-40 zł na 2-2,5 miecha bez modelowania (bo
              lepiej widać efekty strzyzenia) z myciem i odżywką. Też zależy od miasta,
              fryzjera cena. yjscia specjalne (sylwestry, wesela, bal) ok . 50 zł za fryzurke,
              ale taką super - ekstra pwoedzmy 2-3 razy w roku.
              Dodam jeszcze solarium 9ja korzystam raczej rzadko, pzred wielkimi wyjsciami w
              gołymi plecami , zcyli na ogół w karnawale i na pozcątku lata) ok. 20 zł jakl
              rozłowżyć raz na 4 miesiace (ale ja mam cien,a karnację). Niech ktuś to zliczy
              plizzz :) Bo samam ciekawa
              -
            • e_wok Ja jestem imo minimalistka :-) 12.02.06, 22:46
              - krem na dzien
              - krem na noc - teraz to sa preparaty apteczne, niedrogie, ale na recepte
              - filtr - avene ok. 50 zl.
              - krem pod oczy na noc - clinique ok. 120 zl
              - krem pod oczy na dzien - biotherm ok. 100 zl
              - krem na szyje i dekolt - kwiaty polskie ok. 10 zl
              - balsam do ciala - avon ok. 15 zl
              - piling do ciala - eris od. 20 zl
              - preparat zapobiegajacy cellu (lepiej zapobiegac niz leczyc)- bielenda 35 zl
              - balsam na usta- avon ok. 20 zl
              - blyszczyk - juicy tubes ok. 60 zl
              - puder w kulkach - meteorites ok. 120 zl
              - puder w puderniczce na ew. poprawki - shiseido ok. 100 zl
              - szampon do wlosow - Goldwell 40 zl
              - odzywka do wlosow - Goldwell 40 zl
              - perfumy - Euphoria CK ok 200 zl
              - tonik do twarzy - lierac ok. 80 zl
              - korektor pod oczy - astor ok. 20 zl
              co miesiac 180 zl na manicure (french premanentny) i pedicure.
              nie uzywam tuszu, bo mam henne, nie uzywam konturowki bo mam makijaz trwaly.
              Wszystkie ceny kosmetykow zagranicznych to sa ceny z allegro albo ze strefy
              bezclowej, w polskich sklepach ceny sa wyzsze, czesto znacznie.
              • maria421 Re: Ja jestem imo minimalistka :-) 12.02.06, 23:32
                Dla mnie szampon to nie kosmetyk tylko srodek czystosci.

                Odzywki, peelingi, kremy, balsamy, toniki, maseczki to srodki pielegnacji, a
                nie kosmetyki.

                Kosmetyki, to to, co sluzy do makijazu.

                Ale to oczywiscie tylko moja osobista klasyfikacja.
                • kora3 Re: Ja jestem imo minimalistka :-) 13.02.06, 09:19
                  Po prosru pisałam co jest faktycznie potrzebne :) zapomniałam o mleczku do
                  demakijażu starcza na 2 tyg. :) bo ja nie używam do twarzy mydła i wody tylko
                  melczko + mineralna sa różne w różnych cenach.
                  • mamalgosia to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 10:26
                    ze wstydu tu nie wypiszę moich wydatków, tym bardziej, że maria jeszcze je
                    okroiła, nazywając szampon środkiem czystości, a nie kosmetykiem
                    • maria421 Re: to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 10:30
                      mamalgosia napisała:

                      > ze wstydu tu nie wypiszę moich wydatków, tym bardziej, że maria jeszcze je
                      > okroiła, nazywając szampon środkiem czystości, a nie kosmetykiem

                      Malgosiu, kiedy bylam mloda mama tez sie nie malowalam. Moja buzia tryskala
                      radoscia macierzynstwa, zadne podklady, pudry, tusze i szminki nie byly
                      potrzebne:-)
                      • mamalgosia Re: to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 10:58
                        mama to ja i owszem, ale młoda to już nie. I nie sądzę abym czymkolwiek
                        tryskała:)
                      • kora3 Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 11:03
                        Ale czy troche nie idealizujesz macierzyństwa ?? Bo wiesz, moja koleżanka na
                        dnaich ma rodzic i wygąda pięknie (zawsze tak wyglada, jak nie jest w ciazy to
                        też), ale pare moich kumpelek miało po ciąży problemy np. ze skórą (gospodarka
                        hormonalna), cellulitem , rozstępami, tuszą i włosami. To chyba zależy od
                        genetyki, osoby , organizmu, bo nie zauważyłam, zeby ciąża wszystkim psuła
                        urode, ale też wcale nie widzę, by wszystkie dziewczymy znów tak wspanaile po
                        niej wygladały ...
                        • maria421 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 14:05
                          kora3 napisała:

                          > Ale czy troche nie idealizujesz macierzyństwa ?? Bo wiesz, moja koleżanka na
                          > dnaich ma rodzic i wygąda pięknie (zawsze tak wyglada, jak nie jest w ciazy to
                          > też), ale pare moich kumpelek miało po ciąży problemy np. ze skórą (gospodarka
                          > hormonalna), cellulitem , rozstępami, tuszą i włosami. To chyba zależy od
                          > genetyki, osoby , organizmu, bo nie zauważyłam, zeby ciąża wszystkim psuła
                          > urode, ale też wcale nie widzę, by wszystkie dziewczymy znów tak wspanaile po
                          > niej wygladały ...


                          Ja nie mowie o czasie zaraz po porodzie, Korciu, bo wtedy kazda wyglada
                          fatalnie. Ja mowie o czasie kiedy juz sie doszlo do siebie po ciazy i porodzie,
                          a ten czas trwa roznie u roznych kobiet, u mlodszych z reguly krocej.
                          Ja potrzebowalam 5 miesiecy na powrot do przedciazowej wagi i figury.
                          W ciagu tych miesiecy rozwija sie tez , szczegolnie prze pierwszym dziecku,
                          radosc z macierzynstwa.
                          • kora3 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 14:24
                            maria421 napisała:
                            >
                            >
                            > Ja nie mowie o czasie zaraz po porodzie, Korciu, bo wtedy kazda wyglada
                            > fatalnie.

                            Wcale nie :) Przykładem jest ta włąśnie moja kumpela, która wyglądał podczas
                            pierwszej ciązy tak samo ślicznie, jak nie będąc w ciąży, teraz podczas drugiej
                            tez. Po pierwszym synu urodzonym 7 czerwca już za miesiąc na wczasach
                            przyciągala wzrok panów wspanialą figurą, teraz też ma tylko duży brzuch :)
                            Twazr , rece, nogi tyłek wszystko POZOSTAŁO szczupłe :) Tylko biust ma nieco
                            wiekszy :) Taka uroda i budowa ...


                            Ja mowie o czasie kiedy juz sie doszlo do siebie po ciazy i porodzie,
                            >
                            > a ten czas trwa roznie u roznych kobiet, u mlodszych z reguly krocej.
                            > Ja potrzebowalam 5 miesiecy na powrot do przedciazowej wagi i figury.
                            > W ciagu tych miesiecy rozwija sie tez , szczegolnie prze pierwszym dziecku,
                            > radosc z macierzynstwa.

                            Myślę, ze radosc z oczekiwanego dziecka jest przy kolejnym wcale nie mnuiejsza
                            niz przy pierwszym zdiecku. Koleżanka mojej Mamy kiedyś mówiła, ze dopiero druga
                            ciąża byłą dla niej naprawdę pełnym przeżyciem, pzry pierwszej była bardzo młoda
                            , studiowała, miała kkłopoty z mieszkaniem i "Ta ciąza mi ajkos tak przeszła bez
                            uniesien, z drugim dzieckiem celebrowałam każdy dzień ciąży' ...Jak widać
                            wszystko zależy znów od osoby i ...okolicznosci
                            • maria421 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 14:43
                              kora3 napisała:

                              > maria421 napisała:
                              > >
                              > >
                              > > Ja nie mowie o czasie zaraz po porodzie, Korciu, bo wtedy kazda wyglada
                              > > fatalnie.
                              >
                              > Wcale nie :) Przykładem jest ta włąśnie moja kumpela, która wyglądał podczas
                              > pierwszej ciązy tak samo ślicznie, jak nie będąc w ciąży, teraz podczas
                              drugiej
                              > tez. Po pierwszym synu urodzonym 7 czerwca już za miesiąc na wczasach
                              > przyciągala wzrok panów wspanialą figurą,

                              A jak wygladala przez ten pierszy miesiac? :-)
                              Korciu, na wszystko potrzeba czasu, cudow nie ma.

                              A wczasy z miesiecznym dzieckiem uwazam za nie najlepszy pomysl.
                              Dziecko jest narazone na stress podrozy i zmiane klimatu, dla rodzicow to tez
                              zaden wypoczynek, bo miesieczne dziecko jeszcze nie potrafi calej nocy przespac
                              bez budzenia sie, czesto ma kolki, czesto placze.
                              Nigdy bym nie wyjechala z maluchem na wakacje zanim skonczy przynajmniej pol
                              roku.
                              • kora3 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 16:19
                                maria421 napisała:

                                >
                                > A jak wygladala przez ten pierszy miesiac? :-)

                                Super wygladała, jak zwykle :)

                                > Korciu, na wszystko potrzeba czasu, cudow nie ma.

                                Mario, czemu negujesz coś co ja sobiscie widziała, a Ty nie ?
                                Nie rozumiem:) Uwązasz,z e każda kobieta po ciązy wygląda koszmarnie, a po
                                jakims czasie pięknie, a ja tak nie uważam. Ta dziewczyna o której pisze jest mi
                                znana od zdiecka - ZAWSZE miała cudowną figure i ZAWSze ładną buzię, lśniace
                                włosy:) Tearz jest w drugiej ciąży ma 30 lat, pierwsze dziecko urodziła mając 25
                                i tak samo przytyła mininalnie, zaraz po porodzioe, po tygodniu wchodziła w
                                ciuchy sprzed ciąży, nie ma rozstępów, cellulitu itepe. W pierwszej ciąży też
                                miała tylko duży brzuch, poza tym była tak szczupła, ze nikt patrząc na nią z
                                tyłu nie orientowałby sie ,z e spodziewa sie dziecka i jest w 9. miesiącu.
                                Wiem,z e bywa inaczej, bo moja p[rzyjaciółka, barzdo szczupła osoba w ciąży pod
                                koniec zwyczajnie spuchla. ale TA nie :)

                                >
                                > A wczasy z miesiecznym dzieckiem uwazam za nie najlepszy pomysl.

                                Mario, to jej dziecko, jej wczasy i jej sprawa. Nie wiesz jakie, gdzie z kim -
                                po co komentować ?


                                > Dziecko jest narazone na stress podrozy i zmiane klimatu, dla rodzicow to tez
                                > zaden wypoczynek, bo miesieczne dziecko jeszcze nie potrafi calej nocy przespac

                                Mozliwe Mario, niemniej oni bawili sie znakomicie, sązdę ,z e to dziecko miało
                                większe wygody podczas wyjazfu niż niejedno w rodzinnym i naprawde zasobnym i
                                troskliwym domu. Dziecko jest zdrowe i chyba nigdy poważniej nie chorowało, a co
                                pół roku gdzieś wyjeżdzają, zatem stress chyba umie przeżyć :)

                                >
                                > bez budzenia sie, czesto ma kolki, czesto placze.
                                > Nigdy bym nie wyjechala z maluchem na wakacje zanim skonczy przynajmniej pol
                                > roku.

                                Alez nie mka takiego przymusu Mario, wierz mi. :)
                                Zresztą nie rozmawiamy co by któraś z nas robiła z dzieckiem tylko o wygladzie
                                kobiety, takze podczas ciąży i po niej. Podaje fakt, który naocznie widziałam i
                                widze po raz kolejny, podkreslając, ze ta dziewczyna jest raczej wyjątkiem, wiec
                                nie wiem po co komentować inne aspekty. Ale jak chcesz :)
                                • maria421 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 19:57
                                  Korciu, powtarzam , cudow nie ma!

                                  Zmiany, jakie zaszly w ciele kobiety w ciagu DZIEWIECIU miesiecy nie moga byc
                                  zniwelowane w pare dni. Na to potrzeba czasu. Przez pierwsze szesc tygodni po
                                  porodzie macica wraca do pierwotnych wymiarow, kobieta jeszcze nie
                                  miesiaczkuje, wracaja do swej pozycji kosci miednicy, regeneruja sie miesnie
                                  wokol kregoslupa, stabilizuje sie poziom hormonow, znika nabyta w czasie ciazy
                                  tkanka tluszczowa, piersi (szczegolnie u karmiacych) sa duze i napiete.

                                  Nie ma cudow, aby w tydzien po porodzie wejsc w ciuchy sprzed ciazy. No, chyba
                                  ze te ciuchy sprzed ciazy to spodnica na gumce i rozciagniety sweter:-)

                                  Nawet top modelki jak Heidi Klum przy pomocy gimnastyki potrzebuja na powrot do
                                  figury sprzed ciazy jakies 3 miesiace.

                                  Owszem, ze wczasy z miesiecznym dzieckiem to sprawa Twojej kolezanki. Ja jednak
                                  uwazam take decyzje za zupelnie bledna.
                                  Tu nie chodzi o to, ze dziecko potrafi stress podrozy przezyc. Tu chodzi o to,
                                  ze nie nalezy mu takiego stressu sprawiac. Ono i tak z tych wakacji nic nie ma.
                                  • kora3 no to widozcnie ona jest cudem :) 13.02.06, 21:30
                                    Faktycznie cudna dziewczyna :)
                                    W ciąży pierwszej tak mało przybyła na wadze, ze zdiwil się i martwil tym
                                    ginekolog, ale po badaniach ze zdumieniem stwierdził, ze wszuystko jest dobrze.
                                    Moze to wynika z tego, że ta dziewczyna ma taką po prostu budowę, je na ogół
                                    bardzo dużo i jest bardzo szczupła. Nie musi się ogranizcać z żadnym jadłem ani
                                    w stanie bezciązowym :) anibłofgoslawionym,:) U niej w pracy pozcątkowo nie
                                    wierzono, ze osoba o takich gabarytach jest w stanie TYLE pochłonąć ..Mozesz nie
                                    wierzyć, ale spokojnie wcgodzila po porodzie w normalne spódnice, swetrów
                                    rozciagniętych nie nosi :) Po prostu rozmiar 36 który nosi normalnie nie był na
                                    nią luźny, a dopasowany :) jak pisałam wcześniej urosły jej tylko piersi.
                                    Co do blednej decyzji zabrania dziecka na urlop to Twoje pzrekonanie, dziecko
                                    moze faktycznie niewiele z niego 'miało" za to rodzice, zwłaszcza mama bardzo
                                    sobie chwalili ten wyjazd, piodczas którego wypoczęli nieco i odsapneli od
                                    codzienności. Mieli czas i dla dziecka i dla siebie, a takze opiekę lekarską i
                                    nianię. urlop spedzali w jednej z miejscowości sanatoryjno - wypoczynkowych, nie
                                    wiem, czy zdrowe powietzre tak szkodliwe bylo dla małej, ale jak wspomnialam
                                    chowa sie zdrowo i oby drugie było takie rzepowate, jak ona :) Aha , córeczka
                                    mojej koleżanki jest równie ładna, rownie szczupla i równie dużo je :) Na pewno
                                    nie jest niejadkiem :)
                                    • maria421 Re: no to widozcnie ona jest cudem :) 13.02.06, 23:51
                                      Korciu, cudow nie ma:-)

                                      Kazda kobieta, ktora wie cokolwiek na temat ciazy , porodu i pologu Ci powie,
                                      ze jest to fizycznie niemozliwe aby w tydzien po porodzie (czyli z reguly w
                                      momencie powrotu ze szpitala do domu) wrocic do figury sprzed ciazy. Wiekszosc
                                      kobiet w tydzien po porodzie jeszcze chodzi rozkrokiem i siadac nie moze!

                                      No i ten urlop z dzieckiem i niania w miesiac po porodzie, gdzie rodzice mieli
                                      czas dla siebie i dla dziecka i swietnie sie bawili a ona, miesiac po porodzie,
                                      zachwycala swoja wspaniala figura miedzy jednym karmieniem a drugim, miedzy
                                      jednym sciaganiem mleka a drugim, miedzy kuracja sutkow a kuracja krocza....

                                      Kora, nie wierz w bajki...
                                      • kora3 Mario :) wierz sobie w co chcesz:) 14.02.06, 00:23
                                        Ja tam z nimi byłam razem z moim eksmezem to chyba wiem co mówie. Uzcestnizcyam
                                        w porodzie też , rozdinnym. Ale akurat nie u nich. A w to chodzeenie w
                                        nieskończonośc w rozkroku jakos Tobie nie mogę uwiwerzyc. Moja koleżanka z
                                        prawcy urodziła w połowie maja zeszłego roku, w pracy pojawiła sie w lipcu,
                                        normalnie chodziła, a parcę ma nie siedzącą. trochę przytyła , ale już po ok.
                                        1,5 miesiąca zrzuciła z nawiazką. Dzieckiem zajmuje sie jej na zamianę Matka,
                                        teściowa i ojcviec, pokarm odciągala:)
                                        W sierpniu pojechała w kilka normalnych delegacji dalszych, na jekieś pikniki,
                                        manerwy i jakoś i ona i dziecko żyją. Fakt, nie miała chwała Bogu żadnych
                                        komplikacji z dzieckiem ani z ciąża, dwa dni pzred porodem jeszcze była w pracy
                                        :) Mario, bez urazy, ale nie sądź,z e skoromktos nie urodził dziecka nie wie jak
                                        wyglada kobieta w ciąży, no bez pzresady :) w końcu miezdy ludźmui czlowiek się
                                        obraca:) a kazdy kto ma jakies pojecie o naszej pracy wie, że czlowiek w niej na
                                        d***** siedziec nie moze, ani okarkiem poganaic , ani co do minuty iśc do domu.
                                        A wiec co? Ta koleżanka z pracy, ktra przez całą ciąże w pokoju widzialam to
                                        oszustka też ? Adoptowała :) i ściemnia, ze jej ?
                                        • maria421 Re: Mario :) wierz sobie w co chcesz:) 14.02.06, 11:56
                                          kora3 napisała:

                                          > Ja tam z nimi byłam razem z moim eksmezem to chyba wiem co mówie.
                                          Uzcestnizcyam
                                          > w porodzie też , rozdinnym. Ale akurat nie u nich. A w to chodzeenie w
                                          > nieskończonośc w rozkroku jakos Tobie nie mogę uwiwerzyc.

                                          Czy ja pisalam o "nieskonczonosci"? Pisalam ze tak jest jeszcze w tydzien po
                                          porodzie, kiedy to Twoja kolezanka juz miala przedciazowe ciuchy zakladac.

                                          Moja koleżanka z
                                          > prawcy urodziła w połowie maja zeszłego roku, w pracy pojawiła sie w lipcu,
                                          > normalnie chodziła, a parcę ma nie siedzącą. trochę przytyła , ale już po ok.
                                          > 1,5 miesiąca zrzuciła z nawiazką. Dzieckiem zajmuje sie jej na zamianę Matka,
                                          > teściowa i ojcviec, pokarm odciągala:)
                                          > W sierpniu pojechała w kilka normalnych delegacji dalszych, na jekieś pikniki,
                                          > manerwy i jakoś i ona i dziecko żyją. Fakt, nie miała chwała Bogu żadnych
                                          > komplikacji z dzieckiem ani z ciąża, dwa dni pzred porodem jeszcze była w
                                          pracy
                                          > :) Mario, bez urazy, ale nie sądź,z e skoromktos nie urodził dziecka nie wie
                                          ja
                                          > k
                                          > wyglada kobieta w ciąży, no bez pzresady :) w końcu miezdy ludźmui czlowiek
                                          się
                                          > obraca:) a kazdy kto ma jakies pojecie o naszej pracy wie, że czlowiek w niej
                                          n
                                          > a
                                          > d***** siedziec nie moze, ani okarkiem poganaic , ani co do minuty iśc do
                                          domu.
                                          > A wiec co? Ta koleżanka z pracy, ktra przez całą ciąże w pokoju widzialam to
                                          > oszustka też ? Adoptowała :) i ściemnia, ze jej ?

                                          Korciu, widze, ze koniecznie chcesz miec racje, to miej.

                                          Chcesz wierzyc w bajki, to wierz.

                                          A cudow i tak nie ma:-)
                                          • kora3 Powrót do pracy ... 14.02.06, 14:28
                                            maria421 napisała:

                                            > kora3 napisała:
                                            >
                                            > > Ja tam z nimi byłam razem z moim eksmezem to chyba wiem co mówie.
                                            > Uzcestnizcyam
                                            > > w porodzie też , rozdinnym. Ale akurat nie u nich. A w to chodzeenie w
                                            > > nieskończonośc w rozkroku jakos Tobie nie mogę uwiwerzyc.
                                            >
                                            > Czy ja pisalam o "nieskonczonosci"? Pisalam ze tak jest jeszcze w tydzien po
                                            > porodzie, kiedy to Twoja kolezanka juz miala przedciazowe ciuchy zakladac.

                                            Mario, czy musisz to kontynuować ? ja wiem swoje Ty swoje :) Naprawde mozna
                                            pozazdrościć tej dziewczynie urody nie tylko w ciąży, ale w ogóle. Jest
                                            wyjatkiem, ale co z tego?
                                            >
                                            > Moja koleżanka z
                                            > > prawcy urodziła w połowie maja zeszłego roku, w pracy pojawiła sie w lipc
                                            > u,
                                            > > normalnie chodziła, a parcę ma nie siedzącą. trochę przytyła , ale już po
                                            > ok.
                                            > > 1,5 miesiąca zrzuciła z nawiazką. Dzieckiem zajmuje sie jej na zamianę Ma
                                            > tka,
                                            > > teściowa i ojcviec, pokarm odciągala:)
                                            > > W sierpniu pojechała w kilka normalnych delegacji dalszych, na jekieś pik
                                            > niki,
                                            > > manerwy i jakoś i ona i dziecko żyją. Fakt, nie miała chwała Bogu żadnych
                                            > > komplikacji z dzieckiem ani z ciąża, dwa dni pzred porodem jeszcze była w
                                            >
                                            > pracy
                                            > > :) Mario, bez urazy, ale nie sądź,z e skoromktos nie urodził dziecka nie
                                            > wie
                                            > ja
                                            > > k
                                            > > wyglada kobieta w ciąży, no bez pzresady :) w końcu miezdy ludźmui czlowi
                                            > ek
                                            > się
                                            > > obraca:) a kazdy kto ma jakies pojecie o naszej pracy wie, że czlowiek w
                                            > niej
                                            > n
                                            > > a
                                            > > d***** siedziec nie moze, ani okarkiem poganaic , ani co do minuty iśc do
                                            >
                                            > domu.
                                            > > A wiec co? Ta koleżanka z pracy, ktra przez całą ciąże w pokoju widzialam
                                            > to
                                            > > oszustka też ? Adoptowała :) i ściemnia, ze jej ?
                                            >
                                            > Korciu, widze, ze koniecznie chcesz miec racje, to miej.

                                            Ależ mam w przypadku tych konkretnych osób. Nie "oddajesz" mi nic z
                                            pobłazliwością bo to fakty Mario :)

                                            >
                                            > Chcesz wierzyc w bajki, to wierz.
                                            >
                                            > A cudow i tak nie ma:-)

                                            I katoliczka to mówi ?
                                            A swoją drogą , wiesz, ja nie uważam powroru do pracy po 2 miesiącach od
                                            normalnego porodu bez powikłań za CUD :) Bez przesady. Moja Mama nie przerwała
                                            studiów rodząc mnie :) A jestem posesyjna:) jakoś nadrobiła w sumie około
                                            miesięczne zaległości. Wiesz, znam kilka dziewczyn, które autentycznie po
                                            porodzie nie mogły z powodu powikłań wrócić szybko do pracy, ale jest sporo
                                            zdrowych babek i zdieci (na szczescie) i sporo kobiet szybko wraca do pracy.
                                            Oczywiscie, zalezy jaka praca, zalezzy czy matka zdrowa, czy dziecko, czy jest
                                            ktoś do opieki itepe. Wierz mi Mario w Polsce nioewiele kobiet nawet jeśli chce
                                            zostać z dzieckiem w domu tak naprawde moze sobie na to pozwolić np. przez 2-3
                                            lata, wiekszosc o ile moze (zdrowotnie) i pozwala na to zdrowie dziecka - wraca
                                            jak szybko moze. sporo ze względów finansowych, niektóre dlatego, ze chcą:) W
                                            moim zawodzie , neistety, siedzenie na macierzyńskim, czy L-4 jest mało
                                            opłacalne, znacznie bardziej opłaca sie wynająć nanię na godziny, niż zostać
                                            całkiem w domu , wierz mi.
                                            • maria421 Re: Powrót do pracy ... 14.02.06, 17:31
                                              Korciu, przeciez juz powiedzialam, ze jak chcesz koniecznie miec racje, to miej
                                              racje, wiec chociaz nie czepiaj sie ze to ja kontynuuje, ok?

                                              Ja przeciez z Toba nie mam szans..))
                                              Co z tego ze ja rodzilam, jezeli Ty i tak wiesz lepiej bo masz kolezanki, ktore
                                              rodzily? Kolezanki to ja tez mam , Korciu, i 3 pobyty na oddzialach polozniczo-
                                              ginekologicznych, ale skoro Ty i tak wiesz lepiej, to ja sie wycofuje...
                                              • kora3 Stawiam teze, wg (domniemanej) teorii Marii 14.02.06, 22:48
                                                Mario, zakładam w temacie "wymiany doswiaczeń" i doswiadczeń zdoświadczeniami
                                                nowy watek ....Moze teraz uda się znakleźć jakią s odpowiedx na moje pytanie
                                                nurtujace mnie od dawna. Jakie i zcyje "doświadczenie" jest warte wg Ciebie, a
                                                także innych uwagi, a jakie nie i dlaczego? :) Mam nadzieje, ze odpowiesz na
                                                nowym watalu:)
                    • isma Re: to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 19:48
                      Wypisz, wypisz, to ja tez wypisze, zalamujac Korcie ;-))).

                      A najsmieszniejsze jest to, ze ja w wieku lat 16-19 malowalam sie zapamietale.
                      Moj niedoszly maz, wspominajac, jak to mnie spotkal po raz pierwszy jako
                      licealistke (byla miedzy nami spora roznica wieku ;-))), zawsze podkreslal, ze
                      zapamietal mnie tylko i wylacznie dlatego, ze bylam ubrana od golfu po spodnice
                      do kostek na czarno, zas z pantofelkow wychylaly sie rajstopki w kolorze
                      sliwki, i takiez nader wyraziste sliwki znajdowaly sie na moich powiekach ;-))).

                      Przestalam sie na codzien malowac (no, bo bezbarwnego blyszczyku nie licze)
                      jako dziewczyna mojego aktualnego meza, i dobrze mi z tym (natomiast nie znosze
                      wystepow publicznych, a zwlaszcza przed kamera i obiektywem bez makijazu,
                      albowiem jestem dramatycznie niefotogeniczna - malzonek twierdzi, ze to brak
                      fonii zdecydowanie oslabia moj urok osobisty ;-))).

                      Ale perfumy lubie bardzo. Niestety, ten zapach Yardleya, ktory kocham, juz sie
                      w handlu nie znajduje, a wszystko inne, to juz nie to...
                      • kora3 Re: to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 21:47
                        a dlaczego miałoby mnie załamac Twoje zdanie , czy przekonanie Ismuś ??:)
                        Pzrecież cały zcas krecimy sie wokół tego, ze kazdy robi tak, jak mu wygodnie,
                        dobrze, jak sie komfortowo czuje. Cześto kobietyy (meżczyźni też) czują sie
                        dobrze, gdy mają swiadomośc dobrego wyglądu, dobry nie oznacza jednak koniecznie
                        (w przypadku kobiet) z makijażem :) Ja na brak makijażu jestem raz zbyt
                        krytyczna wobec siebie, dwa zbyt to lubię by rezygnować. Chyba mam to po mamie,
                        która po operacji natychmiast sięgnęła po tusz, szminke i lakier do paznokci
                        (lakieru zabronili, była po narkozie) i umalowała się zaraz po myciu :)
                        Westchneła na łożu operacyjno - boleściwym "Wreszcie jestem sobą, uff i
                        pzrezyłam woreczek". zrobiła to zaraz jak tylko mogła sie w muiare ruszać :)
                        Inna sparwa, ze nie tylko moja Mama. Nasza znajoma podówczas pani dooobrze po
                        60-tce iddąc na operację zastawki w sercu zrobila sobie ondulację, farbowanko i
                        henne brwi i rzes, jak zwykle, tyle,z e tuż przed pójsciem do spzitala.
                        Zdumeinie sąsiadek skwitowała'A co panie myśla, ja mogę nie pzrezyć, jakbymm ja
                        poszla do Św. Piotra ?:" Ot kobieta, po prostu :) Przeżyła :)
                        Co do TV to z doświadczenia mojego dobrego kumpla operatora wiem, ze ostre
                        światło studyjne i kamery w nocy nie sluży nikomu, dodaje kg i niestety wymaga
                        makijażu :( nawet, gdy na codzień jest on komus calkiem zbędny.
            • maika7 Re: Co kobiecie potrzeba (z kosmetykow) 13.02.06, 08:47
              Do tego postu myślałam, że jestem kobietą - teraz mam wątpliwości ;-)))))


              Na co dzień potrzebny mi jest z kosmetyków krem do twarzy i rąk.
              M.
              • kora3 No to pozazdrościć Maiko :) 13.02.06, 09:34
                Serio ...Jakoś sobie nie wyobrazam, jak mogłabym pokazać sie całkiem bez
                makijażu, nie mam nani takiej ładnej cery, ani rakich wyrazistych oczu i ust :(
                • maria421 Pare rad 13.02.06, 10:15
                  Wiadomo, ze na kosmetyki (srodki pielegnacji) mozna wydac majatek, a nie
                  kazdego na to stac. Sa jednak stare wyprobowane "sposoby babuni", ktore
                  dzialaja na cere lepiej niz niejedna wizyta u kosmetyczki.

                  Jednym z takich sposobow jest przemywanie twarzy... sokiem z kiszonej kapusty.
                  Ma wlasciwosci bakteriobojcze, zawiera duzo witaminy C, pobudza krazenie.
                  Sprobujcie, zobaczycie jak po takiej kapieli ozyja Wam policzki.

                  Nastepny cudowny srodek to platki owsiane, ktore maja wlasciwosci gojace.
                  Wystraczy wziac troche platkow owsianych na reke, polac odrobina wody, i
                  przemyc twarz taka papka.
                  Mozna tez uzyc jako maseczke z dodatkiem miodu i rumianku.

                  Rano najlepiej robi lodowata woda na twarz. Nie wycierac recznikiem, niech sama
                  wyschnie.

                  To sa wszystko porady z arsenalu mojej Mamy, ktora w wieku 86 lat ma gladka
                  buzie i kolorki na policzkach.
                  • kora3 Bardzo fajne porady mario:) , ale .... 13.02.06, 10:48
                    maria421 napisała:

                    > Wiadomo, ze na kosmetyki (srodki pielegnacji) mozna wydac majatek, a nie
                    > kazdego na to stac. Sa jednak stare wyprobowane "sposoby babuni", ktore
                    > dzialaja na cere lepiej niz niejedna wizyta u kosmetyczki.
                    >
                    > Jednym z takich sposobow jest przemywanie twarzy... sokiem z kiszonej kapusty.
                    > Ma wlasciwosci bakteriobojcze, zawiera duzo witaminy C, pobudza krazenie.
                    > Sprobujcie, zobaczycie jak po takiej kapieli ozyja Wam policzki.

                    Pomijam już faktm, ze zadowolona jestem z policzków, ale powiedz mi Mario skąd
                    niby ten sok brać :D? Bo ajk ma być z tych woreczków z kiszoną z supermarketu to
                    odradzam - konserwanty!!!Niemniej podobno prawdziwy sok z kapusty to jest to :)

                    >
                    > Nastepny cudowny srodek to platki owsiane, ktore maja wlasciwosci gojace.
                    > Wystraczy wziac troche platkow owsianych na reke, polac odrobina wody, i
                    > przemyc twarz taka papka.
                    > Mozna tez uzyc jako maseczke z dodatkiem miodu i rumianku.

                    Moja siostra stosowała - dobry pomysł tylko mycie tym na codzień zabiera sporo
                    zcasu, cenne zwłazscza rano, ale dooobre - fakt. Woda tylko mineralna albo
                    termalna :)

                    >
                    > Rano najlepiej robi lodowata woda na twarz. Nie wycierac recznikiem, niech sama
                    >
                    > wyschnie.

                    Oj Mario .. tu rada nie najlepsza chyba :( Taka "kuracja" moze skończyć sie
                    popękanymi naczynkami pzry buzi skłonnej dop naczynek:(

                    >
                    > To sa wszystko porady z arsenalu mojej Mamy, ktora w wieku 86 lat ma gladka
                    > buzie i kolorki na policzkach.
                    Pogratulować !!!!
              • maria421 Re: Co kobiecie potrzeba (z kosmetykow) 13.02.06, 10:00
                maika7 napisała:

                > Do tego postu myślałam, że jestem kobietą - teraz mam wątpliwości ;-)))))
                >
                >
                > Na co dzień potrzebny mi jest z kosmetyków krem do twarzy i rąk.

                Najwazniejsze jest Twoje samopoczucie.

                • maika7 to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 10:23
                  W makijażu zawsze czułam się jak w masce - nawet jeśli było to muśnięcie nosa
                  pudrem. Od "wielkiego dzwonu" ubieram się w szminkę i "robię sobie oko" :-)

                  Koro, to nie nieskazitelnośc cery i wyrazistość oczu powoduje niechęć do
                  kosmetyków, to raczej akceptacja, że czas będzie widoczny na mojej twarzy.

                  No i bez makijażu można się spłakać ze śmiechu, wzruszyć do łez bez troski o
                  wygląd twarzy :-)))
                  I można przetrzeć zmęczone oczy ręką, bez troski o cień do powiek i takie tam :-)

                  Patrzymy czasem z przyjaciólka na swije pólki z kosmetykami - jej zajmuja kilka
                  metrów, moje kilkanascie cm :-)

                  M.
                  • mamalgosia wyrazistość oczu 13.02.06, 10:27
                    ponoć krótkowidze maja bardziej wyraziste oczy - z autopsji sądzę, że
                    wyrazistością nazywa się wgapianie w ludzi:))
                    • maria421 Re: wyrazistość oczu 13.02.06, 10:34
                      Oczy sa lustrem duszy. Zgadzam sie z tym powiedzeniem.

                      Sa ludzie o cieplym i o zimnym spojrzeniu, sa ludzie, ktorym "dobrze z oczu
                      patrzy" i sa ludzie, ktorym "zle z oczu patrzy".

                      Ale tego nie da sie podretuszowac kosmetycznie.
                    • kora3 Re: wyrazistość oczu 13.02.06, 11:00
                      Nie masz racji ...Krótkowzrocznośc powoduje być moze dokładniuejsze wpatrywanie
                      sie, ale czyni spojrzenie miękkim, ciepleszym :) Słynęła z niego Porizkova (tak
                      sie bofdajze nazywała) jedna z najpiękniejszych modelek świata pochodzenia
                      zceskiego z lat 80-90 zeszłego wieku. Dalekowzrocznosc "wyostrza" spojzrenie
                      zwłaszcza ciemnych oczu na "jastrzębi wzrok" - to nie ma nic wspólnego z
                      charakterem człowieka , a jeduynei z wadą wzroku :)
                  • kora3 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 10:57
                    maika7 napisała:

                    > W makijażu zawsze czułam się jak w masce - nawet jeśli było to muśnięcie nosa
                    > pudrem. Od "wielkiego dzwonu" ubieram się w szminkę i "robię sobie oko" :-)
                    >
                    > Koro, to nie nieskazitelnośc cery i wyrazistość oczu powoduje niechęć do
                    > kosmetyków, to raczej akceptacja, że czas będzie widoczny na mojej twarzy.

                    Nigdy nie miałam takich aspiracji, by makijaż "uktywał" wiek :) Powiem wiecej w
                    pewnym wieku wrecz przeciwnie, bo mając 25 lat miałam problem z kupieniem w
                    barze piwa a w kiosku papierosów. Makijaż wg mojego skromnego zdania służy
                    UPIEKSZANIU - tuyszowaniu wad, eksponowaniu zalet, podobnie jak strój :) nie ma
                    zmieniać naszego wieku. Strój, czy makijaz nastolatki dla kobiety znacznie
                    starszej powoduje wrazenie wrecz przeciwne do zamierzonego + śmiesznosć :)

                    >
                    > No i bez makijażu można się spłakać ze śmiechu, wzruszyć do łez bez troski o
                    > wygląd twarzy :-)))

                    :) No yto plus może i tak :)

                    > I można przetrzeć zmęczone oczy ręką, bez troski o cień do powiek i takie tam :
                    > -)
                    >
                    > Patrzymy czasem z przyjaciólka na swije pólki z kosmetykami - jej zajmuja kilka
                    > metrów, moje kilkanascie cm :-)
                    >

                    Maiko :) Ani to swiadczy, ze pzryjaciółka od Ciebie lepsza, ani gorsza, ani
                    odwrotnie. jak ktoś tu słusznie napisał - wązne jest to, czego ktoś potrzebuje.
                    Mójn makijaż dzienny dopasowany jest do pory roku, kolorystyki stroju, ale
                    pRZEDE WSZYSTKIM wyraza ma osobowość, nastrój itepe. Złą pewnością nie maluje
                    się by zmieniac swój wygląd radykalnie, by ukrywać wiek:))), ani by komus
                    zaimponować - po prostu dla siebie lubię sie malować, modelowac swoją twarz itepe.
                    Niemalujące sie kobiety (tak całkiem) to chyba zradkość, ale mininalny makijaż
                    dzienny naprawde nie pzrypomina tego z lat 70-tych, czy 80 - tych. Przyznam,z e
                    wiekszosc kobiet bez makijażu wygląda koszmarnie w: TV, w kreacjach wieczorowych
                    na wieczorowych imprezach. Jest po prostu inne światło, które jakoś eksponuje
                    niedoskonałości, w TV naprade nie polecam nie korzystać z wqizażu, bo efekt jest
                    ... piorunujący :( i to u bardzo urodziwych i bardzo młodych pań też. W TV do
                    programów pudruje sie np. zakonnice i nie ma to nic wspólnego z grzeszna próżnościa
                    • maika7 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 14:55
                      > Nigdy nie miałam takich aspiracji, by makijaż "uktywał" wiek :) Powiem wiecej w
                      > pewnym wieku wrecz przeciwnie, bo mając 25 lat miałam problem z kupieniem w
                      > barze piwa a w kiosku papierosów. Makijaż wg mojego skromnego zdania służy
                      > UPIEKSZANIU - tuyszowaniu wad, eksponowaniu zalet, podobnie jak strój :) nie ma
                      > zmieniać naszego wieku. Strój, czy makijaz nastolatki dla kobiety znacznie
                      > starszej powoduje wrazenie wrecz przeciwne do zamierzonego + śmiesznosć :)

                      W pewnym wieku ukrywa - własnie poprzez podkreślenie zalet (a to rozświetli
                      cerę, a to doda wyrazu ustom i oczom itp..). Pisząc o akceptacji wieku miałam na
                      mysli to, że nie chce mi sie za bardzo wnikac czy robia mi sie kurze lapki i
                      przejmować innymi kreseczkami, które czas rzeźbi na twarzach. Mogę opóźniać, ale
                      .. po co? I tak wyrzeźbi :-)
                      A strój? Cały czas walczę o PRAWO DO UBIERANIA się "po swojemu". Jak ktoś chce
                      się ubierać jak nastolatka w wieku 80 lat - niech się tak ubiera. Nie upychajmy
                      ludzi w schematy. Niech noszą na sobie to co im odpowiada, a nie dostosowują się
                      do "reguł".

                      > Maiko :) Ani to swiadczy, ze pzryjaciółka od Ciebie lepsza, ani gorsza, ani
                      > odwrotnie. jak ktoś tu słusznie napisał - wązne jest to, czego ktoś potrzebuje.

                      Oczywiście, że nie - to nam mówi tylko o różnicach między nami i o tym, że ona
                      będzie szczęśliwa z powodu kolejnego lakieru do paznokci, a ja nieużywany
                      wywalę, po kilku latach :-)))

                      > Mójn makijaż dzienny dopasowany jest do pory roku, kolorystyki stroju, ale
                      > pRZEDE WSZYSTKIM wyraza ma osobowość, nastrój itepe. Złą pewnością nie maluje
                      > się by zmieniac swój wygląd radykalnie, by ukrywać wiek:))), ani by komus
                      > zaimponować - po prostu dla siebie lubię sie malować, modelowac swoją twarz
                      ite pe.
                      > Niemalujące sie kobiety (tak całkiem) to chyba zradkość, ale mininalny makijaż
                      > dzienny naprawde nie pzrypomina tego z lat 70-tych, czy 80 - tych.

                      :-) Rozumiem - tak jak rozumiem potrzeby mojej przyjaciólki. Bez tej półki z
                      kosmetykami "ona nie byłaby sobą". A ja wiem do czego i po co jest makijaż -
                      tylko - go nie lubię na sobie :-)))

                      W TV - na szczęście nie wystepuję w żadnej roli :-)))

                      M.
                      • kora3 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 16:29
                        maika7 napisała:
                        > W pewnym wieku ukrywa - własnie poprzez podkreślenie zalet (a to rozświetli
                        > cerę, a to doda wyrazu ustom i oczom itp..).

                        Ale to makijaz robi w każdym wieku, oczywicie umiejatnie zrobiony :)
                        Nieumiejetnie - wrecz przeciwnie :(


                        Pisząc o akceptacji wieku miałam n
                        > a
                        > mysli to, że nie chce mi sie za bardzo wnikac czy robia mi sie kurze lapki i
                        > przejmować innymi kreseczkami, które czas rzeźbi na twarzach. Mogę opóźniać, al
                        > e
                        > .. po co? I tak wyrzeźbi :-)

                        No tak, skoro takie masz podejscie to ok - Twoja sprawa. W zasadzie u mnie
                        "rzeźbi " bardzo powoli, ale to chyba genetyka, bo to powolne rzeźbienie widać
                        było u mojej babci, u matki widać,z e powoli, u jej sióstr, u mnie i mojej
                        siostry tez :) Ale jednak lepiej sie czuję nie pomagając sie wyrzeźbiac, a
                        stosując kosmetyki opóźniające rzeźbienie:)


                        > A strój? Cały czas walczę o PRAWO DO UBIERANIA się "po swojemu". Jak ktoś chce
                        > się ubierać jak nastolatka w wieku 80 lat - niech się tak ubiera. Nie upychajmy
                        > ludzi w schematy. Niech noszą na sobie to co im odpowiada, a nie dostosowują si
                        > ę
                        > do "reguł".

                        Chodzisz w jeansach i swetrze do opery? Jak nie - ulegasz schematom :) Jasne ,
                        niech lkażdy chodzi , jak chce:) Wyzywająco chce to wyzywająco, smiesznei,
                        tanmdetnie, szaro - buro i beznadziuejnie też może- mnie to nie obchodzi
                        osobiscie, mogę tylko wyrobić sobie zdanie o poczuciu dobrego smaku kogoś, to
                        chyba wolno ?

                        >
                        > > Maiko :) Ani to swiadczy, ze pzryjaciółka od Ciebie lepsza, ani gorsza, a
                        > ni
                        > > odwrotnie. jak ktoś tu słusznie napisał - wązne jest to, czego ktoś potrz
                        > ebuje.
                        >
                        > Oczywiście, że nie - to nam mówi tylko o różnicach między nami i o tym, że ona
                        > będzie szczęśliwa z powodu kolejnego lakieru do paznokci,

                        Szczęśliwa z powodu lakieru ??????? To chyba pzresada, moze raczej zadowolona :)


                        a ja nieużywany
                        > wywalę, po kilku latach :-)))

                        Po co w ogóle mieć, jak sie nie używa i potem wywalac :) ?

                        >
                        > > Mójn makijaż dzienny dopasowany jest do pory roku, kolorystyki stroju, al
                        > e
                        > > pRZEDE WSZYSTKIM wyraza ma osobowość, nastrój itepe. Złą pewnością nie ma
                        > luje
                        > > się by zmieniac swój wygląd radykalnie, by ukrywać wiek:))), ani by komus
                        > > zaimponować - po prostu dla siebie lubię sie malować, modelowac swoją twa
                        > rz
                        > ite pe.
                        > > Niemalujące sie kobiety (tak całkiem) to chyba zradkość, ale mininalny ma
                        > kijaż
                        > > dzienny naprawde nie pzrypomina tego z lat 70-tych, czy 80 - tych.
                        >
                        > :-) Rozumiem - tak jak rozumiem potrzeby mojej przyjaciólki. Bez tej półki z
                        > kosmetykami "ona nie byłaby sobą". A ja wiem do czego i po co jest makijaż -
                        > tylko - go nie lubię na sobie :-)))

                        No, ale to nie jest problem przecież, ze nie lubisz, gorzej gdybyś sie źle bez
                        niego czuła, a miała np. silną alergię. Skoro nie masz takicjh porzeb
                        psychicznie, ani fizycznie to na siłe nie musisz sie malować ..

                        > W TV - na szczęście nie wystepuję w żadnej roli :-)))
                        >
                        Na razie może :) Życie jest pełne niespodzianek :)
                        • maika7 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 17:03
                          > Ale to makijaz robi w każdym wieku, oczywicie umiejatnie zrobiony :)
                          > Nieumiejetnie - wrecz przeciwnie :(

                          :-) mam wrażenie, że w okolicach 35-40-stki, cera większości kobiet traci blask,
                          który miała w wieku lat 20-stu. I że wtedy makijaż bardziej pomaga właśnie
                          "odswieżyć" twarz.

                          > No tak, skoro takie masz podejscie to ok - Twoja sprawa. W zasadzie u mnie
                          > "rzeźbi " bardzo powoli, ale to chyba genetyka, bo to powolne rzeźbienie widać
                          > było u mojej babci, u matki widać,z e powoli, u jej sióstr, u mnie i mojej
                          > siostry tez :) Ale jednak lepiej sie czuję nie pomagając sie wyrzeźbiac, a
                          > stosując kosmetyki opóźniające rzeźbienie:)

                          :-) no krem do twarzy stosuję. Ale pojawiające się kreseczki nie spędzają mi snu
                          z powiek. Masz rację - bagaż genetyczny - wyznacza w dużej mierze to jak
                          wyglądamy :-)

                          > Chodzisz w jeansach i swetrze do opery? Jak nie - ulegasz schematom :) Jasne ,
                          > niech lkażdy chodzi , jak chce:) Wyzywająco chce to wyzywająco, smiesznei,
                          > tanmdetnie, szaro - buro i beznadziuejnie też może- mnie to nie obchodzi
                          > osobiscie, mogę tylko wyrobić sobie zdanie o poczuciu dobrego smaku kogoś, to
                          > chyba wolno ?

                          Do opery nikt mnie nie zaciągne. Nie wiem jak bym się ubrała. Może chciabym sie
                          pobawic reakcjami innych i ubrałabym się "niestosownie". Nie chodzi mi o to,
                          żeby ciągle ubierać się szokująco, tylko żeby nie wnikac "co ktoś inny ma na
                          sobie". Jesli ktos się czuje w teatrze dobrze w eleganckiej sukni - ok :-) a
                          jesli w poszarpanych spodniach i kolorowym podkoszulku - też ok :-)
                          Bo własnie o to mi chodzi, że tandeta, dobry smak - to bardzo wzgledne pojecia.
                          I subiektywne.
                          Pamiętasz może felieton Szczepkowskiej "Falujące piersi" (mam nadzieje, ze nie
                          pokręciłam tytułu)?

                          > Szczęśliwa z powodu lakieru ??????? To chyba pzresada, moze raczej zadowolona : )

                          :-) Przesadziłam, oczywiście tylko bardzo się ucieszy - bo uwielbia takie
                          malowidła. W każdym razie takim prezentem sprawię jej przyjemnośc.

                          > Po co w ogóle mieć, jak sie nie używa i potem wywalac :) ?

                          Czasem dostaję prezenty, które są mi niepotrzebne :-)))) Nie wywalam od razu, bo
                          sobie myslę "kurcze, może jednak się przyda". No, a potem się okazuje, ze się
                          myliłam. To wywalam.

                          > No, ale to nie jest problem przecież, ze nie lubisz, gorzej gdybyś sie źle bez
                          > niego czuła, a miała np. silną alergię. Skoro nie masz takicjh porzeb
                          > psychicznie, ani fizycznie to na siłe nie musisz sie malować ..

                          :-)) toteż nie jest to problemem. Żartowałam pisząc, ze "myslałam, że jestem
                          kobietą" - wsadziłam tam kilka usmieszków. Dobrze mi psychicznie z tym moim
                          niemalowaniem, tak jak innym z malowaniem.


                          > Na razie może :) Życie jest pełne niespodzianek :)

                          NIE!!!!!!!!!!!!!!! TAKICH niespodzianek sobie nie życzę. :-)))) Nie po to
                          uciekałam od nadmiernego zagęszczenia ludzi na wieś, żeby telewizja się mną
                          interesowała ;-))))

                          M.





                          • kora3 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 22:09
                            maika7 napisała:

                            > :-) mam wrażenie, że w okolicach 35-40-stki, cera większości kobiet traci blask
                            > ,
                            > który miała w wieku lat 20-stu. I że wtedy makijaż bardziej pomaga właśnie
                            > "odswieżyć" twarz.
                            Zapewne, niemniej Maiko, z tego co się tearz obserwuje to wlasnie kobiety ok. 30
                            35 wygladają (te normalne, nie modelki) najlepiej:) Powodów jest kilka - przede
                            wszustkim kasa, której sie nie ma najcześciej w wieku 20 lat właśnej na tyle, by
                            porzadnie sie ubrać i zainwestowac w dobre kosmetyki. Po drugie - gust, styl,
                            który sie z latami wtyrabia, kształtuje, umiejętność dobieranie strojów, dodatki
                            - to rzezcy, któtre 30 latka ma opanowane (na ogół), a nastolatka - mniej.
                            Naturalnie, ze pojawiają sie zmarszczki, cera traci blask itepe. Jednak sa pewne
                            mankamenty i walory urody, które w zasadzie cale życie warto maskowac , czy
                            podkreślać. Tyle, ze inaczej i juz. Zbyt blisko osadzone oczy szpecą i nastkę i
                            dojzralą kobietę, pidobnie jak nie za bgate wlosy, czy krzywe zeby:(

                            > a
                            > > stosując kosmetyki opóźniające rzeźbienie:)
                            >
                            > :-) no krem do twarzy stosuję. Ale pojawiające się kreseczki nie spędzają mi sn
                            > u
                            > z powiek. Masz rację - bagaż genetyczny - wyznacza w dużej mierze to jak
                            > wyglądamy :-)

                            W dużej mierze też mamy na to wpływ, ale nie zawsze. Nie sadź też, ze malujące
                            sie kobiety nie umieją poradzic sobie z upywem lat i nie sypiają z powodu tego
                            po nocach :) Owszem , moze tak - te, których kariera zalezy od wygladu i w
                            zasadzie TYLKO od niego, te ktore zawsze były w swiatłąch jupiterow. Pozostale
                            godzą sie zupływem lat, mało tego niektóre wyglaadają lepiej, jak wspomniałam
                            wyzej, niz jako mozdiutkie dziewczyny:)

                            >
                            > > Chodzisz w jeansach i swetrze do opery? Jak nie - ulegasz schematom :) Ja
                            > sne ,
                            > > niech lkażdy chodzi , jak chce:) Wyzywająco chce to wyzywająco, smiesznei
                            > ,
                            > > tanmdetnie, szaro - buro i beznadziuejnie też może- mnie to nie obchodzi
                            > > osobiscie, mogę tylko wyrobić sobie zdanie o poczuciu dobrego smaku kogoś
                            > , to
                            > > chyba wolno ?
                            >
                            > Do opery nikt mnie nie zaciągne. Nie wiem jak bym się ubrała. Może chciabym sie
                            > pobawic reakcjami innych i ubrałabym się "niestosownie".

                            Hmmm a pomyslałas o spiewakach, którzy pzrygotowali ten spektakl? Niednbaly
                            strój jest objawem braku szacunku dla gospodarzy, czy wykonawców. Poszłabyś w
                            starych jeansach na czyjes wesele?

                            Nie chodzi mi o to,
                            > żeby ciągle ubierać się szokująco, tylko żeby nie wnikac "co ktoś inny ma na
                            > sobie". Jesli ktos się czuje w teatrze dobrze w eleganckiej sukni - ok :-) a
                            > jesli w poszarpanych spodniach i kolorowym podkoszulku - też ok :-)

                            No, zalezy jaki teatr, bo, jak plenerowy ...Niemniej uwazam,z e aktorom , scnie
                            nalezy się szacunek obajawiony pzrynajmniej pzryzwoitym, wizytowym strojem.

                            > Bo własnie o to mi chodzi, że tandeta, dobry smak - to bardzo wzgledne pojecia.
                            > I subiektywne.
                            > Pamiętasz może felieton Szczepkowskiej "Falujące piersi" (mam nadzieje, ze nie
                            > pokręciłam tytułu)?
                            Nie zcytałam, niestey :(
                            >
                            > :-)) toteż nie jest to problemem. Żartowałam pisząc, ze "myslałam, że jestem
                            > kobietą" - wsadziłam tam kilka usmieszków. Dobrze mi psychicznie z tym moim
                            > niemalowaniem, tak jak innym z malowaniem.
                            >
                            No i o to chodzi !!

                            > > Na razie może :) Życie jest pełne niespodzianek :)
                            >
                            > NIE!!!!!!!!!!!!!!! TAKICH niespodzianek sobie nie życzę. :-)))) Nie po to
                            > uciekałam od nadmiernego zagęszczenia ludzi na wieś, żeby telewizja się mną
                            > interesowała ;-))))

                            Słusznie, pamietaj, ze zawsze mozesz się noe zgodzić !
                            • maika7 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 22:26
                              >>Zapewne, niemniej Maiko, z tego co się tearz obserwuje to wlasnie kobiety ok.
                              30 35 wygladają (te normalne, nie modelki) najlepiej:) Powodów jest kilka -
                              przede wszustkim kasa, której sie nie ma najcześciej w wieku 20 lat właśnej na
                              tyle, by
                              > porzadnie sie ubrać i zainwestowac w dobre kosmetyki. Po drugie - gust, styl,
                              > który sie z latami wtyrabia, kształtuje, umiejętność dobieranie strojów, dodatki
                              > - to rzezcy, któtre 30 latka ma opanowane (na ogół), a nastolatka - mniej.
                              > Naturalnie, ze pojawiają sie zmarszczki, cera traci blask itepe. Jednak sa
                              pewne mankamenty i walory urody, które w zasadzie cale życie warto maskowac ,
                              czy podkreślać. Tyle, ze inaczej i juz. Zbyt blisko osadzone oczy szpecą i
                              nastkę i dojzralą kobietę, pidobnie jak nie za bgate wlosy, czy krzywe zeby:(

                              :-)) patrzę na ludzi chyba nieco inaczej :-) Czasem mankament dodaje uroku,
                              czegoś charakterystycznego,powoduje, że twarz staje sie ciekawa - pomimo zbyt
                              blisko osadzonych oczu, rzadkich włosów, krzywych zębów i uszu jak wachlarze.
                              Chyba to zalezy od osobowości własciciela tych "mankamentów".


                              > W dużej mierze też mamy na to wpływ, ale nie zawsze. Nie sadź też, ze malujące
                              > sie kobiety nie umieją poradzic sobie z upywem lat i nie sypiają z powodu tego
                              > po nocach :) Owszem , moze tak - te, których kariera zalezy od wygladu i w
                              > zasadzie TYLKO od niego, te ktore zawsze były w swiatłąch jupiterow. Pozostale
                              > godzą sie zupływem lat, mało tego niektóre wyglaadają lepiej, jak wspomniałam
                              > wyzej, niz jako mozdiutkie dziewczyny:)

                              No mamy z ograniczonym zakresie :-))
                              Wiem, że malujące się kobiety tez radzą sobie z upływem czasu, ale wiem tez, że
                              nie wszystkie (kolezanka kosmetyczka.....opowiada czasem o klientkach i ich
                              podejściu do urody).

                              > Hmmm a pomyslałas o spiewakach, którzy pzrygotowali ten spektakl? Niednbaly
                              > strój jest objawem braku szacunku dla gospodarzy, czy wykonawców. Poszłabyś w
                              > starych jeansach na czyjes wesele?

                              Przepraszam, ale w czasie przedstawienia nie wchodze na scenę :-))) więc
                              śpiewacy mnie nie widzą. I moj szacunek nie wyraża się moim strojem (zazwyczaj).
                              Matko kochana - gadasz jak mój teśc :-))))
                              Nie poszłabym na czyjes wesele w starych portkach (to cholerne wychowanie...)
                              ale nie miałabym nie przeciwko takim portkom na gościach na moim weselu.

                              > No, zalezy jaki teatr, bo, jak plenerowy ...Niemniej uwazam,z e aktorom ,
                              scnie nalezy się szacunek obajawiony pzrynajmniej pzryzwoitym, wizytowym strojem.

                              Kora szacunek strojem???? Aktorom na scenie??? Nie, to nieporozumienie.
                              Tak jak egzaminach- ocenę mam dostać za wiadomości, a nie za strój.

                              > Słusznie, pamietaj, ze zawsze mozesz się noe zgodzić !

                              Nie zawsze - jak trafię do kroniki kryminalnej, albo będę z Forumiskiem
                              protestowac przeciwko "obowiązkowym pasom bezpieczeństwa", to nikt nie będzie
                              mnie pytal o zgodę na filmowanie ;-)))))

                              M.
                              • kora3 Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub braku . 14.02.06, 01:36
                                maika7 napisała:

                                > :-)) patrzę na ludzi chyba nieco inaczej :-) Czasem mankament dodaje uroku,
                                > czegoś charakterystycznego,powoduje, że twarz staje sie ciekawa - pomimo zbyt
                                > blisko osadzonych oczu, rzadkich włosów, krzywych zębów i uszu jak wachlarze.
                                > Chyba to zalezy od osobowości własciciela tych "mankamentów".

                                Maiko, przepraszam, jest chorernie :) późno a Ty niestety bardzo upraszczasz:(
                                Niewielu jest chyba ludzi, którzy w innych widza TYLKO urode, zcy wygląd, albo
                                TYLKO osobowość :) nie czarujmy sie :) pierwsze wrazenie czliwieka jest wzrokowe
                                (doroslego i nie będącego niewidomym, oczywiscie). oczywiscie, ze krzywe zeby
                                dobtrego kumpla, czy nieznanego zclowieka mi nie przeszkadzaja, ale śą i
                                doprawdy od tych ludzi którzy je maja zalezy stosunek do nich.

                                > >
                                w
                                > > zasadzie TYLKO od niego, te ktore zawsze były w swiatłąch jupiterow. Pozo
                                > stale
                                > > godzą sie zupływem lat, mało tego niektóre wyglaadają lepiej, jak wspomni
                                > ałam
                                > > wyzej, niz jako mozdiutkie dziewczyny:)
                                >
                                > No mamy z ograniczonym zakresie :-))

                                Jak na wszystko Maiko:)

                                > Wiem, że malujące się kobiety tez radzą sobie z upływem czasu, ale wiem tez, że
                                > nie wszystkie (kolezanka kosmetyczka.....opowiada czasem o klientkach i ich
                                > podejściu do urody).

                                Maiko, skrajne osoby sa i beda zawsze. zdarzają sie tacy, co sie
                                chronicznie nie myją, zdarzaja osoby bezkrytyczne, zdarzają i takie, ktore
                                oxczekuja od fryzjera , zcy kosmetyczki tudziez krawca cudu :) Załoze się, ze te
                                sa namolne dla koleżanki - kosmetyczki. Kobieta powinna umiec wydobyć swoje
                                piękno i wewnętrzne i zewnetrzne w kazym wieku, a niektóre panie tego nie
                                rozumieją. I to wcale nie znak naszych czasów , bo o ubierających sie jak mode
                                dziewczęta kobietach po 40 stce zcytałam w podreczniku SV sprzed II wojny
                                swiatowej. Są ludzie (i mjezzcyżni i kobiety) przeświadczeni, ze sekret bycia
                                urodziwym polega na ...zatrymaniu na sile młodości. Tymczasem polega włąśnie na
                                umiejsetnosci wydobywania piekna zewnetrznego i wewnetzrznego takze w KAZDYM
                                wieku, stosownie do doswiadczenia, życia itepe. Tacy ludzie "czczący"młodosc
                                bedą żądać zrobienia z 50 - latki 20 latki w gabinecie kosmetycznym, bedą sie
                                aktowac ponad miare tym i tamtym, a nie zatrzymaja młodosci ciała (ducha można,
                                jak sie chce) i choćby kosmetyczka, chirurg i ktkoliwke zdzialali cuda bedą
                                niezadowoleni, bo sa starz w srodku, zgodrzkniali, wsciekli i tej wewnetrznej
                                starości ducha nie odmlodzi no zabieg kosmetyczny, ni skalpel, to chotroba duszy :(

                                >
                                > > Hmmm a pomyslałas o spiewakach, którzy pzrygotowali ten spektakl? Niednba
                                > ly
                                > > strój jest objawem braku szacunku dla gospodarzy, czy wykonawców. Poszłab
                                > yś w
                                > > starych jeansach na czyjes wesele?
                                >
                                > Przepraszam, ale w czasie przedstawienia nie wchodze na scenę :-))) więc
                                > śpiewacy mnie nie widzą. I moj szacunek nie wyraża się moim strojem (zazwyczaj)

                                A mój równiwez strojem, mamy widocznie inne podejscie do sparwy. Daruj, ale nie
                                przyszłabym na spotkanie z ambasadorem, czy premuerem w jeansach. No tak mam .

                                > .
                                > Matko kochana - gadasz jak mój teśc :-))))

                                Musi byc milym czlowiekiem :)

                                > Nie poszłabym na czyjes wesele w starych portkach (to cholerne wychowanie...)
                                > ale nie miałabym nie przeciwko takim portkom na gościach na moim weselu.

                                Możliwe. Maiko, czlowiek nie musi trzym,ać sie konwenasów (poza pracą niekiedy),
                                ale niemniej, nie obrazajac Cię, mam inne pojecie o wyrażaniu szacunku. Choc do
                                kosciool;a chodze rzadko nie zakladam tam szortów, mini i dekoltu do pasa, nawet
                                podczas upału. Szacunek nalezy się wielu ludziom i miejscom, nie tylko pn.
                                ksiezdu, czy kosciołowi, wg mnie oczywiscie.

                                >
                                > > No, zalezy jaki teatr, bo, jak plenerowy ...Niemniej uwazam,z e aktorom ,
                                > scnie nalezy się szacunek obajawiony pzrynajmniej pzryzwoitym, wizytowym stroje
                                > m.
                                >
                                > Kora szacunek strojem???? Aktorom na scenie??? Nie, to nieporozumienie.

                                wg Ciebie, ja uwazam inaczej i pozwól, ze bede mimo Twoich zapewnień stosować
                                sie do swoich przekonań.

                                > Tak jak egzaminach- ocenę mam dostać za wiadomości, a nie za strój.

                                Nikt nie daje ocen za strój na egzaminach Maiko. Studiowałam na 2. dobrych
                                uczelniach i jakos sobie nie przypominam noty za odziez::) Niemniej na egzamin
                                obowiazywał mnie strój wyjsciowy, tak samo, jak na absolutorium , czy obrone,
                                mature i takie tam :) Nie przypominam sobie też egzaminu u nikogo w trampkach i
                                kufajce np.

                                >
                                > > Słusznie, pamietaj, ze zawsze mozesz się noe zgodzić !
                                >
                                > Nie zawsze - jak trafię do kroniki kryminalnej, albo będę z Forumiskiem
                                > protestowac przeciwko "obowiązkowym pasom bezpieczeństwa", to nikt nie będzie
                                > mnie pytal o zgodę na filmowanie ;-)))))
                                >
                                Maiko, zaufaj mi:) Na przedstawianei swojego wizerunku, nazwiska a nawetnagranie
                                najbanalnijeszj wypowiezdi o pogodzie mozesz nie wyrazić zgody. :)
                                Ostatnio zrobiłam pare fot chuliganom - kibolom na hali sportowej, dobre ostre
                                foty, ale buzie poszly "rozmyte".
                                • maika7 Re: Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub br 14.02.06, 09:05
                                  > Maiko, przepraszam, jest chorernie :) późno a Ty niestety bardzo upraszczasz:(
                                  > Niewielu jest chyba ludzi, którzy w innych widza TYLKO urode, zcy wygląd, albo
                                  > TYLKO osobowość :) nie czarujmy sie :) pierwsze wrazenie czliwieka jest wzrokow
                                  > e
                                  > (doroslego i nie będącego niewidomym, oczywiscie). oczywiscie, ze krzywe zeby
                                  > dobtrego kumpla, czy nieznanego zclowieka mi nie przeszkadzaja, ale śą i
                                  > doprawdy od tych ludzi którzy je maja zalezy stosunek do nich.

                                  Kora, to nie uproszczenie - to tkwiący we mnie bunt na ocenianie przez pryzmat
                                  "powłoki". Patrzenie mu w zeby, na paznokcie, na odrosty na włosach itd.
                                  Fakt roznimy sie - i nie jest moją intencja zmienianie Ciebie. Raczej pokazanie,
                                  ze roznie można patrzec na tę samą sprawę.

                                  > Maiko, skrajne osoby sa i beda zawsze. zdarzają sie tacy, co sie
                                  > chronicznie nie myją, zdarzaja osoby bezkrytyczne, zdarzają i takie, ktore
                                  > oxczekuja od fryzjera , zcy kosmetyczki tudziez krawca cudu :) Załoze się, ze te
                                  > sa namolne dla koleżanki - kosmetyczki. Kobieta powinna umiec wydobyć swoje
                                  > piękno i wewnętrzne i zewnetrzne w kazym wieku, a niektóre panie tego nie
                                  > rozumieją. I to wcale nie znak naszych czasów , bo o ubierających sie jak mode
                                  > dziewczęta kobietach po 40 stce zcytałam w podreczniku SV sprzed II wojny
                                  > swiatowej. Są ludzie (i mjezzcyżni i kobiety) przeświadczeni, ze sekret bycia
                                  > urodziwym polega na ...zatrymaniu na sile młodości. Tymczasem polega włąśnie na
                                  > umiejsetnosci wydobywania piekna zewnetrznego i wewnetzrznego takze w KAZDYM
                                  > wieku, stosownie do doswiadczenia, życia itepe. Tacy ludzie "czczący"młodosc
                                  > bedą żądać zrobienia z 50 - latki 20 latki w gabinecie kosmetycznym, bedą sie
                                  > aktowac ponad miare tym i tamtym, a nie zatrzymaja młodosci ciała (ducha można,
                                  > jak sie chce) i choćby kosmetyczka, chirurg i ktkoliwke zdzialali cuda bedą
                                  > niezadowoleni, bo sa starz w srodku, zgodrzkniali, wsciekli i tej wewnetrznej
                                  > starości ducha nie odmlodzi no zabieg kosmetyczny, ni skalpel, to chotroba
                                  duszy :(

                                  Jasne, skrajnosci są zawsze. Tak jak są ludzie, którzy nie chcą wydobywac
                                  swojego piekna wewnetrznego ani zewnetrznego - i mają do tego prawo. Bo nie jest
                                  to koniecznośc.

                                  > A mój równiwez strojem, mamy widocznie inne podejscie do sparwy. Daruj, ale
                                  nie > przyszłabym na spotkanie z ambasadorem, czy premuerem w jeansach. No tak
                                  mam .

                                  To zalezy z jakim ambasadorem i z jakim premierem i na jakie spotkanie. Tak, do
                                  sprawy szacunku mamy odmienne podejście. Aha - premier przez sam fakt bycia
                                  premierem nie uzyskuje mojego szacunku.

                                  > Musi byc milym czlowiekiem :)

                                  Jest bardzo miłym i bardzo dobrym człowiekiem - i bardzo go lubię - mimo różnic
                                  w naszym patrzeniu na "wystrój zewnętrzny do teatru" :-)


                                  > Możliwe. Maiko, czlowiek nie musi trzym,ać sie konwenasów (poza pracą niekiedy),
                                  > ale niemniej, nie obrazajac Cię, mam inne pojecie o wyrażaniu szacunku. Choc d
                                  > o kosciool;a chodze rzadko nie zakladam tam szortów, mini i dekoltu do pasa,
                                  nawet podczas upału. Szacunek nalezy się wielu ludziom i miejscom, nie tylko pn.
                                  > ksiezdu, czy kosciołowi, wg mnie oczywiscie.

                                  Tak - na to wygląda, że do szacunku mamy odmienne podejście.

                                  > wg Ciebie, ja uwazam inaczej i pozwól, ze bede mimo Twoich zapewnień stosować
                                  > sie do swoich przekonań.

                                  Kora - nie pisałam nigdzie, że moje podejscie jest lepsze, ani, ze powinnaś sie
                                  zmienić. To, że jesteśmy inne jest tylko i wyłącznie stwierdzeniem faktu - i
                                  możliwością poznania sposobu myślenia i odbierania świata przez Ciebie i mnie.


                                  > Nikt nie daje ocen za strój na egzaminach Maiko. Studiowałam na 2. dobrych
                                  > uczelniach i jakos sobie nie przypominam noty za odziez::) Niemniej na egzamin
                                  > obowiazywał mnie strój wyjsciowy, tak samo, jak na absolutorium , czy obrone,
                                  > mature i takie tam :) Nie przypominam sobie też egzaminu u nikogo w trampkach
                                  i> kufajce np.

                                  Czasmai daje - o czym pewnie obie wiemy. Tak jak czasem dostaje sie pozytywną
                                  ocenę za sam fakt bycia kobietą lub mężczyzną - świat naukowców to świat
                                  przedziwnych osobowości :-)))
                                  Nie pamietam w czym chodziłam na egzaminy, ale pewnie ubierałam na siebie cos
                                  "konwencjonalnego", tak jak staram się - jak musze powiedziec cos większemu
                                  gronu słuchaczy - ubrac się tak, żeby skupic uwage słuchających na tym co mówie,
                                  a nie na tym jak wyglądam :-)) Czyli - dostosowuję się. Ale tam gdzie jestem
                                  "tłumem" - juz niekoniecznie.

                                  > Maiko, zaufaj mi:) Na przedstawianei swojego wizerunku, nazwiska a nawetnagranie
                                  > najbanalnijeszj wypowiezdi o pogodzie mozesz nie wyrazić zgody. :)
                                  > Ostatnio zrobiłam pare fot chuliganom - kibolom na hali sportowej, dobre ostre
                                  > foty, ale buzie poszly "rozmyte"

                                  Nie umiem Ci zaufac - bo nie sądzę, zeby pytano ludzi z wszelkich parad czy chcą
                                  byc fotografowani, ludzi siedzacych czy szalejących na koncertach tez raczej o
                                  to nie pytają. Więc istnieje możliwośc, że znajdę sie w telewizji z wyraźną
                                  twarzą bez mojej zgody.

                                  :-)
                                  M.

                                  • kora3 Re: Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub br 14.02.06, 11:35
                                    maika7 napisała:

                                    >
                                    > Kora, to nie uproszczenie - to tkwiący we mnie bunt na ocenianie przez pryzmat
                                    > "powłoki". Patrzenie mu w zeby, na paznokcie, na odrosty na włosach itd.

                                    Maiko, jak pisałam nikt rozsądny nie ocenia ludzi właśnie po tym li tylko, ale
                                    prawie każdy WIDZI. Jest taka zasada, ze skoro ktoś nie umie zadbac o siebie, i
                                    swój wizerunek, to jak np. zadba o wizerunek firmy, czy urzedu? Miałąbyś
                                    zaufanie do niechlujnego adwokata, albo rozczochranego fryzjera, zaniedbanej
                                    kosmetyczki, czy ubranej jak prostytutki pracownicy banku?

                                    > Fakt roznimy sie - i nie jest moją intencja zmienianie Ciebie. Raczej pokazanie
                                    > ,
                                    > ze roznie można patrzec na tę samą sprawę.

                                    OK :)


                                    > > niezadowoleni, bo sa starz w srodku, zgodrzkniali, wsciekli i tej wewnetr
                                    > znej
                                    > > starości ducha nie odmlodzi no zabieg kosmetyczny, ni skalpel, to chotrob
                                    > a
                                    > duszy :(
                                    >
                                    > Jasne, skrajnosci są zawsze. Tak jak są ludzie, którzy nie chcą wydobywac
                                    > swojego piekna wewnetrznego ani zewnetrznego - i mają do tego prawo. Bo nie jes
                                    > t
                                    > to koniecznośc.

                                    Dla otoczenia to obojetne, dla samego człowieka - wazne jest poczucie własnej
                                    wartości, a ttrakyjnosci (nie tylko i nie jedynie - fizycznej). Nie wiem czy
                                    wiesz, ale brak dbałosci o siebie i brak zainteresowania podobaniem sie ludziom
                                    (nie chodzi o podobanie sie li tylko damsko - męskie) jest jednym z pierwszych
                                    osiowych objawów schizofrenii :( jak również występuje w depresji. To naturalnie
                                    nei znaczy, ze człowiek, któremu nie zalezy na akceptacji innych zaraz ma
                                    depresję, czy schizo, ale świadczy too rozchwianej psychice, oczywiscie
                                    akceptacja jest wazna w grupie dla kogoś autorytatywnej, nie globalnie :)
                                    Podobnie na zwiazki w tym małzeńśkie (a zwłaszcza takie, lub temu podobne)
                                    dovbrze nie wpływa olanie spraw atrakcyjności fizycznej i dbałości o siebie i
                                    nie chodzi wcale o zatrzymywanie młodosci na siłe, skalpel itepe:) ale
                                    zwyczajnie o .. bycie apetycznym/ą dla partnera/rki.

                                    >
                                    > > A mój równiwez strojem, mamy widocznie inne podejscie do sparwy. Daruj, a
                                    > le
                                    > nie > przyszłabym na spotkanie z ambasadorem, czy premuerem w jeansach. No
                                    > tak
                                    > mam .
                                    >
                                    > To zalezy z jakim ambasadorem i z jakim premierem i na jakie spotkanie.

                                    No to fakt akurat, ale bardziej nie z jakim premierem, czy ambasadorem, ale
                                    gdzie i w jakich oklicznociach :)

                                    Tak, do
                                    > sprawy szacunku mamy odmienne podejście. Aha - premier przez sam fakt bycia
                                    > premierem nie uzyskuje mojego szacunku.

                                    W tym przypadku chodzi o szacunek dla urzedu niekoniecznie musi on oznaczać, ze
                                    ten konkretny człowiek jest pzrze Ciebie lubiany i darzony wielkim szacunkiem.

                                    > > Musi byc milym czlowiekiem :)
                                    >
                                    > Jest bardzo miłym i bardzo dobrym człowiekiem - i bardzo go lubię - mimo różnic
                                    > w naszym patrzeniu na "wystrój zewnętrzny do teatru" :-)

                                    Ja go rozumiem :)
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > > ksiezdu, czy kosciołowi, wg mnie oczywiscie.
                                    >
                                    > Tak - na to wygląda, że do szacunku mamy odmienne podejście.

                                    :)
                                    >
                                    > > wg Ciebie, ja uwazam inaczej i pozwól, ze bede mimo Twoich zapewnień stos
                                    > ować
                                    > > sie do swoich przekonań.
                                    >
                                    > Kora - nie pisałam nigdzie, że moje podejscie jest lepsze, ani, ze powinnaś sie
                                    > zmienić. To, że jesteśmy inne jest tylko i wyłącznie stwierdzeniem faktu - i
                                    > możliwością poznania sposobu myślenia i odbierania świata przez Ciebie i mnie.
                                    >
                                    >Owszem :)

                                    > > Nie przypominam sobie też egzaminu u nikogo w tramp
                                    > kach
                                    > i> kufajce np.
                                    >
                                    > Czasmai daje - o czym pewnie obie wiemy.
                                    Musze z przyjemnością przyznac, ze przez całe studia jedne i drugie nie
                                    optrzymałam oceny niższej, ani wyższej od tej której oczekiwałam (pzrynajmniej
                                    opcjonalnie:) za strój, czy płeć , z czego, zważywszy na owe oceny , nie chwaląc
                                    sie jestem dumna :)

                                    Tak jak czasem dostaje sie pozytywną
                                    > ocenę za sam fakt bycia kobietą lub mężczyzną - świat naukowców to świat
                                    > przedziwnych osobowości :-)))

                                    Bo ja wiem, bez pzresady ...

                                    > > Maiko, zaufaj mi:) Na przedstawianei swojego wizerunku, nazwiska a nawetn
                                    > agranie
                                    > > najbanalnijeszj wypowiezdi o pogodzie mozesz nie wyrazić zgody. :)
                                    > > Ostatnio zrobiłam pare fot chuliganom - kibolom na hali sportowej, dobre
                                    > ostre
                                    > > foty, ale buzie poszly "rozmyte"
                                    >
                                    > Nie umiem Ci zaufac - bo nie sądzę, zeby pytano ludzi z wszelkich parad czy chc
                                    > ą
                                    > byc fotografowani, ludzi siedzacych czy szalejących na koncertach tez raczej o
                                    > to nie pytają. Więc istnieje możliwośc, że znajdę sie w telewizji z wyraźną
                                    > twarzą bez mojej zgody.

                                    Owszem, ale pamiętaj, ze w zasadzie w każdej innej sytuacji mozesz sie nie
                                    zgodzić w tej zresztą też- podejśc w przerwie koncertu do operatowra, czy
                                    dziennikarza i pwoeizdieć, ze niekoniecznie sie zgadzasz ..
                                    >
                                    • maika7 Re: Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub br 14.02.06, 12:04
                                      > Maiko, jak pisałam nikt rozsądny nie ocenia ludzi właśnie po tym li tylko, ale
                                      > prawie każdy WIDZI. Jest taka zasada, ze skoro ktoś nie umie zadbac o siebie, i
                                      > swój wizerunek, to jak np. zadba o wizerunek firmy, czy urzedu? Miałąbyś
                                      > zaufanie do niechlujnego adwokata, albo rozczochranego fryzjera, zaniedbanej
                                      > kosmetyczki, czy ubranej jak prostytutki pracownicy banku?

                                      No właśnie mam chyba "mankament niewidzenia odzienia" - zazwyczaj nie mam
                                      pojęcia po rozmowie, kto w co byl ubrany, itd... Chyba, ze jakos szczegolnie
                                      czyms sie wyróżnil - ekstrawagancko :-)
                                      Nie wiem czy podobnie rozumiemy słowa "nichlujny, zaniedbany itp. Zakładam, ze
                                      byliby czyści.... Rozczochrany - fryzjer "nie robi", jesli potrafi mnie
                                      porzadnie obciąć. Panie w banku - nie mam pojecia jak sa ubrane :-))) Chodze do
                                      baku, ale zawsze jestem obslugiwana na tyle kompetentnie, ze nie wnikam w stroje
                                      :-) No, nic, zostawmy to :-) wiemy obie, że pewne roznice miedzy nami tu
                                      istnieją :-)

                                      > Dla otoczenia to obojetne, dla samego człowieka - wazne jest poczucie własnej
                                      > wartości, a ttrakyjnosci (nie tylko i nie jedynie - fizycznej). Nie wiem czy
                                      > wiesz, ale brak dbałosci o siebie i brak zainteresowania podobaniem sie ludziom
                                      > (nie chodzi o podobanie sie li tylko damsko - męskie) jest jednym z pierwszych
                                      > osiowych objawów schizofrenii :( jak również występuje w depresji.

                                      Chyba nie jestem szczególnie zainteresowana podobaniem sie ludziom. Dbam o
                                      siebie (przynajmniej tak mniemam), ale głownie dla siebie. Depresja raczej nie
                                      jestem zagrożona - prędzej schizofrenią. - Jesli w ogóle :-)

                                      >>To naturalnie
                                      > nei znaczy, ze człowiek, któremu nie zalezy na akceptacji innych zaraz ma
                                      > depresję, czy schizo, ale świadczy too rozchwianej psychice, oczywiscie
                                      > akceptacja jest wazna w grupie dla kogoś autorytatywnej, nie globalnie :)
                                      > Podobnie na zwiazki w tym małzeńśkie (a zwłaszcza takie, lub temu podobne)
                                      > dovbrze nie wpływa olanie spraw atrakcyjności fizycznej i dbałości o siebie i
                                      > nie chodzi wcale o zatrzymywanie młodosci na siłe, skalpel itepe:) ale
                                      > zwyczajnie o .. bycie apetycznym/ą dla partnera/rki.

                                      Ale, czekaj - chęc bycia akceptowanym, a chęc spodobania sie komus to dla mnie
                                      nieco odmienne rzeczy. Chciałabym byc akceptowana nie za wygląd. Bo opakowanie,
                                      jak opakowanie, zawsze może sie "zepsuc".

                                      > W tym przypadku chodzi o szacunek dla urzedu niekoniecznie musi on oznaczać,
                                      ze> ten konkretny człowiek jest pzrze Ciebie lubiany i darzony wielkim szacunkiem.

                                      Dlaczego mam szanować jakiś urząd????

                                      > Ja go rozumiem :)

                                      :-))) ja też, ale on też mnie rozumie :-)))

                                      > Musze z przyjemnością przyznac, ze przez całe studia jedne i drugie nie
                                      > optrzymałam oceny niższej, ani wyższej od tej której oczekiwałam (pzrynajmniej
                                      > opcjonalnie:) za strój, czy płeć , z czego, zważywszy na owe oceny , nie
                                      chwaląc sie jestem dumna :)

                                      :-) Ja dwa razy otrzymalam wyższą - nie byłam wyjątkiem - nikt z naszego roku
                                      chyba nie zasłużył na pozytywna z tego nielubianego przez nas przedmiotu.
                                      Niższą też - pan nie lubil bardzo pań. Z ocen nie byłam dumna, ale przez jakis
                                      czas utrzymywałam się ze stypendium za nie :-)))

                                      > Bo ja wiem, bez pzresady ...

                                      Dziwne - to znaczy "oryginalne" - w szerokim tego słowa znaczeniu - od
                                      niebezpiecznych dla studentów frustratów i zakompleksionych chamów, po ludzi,
                                      przed ktorymi chylę czoło z szacunkiem. Cała gama.

                                      > Owszem, ale pamiętaj, ze w zasadzie w każdej innej sytuacji mozesz sie nie
                                      > zgodzić w tej zresztą też- podejśc w przerwie koncertu do operatowra, czy
                                      > dziennikarza i pwoeizdieć, ze niekoniecznie sie zgadzasz ..

                                      :-) dzieki :-)

                                      M.



                                    • maria421 Re: Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub br 14.02.06, 13:03
                                      Wtrace moje dwa grosze do Waszej dyskusji.

                                      W moim zyciu poznalam tak ludzi "niekonwencjonalnych", ktorzy nie wiele sobie
                                      robili ze stroju, lecz doslownie bilo z nich ich wnetrze. Mam kolezanke, ktora
                                      sie nie maluje, nosi zuzyte ciuchy, ale wszystko co nosi i jak nosi sprawia, ze
                                      wyglada ona lepiej, ciekawiej niz nie jedna kobieta o ktorej mozna powiedziec
                                      ze jest "jak z zurnala".

                                      Znam tez ludzi, ktorym nie pomoze nawet garnitur Armaniego, bo i tak wylazi z
                                      nich jakas pustka, prostactwo.

                                      Oczywiscie dbalosc o siebie jest obowiazkiem kazdego czlowieka, dlatego nie
                                      znajduje usprawiedliwienia dla zepsutych zebow, czy brudnych paznokci. Nie
                                      znajduje tez usprawiedliwienia dla tych, ktorzy za wszelka cene chca szokowac.

                                      Uwazam, ze wnetrze powinno harmonizowac z ubiorem, ubior w koncu musi byc nasza
                                      druga skora, nie pancerzem.

                                      Sama w ubiorze preferuje "understatement". Proste, stonowane rzeczy dobrego
                                      kroju i jakosci. Ciuchy sa dla mnie, nie ja dla ciuchow wiec to ja musze sie w
                                      nich dobrze czuc.
                                      (przed kompem najlepiej czuje sie w jeansach, swetrze i pantoflach :-) )

                                      Sa oczywiscie miejsca i okazje, na ktore nalezy sie odswietnie ubrac, ale
                                      uwazam, ze tez zawsze szukajac kompromisu miedzy "soba" a "okazja".
                                      Zyjac w spolecznosci musimy sie dostosowac do regul tej spolecznosci.Aby te
                                      reguly lamac tworzac nowe, trzeba czegos wiecej niz wygladu, trzeba OSOBOWOSCI.
                                      Dlatego dla mnie minister P. urzedujacy w swetrze byl zalosnym dowodem wlsanego
                                      uporu i zniewolenia wlasnymi normami,a nie kims, kto lamie normy.
                                      Podobnie jak osoba ktora MUSI miec pewne ciuchy takiej a nie innej marki jest
                                      zniewolona normami.

                                      Zauwazcie, ze osoby, ktore najlepiej wygladaja emanuja jakas naturalnoscia ,
                                      harmonizuja z ciuchami jakie nosza. I to jest caly sekret...
                                      • maika7 Mario :-) 15.02.06, 08:46
                                        W duzym stopniu chyba podchodze podobnie do "problemu" strój. Z drobnymi
                                        róznicami. Minister w swetrze jesli jest dobrym ministerem "mi nie robi". Nie
                                        musi być "osobowością" musi być 'własciwym fachowcem na właściwym miejscu".

                                        No i ubiór drugiego człowieka na tyle mnie nie interesuje, że nie musi według
                                        mnie z niczym harmonizować - ba według mnie może nieharmonizować, a według
                                        noszącego własnie harmonizuje :-)

                                        Nie wnikam też w zepsute zęby - bo i po co?

                                        :-)
                                        M.
                                        • maria421 Re: Mario :-) 15.02.06, 16:15
                                          maika7 napisała:

                                          > W duzym stopniu chyba podchodze podobnie do "problemu" strój. Z drobnymi
                                          > róznicami. Minister w swetrze jesli jest dobrym ministerem "mi nie robi". Nie
                                          > musi być "osobowością" musi być 'własciwym fachowcem na właściwym miejscu".

                                          Uwazam, ze jest cos takiego, jak stroj sluzbowy, w wypadku ministra jest to
                                          garnitur , koszula i krawat i taki stroj sluzbowy powinien ministra w jego
                                          godzinach pracy obowiazywac.
                                          Policjant, strazak, zolnierz, tramwajarz , kolejarz na sluzbie nosi mundur,
                                          lekarz czy opielegniarka zakladaja fartuch, listonosz nosi czapke, ksiadz
                                          sutanne, a minister garnitur.

                                          > No i ubiór drugiego człowieka na tyle mnie nie interesuje, że nie musi według
                                          > mnie z niczym harmonizować - ba według mnie może nieharmonizować, a według
                                          > noszącego własnie harmonizuje :-)
                                          >
                                          > Nie wnikam też w zepsute zęby - bo i po co?

                                          Ja uwazam ze wyglad czlowieka przyczynia sie do wygladu otoczenia. To my sami
                                          kreujemy nasze otoczenie. I tak, jak dbamy o to, aby nasze mieszkania byly
                                          czyste, ladnie urzadzone, nasze ulice uporzadkowane, nasze parki kwitnace,
                                          nasze zabytki odrestaurowane, tak musimy dbac o nasz wyglad, o nasza czystosc,
                                          o nasze zeby, o nasze wlosy, ubrania. To nie ma nic wspolnego z moda itp. tylko
                                          ze zwykla estetyka.

                                          • maika7 Re: Mario :-) 15.02.06, 16:31
                                            > Uwazam, ze jest cos takiego, jak stroj sluzbowy, w wypadku ministra jest to
                                            > garnitur , koszula i krawat i taki stroj sluzbowy powinien ministra w jego
                                            > godzinach pracy obowiazywac.
                                            > Policjant, strazak, zolnierz, tramwajarz , kolejarz na sluzbie nosi mundur,
                                            > lekarz czy opielegniarka zaklada

                                            Ok - mamy inne zdanie na temat "wystroju zewnętrznego" ministra :-) Mi sweter na
                                            ministrze nie wadzi.

                                            > Ja uwazam ze wyglad czlowieka przyczynia sie do wygladu otoczenia. To my sami
                                            > kreujemy nasze otoczenie. I tak, jak dbamy o to, aby nasze mieszkania byly
                                            > czyste, ladnie urzadzone, nasze ulice uporzadkowane, nasze parki kwitnace,
                                            > nasze zabytki odrestaurowane, tak musimy dbac o nasz wyglad, o nasza czystosc,
                                            > o nasze zeby, o nasze wlosy, ubrania. To nie ma nic wspolnego z moda itp.
                                            tylko> ze zwykla estetyka.

                                            Mario - widamo, że o gustach trudno mówić. I co innego bywa esetyczne dla innych
                                            osób. Oczywiście smieci w lasach - raża mni, ale juz np. kwestia dbałości o park
                                            wiejski, w mojej wsi budziła rozne kontrowersje i nieporozumienia. Esteci
                                            narzekają na nieuporządkowane trawniki, a biolodzy zachwycają się bogactwem
                                            roślin, grzybów i zwierząt żyjących tu właśnie dzięki takiemu stanowi trawników....

                                            Stopień dbałości o swój wygląd uważam za wyraz indywidualnej potrzeby człowieka
                                            a nie konieczność wynikającą z szeroko pojętej esetyki.

                                            :-)
                                            M.
                                            • maria421 Re: Mario :-) 15.02.06, 17:38
                                              maika7 napisała:


                                              > Mario - widamo, że o gustach trudno mówić. I co innego bywa esetyczne dla
                                              innyc
                                              > h
                                              > osób. Oczywiście smieci w lasach - raża mni, ale juz np. kwestia dbałości o
                                              par
                                              > k
                                              > wiejski, w mojej wsi budziła rozne kontrowersje i nieporozumienia. Esteci
                                              > narzekają na nieuporządkowane trawniki, a biolodzy zachwycają się bogactwem
                                              > roślin, grzybów i zwierząt żyjących tu właśnie dzięki takiemu stanowi
                                              trawników

                                              Ale przypuszczam, ze i jedni i drudzy zgadzaja sie do tego, ze smieci,
                                              potluczone szklo, puszki po piwie, stare zelestwa czy opony nie maja tam
                                              miejsca, prawda?

                                              Esteci i biolodzy prowadza w tym wypadku dyskusje co do.... mody:-) nie co do
                                              estetyki.
                                              W przeniesieniu na wyglad czlowieka- nie wazne jaki styl ktos preferuje, wazne
                                              zeby w tym stylu byl zadbany, estetyczny.

                                              > Stopień dbałości o swój wygląd uważam za wyraz indywidualnej potrzeby
                                              człowieka
                                              > a nie konieczność wynikającą z szeroko pojętej esetyki.

                                              Jasne, ale z pewnoscia tak, jak przyjemniej jest Ci przebywac w czystym, milym
                                              pomieszczeniu, tak i przyjemniej jest Ci rozmawiac z czystym, zadbanym
                                              czlowiekiem.
                                              • maika7 Re: Mario :-) 15.02.06, 18:08
                                                > Ale przypuszczam, ze i jedni i drudzy zgadzaja sie do tego, ze smieci,
                                                > potluczone szklo, puszki po piwie, stare zelestwa czy opony nie maja tam
                                                > miejsca, prawda?

                                                Mam nadzieję :-)))

                                                > Esteci i biolodzy prowadza w tym wypadku dyskusje co do.... mody:-) nie co do
                                                > estetyki.
                                                > W przeniesieniu na wyglad czlowieka- nie wazne jaki styl ktos preferuje, wazne
                                                > zeby w tym stylu byl zadbany, estetyczny.

                                                No chyba własnie nie. Często słysze zdanie wypowiadane z dezaprobatą, że park
                                                jest "nieuporządkowany i zaniedbany". Bo jest w dużej części zniedbany (część
                                                parku nie jest dostępna dla odwiedzających i rządzi sie "swoimi prawam"). No i
                                                tłumaczymy o roli martwego drewna w ekosystemach, o ważności nie usuwania
                                                złamanych konarów, o pozostawianiu stert gałęzi i liści itp. Nie o mode chodzi
                                                tylko o budzenie świadomości jaką przyrodniczą rolę odgrywają "wyspy" lasu w
                                                krajobrazie odlesionym.

                                                > W przeniesieniu na wyglad czlowieka- nie wazne jaki styl ktos preferuje, wazne
                                                > zeby w tym stylu byl zadbany, estetyczny.

                                                JUz wiemy, że w sprawie estetyki wyglądu ministrów róznimy się nieco :-)))Czysty
                                                Pan Minister w swetrze w pracy jest dla mnie estetyczny, dla Ciebie - nie :-)))

                                                > Jasne, ale z pewnoscia tak, jak przyjemniej jest Ci przebywac w czystym, milym
                                                > pomieszczeniu, tak i przyjemniej jest Ci rozmawiac z czystym, zadbanym
                                                > czlowiekiem.

                                                To zalezy o czym będziemy rozmawiać. Rozmowa z niechlujnym brudasem może okazać
                                                się najważniejszą w życiu.

                                                :-)
                                                M.

                                                • maria421 Re: Mario :-) 15.02.06, 18:56
                                                  maika7 napisała:

                                                  >
                                                  > No chyba własnie nie. Często słysze zdanie wypowiadane z dezaprobatą, że park
                                                  > jest "nieuporządkowany i zaniedbany". Bo jest w dużej części zniedbany (część
                                                  > parku nie jest dostępna dla odwiedzających i rządzi sie "swoimi prawam"). No i
                                                  > tłumaczymy o roli martwego drewna w ekosystemach, o ważności nie usuwania
                                                  > złamanych konarów, o pozostawianiu stert gałęzi i liści itp. Nie o mode chodzi
                                                  > tylko o budzenie świadomości jaką przyrodniczą rolę odgrywają "wyspy" lasu w
                                                  > krajobrazie odlesionym.

                                                  Wiesz, park ma to do siebie, ze jest miejscem publicznym i jako taki powinien
                                                  byc przejrzysty a nie dziki.

                                                  > JUz wiemy, że w sprawie estetyki wyglądu ministrów róznimy się nieco :-)))
                                                  Czyst
                                                  > y
                                                  > Pan Minister w swetrze w pracy jest dla mnie estetyczny, dla Ciebie - nie :-
                                                  )))

                                                  Pan minister w swetrze moze byc estetyczny, ale w pracy, czyli na sluzbie,
                                                  powinien zakladac mundurek :-)

                                                  > To zalezy o czym będziemy rozmawiać. Rozmowa z niechlujnym brudasem może
                                                  okazać
                                                  > się najważniejszą w życiu.

                                                  Powiedz, co takiemu, kto potrafi tak interesujaco rozmawiac szkodzi zyby sie
                                                  umyc i uczesac?

                                                  • maika7 Re: Mario :-) 15.02.06, 19:22
                                                    > Wiesz, park ma to do siebie, ze jest miejscem publicznym i jako taki powinien
                                                    > byc przejrzysty a nie dziki.

                                                    To zalezy czy ma służyc wyłącznie do spacerów po alejkach dla ludzi czy stanowic
                                                    jedyną w okolicy ostoję najlepiej zachowanego lasu grądowego (park ma 20 ha).
                                                    Prawdę mówiąc spacerowicze i ich wrazliwośc estetyczna są dla mnie mniej istotne
                                                    od saren, dzików, wiewiórek, jeży, kun i itd... tu żyjących. A także największej
                                                    w okolicy populacji ropuchy zwyczajnej i innych takich. Uwaga - spotkałaś fankę
                                                    ochrony róznorodności biologicznej na terenach rolniczych :-)))
                                                    Puszcza Białowieska tez jest miejscem publicznym....

                                                    > Pan minister w swetrze moze byc estetyczny, ale w pracy, czyli na sluzbie,
                                                    > powinien zakladac mundurek :-)

                                                    Pan Minister powinien dobrze "ministrować". Dobremu Ministrowi w naszym kraju
                                                    gotowa jestem wybaczyć nawet kapielówki podczas konferencji prasowej i w pracy
                                                    :-)))) Rozumiem, ze jestem w mniejszości :-)))

                                                    > Powiedz, co takiemu, kto potrafi tak interesujaco rozmawiac szkodzi zyby sie
                                                    > umyc i uczesac?

                                                    Nie wiem, - bywam dobrze wychowaną panienką i nie zadaję nieznajomym takich
                                                    pytań ;-)) Mario - nie jest moja intencja propagowanie brudu i niechlujstwa,
                                                    tylko próba zwrócenia uwagi, że czasem ten brud przykrywa diament i możemy
                                                    przejśc obok odwracajac z niesmakiem głowę :-)

                                                    M.


                                                  • maria421 Re: Mario :-) 16.02.06, 08:39
                                                    maika7 napisała:


                                                    > To zalezy czy ma służyc wyłącznie do spacerów po alejkach dla ludzi czy
                                                    stanowi
                                                    > c
                                                    > jedyną w okolicy ostoję najlepiej zachowanego lasu grądowego (park ma 20 ha).
                                                    > Prawdę mówiąc spacerowicze i ich wrazliwośc estetyczna są dla mnie mniej
                                                    istotn
                                                    > e
                                                    > od saren, dzików, wiewiórek, jeży, kun i itd... tu żyjących. A także
                                                    największe
                                                    > j
                                                    > w okolicy populacji ropuchy zwyczajnej i innych takich. Uwaga - spotkałaś
                                                    fankę
                                                    > ochrony róznorodności biologicznej na terenach rolniczych :-)))

                                                    A nie da sie jednego z drugim pogodzic? Spacerow po sciezkach na ktorych mozna
                                                    spotykac jeze i wiewiorki?
                                                    Przy okazji, Maiko, pochwale sie jaki park mamy w naszym miescie- najwiekszy w
                                                    Europie, 240 ha:
                                                    de.wikipedia.org/wiki/Bergpark_Wilhelmsh%C3%B6he
                                                    > Puszcza Białowieska tez jest miejscem publicznym....

                                                    Puszcza to puszcza, park to park:-)


                                                    > Pan Minister powinien dobrze "ministrować". Dobremu Ministrowi w naszym kraju
                                                    > gotowa jestem wybaczyć nawet kapielówki podczas konferencji prasowej i w
                                                    pracy
                                                    > :-)))) Rozumiem, ze jestem w mniejszości :-)))

                                                    Pan ministre w kapielowkach podczas konferencji prasowej wzbudzalby moja troske
                                                    o jego zdrowie psychiczne:-)

                                                    > Nie wiem, - bywam dobrze wychowaną panienką i nie zadaję nieznajomym takich
                                                    > pytań ;-)) Mario - nie jest moja intencja propagowanie brudu i niechlujstwa,
                                                    > tylko próba zwrócenia uwagi, że czasem ten brud przykrywa diament i możemy
                                                    > przejśc obok odwracajac z niesmakiem głowę :-)

                                                    Maiko, rozumiem, ze czasem moze sie zdarzyc, ze jakis bezdomny, mieszkajacy na
                                                    ulicy czlowiek jest takim "diamentem".Albo jakis chory, zdany tylko na siebie
                                                    samego ma ograniczony dostep do wody i srodkow czystosci i dlatego jest brudny.
                                                    Wszyscy inni nie maja zadnego powodu do tego aby byc brudni, ani zadnego
                                                    usprawiedliwienia na to, ze sa brudasami.

                                                    >
                                                    >
                                                  • maika7 Re: Mario :-) 16.02.06, 10:15
                                                    > A nie da sie jednego z drugim pogodzic? Spacerow po sciezkach na ktorych mozna
                                                    > spotykac jeze i wiewiorki?

                                                    No właśnie usiłujemy - jest część udostępniona z alejkami wygrabionymi i czasem
                                                    koszonymi trawnikami (czasem, bo po lęgach ptakow) i część niedostępna. Zresztą
                                                    jak będziesz u Mamy, to możesz sobie zrobić wycieczkę krajoanawczą i wpaść do
                                                    naszej wioski - 50 km od Poznania to sama zobaczysz :-)))

                                                    > Przy okazji, Maiko, pochwale sie jaki park mamy w naszym miescie- najwiekszy w
                                                    > Europie, 240 ha:
                                                    > de.wikipedia.org/wiki/Bergpark_Wilhelmsh%C3%B6he

                                                    Taż pisałam, że ja po niemiecku nie umiem :-(((( Wygląda imponująco :-)))
                                                    Chociaż - nie wiem czy byłaś w Puszczy Bukowej pod Szczecinem. Otóż - ponieważ
                                                    las ten przylega praktycznie bezpośrednio do miasta Niemcy zrobili z niego
                                                    (dawniej...) laso-park - z kawiarenkami, dróżkami brukowanymi, wodospadzikami
                                                    itp, itd... Są jeszcze ślady tej działalności. Teraz las ten w dużej cześci jest
                                                    objęty ochroną rezerwatową i na szczęscie o kawiarenkach i parkingach tam chyba
                                                    nikt nie myśli (są szlaki turystyczne). Podpisano- wróg panienek na obcasach w
                                                    lesie.

                                                    > Puszcza to puszcza, park to park:-)

                                                    No tak, ale my postrzegamy funkcje parku bardzo wąsko - do spacerów w zieleni, a
                                                    tych funkcji to park pełni jeszcze sporo i nie zawsze wygrabione zielone
                                                    trawniczki z jednym gatunkiem trawki "to jest to". :-) O czym niedzielni
                                                    spacerowicze zdają się nie wiedzieć :-)

                                                    > Maiko, rozumiem, ze czasem moze sie zdarzyc, ze jakis bezdomny, mieszkajacy na
                                                    > ulicy czlowiek jest takim "diamentem".Albo jakis chory, zdany tylko na siebie
                                                    > samego ma ograniczony dostep do wody i srodkow czystosci i dlatego jest brudny.
                                                    > Wszyscy inni nie maja zadnego powodu do tego aby byc brudni, ani zadnego
                                                    > usprawiedliwienia na to, ze sa brudasami.

                                                    Zgadzam sie w dużej części i moją intencją było jedynie zwrócenie uwagi na to,
                                                    że nie zawsze brudny = brudas. I, że nasze wrażenie, czy ocena mogą być
                                                    odruchowe i powierzchowne.

                                                    :-)
                                                    M.
                                                  • maria421 Re: Mario :-) 16.02.06, 10:56
                                                    maika7 napisała:

                                                    > No właśnie usiłujemy - jest część udostępniona z alejkami wygrabionymi i
                                                    czasem
                                                    > koszonymi trawnikami (czasem, bo po lęgach ptakow) i część niedostępna.
                                                    Zresztą
                                                    > jak będziesz u Mamy, to możesz sobie zrobić wycieczkę krajoanawczą i wpaść do
                                                    > naszej wioski - 50 km od Poznania to sama zobaczysz :-)))

                                                    Ostrow? Jarocin?
                                                    Przejezdzalam, ale nie znam.
                                                    >
                                                    > Taż pisałam, że ja po niemiecku nie umiem :-(((( Wygląda imponująco :-)))
                                                    > Chociaż - nie wiem czy byłaś w Puszczy Bukowej pod Szczecinem. Otóż - ponieważ
                                                    > las ten przylega praktycznie bezpośrednio do miasta Niemcy zrobili z niego
                                                    > (dawniej...) laso-park - z kawiarenkami, dróżkami brukowanymi, wodospadzikami
                                                    > itp, itd... Są jeszcze ślady tej działalności. Teraz las ten w dużej cześci
                                                    jes
                                                    > t
                                                    > objęty ochroną rezerwatową i na szczęscie o kawiarenkach i parkingach tam
                                                    chyba
                                                    > nikt nie myśli (są szlaki turystyczne). Podpisano- wróg panienek na obcasach w
                                                    > lesie.

                                                    Dla mnie park to park, a las to las. Na szczescie w mojej okolicy mam i jedno i
                                                    drugie. W lesie spodziewam sie, ze spotkam jakiegos dzieciola stukajacego w
                                                    drzewo, jakiegos czmyhajacego zajaca czy sarenke, ze urwe sobie garsc jezyn,
                                                    albo zbiore pare grzybkow, odpoczne na powalonym konarze drzewa.
                                                    Park ma inna funkcje. Tam moge pojsc z wozkiem spacerowym, z wozkiem
                                                    inwalidzkim ze starsza osoba, ktora musi co jakis czas na laweczce odpoczac.
                                                    Dlatego nie widze niczego zlego w tym, ze w parkach sa kawiarenki, muszle
                                                    koncertowe, czy wozki z lodami.
                                                    Czego sie jeszcze spodziewam w parku to mozliwosci chodzodzenia po trawie...

                                                    > No tak, ale my postrzegamy funkcje parku bardzo wąsko - do spacerów w
                                                    zieleni,
                                                    > a
                                                    > tych funkcji to park pełni jeszcze sporo i nie zawsze wygrabione zielone
                                                    > trawniczki z jednym gatunkiem trawki "to jest to". :-) O czym niedzielni
                                                    > spacerowicze zdają się nie wiedzieć :-)

                                                    Pamietam jeszcze napisy "nie deptac trawy", albo "chodzenie po trawniku
                                                    wzbronione". Mozesz mi powiedziec dlaczego? W naszym parku, podobnie jak w
                                                    parkach w Londynie, ludzie chodza po trawie, siadaja na niej i jakos tej trawie
                                                    nic sie nie dzieje.

                                                    Ja sama lubie troche "dziko", tzn. nie lubie wszystkiego przystrzyzonego pod
                                                    linijke. W moim ogrodku tez tak jest. Mam leszczyne, brzoze, buk, duzo tui
                                                    odgradzajacych mnie od sasiada i od ulicy, duzo roznych krzewow. Owszem,
                                                    podcinam regularnie, ale i tak wszystko sie komponuje w bardzo naturalna obraz.
                                                    Kwiatkow mam tylko troche, na klombie przy tarasie, pod murem pnace roze, ale
                                                    cos nie ida i mam ochote zamienic na hortensje. Trawe sie u nas kosi raz na
                                                    miesiac. Mam pelno ptaszkow, jeza, ktory mieszka pod altanka z narzedziami, a
                                                    jesienia przychodzi wiewiorka.

                                                  • maika7 Re: Mario :-) 16.02.06, 11:40
                                                    > Ostrow? Jarocin?
                                                    > Przejezdzalam, ale nie znam.

                                                    :-)) na wieś Cię zapraszam, a nie do miasta - dam Ci namiary na priv :-)))

                                                    > Dla mnie park to park, a las to las. Na szczescie w mojej okolicy mam i jedno
                                                    i drugie. W lesie spodziewam sie, ze spotkam jakiegos dzieciola stukajacego w
                                                    > drzewo, jakiegos czmyhajacego zajaca czy sarenke, ze urwe sobie garsc jezyn,
                                                    > albo zbiore pare grzybkow, odpoczne na powalonym konarze drzewa.
                                                    > Park ma inna funkcje. Tam moge pojsc z wozkiem spacerowym, z wozkiem
                                                    > inwalidzkim ze starsza osoba, ktora musi co jakis czas na laweczce odpoczac.
                                                    > Dlatego nie widze niczego zlego w tym, ze w parkach sa kawiarenki, muszle
                                                    > koncertowe, czy wozki z lodami.
                                                    > Czego sie jeszcze spodziewam w parku to mozliwosci chodzodzenia po trawie...

                                                    Takie oczekiwania mam od miejskich parków, które służą głównie do wypoczynku.
                                                    Z wiejskimi bywa rożnie - bo zalezy jakie są, jak duże. I w parkach miejaskich
                                                    kawiarenki itp "dla ludzi" mi nie przeszkadzają. O Puszczy Bukowej pisałam, bo
                                                    uderzyło mie podejście do tego lasu "niemieckie" i "nasze". Bo to kawał pięknie
                                                    zachowanych lasów bukowych i "ifrastruktura kawiarniano-wodospadzikowa" mocno by
                                                    mi zgrzytała. A Parków w szczecinie nie brak (jesli się nie mylę :-)
                                                    A a propos spacerów, to u nas na wsi chodzi się głownie "za wieś" na spacery, na
                                                    pola i łąki :-))))

                                                    > Pamietam jeszcze napisy "nie deptac trawy", albo "chodzenie po trawniku
                                                    > wzbronione". Mozesz mi powiedziec dlaczego? W naszym parku, podobnie jak w
                                                    > parkach w Londynie, ludzie chodza po trawie, siadaja na niej i jakos tej
                                                    trawie nic sie nie dzieje.

                                                    Bo u nas za rzadko koszono trawniki i chyba nie stosowano gatunków odpornych na
                                                    wydeptywanie. Wiesz, że mi zostało z dziecinstwa to "niedeptanie" :-((( Ale
                                                    widziałas w Poznaniu przed Uniwersytyem - mozna zalegac na trawie wokół fontanny :-)

                                                    > Ja sama lubie troche "dziko", tzn. nie lubie wszystkiego przystrzyzonego pod
                                                    > linijke. W moim ogrodku tez tak jest. Mam leszczyne, brzoze, buk, duzo tui
                                                    > odgradzajacych mnie od sasiada i od ulicy, duzo roznych krzewow. Owszem,
                                                    > podcinam regularnie, ale i tak wszystko sie komponuje w bardzo naturalna obraz.
                                                    > Kwiatkow mam tylko troche, na klombie przy tarasie, pod murem pnace roze, ale
                                                    > cos nie ida i mam ochote zamienic na hortensje. Trawe sie u nas kosi raz na
                                                    > miesiac. Mam pelno ptaszkow, jeza, ktory mieszka pod altanka z narzedziami, a
                                                    > jesienia przychodzi wiewiorka.

                                                    Ja nie mam ogrodu :-) Ale też lubie "dzikawo".

                                                    :-)
                                                    M.
          • mamalgosia Re: a koszt? 13.02.06, 10:24
            e_wok napisała:

            > Mam znajoma, ktora zarabia nie za wiele, ale wszystko co zarobi przeznacza na
            > kosmetyki, nawet krem do rak ma markowy i to z polki typu Helena Rubinstein
            > albo Elizabeth Arden. Ja zarabiam bardzo przyzwoicie, ale nie przyszlaby mi
            do
            > glowy taka inwestycja,

            Własnie i to nazwałam kwestią priorytetów


            Na trzech rzeczach nie oszczedzam, sa to :perfumy (kupujac perfumy,
            > kupuje sie nie tyle zapach co cala otoczke, legende, odrobine urody gwiazdy,
            > ktora dany zapach firmuje swoja twarza), puder (nie ma porownania miedzy
            > polkami, jakosciowo to sa zupelnie rozne bajki) i krem pod oczy

            Ale wyobrażasz sobie, że ktoś po prostu nie może NIE oszczędzać na takich
            rzeczach?
            • kora3 Re: a koszt? 13.02.06, 11:07
              No ja sobie wyobrazam, ze można na coś nie mieć, jak sadzę Ewok też sobie
              wyobraza ...
              Powiem Ci Małgosiu wprost - nie barzdo wyobrazam sobie sytuację, ze rezygnuję z
              kremu do twarzy (znaczy z kremów), ale zamiast perfum, jak nie ma kasy mozna
              kupić dobrą wode toaletową np. - znacznie tańsza. Dbanie o siebie nie polega
              zaraz na używaniu najwyższej pólki cenowej, ale na doborze kosmetyków
              (pielegnacyjnych i kolorowych) i systematyce stosowania. Nic naprawde ze
              wspaniaego serum za 400 zeta użytego raz na rok:)
            • e_wok No jasne, ze tak 13.02.06, 19:33
              Calymi latami chodzilam na ten przyklad wylacznie w ciuchach z uzywanca,
              pamietam dokladnie pierwsza rzecz, ktora kupilam sobie w prawdziwym sklepie -
              to byl ciemnoczerwony golfik Simple z przeceny. Trzymalam go w szafie do
              Wigilii, bo nie wyobrazalam sobie, ze moglabym go zalozyc tak zwyczajnie, bez
              okazji. Pierwsze prawdziwe perfumy, to bylo Poeme Lancome, kupilam z okazji
              bycia hiena cmentarna - za porazajaca ilosc zdjec sprzedanych do mnostwa
              dodatkow, wydawanych po smierci ksieznej Diany, dostalam taka prowizje, ze
              wystarczylo na perfumy. Do tej pory nie znosze tego zapachu - zle mi sie
              kojarzy. Teraz stac mnie na wiele, ale ilekroc widze rzecz, ktora mi sie
              podoba, ale ktora ewidentnie nie jest warta ceny na metce, nadal mi syczy w
              kieszeni.
    • gumpel Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 14.02.06, 14:01
      Ciekawy wątek. Mi się zdaje, że przekonania jakie mamy wpływają na wizerunek
      własnej osoby, który kreujemy. To często ma charakter podświadomy, a zatem
      możemy sobie z tego w ogóle nie zdawać sprawy i zmieniać np. sposób ubierania w
      zależności od aktualnych poglądów politycznych, czy głębokości zaangażowania
      religijnego. Na ten przykład trudno sobie wyobrazić żeby alterglobalista nosił
      się w garniturach, feministka chodziła w gorsecie, a hevy metalowiec ogolił się
      na łyso i ubrał koszulę w jaskrawe ciapki ...

      To samo z religią i kosmetykami. Osoba głęboko zaangażowana religijnie raczej
      również dostosuje swój wizerunek do wizji cielesności człowieka jaką niesie ze
      sobą jej religia. W przypadku chrześcijan zapewne będzie chciała prezentować
      sobą cnotę skromności (bo taki jest kulturowy nakaz w naszym kręgu religijnym).
      A to moim zdaniem wyklucza ostre makijaże i perfumy. Zapewne ograniczy się do
      tego by wyglądać ... czysto. Czy także zadbanie ? Hmmm ... to już może zależeć
      od konkretnego wyznania, a także indywidualnych przekonań co do relacji między
      własną cielesnością a sakrum. Zapewne niektóre osoby mogłyby po prosu uznać za
      niestosowne przykładanie zbyt dużej wagi do swojego wyglądu. Zwłaszcza, gdy,
      wybierają się, dajmy na to, do kościoła. Z drugiej strony będą i takie osoby,
      które uznają za niestosowne pójście na nabożeństwo bez wcześniejszego zadbania
      o swój wygląd. Słowem: to wszystko kwestia indywidualnych przeżyć, ale patrząc
      generalnie oceniając po wyglądzie i zapachu to chyba można w jakimś stopniu
      ocenić zaangażowanie religijne. Rzecz jasna: tylko w jakimś stopniu :-))
      G.
      P.S.
      Takie pytanie mam do Pań na koniec (pewno śmieszne): co to są kosmetyki ? Bo mi
      się to kojarzy z tym co się wciera lub rozciera. Czy perfumy, albo dezodoranty
      to też kosmetyki ? A typowe środki higieniczne: mydła, szampony? A tabletki
      (bo ostatnio gdzieś mi się obiła o uszy reklama "kosmetyków doustnych" ?
      • e_wok W czasie pewnej mszy dla dzieci 14.02.06, 16:33
        Ksiadz pytal, kiedy konkretnie sie modla rano i wieczorem. dzieci odpowiadaly
        przewaznie, ze wieczorem jest to ostatnia rzecz, ktora robia, a rano -
        pierwsza. Czyli w pizamie i raczej wygladajac tak, ze nie bardzo pokazac sie
        szerszej publicznosci. Ksiadz drazyl temat - a czy do szkoly poszlyby w pizamie
        i nie umywszy zebow, nieuczesane? a na spotkanie z kolegami? W takim razie
        dlaczego Bog jest mniej wazny od kolegow, na tyle mniej, ze do rozmowy z nim
        nie trzeba sie przygotowywac w sensie dbalosci o wyglad?
        • mamalgosia Re: W czasie pewnej mszy dla dzieci 15.02.06, 09:04
          To jest prawda. I dlatego buduje się takie piękne kościoły.
          Natomiast staranie się wyglądac ładnie nie dla każdego oznacza to samo
          • gumpel Re: W czasie pewnej mszy dla dzieci 15.02.06, 10:57
            mamalgosia napisała:
            > Natomiast staranie się wyglądac ładnie nie dla każdego oznacza to samo

            Hmm ... tak na bazie Twojej wypowiedzi się zastanawiam ... czy można
            powiedzieć, że religijność kształtuje zmysł estetyczny człowieka ? Bo jeśli
            uznamy piękno za wartość uniwersalną i stwierdziny, że jej kanony (tak jak
            dajmy na to dobra, czy sprawiedliwości) pochodzą od Stwórcy to tak powinno być.
            Ale czy jest ?
      • maika7 Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 15.02.06, 09:51
        Gumplu, chyba nie tyle zaangażowanie religijne, co wychowanie w określonym
        stosunku do cielesności.

        Kosmetyki? Juz wyżej dziewczyny dzieliły. Granica jest oczywiście nieco płynna.
        Generalnie środki czystości służą do utrzymania czystości ciała (mydło, żel do
        mycia, szampon, dezodorant??)
        Kosmetyki - do poprawy kondycji "skóry" i jej "wytworów" (włosy, paznokcie) i
        "ciapania po niej"
        Tabletki - leki.

        :-)
        M.
        • gumpel Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 15.02.06, 10:47
          maika7 napisała:
          > Gumplu, chyba nie tyle zaangażowanie religijne, co wychowanie w określonym
          > stosunku do cielesności.

          Masz 100% racji z tym wychowaniem. Tyle, że to zazwyczaj idzie ze sobą w parze.

          i dalej maika7 napisała:
          > Kosmetyki? Juz wyżej dziewczyny dzieliły ...

          o cholipka, przeoczyłem :-(( tym bardziej dzięki za wyjaśnienie.
          • maika7 Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 15.02.06, 11:40
            > Masz 100% racji z tym wychowaniem. Tyle, że to zazwyczaj idzie ze sobą w parze.

            No u mnie nie poszło :-)))
            Myślę też, że tabu "seksualności" było nie zawsze związane z wyznaniem i
            trzymało się z jakiegoś powodu nieźle.

            :-)
            M.
      • kora3 Podział kosmetyków:) 15.02.06, 12:11
        "kosmetyki higieniczno - pielęgnacyjne" - szamponym odzywki, do włosów, mydła i
        zele pod prysznic i do kąpieli, pasty do zebów,płyny do higieny intymnej,
        antyperspiranty - to jednak kosmetyki, choć służą do higieny powinny takze być
        dobrane do włósów, skóry, zebów tak, by pielęgnować je i wspomagać.

        "kosmetyki lecznicze i wspomagające leczenie" - kosmetyki dostępne TYLKo w
        aptece służące do leczenia wewnętrznego problemów ze skórą, czy włosami. Sa to
        problemy na tyle powazne, ze same kosmetyki pielegnujące dobrane do skóry,
        włosów nie wystarczą.

        "kosmetyki doustne" - też raczej chyba apteczne rzeczy - specjalne zestawy
        witamin wspomagające skóre, czy włosy 9dożdże piekarskie, wyciąg ze skrzypu,
        cynk w pastylach, capivit a + e) - tak mi sie. wydaje
        "Kosmetyki pielęgnujące" - kremy, maseczki, serum, peelingi, balsamy - to co ma
        pielęgnować skóre, zcy włosy

        "kosmetyki upiększajace" - z reguły gama kosmetyków kolorowych - podkłady,
        pudry, tusze, pomadki, cienie itepe, zcyli wszsytko co z załozenie sluży
        UPIEKSZENIU. tom są kosmetyki o działaniu wyłacznie doraźnym, bez długotrwałego
        efektu
    • herbarium A mężczyźni...? 15.02.06, 21:46
      No, bo dlaczego nieumalowana/niewydepilowana/nieufarbowana kobieta jest
      zaniedbana względnie leniwa, a facet nie? I dlaczego tylko kobiet dotyczą w tym
      wątku rozważania o związku kosmetyków "kolorowych" z religijnością? Czy
      religijny mężczyzna może mieć makijaż i/lub farbowane włosy?
      • kora3 :) 15.02.06, 22:34
        O przewrotna Herbarium :) faceci, choc w naszym kregu kulturowym nie stosują na
        ogół i na codzień kosmetyki kolorowej , tudziez są mniej lub barzdiej zadbani :)
        U mezzcyzny zmarszczki dodają co prawda w oczach niektóryuch kobiet
        szlachetnosci rysom i czynią meżczyznę bardziej inttresujacym, podobnie jak
        szpakowatośc, co pozwala facetomm na bezkarne niestosowanie serum pod oczy i
        farb(acz bywaja coraz częsciej tacy, co dyskretnie kryją jednak siwiznę,
        zwlaszcza, gdy dopada w wieku mlodszym). Jednak od dawna pewien odsetek facetów
        nie moze zboleć wypadania włosów 9a zwłaszca juz, kiedy pojawia sie wcześniej,
        niż później) wtarliby krowie lajno w głowę, by zatrzymac cebulki:( stosują
        rozzmaite szrlatańskie i mniej szarlatańskie specyfiki, przeszczepy, ba peruczki
        i tupety, albo zaczesywane "pożyczki" - niektórzy - oczywiscie, bo inni uwazają
        ze tak juz musi być, ze włosy wyjda i anwet uwazają to za atut. Ale ttym
        pierwszym nie pomogla moda na ogoloną głowę meską, która onegdaj sie pojawiła :)
        Ogolony łysy, to inny łysy, niż łysy łysy ....tak mi wytlumaczyl raz łysiejacy
        kolega :) Mężzcyźni miewają też kompleksy z powodu nizszego wzrostu, chyba mniej
        niż kobiety z powodu niedoskonałości sylwetki, ale już z powodu domniemanej na
        ogół, albo wydum,anej zmniejszonej sprawności seksualnej wprost szaleńcze.
        Psychologowie tłumacza te róznice między nami w tej kwestii pierwotnymi
        zachowaniami i coś w tym pewnie jest. Pomijajac juz mężzcyzn metroseksualnych, o
        których już tu dyskutowaliśmy zadbany facet to naturalnie taki, co ma zęby w
        pozrądku i nie uśmiecha się zdiurawo (jako i kobieta), jest schludnie ubrany,
        stosownie do miejsca i starannie w swoim stylu oraz nie ma tłustych wlosów i
        zaniedbanej cery. Pryszcze czy u kobiety, zcy u mezczyzny nie sa ładne,, ani
        zachęcające, szpecą i sa objawem jakiejś reakcji chorobowej skóry na coś.
        Rozsądny i dbający o siebie meżczyzna na pewno nie oleje czegos takiego, a nie
        bacząc na czyjeś tam przekonania w tym wzgllezdie i glupawe komentarze, czy
        usmieszki o cere zadba. Niezaleznie od wszystkiego,. jakich kolwiek pogladów i
        światopogladów, choroby należy leczyć, wszystko jedno gdzie występują, dlatego
        zapryszczonym facetom z zagrzybionymi pazurami i czarnymi pietami - NIE !
        (Kobietom też !)
        • mamalgosia zmarszczki u mężczyzn 16.02.06, 10:27
          kora3 napisała:

          > > U mezzcyzny zmarszczki dodają co prawda w oczach niektóryuch kobiet
          > szlachetnosci rysom i czynią meżczyznę bardziej inttresujacym,
          To o mnie! :))


          jak w bajce
      • mamalgosia Re: A mężczyźni...? 16.02.06, 10:26
        ja osobiście dla mężczyzn jestem bardzo nietolerancyjna pod tym względem:
        toleruję tylko kosmetyki pielęgnacyjne i lecznicze
        • kora3 Re: A mężczyźni...? 16.02.06, 23:38
          Jak wspomniałam - w naszym kregu kulturowym makijaz u meżczyzn przynajmniej na
          codzień, jest nieprzyjety i mało kto go stosuje :) na codzień. Ośmielę się
          jednak postawic teze Mamałgoiu, ze tolerujesz kosmetyki nie lecznicze i nie
          pielęgnacyjne u facetów, a nawet pelny makijaż:) Ozcywiscie nie na ulicy, a
          taki, który jest dla Ciebie niezauważalny. Pomalowani starannie fluidami,
          pudrami, rózami kredkami do oczu i ust oraz pomadkami sa aktorzy podczas
          pzredstawień, także aktorzy płci męskiej, WSZYSCY prezenterzy TV, w zasadzie
          wszyscy goście w studiach TV, tancerze podczas rewii na lodzie (także faceci -
          lyżwiarze figurowi), inni tancerze, piosenkarze, śpiewacy operowi i operetkowi -
          naturalnie są pomalaowani do pracy czy wystepu, ale są :) To oczywiście zadna
          "pulapka" na Ciebie Mamałgoiu, bo wszak oni są (na ogół albo pomalowani
          "niewidocznie" znaczy mają wymodelowana twarz, zlikwidowany efekt śweicenia i
          pokryte pryszcze,ukryte nieco since pod oczami, bardziej wyraziste usta i oczy,
          albo w sposób widoczny dla potrzeb spektaklu. Pierwsze Cie nie razi, bo nawet
          sie nad tym nie zastanawiasz (i tak ma być), drugie jest oczywiste. Zpewnością
          tolerowałays taki makijaż u swojego partnera w pracy, a moze też nie ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka