kora3 11.02.06, 18:32 Gosia zaproponowała, ze moz e to na nowy watek :) No to spróbujmy :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kora3 Mamalgosia napisała :) 11.02.06, 18:33 a może to na nowy wątek? A zresztą: piszę. Moim zdaniem ma się to średnio do siebie. Tzn. myślę, że bardzo religijna osoba nie wymaluje się tak jak prostytutka gdy wyrusza do pracy. Ale to tylko tyle. poza tym związku nie widzę. Mam koleżankę, która maluje się bardzo krzykliwie (tak lubi), ale np. nie usuwa owłosienia z nóg. Dla mnie to trochę niekonsekwentne, ale dla niej nie. Myślę, że może być jakaś zależność, że może więcej bezmakijażowców jest wśród osób religijnych, ale nie wiem, jak to wygląda w liczbach. Może podam swój przykład: w ogóle się nie maluję (wiem, że to żaden powód do dumy, ale tylko stwierdzam fakt), nigdy tego nie robiłam, a osobą religijną można mnie nazwać od 25-26 roku życia. Tak że to raczej chyba zalezy od natury człowieka. Trochę OT: dlaczego osoby wykonujące gospel zazwyczaj są otyłe? (tzn. teraz to już różnie bywa, ale jakieś 50 lat temu prawie wszyscy mieli nadwagę) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 I Mamałgosia dodała... 11.02.06, 18:35 tak mi się pomyślało: może to też kwestia priorytetów. Bo nie mam pieniędzy na wszystko co bym chciała mieć i jeśli muszę wybierać, to wolę książkę niż kosmetyk. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: I Mamałgosia dodała... 11.02.06, 18:49 kora3 napisała: > tak mi się pomyślało: może to też kwestia priorytetów. Bo nie mam pieniędzy na > wszystko co bym chciała mieć Ja też kochana :) i jeśli muszę wybierać, to wolę książkę niż > kosmetyk. :) A ja róznie - zalezy od potrzeb faktycznych, bo jak ksmetyk się skończył, albo pilnie poterzebuje danej rzeczy to książka może "sie pożyczyć", albo poczekac :) I odwrotnie :) choć kosmetyk akurat moze tylko pozcekać, bo "sie" bue "pożycza" :) Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia priorytety 12.02.06, 10:35 Wiesz, ja nie mam od kogo pożyczać ksiażek. Jak ja nie kupię albo moja mama, to jeszcze tylko jedna kolezanka w Toruniu i kochana e_wok. Reszta znajomych - z przykrością stwierdzam - nie kupuje i pozycza ode mnie. A biblioteki do bani Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Mamalgosia napisała :) 11.02.06, 18:47 kora3 napisała: > a może to na nowy wątek? > A zresztą: piszę. > Moim zdaniem ma się to średnio do siebie. Tzn. myślę, że bardzo religijna osoba > nie wymaluje się tak jak prostytutka gdy wyrusza do pracy. Myślę sobie tak, jak Maria - tzn. ze ŻADNA osoba z gustem, niezaleznie od przekonań, nie wymaluje się jak prostytutka, chyba, ze jest prostytuką z gustem, to też się tak nie wymaluje :) Do pracy (moze poza kasynem, nocnym barem, agencja towarzystka, opera itepe - sorry za połączenie, ale tak jest ) obowiązuje makijaż dzienny, a nie wiecziorowy (choćby najwspanialszy, jak oerowe i operetkowe) i to chyba wie kazda obyta kobieta ... > Mam koleżankę, która maluje się bardzo krzykliwie (tak lubi), ale np. nie usuwa > owłosienia z nóg. Dla mnie to trochę niekonsekwentne, ale dla niej nie. A ja wizde w tym bardzo duża konsekwencję - koleżźanka jest zaniedbana i bezguście. Mało juz jest takich kobiet na szcześciwe, ale jeszcze pewnein opdsetek, którwe uwazają, ze najlepiej wytapetować się a'la clown, a poza tym nic nie trzeba robić i się jest "zadbaną" nic bardziej błędnego ... > Myślę, że może być jakaś zależność, że może więcej bezmakijażowców jest wśród > osób religijnych, ale nie wiem, jak to wygląda w liczbach. Pzryznam sie, ze spotkałam w życiu rózne kobiety nie malujące się na codzień, albo malujące minimalnie i o wielu miogę powiedziec, ze sa olsniewjące. W tym jedna to była koleżanka mojego eks meźa, lekarka o pieknej buzi, zawsze bardzo starnnie umalowana, acz prawie niewidocznie :) Natomiast pare jego koleżanek ze wspólnoty nie malowało sie wcale tudzież nie depilowało< nie farbopwało włosów< nie dbało o cere itede i co najdziowniejsze to lenistwo i niedbałosc (nie byy biedne) nazywało UWIELBIANIEM BOGA:) Wydawało mi sie to dziwne, jako, ze te inne też do wspólnoty należały, a nie były takie niechlujne .. > Może podam swój przykład: w ogóle się nie maluję (wiem, że to żaden powód do > dumy, ale tylko stwierdzam fakt) Ani do wstydu, ani do dumy - tak po prostu masz :) to zaden wstyd się nie malować, czasem makijaż pomaga ukryć pwne mankamenty, a wyeksponowac walory, ale obowiazku tego nie ma, zwłaszcza, jeśli kobieta uważa, ze nie ma takiej potrzeby ... > Trochę OT: dlaczego osoby wykonujące gospel zazwyczaj są otyłe? (tzn. teraz to > już różnie bywa, ale jakieś 50 lat temu prawie wszyscy mieli nadwagę) > Widziałam gospelowców wiele razy :) nadal sporo z nich jest otyłych, moze tak, jak śpiewac operowi dawniej stosują technike "spiewania brzusznego" ?:) Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: Mamalgosia napisała :) 12.02.06, 10:39 kora3 napisała: >> > A ja wizde w tym bardzo duża konsekwencję - koleżźanka jest zaniedbana i > bezguście. Bezguście to być może - tzn. po prostu każdy ma swój gust, a ona akurat ma taki. Ale nie jest zaniedbana, naprawdę. > spotkałam w życiu rózne kobiety nie malujące się na codzień, > albo malujące minimalnie i o wielu miogę powiedziec, ze sa olsniewjące. No tak, przeciez mnie nie znasz:))) Czy niefarbowanie włosów to lenistwo i niedbałość? Protestuję!! A co do gospelowców, to wyjaśniam w starym wątku > Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Mamałgosiu :) wyjaśniam :) 12.02.06, 22:02 Koelżanka moim zdanie JEST zaniedbana, bo straszy ohydnymi niewydepilowanymi nogami:) Ozcywiscie, mozna powiedzieć, ze depilacja nie jest obowiazkowa i moze tak lubi - owszem, prawda. W ogólności nikomu to nie szkodzi, ale trzeba się liczyć , ze bedzie się postrzeganym, jako osoba nie dbająca o siebie i odbierana jako nieestetyczna i tyle. Co do makijażu Mamałgosiu to tenże zoboaiwązuje :) Do odpowiedniego stroju, okazji i reszty "wystroju" kzrykliwy makijaż (nie opisałas , wiec dla mnie krzykliwy to taki jak sobie wyobrazam jako krzyliwy) i owłosione nogi prezentowane w spódnicy, zcy nie daj Boze zarośnieta strefa bikini na plaży to objaw braku dbania o siebie i poczucia estetyki. Rezygnacja z farbowania włoosów nie oznacza ani zaniedbania, ani lenistwa :) Chyba, ze ma się koszmarną rzezc - odrosty. Farbowanie było w moim poście wymienione, jako jeden z kilku "grzechów", jakich te panie nie popełniały:) a co wyrzucały innym :) Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: Mamałgosiu :) wyjaśniam :) 13.02.06, 10:22 kora3 napisała: > Koelżanka moim zdanie JEST zaniedbana, bo straszy ohydnymi niewydepilowanymi > nogami:) Wiesz, mnie może straszy, ale siebie nie. Dla mnie zaniedbany jest ktoś, kto się zaniedbuje. A ona dba o siebie, tylko taki ma wybór. Ozcywiscie, mozna powiedzieć, ze depilacja nie jest obowiazkowa i moze > tak lubi - owszem, prawda. W ogólności nikomu to nie szkodzi, NO właśnie, właśnie! Co do makijażu Mamałgosiu to tenże zoboaiwązuje :) własnie może to jest między innymi powód, dla którego się nie maluję. >> Rezygnacja z farbowania włoosów nie oznacza ani zaniedbania, ani lenistwa :) Uffff! > Chyba, ze ma się koszmarną rzezc - odrosty. A ja mam odrosty po zimie. Latem włosy mi jaśnieją, a zimą nie mają na czym, i rosna takie o dwa tony ciemniejze. Ale myślę, że to chyba widać, że to nie farba, tak mi się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Mamałgosiuuuuuuuuu!!! 13.02.06, 22:25 mamalgosia napisała: > > Koelżanka moim zdanie JEST zaniedbana, bo straszy ohydnymi niewydepilowan > ymi > > nogami:) > Wiesz, mnie może straszy, ale siebie nie. Dla mnie zaniedbany jest ktoś, kto > się zaniedbuje. A ona dba o siebie, tylko taki ma wybór. > no załózmy, ze inaczej rozumiemy te pojecia. Niemniej dla mnie ktos umalowany krzykliwie i z włosami na nogach jest bardzo nieapetyczny. > Ozcywiscie, mozna powiedzieć, ze depilacja nie jest obowiazkowa i moze > > tak lubi - owszem, prawda. W ogólności nikomu to nie szkodzi, > > NO właśnie, właśnie! No tak, poza wzgledami estetycznymi, nie ma wpływu na innych przeciez .. > > Co do makijażu Mamałgosiu to tenże zoboaiwązuje :) > własnie może to jest między innymi powód, dla którego się nie maluję. Makijaż makijazowi nierówny, najtrudniejszy wbrew pozorom makijaz to pozorny jego brak :) Nie sztuka zasmarowac twarz fluidem, obwalic pudrem, rzesy posklejac tuszem, walnąć kreche pod okiem i usta wysmarowac czerwoną pomadką ..Sztuka tak sie pomalowac, by w oczy rzucała sie uroda, wdziek, naturalnośc, a nie kolor fluidu i pomadki, zcy cienia do powiek. Przepraszam , poniekąd nie zauwazyłam Twojej uwagi komentującej to, ze napisałam iz niemalujące się kobiety bywaja olsniewające, co Ty skomentowałas, ze "na zsczęscie Cię nie widzialam". Owszem Mamałgosiu , widziałam Cię na zdjeciu, które mi wysłałas, moze nie pamiętasz ? Doprawdy nie bardzo rozumiem Twoją zbytnią samokrytyke. masz moim zdaniem bardzo miłe ryssy twarzy, cikawy naturalny kolor włosów, chyba naturalnie falujace, miłe szczere spojrzenie. Coś niecoś moglabys podkreślić klekkim makijażem, ale nie wizde u Ciebie takiej znów potrzeby dołowania sie amej, bo NIE ma powodu ! gdybyś chciała to polecalabym Ci delikatny puder rozswietlajacy, tusz do zres (bez bazy i nie bardzopogrubiający) i błyszczyk w naturalnym kolorze, a pzrede wszystki kobieto to wiecej pewnosci siebie i WIARY nie tylko w Boga, ale W SIEBIE i nie ma w tym, wierz mi nic bluźnierczego;-) Doprawdy nie wiem, zcemu się sama tak spychasz krytykując sie nadmiernie. > > >> Rezygnacja z farbowania włoosów nie oznacza ani zaniedbania, ani len > istwa :) > Uffff! > No, oczywiscie, ze nie! Są włosy nie wymagające farbowania, sa kobiety które nie potzrebują się farbować. A chyba największy bład babek to zniszczenie włosów zabeigami fryzjerskimi, brak dbania o cięcie, byle jakie farbowanie i pzrekonanie, ze zafarbowały to "dbają" :( > > Chyba, ze ma się koszmarną rzezc - odrosty. > A ja mam odrosty po zimie. Latem włosy mi jaśnieją, a zimą nie mają na czym, i > rosna takie o dwa tony ciemniejze. Ale myślę, że to chyba widać, że to nie > farba, tak mi się wydaje. Ty nie masz odrostów żadnych "po zimie". słońce rozjaśnia ci naturalne włósy i one zrastaj, a rosną dalej nie pozocone słońcem, bo zima temu nie spzryja. Taki naturalny baleyage wygada zcasem uroczo, a na pewni nie na zaniedbane włoskiz prawzdiwtymi odrostami (ohyda)! Pamiętaj tylko, ze śłońce niszczy włosy, wiec ciesz sie naturalnym rozhjaśnianiem, ale stosuj latem cos z filterm. Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: Mamałgosiuuuuuuuuu!!! 14.02.06, 10:58 kora3 napisała: >> no załózmy, ze inaczej rozumiemy te pojecia. Niemniej dla mnie ktos umalowany > krzykliwie i z włosami na nogach jest bardzo nieapetyczny. Jakoś też nie mam apetytu na ową koleżankę:)) Ja po prostu pojęcie "zadbany" rozumiem tak: dbający o siebie. Ale sama już widze niedostatki mojego wnioskowania - bo ten, który dba o siebie jest po prostu dbający, a niekoniecznie zadbany:) Tak więc po części przyznaję Ci rację. Przypominają mi się ci wszyscy moi uczniowie, którzy rzekomo w domu się tak duuużo uczuli - no, ale się nie nauczyli - co stwierdzama na lekcji > Makijaż makijazowi nierówny, najtrudniejszy wbrew pozorom makijaz to pozorny > jego brak :) Jedna z moich koleżanek - nb po kosmetologii - robi właśnie coś takiego. Nie sztuka zasmarowac twarz fluidem, obwalic pudrem, rzesy > posklejac tuszem, walnąć kreche pod okiem i usta wysmarowac czerwoną pomadką Czyżbyś znała Anitkę, przewodniczącą II c? A za podniesienie na duchu dziękuję:) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Mamałgosiuuuuuuuuu!!! 14.02.06, 11:18 mamalgosia napisała: > kora3 napisała: > > >> no załózmy, ze inaczej rozumiemy te pojecia. Niemniej dla mnie ktos > umalowany > > krzykliwie i z włosami na nogach jest bardzo nieapetyczny. > Jakoś też nie mam apetytu na ową koleżankę:)) :D > Ja po prostu pojęcie "zadbany" rozumiem tak: dbający o siebie. Ale sama już > widze niedostatki mojego wnioskowania - bo ten, który dba o siebie jest po > prostu dbający, a niekoniecznie zadbany:) Tak więc po części przyznaję Ci > rację. Przypominają mi się ci wszyscy moi uczniowie, którzy rzekomo w domu się > tak duuużo uczuli - no, ale się nie nauczyli - co stwierdzama na lekcji > hehe :) > > Makijaż makijazowi nierówny, najtrudniejszy wbrew pozorom makijaz to pozo > rny > > jego brak :) > Jedna z moich koleżanek - nb po kosmetologii - robi właśnie coś takiego. No własnie, to sztuka .. > > Nie sztuka zasmarowac twarz fluidem, obwalic pudrem, rzesy > > posklejac tuszem, walnąć kreche pod okiem i usta wysmarowac czerwoną poma > dką > Czyżbyś znała Anitkę, przewodniczącą II c? Nie:) ale znam sporo takich "zadbanych" w wieku różnym , koszmar ... > A za podniesienie na duchu dziękuję:) Nie ma powodu podnosić Cię na duchu w omawianym względzie, jestem szczera i uważam, jak napisałam ! Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Maria sie wypowiedziała: 11.02.06, 18:36 Malgosiu, nie widze zadnego zwiazku miedzy religijnoscia a kosmetykami:-) Ja chodze do kosciola zawsze w pelnym makijazu- puder, roz, tusz na rzesy, szminka. To juz jest moj nawyk. Makijaz uwazam za jeden z elementow dbania o wlasne cialo. Owszem, sa kobiety, ktorym jest dobrze bez makijazu, sa ktore po prostu nie lubia makijazu i tez dobrze wygladaja, ale nie ja. Moj caly makijaz nie zajmuje mi zreszta wiecej niz 5 minut. "Jak prostytutki" maluja sie tylko prostytutki, albo kobiety bez gustu. O grubych gospel singers- procent otylych w chorach gospel odpowiada chyba procentowi otylych czarnoskorych w USA.... Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 11.02.06, 22:43 Ja widze zwiazek miedzy religijnoscia a kosmetykami, mianowicie jako katoliczka mam jakies takie poczucie bycia "probka reprezentatywna" i czuje sie niejako zobowiazana zaprzeczac stereotypowi biednych szarych katolikow, przytloczonych rzeczywistoscia, z udreka malujaca sie na obliczu. Nie mam przez to na mysli, ze dorabiam taka wlasnie ideologie do faktu pomalowania ust szminka i ze moja szminka ma byc ofiara zlozona na oltarzu wiary :-) Ale mysle, ze nie zaszkodzi jesli katolicy swoim wygladem jakos tak bardziej beda swiadczyc o tym, ze jest to religia radosci, milosci i nadziei, a nie szare i ponure fatum. W naszym spoleczenstwie pokutuje przekonanie, ze ktos zadbany zewnetrznie musi byc zaniedbany wewnetrznie, albo w ogole pusty pod wzgledem osobowosciowym. Uwazam, ze rozwoj w wymiarze ludzkim powinien przebiegac w miare harmonijnie, a zatem obejmowac zarowno dusze jak i umysl oraz powloke zewnetrzna. Zreszta ja akurat nie postrzegam jako ladne osoby, na ktorych twarzach nie maluje sie jakas czesc osobowosci - inteligencja, stanowczosc, marzycielskosc, cokolwiek. Czasem ogladam taki program "labedziem byc" - w kazdym programie dwie kobiety sa poddawane roznym przemianom, z ingerencja chirurga wlacznie. W jednym z odcinkow brala udzial kobieta, ktorej dominujaca cecha bylo jakies takie ogolne skwaszenie. Skwaszenie demonstrowala na kazdym z etapow przemian i chociaz do programu nikt jej nie zmuszal, zglosila sie na wlasne zyczenie i w koncu powinna wiedziec, na co sie decyduje, wiecznie byla niezadowolona. I na koniec, chociaz zmieniono jej naprawde duzo - poprawiono nos, naprawiono zeby, wlosy, przerobiono usta, ktore miala takie zupelnie kontra caly swiat, nie byla wcale ladna, bo nikomu nie udalo sie mimo wszystko chocby zmniejszyc tego jej skwaszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 12.02.06, 17:26 Droga E_wok, trafiasz w sedno. Twarz musi cos wyrazac. Czesto widze mlode, ladne dziewczyny z jakims takim pustym spojrzeniem, niby zrobione wedlug najnowszej mody, ale jakies takie bez wyrazu. I zdarza mi sie spotykac kobiety, ktore przedwczesnie zgasly, sa jakies takie wiecznie zmeczone, skwasniale, zrezygnowane. Takim kobietom potrzebna jest kuracja ich wnetrza, nie makijaz czy operacje plastyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 12.02.06, 17:48 > I zdarza mi sie spotykac kobiety, ktore przedwczesnie zgasly, sa jakies > takie wiecznie zmeczone, skwasniale, zrezygnowane. Bo, Drogie Panie, czasem one nie mają siły być rozświetlone od wewnątrz. A kosmetyki? Osobisty wybór i potrzeba, może przyzwyczajenie? Ale po co stosowanie ich uzasadniać względami religijnymi? Jedne panie czują się zadbane jak co miesiąc korzystają z gabinetów odnowy biologicznej, a innym wystarcza do takiego samego samopoczucia mydło i woda i chyba nie ma tu zależności od światopoglądu :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia a koszt? 12.02.06, 10:40 no to w takim razie oszacujcie miesięczne wydatki na kosmetyki. I to może być odpowiedź na to, dlaczego wiele kobiet uzywa ich w mniejszych ilościach, albo gorszej jakości Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: a koszt? 12.02.06, 11:31 mamalgosia napisała: > no to w takim razie oszacujcie miesięczne wydatki na kosmetyki. I to może być > odpowiedź na to, dlaczego wiele kobiet uzywa ich w mniejszych ilościach, albo > gorszej jakości Malgosiu, trudno mi z Niemiec oszacowac ile trzeba wydac miesiecznie w Polsce na kosmetyki. Zauwaz jednak, ze sa to artykuly, ktore starczaja na dosyc dlugo. Szminka czy tusz do rzes starczaja na miesiace, podobnie z umiarem uzywany roz czy puder. Tak wiec , jezeli podzielisz cene szminki przez miesiace na jakie ci starcza, to wcale chyba nie wychodzi az tak duzo. A juz perfumy straczaja naprawde na bardzo, bardzo dlugo. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: a koszt? 12.02.06, 17:51 >no to w takim razie oszacujcie miesięczne wydatki na kosmetyki. Niezależnie ile kosztują - jest to zawsze pewna kwota, którą można ptrzeznaczyć na coś. Na szminkę lub na cokolwiek innego. I wybór priorytetu należy tylko do osoby dysponującej tą kwotą :-) :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok Re: a koszt? 12.02.06, 20:26 Mam znajoma, ktora zarabia nie za wiele, ale wszystko co zarobi przeznacza na kosmetyki, nawet krem do rak ma markowy i to z polki typu Helena Rubinstein albo Elizabeth Arden. Ja zarabiam bardzo przyzwoicie, ale nie przyszlaby mi do glowy taka inwestycja, a wlasciwie duza przyjemnosc sprawia mi wyszukiwanie polskich dolnopolkowych kosmetykow, bo wiele z nich okazuje sie zupelna rewelacja. Na trzech rzeczach nie oszczedzam, sa to :perfumy (kupujac perfumy, kupuje sie nie tyle zapach co cala otoczke, legende, odrobine urody gwiazdy, ktora dany zapach firmuje swoja twarza), puder (nie ma porownania miedzy polkami, jakosciowo to sa zupelnie rozne bajki) i krem pod oczy (dziala dlugofalowo, wiec asekuracyjnie kupuje drozszy, zebym za dwadziescia lat nie zalowala :-)). Nie potrafie oszacowac swoich wydatkow kosmetycznych w zadnej skali, bo np. kosmetyki do ciala zuzywam w ilosciach hurtowych, ale kupuje tanie, a puder meteorites kosztowal sporo, ale zaczynam podejrzewac, ze nie skonczy sie za mojego zycia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Co kobiecie potrzeba (z kosmetykow) 12.02.06, 21:06 -krem do twarzy (to kosmetyk, czy srodek pielegnacji?) -podklad -puder -roz -tusz do rzes -szminka -perfumy opcje: -konturowka do ust -konturowka do oczu -cienie na powieki Teraz mozecie ulozyc liste cen i wykalkulowac koszt. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Próba kalkulacji :) 12.02.06, 22:44 Co kobiecie potrzeba (z kosmetykow) maria421 12.02.06, 21:06 + odpowiedz -krem do twarzy (to kosmetyk, czy srodek pielegnacji?) -podklad -puder -roz -tusz do rzes -szminka -perfumy opcje: -konturowka do ust -konturowka do oczu -cienie na powieki Teraz mozecie ulozyc liste cen i wykalkulowac koszt. Dodalabym jeszcze :): -dobry szampon i odzywka (naturalnie są babki, których włosy wygladają wspaniale po tym samym szamponie w którym myje włosy ich facet, czy dzieci, ale nie wszystkie). - korektor - balsam do ciała - peeling - maseczki - lakiery do paznokci - zabiegi kosmetyczne (szeroko pojete) pianki do układania włosów, lakiery - zabiegi fryzjerskie Teraz zrobimy mały bilansi:) - kremy do twarzy nocny, dzienny , pod oczy) - muszą byc dobrze dobrane do cery, ale niekoniecznie z najwyższej półki. Ja kupuje apteczne (firmy nie podam, bo to byłaby reklama:), ale wszystkie kosztują ok. 30 zeta. Dzienny i nocny starczają na ok. 2 miesiące, podoczny na znacznie dłużej. - podkład - też trzeba starannie dobra i naprawdę trudno i polecić byłoby cos naprawdę taniego, ale z takiej niższej półki można kupić za ok. 40-55 zeta - starcza na ok. 2 miesiące - tusz do rzęs- od 20-60 zeta (półka niższa) stracza na ok. 3 miechy. - pomadki, błyszczyki - naparwdę niektóre oszałamiajaco tanie :) spokojnie można kupic niezły już za 10-15 zł. Starcza zzleżnie od stosowania, ale jeśli czasem się maluje wiezcorowo, albo zmienia kolory to trza miec wiecej. Błyszczyk stosowany non stop kilka razy dziennie stracza na ok. 2,5 miesiąca. - konturówka do ust - musi być dobrze zatemperowana, a wiec szybciej sie zużywa, bo stosuje się kilka arzy dziennie - powiedzmy 1,5 meicha :) od 5 do 20 zł - konturówka do oczu - ja zużywam szybko , bo robie górna roztartą kreske na powiece :) Musi byc dobrze zatemperowana taka konturówka i mieć odpowiednia miekkość, ale sie nie rozmazywac - ok. 16 zł na 1-1,5 miecha. - puder - sypki do domsiu i prasowany do poprawemk w ciagu dnia + szeroki pedzel - onba pudry kupi sie nawet już za 20 zeta za sztuke - ostatnio odkryłam rozświetlajacy ekstra za ....12 złotych :) puder to mam w sumie na ...sezon z pół roku bęzdie pzry całkiem normalnym stosowaniu, byłby na dłużejj, ale latem oppalona jestem to zmieniam odcień :)- pedzel NA LATA:) - róz - uzywany w normalnej ilośc niemal niewyczerpywalny, ja kupuje takie za 12 zł - na nie wiem ile :) - cienie do powiek - bazowy ecru i bezowy oraz inne w kolorach moich czyli brąż, zimny złamany szarością, albo brązem róż i bez liku takich co uzywam spopratdycznie albo minimalnie - starzca mi to na dłuuugaśny zcas, jak dokupuję to po prostu dlatego, ze mis ie jakis podoba . Ceny zróżnicowane, ale można kupić porządny za 20 zł w trzech kolorach. perfumy - straczają na barzdo długo ... ceny zalezne od zasobności portfela i upodobań od 100-do ..........:) Zapomniałam o antypersporancie - ok 15 zł na 2 miesiące. - korektor - mam niezły za 12 zeta już chyba z 9 miesięcy :) - balsam do ciała - od 7 do 40 zł. Ja mam taki zwyzcajny, co mi służy na ok 1 miesiąc. - peeling - najlepszy domowej roboty :) - fusy z kawy z cynamonem + ewentualnie miód (tego jest niewiele koszt trudno ocenic) - stosuje raz w tyg. na buzię, raz na 2 tyg. na ciało. - maseczki - dobra nawilzająca zelowa - ostatnie me odkrycuie z dolnej półki 10 zł za tubke robię raz w tyg. na twarz i dekolt starcza na 2,5 miesiąca. - lakiery do paznokci - ceny rózne starzcaja zaleznie od używania (ale nie mniej niż na 3 miechy słoiczek)ja tego kupuje mase , ale mam też mase , czyli tak szybko nie wychodzą - zabiegi kosmetyczne - zależne od potrzeb - wiadomo. U mnie raz na 3 miechy czyszczenie buzi + maseczka profesjonalna+ masażyk. Mieszkam w małym mieście tearz, a wiec u kosmetyczki z dobrym certyfikatem kosztuje mnie to ok. 70 zł (wieksze miasto to wieksze niestety koszty:( regulację brwi, depilację, manicure, pedicure robię sama - uwaga - wymaga wprawy i niewparwionym , arczej nie polecam. Ale koszty regulacji i henny u miojej Kasi znam - 10 zł, manicure (fancuski) - 25 zł, pedicure 12 zł- depilacja nie wiem - Pianki lakiery - zalezy od półki, ja kupuje za ok 19 komplet (są na ogół w promocji) - starcza mi na 3 tyg. ale codziennie myję ui ukłądam włosy - szamponi odżywka - szampon mam ok. miesiac (przy codziennym myciu włosów) za 15 zeta , odżywaka w podobnej cenie - starzca na znacznie dlużej, cholernie długo mam masezcki do włósów, gumy i wosk (dobre polskiej firmy, taniocha ok. 7 zeta starcza na pól roku) - włosy farbuję sama - ok 30 zł farba na 1 - 1,5 miesiaca. Strzyżenie - tearz robię rzadziej bo zapuszczam - ok 30-40 zł na 2-2,5 miecha bez modelowania (bo lepiej widać efekty strzyzenia) z myciem i odżywką. Też zależy od miasta, fryzjera cena. yjscia specjalne (sylwestry, wesela, bal) ok . 50 zł za fryzurke, ale taką super - ekstra pwoedzmy 2-3 razy w roku. Dodam jeszcze solarium 9ja korzystam raczej rzadko, pzred wielkimi wyjsciami w gołymi plecami , zcyli na ogół w karnawale i na pozcątku lata) ok. 20 zł jakl rozłowżyć raz na 4 miesiace (ale ja mam cien,a karnację). Niech ktuś to zliczy plizzz :) Bo samam ciekawa - Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok Ja jestem imo minimalistka :-) 12.02.06, 22:46 - krem na dzien - krem na noc - teraz to sa preparaty apteczne, niedrogie, ale na recepte - filtr - avene ok. 50 zl. - krem pod oczy na noc - clinique ok. 120 zl - krem pod oczy na dzien - biotherm ok. 100 zl - krem na szyje i dekolt - kwiaty polskie ok. 10 zl - balsam do ciala - avon ok. 15 zl - piling do ciala - eris od. 20 zl - preparat zapobiegajacy cellu (lepiej zapobiegac niz leczyc)- bielenda 35 zl - balsam na usta- avon ok. 20 zl - blyszczyk - juicy tubes ok. 60 zl - puder w kulkach - meteorites ok. 120 zl - puder w puderniczce na ew. poprawki - shiseido ok. 100 zl - szampon do wlosow - Goldwell 40 zl - odzywka do wlosow - Goldwell 40 zl - perfumy - Euphoria CK ok 200 zl - tonik do twarzy - lierac ok. 80 zl - korektor pod oczy - astor ok. 20 zl co miesiac 180 zl na manicure (french premanentny) i pedicure. nie uzywam tuszu, bo mam henne, nie uzywam konturowki bo mam makijaz trwaly. Wszystkie ceny kosmetykow zagranicznych to sa ceny z allegro albo ze strefy bezclowej, w polskich sklepach ceny sa wyzsze, czesto znacznie. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Ja jestem imo minimalistka :-) 12.02.06, 23:32 Dla mnie szampon to nie kosmetyk tylko srodek czystosci. Odzywki, peelingi, kremy, balsamy, toniki, maseczki to srodki pielegnacji, a nie kosmetyki. Kosmetyki, to to, co sluzy do makijazu. Ale to oczywiscie tylko moja osobista klasyfikacja. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Ja jestem imo minimalistka :-) 13.02.06, 09:19 Po prosru pisałam co jest faktycznie potrzebne :) zapomniałam o mleczku do demakijażu starcza na 2 tyg. :) bo ja nie używam do twarzy mydła i wody tylko melczko + mineralna sa różne w różnych cenach. Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 10:26 ze wstydu tu nie wypiszę moich wydatków, tym bardziej, że maria jeszcze je okroiła, nazywając szampon środkiem czystości, a nie kosmetykiem Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 10:30 mamalgosia napisała: > ze wstydu tu nie wypiszę moich wydatków, tym bardziej, że maria jeszcze je > okroiła, nazywając szampon środkiem czystości, a nie kosmetykiem Malgosiu, kiedy bylam mloda mama tez sie nie malowalam. Moja buzia tryskala radoscia macierzynstwa, zadne podklady, pudry, tusze i szminki nie byly potrzebne:-) Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 10:58 mama to ja i owszem, ale młoda to już nie. I nie sądzę abym czymkolwiek tryskała:) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 11:03 Ale czy troche nie idealizujesz macierzyństwa ?? Bo wiesz, moja koleżanka na dnaich ma rodzic i wygąda pięknie (zawsze tak wyglada, jak nie jest w ciazy to też), ale pare moich kumpelek miało po ciąży problemy np. ze skórą (gospodarka hormonalna), cellulitem , rozstępami, tuszą i włosami. To chyba zależy od genetyki, osoby , organizmu, bo nie zauważyłam, zeby ciąża wszystkim psuła urode, ale też wcale nie widzę, by wszystkie dziewczymy znów tak wspanaile po niej wygladały ... Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 14:05 kora3 napisała: > Ale czy troche nie idealizujesz macierzyństwa ?? Bo wiesz, moja koleżanka na > dnaich ma rodzic i wygąda pięknie (zawsze tak wyglada, jak nie jest w ciazy to > też), ale pare moich kumpelek miało po ciąży problemy np. ze skórą (gospodarka > hormonalna), cellulitem , rozstępami, tuszą i włosami. To chyba zależy od > genetyki, osoby , organizmu, bo nie zauważyłam, zeby ciąża wszystkim psuła > urode, ale też wcale nie widzę, by wszystkie dziewczymy znów tak wspanaile po > niej wygladały ... Ja nie mowie o czasie zaraz po porodzie, Korciu, bo wtedy kazda wyglada fatalnie. Ja mowie o czasie kiedy juz sie doszlo do siebie po ciazy i porodzie, a ten czas trwa roznie u roznych kobiet, u mlodszych z reguly krocej. Ja potrzebowalam 5 miesiecy na powrot do przedciazowej wagi i figury. W ciagu tych miesiecy rozwija sie tez , szczegolnie prze pierwszym dziecku, radosc z macierzynstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 14:24 maria421 napisała: > > > Ja nie mowie o czasie zaraz po porodzie, Korciu, bo wtedy kazda wyglada > fatalnie. Wcale nie :) Przykładem jest ta włąśnie moja kumpela, która wyglądał podczas pierwszej ciązy tak samo ślicznie, jak nie będąc w ciąży, teraz podczas drugiej tez. Po pierwszym synu urodzonym 7 czerwca już za miesiąc na wczasach przyciągala wzrok panów wspanialą figurą, teraz też ma tylko duży brzuch :) Twazr , rece, nogi tyłek wszystko POZOSTAŁO szczupłe :) Tylko biust ma nieco wiekszy :) Taka uroda i budowa ... Ja mowie o czasie kiedy juz sie doszlo do siebie po ciazy i porodzie, > > a ten czas trwa roznie u roznych kobiet, u mlodszych z reguly krocej. > Ja potrzebowalam 5 miesiecy na powrot do przedciazowej wagi i figury. > W ciagu tych miesiecy rozwija sie tez , szczegolnie prze pierwszym dziecku, > radosc z macierzynstwa. Myślę, ze radosc z oczekiwanego dziecka jest przy kolejnym wcale nie mnuiejsza niz przy pierwszym zdiecku. Koleżanka mojej Mamy kiedyś mówiła, ze dopiero druga ciąża byłą dla niej naprawdę pełnym przeżyciem, pzry pierwszej była bardzo młoda , studiowała, miała kkłopoty z mieszkaniem i "Ta ciąza mi ajkos tak przeszła bez uniesien, z drugim dzieckiem celebrowałam każdy dzień ciąży' ...Jak widać wszystko zależy znów od osoby i ...okolicznosci Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 14:43 kora3 napisała: > maria421 napisała: > > > > > > Ja nie mowie o czasie zaraz po porodzie, Korciu, bo wtedy kazda wyglada > > fatalnie. > > Wcale nie :) Przykładem jest ta włąśnie moja kumpela, która wyglądał podczas > pierwszej ciązy tak samo ślicznie, jak nie będąc w ciąży, teraz podczas drugiej > tez. Po pierwszym synu urodzonym 7 czerwca już za miesiąc na wczasach > przyciągala wzrok panów wspanialą figurą, A jak wygladala przez ten pierszy miesiac? :-) Korciu, na wszystko potrzeba czasu, cudow nie ma. A wczasy z miesiecznym dzieckiem uwazam za nie najlepszy pomysl. Dziecko jest narazone na stress podrozy i zmiane klimatu, dla rodzicow to tez zaden wypoczynek, bo miesieczne dziecko jeszcze nie potrafi calej nocy przespac bez budzenia sie, czesto ma kolki, czesto placze. Nigdy bym nie wyjechala z maluchem na wakacje zanim skonczy przynajmniej pol roku. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 16:19 maria421 napisała: > > A jak wygladala przez ten pierszy miesiac? :-) Super wygladała, jak zwykle :) > Korciu, na wszystko potrzeba czasu, cudow nie ma. Mario, czemu negujesz coś co ja sobiscie widziała, a Ty nie ? Nie rozumiem:) Uwązasz,z e każda kobieta po ciązy wygląda koszmarnie, a po jakims czasie pięknie, a ja tak nie uważam. Ta dziewczyna o której pisze jest mi znana od zdiecka - ZAWSZE miała cudowną figure i ZAWSze ładną buzię, lśniace włosy:) Tearz jest w drugiej ciąży ma 30 lat, pierwsze dziecko urodziła mając 25 i tak samo przytyła mininalnie, zaraz po porodzioe, po tygodniu wchodziła w ciuchy sprzed ciąży, nie ma rozstępów, cellulitu itepe. W pierwszej ciąży też miała tylko duży brzuch, poza tym była tak szczupła, ze nikt patrząc na nią z tyłu nie orientowałby sie ,z e spodziewa sie dziecka i jest w 9. miesiącu. Wiem,z e bywa inaczej, bo moja p[rzyjaciółka, barzdo szczupła osoba w ciąży pod koniec zwyczajnie spuchla. ale TA nie :) > > A wczasy z miesiecznym dzieckiem uwazam za nie najlepszy pomysl. Mario, to jej dziecko, jej wczasy i jej sprawa. Nie wiesz jakie, gdzie z kim - po co komentować ? > Dziecko jest narazone na stress podrozy i zmiane klimatu, dla rodzicow to tez > zaden wypoczynek, bo miesieczne dziecko jeszcze nie potrafi calej nocy przespac Mozliwe Mario, niemniej oni bawili sie znakomicie, sązdę ,z e to dziecko miało większe wygody podczas wyjazfu niż niejedno w rodzinnym i naprawde zasobnym i troskliwym domu. Dziecko jest zdrowe i chyba nigdy poważniej nie chorowało, a co pół roku gdzieś wyjeżdzają, zatem stress chyba umie przeżyć :) > > bez budzenia sie, czesto ma kolki, czesto placze. > Nigdy bym nie wyjechala z maluchem na wakacje zanim skonczy przynajmniej pol > roku. Alez nie mka takiego przymusu Mario, wierz mi. :) Zresztą nie rozmawiamy co by któraś z nas robiła z dzieckiem tylko o wygladzie kobiety, takze podczas ciąży i po niej. Podaje fakt, który naocznie widziałam i widze po raz kolejny, podkreslając, ze ta dziewczyna jest raczej wyjątkiem, wiec nie wiem po co komentować inne aspekty. Ale jak chcesz :) Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario, miło,z e u Ciebie tak było ... 13.02.06, 19:57 Korciu, powtarzam , cudow nie ma! Zmiany, jakie zaszly w ciele kobiety w ciagu DZIEWIECIU miesiecy nie moga byc zniwelowane w pare dni. Na to potrzeba czasu. Przez pierwsze szesc tygodni po porodzie macica wraca do pierwotnych wymiarow, kobieta jeszcze nie miesiaczkuje, wracaja do swej pozycji kosci miednicy, regeneruja sie miesnie wokol kregoslupa, stabilizuje sie poziom hormonow, znika nabyta w czasie ciazy tkanka tluszczowa, piersi (szczegolnie u karmiacych) sa duze i napiete. Nie ma cudow, aby w tydzien po porodzie wejsc w ciuchy sprzed ciazy. No, chyba ze te ciuchy sprzed ciazy to spodnica na gumce i rozciagniety sweter:-) Nawet top modelki jak Heidi Klum przy pomocy gimnastyki potrzebuja na powrot do figury sprzed ciazy jakies 3 miesiace. Owszem, ze wczasy z miesiecznym dzieckiem to sprawa Twojej kolezanki. Ja jednak uwazam take decyzje za zupelnie bledna. Tu nie chodzi o to, ze dziecko potrafi stress podrozy przezyc. Tu chodzi o to, ze nie nalezy mu takiego stressu sprawiac. Ono i tak z tych wakacji nic nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 no to widozcnie ona jest cudem :) 13.02.06, 21:30 Faktycznie cudna dziewczyna :) W ciąży pierwszej tak mało przybyła na wadze, ze zdiwil się i martwil tym ginekolog, ale po badaniach ze zdumieniem stwierdził, ze wszuystko jest dobrze. Moze to wynika z tego, że ta dziewczyna ma taką po prostu budowę, je na ogół bardzo dużo i jest bardzo szczupła. Nie musi się ogranizcać z żadnym jadłem ani w stanie bezciązowym :) anibłofgoslawionym,:) U niej w pracy pozcątkowo nie wierzono, ze osoba o takich gabarytach jest w stanie TYLE pochłonąć ..Mozesz nie wierzyć, ale spokojnie wcgodzila po porodzie w normalne spódnice, swetrów rozciagniętych nie nosi :) Po prostu rozmiar 36 który nosi normalnie nie był na nią luźny, a dopasowany :) jak pisałam wcześniej urosły jej tylko piersi. Co do blednej decyzji zabrania dziecka na urlop to Twoje pzrekonanie, dziecko moze faktycznie niewiele z niego 'miało" za to rodzice, zwłaszcza mama bardzo sobie chwalili ten wyjazd, piodczas którego wypoczęli nieco i odsapneli od codzienności. Mieli czas i dla dziecka i dla siebie, a takze opiekę lekarską i nianię. urlop spedzali w jednej z miejscowości sanatoryjno - wypoczynkowych, nie wiem, czy zdrowe powietzre tak szkodliwe bylo dla małej, ale jak wspomnialam chowa sie zdrowo i oby drugie było takie rzepowate, jak ona :) Aha , córeczka mojej koleżanki jest równie ładna, rownie szczupla i równie dużo je :) Na pewno nie jest niejadkiem :) Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: no to widozcnie ona jest cudem :) 13.02.06, 23:51 Korciu, cudow nie ma:-) Kazda kobieta, ktora wie cokolwiek na temat ciazy , porodu i pologu Ci powie, ze jest to fizycznie niemozliwe aby w tydzien po porodzie (czyli z reguly w momencie powrotu ze szpitala do domu) wrocic do figury sprzed ciazy. Wiekszosc kobiet w tydzien po porodzie jeszcze chodzi rozkrokiem i siadac nie moze! No i ten urlop z dzieckiem i niania w miesiac po porodzie, gdzie rodzice mieli czas dla siebie i dla dziecka i swietnie sie bawili a ona, miesiac po porodzie, zachwycala swoja wspaniala figura miedzy jednym karmieniem a drugim, miedzy jednym sciaganiem mleka a drugim, miedzy kuracja sutkow a kuracja krocza.... Kora, nie wierz w bajki... Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Mario :) wierz sobie w co chcesz:) 14.02.06, 00:23 Ja tam z nimi byłam razem z moim eksmezem to chyba wiem co mówie. Uzcestnizcyam w porodzie też , rozdinnym. Ale akurat nie u nich. A w to chodzeenie w nieskończonośc w rozkroku jakos Tobie nie mogę uwiwerzyc. Moja koleżanka z prawcy urodziła w połowie maja zeszłego roku, w pracy pojawiła sie w lipcu, normalnie chodziła, a parcę ma nie siedzącą. trochę przytyła , ale już po ok. 1,5 miesiąca zrzuciła z nawiazką. Dzieckiem zajmuje sie jej na zamianę Matka, teściowa i ojcviec, pokarm odciągala:) W sierpniu pojechała w kilka normalnych delegacji dalszych, na jekieś pikniki, manerwy i jakoś i ona i dziecko żyją. Fakt, nie miała chwała Bogu żadnych komplikacji z dzieckiem ani z ciąża, dwa dni pzred porodem jeszcze była w pracy :) Mario, bez urazy, ale nie sądź,z e skoromktos nie urodził dziecka nie wie jak wyglada kobieta w ciąży, no bez pzresady :) w końcu miezdy ludźmui czlowiek się obraca:) a kazdy kto ma jakies pojecie o naszej pracy wie, że czlowiek w niej na d***** siedziec nie moze, ani okarkiem poganaic , ani co do minuty iśc do domu. A wiec co? Ta koleżanka z pracy, ktra przez całą ciąże w pokoju widzialam to oszustka też ? Adoptowała :) i ściemnia, ze jej ? Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario :) wierz sobie w co chcesz:) 14.02.06, 11:56 kora3 napisała: > Ja tam z nimi byłam razem z moim eksmezem to chyba wiem co mówie. Uzcestnizcyam > w porodzie też , rozdinnym. Ale akurat nie u nich. A w to chodzeenie w > nieskończonośc w rozkroku jakos Tobie nie mogę uwiwerzyc. Czy ja pisalam o "nieskonczonosci"? Pisalam ze tak jest jeszcze w tydzien po porodzie, kiedy to Twoja kolezanka juz miala przedciazowe ciuchy zakladac. Moja koleżanka z > prawcy urodziła w połowie maja zeszłego roku, w pracy pojawiła sie w lipcu, > normalnie chodziła, a parcę ma nie siedzącą. trochę przytyła , ale już po ok. > 1,5 miesiąca zrzuciła z nawiazką. Dzieckiem zajmuje sie jej na zamianę Matka, > teściowa i ojcviec, pokarm odciągala:) > W sierpniu pojechała w kilka normalnych delegacji dalszych, na jekieś pikniki, > manerwy i jakoś i ona i dziecko żyją. Fakt, nie miała chwała Bogu żadnych > komplikacji z dzieckiem ani z ciąża, dwa dni pzred porodem jeszcze była w pracy > :) Mario, bez urazy, ale nie sądź,z e skoromktos nie urodził dziecka nie wie ja > k > wyglada kobieta w ciąży, no bez pzresady :) w końcu miezdy ludźmui czlowiek się > obraca:) a kazdy kto ma jakies pojecie o naszej pracy wie, że czlowiek w niej n > a > d***** siedziec nie moze, ani okarkiem poganaic , ani co do minuty iśc do domu. > A wiec co? Ta koleżanka z pracy, ktra przez całą ciąże w pokoju widzialam to > oszustka też ? Adoptowała :) i ściemnia, ze jej ? Korciu, widze, ze koniecznie chcesz miec racje, to miej. Chcesz wierzyc w bajki, to wierz. A cudow i tak nie ma:-) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Powrót do pracy ... 14.02.06, 14:28 maria421 napisała: > kora3 napisała: > > > Ja tam z nimi byłam razem z moim eksmezem to chyba wiem co mówie. > Uzcestnizcyam > > w porodzie też , rozdinnym. Ale akurat nie u nich. A w to chodzeenie w > > nieskończonośc w rozkroku jakos Tobie nie mogę uwiwerzyc. > > Czy ja pisalam o "nieskonczonosci"? Pisalam ze tak jest jeszcze w tydzien po > porodzie, kiedy to Twoja kolezanka juz miala przedciazowe ciuchy zakladac. Mario, czy musisz to kontynuować ? ja wiem swoje Ty swoje :) Naprawde mozna pozazdrościć tej dziewczynie urody nie tylko w ciąży, ale w ogóle. Jest wyjatkiem, ale co z tego? > > Moja koleżanka z > > prawcy urodziła w połowie maja zeszłego roku, w pracy pojawiła sie w lipc > u, > > normalnie chodziła, a parcę ma nie siedzącą. trochę przytyła , ale już po > ok. > > 1,5 miesiąca zrzuciła z nawiazką. Dzieckiem zajmuje sie jej na zamianę Ma > tka, > > teściowa i ojcviec, pokarm odciągala:) > > W sierpniu pojechała w kilka normalnych delegacji dalszych, na jekieś pik > niki, > > manerwy i jakoś i ona i dziecko żyją. Fakt, nie miała chwała Bogu żadnych > > komplikacji z dzieckiem ani z ciąża, dwa dni pzred porodem jeszcze była w > > pracy > > :) Mario, bez urazy, ale nie sądź,z e skoromktos nie urodził dziecka nie > wie > ja > > k > > wyglada kobieta w ciąży, no bez pzresady :) w końcu miezdy ludźmui czlowi > ek > się > > obraca:) a kazdy kto ma jakies pojecie o naszej pracy wie, że czlowiek w > niej > n > > a > > d***** siedziec nie moze, ani okarkiem poganaic , ani co do minuty iśc do > > domu. > > A wiec co? Ta koleżanka z pracy, ktra przez całą ciąże w pokoju widzialam > to > > oszustka też ? Adoptowała :) i ściemnia, ze jej ? > > Korciu, widze, ze koniecznie chcesz miec racje, to miej. Ależ mam w przypadku tych konkretnych osób. Nie "oddajesz" mi nic z pobłazliwością bo to fakty Mario :) > > Chcesz wierzyc w bajki, to wierz. > > A cudow i tak nie ma:-) I katoliczka to mówi ? A swoją drogą , wiesz, ja nie uważam powroru do pracy po 2 miesiącach od normalnego porodu bez powikłań za CUD :) Bez przesady. Moja Mama nie przerwała studiów rodząc mnie :) A jestem posesyjna:) jakoś nadrobiła w sumie około miesięczne zaległości. Wiesz, znam kilka dziewczyn, które autentycznie po porodzie nie mogły z powodu powikłań wrócić szybko do pracy, ale jest sporo zdrowych babek i zdieci (na szczescie) i sporo kobiet szybko wraca do pracy. Oczywiscie, zalezy jaka praca, zalezzy czy matka zdrowa, czy dziecko, czy jest ktoś do opieki itepe. Wierz mi Mario w Polsce nioewiele kobiet nawet jeśli chce zostać z dzieckiem w domu tak naprawde moze sobie na to pozwolić np. przez 2-3 lata, wiekszosc o ile moze (zdrowotnie) i pozwala na to zdrowie dziecka - wraca jak szybko moze. sporo ze względów finansowych, niektóre dlatego, ze chcą:) W moim zawodzie , neistety, siedzenie na macierzyńskim, czy L-4 jest mało opłacalne, znacznie bardziej opłaca sie wynająć nanię na godziny, niż zostać całkiem w domu , wierz mi. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Powrót do pracy ... 14.02.06, 17:31 Korciu, przeciez juz powiedzialam, ze jak chcesz koniecznie miec racje, to miej racje, wiec chociaz nie czepiaj sie ze to ja kontynuuje, ok? Ja przeciez z Toba nie mam szans..)) Co z tego ze ja rodzilam, jezeli Ty i tak wiesz lepiej bo masz kolezanki, ktore rodzily? Kolezanki to ja tez mam , Korciu, i 3 pobyty na oddzialach polozniczo- ginekologicznych, ale skoro Ty i tak wiesz lepiej, to ja sie wycofuje... Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Stawiam teze, wg (domniemanej) teorii Marii 14.02.06, 22:48 Mario, zakładam w temacie "wymiany doswiaczeń" i doswiadczeń zdoświadczeniami nowy watek ....Moze teraz uda się znakleźć jakią s odpowiedx na moje pytanie nurtujace mnie od dawna. Jakie i zcyje "doświadczenie" jest warte wg Ciebie, a także innych uwagi, a jakie nie i dlaczego? :) Mam nadzieje, ze odpowiesz na nowym watalu:) Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 19:48 Wypisz, wypisz, to ja tez wypisze, zalamujac Korcie ;-))). A najsmieszniejsze jest to, ze ja w wieku lat 16-19 malowalam sie zapamietale. Moj niedoszly maz, wspominajac, jak to mnie spotkal po raz pierwszy jako licealistke (byla miedzy nami spora roznica wieku ;-))), zawsze podkreslal, ze zapamietal mnie tylko i wylacznie dlatego, ze bylam ubrana od golfu po spodnice do kostek na czarno, zas z pantofelkow wychylaly sie rajstopki w kolorze sliwki, i takiez nader wyraziste sliwki znajdowaly sie na moich powiekach ;-))). Przestalam sie na codzien malowac (no, bo bezbarwnego blyszczyku nie licze) jako dziewczyna mojego aktualnego meza, i dobrze mi z tym (natomiast nie znosze wystepow publicznych, a zwlaszcza przed kamera i obiektywem bez makijazu, albowiem jestem dramatycznie niefotogeniczna - malzonek twierdzi, ze to brak fonii zdecydowanie oslabia moj urok osobisty ;-))). Ale perfumy lubie bardzo. Niestety, ten zapach Yardleya, ktory kocham, juz sie w handlu nie znajduje, a wszystko inne, to juz nie to... Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: to nie wiecie, co to jest minimalizm... 13.02.06, 21:47 a dlaczego miałoby mnie załamac Twoje zdanie , czy przekonanie Ismuś ??:) Pzrecież cały zcas krecimy sie wokół tego, ze kazdy robi tak, jak mu wygodnie, dobrze, jak sie komfortowo czuje. Cześto kobietyy (meżczyźni też) czują sie dobrze, gdy mają swiadomośc dobrego wyglądu, dobry nie oznacza jednak koniecznie (w przypadku kobiet) z makijażem :) Ja na brak makijażu jestem raz zbyt krytyczna wobec siebie, dwa zbyt to lubię by rezygnować. Chyba mam to po mamie, która po operacji natychmiast sięgnęła po tusz, szminke i lakier do paznokci (lakieru zabronili, była po narkozie) i umalowała się zaraz po myciu :) Westchneła na łożu operacyjno - boleściwym "Wreszcie jestem sobą, uff i pzrezyłam woreczek". zrobiła to zaraz jak tylko mogła sie w muiare ruszać :) Inna sparwa, ze nie tylko moja Mama. Nasza znajoma podówczas pani dooobrze po 60-tce iddąc na operację zastawki w sercu zrobila sobie ondulację, farbowanko i henne brwi i rzes, jak zwykle, tyle,z e tuż przed pójsciem do spzitala. Zdumeinie sąsiadek skwitowała'A co panie myśla, ja mogę nie pzrezyć, jakbymm ja poszla do Św. Piotra ?:" Ot kobieta, po prostu :) Przeżyła :) Co do TV to z doświadczenia mojego dobrego kumpla operatora wiem, ze ostre światło studyjne i kamery w nocy nie sluży nikomu, dodaje kg i niestety wymaga makijażu :( nawet, gdy na codzień jest on komus calkiem zbędny. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Co kobiecie potrzeba (z kosmetykow) 13.02.06, 08:47 Do tego postu myślałam, że jestem kobietą - teraz mam wątpliwości ;-))))) Na co dzień potrzebny mi jest z kosmetyków krem do twarzy i rąk. M. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 No to pozazdrościć Maiko :) 13.02.06, 09:34 Serio ...Jakoś sobie nie wyobrazam, jak mogłabym pokazać sie całkiem bez makijażu, nie mam nani takiej ładnej cery, ani rakich wyrazistych oczu i ust :( Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Pare rad 13.02.06, 10:15 Wiadomo, ze na kosmetyki (srodki pielegnacji) mozna wydac majatek, a nie kazdego na to stac. Sa jednak stare wyprobowane "sposoby babuni", ktore dzialaja na cere lepiej niz niejedna wizyta u kosmetyczki. Jednym z takich sposobow jest przemywanie twarzy... sokiem z kiszonej kapusty. Ma wlasciwosci bakteriobojcze, zawiera duzo witaminy C, pobudza krazenie. Sprobujcie, zobaczycie jak po takiej kapieli ozyja Wam policzki. Nastepny cudowny srodek to platki owsiane, ktore maja wlasciwosci gojace. Wystraczy wziac troche platkow owsianych na reke, polac odrobina wody, i przemyc twarz taka papka. Mozna tez uzyc jako maseczke z dodatkiem miodu i rumianku. Rano najlepiej robi lodowata woda na twarz. Nie wycierac recznikiem, niech sama wyschnie. To sa wszystko porady z arsenalu mojej Mamy, ktora w wieku 86 lat ma gladka buzie i kolorki na policzkach. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Bardzo fajne porady mario:) , ale .... 13.02.06, 10:48 maria421 napisała: > Wiadomo, ze na kosmetyki (srodki pielegnacji) mozna wydac majatek, a nie > kazdego na to stac. Sa jednak stare wyprobowane "sposoby babuni", ktore > dzialaja na cere lepiej niz niejedna wizyta u kosmetyczki. > > Jednym z takich sposobow jest przemywanie twarzy... sokiem z kiszonej kapusty. > Ma wlasciwosci bakteriobojcze, zawiera duzo witaminy C, pobudza krazenie. > Sprobujcie, zobaczycie jak po takiej kapieli ozyja Wam policzki. Pomijam już faktm, ze zadowolona jestem z policzków, ale powiedz mi Mario skąd niby ten sok brać :D? Bo ajk ma być z tych woreczków z kiszoną z supermarketu to odradzam - konserwanty!!!Niemniej podobno prawdziwy sok z kapusty to jest to :) > > Nastepny cudowny srodek to platki owsiane, ktore maja wlasciwosci gojace. > Wystraczy wziac troche platkow owsianych na reke, polac odrobina wody, i > przemyc twarz taka papka. > Mozna tez uzyc jako maseczke z dodatkiem miodu i rumianku. Moja siostra stosowała - dobry pomysł tylko mycie tym na codzień zabiera sporo zcasu, cenne zwłazscza rano, ale dooobre - fakt. Woda tylko mineralna albo termalna :) > > Rano najlepiej robi lodowata woda na twarz. Nie wycierac recznikiem, niech sama > > wyschnie. Oj Mario .. tu rada nie najlepsza chyba :( Taka "kuracja" moze skończyć sie popękanymi naczynkami pzry buzi skłonnej dop naczynek:( > > To sa wszystko porady z arsenalu mojej Mamy, ktora w wieku 86 lat ma gladka > buzie i kolorki na policzkach. Pogratulować !!!! Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Co kobiecie potrzeba (z kosmetykow) 13.02.06, 10:00 maika7 napisała: > Do tego postu myślałam, że jestem kobietą - teraz mam wątpliwości ;-))))) > > > Na co dzień potrzebny mi jest z kosmetyków krem do twarzy i rąk. Najwazniejsze jest Twoje samopoczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 10:23 W makijażu zawsze czułam się jak w masce - nawet jeśli było to muśnięcie nosa pudrem. Od "wielkiego dzwonu" ubieram się w szminkę i "robię sobie oko" :-) Koro, to nie nieskazitelnośc cery i wyrazistość oczu powoduje niechęć do kosmetyków, to raczej akceptacja, że czas będzie widoczny na mojej twarzy. No i bez makijażu można się spłakać ze śmiechu, wzruszyć do łez bez troski o wygląd twarzy :-))) I można przetrzeć zmęczone oczy ręką, bez troski o cień do powiek i takie tam :-) Patrzymy czasem z przyjaciólka na swije pólki z kosmetykami - jej zajmuja kilka metrów, moje kilkanascie cm :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia wyrazistość oczu 13.02.06, 10:27 ponoć krótkowidze maja bardziej wyraziste oczy - z autopsji sądzę, że wyrazistością nazywa się wgapianie w ludzi:)) Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: wyrazistość oczu 13.02.06, 10:34 Oczy sa lustrem duszy. Zgadzam sie z tym powiedzeniem. Sa ludzie o cieplym i o zimnym spojrzeniu, sa ludzie, ktorym "dobrze z oczu patrzy" i sa ludzie, ktorym "zle z oczu patrzy". Ale tego nie da sie podretuszowac kosmetycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: wyrazistość oczu 13.02.06, 11:00 Nie masz racji ...Krótkowzrocznośc powoduje być moze dokładniuejsze wpatrywanie sie, ale czyni spojrzenie miękkim, ciepleszym :) Słynęła z niego Porizkova (tak sie bofdajze nazywała) jedna z najpiękniejszych modelek świata pochodzenia zceskiego z lat 80-90 zeszłego wieku. Dalekowzrocznosc "wyostrza" spojzrenie zwłaszcza ciemnych oczu na "jastrzębi wzrok" - to nie ma nic wspólnego z charakterem człowieka , a jeduynei z wadą wzroku :) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 10:57 maika7 napisała: > W makijażu zawsze czułam się jak w masce - nawet jeśli było to muśnięcie nosa > pudrem. Od "wielkiego dzwonu" ubieram się w szminkę i "robię sobie oko" :-) > > Koro, to nie nieskazitelnośc cery i wyrazistość oczu powoduje niechęć do > kosmetyków, to raczej akceptacja, że czas będzie widoczny na mojej twarzy. Nigdy nie miałam takich aspiracji, by makijaż "uktywał" wiek :) Powiem wiecej w pewnym wieku wrecz przeciwnie, bo mając 25 lat miałam problem z kupieniem w barze piwa a w kiosku papierosów. Makijaż wg mojego skromnego zdania służy UPIEKSZANIU - tuyszowaniu wad, eksponowaniu zalet, podobnie jak strój :) nie ma zmieniać naszego wieku. Strój, czy makijaz nastolatki dla kobiety znacznie starszej powoduje wrazenie wrecz przeciwne do zamierzonego + śmiesznosć :) > > No i bez makijażu można się spłakać ze śmiechu, wzruszyć do łez bez troski o > wygląd twarzy :-))) :) No yto plus może i tak :) > I można przetrzeć zmęczone oczy ręką, bez troski o cień do powiek i takie tam : > -) > > Patrzymy czasem z przyjaciólka na swije pólki z kosmetykami - jej zajmuja kilka > metrów, moje kilkanascie cm :-) > Maiko :) Ani to swiadczy, ze pzryjaciółka od Ciebie lepsza, ani gorsza, ani odwrotnie. jak ktoś tu słusznie napisał - wązne jest to, czego ktoś potrzebuje. Mójn makijaż dzienny dopasowany jest do pory roku, kolorystyki stroju, ale pRZEDE WSZYSTKIM wyraza ma osobowość, nastrój itepe. Złą pewnością nie maluje się by zmieniac swój wygląd radykalnie, by ukrywać wiek:))), ani by komus zaimponować - po prostu dla siebie lubię sie malować, modelowac swoją twarz itepe. Niemalujące sie kobiety (tak całkiem) to chyba zradkość, ale mininalny makijaż dzienny naprawde nie pzrypomina tego z lat 70-tych, czy 80 - tych. Przyznam,z e wiekszosc kobiet bez makijażu wygląda koszmarnie w: TV, w kreacjach wieczorowych na wieczorowych imprezach. Jest po prostu inne światło, które jakoś eksponuje niedoskonałości, w TV naprade nie polecam nie korzystać z wqizażu, bo efekt jest ... piorunujący :( i to u bardzo urodziwych i bardzo młodych pań też. W TV do programów pudruje sie np. zakonnice i nie ma to nic wspólnego z grzeszna próżnościa Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 14:55 > Nigdy nie miałam takich aspiracji, by makijaż "uktywał" wiek :) Powiem wiecej w > pewnym wieku wrecz przeciwnie, bo mając 25 lat miałam problem z kupieniem w > barze piwa a w kiosku papierosów. Makijaż wg mojego skromnego zdania służy > UPIEKSZANIU - tuyszowaniu wad, eksponowaniu zalet, podobnie jak strój :) nie ma > zmieniać naszego wieku. Strój, czy makijaz nastolatki dla kobiety znacznie > starszej powoduje wrazenie wrecz przeciwne do zamierzonego + śmiesznosć :) W pewnym wieku ukrywa - własnie poprzez podkreślenie zalet (a to rozświetli cerę, a to doda wyrazu ustom i oczom itp..). Pisząc o akceptacji wieku miałam na mysli to, że nie chce mi sie za bardzo wnikac czy robia mi sie kurze lapki i przejmować innymi kreseczkami, które czas rzeźbi na twarzach. Mogę opóźniać, ale .. po co? I tak wyrzeźbi :-) A strój? Cały czas walczę o PRAWO DO UBIERANIA się "po swojemu". Jak ktoś chce się ubierać jak nastolatka w wieku 80 lat - niech się tak ubiera. Nie upychajmy ludzi w schematy. Niech noszą na sobie to co im odpowiada, a nie dostosowują się do "reguł". > Maiko :) Ani to swiadczy, ze pzryjaciółka od Ciebie lepsza, ani gorsza, ani > odwrotnie. jak ktoś tu słusznie napisał - wązne jest to, czego ktoś potrzebuje. Oczywiście, że nie - to nam mówi tylko o różnicach między nami i o tym, że ona będzie szczęśliwa z powodu kolejnego lakieru do paznokci, a ja nieużywany wywalę, po kilku latach :-))) > Mójn makijaż dzienny dopasowany jest do pory roku, kolorystyki stroju, ale > pRZEDE WSZYSTKIM wyraza ma osobowość, nastrój itepe. Złą pewnością nie maluje > się by zmieniac swój wygląd radykalnie, by ukrywać wiek:))), ani by komus > zaimponować - po prostu dla siebie lubię sie malować, modelowac swoją twarz ite pe. > Niemalujące sie kobiety (tak całkiem) to chyba zradkość, ale mininalny makijaż > dzienny naprawde nie pzrypomina tego z lat 70-tych, czy 80 - tych. :-) Rozumiem - tak jak rozumiem potrzeby mojej przyjaciólki. Bez tej półki z kosmetykami "ona nie byłaby sobą". A ja wiem do czego i po co jest makijaż - tylko - go nie lubię na sobie :-))) W TV - na szczęście nie wystepuję w żadnej roli :-))) M. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 16:29 maika7 napisała: > W pewnym wieku ukrywa - własnie poprzez podkreślenie zalet (a to rozświetli > cerę, a to doda wyrazu ustom i oczom itp..). Ale to makijaz robi w każdym wieku, oczywicie umiejatnie zrobiony :) Nieumiejetnie - wrecz przeciwnie :( Pisząc o akceptacji wieku miałam n > a > mysli to, że nie chce mi sie za bardzo wnikac czy robia mi sie kurze lapki i > przejmować innymi kreseczkami, które czas rzeźbi na twarzach. Mogę opóźniać, al > e > .. po co? I tak wyrzeźbi :-) No tak, skoro takie masz podejscie to ok - Twoja sprawa. W zasadzie u mnie "rzeźbi " bardzo powoli, ale to chyba genetyka, bo to powolne rzeźbienie widać było u mojej babci, u matki widać,z e powoli, u jej sióstr, u mnie i mojej siostry tez :) Ale jednak lepiej sie czuję nie pomagając sie wyrzeźbiac, a stosując kosmetyki opóźniające rzeźbienie:) > A strój? Cały czas walczę o PRAWO DO UBIERANIA się "po swojemu". Jak ktoś chce > się ubierać jak nastolatka w wieku 80 lat - niech się tak ubiera. Nie upychajmy > ludzi w schematy. Niech noszą na sobie to co im odpowiada, a nie dostosowują si > ę > do "reguł". Chodzisz w jeansach i swetrze do opery? Jak nie - ulegasz schematom :) Jasne , niech lkażdy chodzi , jak chce:) Wyzywająco chce to wyzywająco, smiesznei, tanmdetnie, szaro - buro i beznadziuejnie też może- mnie to nie obchodzi osobiscie, mogę tylko wyrobić sobie zdanie o poczuciu dobrego smaku kogoś, to chyba wolno ? > > > Maiko :) Ani to swiadczy, ze pzryjaciółka od Ciebie lepsza, ani gorsza, a > ni > > odwrotnie. jak ktoś tu słusznie napisał - wązne jest to, czego ktoś potrz > ebuje. > > Oczywiście, że nie - to nam mówi tylko o różnicach między nami i o tym, że ona > będzie szczęśliwa z powodu kolejnego lakieru do paznokci, Szczęśliwa z powodu lakieru ??????? To chyba pzresada, moze raczej zadowolona :) a ja nieużywany > wywalę, po kilku latach :-))) Po co w ogóle mieć, jak sie nie używa i potem wywalac :) ? > > > Mójn makijaż dzienny dopasowany jest do pory roku, kolorystyki stroju, al > e > > pRZEDE WSZYSTKIM wyraza ma osobowość, nastrój itepe. Złą pewnością nie ma > luje > > się by zmieniac swój wygląd radykalnie, by ukrywać wiek:))), ani by komus > > zaimponować - po prostu dla siebie lubię sie malować, modelowac swoją twa > rz > ite pe. > > Niemalujące sie kobiety (tak całkiem) to chyba zradkość, ale mininalny ma > kijaż > > dzienny naprawde nie pzrypomina tego z lat 70-tych, czy 80 - tych. > > :-) Rozumiem - tak jak rozumiem potrzeby mojej przyjaciólki. Bez tej półki z > kosmetykami "ona nie byłaby sobą". A ja wiem do czego i po co jest makijaż - > tylko - go nie lubię na sobie :-))) No, ale to nie jest problem przecież, ze nie lubisz, gorzej gdybyś sie źle bez niego czuła, a miała np. silną alergię. Skoro nie masz takicjh porzeb psychicznie, ani fizycznie to na siłe nie musisz sie malować .. > W TV - na szczęście nie wystepuję w żadnej roli :-))) > Na razie może :) Życie jest pełne niespodzianek :) Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 17:03 > Ale to makijaz robi w każdym wieku, oczywicie umiejatnie zrobiony :) > Nieumiejetnie - wrecz przeciwnie :( :-) mam wrażenie, że w okolicach 35-40-stki, cera większości kobiet traci blask, który miała w wieku lat 20-stu. I że wtedy makijaż bardziej pomaga właśnie "odswieżyć" twarz. > No tak, skoro takie masz podejscie to ok - Twoja sprawa. W zasadzie u mnie > "rzeźbi " bardzo powoli, ale to chyba genetyka, bo to powolne rzeźbienie widać > było u mojej babci, u matki widać,z e powoli, u jej sióstr, u mnie i mojej > siostry tez :) Ale jednak lepiej sie czuję nie pomagając sie wyrzeźbiac, a > stosując kosmetyki opóźniające rzeźbienie:) :-) no krem do twarzy stosuję. Ale pojawiające się kreseczki nie spędzają mi snu z powiek. Masz rację - bagaż genetyczny - wyznacza w dużej mierze to jak wyglądamy :-) > Chodzisz w jeansach i swetrze do opery? Jak nie - ulegasz schematom :) Jasne , > niech lkażdy chodzi , jak chce:) Wyzywająco chce to wyzywająco, smiesznei, > tanmdetnie, szaro - buro i beznadziuejnie też może- mnie to nie obchodzi > osobiscie, mogę tylko wyrobić sobie zdanie o poczuciu dobrego smaku kogoś, to > chyba wolno ? Do opery nikt mnie nie zaciągne. Nie wiem jak bym się ubrała. Może chciabym sie pobawic reakcjami innych i ubrałabym się "niestosownie". Nie chodzi mi o to, żeby ciągle ubierać się szokująco, tylko żeby nie wnikac "co ktoś inny ma na sobie". Jesli ktos się czuje w teatrze dobrze w eleganckiej sukni - ok :-) a jesli w poszarpanych spodniach i kolorowym podkoszulku - też ok :-) Bo własnie o to mi chodzi, że tandeta, dobry smak - to bardzo wzgledne pojecia. I subiektywne. Pamiętasz może felieton Szczepkowskiej "Falujące piersi" (mam nadzieje, ze nie pokręciłam tytułu)? > Szczęśliwa z powodu lakieru ??????? To chyba pzresada, moze raczej zadowolona : ) :-) Przesadziłam, oczywiście tylko bardzo się ucieszy - bo uwielbia takie malowidła. W każdym razie takim prezentem sprawię jej przyjemnośc. > Po co w ogóle mieć, jak sie nie używa i potem wywalac :) ? Czasem dostaję prezenty, które są mi niepotrzebne :-)))) Nie wywalam od razu, bo sobie myslę "kurcze, może jednak się przyda". No, a potem się okazuje, ze się myliłam. To wywalam. > No, ale to nie jest problem przecież, ze nie lubisz, gorzej gdybyś sie źle bez > niego czuła, a miała np. silną alergię. Skoro nie masz takicjh porzeb > psychicznie, ani fizycznie to na siłe nie musisz sie malować .. :-)) toteż nie jest to problemem. Żartowałam pisząc, ze "myslałam, że jestem kobietą" - wsadziłam tam kilka usmieszków. Dobrze mi psychicznie z tym moim niemalowaniem, tak jak innym z malowaniem. > Na razie może :) Życie jest pełne niespodzianek :) NIE!!!!!!!!!!!!!!! TAKICH niespodzianek sobie nie życzę. :-)))) Nie po to uciekałam od nadmiernego zagęszczenia ludzi na wieś, żeby telewizja się mną interesowała ;-)))) M. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 22:09 maika7 napisała: > :-) mam wrażenie, że w okolicach 35-40-stki, cera większości kobiet traci blask > , > który miała w wieku lat 20-stu. I że wtedy makijaż bardziej pomaga właśnie > "odswieżyć" twarz. Zapewne, niemniej Maiko, z tego co się tearz obserwuje to wlasnie kobiety ok. 30 35 wygladają (te normalne, nie modelki) najlepiej:) Powodów jest kilka - przede wszustkim kasa, której sie nie ma najcześciej w wieku 20 lat właśnej na tyle, by porzadnie sie ubrać i zainwestowac w dobre kosmetyki. Po drugie - gust, styl, który sie z latami wtyrabia, kształtuje, umiejętność dobieranie strojów, dodatki - to rzezcy, któtre 30 latka ma opanowane (na ogół), a nastolatka - mniej. Naturalnie, ze pojawiają sie zmarszczki, cera traci blask itepe. Jednak sa pewne mankamenty i walory urody, które w zasadzie cale życie warto maskowac , czy podkreślać. Tyle, ze inaczej i juz. Zbyt blisko osadzone oczy szpecą i nastkę i dojzralą kobietę, pidobnie jak nie za bgate wlosy, czy krzywe zeby:( > a > > stosując kosmetyki opóźniające rzeźbienie:) > > :-) no krem do twarzy stosuję. Ale pojawiające się kreseczki nie spędzają mi sn > u > z powiek. Masz rację - bagaż genetyczny - wyznacza w dużej mierze to jak > wyglądamy :-) W dużej mierze też mamy na to wpływ, ale nie zawsze. Nie sadź też, ze malujące sie kobiety nie umieją poradzic sobie z upywem lat i nie sypiają z powodu tego po nocach :) Owszem , moze tak - te, których kariera zalezy od wygladu i w zasadzie TYLKO od niego, te ktore zawsze były w swiatłąch jupiterow. Pozostale godzą sie zupływem lat, mało tego niektóre wyglaadają lepiej, jak wspomniałam wyzej, niz jako mozdiutkie dziewczyny:) > > > Chodzisz w jeansach i swetrze do opery? Jak nie - ulegasz schematom :) Ja > sne , > > niech lkażdy chodzi , jak chce:) Wyzywająco chce to wyzywająco, smiesznei > , > > tanmdetnie, szaro - buro i beznadziuejnie też może- mnie to nie obchodzi > > osobiscie, mogę tylko wyrobić sobie zdanie o poczuciu dobrego smaku kogoś > , to > > chyba wolno ? > > Do opery nikt mnie nie zaciągne. Nie wiem jak bym się ubrała. Może chciabym sie > pobawic reakcjami innych i ubrałabym się "niestosownie". Hmmm a pomyslałas o spiewakach, którzy pzrygotowali ten spektakl? Niednbaly strój jest objawem braku szacunku dla gospodarzy, czy wykonawców. Poszłabyś w starych jeansach na czyjes wesele? Nie chodzi mi o to, > żeby ciągle ubierać się szokująco, tylko żeby nie wnikac "co ktoś inny ma na > sobie". Jesli ktos się czuje w teatrze dobrze w eleganckiej sukni - ok :-) a > jesli w poszarpanych spodniach i kolorowym podkoszulku - też ok :-) No, zalezy jaki teatr, bo, jak plenerowy ...Niemniej uwazam,z e aktorom , scnie nalezy się szacunek obajawiony pzrynajmniej pzryzwoitym, wizytowym strojem. > Bo własnie o to mi chodzi, że tandeta, dobry smak - to bardzo wzgledne pojecia. > I subiektywne. > Pamiętasz może felieton Szczepkowskiej "Falujące piersi" (mam nadzieje, ze nie > pokręciłam tytułu)? Nie zcytałam, niestey :( > > :-)) toteż nie jest to problemem. Żartowałam pisząc, ze "myslałam, że jestem > kobietą" - wsadziłam tam kilka usmieszków. Dobrze mi psychicznie z tym moim > niemalowaniem, tak jak innym z malowaniem. > No i o to chodzi !! > > Na razie może :) Życie jest pełne niespodzianek :) > > NIE!!!!!!!!!!!!!!! TAKICH niespodzianek sobie nie życzę. :-)))) Nie po to > uciekałam od nadmiernego zagęszczenia ludzi na wieś, żeby telewizja się mną > interesowała ;-)))) Słusznie, pamietaj, ze zawsze mozesz się noe zgodzić ! Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: to nie wyrazistośc tylko nie wiem co :-))) 13.02.06, 22:26 >>Zapewne, niemniej Maiko, z tego co się tearz obserwuje to wlasnie kobiety ok. 30 35 wygladają (te normalne, nie modelki) najlepiej:) Powodów jest kilka - przede wszustkim kasa, której sie nie ma najcześciej w wieku 20 lat właśnej na tyle, by > porzadnie sie ubrać i zainwestowac w dobre kosmetyki. Po drugie - gust, styl, > który sie z latami wtyrabia, kształtuje, umiejętność dobieranie strojów, dodatki > - to rzezcy, któtre 30 latka ma opanowane (na ogół), a nastolatka - mniej. > Naturalnie, ze pojawiają sie zmarszczki, cera traci blask itepe. Jednak sa pewne mankamenty i walory urody, które w zasadzie cale życie warto maskowac , czy podkreślać. Tyle, ze inaczej i juz. Zbyt blisko osadzone oczy szpecą i nastkę i dojzralą kobietę, pidobnie jak nie za bgate wlosy, czy krzywe zeby:( :-)) patrzę na ludzi chyba nieco inaczej :-) Czasem mankament dodaje uroku, czegoś charakterystycznego,powoduje, że twarz staje sie ciekawa - pomimo zbyt blisko osadzonych oczu, rzadkich włosów, krzywych zębów i uszu jak wachlarze. Chyba to zalezy od osobowości własciciela tych "mankamentów". > W dużej mierze też mamy na to wpływ, ale nie zawsze. Nie sadź też, ze malujące > sie kobiety nie umieją poradzic sobie z upywem lat i nie sypiają z powodu tego > po nocach :) Owszem , moze tak - te, których kariera zalezy od wygladu i w > zasadzie TYLKO od niego, te ktore zawsze były w swiatłąch jupiterow. Pozostale > godzą sie zupływem lat, mało tego niektóre wyglaadają lepiej, jak wspomniałam > wyzej, niz jako mozdiutkie dziewczyny:) No mamy z ograniczonym zakresie :-)) Wiem, że malujące się kobiety tez radzą sobie z upływem czasu, ale wiem tez, że nie wszystkie (kolezanka kosmetyczka.....opowiada czasem o klientkach i ich podejściu do urody). > Hmmm a pomyslałas o spiewakach, którzy pzrygotowali ten spektakl? Niednbaly > strój jest objawem braku szacunku dla gospodarzy, czy wykonawców. Poszłabyś w > starych jeansach na czyjes wesele? Przepraszam, ale w czasie przedstawienia nie wchodze na scenę :-))) więc śpiewacy mnie nie widzą. I moj szacunek nie wyraża się moim strojem (zazwyczaj). Matko kochana - gadasz jak mój teśc :-)))) Nie poszłabym na czyjes wesele w starych portkach (to cholerne wychowanie...) ale nie miałabym nie przeciwko takim portkom na gościach na moim weselu. > No, zalezy jaki teatr, bo, jak plenerowy ...Niemniej uwazam,z e aktorom , scnie nalezy się szacunek obajawiony pzrynajmniej pzryzwoitym, wizytowym strojem. Kora szacunek strojem???? Aktorom na scenie??? Nie, to nieporozumienie. Tak jak egzaminach- ocenę mam dostać za wiadomości, a nie za strój. > Słusznie, pamietaj, ze zawsze mozesz się noe zgodzić ! Nie zawsze - jak trafię do kroniki kryminalnej, albo będę z Forumiskiem protestowac przeciwko "obowiązkowym pasom bezpieczeństwa", to nikt nie będzie mnie pytal o zgodę na filmowanie ;-))))) M. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub braku . 14.02.06, 01:36 maika7 napisała: > :-)) patrzę na ludzi chyba nieco inaczej :-) Czasem mankament dodaje uroku, > czegoś charakterystycznego,powoduje, że twarz staje sie ciekawa - pomimo zbyt > blisko osadzonych oczu, rzadkich włosów, krzywych zębów i uszu jak wachlarze. > Chyba to zalezy od osobowości własciciela tych "mankamentów". Maiko, przepraszam, jest chorernie :) późno a Ty niestety bardzo upraszczasz:( Niewielu jest chyba ludzi, którzy w innych widza TYLKO urode, zcy wygląd, albo TYLKO osobowość :) nie czarujmy sie :) pierwsze wrazenie czliwieka jest wzrokowe (doroslego i nie będącego niewidomym, oczywiscie). oczywiscie, ze krzywe zeby dobtrego kumpla, czy nieznanego zclowieka mi nie przeszkadzaja, ale śą i doprawdy od tych ludzi którzy je maja zalezy stosunek do nich. > > w > > zasadzie TYLKO od niego, te ktore zawsze były w swiatłąch jupiterow. Pozo > stale > > godzą sie zupływem lat, mało tego niektóre wyglaadają lepiej, jak wspomni > ałam > > wyzej, niz jako mozdiutkie dziewczyny:) > > No mamy z ograniczonym zakresie :-)) Jak na wszystko Maiko:) > Wiem, że malujące się kobiety tez radzą sobie z upływem czasu, ale wiem tez, że > nie wszystkie (kolezanka kosmetyczka.....opowiada czasem o klientkach i ich > podejściu do urody). Maiko, skrajne osoby sa i beda zawsze. zdarzają sie tacy, co sie chronicznie nie myją, zdarzaja osoby bezkrytyczne, zdarzają i takie, ktore oxczekuja od fryzjera , zcy kosmetyczki tudziez krawca cudu :) Załoze się, ze te sa namolne dla koleżanki - kosmetyczki. Kobieta powinna umiec wydobyć swoje piękno i wewnętrzne i zewnetrzne w kazym wieku, a niektóre panie tego nie rozumieją. I to wcale nie znak naszych czasów , bo o ubierających sie jak mode dziewczęta kobietach po 40 stce zcytałam w podreczniku SV sprzed II wojny swiatowej. Są ludzie (i mjezzcyżni i kobiety) przeświadczeni, ze sekret bycia urodziwym polega na ...zatrymaniu na sile młodości. Tymczasem polega włąśnie na umiejsetnosci wydobywania piekna zewnetrznego i wewnetzrznego takze w KAZDYM wieku, stosownie do doswiadczenia, życia itepe. Tacy ludzie "czczący"młodosc bedą żądać zrobienia z 50 - latki 20 latki w gabinecie kosmetycznym, bedą sie aktowac ponad miare tym i tamtym, a nie zatrzymaja młodosci ciała (ducha można, jak sie chce) i choćby kosmetyczka, chirurg i ktkoliwke zdzialali cuda bedą niezadowoleni, bo sa starz w srodku, zgodrzkniali, wsciekli i tej wewnetrznej starości ducha nie odmlodzi no zabieg kosmetyczny, ni skalpel, to chotroba duszy :( > > > Hmmm a pomyslałas o spiewakach, którzy pzrygotowali ten spektakl? Niednba > ly > > strój jest objawem braku szacunku dla gospodarzy, czy wykonawców. Poszłab > yś w > > starych jeansach na czyjes wesele? > > Przepraszam, ale w czasie przedstawienia nie wchodze na scenę :-))) więc > śpiewacy mnie nie widzą. I moj szacunek nie wyraża się moim strojem (zazwyczaj) A mój równiwez strojem, mamy widocznie inne podejscie do sparwy. Daruj, ale nie przyszłabym na spotkanie z ambasadorem, czy premuerem w jeansach. No tak mam . > . > Matko kochana - gadasz jak mój teśc :-)))) Musi byc milym czlowiekiem :) > Nie poszłabym na czyjes wesele w starych portkach (to cholerne wychowanie...) > ale nie miałabym nie przeciwko takim portkom na gościach na moim weselu. Możliwe. Maiko, czlowiek nie musi trzym,ać sie konwenasów (poza pracą niekiedy), ale niemniej, nie obrazajac Cię, mam inne pojecie o wyrażaniu szacunku. Choc do kosciool;a chodze rzadko nie zakladam tam szortów, mini i dekoltu do pasa, nawet podczas upału. Szacunek nalezy się wielu ludziom i miejscom, nie tylko pn. ksiezdu, czy kosciołowi, wg mnie oczywiscie. > > > No, zalezy jaki teatr, bo, jak plenerowy ...Niemniej uwazam,z e aktorom , > scnie nalezy się szacunek obajawiony pzrynajmniej pzryzwoitym, wizytowym stroje > m. > > Kora szacunek strojem???? Aktorom na scenie??? Nie, to nieporozumienie. wg Ciebie, ja uwazam inaczej i pozwól, ze bede mimo Twoich zapewnień stosować sie do swoich przekonań. > Tak jak egzaminach- ocenę mam dostać za wiadomości, a nie za strój. Nikt nie daje ocen za strój na egzaminach Maiko. Studiowałam na 2. dobrych uczelniach i jakos sobie nie przypominam noty za odziez::) Niemniej na egzamin obowiazywał mnie strój wyjsciowy, tak samo, jak na absolutorium , czy obrone, mature i takie tam :) Nie przypominam sobie też egzaminu u nikogo w trampkach i kufajce np. > > > Słusznie, pamietaj, ze zawsze mozesz się noe zgodzić ! > > Nie zawsze - jak trafię do kroniki kryminalnej, albo będę z Forumiskiem > protestowac przeciwko "obowiązkowym pasom bezpieczeństwa", to nikt nie będzie > mnie pytal o zgodę na filmowanie ;-))))) > Maiko, zaufaj mi:) Na przedstawianei swojego wizerunku, nazwiska a nawetnagranie najbanalnijeszj wypowiezdi o pogodzie mozesz nie wyrazić zgody. :) Ostatnio zrobiłam pare fot chuliganom - kibolom na hali sportowej, dobre ostre foty, ale buzie poszly "rozmyte". Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub br 14.02.06, 09:05 > Maiko, przepraszam, jest chorernie :) późno a Ty niestety bardzo upraszczasz:( > Niewielu jest chyba ludzi, którzy w innych widza TYLKO urode, zcy wygląd, albo > TYLKO osobowość :) nie czarujmy sie :) pierwsze wrazenie czliwieka jest wzrokow > e > (doroslego i nie będącego niewidomym, oczywiscie). oczywiscie, ze krzywe zeby > dobtrego kumpla, czy nieznanego zclowieka mi nie przeszkadzaja, ale śą i > doprawdy od tych ludzi którzy je maja zalezy stosunek do nich. Kora, to nie uproszczenie - to tkwiący we mnie bunt na ocenianie przez pryzmat "powłoki". Patrzenie mu w zeby, na paznokcie, na odrosty na włosach itd. Fakt roznimy sie - i nie jest moją intencja zmienianie Ciebie. Raczej pokazanie, ze roznie można patrzec na tę samą sprawę. > Maiko, skrajne osoby sa i beda zawsze. zdarzają sie tacy, co sie > chronicznie nie myją, zdarzaja osoby bezkrytyczne, zdarzają i takie, ktore > oxczekuja od fryzjera , zcy kosmetyczki tudziez krawca cudu :) Załoze się, ze te > sa namolne dla koleżanki - kosmetyczki. Kobieta powinna umiec wydobyć swoje > piękno i wewnętrzne i zewnetrzne w kazym wieku, a niektóre panie tego nie > rozumieją. I to wcale nie znak naszych czasów , bo o ubierających sie jak mode > dziewczęta kobietach po 40 stce zcytałam w podreczniku SV sprzed II wojny > swiatowej. Są ludzie (i mjezzcyżni i kobiety) przeświadczeni, ze sekret bycia > urodziwym polega na ...zatrymaniu na sile młodości. Tymczasem polega włąśnie na > umiejsetnosci wydobywania piekna zewnetrznego i wewnetzrznego takze w KAZDYM > wieku, stosownie do doswiadczenia, życia itepe. Tacy ludzie "czczący"młodosc > bedą żądać zrobienia z 50 - latki 20 latki w gabinecie kosmetycznym, bedą sie > aktowac ponad miare tym i tamtym, a nie zatrzymaja młodosci ciała (ducha można, > jak sie chce) i choćby kosmetyczka, chirurg i ktkoliwke zdzialali cuda bedą > niezadowoleni, bo sa starz w srodku, zgodrzkniali, wsciekli i tej wewnetrznej > starości ducha nie odmlodzi no zabieg kosmetyczny, ni skalpel, to chotroba duszy :( Jasne, skrajnosci są zawsze. Tak jak są ludzie, którzy nie chcą wydobywac swojego piekna wewnetrznego ani zewnetrznego - i mają do tego prawo. Bo nie jest to koniecznośc. > A mój równiwez strojem, mamy widocznie inne podejscie do sparwy. Daruj, ale nie > przyszłabym na spotkanie z ambasadorem, czy premuerem w jeansach. No tak mam . To zalezy z jakim ambasadorem i z jakim premierem i na jakie spotkanie. Tak, do sprawy szacunku mamy odmienne podejście. Aha - premier przez sam fakt bycia premierem nie uzyskuje mojego szacunku. > Musi byc milym czlowiekiem :) Jest bardzo miłym i bardzo dobrym człowiekiem - i bardzo go lubię - mimo różnic w naszym patrzeniu na "wystrój zewnętrzny do teatru" :-) > Możliwe. Maiko, czlowiek nie musi trzym,ać sie konwenasów (poza pracą niekiedy), > ale niemniej, nie obrazajac Cię, mam inne pojecie o wyrażaniu szacunku. Choc d > o kosciool;a chodze rzadko nie zakladam tam szortów, mini i dekoltu do pasa, nawet podczas upału. Szacunek nalezy się wielu ludziom i miejscom, nie tylko pn. > ksiezdu, czy kosciołowi, wg mnie oczywiscie. Tak - na to wygląda, że do szacunku mamy odmienne podejście. > wg Ciebie, ja uwazam inaczej i pozwól, ze bede mimo Twoich zapewnień stosować > sie do swoich przekonań. Kora - nie pisałam nigdzie, że moje podejscie jest lepsze, ani, ze powinnaś sie zmienić. To, że jesteśmy inne jest tylko i wyłącznie stwierdzeniem faktu - i możliwością poznania sposobu myślenia i odbierania świata przez Ciebie i mnie. > Nikt nie daje ocen za strój na egzaminach Maiko. Studiowałam na 2. dobrych > uczelniach i jakos sobie nie przypominam noty za odziez::) Niemniej na egzamin > obowiazywał mnie strój wyjsciowy, tak samo, jak na absolutorium , czy obrone, > mature i takie tam :) Nie przypominam sobie też egzaminu u nikogo w trampkach i> kufajce np. Czasmai daje - o czym pewnie obie wiemy. Tak jak czasem dostaje sie pozytywną ocenę za sam fakt bycia kobietą lub mężczyzną - świat naukowców to świat przedziwnych osobowości :-))) Nie pamietam w czym chodziłam na egzaminy, ale pewnie ubierałam na siebie cos "konwencjonalnego", tak jak staram się - jak musze powiedziec cos większemu gronu słuchaczy - ubrac się tak, żeby skupic uwage słuchających na tym co mówie, a nie na tym jak wyglądam :-)) Czyli - dostosowuję się. Ale tam gdzie jestem "tłumem" - juz niekoniecznie. > Maiko, zaufaj mi:) Na przedstawianei swojego wizerunku, nazwiska a nawetnagranie > najbanalnijeszj wypowiezdi o pogodzie mozesz nie wyrazić zgody. :) > Ostatnio zrobiłam pare fot chuliganom - kibolom na hali sportowej, dobre ostre > foty, ale buzie poszly "rozmyte" Nie umiem Ci zaufac - bo nie sądzę, zeby pytano ludzi z wszelkich parad czy chcą byc fotografowani, ludzi siedzacych czy szalejących na koncertach tez raczej o to nie pytają. Więc istnieje możliwośc, że znajdę sie w telewizji z wyraźną twarzą bez mojej zgody. :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub br 14.02.06, 11:35 maika7 napisała: > > Kora, to nie uproszczenie - to tkwiący we mnie bunt na ocenianie przez pryzmat > "powłoki". Patrzenie mu w zeby, na paznokcie, na odrosty na włosach itd. Maiko, jak pisałam nikt rozsądny nie ocenia ludzi właśnie po tym li tylko, ale prawie każdy WIDZI. Jest taka zasada, ze skoro ktoś nie umie zadbac o siebie, i swój wizerunek, to jak np. zadba o wizerunek firmy, czy urzedu? Miałąbyś zaufanie do niechlujnego adwokata, albo rozczochranego fryzjera, zaniedbanej kosmetyczki, czy ubranej jak prostytutki pracownicy banku? > Fakt roznimy sie - i nie jest moją intencja zmienianie Ciebie. Raczej pokazanie > , > ze roznie można patrzec na tę samą sprawę. OK :) > > niezadowoleni, bo sa starz w srodku, zgodrzkniali, wsciekli i tej wewnetr > znej > > starości ducha nie odmlodzi no zabieg kosmetyczny, ni skalpel, to chotrob > a > duszy :( > > Jasne, skrajnosci są zawsze. Tak jak są ludzie, którzy nie chcą wydobywac > swojego piekna wewnetrznego ani zewnetrznego - i mają do tego prawo. Bo nie jes > t > to koniecznośc. Dla otoczenia to obojetne, dla samego człowieka - wazne jest poczucie własnej wartości, a ttrakyjnosci (nie tylko i nie jedynie - fizycznej). Nie wiem czy wiesz, ale brak dbałosci o siebie i brak zainteresowania podobaniem sie ludziom (nie chodzi o podobanie sie li tylko damsko - męskie) jest jednym z pierwszych osiowych objawów schizofrenii :( jak również występuje w depresji. To naturalnie nei znaczy, ze człowiek, któremu nie zalezy na akceptacji innych zaraz ma depresję, czy schizo, ale świadczy too rozchwianej psychice, oczywiscie akceptacja jest wazna w grupie dla kogoś autorytatywnej, nie globalnie :) Podobnie na zwiazki w tym małzeńśkie (a zwłaszcza takie, lub temu podobne) dovbrze nie wpływa olanie spraw atrakcyjności fizycznej i dbałości o siebie i nie chodzi wcale o zatrzymywanie młodosci na siłe, skalpel itepe:) ale zwyczajnie o .. bycie apetycznym/ą dla partnera/rki. > > > A mój równiwez strojem, mamy widocznie inne podejscie do sparwy. Daruj, a > le > nie > przyszłabym na spotkanie z ambasadorem, czy premuerem w jeansach. No > tak > mam . > > To zalezy z jakim ambasadorem i z jakim premierem i na jakie spotkanie. No to fakt akurat, ale bardziej nie z jakim premierem, czy ambasadorem, ale gdzie i w jakich oklicznociach :) Tak, do > sprawy szacunku mamy odmienne podejście. Aha - premier przez sam fakt bycia > premierem nie uzyskuje mojego szacunku. W tym przypadku chodzi o szacunek dla urzedu niekoniecznie musi on oznaczać, ze ten konkretny człowiek jest pzrze Ciebie lubiany i darzony wielkim szacunkiem. > > Musi byc milym czlowiekiem :) > > Jest bardzo miłym i bardzo dobrym człowiekiem - i bardzo go lubię - mimo różnic > w naszym patrzeniu na "wystrój zewnętrzny do teatru" :-) Ja go rozumiem :) > > > > > ksiezdu, czy kosciołowi, wg mnie oczywiscie. > > Tak - na to wygląda, że do szacunku mamy odmienne podejście. :) > > > wg Ciebie, ja uwazam inaczej i pozwól, ze bede mimo Twoich zapewnień stos > ować > > sie do swoich przekonań. > > Kora - nie pisałam nigdzie, że moje podejscie jest lepsze, ani, ze powinnaś sie > zmienić. To, że jesteśmy inne jest tylko i wyłącznie stwierdzeniem faktu - i > możliwością poznania sposobu myślenia i odbierania świata przez Ciebie i mnie. > >Owszem :) > > Nie przypominam sobie też egzaminu u nikogo w tramp > kach > i> kufajce np. > > Czasmai daje - o czym pewnie obie wiemy. Musze z przyjemnością przyznac, ze przez całe studia jedne i drugie nie optrzymałam oceny niższej, ani wyższej od tej której oczekiwałam (pzrynajmniej opcjonalnie:) za strój, czy płeć , z czego, zważywszy na owe oceny , nie chwaląc sie jestem dumna :) Tak jak czasem dostaje sie pozytywną > ocenę za sam fakt bycia kobietą lub mężczyzną - świat naukowców to świat > przedziwnych osobowości :-))) Bo ja wiem, bez pzresady ... > > Maiko, zaufaj mi:) Na przedstawianei swojego wizerunku, nazwiska a nawetn > agranie > > najbanalnijeszj wypowiezdi o pogodzie mozesz nie wyrazić zgody. :) > > Ostatnio zrobiłam pare fot chuliganom - kibolom na hali sportowej, dobre > ostre > > foty, ale buzie poszly "rozmyte" > > Nie umiem Ci zaufac - bo nie sądzę, zeby pytano ludzi z wszelkich parad czy chc > ą > byc fotografowani, ludzi siedzacych czy szalejących na koncertach tez raczej o > to nie pytają. Więc istnieje możliwośc, że znajdę sie w telewizji z wyraźną > twarzą bez mojej zgody. Owszem, ale pamiętaj, ze w zasadzie w każdej innej sytuacji mozesz sie nie zgodzić w tej zresztą też- podejśc w przerwie koncertu do operatowra, czy dziennikarza i pwoeizdieć, ze niekoniecznie sie zgadzasz .. > Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub br 14.02.06, 12:04 > Maiko, jak pisałam nikt rozsądny nie ocenia ludzi właśnie po tym li tylko, ale > prawie każdy WIDZI. Jest taka zasada, ze skoro ktoś nie umie zadbac o siebie, i > swój wizerunek, to jak np. zadba o wizerunek firmy, czy urzedu? Miałąbyś > zaufanie do niechlujnego adwokata, albo rozczochranego fryzjera, zaniedbanej > kosmetyczki, czy ubranej jak prostytutki pracownicy banku? No właśnie mam chyba "mankament niewidzenia odzienia" - zazwyczaj nie mam pojęcia po rozmowie, kto w co byl ubrany, itd... Chyba, ze jakos szczegolnie czyms sie wyróżnil - ekstrawagancko :-) Nie wiem czy podobnie rozumiemy słowa "nichlujny, zaniedbany itp. Zakładam, ze byliby czyści.... Rozczochrany - fryzjer "nie robi", jesli potrafi mnie porzadnie obciąć. Panie w banku - nie mam pojecia jak sa ubrane :-))) Chodze do baku, ale zawsze jestem obslugiwana na tyle kompetentnie, ze nie wnikam w stroje :-) No, nic, zostawmy to :-) wiemy obie, że pewne roznice miedzy nami tu istnieją :-) > Dla otoczenia to obojetne, dla samego człowieka - wazne jest poczucie własnej > wartości, a ttrakyjnosci (nie tylko i nie jedynie - fizycznej). Nie wiem czy > wiesz, ale brak dbałosci o siebie i brak zainteresowania podobaniem sie ludziom > (nie chodzi o podobanie sie li tylko damsko - męskie) jest jednym z pierwszych > osiowych objawów schizofrenii :( jak również występuje w depresji. Chyba nie jestem szczególnie zainteresowana podobaniem sie ludziom. Dbam o siebie (przynajmniej tak mniemam), ale głownie dla siebie. Depresja raczej nie jestem zagrożona - prędzej schizofrenią. - Jesli w ogóle :-) >>To naturalnie > nei znaczy, ze człowiek, któremu nie zalezy na akceptacji innych zaraz ma > depresję, czy schizo, ale świadczy too rozchwianej psychice, oczywiscie > akceptacja jest wazna w grupie dla kogoś autorytatywnej, nie globalnie :) > Podobnie na zwiazki w tym małzeńśkie (a zwłaszcza takie, lub temu podobne) > dovbrze nie wpływa olanie spraw atrakcyjności fizycznej i dbałości o siebie i > nie chodzi wcale o zatrzymywanie młodosci na siłe, skalpel itepe:) ale > zwyczajnie o .. bycie apetycznym/ą dla partnera/rki. Ale, czekaj - chęc bycia akceptowanym, a chęc spodobania sie komus to dla mnie nieco odmienne rzeczy. Chciałabym byc akceptowana nie za wygląd. Bo opakowanie, jak opakowanie, zawsze może sie "zepsuc". > W tym przypadku chodzi o szacunek dla urzedu niekoniecznie musi on oznaczać, ze> ten konkretny człowiek jest pzrze Ciebie lubiany i darzony wielkim szacunkiem. Dlaczego mam szanować jakiś urząd???? > Ja go rozumiem :) :-))) ja też, ale on też mnie rozumie :-))) > Musze z przyjemnością przyznac, ze przez całe studia jedne i drugie nie > optrzymałam oceny niższej, ani wyższej od tej której oczekiwałam (pzrynajmniej > opcjonalnie:) za strój, czy płeć , z czego, zważywszy na owe oceny , nie chwaląc sie jestem dumna :) :-) Ja dwa razy otrzymalam wyższą - nie byłam wyjątkiem - nikt z naszego roku chyba nie zasłużył na pozytywna z tego nielubianego przez nas przedmiotu. Niższą też - pan nie lubil bardzo pań. Z ocen nie byłam dumna, ale przez jakis czas utrzymywałam się ze stypendium za nie :-))) > Bo ja wiem, bez pzresady ... Dziwne - to znaczy "oryginalne" - w szerokim tego słowa znaczeniu - od niebezpiecznych dla studentów frustratów i zakompleksionych chamów, po ludzi, przed ktorymi chylę czoło z szacunkiem. Cała gama. > Owszem, ale pamiętaj, ze w zasadzie w każdej innej sytuacji mozesz sie nie > zgodzić w tej zresztą też- podejśc w przerwie koncertu do operatowra, czy > dziennikarza i pwoeizdieć, ze niekoniecznie sie zgadzasz .. :-) dzieki :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Wg mnie strój tez świadczy o szacunku, lub br 14.02.06, 13:03 Wtrace moje dwa grosze do Waszej dyskusji. W moim zyciu poznalam tak ludzi "niekonwencjonalnych", ktorzy nie wiele sobie robili ze stroju, lecz doslownie bilo z nich ich wnetrze. Mam kolezanke, ktora sie nie maluje, nosi zuzyte ciuchy, ale wszystko co nosi i jak nosi sprawia, ze wyglada ona lepiej, ciekawiej niz nie jedna kobieta o ktorej mozna powiedziec ze jest "jak z zurnala". Znam tez ludzi, ktorym nie pomoze nawet garnitur Armaniego, bo i tak wylazi z nich jakas pustka, prostactwo. Oczywiscie dbalosc o siebie jest obowiazkiem kazdego czlowieka, dlatego nie znajduje usprawiedliwienia dla zepsutych zebow, czy brudnych paznokci. Nie znajduje tez usprawiedliwienia dla tych, ktorzy za wszelka cene chca szokowac. Uwazam, ze wnetrze powinno harmonizowac z ubiorem, ubior w koncu musi byc nasza druga skora, nie pancerzem. Sama w ubiorze preferuje "understatement". Proste, stonowane rzeczy dobrego kroju i jakosci. Ciuchy sa dla mnie, nie ja dla ciuchow wiec to ja musze sie w nich dobrze czuc. (przed kompem najlepiej czuje sie w jeansach, swetrze i pantoflach :-) ) Sa oczywiscie miejsca i okazje, na ktore nalezy sie odswietnie ubrac, ale uwazam, ze tez zawsze szukajac kompromisu miedzy "soba" a "okazja". Zyjac w spolecznosci musimy sie dostosowac do regul tej spolecznosci.Aby te reguly lamac tworzac nowe, trzeba czegos wiecej niz wygladu, trzeba OSOBOWOSCI. Dlatego dla mnie minister P. urzedujacy w swetrze byl zalosnym dowodem wlsanego uporu i zniewolenia wlasnymi normami,a nie kims, kto lamie normy. Podobnie jak osoba ktora MUSI miec pewne ciuchy takiej a nie innej marki jest zniewolona normami. Zauwazcie, ze osoby, ktore najlepiej wygladaja emanuja jakas naturalnoscia , harmonizuja z ciuchami jakie nosza. I to jest caly sekret... Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Mario :-) 15.02.06, 08:46 W duzym stopniu chyba podchodze podobnie do "problemu" strój. Z drobnymi róznicami. Minister w swetrze jesli jest dobrym ministerem "mi nie robi". Nie musi być "osobowością" musi być 'własciwym fachowcem na właściwym miejscu". No i ubiór drugiego człowieka na tyle mnie nie interesuje, że nie musi według mnie z niczym harmonizować - ba według mnie może nieharmonizować, a według noszącego własnie harmonizuje :-) Nie wnikam też w zepsute zęby - bo i po co? :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario :-) 15.02.06, 16:15 maika7 napisała: > W duzym stopniu chyba podchodze podobnie do "problemu" strój. Z drobnymi > róznicami. Minister w swetrze jesli jest dobrym ministerem "mi nie robi". Nie > musi być "osobowością" musi być 'własciwym fachowcem na właściwym miejscu". Uwazam, ze jest cos takiego, jak stroj sluzbowy, w wypadku ministra jest to garnitur , koszula i krawat i taki stroj sluzbowy powinien ministra w jego godzinach pracy obowiazywac. Policjant, strazak, zolnierz, tramwajarz , kolejarz na sluzbie nosi mundur, lekarz czy opielegniarka zakladaja fartuch, listonosz nosi czapke, ksiadz sutanne, a minister garnitur. > No i ubiór drugiego człowieka na tyle mnie nie interesuje, że nie musi według > mnie z niczym harmonizować - ba według mnie może nieharmonizować, a według > noszącego własnie harmonizuje :-) > > Nie wnikam też w zepsute zęby - bo i po co? Ja uwazam ze wyglad czlowieka przyczynia sie do wygladu otoczenia. To my sami kreujemy nasze otoczenie. I tak, jak dbamy o to, aby nasze mieszkania byly czyste, ladnie urzadzone, nasze ulice uporzadkowane, nasze parki kwitnace, nasze zabytki odrestaurowane, tak musimy dbac o nasz wyglad, o nasza czystosc, o nasze zeby, o nasze wlosy, ubrania. To nie ma nic wspolnego z moda itp. tylko ze zwykla estetyka. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Mario :-) 15.02.06, 16:31 > Uwazam, ze jest cos takiego, jak stroj sluzbowy, w wypadku ministra jest to > garnitur , koszula i krawat i taki stroj sluzbowy powinien ministra w jego > godzinach pracy obowiazywac. > Policjant, strazak, zolnierz, tramwajarz , kolejarz na sluzbie nosi mundur, > lekarz czy opielegniarka zaklada Ok - mamy inne zdanie na temat "wystroju zewnętrznego" ministra :-) Mi sweter na ministrze nie wadzi. > Ja uwazam ze wyglad czlowieka przyczynia sie do wygladu otoczenia. To my sami > kreujemy nasze otoczenie. I tak, jak dbamy o to, aby nasze mieszkania byly > czyste, ladnie urzadzone, nasze ulice uporzadkowane, nasze parki kwitnace, > nasze zabytki odrestaurowane, tak musimy dbac o nasz wyglad, o nasza czystosc, > o nasze zeby, o nasze wlosy, ubrania. To nie ma nic wspolnego z moda itp. tylko> ze zwykla estetyka. Mario - widamo, że o gustach trudno mówić. I co innego bywa esetyczne dla innych osób. Oczywiście smieci w lasach - raża mni, ale juz np. kwestia dbałości o park wiejski, w mojej wsi budziła rozne kontrowersje i nieporozumienia. Esteci narzekają na nieuporządkowane trawniki, a biolodzy zachwycają się bogactwem roślin, grzybów i zwierząt żyjących tu właśnie dzięki takiemu stanowi trawników.... Stopień dbałości o swój wygląd uważam za wyraz indywidualnej potrzeby człowieka a nie konieczność wynikającą z szeroko pojętej esetyki. :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario :-) 15.02.06, 17:38 maika7 napisała: > Mario - widamo, że o gustach trudno mówić. I co innego bywa esetyczne dla innyc > h > osób. Oczywiście smieci w lasach - raża mni, ale juz np. kwestia dbałości o par > k > wiejski, w mojej wsi budziła rozne kontrowersje i nieporozumienia. Esteci > narzekają na nieuporządkowane trawniki, a biolodzy zachwycają się bogactwem > roślin, grzybów i zwierząt żyjących tu właśnie dzięki takiemu stanowi trawników Ale przypuszczam, ze i jedni i drudzy zgadzaja sie do tego, ze smieci, potluczone szklo, puszki po piwie, stare zelestwa czy opony nie maja tam miejsca, prawda? Esteci i biolodzy prowadza w tym wypadku dyskusje co do.... mody:-) nie co do estetyki. W przeniesieniu na wyglad czlowieka- nie wazne jaki styl ktos preferuje, wazne zeby w tym stylu byl zadbany, estetyczny. > Stopień dbałości o swój wygląd uważam za wyraz indywidualnej potrzeby człowieka > a nie konieczność wynikającą z szeroko pojętej esetyki. Jasne, ale z pewnoscia tak, jak przyjemniej jest Ci przebywac w czystym, milym pomieszczeniu, tak i przyjemniej jest Ci rozmawiac z czystym, zadbanym czlowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Mario :-) 15.02.06, 18:08 > Ale przypuszczam, ze i jedni i drudzy zgadzaja sie do tego, ze smieci, > potluczone szklo, puszki po piwie, stare zelestwa czy opony nie maja tam > miejsca, prawda? Mam nadzieję :-))) > Esteci i biolodzy prowadza w tym wypadku dyskusje co do.... mody:-) nie co do > estetyki. > W przeniesieniu na wyglad czlowieka- nie wazne jaki styl ktos preferuje, wazne > zeby w tym stylu byl zadbany, estetyczny. No chyba własnie nie. Często słysze zdanie wypowiadane z dezaprobatą, że park jest "nieuporządkowany i zaniedbany". Bo jest w dużej części zniedbany (część parku nie jest dostępna dla odwiedzających i rządzi sie "swoimi prawam"). No i tłumaczymy o roli martwego drewna w ekosystemach, o ważności nie usuwania złamanych konarów, o pozostawianiu stert gałęzi i liści itp. Nie o mode chodzi tylko o budzenie świadomości jaką przyrodniczą rolę odgrywają "wyspy" lasu w krajobrazie odlesionym. > W przeniesieniu na wyglad czlowieka- nie wazne jaki styl ktos preferuje, wazne > zeby w tym stylu byl zadbany, estetyczny. JUz wiemy, że w sprawie estetyki wyglądu ministrów róznimy się nieco :-)))Czysty Pan Minister w swetrze w pracy jest dla mnie estetyczny, dla Ciebie - nie :-))) > Jasne, ale z pewnoscia tak, jak przyjemniej jest Ci przebywac w czystym, milym > pomieszczeniu, tak i przyjemniej jest Ci rozmawiac z czystym, zadbanym > czlowiekiem. To zalezy o czym będziemy rozmawiać. Rozmowa z niechlujnym brudasem może okazać się najważniejszą w życiu. :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario :-) 15.02.06, 18:56 maika7 napisała: > > No chyba własnie nie. Często słysze zdanie wypowiadane z dezaprobatą, że park > jest "nieuporządkowany i zaniedbany". Bo jest w dużej części zniedbany (część > parku nie jest dostępna dla odwiedzających i rządzi sie "swoimi prawam"). No i > tłumaczymy o roli martwego drewna w ekosystemach, o ważności nie usuwania > złamanych konarów, o pozostawianiu stert gałęzi i liści itp. Nie o mode chodzi > tylko o budzenie świadomości jaką przyrodniczą rolę odgrywają "wyspy" lasu w > krajobrazie odlesionym. Wiesz, park ma to do siebie, ze jest miejscem publicznym i jako taki powinien byc przejrzysty a nie dziki. > JUz wiemy, że w sprawie estetyki wyglądu ministrów róznimy się nieco :-))) Czyst > y > Pan Minister w swetrze w pracy jest dla mnie estetyczny, dla Ciebie - nie :- ))) Pan minister w swetrze moze byc estetyczny, ale w pracy, czyli na sluzbie, powinien zakladac mundurek :-) > To zalezy o czym będziemy rozmawiać. Rozmowa z niechlujnym brudasem może okazać > się najważniejszą w życiu. Powiedz, co takiemu, kto potrafi tak interesujaco rozmawiac szkodzi zyby sie umyc i uczesac? Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Mario :-) 15.02.06, 19:22 > Wiesz, park ma to do siebie, ze jest miejscem publicznym i jako taki powinien > byc przejrzysty a nie dziki. To zalezy czy ma służyc wyłącznie do spacerów po alejkach dla ludzi czy stanowic jedyną w okolicy ostoję najlepiej zachowanego lasu grądowego (park ma 20 ha). Prawdę mówiąc spacerowicze i ich wrazliwośc estetyczna są dla mnie mniej istotne od saren, dzików, wiewiórek, jeży, kun i itd... tu żyjących. A także największej w okolicy populacji ropuchy zwyczajnej i innych takich. Uwaga - spotkałaś fankę ochrony róznorodności biologicznej na terenach rolniczych :-))) Puszcza Białowieska tez jest miejscem publicznym.... > Pan minister w swetrze moze byc estetyczny, ale w pracy, czyli na sluzbie, > powinien zakladac mundurek :-) Pan Minister powinien dobrze "ministrować". Dobremu Ministrowi w naszym kraju gotowa jestem wybaczyć nawet kapielówki podczas konferencji prasowej i w pracy :-)))) Rozumiem, ze jestem w mniejszości :-))) > Powiedz, co takiemu, kto potrafi tak interesujaco rozmawiac szkodzi zyby sie > umyc i uczesac? Nie wiem, - bywam dobrze wychowaną panienką i nie zadaję nieznajomym takich pytań ;-)) Mario - nie jest moja intencja propagowanie brudu i niechlujstwa, tylko próba zwrócenia uwagi, że czasem ten brud przykrywa diament i możemy przejśc obok odwracajac z niesmakiem głowę :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario :-) 16.02.06, 08:39 maika7 napisała: > To zalezy czy ma służyc wyłącznie do spacerów po alejkach dla ludzi czy stanowi > c > jedyną w okolicy ostoję najlepiej zachowanego lasu grądowego (park ma 20 ha). > Prawdę mówiąc spacerowicze i ich wrazliwośc estetyczna są dla mnie mniej istotn > e > od saren, dzików, wiewiórek, jeży, kun i itd... tu żyjących. A także największe > j > w okolicy populacji ropuchy zwyczajnej i innych takich. Uwaga - spotkałaś fankę > ochrony róznorodności biologicznej na terenach rolniczych :-))) A nie da sie jednego z drugim pogodzic? Spacerow po sciezkach na ktorych mozna spotykac jeze i wiewiorki? Przy okazji, Maiko, pochwale sie jaki park mamy w naszym miescie- najwiekszy w Europie, 240 ha: de.wikipedia.org/wiki/Bergpark_Wilhelmsh%C3%B6he > Puszcza Białowieska tez jest miejscem publicznym.... Puszcza to puszcza, park to park:-) > Pan Minister powinien dobrze "ministrować". Dobremu Ministrowi w naszym kraju > gotowa jestem wybaczyć nawet kapielówki podczas konferencji prasowej i w pracy > :-)))) Rozumiem, ze jestem w mniejszości :-))) Pan ministre w kapielowkach podczas konferencji prasowej wzbudzalby moja troske o jego zdrowie psychiczne:-) > Nie wiem, - bywam dobrze wychowaną panienką i nie zadaję nieznajomym takich > pytań ;-)) Mario - nie jest moja intencja propagowanie brudu i niechlujstwa, > tylko próba zwrócenia uwagi, że czasem ten brud przykrywa diament i możemy > przejśc obok odwracajac z niesmakiem głowę :-) Maiko, rozumiem, ze czasem moze sie zdarzyc, ze jakis bezdomny, mieszkajacy na ulicy czlowiek jest takim "diamentem".Albo jakis chory, zdany tylko na siebie samego ma ograniczony dostep do wody i srodkow czystosci i dlatego jest brudny. Wszyscy inni nie maja zadnego powodu do tego aby byc brudni, ani zadnego usprawiedliwienia na to, ze sa brudasami. > > Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Mario :-) 16.02.06, 10:15 > A nie da sie jednego z drugim pogodzic? Spacerow po sciezkach na ktorych mozna > spotykac jeze i wiewiorki? No właśnie usiłujemy - jest część udostępniona z alejkami wygrabionymi i czasem koszonymi trawnikami (czasem, bo po lęgach ptakow) i część niedostępna. Zresztą jak będziesz u Mamy, to możesz sobie zrobić wycieczkę krajoanawczą i wpaść do naszej wioski - 50 km od Poznania to sama zobaczysz :-))) > Przy okazji, Maiko, pochwale sie jaki park mamy w naszym miescie- najwiekszy w > Europie, 240 ha: > de.wikipedia.org/wiki/Bergpark_Wilhelmsh%C3%B6he Taż pisałam, że ja po niemiecku nie umiem :-(((( Wygląda imponująco :-))) Chociaż - nie wiem czy byłaś w Puszczy Bukowej pod Szczecinem. Otóż - ponieważ las ten przylega praktycznie bezpośrednio do miasta Niemcy zrobili z niego (dawniej...) laso-park - z kawiarenkami, dróżkami brukowanymi, wodospadzikami itp, itd... Są jeszcze ślady tej działalności. Teraz las ten w dużej cześci jest objęty ochroną rezerwatową i na szczęscie o kawiarenkach i parkingach tam chyba nikt nie myśli (są szlaki turystyczne). Podpisano- wróg panienek na obcasach w lesie. > Puszcza to puszcza, park to park:-) No tak, ale my postrzegamy funkcje parku bardzo wąsko - do spacerów w zieleni, a tych funkcji to park pełni jeszcze sporo i nie zawsze wygrabione zielone trawniczki z jednym gatunkiem trawki "to jest to". :-) O czym niedzielni spacerowicze zdają się nie wiedzieć :-) > Maiko, rozumiem, ze czasem moze sie zdarzyc, ze jakis bezdomny, mieszkajacy na > ulicy czlowiek jest takim "diamentem".Albo jakis chory, zdany tylko na siebie > samego ma ograniczony dostep do wody i srodkow czystosci i dlatego jest brudny. > Wszyscy inni nie maja zadnego powodu do tego aby byc brudni, ani zadnego > usprawiedliwienia na to, ze sa brudasami. Zgadzam sie w dużej części i moją intencją było jedynie zwrócenie uwagi na to, że nie zawsze brudny = brudas. I, że nasze wrażenie, czy ocena mogą być odruchowe i powierzchowne. :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
maria421 Re: Mario :-) 16.02.06, 10:56 maika7 napisała: > No właśnie usiłujemy - jest część udostępniona z alejkami wygrabionymi i czasem > koszonymi trawnikami (czasem, bo po lęgach ptakow) i część niedostępna. Zresztą > jak będziesz u Mamy, to możesz sobie zrobić wycieczkę krajoanawczą i wpaść do > naszej wioski - 50 km od Poznania to sama zobaczysz :-))) Ostrow? Jarocin? Przejezdzalam, ale nie znam. > > Taż pisałam, że ja po niemiecku nie umiem :-(((( Wygląda imponująco :-))) > Chociaż - nie wiem czy byłaś w Puszczy Bukowej pod Szczecinem. Otóż - ponieważ > las ten przylega praktycznie bezpośrednio do miasta Niemcy zrobili z niego > (dawniej...) laso-park - z kawiarenkami, dróżkami brukowanymi, wodospadzikami > itp, itd... Są jeszcze ślady tej działalności. Teraz las ten w dużej cześci jes > t > objęty ochroną rezerwatową i na szczęscie o kawiarenkach i parkingach tam chyba > nikt nie myśli (są szlaki turystyczne). Podpisano- wróg panienek na obcasach w > lesie. Dla mnie park to park, a las to las. Na szczescie w mojej okolicy mam i jedno i drugie. W lesie spodziewam sie, ze spotkam jakiegos dzieciola stukajacego w drzewo, jakiegos czmyhajacego zajaca czy sarenke, ze urwe sobie garsc jezyn, albo zbiore pare grzybkow, odpoczne na powalonym konarze drzewa. Park ma inna funkcje. Tam moge pojsc z wozkiem spacerowym, z wozkiem inwalidzkim ze starsza osoba, ktora musi co jakis czas na laweczce odpoczac. Dlatego nie widze niczego zlego w tym, ze w parkach sa kawiarenki, muszle koncertowe, czy wozki z lodami. Czego sie jeszcze spodziewam w parku to mozliwosci chodzodzenia po trawie... > No tak, ale my postrzegamy funkcje parku bardzo wąsko - do spacerów w zieleni, > a > tych funkcji to park pełni jeszcze sporo i nie zawsze wygrabione zielone > trawniczki z jednym gatunkiem trawki "to jest to". :-) O czym niedzielni > spacerowicze zdają się nie wiedzieć :-) Pamietam jeszcze napisy "nie deptac trawy", albo "chodzenie po trawniku wzbronione". Mozesz mi powiedziec dlaczego? W naszym parku, podobnie jak w parkach w Londynie, ludzie chodza po trawie, siadaja na niej i jakos tej trawie nic sie nie dzieje. Ja sama lubie troche "dziko", tzn. nie lubie wszystkiego przystrzyzonego pod linijke. W moim ogrodku tez tak jest. Mam leszczyne, brzoze, buk, duzo tui odgradzajacych mnie od sasiada i od ulicy, duzo roznych krzewow. Owszem, podcinam regularnie, ale i tak wszystko sie komponuje w bardzo naturalna obraz. Kwiatkow mam tylko troche, na klombie przy tarasie, pod murem pnace roze, ale cos nie ida i mam ochote zamienic na hortensje. Trawe sie u nas kosi raz na miesiac. Mam pelno ptaszkow, jeza, ktory mieszka pod altanka z narzedziami, a jesienia przychodzi wiewiorka. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Mario :-) 16.02.06, 11:40 > Ostrow? Jarocin? > Przejezdzalam, ale nie znam. :-)) na wieś Cię zapraszam, a nie do miasta - dam Ci namiary na priv :-))) > Dla mnie park to park, a las to las. Na szczescie w mojej okolicy mam i jedno i drugie. W lesie spodziewam sie, ze spotkam jakiegos dzieciola stukajacego w > drzewo, jakiegos czmyhajacego zajaca czy sarenke, ze urwe sobie garsc jezyn, > albo zbiore pare grzybkow, odpoczne na powalonym konarze drzewa. > Park ma inna funkcje. Tam moge pojsc z wozkiem spacerowym, z wozkiem > inwalidzkim ze starsza osoba, ktora musi co jakis czas na laweczce odpoczac. > Dlatego nie widze niczego zlego w tym, ze w parkach sa kawiarenki, muszle > koncertowe, czy wozki z lodami. > Czego sie jeszcze spodziewam w parku to mozliwosci chodzodzenia po trawie... Takie oczekiwania mam od miejskich parków, które służą głównie do wypoczynku. Z wiejskimi bywa rożnie - bo zalezy jakie są, jak duże. I w parkach miejaskich kawiarenki itp "dla ludzi" mi nie przeszkadzają. O Puszczy Bukowej pisałam, bo uderzyło mie podejście do tego lasu "niemieckie" i "nasze". Bo to kawał pięknie zachowanych lasów bukowych i "ifrastruktura kawiarniano-wodospadzikowa" mocno by mi zgrzytała. A Parków w szczecinie nie brak (jesli się nie mylę :-) A a propos spacerów, to u nas na wsi chodzi się głownie "za wieś" na spacery, na pola i łąki :-)))) > Pamietam jeszcze napisy "nie deptac trawy", albo "chodzenie po trawniku > wzbronione". Mozesz mi powiedziec dlaczego? W naszym parku, podobnie jak w > parkach w Londynie, ludzie chodza po trawie, siadaja na niej i jakos tej trawie nic sie nie dzieje. Bo u nas za rzadko koszono trawniki i chyba nie stosowano gatunków odpornych na wydeptywanie. Wiesz, że mi zostało z dziecinstwa to "niedeptanie" :-((( Ale widziałas w Poznaniu przed Uniwersytyem - mozna zalegac na trawie wokół fontanny :-) > Ja sama lubie troche "dziko", tzn. nie lubie wszystkiego przystrzyzonego pod > linijke. W moim ogrodku tez tak jest. Mam leszczyne, brzoze, buk, duzo tui > odgradzajacych mnie od sasiada i od ulicy, duzo roznych krzewow. Owszem, > podcinam regularnie, ale i tak wszystko sie komponuje w bardzo naturalna obraz. > Kwiatkow mam tylko troche, na klombie przy tarasie, pod murem pnace roze, ale > cos nie ida i mam ochote zamienic na hortensje. Trawe sie u nas kosi raz na > miesiac. Mam pelno ptaszkow, jeza, ktory mieszka pod altanka z narzedziami, a > jesienia przychodzi wiewiorka. Ja nie mam ogrodu :-) Ale też lubie "dzikawo". :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: a koszt? 13.02.06, 10:24 e_wok napisała: > Mam znajoma, ktora zarabia nie za wiele, ale wszystko co zarobi przeznacza na > kosmetyki, nawet krem do rak ma markowy i to z polki typu Helena Rubinstein > albo Elizabeth Arden. Ja zarabiam bardzo przyzwoicie, ale nie przyszlaby mi do > glowy taka inwestycja, Własnie i to nazwałam kwestią priorytetów Na trzech rzeczach nie oszczedzam, sa to :perfumy (kupujac perfumy, > kupuje sie nie tyle zapach co cala otoczke, legende, odrobine urody gwiazdy, > ktora dany zapach firmuje swoja twarza), puder (nie ma porownania miedzy > polkami, jakosciowo to sa zupelnie rozne bajki) i krem pod oczy Ale wyobrażasz sobie, że ktoś po prostu nie może NIE oszczędzać na takich rzeczach? Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: a koszt? 13.02.06, 11:07 No ja sobie wyobrazam, ze można na coś nie mieć, jak sadzę Ewok też sobie wyobraza ... Powiem Ci Małgosiu wprost - nie barzdo wyobrazam sobie sytuację, ze rezygnuję z kremu do twarzy (znaczy z kremów), ale zamiast perfum, jak nie ma kasy mozna kupić dobrą wode toaletową np. - znacznie tańsza. Dbanie o siebie nie polega zaraz na używaniu najwyższej pólki cenowej, ale na doborze kosmetyków (pielegnacyjnych i kolorowych) i systematyce stosowania. Nic naprawde ze wspaniaego serum za 400 zeta użytego raz na rok:) Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok No jasne, ze tak 13.02.06, 19:33 Calymi latami chodzilam na ten przyklad wylacznie w ciuchach z uzywanca, pamietam dokladnie pierwsza rzecz, ktora kupilam sobie w prawdziwym sklepie - to byl ciemnoczerwony golfik Simple z przeceny. Trzymalam go w szafie do Wigilii, bo nie wyobrazalam sobie, ze moglabym go zalozyc tak zwyczajnie, bez okazji. Pierwsze prawdziwe perfumy, to bylo Poeme Lancome, kupilam z okazji bycia hiena cmentarna - za porazajaca ilosc zdjec sprzedanych do mnostwa dodatkow, wydawanych po smierci ksieznej Diany, dostalam taka prowizje, ze wystarczylo na perfumy. Do tej pory nie znosze tego zapachu - zle mi sie kojarzy. Teraz stac mnie na wiele, ale ilekroc widze rzecz, ktora mi sie podoba, ale ktora ewidentnie nie jest warta ceny na metce, nadal mi syczy w kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
gumpel Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 14.02.06, 14:01 Ciekawy wątek. Mi się zdaje, że przekonania jakie mamy wpływają na wizerunek własnej osoby, który kreujemy. To często ma charakter podświadomy, a zatem możemy sobie z tego w ogóle nie zdawać sprawy i zmieniać np. sposób ubierania w zależności od aktualnych poglądów politycznych, czy głębokości zaangażowania religijnego. Na ten przykład trudno sobie wyobrazić żeby alterglobalista nosił się w garniturach, feministka chodziła w gorsecie, a hevy metalowiec ogolił się na łyso i ubrał koszulę w jaskrawe ciapki ... To samo z religią i kosmetykami. Osoba głęboko zaangażowana religijnie raczej również dostosuje swój wizerunek do wizji cielesności człowieka jaką niesie ze sobą jej religia. W przypadku chrześcijan zapewne będzie chciała prezentować sobą cnotę skromności (bo taki jest kulturowy nakaz w naszym kręgu religijnym). A to moim zdaniem wyklucza ostre makijaże i perfumy. Zapewne ograniczy się do tego by wyglądać ... czysto. Czy także zadbanie ? Hmmm ... to już może zależeć od konkretnego wyznania, a także indywidualnych przekonań co do relacji między własną cielesnością a sakrum. Zapewne niektóre osoby mogłyby po prosu uznać za niestosowne przykładanie zbyt dużej wagi do swojego wyglądu. Zwłaszcza, gdy, wybierają się, dajmy na to, do kościoła. Z drugiej strony będą i takie osoby, które uznają za niestosowne pójście na nabożeństwo bez wcześniejszego zadbania o swój wygląd. Słowem: to wszystko kwestia indywidualnych przeżyć, ale patrząc generalnie oceniając po wyglądzie i zapachu to chyba można w jakimś stopniu ocenić zaangażowanie religijne. Rzecz jasna: tylko w jakimś stopniu :-)) G. P.S. Takie pytanie mam do Pań na koniec (pewno śmieszne): co to są kosmetyki ? Bo mi się to kojarzy z tym co się wciera lub rozciera. Czy perfumy, albo dezodoranty to też kosmetyki ? A typowe środki higieniczne: mydła, szampony? A tabletki (bo ostatnio gdzieś mi się obiła o uszy reklama "kosmetyków doustnych" ? Odpowiedz Link Zgłoś
e_wok W czasie pewnej mszy dla dzieci 14.02.06, 16:33 Ksiadz pytal, kiedy konkretnie sie modla rano i wieczorem. dzieci odpowiadaly przewaznie, ze wieczorem jest to ostatnia rzecz, ktora robia, a rano - pierwsza. Czyli w pizamie i raczej wygladajac tak, ze nie bardzo pokazac sie szerszej publicznosci. Ksiadz drazyl temat - a czy do szkoly poszlyby w pizamie i nie umywszy zebow, nieuczesane? a na spotkanie z kolegami? W takim razie dlaczego Bog jest mniej wazny od kolegow, na tyle mniej, ze do rozmowy z nim nie trzeba sie przygotowywac w sensie dbalosci o wyglad? Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: W czasie pewnej mszy dla dzieci 15.02.06, 09:04 To jest prawda. I dlatego buduje się takie piękne kościoły. Natomiast staranie się wyglądac ładnie nie dla każdego oznacza to samo Odpowiedz Link Zgłoś
gumpel Re: W czasie pewnej mszy dla dzieci 15.02.06, 10:57 mamalgosia napisała: > Natomiast staranie się wyglądac ładnie nie dla każdego oznacza to samo Hmm ... tak na bazie Twojej wypowiedzi się zastanawiam ... czy można powiedzieć, że religijność kształtuje zmysł estetyczny człowieka ? Bo jeśli uznamy piękno za wartość uniwersalną i stwierdziny, że jej kanony (tak jak dajmy na to dobra, czy sprawiedliwości) pochodzą od Stwórcy to tak powinno być. Ale czy jest ? Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 15.02.06, 09:51 Gumplu, chyba nie tyle zaangażowanie religijne, co wychowanie w określonym stosunku do cielesności. Kosmetyki? Juz wyżej dziewczyny dzieliły. Granica jest oczywiście nieco płynna. Generalnie środki czystości służą do utrzymania czystości ciała (mydło, żel do mycia, szampon, dezodorant??) Kosmetyki - do poprawy kondycji "skóry" i jej "wytworów" (włosy, paznokcie) i "ciapania po niej" Tabletki - leki. :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
gumpel Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 15.02.06, 10:47 maika7 napisała: > Gumplu, chyba nie tyle zaangażowanie religijne, co wychowanie w określonym > stosunku do cielesności. Masz 100% racji z tym wychowaniem. Tyle, że to zazwyczaj idzie ze sobą w parze. i dalej maika7 napisała: > Kosmetyki? Juz wyżej dziewczyny dzieliły ... o cholipka, przeoczyłem :-(( tym bardziej dzięki za wyjaśnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
maika7 Re: Zaispirowane na wątku "Kawa" - kosmetyki, a r 15.02.06, 11:40 > Masz 100% racji z tym wychowaniem. Tyle, że to zazwyczaj idzie ze sobą w parze. No u mnie nie poszło :-))) Myślę też, że tabu "seksualności" było nie zawsze związane z wyznaniem i trzymało się z jakiegoś powodu nieźle. :-) M. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Podział kosmetyków:) 15.02.06, 12:11 "kosmetyki higieniczno - pielęgnacyjne" - szamponym odzywki, do włosów, mydła i zele pod prysznic i do kąpieli, pasty do zebów,płyny do higieny intymnej, antyperspiranty - to jednak kosmetyki, choć służą do higieny powinny takze być dobrane do włósów, skóry, zebów tak, by pielęgnować je i wspomagać. "kosmetyki lecznicze i wspomagające leczenie" - kosmetyki dostępne TYLKo w aptece służące do leczenia wewnętrznego problemów ze skórą, czy włosami. Sa to problemy na tyle powazne, ze same kosmetyki pielegnujące dobrane do skóry, włosów nie wystarczą. "kosmetyki doustne" - też raczej chyba apteczne rzeczy - specjalne zestawy witamin wspomagające skóre, czy włosy 9dożdże piekarskie, wyciąg ze skrzypu, cynk w pastylach, capivit a + e) - tak mi sie. wydaje "Kosmetyki pielęgnujące" - kremy, maseczki, serum, peelingi, balsamy - to co ma pielęgnować skóre, zcy włosy "kosmetyki upiększajace" - z reguły gama kosmetyków kolorowych - podkłady, pudry, tusze, pomadki, cienie itepe, zcyli wszsytko co z załozenie sluży UPIEKSZENIU. tom są kosmetyki o działaniu wyłacznie doraźnym, bez długotrwałego efektu Odpowiedz Link Zgłoś
herbarium A mężczyźni...? 15.02.06, 21:46 No, bo dlaczego nieumalowana/niewydepilowana/nieufarbowana kobieta jest zaniedbana względnie leniwa, a facet nie? I dlaczego tylko kobiet dotyczą w tym wątku rozważania o związku kosmetyków "kolorowych" z religijnością? Czy religijny mężczyzna może mieć makijaż i/lub farbowane włosy? Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 :) 15.02.06, 22:34 O przewrotna Herbarium :) faceci, choc w naszym kregu kulturowym nie stosują na ogół i na codzień kosmetyki kolorowej , tudziez są mniej lub barzdiej zadbani :) U mezzcyzny zmarszczki dodają co prawda w oczach niektóryuch kobiet szlachetnosci rysom i czynią meżczyznę bardziej inttresujacym, podobnie jak szpakowatośc, co pozwala facetomm na bezkarne niestosowanie serum pod oczy i farb(acz bywaja coraz częsciej tacy, co dyskretnie kryją jednak siwiznę, zwlaszcza, gdy dopada w wieku mlodszym). Jednak od dawna pewien odsetek facetów nie moze zboleć wypadania włosów 9a zwłaszca juz, kiedy pojawia sie wcześniej, niż później) wtarliby krowie lajno w głowę, by zatrzymac cebulki:( stosują rozzmaite szrlatańskie i mniej szarlatańskie specyfiki, przeszczepy, ba peruczki i tupety, albo zaczesywane "pożyczki" - niektórzy - oczywiscie, bo inni uwazają ze tak juz musi być, ze włosy wyjda i anwet uwazają to za atut. Ale ttym pierwszym nie pomogla moda na ogoloną głowę meską, która onegdaj sie pojawiła :) Ogolony łysy, to inny łysy, niż łysy łysy ....tak mi wytlumaczyl raz łysiejacy kolega :) Mężzcyźni miewają też kompleksy z powodu nizszego wzrostu, chyba mniej niż kobiety z powodu niedoskonałości sylwetki, ale już z powodu domniemanej na ogół, albo wydum,anej zmniejszonej sprawności seksualnej wprost szaleńcze. Psychologowie tłumacza te róznice między nami w tej kwestii pierwotnymi zachowaniami i coś w tym pewnie jest. Pomijajac juz mężzcyzn metroseksualnych, o których już tu dyskutowaliśmy zadbany facet to naturalnie taki, co ma zęby w pozrądku i nie uśmiecha się zdiurawo (jako i kobieta), jest schludnie ubrany, stosownie do miejsca i starannie w swoim stylu oraz nie ma tłustych wlosów i zaniedbanej cery. Pryszcze czy u kobiety, zcy u mezczyzny nie sa ładne,, ani zachęcające, szpecą i sa objawem jakiejś reakcji chorobowej skóry na coś. Rozsądny i dbający o siebie meżczyzna na pewno nie oleje czegos takiego, a nie bacząc na czyjeś tam przekonania w tym wzgllezdie i glupawe komentarze, czy usmieszki o cere zadba. Niezaleznie od wszystkiego,. jakich kolwiek pogladów i światopogladów, choroby należy leczyć, wszystko jedno gdzie występują, dlatego zapryszczonym facetom z zagrzybionymi pazurami i czarnymi pietami - NIE ! (Kobietom też !) Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia zmarszczki u mężczyzn 16.02.06, 10:27 kora3 napisała: > > U mezzcyzny zmarszczki dodają co prawda w oczach niektóryuch kobiet > szlachetnosci rysom i czynią meżczyznę bardziej inttresujacym, To o mnie! :)) jak w bajce Odpowiedz Link Zgłoś
mamalgosia Re: A mężczyźni...? 16.02.06, 10:26 ja osobiście dla mężczyzn jestem bardzo nietolerancyjna pod tym względem: toleruję tylko kosmetyki pielęgnacyjne i lecznicze Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: A mężczyźni...? 16.02.06, 23:38 Jak wspomniałam - w naszym kregu kulturowym makijaz u meżczyzn przynajmniej na codzień, jest nieprzyjety i mało kto go stosuje :) na codzień. Ośmielę się jednak postawic teze Mamałgoiu, ze tolerujesz kosmetyki nie lecznicze i nie pielęgnacyjne u facetów, a nawet pelny makijaż:) Ozcywiscie nie na ulicy, a taki, który jest dla Ciebie niezauważalny. Pomalowani starannie fluidami, pudrami, rózami kredkami do oczu i ust oraz pomadkami sa aktorzy podczas pzredstawień, także aktorzy płci męskiej, WSZYSCY prezenterzy TV, w zasadzie wszyscy goście w studiach TV, tancerze podczas rewii na lodzie (także faceci - lyżwiarze figurowi), inni tancerze, piosenkarze, śpiewacy operowi i operetkowi - naturalnie są pomalaowani do pracy czy wystepu, ale są :) To oczywiście zadna "pulapka" na Ciebie Mamałgoiu, bo wszak oni są (na ogół albo pomalowani "niewidocznie" znaczy mają wymodelowana twarz, zlikwidowany efekt śweicenia i pokryte pryszcze,ukryte nieco since pod oczami, bardziej wyraziste usta i oczy, albo w sposób widoczny dla potrzeb spektaklu. Pierwsze Cie nie razi, bo nawet sie nad tym nie zastanawiasz (i tak ma być), drugie jest oczywiste. Zpewnością tolerowałays taki makijaż u swojego partnera w pracy, a moze też nie ? Odpowiedz Link Zgłoś