Dodaj do ulubionych

sobotnie lasowanie mózgu...

11.02.06, 20:34
a więc:
książka - powtórka z pierwszych trzech części Sin City
film - Planeta Skarbów by Walt Disney's Studios
alkohol - prosty australijski cabernet
inne rozrywki - odśnieżanie, wojna na snieżki, wmawianie psu, że wszystkie
koty siedzą w szafie, oglądanie losowo wybranych programów TV - skończone na
4funTV

A u Was?:)
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: sobotnie lasowanie mózgu... 11.02.06, 20:52
      Podsypianie (ciśnienie spada a ja meteopsychopata jestem), spacerek saneczkowy
      z córką, termoszenie ospałego kota, podczytywanie w przebiegach książki,
      podglądanie TV, czy czegoś ciekawego nie rozpoczęli na Olimpie.
      Na vervę - gorzka czekolada i kawa.
    • beatanu Re: sobotnie lasowanie mózgu... 11.02.06, 21:16
      braineater napisał:
      A u Was?:)

      - odsypianie nocnego dyżuru
      - plątanie się po sieci w celach różnych (m.in. zamówienia książki Diffiego i
      paru innych:)
      - wycieczka rowerowa w ostrym słońcu, mrozie i bieli po produkty spożywcze
      pierwszej i drugiej i piątej potrzeby
      - usiłowanie zrozumienia Kota, który to Kot ugryzł mnie w głowę, gdy go
      poinformowałam (grzecznie), że mogę mu poczytać Muminki po polsku
      - praca (wolontariat) w roli krawcowej-konsultantki, córka szyje sobie kieckę
      - lektura zaległych gazet i czasopism
      - upieczenie ciasteczek z płatkami owsianymi i resztką orzeszków piniowych,
      którą to resztkę znalazłam sprzątając starą lodówkę
      - obżeranie się tymi ciasteczkami do pierwszych mdłości w oczekiwaniu na
      przyjazd męża z tygodniowego wygnania na południe kraju :)

      ps. Obejrzałam wiadomości i nawet kronikę sportową. Okazało się, że szwedzkie
      hokeistki rozgromiły rosyjskie :)
    • braineater Re: sobotnie lasowanie mózgu... 11.02.06, 21:38
      a i jeszcze pioseneczka, która ku ubolewaniu Marysi wyłem dzien cały:
      God, I've been a sinner
      God, I know I'm damned
      I'm a homosexual hermaphrodite
      And a dirty old man

      God, I've been a sinner
      at the Pearly Gates
      St Peter slipped it in again
      He always comes to late

      God, I've been a sinner
      And now I'm gonna die
      Can I get into to heaven
      If I wear a suit and tie?

      God, I've been a sinner
      God, I know I'm damned
      I am a Pakistani
      and I come from Birmingham

      La-la-la-lalala lala-lala-la
      La-la-la-lalala lala-lala-la
      La-la-la-lalala lala-lala-la
      La-la-la-lalala lala-lala-la

      God, I've been a sinner
      I had sex with sheep
      And when I did have sex with them
      Insertion it was deep

      God, I've been a sinner
      God, I know I'm damned
      I am a Pakistani
      and I come from Birmingham

      La-la-la-lalala lala-lala-la
      La-la-la-lalala lala-lala-la
      La-la-la-lalala lala-lala-la
      La-la-la-lalala lala-

      Tiger Lillies - Sinner
      • monikate Re: sobotnie lasowanie mózgu... 11.02.06, 21:51
        -zakupy
        -wizyta u kosmetyczki
        -dialogi telefoniczne
        -obiad
        -wałęsanie się po Necie+rozmowa z kumpelą na gg
        -sprzątanie po kocie w międzyczasie
        -Kino, film "Wszystko zostaje w rodzinie" ("Keeping mum"), brytyjski, ale taki
        sobie
        -ponowny skok do sieci
        -a teraz sobie obejrzę po raz n-ty "Dirty dancing" na dvd
        I to by było na tyle :)
      • beatanu Re: sobotnie lasowanie mózgu... 11.02.06, 22:08
        braineater napisał:

        > a i jeszcze pioseneczka, która ku ubolewaniu Marysi wyłem dzien cały:

        Zainspirowana Twoim wyciem (na szczęście tylko wirtualnym ;) poczytałam sobie o
        panach z zespołu Tiger Lillies i posłuchałam fragmentów i... zapomniałam, że
        było mi mdławo z powodu nadmiaru ciasteczek :)

        • braineater TTL for beginners:) 11.02.06, 22:53
          No! <dyzma mode on>
          Polecam nieustająco, zawsze i wszystkim, o których wiem, że są pozytywnie
          walnięci. Szczególnie Farmyard Filth, czyli płyte o niebezpiecznych urokach
          zoofilii z kultowym Sex With Flies na czele, wspomniane w w wątku
          piosenkowierszowym Shockheaded Peter i Gorey End (tu z udziałem Kronos
          Quartet), radykalną przeróbkę Brechta, czyli Two Pennys Opera, próbę
          wskrzeszenia martwej tradycji, czyli Punch and Judy, najbardziej zboczone
          szanty świata, czyli The Sea, oraz jedna z najbardziej obrazoburczych płyt
          religijnych w dziejach, czyli Bad, Blood, Blasphemy, której wykonanie live w
          Wielkanoc, skończyło się ponownym wyświęceniem kościoła, do którego
          nieopatrznie Tigerów zaproszono. A poza tym pozostałych 9 płyt, na których
          zdarza się nieco słabsza muzyka, natomiast nie da się znaleźc słabego tekstu. I
          oczywiście jak najbardziej przy najbliższej okazji zobaczenie The Tiger Lillies
          w wersji koncertowej, bo od czasów Monthy Pythona nie było takiego zjawiska.

          P:)
    • kwiecienka1 Re: sobotnie lasowanie mózgu... 11.02.06, 21:53
      opieka nad dzidzią w weekend:
      - przyniesienie dzidzi
      - nakarmienie & przewinięcie dzidzi
      - wyniesienie dzidzi na spacerniak (szczęśliwie przespała 3h na dworze)
      - powrót do domu
      - nakarmienie, mizianie po brzuszku (rozpieszczona jest)
      - wykąpanie dzidzi + wieczorne okołokąpielowe zabawy
      - przygotowanie dzidzi do snu => dzidzia śpi & ja też prawie
      (nawet Olimpiady nie zauważyłam... podobno jak zwykle u nas cieniutko i z
      nadziejami na lepsze jutro...)
      melduję, że występiła u mnie ochota na czerwone wytrawne, ale cóż, nie dzisiaj,
      dziecko trzeba karmić na trzeźwo :)
      pozdrawiam
      Kwiecienka Chwilowo w Błogiej Ciszy
    • blue.berry Re: sobotnie lasowanie mózgu... 11.02.06, 23:37
      pies obudzil sie o 8.00
      o 9.00 stwierdzil ze juz dosc spania i ze on chetnie by wyszedl na spacer
      no to wyszedl:)
      a potem przegralam aukcje na allegro
      jeszcze nie wiem czy refleks sie stepil czy skapstwo mnie powstrzymalo
      a potem byly zakupy na targu (buleczki, mleczko i surowe miecho dla pieseczka)
      przegladanie durnej prasy kobiecej
      spacer ponowny z psem - a niech ma w koncu weekend jest
      absolutnie beznadziejna wyprawa do tz centrum handlowego w celu nabycia nowych
      oprawek do okularow z mocnycm postanowieniem ze tym razem ebda
      superoldskoolowe. po przymierzeniu jakichs 50 par wybor padla na jedna z nich.
      po wyciagnieciu starych ogularow z torby nastapila wielka radocha - nowe byly
      prawie indentyczne tylko w troszke innym kolorze:))) i to tyle z mocnych
      postanowien.
      ucieczka z miejsca przestepstwa
      glod
      pies na spacer a ja do garow - spagetii boloneze bezmiensne
      w nagrode - wino czerwone
      durna kobieca prasa
      i wszytsko bylo by dobrze (jesli chodzi o plan lasowania sobie mozgu) gdbymy
      mnie cos nie pogonilo i nie zaproponowalabym na wieczor jakiegos filmu
      i gdyby wybor nie padl na japonski film Casshern Kazuaki Kiriya...
      no a teraz stoje przywrocona do pionu
      po lasowaniu ani sladu
      jakbyscie chcieli sie zdołowac/postawic do pionu/poplakac/zachwycic/zadziwic/
      zadumac na ludzkoscia/obejrzeć cos nowego ale bynajmniej nie lasowac sobie
      mozgu ani spedzil milego wieczoru przy niezobowiazujacym filmie to polecam.
      szczegolnie dla tych co lubia japonskie klimaty, slady anime/ apokaliptyczne
      wizje i nowoczesne kino
      ide sie zabić...
      • blue.berry .... 11.02.06, 23:41
        nie mam pojecia co ta sa "ogulary" ale wychodzi na to ze takie nosze w torbie.

        najmocniej przepraszam za wszystkie mnogie literowki:)
    • mamarcela Re: sobotnie lasowanie mózgu... 11.02.06, 23:40
      książka - Idiota, tak, tak prosze szanownego twarzystwa, podać autora?
      film - Nowojorskie opowieści oraz Czas surferów oglądany połowicznie i w celach
      prześmiewczych w towarzystwie dwojga mocno sarkastycznych siedemnasto i troche
      latków (w tym jednym Paszczakowatym)
      alkohol - usnęłąm w połowie piwa i teraz się obudziłam, ale już mi sie nie
      chce, w dziedzinie innych nałogów cherry coke i czekolada advocatowa
      inne rozrywki - poranne przygotowywanie Młodego do marszobiegów harcerskich
      (mamusiu, gdzie są moje wywijki?), pół dnia bez tegoż i jego wywijek, ale za to
      z dwójką młodzieżowych ironistów (lubię czasami), pouczająca rozmowa na fk w
      jakims wielonikowcem(później lutnię po Bekwarku przejął Schabomil, a w końcu i
      Brainowi sie dostało -wot życie forumiarza), wymyślanie imienia dla kota (już
      od dwóch tygodni nieustająco) ostatni truwaj młodzieży uwaga - (laleczka)
      Chuckie (pani) Norris, spacery z psem - jeszcze jeden mnie czeka.
      i jeszcze przesnuwanie sie po domu z polegiwaniem włącznie
      P:)
      • mamarcela zapomniałam jeszcze... 11.02.06, 23:54
        o niezwykle pouczającej rozmowie z Paszczakowatym o mistrzostwach świata w
        Counter strike'u. Dzisiaj o 21 Polska grałą z Grecją.Ciągle sie człowiek czegoś
        uczy. :)
        Dobranoc
        • daria13 Re: Will Smith jest cudny:)))) 12.02.06, 00:34
          Sobota, jak sobota, głównie sprzątanie, pranie, gotowanie. Ale po południu Kuba
          poszedł do kolegi na urodziny, mąż zaległ przed telewizorem udając, że ogląda
          olimpiadę, a tak naprawdę to głównie chrapał, a my z Julką poszłysmy poczytać
          ramię w ramię i nareszcie udało mi się spędzić z książką masę czasu w sobotę,
          bo często o tej porze gramy w jakieś gry planszowe, coby nie było, że nie
          poświęcamy czasu dzieciom:)Nie powiem, fajnie jest, ale wspólne czytanie jest
          jeszcze fajniejsze.
          A wieczór przed telewizorem; wspólnie z dzieciakami Ja, robot z prześlicznym
          Willem Smithem, a potem w pojedynkę, bo mąż znowu chrapał (chory jakiś, czy
          co?) absolutnie doskonałego, cudownego, wzruszającego Tylko razem. Jak ja lubię
          kino skandynawskie!!! Duży rozrzut gatunkowy, ale to w sumie fajna rzecz:)
          Pozdrawiam ciągle jeszcze nie śpiąca, ale niestety w domu brak rozweselaczy:(
          • noida Puzzle! 12.02.06, 13:12
            W ramach lasowania mózgu układaliśmy z chłopem puzzle. Nie macie pojęcia, jakie
            to jest nieprawdopodobnie odmóżdżające zajęcie. Człowiek gapi się w te puzzle
            (1500 do wyboru) i nie jest w stanie sformuować jednej rozsądnej myśli! Nawet
            przy tym nie rozmawiamy, tylko mamroczemy pod nosem "gdzie ten zielony... był
            tu gdzieś. O jest! A teraz to..." Zastanawiam się, czy nie warto byłoby słuchać
            w międzyczasie powieści w formie audio, bo słuch jako jedyny zmysł działa, a
            radia (w sensie anteny) nie posiadamy.

            Potem obejrzeliśmy "Closer", żeby już nie było, że tak kompletnie bezmózgowi
            jesteśmy. Czy ktoś oglądał? I jak wrażenia? Moi znajomi się tym zachwycają, a
            ja mam wrażenie, że czegoś nie zrozumiałam...
            • aaneta Re: Puzzle! 16.02.06, 14:52
              Ma się ten refleks. Ale dopiero teraz zauważyłam ten post, i cały wątek zresztą.

              A nie rozmawialiśmy jeszcze o "Closer"? Wydawało mi się, że nie raz (nieraz?).
              Oglądałam. Podobało mi się, co jest o tyle dziwne, że to bardzo smutny i
              dołujący film, a ja takich w zasadzie nie lubię. A rozumieć nie zawsze trzeba,
              wystarczy poczuć. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ani nie rozumiesz, ani nie
              czujesz :)
              • noida Re: Puzzle! 16.02.06, 23:49
                Możliwe, że rozmawialiśmy a ja nie zauważyłam :)
                Właśnie problem polega chyba na tym, że w gruncie rzeczy go zrozumiałam, ale
                nie poczułam. W sumie to może dobrze...
      • nienietoperz o/t: wspolnota lekturowa 15.02.06, 18:43
        MM,
        otoz ja 'Idiote' aktualnie aussi. I im dalej z Myszkinem pod pache, tym wiekszy
        zal, ze to juz ostatnie nienietoperze rozdziewiczanie wielkiej powiesci Fiodora
        D.. Ech, melancholia tlucze...

        • mamarcela Pocieszanie nienietoperza 15.02.06, 19:15
          Otóż w czasach, które teraz zwane są mrokami średniowiecza, kumpel przywióżł mi
          z USA kolorowy T-shirt. Zadawałam nim szyku przed pierwsze lata studiów - z
          przodu był napis duzymi literami "I'am a virgin", a z tyłu bardzo
          malutkimi "... but it's very old T-shirt."
          Bluzeczka ta przypomniała mi w kontekście Myszkina i w ogóle Dostojewskiego
          Fiodora, bo chociaż w przypadku obu panów jam nie-dziewica recydywistka to za
          każdym razem tak jakby trochę i nawet bardzo. Zdecydowanie to nie są panowie na
          (pardonez le mot) "jeden szybki numerek".
          pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka