Dodaj do ulubionych

Wonteg Olimpijzgi

13.02.06, 10:53
zeby się człowiek nie nacinał na sportowe lefreksje w wszystkich innych
wątkach.
Pole popisu dla namiętnych oglądaczy, ściskaczy kciuków, powiewaczy
narodowymi banderami i w ogóle zainteresowanych mniej lub więcej.
Teren do ujawniania sportowych emocji.

P:)
Obserwuj wątek
    • beatanu Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 11:03
      braineater napisał:

      > zeby się człowiek nie nacinał na sportowe lefreksje w wszystkich innych
      > wątkach.

      Jezusieńku, nie przypuszczałam, że jesteś aż tak ANTY ;)
      Beata obiecująca nie wspominać o hokeistkach ani żadnych innych gdziekolwiek
      indziej niż tutaj.

      Ps. Moja częstotliwość oglądania olimpiady: jakiś kwadrans raz na tydzień.
      Mniej więcej cirka about, oczywiście.
    • kawa_malinowa Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 11:05
      bym wcale nie wiedziala, ze jakas olimpiada sie odbywa, gdyby nie fakt, ze
      wczoraj niebacznie dotknęłam telewizyjnego pilota w celu obejrzenia programu
      informacyjnego (nie oglądałam tv ponad tydzień dobry), a brat wparował do
      pokoju,m jako ze byl wczesniej kuchni, spozywając tamze posiłek, ze teraz to -
      tu podał termin- on rządzi telewizorem, sport rządzi telewizorem, zima rządzi
      telewizorem....

      w porządku.
      to się poszłam uczyć.
    • kawa_malinowa uwaga marginesowa 13.02.06, 11:06
      Wonteg Olimpijzgi
      to ja chciałam tylko, że w wygłosie nie ma głosek dźwięcznych. :)
      To pisałam ja, z zaliczoną częścią oblanego egzaminu z fonetyki & fonologii.
      • beatanu Re: uwaga marginesowa 13.02.06, 12:16
        kawa_malinowa napisała:
        > Wonteg Olimpijzgi
        > to ja chciałam tylko, że w wygłosie nie ma głosek dźwięcznych. :)

        W polskim nie, ale w szwedzkim na przykład - pasjami!

        :)
      • brunosch Re: uwaga marginesowa 13.02.06, 21:52
        > to ja chciałam tylko, że w wygłosie nie ma głosek dźwięcznych. :)

        nie? A [dżdż]? ;)
        PS chodziło Ci o spółgłoski, prawda? Bo samogłoski, to one wszystkie dźwięczne
        są i jak na złość lubieją być w wygłosie ;)))
    • agni_me Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 11:11
      Muszą być sportowe?

      Bo mnie emocjonuje fakt, że w jednym wątku pojawiły się samczyki, w innym zaś
      jedna samica. Żeby jednak olimpijsko. Podoba mi się biust naszej "nadziei na
      medal" i to urocze wdzianko jak od Beate Uhse.
      • beatanu Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 12:23
        agni_me napisała:

        Podoba mi się biust naszej "nadziei na
        > medal" i to urocze wdzianko jak od Beate Uhse.

        Aż mnie zainteresowało! Nie tylko ze względu na pojawienie się imienniczki
        tzw. "kontrowersyjnej" (dlaczego w Polsce tak wiele spraw związanych z seksem
        zyskuje miano kontrowersyjnych?). Kto to ta "nasza nadzieja na medal"? Bo chyba
        nie niezniszczalny Małysz?

        A mnie podobają się buty łyżwiarzy śmigających w dziedzinie "łyżwiarstwo
        szybkie". Mam wrażenie, że dawniej były jakieś takie bardziej toporne, za
        kostkę, a teraz takie zgrabne i w ogóle. A może mi się tylko wydaje?
        • mamarcela kobieta z bródka 13.02.06, 12:38
          A ja zostałam wczoraj okołolimpijsko zaintrygowana bardzo i pewnie umrę nie
          dowiedziawszy się, o co właściwie chodzi. Wieczorem odbywało się - chyba był to
          short track - nie wiem dokładnie co, bo bylismy z Młodym obioje zanurzeni w
          książkach i tylko cos tam w tle szemrało. I nagle do usz moich doszedł tekst
          następujący: "O tu państwo widzicie jest jego mama. Ona też na znak
          solidarności z synem zapuściła bródkę, co u kobiety jest rzadko spotykane".
          Zanim jednak podniosłam oczy i uzbroiłam je w okulary optyczne (-2,5) śladu po
          rzeczonej "kobiecie z bródką" nie było. Wiem tylko, że jakąś Azjatką była.
          Szkoda. Tak mi sie to literacko skojarzyło. Nawet o Diffie pomyślałam i jego
          klimatach. Wszak "kobieta z brodą" była niegdyś gwoździem programu każdego
          szanującego sie cyrku i lunaparku. Zawsze myslałam, że to oszustwo było, a tu
          masz - szczyro prowda.
          P:)
          mamarcela bez brody, a nawet bródki. Na razie, bo to może niedługo będzie
          tryndy.
        • agni_me Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 13:23
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3157689.html

          Swoją drogą wiele bym dała, żeby zobaczyć Małysza w tym uroczym staniczku. :)

        • staua Lyzwiarstwo szybkie 13.02.06, 17:38
          Buty nigdy nie byly za kostke - trenowalam to od ok. roku 1987. Byla to
          podstawowa trudnosc poczatkujacych, usztywnic kostke.
          Ale pewnie teraz buty sa po prostu ladniejsze...
          • beatanu Re: Lyzwiarstwo szybkie 13.02.06, 20:21
            staua napisała:

            > Buty nigdy nie byly za kostke - trenowalam to od ok. roku 1987. Byla to
            > podstawowa trudnosc poczatkujacych, usztywnic kostke.
            > Ale pewnie teraz buty sa po prostu ladniejsze...

            Dzięki za info!
            To znaczy, że tylko mi się wydawało z tymi butami :)

            Beata i Anja Garbarek (słuchał ktoś? można o muzyce w wątku olimpijskim?)
    • mamarcela Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 11:15
      No i okazało się. Wyszło szydło z worka.
      Otóż kochani Twacze, nasz ukochany Móżgożerca, który tutaj do tej pory mienił i
      opisywał jako optymista, radosny żarłacz zycia i jego przejawów oraz wesołe
      niedorosłe chłopię, jest w gruncie rzeczy stetryczałym pesymistą, defetystą i w
      ogóle utajnionym smierciożercą (i wyznawcą sami wiecie kogo). Bo do tej pory
      posty okołolimpijskie ukazywały się (li i)jedynie w wątku optymistycznym, a
      każdy widzi, że tęże wątek jest niewspółmiernie krótszy i w ogóle w defensywie
      w stosunku do wszechwładnie nam panującego pesymizmu i narzekactwa. Była szansa
      dzięki radosnej twórczości na tematy okołosportowe dysproporcję te wyrównać,
      ale kryptoptymista Brain ją skrytobójczo zamordował. I to ma być kochający
      ojciec.
      A tylko dlatego, że on olimpiady nie lubi. Snob, samolub i paskuda
      beznadziejna. :)
      nie pozdrawiam
      mamarcela oburzona i oszukana perfidnie.
      • braineater Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 11:47
        optymizm obroni sie bez sportu!
        Sport opiera sie na pesymistycznym załozeniu - wy i tak jesteście ode mnie
        gorsi, więc tylko ja moge wygrać.
        Olimpiady i miszczostfa wszelakie, orprócz mistrzostw w darty i snookera
        doprowadzaja mnie do servskiej pasji, bo nikt o niczym innym nie mówi, a co
        gorsza, nikt mnie wtedy nie słucha, bo wszyscy maja ciekawsze zajęcia.
        No nie lubie po prostu i tyle. A zimowych sportów szczególnie bo siedzę wtedy i
        patrzę jak mi brzuch rosnie z braku ruchu. Zima to czas obrastania tłuszczem a
        nie jakis nadmiernych ekscytacji sportowych
        Amen.

        P:)
      • ben-oni Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 11:56
        Krótko mówiąc okazał się maruuuudą. Niech sobie obejrzy dziewczyny śmigajace na
        desce w rynnie. One, bez względu na wynik się usmiechają! po prostu chyba
        nieźle się bawią!
        • stella25b Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 12:36
          A ja Go tam rozumiem.
          Olimpiada jeszcze do mnie dociera bo Niemcy zawsze kupe medali zdobywaja wiec
          media o tym trabia. Nie lubie Fußballu a nadchodzace Mistrzostwa swiata to juz
          dla mnie horror- sorry!

          Ucieszylam sie jak Georg Hettich w kombinacji norweskiej zdobyl zloty medal- bo
          to jego pierwsze tak powazne osiagniecie. Nikt na niego nie liczyl a facet
          zawsze na miedzynarodowych zawodach plasowal sie w pierszej dziesiatce.
          • beatanu Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 12:57
            stella25b napisała:
            > Ucieszylam sie jak Georg Hettich w kombinacji norweskiej zdobyl zloty medal-
            > bo to jego pierwsze tak powazne osiagniecie.

            Ja też się ucieszyłam, bo tutaj wszyscy (no może wszyscy:) liczyli na
            zwycięstwo Norwega, a tu proszę - teraz Niemiec!
            Bo ja się rzadko w takie sprawy angażuję emocjonalnie, i lubię jak wygrywa,
            ktoś na kogo nikt nie liczył.

            A może to rodzaj takiej brzydkiej Schadenfreude :(

            A MS w piłce nożnej nie martw się na zaś. Pomyśl jakie puste będą ulice w
            trakcie "ważnych" meczów. Raj dla spacerowiczów lubiących przestrzeń. A
            telewizor można wyłączyć :)))
            • stella25b Re: Wonteg Olimpijzgi 14.02.06, 10:32
              Mam tylko jedno szczecie, ze w Mainz nie bedzie stacjonowac zadna druzyna a
              poczatkowo mieli Brazylijczycy. Ale w te puste ulice nie wierze, Mainz lezy
              zbyt blisko Frankfurtu a tam juz planowany jest mecz Iran- Portugalia wiec
              kibicow i u nas bedzie dosc.
    • kwiecienka1 Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 12:54
      nic nie rozumiem...
      no jak można było opuścić wczorajszy finał sztafet w short-tracku!
      to był hit wieczoru!!!
      dla niewtajemniczonych: w finale były cztery reprezentacje po cztery
      zawodniczki. Na lodzie były wszystkie razem, rozkręcały się wewnątrz lodowiska
      tak aby nabrać prędkości i wskoczyć przed swoją zmienniczkę, która (zamiast
      standardowego przekazywania pałeczki) popychała ją za pupę... całe szczęście,
      że chociaż kostiumy miały w różnych kolorach bo aż mieniło się w oczach...
      swoją drogą, no wyobraźcie sobie: szesnaście bab ściga się i klepie po tyłku...
      i na koniec trzy z czterech zespołów dostaje medale... fajnie

      tak wogóle to czekam na skeleton - uwielbiam tych ludzi bo oni to robią z
      OTWARTYMI OCZAMI, Boziu...
      pozdrawiam
      Kwiecienka i Biatlon
      • mamarcela Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 13:00
        Brawo Kwiecieńko, bo juz się bałam, że napuszony snob (snop też) Brain zabije w
        nas radość oglądactwa. Bo on tu niby za guru i wzorzec z Sevres intelektualisty
        robi. Koń by się uśmiał. Brain stwierdził, że olimpiada jest be i nie jazzy, a
        my jak te łowce milczące za nim.A nie niedoczekanie Twoje, malkontencie jeden.
        Skoro oglądałaś, Kwiecieńko, short-track to może cóś wiesz o tej kobiecie z
        brodą, ale ona syna miała nie córkę!
        pozdrawiam olimpijsko
        mamarcela też przy biatlonie
        • kwiecienka1 Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 13:09
          :-))))))))))
          kobietę z brodą rzeczywiście widziałam, ale pozostała ona dla mnie wielką
          niewiadomą...
          pozdrawiam
          Kwiecienka i Superwynik Polki w Biatlonie!!!
          • jottka apropo bródek 13.02.06, 13:41
            to ja wprawdzie nie słyszałam legendy, ale najpierw kamera pokazała pana apolla
            dwu imion jakiegoś tam, gwiazdę szorttreka, który wygląda jak koziołek matołek i
            ma ryżą bródkę, a następne ujęcie było na jakąś panią na trybunach, która
            wyglądała nierównie przystojniej, ale miała taką samą bródkę, tylko czarną

            czy była azjatką nie mam pojęcia, nie odniosłam takiego wrażenia, no ale mignęła
            mi tylko i jeszcze miała ciemne okulary
        • braineater OT Mamorcelo 13.02.06, 13:18
          za kare za te wszystkie kalumnie i inwektywy, pani klepnie tego maila, co w
          skrzynce, proszę. A potem to juz hulaj dusza:)

          P:)
          • mamarcela Re: OT Mamorcelo 13.02.06, 13:36
            Kurde, o co to chodzi? Dlaczemu? Purkła? Łaj?
            Wczoraj mnie jakaś iwonka od mar przeklętych, dzisiaj rano mail, a w jego
            tresci: "jest pani irytująca nie tylko dla mnie", a teraz et te Braine contra
            me.
            Przeciez wiesz, ze ja tylko tak. Z sympatii. Z miłośći. I w ogóle.
            Ludzie, czemu on mi jobi?
            I co mi jobi, bo nie rozumiem? I nawet nie śmiem sie domyślać
            mimo wszystko pozdrawiam
            mamarcela narażona wielce i w w ogóle najgorsza, która teraz juz naprawdę idzie
            się zabić
            • braineater Re: OT Mamorcelo 13.02.06, 14:36
              NE kontra. Awans społeczny niosę - częsciowo juz zresztą jak się Mamarcela
              rozejrzy dokładnie załatwiony za Mamarcelowymi plecoma. Taka propozycja, nic
              więcej, i jesli Mamarcela zgodzi się wziąśc na barki ten cięzar, to będzie
              miło, a jesli nie to zostawiamy tak jak jest:)

              P:)
      • ben-oni Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 13:13
        wyobraźcie sobie: szesnaście bab ściga się i klepie po tyłku...

        Wyobrażamy sobie i namiętnie oglądamy. Te pupy to jedna z atrakcji tej
        konkurencji.:)) Im większe, tym łatwiej dokonywać zmiany!:D

        Taki przyczynek do "kobyłkowatości" i jej atrakcyjności...
        • kwiecienka1 Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 13:29
          tak bardzo mi się to spodobało, że postuluję wogóle wywalić pałeczki i
          wprowadzić ten sposób do wszystkich dyscyplin :-)))
          wyobraźmy sobie: Igrzyska w Pekinie. Finał sztafet mężczyzn na 400m. Na
          prowadzenie wysuwa się sztefeta amerykańska. Zawodnik trzeciej zmiany dziarsko
          klepie w tyłek swego afroamerykańskiego kolegę... Ten niesiony dopingiem
          kibiców i magią klepnięcia z wysoko uniesionymi rękami przekracza linię mety...
          Tak, to te fantastycznie przeprowadzane zmiany przesądziły o sukcesie sztafety
          amerykańskiej... Na drugim miejscu sztafeta gospodarzy (świetnie przygotowana
          fizycznie, ale te zmiany-klepnięcia jakoś mało soczytste były...). Na ostatnim
          stopniu podium wyróżniająca się niesamowicie głośnymi klepnięciami sztafeta
          brytyjska :-)))
          pozdrawiam
          Kwiecienka z Wizją
          • ben-oni Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 13:33
            Jako facet z pewnym niesmakiem patrzę na spoconych chłopów klepiących się po
            zmęczonych tyłkach. Kobiety to inna bajka.:))
            • braineater :P 13.02.06, 14:34
              Witamy państwa w trzecim dniu Olimpiady. Dzisiejsze zawody specjalnie dla
              państwa na żywo komentować będą Ludwig Wittgenstein oraz Jacques Derrida. W tym
              wejściu pokazemy Państwu eliminacje w konkurencji czytanie noweli na czas, w
              której niewątpliwie nasz reprezentant, mierzący się z 'Śniadaniem u Tiffany'ego
              jest nie pozbawiony szans medalowych. Połączmy się więc z Aulą Maximum
              Biblioteki Aleksandryjskiej i spójrzmy na początek tej pasjonującej rozgrywki.
              Ludwiku, oddaję Ci głos.

              - Witam z Auli Maximum przesłynnej Aleksandryjskiej Biblioteki,
              przygotowywanej w pocie czoła przez tysiące specjalistów z różnych dziedzin,
              specjalnie na tę Olimpiadę. Widzimy właśnie, jak przy pulpitach zasiadaja
              zawodnicy. W biało-czerwonym stroju, oczywiście nasz rodak, pan Madam Szałysz,
              bibliotekarz z małej górskiej miejscowości, zdobywca wielu prestiżowych nagród
              i wyróżnień w czytaniu na czas, w tym także posiadacz srebrnego medalu
              mistrzostw Europy w czytaniu Braillem.
              Spójrzmy na tą skupioną twarz, na te okulary doskonale przylegające do wąskiego
              nosa, na palce zabezpieczone plastrem, by podczas szybkiego przewracania stron
              nie pokaleczyć sobie palców. Tak moim zdaniem, wygląda mistrzowska postawa i
              mam nadzieje, że Państwo ze mna się zgodzą, Czyż nie tak, Jacques?

              -Ależ oczywiście, masz absolutna rację. Pan Szałysz reprezentuje w całej swej
              klasie XIX wieczna szkołę formalistów, widac po nim, iż nie da sie rozproszyć
              żadnymi elementami swiata pozatekstualnego, że nie da się zwieść biograficznym
              wtrętom, i że spróbuje pokonać tekst techniką klasyczną, opierającą się na
              jednoczesnym rozumieniu zarówno przekazu, jak formalnej konstrukcji
              poszczególnych elementów opowieści. Ma to zarówno swoje zalety, jak i wady,
              bowiem nowocześniejszy styl biograficzny, pozwala się domyśleć niektórych
              rzeczy, jeszcze przed otwarciem tekstu, ale wierzymy, iz decyzja naszego
              mistrza była przemyślana i opierała się na racjonalnych przesłankach.
              A oto widzimy jego dzisiejszego konkurenta, Brazylijczyka don Esturiao Ela
              Cossa Malavida, który do rywalizacji przystępuje z Jądrem Ciemności Josepha
              Conrada.

              - Tak, Brazylijczyk wygląda na pewnego siebie, spokojnie zasiada przy pulpicie
              i opierając głowę na dłoniach wpatruje się w jeszcze zamkniętą książkę.
              Chciałoby się rzec, siła spokoju, ale obaj wiemy, że to spokój tylko pozorny.
              Pod tą wyciszona powłoką ukrywają sie wulkany emocji, oceany siły analitycznej
              i lata literaturoznawczych zmagań. Wszyscy państwo zapewne pamietają, pojedynek
              sprzed dwóch lat, na Mistrzostwach Świata w Czytaniu Książek, Których Nikt
              Nigdy Nie Przeczytał, jak Malavida padł praktycznie zemdlony tuż przed finałem,
              nie mając już sił, by zmierzyć się z faktycznie okrutnym i wstrzasającym
              finałem Finnegans Wake, oddając tym samym pola dzielnemu Czechowi Kapuście,
              który w brawurowym stylu skończył i zreferował olśnionej publiczności V Thomasa
              Pynchona, zaliczając przy tym klasycznego hattricka styl-forma-przekaz.

              -Taaaak, oczywiscie masz rację, to były absolutnie niesamowite mistrzostwa, ale
              spójrzmy już na tor wyścigowy, bo zdaje się, że sędzia za chwilę rozpocznie
              zawody...

              -I ruszyli proszę państwa! Szałysz już na starcie wyforsowuje sie do przodu, w
              perfekcyjny sposób wykonując wstępne czynności, czyli obwąchanie książki,
              sprawdzenie noty bibliograficznej, wyrzucenie obwoluty - jak wiemy dozwolone
              dopiero od trzech lat, w związku z aferą dopingową w Bibliotece niestety
              Jagiellońskiej, oraz przedarcie się przez spis treści. Pojawiają sie pierwsze
              notatki.
              Szałysz korzysta z metody marginesowej, co pozwala zaoszczędzić kilka cennych
              sekund w poczatkowej fazie zmagań, ale może sie odbić negatywnie w trakcie
              obowiazkowego referowania, gdyż sporo czasu zajmuje wertowanie stron.
              Malavida natomiast przy pomocy kolorowych markerów umieszcza swoje notatki na
              arkuszu brystolu w formacie A0.

              - Sadząc po zmęczeniu, jakie pojawiło się na twarzy Brazylijczyka, dotarł do
              jakiegoś szczególnie cięzkiego fragmentu opowieści. Pokusiłbyś się Jacques o
              zgadywanie w której partii tekstu znajduje się zawodnik?

              - Ciężko ocenić, tak na pierwszy rzut oka, ale spójrzmy dokladniej - ręce
              zaciśnięte mocno na obu okładkach, kostki pobielałe z napięcia, wyraźny
              pionowy mars na czole, neurotyczne pocieranie brwi. To wszystko sugeruje, iż
              Malavida dotarł do pierwszej rozmowy z Kurtzem, tego najtwardszego fragmentu
              noweli, na którym już tak wielu przed nim pogrzebało swoje dobrze zapowiadające
              sie kariery. Ale to tylko hipoteza, której oczywiście nie mamy, jak sprawdzić,
              gdyż równie dobrze może to być fragment dotyczacy opuszczonej wioski w głębi
              dżungli, który także zdaje się wywoływac niekontrolowane reakcje
              psychosomatyczne u najtwardszych nawet zawodników.

              - Ale spójrzmy teraz na naszego mistrza! Spójrz na ten pogodny uśmiech na jego
              twarzy, uśmiech, co warto zauważyć wyłaniający się na obliczu całkowicie
              zmoczonym łzami. Tu już nie ma żadnych watpliwości, wszystko jest jasne. Pan
              Szałysz ma poza sobą opowieść o porzuceniu kota, i teraz już tylko kilka stron
              dzieli go od finału. Miejmy nadzieję, iż uda mu się wytrzymac to mordercze
              tempo, które narzucił i że nie rozbije się na ostatniej prostej.

              - Ale, ale... spójrzmy, co się dzieje! Szałysz chwieje się, książka wysuwa mu
              się z dłoni, nasz mistrz ponownie wybucha płaczem, zupełnie przestał się
              kontrolować, łka i wije sie po podłodze. To musi być jakaś tragedia, tak
              przecież nie wolno, to się może skonczyć dyskwalifikacją...

              - Własnie. Widzimy jak jeden z sedziów liniowych podbiega do naszego zawodnika,
              podnosi go z podłogi, podaje chusteczkę, którą Szałysz w geście poddania rzuca
              na ziemie. Tak, to już jest koniec naszych nadziei na zwycięstwo. Pan Szałysz
              poddał partię. Ciekawe, co mogło być powodem. Czy mógłbys Ludwiku spróbowac
              dowiedziec się tego?

              - Co się stało panie Madami? Jak to mogło się zdarzyć, że po tak rewelacyjnym
              starcie, nastąpiła tak fatalna końcówka?

              - Nie wiem, po prostu sam nie wiem, Z poczatku zdawało mi się, że znam ten
              tekst na pamięć, że nic nie jest w stanie mnie już zaskoczyć, że wyczuwam
              wszystkie jego meandry i mielizny, aż nagle pod koniec ogarnęła mnie tak wielka
              żałość, taki dojmujący smutek i melancholia. Byłem przekonany, że wszystko
              kończy sie happy endem, że kicia wraca do domu, że Holly jest szczęśliwa, a tu
              taki dramat...
              Ale powiem panu, że ja się odwołam, że ja będę się skarżył, bo wydaje mi się
              celowym działaniem fakt, że wczoraj wieczorem w wiosce olimpijskiej jedynym
              wyświetlanym filmem, była zafałszowana ekranizacja 'Śniadania'. To musi być
              jakiś spisek i ja się tak łatwo nie poddam.

              - Dziękujemy panu bardzo. Cóz, nie udało sie nam po raz kolejny, ale to jeszcze
              nie koniec Olimpiady. Mamy jeszcze swoich reprezentantów w konkursie Slam-
              Poetry, oraz cichego faworyta w czytaniu miedzy wierszami. Być może oni poniosa
              z duma sztandar polskiego czytelnictwa. Na razie to tyle z Auli Maximum -
              oddaję głos do studia...
              • noida No po prostu piękne! 14.02.06, 17:26
                Kapelusze z głów :-)
                • braineater Re: No po prostu piękne! 14.02.06, 17:50
                  Dziękuję bardzo:)

                  P:)
                  braineater aka bydle napędzane aplauzem i poklaskiem...:)
    • dr.krisk Kibitze.... 13.02.06, 15:35
      Otóż ja w zasadzie impregnowany jestem na wszelkiego rodzaju małysze i takie
      tam. Jak cały naród aż stęka z uniesienia bo nasz leci, albo skacze, albo
      rzuca - to ja sobie spokojnie szklaneczkę nalewam i konsumuję harmonijnie. W
      związku z tym nie dostaję szamotania mózgu jak nasz nie doleci, albo nie
      doskoczy albo nie dorzuci - bo i co z tego? A jakby Małysz kicnął ze 300
      metrów, lądując na dachu pizzerii "Zio Peppino"? Cóz by to zmieniło? Nic...
      Natomiast doceniam wysiłek i walkę o wynik. To że ktoś wylewał hektolity potu
      na treningu, że ma kondycję i serce do walki. Dlatego tak ucieszył mnie wynik
      Justyny Kowalczyk: dziewczyna pracowita & sympatyczna, pobiegła doskonale. A że
      medalu nie ma? I co z tego?
      Czytam sobie też komentarze pod doniesieniami o naszych wystęopach sportowych -
      zastanawia mnie ilość żółci. Jak nasza młoda biathlonistka zajęła 6 miejsce to
      od razu kategoryczne pytanie: a dlaczego nie medal?????
      Kibitze sa straszni. Nie lubie tej rasy ludzkiej. Sam wiem jak ciężko jest
      urwać czasem parę sekund z przejazdu, albo przepłynąc jeszcze kilkaset metrów
      (a tu akurat jesteśmy z wyczerpania blisyc utonięciu...). Wyobrażam sobie owych
      gniewnych kibitzów jako osobniki zgryźliwe, napuchnięte od piwa i fajek, z
      pryszczami na nalanym obliczu.... tak mi jakoś pasuje ten wizerunek.
      • monikate Re: Kibitze.... 13.02.06, 16:36
        Yyyy... nudą wieje...
        No, sportu to ja nie znoszę, co robić, zdarza się...
    • brunosch Re: Wonteg Olimpijzgi 13.02.06, 21:58
      a kiedy będą śmigać czajnikiem?
      • ben-oni Re: Wonteg Olimpijzgi 14.02.06, 12:01
        Wczoraj śmigali eliminacje chłopcy. Na "czechach" oglądałem mecz USA Norwegia.
        Pasjonujące. Co za technika przesłon u Norwegów i "rozbijactwo" Amerykanów!
        • blue.berry karling:) 14.02.06, 13:17
          ja wlasciwie godzinami w tv moge ogladac dwie rzeczy - snooker i curling
          wlasnie:)
          kocham, uwielbiam i kocham.
          i wielce zaluje ze eurosport tak malo pokazuje:(
    • marquis Łyżwiarstwo figurowe 13.02.06, 23:33
      A ja przeżywam wielkie emocje przy transmisjach ze zmagań łyżwiarzy figurowych
      :) Nowe zasady mi się nie podobają, kiedys jednak było dużo prościej (choć
      faktycznie mniej sprawiedliwie) i ciekawiej.

      A dziś mieliśmy baletowy popis rosyjskiej pary sportowej. Rosjanie są po prostu
      genialni: chyba jedyna nacja, która cudownie łączy wirtuozerię techniczną z
      artyzmem, duszą, czymś nieuchwytnym, co zatyka gardło... I nie myślę tylko o
      łyżwiarstwie, tak samo jest w balecie, tak samo w świecie wykonawstwa muzyki
      poważnej (chociaż w operze wielkiej divy nigdy ten kraj nie wydał). Że o XIX i
      XX wiecznym pisarstwie i kompozytorstwie nie wspomnę. Ech...

      • staua Re: Łyżwiarstwo figurowe 14.02.06, 00:14
        Tez lubie - ale nie interesuje mnie walka, kto zwyciezy (dlatego pewnie nie
        jestem kibicem), tylko przyjemnie popatrzec na takiego Pluszenke... tak
        swietnie wykonuje swoj program, ze wydaje sie piekny, choc zupelnie nie jest -
        ot, zagadka...
        • kwiecienka1 Biegi narciarskie - sprint 14.02.06, 12:19
          :-)
          przed chwilą Szwecja w podskokach zdobyła dwa złote medale!!
          gratulacje dla Beaty i szwedzkich kibiców
          (nasi siódmi - bardzo dobrze)
          pozdrawiam
          Kwiecienka i Od(z)jazdowi Mężczyźni, ci co kombinują (już za chwilkę, a ja
          muszę na lekcje...)
          • ben-oni Re: Biegi narciarskie - sprint 14.02.06, 12:54
            A Niemiaszki zbierają łomot, aż przykro patrzeć!:(
            • stella25b Niemieckie saneczkarki 15.02.06, 09:00
              Za to niemieckie saneczkarki pozbieraly wszystko co sie dalo zebrac.
          • beatanu Re: Biegi narciarskie - sprint 14.02.06, 16:15
            kwiecienka1 napisała:

            > :-)
            > przed chwilą Szwecja w podskokach zdobyła dwa złote medale!!
            > gratulacje dla Beaty i szwedzkich kibiców


            No wlasnie sie od Ciebie dowiedzialam, ze Szwecja zgarnela dwa zlote medale :)
            Dziekuje!

            Tak ciesza sie na pierwszej stronie Dagens Nyheter!

            www.dn.se/

            Beata (zmeczona ciut) w drodze z pracy na koncert mlodziezowej orkiestry
            symfonicznej (córka macza w tym swoje palce i pluca:) Po drodze wskocze do
            biblioteki....
      • ash3 Re: Łyżwiarstwo figurowe 15.02.06, 08:46
        Obejrzałam wczoraj drugą grupę solistów (w grupie wcześniej niestety pojechał
        Lambiel i Pluszczenko, nie oglądałam). Cóz, zobaczyłam takich zawodników jakich
        właściwie się nie ogląda, bo zwykle widzimy już finały - naprawdę okropne
        przejazdy (stylistycznie, technicznie i tak nie potrafię ocenić). Panowie
        komentatorzy na Eurosport zgryźlwi co dopełniało przykrości.

        A jak się wam podobał Kanadyjczyk Buttle? Rewelacja! Nie widziałam, by ktoś tak
        się poruszał, do takiej muzyki (jazzującej), z taką elegancją, świezością, tak
        swobodnie. Coś zupełnie innego, nawet jego strój był miłym wytchnieniem od tych
        wszystkich brokatów i żelowanych włosów. Zajał bodaj 5 miejsce.
        • stella25b Re: Łyżwiarstwo figurowe 15.02.06, 09:21
          To ja rzuce tutaj plotka.

          W Niemczech byla afera z para i ich trenerem. Niemcy reprezentowala para Aljona
          Savchenko/Robin Szolkowy. Aljona jest Ukrainka i 3 tygodnie przed olimpiada
          zostalo nadane jej obywatelstwo niemieckie aby mogla startowac dla Deutschland.
          Robin to mieszanka tanzansko-niemiecka. Oboje naprawde bardzo sympatyczni ich
          trener tez, tylko jeden szkopul wyszedl. Trener Ingo Steuer pracowal dla Stasi.
          Dwa tygodnie przed olimpiada wybuchla cala ta stasi-afera i do konca nie bylo
          wiadomo czy Savchenko/Szolkovy wraz ze swoim trenerem wyjada do Turynu.

          Katharina Witt, ktora jest w Turynie i komentuje z lodowiska, stwierdzila, ze
          ona takze miedzy innymi byla ofiara Steuera. Jednak nalezaloby mu to wszystko
          wybaczyc bo w koncu nikomu kariery nie zlamal.

    • kwiecienka1 Re: Wonteg Olimpijzgi 17.02.06, 13:49
      co wy na to?:
      sport.gazeta.pl/turyn2006/1,71322,3168136.html
      to się nazywa ambicja :)
      pozdrawiam
      Kwiecienka pod Wrażeniem
    • kwiecienka1 Re: Wonteg Olimpijzgi 19.02.06, 18:44
      czy ktoś z was zna się na łyżwiarstwie szybkim?
      (oprócz Stauy?)
      czy dziesiejsze 8 miejsce Wójcickiej na 1000m jest rzeczywiście sukcesem?
      pozdrawiam
      Kwiecienka i Panczeny
      • kwiecienka1 Re: Wonteg Olimpijzgi 23.02.06, 23:07
        :)
        Wątek Olimpijski odnosi sukcesy niczym nasi sportowcy...
        ja w każdym razie (prywata totalna) dalej śledzę wydarzenia (a przynajmniej
        skróty wieczorami)
        jutro mecz Szwecja - Czechy :))) ktoś będzie oglądał?
        pozdrawiam
        Kwiecienka i Olympic Extra
        • dr.krisk No..... 23.02.06, 23:22
          A bo smuta narodowa powszechna, że medalów żadnych nie przywieziem. Biegaczki
          mdleją z głodu na trasie, snowboardziści mają kłopoty z wcelowaniem w trasę
          przejazdu, Małysz jakiś niemałyszowaty...... Już gdzies na forumie odbywaja się
          dywagacje żałobne, że niby to nasz wredny charakter narodowy uniemożliwia nam
          odnoszonie sportowych sukcesów.
          Polak to dziwne zwierzę: albo placze z radości albo z rozpaczy. A powinien
          rozpedzić działaczy-brzuchaczy na cztery wiatry, siedzibę PKOL odsprzedać
          komukolwiek, a zacząc budowac baseny, boiska, tory, ścieżki, itp.
          Ale to za trudne, łatwiej pojęczeć....
          • brunosch Re: No..... 23.02.06, 23:32
            > A bo smuta narodowa powszechna, że medalów żadnych nie przywieziem.
            * a bo to pierwszy raz?

            > Małysz jakiś niemałyszowaty.
            * ile lat można być Jedyną Chlubą Narodu?

            > A powinien
            > rozpedzić działaczy-brzuchaczy na cztery wiatry, siedzibę PKOL odsprzedać
            > komukolwiek, a zacząc budowac baseny, boiska, tory, ścieżki, itp.
            > Ale to za trudne, łatwiej pojęczeć...

            * ale komu będzie z tego chwała, że dzieciaki się bezproduktywnie pluszczą, albo
            biegają? Taż efekty dopiero byłyby za 10lat, czyli za dwie kadencje wygrane
            przez nie-wiadomo-kogo...

            gdyby kto miał kłopot. To pisane było z posępną ironią.
            • dr.krisk Gorzej nawet! 23.02.06, 23:40
              Pluskałby się bezimienny i nierokujący nadziei medalowych ogół obywateli. Z
              pożytkiem dla swego zdrowia, wyglądu i samopoczucia... a gdzie splendory i
              wyjazdy autokarem z drużyna dobrze rozwinietych i bezpruderyjnych juniorek na
              obóz szkoleniowy????
              Raczej wspomniane przeze mnie rozwiązanie sie nie przyjmie. Odbęda się opgólne
              narodowe gorzkie żale, jakies brzuchacze pozamieniaja się na stanowska.... i to
              wszystko.
              A ja nawet na rowerze szosowym po tutejszej ścieżce rowerowej nie moge jeździć -
              taka dziurawa!!!
              • brunosch Re: Gorzej nawet! 23.02.06, 23:46
                > A ja nawet na rowerze szosowym po tutejszej ścieżce rowerowej nie moge jeździć
                > - taka dziurawa!!!
                * ale za to OJCZYSTA, NASZA!
                smutne to, tym smutniejsze, że prawdziwe.
        • beatanu Re: Wonteg Olimpijzgi 24.02.06, 19:29
          kwiecienka1 napisała:
          > jutro mecz Szwecja - Czechy :))) ktoś będzie oglądał?

          Właśnie skończyłam oglądać, Szwecja w finale!
          Po jednej stronie kubek z herbatą. Po drugiej szklaneczka ze szkocką whisky...

          Tralalala
    • dr.krisk Hurra! Justyna Kowalczyk!! 24.02.06, 13:25
      Bogać tam twacze dyskusje o tym czy przysładzać, czy nie! Justyna rulez!!!
      Zaraz lece malować transparenta i wylatuję na ulicę powrzeszczeć!!!
      Tak właśnie trzeba - robić swoje i nie pękać!
      Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa sympatycznej biegaczki, bo lubię tego typu
      ludzi, niezmanierowanych i normalnych.
      Niech jeszcze tylko tego Bułhakowa (co togo na zawody wozi) wreszcie przeczyta,
      i jeszcze bardziej ją polubię.
      • mamarcela Re: Hurra! Justyna Kowalczyk!! 24.02.06, 13:45
        Też się cieszę :)))
        Zanim jednak dottore wyleci na ulice to zapraszam na fk, bo tam za Tobą
        wielbicielki łzy leją.
        pozdrawiam ;)
        mamarcela z bólem łba
        • dr.krisk Ból łba? Glątwa może? 24.02.06, 14:01
          mamarcela napisała:

          > Też się cieszę :)))
          > Zanim jednak dottore wyleci na ulice to zapraszam na fk, bo tam za Tobą
          > wielbicielki łzy leją.
          Ajajaj.. niedobrze. A co ja poradzę, że nie czytam? Ale dziękuję za informację,
          wyjaśniłem powody mojej nieobecności tamże.

          > pozdrawiam ;)
          > mamarcela z bólem łba
          Czyżby nadmiar pączków z alkoholem??? Teraz proponuję pączką nadziewanego
          dżemem z kwaszonej kapusty - na kaca jak znalazł!
    • kwiecienka1 Re: Wonteg Olimpijzgi 24.02.06, 14:05
      Ło Matko, dopiero przed chwilą się dowiedziałam o medalu!!
      Tak się ucieszyłam :)))
      (przynajmniej jedna osoba wróci z Turynu z tarczą)
      pozdrawiam
      Kwiecienka Dobrymi Wieściami Zadowolona
      • dr.krisk Proponuję Obchody! 24.02.06, 14:16
        Piątek, jutro do pracy nie trzeba.
        Mam rozpoczęta butelke whisky Old Smuggler. No to ją skończę!
        A tak w ogóle to w tym roku nie miałem okazji biegać na nartach: jak był śnieg
        to chorowalem, a jak wyzdrowiałem, to śnieg zniknął.....
        Eh, przypiąć moje stare Visu, podrapane jak kot w marcu i popędzić skroś
        knieje!!!
      • beatanu Re: Wonteg Olimpijzgi 24.02.06, 15:34
        Właśnie wróciłam, o medalu się dowiedziałam, cieszę się z Wami!
        Whisky trzeby będzie znów otworzyć....

        Beata szwedzkimi madalami zasypana - najstarsi górale tutaj nie pamiętają
        takiego deszczu medalowego (ale też z powodem do podwójnej radości:)))
        • stella25b Re: Wonteg Olimpijzgi 24.02.06, 22:52
          Gratuluje!!!


          A w mojej "ojczyznie" wielka smuta. Pierwszy olimpijski dzien bez medalu dla
          Niemiec.
          • kwiecienka1 Re: Wonteg Olimpijzgi 24.02.06, 23:03
            ???
            Boziu, 24 mają - to rzeczywiście poniżej oczekiwań...
            winnych należy sprowadzić z powrotem do kraju, obwozić po większych miastach i
            w godzinach popołudniowych wystawiać na widok publiczny
            w takim wypadku przechodzący mają prawo zatrzymać się i głośno wyrazić swoją
            dezaprobatę, na przykład takim soczystym "a fe!"

            zostały 2 dni, więc może coś jeszcze uda się wywalczyć?
            pozdrawiam
            Kwiecienka z Alergią
            (mandarynki chyba pryskane były...)
            • stella25b Re: Wonteg Olimpijzgi 24.02.06, 23:16
              Winni juz dokonali samokrytyki. A pierwsze miejsce medalowe nie moze byc
              zagrozone wiec biedni bobsleisci dzisiaj juz spia jak na szpilkach.
    • mamarcela MAMY SREBRO 25.02.06, 10:50
      hura Tomek Sikora
      nie spać, wstawać, cieszyc się!
      mamarcela radosna
      • beatanu do Mamarceli radosnej 25.02.06, 11:04
        mamarcela napisała:

        > hura Tomek Sikora
        > nie spać, wstawać, cieszyc się!
        > mamarcela radosna

        Nie śpimy, cieszymy się i nawet już list do pewnej Mamarceli napisać
        zdążyliśmy. Please, zaglądnij do skrzyneczki...
        :)
        • mamarcela do Beaty, której brak wiary w mamarcelę 25.02.06, 11:10
          Zajrzała. Próbuje rozgryźć z każdej strony. Jak dotąd niestety bezskutecznie.
          Za duży ten internet jest czasami.
          Ale niechaj żywi nie tracą nadziei. Ta, czy iną drogą zwyciestwo będzie nasze.
          Przynajmniej taką ma nadzieję
          mamarcela, która umiera, a nie poddaje się jak ta gwardia, co to naprawdę merde
          • beatanu Re: do Beaty, której brak wiary w mamarcelę 25.02.06, 11:17
            mamarcela napisała:

            > Zajrzała. Próbuje rozgryźć z każdej strony.
            > Ale niechaj żywi nie tracą nadziei. Ta, czy iną drogą zwyciestwo będzie
            nasze.
            > Przynajmniej taką ma nadzieję

            Dzięki :)
            • mamarcela Re: do Beaty, której brak wiary i Braina ! 25.02.06, 11:47
              "De sorte que croire à la médecine serait la suprême folie, si n’y pas croire
              n’en était pas une plus grande, car de cet amoncellement d’erreurs se sont
              dégagées à la longue quelques vérités."
              marcel proust, À la recherche du temps perdu,
              Le côté de Guermantes

              mamy to po francusku i wiemy z którego tomu pochodzi. Niestety jest to tom 3
              najgrubszy.
              Może brain ma ebooka to byłaby chwilka
              Ty Beato kontynuj swoja robotę, a my szukamy dalej.
              :-)
              • beatanu Re: do Beaty, której brak wiary i Braina ! 25.02.06, 12:11
                Mamarcelo jesteś wspaniała!

                W najgorszym razie pozostanie mi przeczesanie trzeciego tomu, zawsze to mniej
                niż wszystkich siedmiu:)))

                Gwoli wyjaśnienia - poszukuję polskiej wersji złotej myśli pana Prousta, która
                to myśl jest mottem jednego rozdziału książki, którą właśnie tłumaczę. PS.
                Autorka książki nie żyje, więc nie mogę jej zapytać :(

                Beata kontynuująca
                • beatanu Znalazłam! 25.02.06, 12:18
                  • mamarcela Re: Znalazłam! 25.02.06, 12:22
                    Gdzie? W książce, czy w necie, bo ja jeszcze nie.
                  • beatanu Re: Znalazłam! 25.02.06, 12:25
                    Jeszcze raz!

                    Znalazłam grzebiąc sobie w tomie trzecim, bo akurat na temacie chorobowym
                    jakimś mi się otworzyło.
                    Ale ciągle mam to po szwedzku...
                    I teraz prośba do wszystkich TWAczy (w wątku olimpijskim!)

                    Możecie zajrzeć do polskiej wersji "W poszukiwaniu..." Prousta?
                    Tom trzeci, u mnie strona 277, temat choroby babci, chodzi o stwierdzenie, że
                    (mniej więcej) wiara w medycynę byłaby szczytem szaleństwa/głupoty, gdyby nie
                    to, że niewiara w nią byłyby jeszcze większą głupotą /szaleństwem...

                    Dzięki z góry, sorry za wplatanie takich prywatnych wątków...
                    • mamarcela Re: Znalazłam! 25.02.06, 12:31
                      Mam 279
                      "Tak iż wierzyć w medycynę byłoby szczytem szaleństwa, gdyby nie wierzyć w nią
                      nie było jeszcze większym szaleństwem, bo z tego spiętrzenia błędów wyłaniają
                      się czasem pewne prawdy."
                      • beatanu Dziękuję! 25.02.06, 12:33
                        > Mam 279
                        > "Tak iż wierzyć w medycynę byłoby szczytem szaleństwa, gdyby nie wierzyć w
                        nią
                        > nie było jeszcze większym szaleństwem, bo z tego spiętrzenia błędów wyłaniają
                        > się czasem pewne prawdy."

                        Mamarcelo jesteś wielka i wspaniała i dziękuję Ci za pomoc!

                        Beata wdzięczna i radosna i w ogóle :)

                        • mamarcela errata sorki 25.02.06, 12:38
                          "Tak iż wierzyć w medycynę byłoby szczytem szaleństwa, gdyby nie wierzyć
                          > w nią nie było jeszcze większym szaleństwem, bo z tego spiętrzenia błędów
                          wyłaniają się Z czasem pewne prawdy"

                          " Z CZASEM" z wrażenia z zeżarłam, przepraszam
                          • beatanu Re: errata sorki 25.02.06, 12:41
                            mamarcela napisała:

                            > "Tak iż wierzyć w medycynę byłoby szczytem szaleństwa, gdyby nie wierzyć
                            > > w nią nie było jeszcze większym szaleństwem, bo z tego spiętrzenia błęd
                            > ów
                            > wyłaniają się Z czasem pewne prawdy"

                            Nie szkodzi, bo autorka cytuje tylko pierwszą część zdania :)
                            I jeszcze tylko szybciutko - przekład Boya-Zeleńskiego, czyż nie?

                            • mamarcela Re: errata sorki 25.02.06, 14:00
                              Przepraszam za opóźnienie, ale poszłam smażyć racuchy tym, co to ich imienia
                              nie wolno wymawiać.
                              przekład Tadeusz Żeleński (Boy)
                              PIW 1992
                              • beatanu Re: errata sorki 25.02.06, 15:34
                                :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka