Dodaj do ulubionych

mejking many

12.03.06, 17:21
czyli Braineatera pytanie ważne do czytaczy wszystkich.
Bo tak sobie siedze i rozmyslam, ze nie chce mi się już pracować na etat, (u
kogoś:)i knuje nad róznymi sposobami zarabiania pieniędzy nie wymagającymi
wysiłku, i związanego z tym o czym mam jakieś pojęcie, czyli z ksiązkami. I
teraz wymysliłem sobie prywatną czytelnię, opartą na własnej domowej
biblioteczce (+/- około 5000 pozycji). I mam pare pytań do Was:)

Czy cos takiego ma szanse przynieść choćby zwrot nakładów (czynsze, opłaty,
utrzymanie Braineaterzej familii), jesli przyjmiemy, ze wynajmowany lokal
bedzie dośc tani - ok 600 pln miesięcznie i usytuowany w poblizu uniwersytetu?

W jaki sposób wprowadzic opłaty - typ kawiarenka internetowa, czyli np 3 pln
za godzine korzystania, nielimitowany dostęp do regałów? czy też 10 pln za
wejście i możesz siedzieć i czytać ile wlezie?

Czy wprowadzac np dwa stanowiska komputerowe z dostępem do netu, w celu
uzupełnienia tego, co w papierzakach i ewentualnego pokatnego udostepnianie
ebooków zaufanym?:)

Czy wprowadzać kawy, herbaty i mozliwość palenia, by odróznić się od obozów
pracy w normalnych bibliotekach?

No i najwazniejsze - czy gdybyście milei okazję, to skorzystalibyście z
takiej oferty?

P:)
Obserwuj wątek
    • annabellee1 Re: mejking many 12.03.06, 17:44
      W Wawie była prywatna wypozyczalnia przedwojennych ksiazek co zwala się Wiązanka.
      Ale ostatnio jej nie widze.
      Było takich kilka z przechyłem na stare ksiazki. Ale czy wolny rynek je wykosił
      czy leciwosc osob prowadzacych - nie wiem.
      Jest tez kawiarnia o nazwie Antykwariat,bardzo popularna. Stare graty jako
      stoły i krzesła,masa ksiazek, dobre torty, do niedawna bylo nawet stare pianino
      ale jest tam taki tlok, ze je zamienili na stoliki. Moze tak? Wszystko pozenic,
      antykwariat, czytelnie i miejsce gdzie sie mozna w kącie całować na kanapie z
      kłujacymi sprezynami,zapadajacej sie, gdzie sie na siebie leci czy sie chce czy
      nie.
      A myslales o agencji literackiej?
      • braineater Re: mejking many 12.03.06, 17:47
        o agencji i ewentualnie wydawnictwie własnym mysle od dawna, tylko, że wszystko
        rozbija sie o kasę na start. Ten projekt czytelnieny moge po prostu uruchomic z
        nikłymi nakładami własnymi - jakieś 5tys na start, co jestem w stanie jakoś
        wykombinować, natomiast nic wiecej, bom niezdolny kredytowo:)
        No i własnie podejrzewałem, ze tego typu projekty już były gdzies
        pouruchamiane, tyle, że sie nigdy nie natknąłem.:)
        • annabellee1 Re: mejking many 12.03.06, 20:16
          Agencja jest ryzykowna o tyle,ze moze nie pojsc. Ale kasy na nia akurat nie
          trzeba. Po necie krazy tylu zapoznanych autorow, ktorzy potrzebuja rady
          prowadzenia, wsparcia a przede wszystim oceny- mysle,ze klienci by sie
          znalezli.Znane mi agencje biorą 10% w wypadku wydania za granica.No ale to
          wyzsza szkoła jazdy. Kiedys mi ktos dziabnął biznes plan takiej agencji. Kwota
          za wstepną ocene dziela,za poprawienie red i korekte i procent za ew. sprzedaz.
          Muszę poszukac w starym kompie.No,tylko bys musial zagryzc zeby i te mniej
          ambitne tez promowac...
          Zreszta na nich sie najlepiej zarabia..
          Otworz oba interesa i zobacz ktory zaskoczy...
    • kwiecienka1 Re: mejking many 12.03.06, 18:13
      braineater napisał:
      nie chce mi się już pracować na etat
      -> hehe, ja nigdy nie miałam etatu, zawsze pracowałam tylko dla siebie i na
      siebie, jak we wszystkim są plusy i minusy...

      w poblizu uniwersytetu?
      -> ok, ale dobrz dobierz wydział i/lub miasto

      opłaty: 3 pln za godzine korzystania, nielimitowany dostęp do regałów jest
      lepsze niż 10 pln za "wejście i możesz siedzieć i czytać ile wlezie"
      -> jeśli Twoja czytelnia będzie koło uczelni a klientami będą studenci zastanów
      się nad połączniem tych dwóch opłat - w okienkach (czyli rano i wczesnym
      popołudniem) studenci będa wpadać na godzinkę a po zajęciach lub wieczorkiem na
      dłużej

      wprowadzac np dwa stanowiska komputerowe z dostępem do netu, w celu
      uzupełnienia tego, co w papierzakach i ewentualnego pokatnego udostepnianie
      ebooków zaufanym
      -> ok, ale pilnuj żeby czytelnia nie stała się kawiarenką internetową

      Czy wprowadzać kawy, herbaty i mozliwość palenia, by odróznić się od obozów
      pracy w normalnych bibliotekach?
      -> pomysł przedni, pomieszczenie jednak powinno być na tyle duże żeby niepalący
      mieli trochę dostępu do powietrza

      No i najwazniejsze - czy gdybyście milei okazję, to skorzystalibyście z takiej
      oferty?
      -> życzę sobię kartę czytelnika z numerem jeden

      pozdrawiam
      Kwiecienka z Najlepszą i Lodami Chałwowymi
    • skajstop Re: mejking many 12.03.06, 18:42
      Taka inicjatywa miałaby sens, o ile zbierzesz pieniądze z kilku źródeł.
      Podrzucam Ci więc kolejne: skoro masz dobrą bibliotekę, mógłbyś brać pieniądze
      za wypożyczanie. Np. 5 zł od "łebka" - i oczywiście kaucja, żebyś w razie
      kradzieży miał za co odkupić książkę. Pewno nawet nie wiesz, ile osób wolałoby
      pożyczyć coś, zapłaciwszy, i czytać w domu :-)

      A drugi pomysł, na którym mógłbyś zarobić... agencja literacka, ale nie tyle i
      nie tylko operująca na krajowym rynku, ale polskie teksty probująca sprzedać dalej.
    • blue.berry Re: mejking many 12.03.06, 19:10
      pomysl zacny ale dosc ryzykowny
      po pierwsze musialaloby byc to w idealnym miejscu. i miec tak zwany klimat.
      zeby chcialo sie tam przychodzic i dlugo siedziec.
      dlatego tez polazenie tego z kawiarnia byloby bardzo wskazane. kawa, herbata,
      ciastka, moze jakies kanapki. z tym ze wtedy juz wkraczasz na droge "pozwolen
      zwiazanych z jedzeniem". jesli wprowadzilbys mozliwosc palenia to na mocy prawa
      musialbys wydzielic strefe niepalaca.
      twoja konkurencja bylyby biblioteki i miejsca typu traffic/empik (w zaleznosci
      od miasta) gdzie mozna poczytac/wypozyczyc ksiazke za darmo.
      musialbys jakos przekonac ludzi ze za to samo warto zaplacic. pytanie jak.
      idea kawiarenek-czytelni czy kawiarenek-ksiegarni nie jest nowa. ale w
      wiekszosci z nich zarabia sie albo na "bufecie" albo na sprzedazy ksiazek. ty
      chcialbys zarabiac na udostepnieniu ksiazek. pytanie czy ludzie beda
      zainteresowani taka opcja. w duzym miescie moga nie byc - jest dosc kawiarni,
      netwiarenek, czy empikow do przejzenia niekupionych ksizek. nie mowiac juz o
      bibliotekach.

      warto miec jakis plan, opcje na uczynienie takiego miejsca modnym czy
      rozpoznwalnym. to co w wawce zrobil wlasciciel Czulego Barbarzyncy.
      www.czulybarbarzynca.pl/pl/site/
      nawet jezli ktos tam nie byl to napewno o tym miejscu slyszal. takie cos robia
      spotkania z pisarzami, wylady, odczyty, mozliowsc zdobycia autografu.
      warto pamietac o tym ze 10 zlotych bywa duza kwota - za 30 pln kupuje sie
      ksiazke. dla wolniej czytajacych byc moze na przeczytanie takiej ksiazki trzeba
      wlasnie 3 wizyt - czyli srednio sie oplaca bo za te pieniadze mozna juz kupic
      ta ksiazke. czyli oferta dla tych ktorzy wola czytac na miescie niz w domu i
      nie maja opcji na posiadanie (bo np nie maja miejsca).

      podsumowujac - warto napierw zrobic solidny "resyrdz" i miec naprawde ekstra
      pomysl na wyglad, klimat i dzialanie miejsca zeby sie powiodlo.

      pozdrawiam

      bb wspolwlasciciel firmy:))
    • chihiro2 Re: mejking many 12.03.06, 20:25
      Tez mam marzenie, by nie pracowac dla nikogo i zyc i pracowac otaczajac sie
      pieknymi rzeczami z charakterem, czyli m.in. ksiazkami. Moje marzenie jest
      bardziej idealistyczne niz Twoje: chcialabym miec maly antykwariat wypchany
      ksiazkami, z tylu funkcjonowaloby w weekendy kino niezalezne/artystyczne, obok
      bylaby kafejka wegetarianska z wystawami malarstwa mlodych obiecujacych
      artystow (dziela do kupienia) na scianach. Gdzieniegdzie w antykwariacie
      stalyby regaliki z niebanalna, unikatowa, recznie wykonan bizuteria do
      kupienia... A w pomieszczeniu na gorze, wysokiej sali z pieknymi wielkimi
      oknami odbywalyby sie zajecia jogi...
      Ech, na cos takiego chyba musialabym miec bogatego sponsora...

      A na marginesie - mam znajomego tu w Oxfordzie (notabene przypomina mi troche
      Ciebie - dosc mlody Anglik po literaturoznawstwie, zawsze ubrany w
      egzystencjalna czern, majacy ciekawa zone, Francuzke), ktory prowadzil
      fantastyczny antykwariat ksiazkowy (www.reservoirbooks.com), sprzedawal
      tez kawe i ciastka, i wypozyczal filmy. Teraz robi wielki kilkumiesieczny
      remont (bo budynek jest z XVI w. i sie walil), wiec miejsce jest zamkniete
      niestety. Na lato planowane jest otwarcie - znow beda ksiazki, klub filmowy,
      kawiarnia, a sam wlasciciel mieszkal bedzie z zona nad swoja ksiegarnia.

      A wracajac do twojej sprawy - szczerze mowiac, to nie wyobrazam sobie, jak
      mialbys sie utrzymac z takiej czytelni. Ja bym nie chciala miec internetu wsrod
      ksiazek (uwazam, ze miejsce straciloby na atmosferze), na pewno nie chcialabym
      czuc smrodu papierosow. Generalnie nie lubie siedziec gdzies poza domem i
      czytac godzinami. Jak czytac dlugo, to tylko w domowych pieleszach, w domowych
      ciuszkach i z wlasna herbatka we wlasnym kubku.
      A moze warto poznac jakichs artystow i uradzic sie nimi, zeby wlasnie polaczyc
      galerie malarstwa z ksiazkami? Mozna by pobierac za jednorazowy wstep np. 5zl -
      obrazy i czytanie bez ograniczen, lub np. karnet miesieczny - przychodzisz ile
      razy i kiedy chcesz. Nie wiem, brak mi na razie lepszych pomyslow.
    • samica1 Re: mejking many 12.03.06, 21:00
      Pomyślałeś o możliwości abonamentu?
      Studiując poza swoim województwem, żeby skorzystać z miejscowej Biblioteki
      Pedagogicznej, musiałam płacić haracz, o ile pamiętam, kilka złotych za
      miesiąc.
      Filozofia Kalego - wydawało mi się to ohydnym naciąganiem, ale gdybym sama
      prowadziła taką działalność... śmieszne grosze.
      Bo dosyć sporo osób musiałoby się przewinąć, żeby opłacić choćby lokal. W
      dobrym miejscu, żeby pomieścić książki, jakieś stoliki - 40 metrów to może
      wystarczyć, ale też kosztuje.

    • ydorius Re: mejking many 12.03.06, 22:52

      A jakieś nielegalne eksperymenta typu "kserujęksiążkitylkocicho" też przewidujesz?
      Niezależnie od odpowiedzi powiem: tak, takie miejsce byłoby przeze mnie
      nawiedzane, ale nie spodziewałbym się kokosów jakiś specjalnych. Prywatna
      inicjatywa na niwie kultury zazwyczaj żyje krócej niż łabędź w Lubuskiem.

      m,
      .y.

      P.S. Kanapki, kawa i herbata jak najbardziej tak.

      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      wypielęgnowany harmider w duszy
      • braineater Re: mejking many 12.03.06, 22:58
        Gromadze Wasze pomysły i parę rzeczy mi sie wyjasnia i prostuje. I tak - kawa,
        herbata, soczki jak najbardziej. Za siecią tez bym się upierał, bo nie wszystko
        da się znaleźć w papierzakach, a poza tym na kompie mógłbym po cichutku
        udostepniac jakieś 30 tys. ebooków - do czytania of korsa, nie do kopiowania:).
        Co do palenia - mnóstwo, jesli nie większosć, czytaczy pali, no i nie wyobrazam
        sobie mojego siedzenia w pracy, w której nie nada palić:)
        I kolejne pytanie tym razem bardziej fachowe - skoro jest to inicjatywa
        kulturalna, to może orientujecie się, czy na tego typu projekty da się wydoic
        jakąs kase z funduszy unijnych?
        Annabelle i Skajstop - moge do Was uderzyć na maile - bo temat agencji wygląda
        kuszaco, ale przyznaje, że nie mam najmniejszego nawet pojęcia o zasadach na
        jakich tego typu instutucje działają:)

        P:)
        • noida Re: mejking many 12.03.06, 23:03
          Kasę na pewno się da. Tylko, że taki projekt ktoś by ci musiał pomóc napisac,
          bo to niełatwe jest. Ale konkretnie się nie orientuję, musisz popytać
          fachowców...
          Mnie też się ten pomysł podoba. chętnie bym przychodziła, ale jak wiesz- trochę
          mam daleko. Takie miejsca robi atmosfera, bo dla samego poczytania to pewnie
          mało kto by przychodził. Musiałbys być wyjątkowo miły i fajny :)
        • skajstop Re: mejking many 12.03.06, 23:08
          braineater napisał:

          > Annabelle i Skajstop - moge do Was uderzyć na maile - bo temat agencji wygląda
          > kuszaco, ale przyznaje, że nie mam najmniejszego nawet pojęcia o zasadach na
          > jakich tego typu instutucje działają:)

          Jeżeli o mnie chodzi, nie ma problemu - a jeżeli zobowiążesz się pod groźbą
          wycięcia nerki zachować absolutną tajemnicę, to powiem Ci w szczegółach, jak to
          wygląda, także od strony kogoś, kto właśnie takiej agenckiej cholery poszukuje i
          ma sporo przemyśleń w temacie :-)
          • annabellee1 Re: mejking many 13.03.06, 08:04
            U mnie tez nie ma problemu.
            BR. gdyby czytelnia byla zadymiona to bym do niej nie chodzila.Choc ilosc e
            book brzmi kuszaco..
            Skaj, nie wiem czego szukasz w agencji, ale może cos moglabym pomoc.Mam agentke
            na zagranice,nawet dwie.
    • zdanka1 Re: mejking many 13.03.06, 09:26
      Jeśli idzie o prywatną bibiloteko-cztelnie to u mnie w mieście jest taka.
      Charakterystyka:

      - jest połozona w samiutkim centrum, po prostu wchodzi się z jednej z głównych
      ulic do srodka
      - prowadzi ją starsza kobieta, na emeryturze w zwiazku z czym ma czas i sie nei
      nudzi
      - płaci sie jakiś "abonament" miesięczny czy trzy meisięczny nie pamiętam już i
      5 zł od wypozyczonej ksiązki
      - Z tego co sie orientuję jest to biznes zerowy - z jakieś dwa lata temu łodzki
      dodatek gaztowy pisał o wspieraniu tej biblioteki, jako najstarszej i jedynej
      takiej w mieście , bo tak kiepsko stali finansowo.
      - Nie ma tam internetu, ani nic poza ksiązkami -m rezultat jest taki, ze
      czytaja głównie starsi ludzie, emeryci, czasem jakiś dzieciak, albo student
      wpada po coś , czego nei może znależć z biblotece.


      Napiszę ci na priv o innym miejscu, które sie u mnie rozwija , ale to
      wieczorem, tzw. mała litera

      www.malalitera.pl/
    • 8macek Re: mejking many 13.03.06, 13:12
      brajnu!
      szczerze?!
      • braineater Re: mejking many 13.03.06, 13:17
        Jak szcerze po Gixerowemu to lepiej na priva by usz niewinnych nie kalać
        A jak szczerze, ale w eufemizmach, to dawaj:)

        P:)
        • 8macek Re: mejking many 13.03.06, 13:50
          no skoro koniecznie chcesz żebym się szczerze wypowiedział to mówię szczerze:
          nie mam zielonego pojęcia!
          :-DDD
          • 8macek Re: mejking many 13.03.06, 13:51
            przepraszam,ale nie mogłem sie powstrzymać!
            :-D
    • 8macek Re: mejking many 13.03.06, 13:56
      a tak poważnie to niezłe many byś mógł tesz mieć z texciarstfa!
      Janek Czarny mnie powalił na kolana!
      :-)
      • braineater Re: mejking many 13.03.06, 14:04
        Miło mi, choc bardziej jestem dumny z Rynkowskiego:)
        A co do keszu z tekstów to niestety cza dwóch stron - tej co pisze i tej, co
        płaci. I ta druga jest dla mnie mitem, czyms co sie widzi tylko na filmach:)

        P:)
        • skajstop Re: mejking many 13.03.06, 14:11
          braineater napisał:

          > A co do keszu z tekstów to niestety cza dwóch stron - tej co pisze i tej, co
          > płaci.

          Ulokuj się pomiędzy nimi, to obie będą ci płacić ;-D
          • braineater Re: mejking many 13.03.06, 15:00
            Jestem na etapie doczytywania, czym sie to je:)
            Wnet sie zgłosze ze stosem pytań:)

            P:)
        • 8macek Re: mejking many 13.03.06, 14:15
          fraza "a tak poważnie" była oczywiście piurnonsensowym zartem z mojej strony.
          :-)
          ale i tak uważam,że Janek Czarny jest najlepsiejszy(i jak widze nie tylko ja).

          a jak w temacie texciarstfa jesteźmy to mam dla cie propozycję nie do
          odrzucenia:
          napisać przemówienie orędacyjne dla lecha k. (z zachowaniem pełnej
          dramatyczności i misyjności urzędu we własciwej formie jego pompatycznoći)
          :-)
    • diffie Re: mejking many 13.03.06, 16:00
      Czytelnię wybij sobie z głowy, Brain. Szkoda czasu i tych pięciu tysięcy.
      Wydaje mi się natomiast, że na rynku wydawniczym istnieje pewna luka. Dotyczy to
      publikacji naukowych. Naukowcy z dzikim uporem coś tam piszą, a to doktorat, a
      to habilitację, nie wiadomo po co, dlaczego, na dodatek muszą to publikować.
      Takie na przykład wydawnictwo prawnicze "Zakamycze" - trzeba im zapłacić, wtedy
      wydrukują.
      Twoja oferta może wyglądać tak:
      - publikujesz tylko i wyłącznie publikacje pracowników naukowych, w
      wyspecjalizowanych seriach (Prawo, Ekonomia, Filozofia ...)
      - troszkę korekty nie zaszkodzi
      - załatwiasz ISBN
      - druk niskonakładowy (np. 100 egzemplarzy)
      - dystrybucja od razu do bibliotek
      - kilkanaście egzemplarzy autorskich

      Oczywiście autor za to wszystko płaci. P :)
      • zdanka1 Re: mejking many 13.03.06, 16:31
        publikujesz tylko i wyłącznie publikacje pracowników naukowych, w
        > wyspecjalizowanych seriach (Prawo, Ekonomia, Filozofia ...)


        No nie wiem, czy to nie będą podobnie utopione pieniądze - doktorat wcale nie
        musi byc publikacją ksiazkową , jesli się nie chce, a jesli się chce to chce
        sie to publikować w wydawnictwach uniwersytetu, bo jest tam taniej i to duzo
        taniej. Nęcenie doktoranta filozofii , który i tak musi zapąłcic za studia
        doktoranckie faktem , ze zaplaci sobie jeszcze za publikację doktoratu na
        własny koszt, to wątpliwa droga finansowa, a niewatpliwa droga do bankructwa...
        • diffie Re: mejking many 13.03.06, 17:28
          Znam kilka osób, które za swoje publikacje płaciły. Na druk w wydawnictwach
          uniwersytetu czekałyby zbyt długo. Poza tym - ludzkie ambicje. Ilość wydanych
          publikacji w CV. Nie sądzę, iż podobny projekt może być "drogą do bankructwa",
          bo nakłady są niemal żadne. Brain musiałby mieć np. komputer :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka