Dodaj do ulubionych

uzaleznienie od ksiazek...

19.03.06, 20:31
dla mnie to Conrad i głównie "Smuga cienia" i "Jadro ciemnosci"...

A Ty?
--------
steen.ovh.org/main.html
Obserwuj wątek
    • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.03.06, 21:20
      "Dusza zaczarowana" Rollanda, "Serce" Edmunda de Amicisa, "Sposób na
      Alcybiadesa" Niziurskiego, "Miłość w czasach zarazy" i "Sto lat samotności"
      Marqueza. Może coś mi się jeszcze przypomni...
      • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.03.06, 21:23
        No to zdecydowanie bardziej romantycznie niz moje.
        Czy moze lepiej, mniej w nich realizmu.

        Myslisz, ze jest roznica miedzy ksiazkowymi uzaleznieniami kobiet i mezczyzn???

        Pytanie troche retoryczne... Wybacz :-)
        • wanda_rybka Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.03.06, 21:47
          steen.kontakt napisał:

          > No to zdecydowanie bardziej romantycznie niz moje.



          To co powiesz, jak Ci napiszę,że uwielbiam klasykę rosyjską? "Wojna i
          pokój" ,"Anna Karenina".Tołstoja. Poza tym lubię czytać Dickensa.I teraz
          uwaga!"Nad Niemnem". A z dzieciństwa -wszystkie ksiązki z serii Tomka
          Wilmowskiego, może dlatego tak lubię podróże? Właściwie to lubię czytać
          wszytko, chociażby po to,aby się przekonać co jest takiego ciekawego w jakiejść
          książce,że tak innych zachwyca.
          • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.03.06, 21:50
            Powiem, ze chcialbym moc uczyc sie mowic u Dostojewskiego.
            Nawet jezeli mowilbym tylko po rosyjsku...

            Dickens - oj... Wiesz, dlaczego lubie Dickensa? Bo jest w "Regulaminie tloczni
            win" :-).
            Oczywiscie nie tylko za to, ale "Cider house rules" pomogly mi przetrwac kilka
            ciezkich chwil.

            Podroze? Hmmm... Tak jak moj Conrad... To, co czytasz w wieku 15 lat, staje sie
            toba gdy masz 30 lat...

            Pozdrawiam serdecznie
          • wanda_rybka Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.03.06, 21:54
            w jakiejś*
            • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.03.06, 21:55
              ...w jakiejs*???????
        • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.03.06, 23:55
          Romantyczne, bo związane z młodością, dzieciństwem. Do tych się powraca chyba
          najczęściej, kiedy odbiór był taki świeży jeszcze...
          Myślę, że jest różnica, z moich obserwacji wynika, że panowie wolą literaturę
          faktu. Ale bez generalizowania... ;)
          • proces7 Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 12:31
            miia1 napisała:


            > z moich obserwacji wynika, że panowie wolą literaturę
            > faktu.

            Istotnie masz rację, preferuję Szekspira i Marqueza. Niezła z Ciebie
            obserwatorka, miia.
            • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 12:48
              Dodałam : "Ale bez generalizowania" - wybiórczy demagogu.
              Czy jesteś WSZYSTKIMI PANAMI?
              • proces7 Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 13:03
                miia1 napisała:

                > Czy jesteś WSZYSTKIMI PANAMI?

                Jestem całkowicie przeciętnym produktem najnowszych technologii XX- wieku. Jeśli
                mówisz o przeciętnym facecie- masz procesa przed oczyma, zatem?
                Poza tym na Forum nie używamy Caps'ów, bo to oznacza krzyk, feministyczny
                babochłopie!
                • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 13:07
                  Nie miałam na myśli przeciętnego chłopa, przeciętnych unikam. Nie miałam Cię
                  również przed oczami, procesie7. Jakoś tak się składa, że są chwile, kiedy moim
                  oczom ukazują się inni mężczyźni, czytający właśnie literaturę faktu.
                  MIZOGINISTYCZNY BETONIE.
                  • proces7 Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 13:18
                    „Myślę, że jest różnica, z moich obserwacji wynika, że panowie wolą literaturę
                    faktu. Ale bez generalizowania... ;)”

                    Źródło:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33883&w=38800752&a=38813540
                    „Nie miałam na myśli przeciętnego chłopa, przeciętnych unikam”

                    Źródło:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33883&w=38800752&a=38836732
                    Czy Ty wiesz, co to jest „średnia”? Jakich Ty buraków obserwujesz, co?

                    P.S.
                    Mam na Ciebie miia sporo skarg od różnych osób, zastanawiam się poważnie nad
                    tym, czy nie zablokować Ci (na jakiś czas oczywiście) dostępu do Forum.
                    Rozumiesz... vox populi vox Dei.
                    • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 13:36
                      Nie wspomniałeś proc o książce, o której naprawdę jesteś uzależniony , "Paragraf
                      22".
                      • proces7 Re: uzaleznienie od ksiazek... 22.03.06, 09:54
                        miia1 napisała:

                        > Nie wspomniałeś proc o książce, o której naprawdę jesteś uzależniony ,
                        >"Paragraf22".

                        To ona mnie wciąż i wszędzie prześladuje.
                        • justysbytomianka Re: uzaleznienie od ksiazek... 22.03.06, 11:25
                          Będę marudziła ;)
                          Byłam kiedyś w towarzystwie bardzo zacnym i szlachetnym , oczytanym i
                          elokwentnym .Tematem rozmowy własnie była literatura .Każdy wymienial tytuły ,
                          autorów :)dodawał od siebie dlaczego ten a nie inny i nagle jedna z osób
                          powiedziała Paulo Coelho i zaczęła wymieniac swoje ulubione książki a wiele
                          tego było.Zapadła cisza ,towarzystwo w grymasie wykrzywiło usteczka i z
                          niedowierzaniem w głosie ,ale wyraźnym oburzeniem ,zakrzyknęło w pytaniu
                          - czytasz Coelho????? i tu nastąpił zmasowany atak , prześmiewczo- ironiczny
                          kończący sie wnioskiem tylko buractwo czyta Coelho .
                          To a propos dlaczego William Wharton ;)"Ptasiek" mnie zachwycił a i resztę
                          pozycji jego przeczytałam ,z mniejszym zachwytem , ale pozwolę sobie na
                          wyrażenie niezgody na tego rodzaje zdziwienia i oburzenia :)Jesli ktos czegoś
                          dla siebie nie znajduje, to jego sprawa i nie oznacza to ,ze inni odbieraja
                          podobnie.Ja w Whortonie znajduję upływ czasu , refleksje z tego powodu i
                          klimaty minionych dni.
                          Jest rodzinnie i ten właśnie klimat mi daje odpoczynek , którego byc może
                          poszukuje i jest mi potrzebny.Pytanie było jakie ksiązki są dla nas ważne i
                          mogą byc rózne powody dla których wymieniliśmy właśnie te .Zapomniałm np. o
                          książce "Dzielna Trójka" od której zaczęłam lubic czytać ksiązki a miałm lat
                          9 ,gdy Babcia mi ja podsunęła pod nos .To nie była wielka literatura , ale dla
                          mnie własnie od tej pozycji start do czytania .Moze więc nie oceniajmy
                          gustów ;) zostawmy margines tolerancji zwłaszcza gdy dzielimy się z upodobań
                          czy osobistych przemyśleń .koniec.;)
                          • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 22.03.06, 20:26
                            justys,
                            zeby wszystko bylo jasne. Nic mnie do tego czy go lubisz czy nie.
                            i dlatego piszemy o ksiazkach i o tym co o nich myslimy, a nie o ludziach,
                            ktorzy je czytaja.

                            Ale tego samego wymagam od Ciebie :-)
                            Wiec nie mow prosze, ze "towarzystwo, atak itd, itp". Powiedz dlaczego ksiazka
                            jest dobra lub nie.
                            Dla Ciebie lub, jezeli tak myslisz, po prostu dobra :-)

                            Stawiam wino na pojednanie :)
                            Pijesz biale czy czerwone?
                            Ja wlasnie pije czerwone :-)

                            I wciaz nie chwytam Coelho. :-)
                            • justysbytomianka Re: uzaleznienie od ksiazek... 22.03.06, 22:13
                              No to Twoje zdrowie pije czerwone wino , najchętniej wytrawne:) ma być
                              cierpko , bez dosładzania:)
                              Coelho i jego "Alchemik" to książka , która mówi o marzeniach i odwadze .Teraz
                              jako doświadczona osoba dużo wiem o życiu , ale jak czytałam pierwszy raz ,tej
                              wiedzy było dużo mniej . I dla mnie młodej dziewczyny było tam kilka fajnych
                              zdań , które mnie zainspirowały , kazały się zastanowić , zwróciły uwagę.
                              Teraz nie czytam już Coelho , "wyrosłam" mam inne zainteresowania literackie ,
                              ale "poruszyło" mnie okreslenie ,że jest to poradnik dla kucharek .Sorry
                              miija :) ale to takie trochę cylońskie ( mam na myśli ich wypowiedzi na temat
                              twórczości Picassa ), które też Ciebie "poruszyły" i słusznie.
                              Na temat Whortona już się wypowiedziałam:)
                              Ps.Mam przyjaciela , który uwielbia F.Kafkę .Ja "odkryłam" F.Kafkę dużo
                              później i tak sobie myślę ,że pewne książki czasami docierają do nas bo musimy
                              coś doświadczyć , przeżyć :) ale mogę sie mylić:)Wasze zdrowie:)
                              ps 2.Fajny temat o tych książkach:)i uzależnieniu:)
                              ps 3 - bajki , scenariusze i limeryki tez mi sie podobały sorry ,że zajrzałam ,
                              ale nie potrafiłam sobie odmowic;))
                              • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 14:15
                                Wiesz Justyś, ja to mam chyba pecha do tego Whartona. Jak wspomniałam kiedyś o
                                nim na Księdze, to od sofki zarobiłam kulką z papieru. A z tym cylonizmem, to
                                już mi przywaliłaś jak się patrzy;)
                                Otóż, może rozwinę, co rozumiem przez "powieść dla kucharek". Otóż są to: tani
                                sentymentalizm, nachalnie sączący się z każdej kartki i odwoływanie się do
                                najprostrzych emocji. Wybacz, Justyś, ale jak przypomnę sobię niewidomą
                                staruszkę - dziewicę konającą po pierwszym w życiu orgazmie, to mi się bebechy
                                wywracają i nic na to nie poradzę.
                                Natomiast, Ptasiek i Tato - pierwsze książki Whartona były niezłe. Potem bylo
                                już coraz gorzej, moim skromnym zdaniem.
                                • justysbytomianka Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 16:26
                                  Wiedziałam ,ze wyciągniesz tą slepą staruszkę:D:D no dobra tu sie zgadzam tego
                                  tez nie mogłam "strawić" ;)ale własnie "Ptasiek" , "Tato" , "Niezawinione
                                  smierci" a nawet "Franky Furbo" sa całkiem ., całkiem strawne;)Ty odbierasz to
                                  jako sentymentalizm tani sączący sie a ja jako powrót do czasów dzieciństwa ,
                                  atmosfery która temu towarzyszyła .Wzruszaja mnie portrety bliskich autorowi
                                  ludzi , pokoleniowość i tradycja , którą utrzymuje w swojej rodzinie.Nawet
                                  ucieczka z Ameryki i poszukiwanie "gniazda " dla swoich najbliższych daje mi
                                  poczucie bezpieczeństwa .Takie "gniazdo" i mężczyzna są w moich marzeniach :)
                                  ps.z cylonizmem faktycznie przegięłam :) sorry , wiesz że tak nie myślę:)
                                  • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 16:30
                                    Wybacza,/
                                    Widzisz, justyś, z tym doskonałym gniazdem, doskonałym mężczyzną, atmosferą
                                    wzajemnej akceptacji, gdzie wszyscy mają poczucie humoru i emanują ciepłem, to
                                    ja temu Whartonowi najzwyczajniej w świecie - nie wierzę;)
                                  • proces7 Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 16:41
                                    Nie pamiętam dokładnie, ale kiedys próbowałem coś czytać Whartona. Pewnie mi się
                                    nie spodobało, bo niewiele zapamietałem i zupełnie nie pamiętam z jakiej to jego
                                    książki, ale to był chyba on.
                                    Chodziło tam o to, że w rodzinie bohatera książki, mieszkającej we Włoszech
                                    robiło się sok z winogron. I wszyscy w wiosce byli zdziwieni, bo pozostali
                                    mieszkańcy robili z owoców winogrona wino. To zapamiętałem.
                                    To był Wharton?
                                    • justysbytomianka Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 17:19
                                      O! i widzisz Syreno :) należałoby wprowadzic podział;) wśród wymienionych
                                      lektur - pozycji kategorie ;))na te w których jest bardzo wiarygodnie i w te
                                      pozycje wierzymy bo odzwirciedlaja nasze zycie , następnie na te, które sa o
                                      marzeniach ale im nie dowierzamy ni chu...chu;))na te których treści niosą
                                      myśli wolne i zuchwałe , na te które nas bawią itd.:))
                                      :-/ kurcze jakoś nie kojarzę Procu :))tytułu :)moze we "Frankim Furbo" byla na
                                      ten temat wzmianka;))
                                      i jeszcze jedno Whorton nie jest moim ulubieńcem;))
                                      • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 17:34
                                        Justysiu Kochana Moja Ty.
                                        Używając sformułowania - "nie wierzę" miałam na myśli wyłącznie moje wyczulenie
                                        na fałsz, jaki wyczuwam u "późniejszego" Whartona, polegający na budowaniu
                                        wizji świata z happy endem. Pominę "Niezawinione śmierci" jako książkę
                                        autobiograficzną, z przesłaniem, bo Whartonowi w "Niezawinionych śmierciach"
                                        akurat wierzę.
                                        Nie wierzę Balzackowi w większości jego "spamerskich" dzieł, natomiast wierzę mu
                                        w "Kobiecie trzydziestoletniej". Wierzę Oldze Tokarczuk, a nie wierzę
                                        "Zaślubinom patyków" - Johathana Carrolla.
                                        Jest coś w Whartonie, w Cohello, w Carrollu, czemu nie wierzę. Jak zdołam to
                                        nazwać, pospieszę z wyjaśnieniem.
    • curtisek Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 18:35
      Sto lat samotności,Mistrz i Małgorzata,Demon z altówką,Wielkie solo Antona
      L.,Władca much,
      • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 18:53
        Wladca much?
        A czytalas "Zerwac paki, zabic dzieci" Kenzaburo Oe?
        • nadziejkaa Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 19:29
          Cutting Edge - Sarah Cunningham&Peter Moor
    • jagus007 Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 20:12
      Ja tam czytam tylko Harleqiny i kolorowe gazety;)
      • wanda_rybka Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.03.06, 22:11
        jaguś, zapomniłaś dodać,że w przerwie między jedną, a drugą książką.;)
        • justysbytomianka Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 09:05
          Mam kilka ulubionych książek , które cos tam we mnie zmieniły , jakoś mnie
          kształtowały , zrobiły na mnie wrażenie:)np.Kena Wilberta "Śmiertelni
          Nieśmiertelni" , "Idiota" F.Dostojewskiego ,"Sto lat samotności" G.
          Marqueza,"Paragraf 22" Josepha Hellera,"Alchemik" Coelho Paulo,"Rok 1984"
          George Orwella,"Gra w klasy" Cortazara ,"Ptasiek"Williama Whartona...były i
          inne , ale trudno tak wymieniać bo np. "Krystyna córka Lavransa" Undset , która
          przeczytałam w liceum była dla mnie tez ważna , ale jako już starsza osoba
          inaczej ja odbieram :)
    • candy29 Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 10:16
      zdecydowanie Ania z Zielonego Wzgórza (L.M. Montgomery):)
    • czatowykaleka Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 11:41
      Oczywiście,że jestem uzależniony od ksiązek,a dokładnie od czytania ,teraz np
      czytam ponownie"paragraf 22'i "kocią kołyskę",kiedys czytałem bardzo dużo tzn
      kilka godz dziennie,obecnie czytam,gdy mam troche wolnego czasu,a wolnym czasem
      jaki jedynie dysponuje,to krótkie chwile,albo troche dłuższe,które spędzam w
      WC.Obowiązki i praca,a także niestety czat,na którym spędzam o wiele za dużo
      czasu powoduja,że nie mogę czytać tyle ile bym chciał niestety!!!
      • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 13:08
        Są takie dwie książki, które pamiętam od początku do ostatniej strony, mroczne,
        ponure, z dreszczem - to "Głód" Hamsuna i "Pachnidło" Suskinda.
        • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 22:06
          miia1, masz racje...
          "Glod" wpadl mi w rece gdy mialem cos 12 lat...
          Wiesz, moment gdy sie czyta co najwyzej "Potop" ;-)

          No i pamietam go do tej pory...
          Mysle, ze moge Ci cos polecic - sprobuj "Karła" Lagerkvista...

          "Ksiaze" Machivellego jest przy tym podrecznikiem dla mlodych rodzicow...
      • steen.kontakt Cytaty: Heller/Vonnegut 21.03.06, 22:20
        No to proponuje cos jeszcze - ulubione cytaty z ksiazek:
        "sutki jak wisienki" - to Heller/Paragraf 22
        "policzki jak jabluszka" - tez Heller (Orr wlasciwie :-) )
        "Prawdziwy bokononista nigdy nie odmawia propozycji podrozy" Vonnegut/Kocia
        kolyska.

        Heller w moim zestawie jest jakis taki bardzo owocowy :-)))))))))
    • dekapolis Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 13:40
      Modnie ubrani i oczytani?
      • justysbytomianka Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 14:07
        dekapolis napisał:

        > Modnie ubrani i oczytani?
        >
        i uzdolnieni ;)
      • czatowykaleka Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 17:56
        nie wierzysz,czy po prostu nic nie czytasz?
      • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 23:36
        Hej, komentarz jako taki wykluczam z powodow formalnych ;-)
        "Modnie ubrani i oczytani" to nie jest tytul ksiazki ;-)

        Mam niedobory czcionki.
        Niski poziom farby drukarskiej.
        Szmery w kartkach.

        Wiec do rzeczy, prosze. TYTULY!!!
        • czatowykaleka Re: uzaleznienie od ksiazek... 22.03.06, 00:39
          jak ja lubie te pseudopsychologiczne gierki wymienię Ci kilka tytułów ,albo
          autorów ksiązek,które lubie czytałem,albo zamierzam powtórnie przeczytać:Ursula
          K. Le Guin,a wszególności jej jedna ksiązka pt"lewa ręka
          ciemności"strugaccy,philp k.dick,cena życia,zbrojne dzieciństwo,;a w zasadzie po
          co ja to robię?historia ludzkości,sztuka,poezja,bedziemy licytowali się kto co
          przeczytał i ile?cienka czerona linia,król szczurów,imperium słońca,Gabriel
          Garcia Marquez,jacek goclon,russell grant,melchior
          wańkowicz,hłasko,sapkowski,tolkien ojciec i syn,Asimov,hans
          richter,misja,staff,Eduardas mieżelaitis,ryan,świat według
          garpa,gombrowicz,witkiewicz,norwid,pawlikowska-jasnorzewska,żeromski,iwaszkiewicz
          tuwim,GLEN A.LARSON,ROBERT THURSTON>>"Cylońska pułapka"ekonomia,historia
          sztuki,rękodzielnictwo i porcelity metody malarstwa podszkliwnego i
          naszkliwnego,koronkarstwo,impresjonizm,dadaizm,surrealizm,art
          nouveau,symbolizm,futuryzm,akademizm,postimpresjonizm,bauhaus,happening,kubizm,sport
          muzyka oraz gry,Biblia,gilgamesz,wells,francis bacon,johannes kepler,cyrano de
          bergerac,,mary W. shelley,edgar allan poe,jules verne,dickens,ambrose bierce.itd
          etcpewnie wielu tu jeszcze nie wymieniłem ,może ty dokończysz,na pewno o kilku
          tytułach ksiązek zapomniałem,...nieprzypadkowo"badania nad naturą przyczynami
          bogactwa narodów"Adama Smitha zostały opublikowane w roku 1776,a Auguste Comte
          rozpoczął prace nad systematyzacją socjologii około roku 1830;nieprzypadkowo
          miedzy tymi datami zawiera sie okres rewolucji francuzkiej i amerykańskiej:obaj
          naukowcy odnotowali proces zmian i zastanawiali się, w jaki sposób poprawić
          warunki życia.Musze jeszcze kilka ksiażek w swoim życiu przeczytać,ale życia juz
          mi nie wystarczy,a podobno wiedza prowadzi nas do wieczności i wyzwolenia ze
          śmiertelności prowadząc nas do nieśmiertelności.
          • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 22.03.06, 20:30
            uwazaj,
            rozporek masz rozpiety...
            • czatowykaleka Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 12:39
              a jakieś bliższe szczegóły możesz mi przyblizyć na temat mojego rozpiętego
              rozporka?co u ciebie w takim razie robi plama(kleksik)na spodniach?
              • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 21:51
                sam powiedziales, ze lubisz pseudopsychologiczne gierki.

                no to ci jedna zafundowalem.

                PAX VOBISCUM ;-)
    • tercybiades Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 15:54
      Książki, do których wracam i przy których odpoczywam; "Ogniem i
      Mieczem", "Potop", "Pan Wołodyjowski" Sienkiewicz, "Stąd do Wieczności" James
      Jones, "Solaris" S. Lem.
      • nadziejkaa Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 16:52
        A kiedy macie czas na czytanie jak wiecznie siedzicie na czatach? :P
      • wanda_rybka Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 17:43
        tercybiades napisał:

        > Książki, do których wracam i przy których odpoczywam; "Ogniem i
        > Mieczem", "Potop", "Pan Wołodyjowski" Sienkiewicz, "Stąd do Wieczności" James
        > Jones, "Solaris" S. Lem.

        Tercy dorzucę do tego jeszcze "Młode Lwy" Irwina Shawa i parę innych ksiązek i
        to jest to co lubię czytać gdy jestem chora i muszę leżeć w łóżku. Co prawda
        nie przepadam za "Solaris" Lema, jakoś nigdy nie czułam serca do tego rodzaju
        literatury.
        • steen.kontakt Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 22:11
          a ja musze pochylic czola przed tercy - jezeli on/a jest w stanie odpoczywac
          przy "Solaris", to co go meczy? "Etyka" Spinozy w orginale???? ;-)

          Ktos wspomnial Vonneguta :-)
          Sie samo usmiecha. Kilgore Trout sie usmiecha :-)

          A co do Shawa - rybko (hmm, ladne, a wciaz nick :-) ) - probowalas "Bread upon
          the waters"/chyba w Polsce wyszlo jako "Chleb na wody plynace"? Niby nic a
          czyta sie az milo.
          I Shaw'owi zawdzieczam Palahniuka. No bo po przeczytaniu "Top of the
          hill"/"Szus" do "Figh clubu" byla prosta droga :-)
          • wanda_rybka Re: uzaleznienie od ksiazek... 21.03.06, 22:43
            steen.kontakt napisał:

            >
            >
            > A co do Shawa - rybko (hmm, ladne, a wciaz nick :-) ) - probowalas "Bread
            upon
            > the waters"/chyba w Polsce wyszlo jako "Chleb na wody plynace"? Niby nic a
            > czyta sie az milo.
            >

            Nie, nie czytałam, ale nadrobię , jak tylko to będzie możliwe.:)
    • steen.kontakt Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 22:16
      Ni cholery nie jestem w stanie sie wciagnac w to co on pisze.
      Jak Wharton.
      Albo mam wrazenie, ze czytam kazanie, albo, ze czytam o niczym. Tak na przemian.
      A jednokowoz ludzie lubia i jednego i drugiego.

      Ktos mi wytlumaczy co jest w stylu Coleho/Whartona? Potrzebuje oswiecenia :-)
      • miia1 Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 22:28
        Co jest w stylu Cohello* . Nic, co by mnie porwało. Szczerze mówiąc przysypiam
        przy tej uduchowionej dydaktyce rodem z poradnika dla kucharek połączonego z
        tybetańską mantrą.
        Wharton? Cóż..."Ptasiek" był moim zdaniem świetny. I na tym koniec. Reszta, to
        "spam".
        • steen.kontakt Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 22:35
          Dzieki za zwrocenie uwagi na pisownie.

          Cohello, nie chcesz mi przejsc przez klawiature, ale i tak Cie przepraszam za
          pomylke... Jezeli czytasz to forum... Po polsku...

          Poradnik dla kucharek + tybetanska mantra... Niezle, niezle... :-)

          "Ptasiek" - no niechetnie ;-) ale sie zgadzam. Choc moze nawet bardziej ze
          wzgledu na film niz ksaizke.
          • wanda_rybka Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 22:49
            steen, o tym samym pomyślałam, film zdecydowanie lepiej mi się podobał,co jest
            dziwne.Mam na myśli "Ptaśka".
            • miia1 Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 22:57
              Wharton to czytadełko, przypomniałam sobie jeszcze "Tato", też dał się
              przełknąć, szczególnie w pociągu.
              Tak a propos lektur pociągowych, to ubóstwiam Chestertona "Opowieści księdza
              Browna" i inne fajne kryminałki, klasyczne, Aghata Cristie, Conan Doyle.
              • steen.kontakt Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 23:02
                CHESTERTON!!!!!
                Kobieto, ja Cie wirtualnei na rekach bede nosil. Nie myslalem, ze ktos to
                jeszcze czyta...

                Jezeli radzisz sobie z angielskim - polecam serdecznie
                www.mercurytheatre.info/ tam poszukaj "The man who was thursday" i
                posluchaj Orsona Wellesa mowiacego o Chestertonie.

                Wiesz co mnie uderzylo? Oni sie, cholera, znali...
                Czytala "Napoleon z Notting Hill"? Albo "The Club of Queer Trades"? Szczegolnei
                to ostatnie to perelka :-)
                • miia1 Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 23:13
                  Jeszcze nie czytała, ale od czego są forumy?;)
                  Chesterton pięknie pisał o E. Lear i o pięknie absurdu angielskiego.

                  P.S. Dawno mnie nikt nie nosił na rękach, a teraz mam podwójną motywację do
                  zrzucenia paru kilogramów.
                  • steen.kontakt Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 23:20
                    LEAR!!!

                    Ty masz duzo takich rzeczy w zanadrzu?
                    Bo ja za kazdym razem wale sie w czolo "zapomnialem". I juz mnie troche boli :-)

                    Mam wrazenie, ze mozesz sie dobrze bawic na tym kawalku mojej strony (prawie
                    limeryki tez sa :-): steen.ovh.org/absurdy.html. No i na bajkach
                    (wlacznie z sluchowiskami :-): steen.ovh.org/bajki.html

                    PS. Chrzanic kilogramy. Obiecalem, dotrzymam :-)
                    • miia1 Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 23:51
                      Przykro mi niewymownie, ale ta strona mi się nie otwiera.

                      P.S. Od dziś zaczynam chrzanić.
                      • steen.kontakt Re: Coleho/Wharton 21.03.06, 23:54
                        A to mnie niewymownie przykro, bo to ja jestem kretynem, ktory dodal kropke do
                        adresu :-)

                        steen.ovh.org/absurdy.html
                        PS. :-)
                        • miia1 Re: Coleho/Wharton 22.03.06, 00:48
                          Limeryk feministyczny, no bardzo trafiony!
                          Idę napawać się dalej.
            • steen.kontakt Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy.. 21.03.06, 22:58
              A mnie teraz do glowy przyszlo - ze chyba tylko dwa filmy znam, gdzie film
              wciagnal mnie bardziej niz ksiazka...
              Ptasiek
              Regulamin tloczni win (skroty zrobione w filmie wyszly na dobre akcji moim
              zdaniem)

              no i moze jeszcze "Niebezpieczne zwiazki". Bo w tym wypadku porownywac film i
              ksiazke to jak jablko i gruszke :-). W filmie podobal mi sie sposob w jaki
              Michelle Pfeifer chodzila. Jakby miala zwiazane nogi. A kiedy sie czyta o jej
              postaci - no wez wybacz, ja takiej wyobrazni nie mam, by bez popchniecia w
              kierunku myslec o tym, jak postac chodzi :-).

              Klasa aktora, swoja droga...
              • wanda_rybka Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 21.03.06, 23:07
                steen, a mnie jeszcze przyszła do głowy "Lista Schindlera" Thomasa Keneally`a
                • steen.kontakt Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 21.03.06, 23:15
                  zgoda.
                  co do "List..." to mam jak sie to ladnie mowi 'uczucia mieszane
                  ambiwalentnie' ;-)
                  Bo i ksiazka i film jest jakiejs takiej dziwnej gladkosci. Ciezko to napisac.
                  Ale i czytajac ksiazke i ogladajac film wydawalo mi sie, ze brud jest z pudru
                  a krew ze szminki. Nie chodzi mi oczywiscie o to, CO opisywala i ksiazka i
                  film, ale JAK...
                  Sam nie wiem... Moze sie czepiam. Ale jakos bardziej do mnie trafialy ksiazki
                  strzelajace tak obok celu. "Malowany ptak", "Wladca much", "Zabic dzieci,
                  zerwac paki" - wojna to tylko pretekst. Wszystko to tylko pretekst. A prawdziwe
                  zlo nosisz w sobie. Borowski, by cos bardziej z podworka.

                  niezly temat na wtorkowa noc...
                • czatowykaleka Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 22.03.06, 00:47
                  podobał mi sie ostatnio pianista....
                  • jagus007 Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 22.03.06, 02:43
                    Nie lubię ekranizowanych książek. Albo rybki, albo akwarium;)
                    A co powiesz o "Dziewczynce w czerwonym płaszczyku"?
                    A tak w ogóle - La vita e bella;)
                    • czatowykaleka Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 22.03.06, 12:51
                      dziewczynka w czerwnym plaszczyku to Roma Ligocka, polska Żydówka, która jest
                      kuzynką Romana Polańskiego. Spielberg poznał ją na jakimś spotkaniu literackim
                      chyba i dowiedzial sie o jej dziecinstwie spedzonym w gettcie (mozesz o tym
                      poczytac w jej ksiazkach: "dziewczynka w czerwonym plaszczyku", "w podrozy").
                      postanowil to uhonorowac i tak oto jest czerwony plaszczyk w tym filmie.czy o to
                      ci chodziło jagusiu?ksiązki niestety nie czytałem,musze to nadrobić!..."życie
                      jest piękne,nie lubię zbyt Roberto Benigniego,ale słyszałem,że film wcale
                      wcale,dopóki nie zobaczę nie będę się wypowiadał...
                      • proces7 Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 22.03.06, 13:07
                        czatowykaleka napisał:

                        > "życie
                        > jest piękne,nie lubię zbyt Roberto Benigniego,ale słyszałem,że film wcale
                        > wcale,dopóki nie zobaczę nie będę się wypowiadał...

                        To dobry film. Oglądałem go w prowincjonalnym kinie i brakło prądu. Czekałem
                        dwie godziny na wznowienie projekcji. Choć początek był dość "bajeczno-
                        florencki", to było warto. To jest typ filmu, którego nie ogląda się drugi raz.
                        Powtarzany zdaje się być infantylny. Oczywiście to moje wrażenie.
                        • wanda_rybka Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 22.03.06, 21:11
                          Procesie, właśnie jak oglądałam drugi raz "Życie jest piękne" mogłam
                          odpowiednio spojrzeć na ten "bajeczno-florencki" początek.Bardzo mnie wzruszył,
                          ale ja jestem z natury "miękka".
              • miia1 Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 21.03.06, 23:15
                O Niebezpiecznych Związkach nie pisałam, żeby juz nie wyjść całkiem na
                rozrzewnioną pensjonarkę, zatem dzięki, że mnie wyręczyłeś. Powracam do tej
                książki co roku, na wakacjach moszcząc się w hamaku pod sosnami;)
                • steen.kontakt Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 21.03.06, 23:23
                  Rozrzewniona pensjonarka???
                  Niebezpieczne zwiazki????
                  Ta perwersja co sie od de Sade'a rozni tylko tym, ze subtelniejsza, ale wcale
                  nie mniejszego kalibru????
                  No to ja jakies inne pensjonarki znalem :-)

                  Z drugiej strony to chyba niezly przyklad ksiazki przy ktorej bedzie sie dobrze
                  bawil i facet i kobieta... Choc z diametralnie roznych powodow :-)
                  • miia1 Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 21.03.06, 23:48
                    Po prostu lubię się gorszyć;)
                    • miia1 Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 21.03.06, 23:55
                      A tak z innej beczki już zupełnie - Tadeusza Żeleńskiego "Reflektorem w mrok" i
                      skoro już przy publicystyce, dziennikarstwie to Kapuściński- "Heban" a ostatnio
                      "Podróże z Herodotem".
                • proces7 Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 22.03.06, 13:17
                  Może i "Angielski Pacjent" jako książka zebrał masę nagród i był nie tylko w
                  Kanadzie przebojem, ale nie mogłem tego strawić. Natomiast film doskonały!
                  "Lot nad kukułczym gniazdem", po przemyśleniu, gdybym musiał wybrać, to stawiam
                  na film.
                  To samo z lekturą "Noce i dnie". Ale jak wiecie, książek napisanych przez
                  kobiety po prostu nie da się czytać. Za wyjątkiem tych dla dzieci. W tym są dobre.
                  • miia1 Re: film lepszy niz ksiazka - precedens juz mamy. 22.03.06, 13:20
                    To przeczytaj "Dom duchów" Izabelle Allende, film zapewne obejrzałeś, był pod
                    tytułem "Dom dusz" z Twoja ulubioną Meryll Streep.
    • alinka64 Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.03.06, 18:01
      Ja najczęściej faktury czytam :] ze zrozumieniem ;], ale między nimi obecnie
      Kod Leonarda da Vinci D.Brown.
    • marianna_7 Re: uzaleznienie od ksiazek... 01.04.06, 22:50
      Chyba bardziej uzależniona jestem od czata teraz , ale ciągle cos czytam
      jednak. Marquez i jego Sto lat samotnosci, to dla mnie mistrzostwo świata,
      Grass-"Blaszny bębenek",Kenzaburo Oe- "Sprawa osobista", "Futbol ery Manen",
      Doctorow-
      "Witajcie w ciezkich czasach", "Raqtime" znakomity Bobkowski i jego Szkice
      piórkiem i wiele innych.



































      • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 07.05.06, 09:31
        Po raz kolejny przeczytam sobie "Narcyza i Złotoustego" Hermana Hesse.
    • czatowykaleka Re: uzaleznienie od ksiazek... 07.05.06, 11:32
      wczoraj obejrzałem film,tytułu nie pamietam,o...lotnikach czeskich walczących w
      angli w czasie drugiej wojny światowej,i od razu wziąłem ponownie w swoje rece
      książki o tematyce lotniczej np.:"niebo w ogniu","cyrk skalskiego",dywizjon303"...
    • valmont79 Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.06.06, 00:18
      Robert McLiam Wilson - Ulica Marzycieli ale Zaułek Łgarza już nie i jeszcze
      A.M.Greeley - Grzechy Kardynalne i inne jego książki. Davida Morella - trylogię
      bractw lubię niezmiernie; Marqueza - Rzecz o mych smutnych dziwkach; Jane
      Austen - Dumę i Uprzedzenie, choć to "babska" literatura; Johna Irvinga - Świat
      wg Garpa i muszę koniecznie sięgnąć po inne pozycje tego pisarza; ciekawy wydał
      mi się też Hipnotyzer - Lecha Majewskiego. Wiśniewskiego z jego S@motnością nie
      lubie ale i tak czytam wszelkie jego opowiadania i książki jakie się ukazują.
      Umberto Eco - Imię róży ale przez Baudolino nie przebrnąłem. Tą Rowling z jej
      Potterem też czytam :-) Marca Oldena - Dai-Sho a także powieści Erica Van
      Lustbadera gdzie trup ściele się gęsto i leją się hektolitry krwi gdy odetną
      komuś głowę mieczem i jeszcze wiele innych, które nie przychodzą mi do głowy..
      Ostatnio przeczytane -> Życie Seksualne Mojej Ciotki - Mavis Cheek
      • miia1 Re: uzaleznienie od ksiazek... 19.06.06, 10:42
        Valmont, co to według Ciebie jest "babska" literatura? I dlaczego tak gęsto
        tłumaczysz się z czytania znakomitej Austin?
        • valmont79 Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.06.06, 00:05
          miia, ja się wcale nie tłumaczę gęsto z czytania pani Austen. Po prostu
          wymieniłem ją wśród książek, które lubię. Natomiast określenie - "babska"
          literatura nie jest moje. Jakiś czas temu rozmawiałem z kimś o tym co
          przeczytałem ciekawego ostatnio i wymieniłem właśnie "Dumę i Uprzedzenie" i
          nadmieniłem przy tym, że "Rozważna i Romantyczna" też mi się podobała. Na to
          ten ktoś odparł, że lubię czytać "babską literaturę". Na pytanie co to
          właściwie oznacza, ta osoba odpowiedziała pytaniem: ilu z twoich znajomych
          przeczytało coś z Austen?
          • wanda_rybka Re: uzaleznienie od ksiazek... 20.06.06, 00:19
            Ja przeczytałam, o ile możesz mnie nazwać znajomą.:)
            • valmont79 Re: uzaleznienie od ksiazek... 23.06.06, 15:30
              Nie wątpię ale temu komuś chodziło Wandziu o męskie grono znajomych. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka