daria13
24.03.06, 12:13
na stanowisku. Trochę mało skromnie robię ze swojego powrotu osobny wątek,
ale po pierwsze, miałam sygnały, że o mnie myślicie, po drugie nie bardzo
było gdzie podczepić, a przekopanie się, przez to co wytworzyliście przez te
2 tygodnie nie jest nijak możliwe, po trzecie wyjście ze szpitala, z oddziału
chirurgii urazowej jest porównywalne z wyrwaniem się z jakiegoś kręgu
piekielnego, więc nieskromnie - wróciłam!!!!!
Noga doskwiera mi jeszcze mocno, więc będę narazie tylko zaglądała. Jak się
zbiorę napiszę więcej o tym co przeszłam, bo muszę Wam powiedzieć, że był to
dla mnie czas nie tylko cierpienia i leżenia w szpitalu, ale czas bardzo
głębokich refleksji na temat życia i umierania, o! Ale o tym później.
Z czytaniem było niestety krucho, bo na 7-osobowej sali bardzo trudno się
skupić, jednocześnie wsłuchując się w swoją bolącą nogę. Przeczytałam jedynie
Sen numer 9 i Pokutę McEwana. Co za zbieg okoliczności, że niedawno na FK ją
omawiano. Jestem pod wielkim wrażeniem, ale chyba już wszystko o niej
powiedziano, bo z grubsza przeczytałam wątek, ale jak jakaś niewyartykułowana
refleksja mnie najdzie, to coś jeszcze wystukam.
Przeczytałam narazie same tytuły wątków i widzę, że mieliście sporo zabawy,
ale Wam zazdraszczam. Będę nadrabiała partiami.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)