Dodaj do ulubionych

Melduję się posłusznie

24.03.06, 12:13
na stanowisku. Trochę mało skromnie robię ze swojego powrotu osobny wątek,
ale po pierwsze, miałam sygnały, że o mnie myślicie, po drugie nie bardzo
było gdzie podczepić, a przekopanie się, przez to co wytworzyliście przez te
2 tygodnie nie jest nijak możliwe, po trzecie wyjście ze szpitala, z oddziału
chirurgii urazowej jest porównywalne z wyrwaniem się z jakiegoś kręgu
piekielnego, więc nieskromnie - wróciłam!!!!!
Noga doskwiera mi jeszcze mocno, więc będę narazie tylko zaglądała. Jak się
zbiorę napiszę więcej o tym co przeszłam, bo muszę Wam powiedzieć, że był to
dla mnie czas nie tylko cierpienia i leżenia w szpitalu, ale czas bardzo
głębokich refleksji na temat życia i umierania, o! Ale o tym później.
Z czytaniem było niestety krucho, bo na 7-osobowej sali bardzo trudno się
skupić, jednocześnie wsłuchując się w swoją bolącą nogę. Przeczytałam jedynie
Sen numer 9 i Pokutę McEwana. Co za zbieg okoliczności, że niedawno na FK ją
omawiano. Jestem pod wielkim wrażeniem, ale chyba już wszystko o niej
powiedziano, bo z grubsza przeczytałam wątek, ale jak jakaś niewyartykułowana
refleksja mnie najdzie, to coś jeszcze wystukam.
Przeczytałam narazie same tytuły wątków i widzę, że mieliście sporo zabawy,
ale Wam zazdraszczam. Będę nadrabiała partiami.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)
Obserwuj wątek
    • ben-oni Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 12:17
      Witaj, więcej już nie brykaj, ale z tym "posłusznie" to przesadziłaś.
      posłusznym mozna być, ale swoim instynktom i zachciankom. To tutaj Towarzystwo
      na posłuszenstwo sobie niczym nie zasłużyło.:))
    • stella25b Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 12:22
      A to robisz nam tutaj mila niespodzianke:) Witaj wsrod zywych!
      Ciesze sie ze dokustykalas do kompa i dajesz znac o sobie, szkoda ze z jeszcze
      bolaca noga. Mam nadzieje i zycze Ci z calego serca aby i te bolesci minely.
      Czasami psychiczna terapia (czyt. zaangazowanie dyskusyjne na TWA) sa bardziej
      skuteczne niz wszelaka medycyna.

      sciskam mocno
      Stella
    • ash3 Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 12:32
      Jak miło Cię widzieć! A czy już możesz wychodzić? Jest tak pięknie na zewnątrz!:-)
      • daria13 Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 12:54
        ash3 napisała:

        > Jak miło Cię widzieć! A czy już możesz wychodzić? Jest tak pięknie na
        zewnątrz!
        > :-)

        Ha, ha, dobre sobie, chodzić:))))) Bez asekuracji kuśtykam po domu przy
        balkoniku, z asekuracją trochę o kulach. O wyjściu z domu, długo nie będzie
        mowy, a już na pewno dopóki choć jeden skrawek śniegu będzie leżał na ziemi;)
        Do lodu i śniegu będę miała jeszcze uraz bardzo dłuuuuugo.
        Na wypadek, gdyby kogoś zaintersowało, dlaczego przy głupim złamaniu trzeba
        było spędzić aż 2 tygodnie w szpitalu, powiem tylko, że upadając po
        poślizgnięciu się na jezdni udało mi się złamać na raz 3 kości. Na SORrze (SOR
        = Szpitalny Oddział Ratunkowy)składali mi to złamanie 2 razy (w narkozie i
        bez), ale niestety mało skutecznie. Zagroziła mi operacja, polegająca na
        zespalaniu moich kości gwoźdźmi i śrubami, co też po tygodniu obserwacji i
        czekania na termin (bo przecież były pilniejsze zabiegi)nastąpiło ze skutkiem
        ponoć dobrym, acz bolesnym. Potem tydzień opatrywania ran i nauki chodzenia o
        kulach i nareszcie powrót do domu. Przed chwilą wypiłam pierwszą prawdziwą
        kawę, mniaaaaam.
        Najlepsze jest to, że w pokoju najbliższym łazienki jest umiejscowiony
        komputer, co pozwala mi być z Wami, dzięki czemu przyjdzie mi spędzić samotny
        czas, kiedy moi bliscy są w pracy i w szkole, z ludźmi, z którymi naprawdę
        lubię być.
        Czy ktoś w Was chodził kiedyś o kulach z gipsem (prawdziwym, nie plastikowym)do
        kolana o kulach. Z początku - zgroza, ale można się przyzwyczaić.
        Tak więc, pogodę ładną mogę podziwiać tylko przez okno.
        P:)
        • zdanka1 Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 13:07
          Ajajaj, rychłego powrotu do uzyteczności zyczę !

          PS. Jeśli Cię to jakoś pocieszy , to ja ostatnio też mam liczne wizyty
          lekarskie i dwie hospitalizacje za soba , a teraz\ zastanawiaja sie , czy
          pokroić mi tarczyce , czy po prostu wpadkować we mnei jeszcze kilogram
          tabletek:))))))
    • nienietoperz Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 12:40
      Witam(y) serdecznie,
      zyczenia powrotu do formy kompletnej
      i zrosniecia sie sprawnego,
      Nntpz
    • kubissimo Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 12:41
      zdrowiej :)
      • daria13 Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 13:06
        Dzięki za życzenia:) Pozwólcie, że tutaj podziękuję też wszystkim za maile z
        dobrym słowem; muszę niestety ograniczyć czas siedzenia i często kłaśc się do
        łóżka, więc na osobne podziękowania chwilowo nie mogę sobie pozwolić. Ktoś z
        Was napisał, że mam nadzieję, że 4 tygodnie gipsu i po sprawie. Niestety znów
        muszę się wyżalić (mam nadzieję, że to Was tak bardzo nie nudzę), ale w gipsie
        pozostanę 6 tygodni, potem jeszcze 3 miesiące intensywnej rehabilitacji, pełna
        sprawność przy dobrym układzie w ciągu 9 miesięcy od złamania:( Do pracy wrócę
        (jak mnie jeszcze zechcą)pewnie jesienią. Ale co się naczytam, to moje!
        Nareszcie przeczytam Czarodziejską górę, w spokoju i skupieniu! Żeby tylko już
        przestało boleć, no i żeby rany dobrze się goiły, bo to różnie bywa.
        P:)
        • blue.berry Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 13:18
          kochana Dario
          milo Cie znow poczytac:)
          ja oczywiscie jak ta sierota nic nigdy nie wiem. tz jakis czas temu
          zarejestrowalam ze nie ma Cie na forum ale rownoczesnie nie ma tez paru innych
          osob wiec pomyslalam ze moze tez zrobilas sobie przedwiosenna przerwe.
          a tu taka niemila niespodzianka:(
          cooz, po niewczasie ale zawsze, cieple slowa dla Ciebie, zdrowiej, zrastaj sie
          i mniej ból.

          a w pracy napewno poczekaja:)
        • braineater Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 13:22
          Aloha!
          Noga w gipsie jest fajna:) Mozna na niej robic notatki, grac w kółkorzyżyk, a
          także bawic sie żołnierzykami w skoki narciarskie (ostatecznie samochodzik
          resorówka też może byc). a poza tym masz teraz prawo byc kaprysna, marudna, i
          rządac by ci przyniesiono sok malinowy z najwyższej pólki w kuchni, i nikt nie
          będzie miał smiałości powiedziec ci NIE. Noga w gipsie jest doskonałym
          ćwiczeniem przed wprowadzeniem matriarchtu i dyktatury:)

          P:)
          • ben-oni Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 15:20
            namawiasz do dyktatury hendikapu? (nie mylić z dyktaturą proletariatu)
    • eva.68 Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 16:00
      Witaj.
      :)
    • chihiro2 Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 16:13
      Ja rowniez witam i zycze szybkiego powrotu do sprawnosci :))) A poki co,
      ciekawych lektur i dobrej opieki. Przeczytalam kiedys powiedzenie jakiegos
      japonskiego mistrza zen: "Czlowiek musi czasem chorowac. Chocby po to, by
      poczytac w spokoju".
    • beatanu Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 16:27
      Wracam do domu, czytam i.... jezujaksięcieszę!!!

      Witaj na łonie, bądź nieskromna do woli i pisz!
      Zapomnij o tym, co nieciekawe w szpitalu, nie pozwól nodze boleć, odpoczywaj i
      miej się coraz lepiej!

      Ha, tylu poleceń na raz nie wydałam chyba nigdy w życiu;)

      Witaj Dario :))))
    • kwiecienka1 Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 16:37
      witaj witaj!!
      cieszę się, że już jesteś w domu
      tak jak obiecałam postaram się żebyś się nie nudziła (to znaczy: lektury Ci nie
      zabraknie, już ja i Twój listonosz o to zadbamy...)
      pozdrawiam
      Kwiecienka z Życzeniami Szybkiego Powrotu do Zdrowia
      i Niespodzianką (pewnikiem dotrze w pon/wt)
    • staua Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 16:56
      Milo Cie wiedziec, Dario!
      Zycze przyjemnej rekonwalescencji!
      • monikate Re: Melduję się posłusznie 24.03.06, 20:16
        Wracaj, wracaj do zdrowia! Z grubsza wiem, co czujesz, mam za sobą przypadłości
        i operacje ortopedeyczne, rehabilitację, wiem, że czasu to wymaga... ja z
        natury b. niecierpliwa jestem i dawało mi to popalić, oj dawało.
        • daria13 Re: Refleksje poszpitalne 27.03.06, 13:35
          niezbyt optywmistyczne i Was niedotyczące, ale mój przykład dowodzi, że nigdy
          nic nie wiadomo.
          Leżałam na bardzo specyficznym oddziale chirurgii urazowej. To oddział w 90%
          geriatryczny, odział ludzi leżących, przykutych do łóżek na stałe.
          Po pierwsze: zatrważający niedobór sił pielęgniarskich, salowe tylko na co
          drugim, co trzecim dyżurze. Pasmo upodleń, kiedy trzeba prosić o jakąś posługę.
          Wśród pielęgniarek zrozumiała skądinąd znieczulica, jedynie salowe wykazywały
          nieco więcej ludzkich uczuć. Zgroza. Ciekawostka pewnie dla Beaty, bo
          podejrzewam, że jednak w szwedzkich szpitalach wygląda to zupełnie inaczej.
          Po drugie: stosunki rodzinne. Obserwowałam dzieci, głównie córki, które albo
          przychodziły codziennie i pielęgnowały czule swoje matki, albo zaglądały
          sporadycznie i z wyraźnym obrzydzeniem (tak, wierzcie mi) sprawdzały matkom
          pampersy (o zmnianie nie mogło być mowy, od tego są salowe). Teraz wiem,
          egoistycznie, to prawda, że moje wysiłki wychwawcze i budowanie prawdziwych
          więzi emocjonalnych z dzieciakami mogą kiedyś się przydać. Samo życie.
          Myśl o samotnej, niedołężnej starości jest najbardziej przerażającą myślą, jaka
          mnie ostatnio prześladuje. A co będzie, kiedy dzieci wyjadą w świat na stałe,
          czego im zresztą życzę, patrząc na nasz kraj w dniu dzisiejszycm?
          Po trzecie: (uwaga, będzie patetycznie)pragnienie, żeby u kresu drogi odejść
          godnie. Umrzeć nagle i niespodziewanie, późno, żeby nacieszyć się wnukami, ale
          w pełni sił. Jak moje dwie ciotki, które wydały ostatnie westchnienie, jedna w
          autobusie, druga na działce i odeszły bez bólu, bez reanimacji, bez szpitala.
          Jakie to smutnie, że nie ma sposobu, żeby sobie takie odejście zapewnić:(
          Wciąż o tym wszyskim rozmyślam i wracam myślami w tamto miejsce. Wspominam
          kobietę ze śladami dawnej urody i klasy, której sto razy dziennie musiałyśmu
          tłumaczyć, że nie może pójść do toalety i że ma zainstalowany cewnik i nie musi
          się martwić. Demencja starcza to horror. Przez to doświadczenie jeszcze większe
          wrażenie zrobiło na mnie zakończenie Pokuty McEwana. Doskonała lektura.
          Pozdrawiam z przeprosinami, że dziś tak pesymistycznie, ale dzielę się w Wami
          zawsze swoimi odczuciami, a te u mnie dominują od dłuższego czasu.
          • itek1 Re: Refleksje poszpitalne 27.03.06, 13:45
            Stan polskiej sluzby zdrowia to chyba najmocniejszy argument za wyjazdem z kraju.
            To tyle.
            Pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia.
            • daria13 Re: Refleksje poszpitalne 27.03.06, 13:50
              itek1 napisał:
              > Stan polskiej sluzby zdrowia to chyba najmocniejszy argument za wyjazdem z
              kraj
              > u.
              > To tyle.
              > Pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia.

              To prawda. Jeden z wielu, ale chyba fundamentalny.
              Dziękuję za życzenia i też pozdrawiam, nie wiem tylko, czy tak ciepło jak Ty,
              bo nie jest mi dane wychodzić na dwór:)

              • monikate Re: Refleksje poszpitalne 27.03.06, 18:32
                To wpadaj na forum Dario. Ja po swojej operacji bardzo długo nie opuszczałam
                domu i wiem, że jest to średnio przyjemne.
                Chyba są szpitale i szpitale, opieka i opieka. Z przewagą tych gorszych,
                niestety. Ja leżałam w klinice AM, która cieszy się dobrą opinią, personel
                służył pomocą, nie było z jego strony pyskówek, połajanek itd. Było normalnie,
                co na tle ogólnej mizerii służby zdrowia wygląda niczym cielę o 2 głowach. Inna
                rzecz, że do tego szpitala trudno się dostać-kolejki, zapisy i takie tam.
                Twoje refleksje są smutne, lecz nie można Ci odmówić racji.
                Trzymaj się!
          • beatanu Re: Refleksje poszpitalne 27.03.06, 19:03
            daria13 napisała:
            > Ciekawostka pewnie dla Beaty, bo
            > podejrzewam, że jednak w szwedzkich szpitalach wygląda to zupełnie inaczej.

            Wygląda inaczej Dario, wygląda bardzo inaczej i nawet nie wiem, czy chciałybyś
            wiedzieć...

            Strasznie to smutne i dobijające, co napisałaś. A najbardziej chyba zatrwożyło
            mnie, że jak gdyby (dobrze zrozumiałam?) zgadzasz się na znieczulicę
            pielęgniarek. Jak to? Dlaczego? Ja nie rozumiem...

            Od dawna (od odbytej w połowie lat dziewięćdziesiątych praktyki geriatrycznej
            właśnie w dwóch placówkach krakowskich. Dla niewtajemniczpnych: uppsalski
            uniwersytet zachęca studiujące pielęgniarki do odbywania niektórych praktyk za
            granicą) uważam, że w Polsce jest nadmiar lekarzy a niedobór pielęgniarek.
            Zdaję sobie sprawę, że to opinia bardzo niepopularna (przynajmniej w gronie
            lekarskim) ale naprawdę to nie musi wyglądać tak jak w jednym z krakowskich
            szpitali, gdzie dwie (sic!) pielęgniarki miały zaopiekować się dwudziestoma
            kilkoma zniedołężniałymi staruszkami, podczas, gdy lekarzy na oddziale było
            około sześciu! W Szwecji proporcje są dokładnie odwrotne, bo przecież głównie
            opieki pielęgniarskiej tego typu pacjenci potrzebują...

            Jeszcze niedawno miałam na to dowody w postaci artykułów, liczb i innych
            wyliczanek, ale po wielkim sprzątaniu nie mam już nic i musicie (he he) wierzyć
            mi na słowo ;) Albo i nie.

            Wiesz Dario, jedyna nadzieja w tym, że Polska nie znajduje się w próżni. Ze od
            momentu wejścia do Unii jest częścią, może jeszcze nieznaczną, ale już, naczyń
            połączonych. Ja wiem, że to żadne pocieszenie dla Ciebie tu i teraz. Ale odbywa
            się coraz powszechniejszy przepływ "siły roboczej" między krajami. Polska może
            na tym stracić, ale może i zyskać. Europejskie normy obowiązują już nie tylko
            kraje po drugiej stronie jakiejś tam kurtyny. Potencjaln pacjenci będą coraz
            więcej wymagać. Wierzę, że sytucja w polskiej służbie zdrowia będzie się
            zmieniać na lepsze. Nie dziś i jeszcze nie jutro. Ale pojutrze. Innego wyjścia
            nie widzę...

            Zyczę Ci jak najszybszego powrotu do sił utraconych, jak najszybszego
            odzyskania energii i... potraktuj ten pobyt w szpitalu jako doświadczenie
            życiowe, które było Ci dane, ale o którym możesz w pewnym sensie zapomnieć.
            3maj się :-)))


            • daria13 Re: Refleksje poszpitalne 27.03.06, 20:24
              beatanu napisała:
              > Strasznie to smutne i dobijające, co napisałaś. A najbardziej chyba
              zatrwożyło
              > mnie, że jak gdyby (dobrze zrozumiałam?) zgadzasz się na znieczulicę
              > pielęgniarek. Jak to? Dlaczego? Ja nie rozumiem...

              A jakie mam wyjście, jeśli nie zgoda. No dobrze, nie mogę tego nie potępiać,
              ale z drugiej strony próbuję to racjonalizować i w sytuacji, w jakiej są te
              pielęgniarki, pozbawione dodatkowo pomocy salowych, trudno czasami się dziwić,
              że są podenrwowane, zniecierpliwione i zmęczone. Na oddziale było ponad
              trzydzieści, w większości niedołężnych kobiet i tylko dwie pielęgniarki. NIe
              wiem ilu lekarzy było na dyżurze, ale na obchodzie było ich codziennie rano
              kilkunastu.
              Pozostaje mi jedynie żywić nadzieję, że będzie tak jak piszesz Beatko i że
              będziemy zmierzali ku lepszemu, ale póki co, wszystkie bardziej operatywne
              pielęgniarki wyjeżdżają, więc sama nie wiem....
              P:)
          • ash3 Re: Refleksje poszpitalne 27.03.06, 19:26
            Własnie dziś odszedł dziadek mojego męża. Dowiedzieliśmy się niedawno. Trafił
            wczoraj nagle do szpitala, myślałam, że wyjdzie z tego, ale jednak okazało się,
            że nie...
            Jedyne co pocieszające (dla mnie), że naprawdę żył - jak się okazało niemal do
            końca - sprawny i ciesząc się życiem. Rozmawialiśmy z nim wczoraj telefonicznie
            (przed wypadkiem).
            Poza tym strasznie mi przykro. Mój świat zatrzeszczał w posadach.
            Opadają mnie rózne niewesołe mysli, i żal...
            (może pisze nie na temat, przepraszam... ale to także okołoszpitalne refleksje)

            • daria13 Re: Refleksje poszpitalne 27.03.06, 20:26
              Współczuję, ale wierz mi, że po tym co obserwowałam przez 2 tygodnie w
              szpitalu, taka szybka śmierć jest najlepsza.
              Bądźcie dzielni.
              Pozdrawiam
              • ash3 Re: Refleksje poszpitalne 28.03.06, 08:10
                Dzięki. Noc minęła....
                Odchodzi przedwojenne pokolenie. Tereska pojawiła się na świecie i odeszło dwoje
                spośród jej pradziadków. Właściwie oboje dość nagle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka