27.03.06, 15:43

Kurde, to już moja piąta firma w której obecnie pracuje. Im jestem starsza,
tym mam mniej cierpliwości do ludzi, procesów zachodzących w firmie a
zwłaszcza do tzw. włascicieli. Z każdym dniem uświadamiam sobie coraz
bardziej że nie jestem jednak stworzona do pracy dla kogoś. Swoją firmę
rozkręcałam w 97 roku, miałam wtedy 22 lata, byłam szalona, to fakt, miałam
może 1 tys. kapitału i rozklekotanego malucha...ale czułam ze to co robie ma
sens, że ma to sens przede wszytkim dla mnie. Ale sprawy potoczyły się tak a
nie inaczej. I zostałam etatowcem. 8-godzin spędzonych w biurze to jak ciasny
gorset z którego nie mozesz sie uwolnic i tak lata mijają...Czasem mnie
bierze taka chęc powrotu do przeszłości, pójscia znowu na zywioł, postawienia
wszystkiego na jedną kartę, niech sie dzieje wola nieba! Ale potem przychodzi
refleksja i otrzeźwienie...dzieci, kredyty, rachunki które trzeba spłacac...
Macie pomysł na jakis fajny biznes?:D
To se pomarudziłam....
Obserwuj wątek
    • chloe30 Re: Maruda... 27.03.06, 15:46
      Ja mam, pielęgnuję w sercu myśl, że może za rok - musze gotówki troche zebrać.
      Ale wybaczcie, że Wam nie wpoeim - mam fioła na punkcie "zapeszania" :))))
      • sonrie Re: Maruda... 27.03.06, 15:48
        Największa w Unii Europejskiej hodowla Leosiów :PPP
        • chloe30 Re: Maruda... 27.03.06, 15:49
          sonrie napisała:

          > Największa w Unii Europejskiej hodowla Leosiów :PPP

          hehe, no coś w tym kierunku :)))

          PS: Kiedyś już byłam jedną nogą na Malediwach - pochwaliłam się - i doopa....
          • mami2 Re: Maruda... 27.03.06, 15:53
            No ja też cały czas cos kombinuje w tym kierunku, podpatruje, analizuje,
            wymyślam, obliczam, ale to nie są jakies sprecyzowane pomysły. Myśle ze zawsze
            brakuje mi takiego 200% pewności ze to co chciałabym zrobić jest naprawde
            dobre. Bo mając tę pewność wolałabym naprawde te 8 godzin poświęcac na
            wdrażanie tego w zycie!
            --
            • chloe30 Re: Maruda... 27.03.06, 15:55
              Dla mnie jest jedno najważniejsze co przemawia za - brak szefa. No jak ja kurde
              nie cierpie mieć szefa :P
              Ale ryzyka się boję bardzo, tym bardziej, że jakby co - to wchodzimy w to razem
              z Rafałem.
              I wtedy jakby co - oboje leżymy i kwiczymy.
              • mami2 Re: Maruda... 27.03.06, 15:59
                Ja weszłam w 97 r. w interes ze swoim męzem (wówczas jeszcze niemęzem). Bardzo
                mi wtedy pomógł, myśle ze był siła napędową tej firmy. W dzisiejszej sytuacji
                chyba wolałabym nie wracać do tamtego układu. Jedno z nas musi mieć stałą,
                pewną pracę. I niech to będzie on. Zwłaszcza że jest dobry w tym co robi:)
              • andorinha Re: Maruda... 27.03.06, 22:35
                mi jak na razie jest dobrze
                szefa mam dobrego
                dba o rozwoj, wysyla na konferencje, kupuje to o co poprosze...np plaski monitor
                bo nieplaski zajmuje mi za duzo miejsca na biurku. Poza tym dzwoni jak jedzie na
                narty, robi swietny most (taki lekki alkohol z jablek i gruszek), n fajny facet
                jest :-)
    • sonrie Re: Maruda... 27.03.06, 15:57
      No właśnie: ja się zdecydowałam tylko dlatego, że małż pracuje na etacie, i to dobrym. Na razie sobie nieźle radzę, a jakby co - mam plecy. Jestem straszny tchórz!
      • katimai Re: Maruda... 28.03.06, 08:15
        a ja jeszcze na studiach poszłam na żywioł, on miał pomysł, ale zero chęci do
        podjęcia ryzyka, więc wzięłam wszystko na siebie, w kilka dni wymyśliłam nazwę,
        załatwiłam sprzęty, firmę zarejestrowałam w swoim pokoju :) załatwiłam jedna
        firmę kóra dała nam na przelew i to miesięczny - i tak bez zadnego wkładu
        zaczęłam to kręcic.
        jak sobie teraz przypomnę to mi się śmiac chcę , jak załatwiałam klientów w
        dużym pokoju heheh, z czasem wynajęłam lokal - i to w naprawdę dobrym miejscu,
        powiększyłam asortyment,zatrudniłam pomoc, nawiązałam kontakty za granicą,
        importuję, eksportuję itp.
        a on sobie siedzi na etacie i tylko profity zbiera , cwaniaczek :))
        warto czasami zaryzykowac ,
        gdyby nie to, że tak się stało to nie wiem co bym w życiu robiła, nie miałam
        jakos wizji a wykształcenie mam raczej noo, nie w moim typie (informatyk:)))
        • sonrie Re: Maruda... 28.03.06, 18:16
          No to ja do pracy, czas zarobić na chleb i waciki! Pozdrowienia dla etatowców :)
          • czarneoczy Re: Maruda... 28.03.06, 20:04
            Cóż, ja etatowiec jestem.
            Czasem mi się też marzy własna, tylko moja moja MOJA firemka, nawet wiem jaka,
            ale też nie wygadam bo zapeszę jeszcze ;))
            A na razie pracuję te 8 godzin w tzw strefie budżetowej na dodatek, a że lubię
            swoją pracę to nie krzywduję sobie za bardzo. A co najważniejsze dla mnie, to to
            że mam możliwość spokojnego urodzenia i podchowania dziecka. I wrócę na swoje
            stanowisko i z tą samą pensją... może to żałosne powody, ale po przeglądach
            przejść dzieciatych i zaciążonych koleżanek cholernie zapewniające spokój ducha
            chociaż w tej kwestii ;)
            • chloe30 Re: Maruda... 29.03.06, 10:04
              czarneoczy napisała:
              A co najważniejsze dla mnie, to t
              > o
              > że mam możliwość spokojnego urodzenia i podchowania dziecka.


              Jezusie nazareński, przeczytała POCHOWANIA i mi się włos zjeżył!!
              • conejito13 Re: Maruda... 29.03.06, 10:50
                chloe, pliz, idz juz na szkolenie:) albo zajaraj fajka, hehehe...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka