krzysztof.r.m
16.10.01, 09:58
niedaleko od Collegium Novum spotyka sie dwu starych juz profesorow
akademickich.
- O witam, witam dobrego kolege...kope lat. A co dobrego u kolegi slychac?
- Witam najuprzejmiej, kolego , no coz w porzadku, w porzadku najlepszym
wszystko. Jedynie co niepokoj moj wzbudza, to powiem koledze mocze sie...
- o jej, jej coz kolega powie? Ale zaraz , zaraz ja mam znakomitego kolege
psychologa. On juz z niejednej mnie wyciagnal opresji. Naprawde swietny , dam
telefon, pomoze.
Minal spory kawal czasu i znow na tych samych Plantach tuz u wylotu Szewskiej
spotykaja sie ci sami dwaj profesorowie.
- A witam uprzejmie i coz tam slychac.
- Witam kolege, witam. Znakomicie. Nie powiem znakomicie.
- A ze zapytam, czy skorzystak kolega z poleconego przeze mnie specjalisty?
- A oczywiscie. Oczywiscie tak.
- I co? Pomoglo?
- Oczywiscie tak. Nadal sie mocze.
-???
- Mocze sie , ale teraz jestem z tego dumny...
Pozdrawiam Was z nieskrywana duma i mglistojesiennie
krm