Dodaj do ulubionych

wątek krakowskocentryczny

03.04.06, 12:29
:)))
no, to wątek już jest
można tu pisać o Krakowie i zamieszczać różne polecanki z nim związane
będą też zdięcia
mam nadzieję, ze oprócz Beaty ktoś tu jeszcze zawita
na razie oddalam się w poszukiwaniu magicznych zdięć
pozdrawiam
Kwiecienka-Studentka z Krakowa
Obserwuj wątek
    • obly Re: wątek krakowskocentryczny 03.04.06, 13:09
      Kraków
      nigdy nie byłem w Krakowie :( (tak, urodziłem siew latach 70 i nei byłem jesze
      w Krakowie, byłem za to w Płocku)
      ale bym się chciał wybrać na wikend i popodzwiedzać
      oprócz Wawli, rynków, sukiennic co byscie drodzy krakowianie polecali?
      nieświadomemu któy nie tyle Nowej Huty szuka co klimatu i miejsc tzw magicznych.

      PS - Wiem wstydze sie, w Wieliczce też nie byłem i w Oświęcimiu też nie, za to
      co roku siedzę w Bieszczadach
      • noida Re: wątek krakowskocentryczny 03.04.06, 16:51
        Nie ma się czego wstydzić. Ja byłam w Krakowie parę razy i ani zachwytu ani
        specjalnych wspomnień związanych z tym miejscem nie mam.
        Nie byłeś, znaczy nie ciągnie Cię. Nie wszyscy muszą lubić to samo.
        • ben-oni Re: wątek krakowskocentryczny 04.04.06, 11:23
          Byłem ze cztery razy i najlepsze co pamiętam to chlanie w motelu (byłem tam
          jako sportowiec) i tragiczny dworzec kolejowy.
          Dziś Kraków kojarzy mi sie ze snobowaniem się na poetów z aniołami latającymi
          (a sztuki w tym za grosz) i debilny program "Spotkanie z Balladą" (coś o
          Kopydłowie itd. kultura pukająca spod dna).
      • beatanu Re: wątek krakowskocentryczny 03.04.06, 17:10
        obly napisał:
        > oprócz Wawli, rynków, sukiennic co byscie drodzy krakowianie polecali?
        > nieświadomemu któy nie tyle Nowej Huty szuka co klimatu i miejsc tzw
        magicznych.

        Problem z takimi polecankami polega na tym, że miejsca magiczne
        a) już nie istnieją (vide: studencka kawiarenko-knajpka z jednej z piwnic na
        Anny, w której tańczyliśmy po stołach po śmierci Breżniewa, a na codzień
        wypalaliśmy tysiące papierosów i wypijaliśmy hektolitry lurowatej kawy (ale ze
        śmietanką!)
        b) są magiczne dla mnie (bo związane z ważnymi/zabawnymi/innymi historiami w
        moim życiu) a niekoniecznie już dla innego oglądacza - np. przystanek
        tramwajowy na placu Dominikańskim.
        c) straciły swoją magiczność (chciaż niewykluczone, że chodzi bardziej o moje
        zużyte ciut kubki smakowe) - cukiernia "U Michałka" u wylotu ul. Krupniczej i
        pączki tam sprzedawane.

        Nieustannie polecam włóczenie się po zauułkach starego miasta, ale też spacer
        wzdłuż zakola Wisły, aż do Podgórza. I koniecznie - przynajmniej z okien
        tramwaju - obejrzenie starej Nowej Huty. Dawniej można było tramwajem nr 26
        objechać cały kombinat, teraz już chyba nie ma takiej możliwości (zresztą,
        jeżeli byłeś w Płocku, to wytwór radzieckiej technologii z lat byłych nie
        powinien Ci zaimponować :)

        beata
        • kwiecienka1 Re: wątek krakowskocentryczny 03.04.06, 20:51
          buuuuuuu
          nie mogę znaleźć żadnych fajnych/magicznych zdięć...
          nic mi się nie podoba :(
          no tak, ja jestem tej drugiej orientacji - jednak jestem warszawocentryczna
          ech, ale chociaż próbowałam...
          z krakowsko-studenckiego obowiązku
          pozdrawiam
          Kwiecienka Myślami Już w Warszawie
          • kubissimo Re: wątek krakowskocentryczny 03.04.06, 21:29
            kolejny dowod na wyzszosc Warszawki nad Krakowkiem :)
            • braineater Re: wątek krakowskocentryczny 03.04.06, 21:45
              Ja to sie nie chcę w konflikty wplątać, ale jedyne dwa naprawdę klimatyczne
              miasta w PL to Katowice, oczywiście, oraz Boat City, czyli mniejsze tekie
              Katowice:)
              Za Krakowem prócz pasażu pod dworcem, gdzie stoją dziadkowie z ksiązkami i
              Floriańską gdzie w co drugiej bramie antykwariat, jakos nie przepadam. Jeszcze
              boczne zaułki Kazimierza, a reszta niestety - ta, co ja znam, jest atrakcją
              turystyczną i tyle:)
              P:)
              • kwiecienka1 Re: wątek krakowskocentryczny 03.04.06, 22:42
                Katowice
                -> no przecież :)
                czy jako katowiczanka mogę myśleć inaczej?
                gdyby tak nie było pewnie od dawna siedziałabym gdzieś w wielkim świecie :)))
                zresztą magiczność miasta zależy od indywidualnych emocji i powiązań
                Kraków bardzo lubię, ale jak już pisałam żadne zdięcie nie rzuciło mnie na
                kolana - w przeciwieństwie do zdięć warszawskich, te latarnie...
                pozdrawiam
                Kwiecienka i Czekolada na Dobrą Noc

                ps oprócz Katowic i Warszawy mam swoje magiczne miejsca w Zagrzebiu, Wiedniu,
                Pradze i... maleńkim Toszku (tam mamy dom)
    • zdanka1 Re: wątek krakowskocentryczny 03.04.06, 23:37
      Ja nie jestem obiektywna, bo w Krakowie sporo przezyłam:) Głownie dziwnych
      rzeczy.

      A jakbby mnie ktoś zapytał co trzeba zobaczyć , choć magia zależy od tego z kim
      i jak to tak:

      Kopiec Kościuszki w Nocy (zwłaszcza, ze wraz z koleznaka poszłam na ten kopiec
      w środku nocy z Nowej Huty i doszłyśmy około tzreciej , pijane w sztok:) , ale
      to jest cudna sprawa, bo cały park pachnie nieludzko i na Sikorniku, po drodze
      jest cmentarz na Salwatorze - cudowne miejsce, zwłaszcza jesienią :) A w nocy
      to w ogóle obłędne.
      www.zlotuptaka.org/galeria/krakow/kopKm.jpg
      marczyk.org/fotograf/salwator/salwator.html
      Salwator jest w ogóle obłędnei piękną dzielnicą , kawał od centrum i turystów
      mało.



      Dalej Kamedułow na Bielanach
      krakow.mountains.ws/zabytkowy/koscioly_churches/3.htm
      www.wawel.net/images/11_wrzesnia_2004/wariacje_swit/htm/4.htm
      (tez kawal od centrum)

      Kościół franciszkanów przed pierwszą mszą około 5., 30 rano, to bardzo wazne -
      wtedy ściana pólnocna jest ciemna i witaza są najciemniejsze.
      wyspianski.viii-lo.krakow.pl/francis0.htm
      www.wawel.net/images/2005_pazdziernik/koscioly/htm/2.htm
      najdziwniejszy kosciół Krakowa, - ogromny, zimny i pusty . Na Kazimeirzu -
      kocham to meijsce - Kościól Bożego Ciała - kiedy odmawiają tam rózaneic
      zakonnice, a rzadko sie to trafia, po prostu można zemdleć:) To samo dotyczy
      klarysek za kratą.

      A oprócz tego mnóstwo dziwnych rzeczy, jak latarnie za umarlych, mumie
      zakonników za ładny uśmiech u reformatów
      www.wawel.net/kosciol_reformatow.htm
      , najniewygodniejsze krzesełko w Krakowei , najobrzydliwesze kwasne jajko ,
      jakie jedzą Żydzi , kanoniczą we mgle , kiedy ulica sie urywa i wiele wiele
      innych:)




      nie ma wybawców, którzy wiodą tłum
      nie ma wybawców, którzy zbawią nas
      jest tylko układ wrogich sił
      • quarantina Re: wątek krakowskocentryczny 04.04.06, 08:35
        Zupełnie nie wiem od czego zacząć. Chyba od knajp zacznę. Moja ukochana,
        najukochańsza knajpa oczywiście nie istnieje. To Fafik, na ulicy Siennej. Czy
        ktos pamięta Fafika? Z rysunkami na ścianach? Knajpa w całości miała chyba 30
        m2. Byly dwie sale, a jakże, barek i szatnia. Pracowały w niej dwie kelnerki,
        zawsze te same. Obie miały około 70 lat. Z jedną kojarzy mi się pewna historia,
        rozciagnięta w czasie historia. 70-letnia pani nie ma chyba już takich
        zdolności motorycznych jak pani 20-letnia. Siedząc przy jakiejś okazji w
        Fafiku, zuważyłam byłam ten fakt dyskretnie. Osobie towarzyszącej mi
        powiedziałam, że za chwilę kelnerka wywali tacę, którą pieczołowicie taszczy. W
        dwie sekundy później moje słowa sprawdziły się, do piątego miejsca po
        przecinku; pani wywaliła tacę, z hukiem oczywiście. Po jakimś czasie siedzę
        znowu w Fafiku, pani krząta się wdzięcznie po sali. Osobie towarzyszącej
        (innej) opowiadam historię wywalonej tacy sprzed kilku dni. W dwie sekundy
        później ta sama pani znowu wygrzmociła tacę, z podobnym hukiem. Teraz
        przychodzi mi do głowy, że może ona robiła to specjalnie. Nudziła się w pracy,
        na przykład, dla jaj robiła przedstawienie i badała reakcje klientów. W każdym
        razie ja, dostawałam ataku śmiechu ilekroć tę panią potem widziałam. Myślę, że
        kelnerki może umarły i właściciel musiał zamknąc knajpę, bo bez nich nie byłaby
        ona czym była z nimi.
        Z istniejących, największy sentyment odczuwam do U literatów na kanoniczej,
        oraz całkiem niedalekiego nietoperza. Literaci mają tylko jeden minus, zamykają
        o 21.
        Na ulicy Jana znajduje się z kolei zupełnie kultowe Rio. Nie zmieniło się od
        czasów wczesnego socjalizmu. Łącznie z dreszczami siedzącymi tam, mam wrażenie
        od zawsze.
        Bary mleczne, osobna historia. Chyba nie skończę, a muszę.
        Nie przepadam za modnym ostatnio Kazimierzem. Mam wrażenie, że każdy kto miał
        tam kawałek wolnej przestrzeni otworzył knajpę. Wszystkie są w tym samym stylu.
        Stare stoły, krzesła, lustra, świece. Nie lubię takich klimatów.
        Tak jak zdanka, bardzo lubię Salwator i Kopiec Kościuszki (Kościec Kopciuszki,
        Koniec Kościuszki-warianty moich dzieci) Zwłaszcza kasztanowce w alei
        waszyngtona.
        Na uwagę zasługuje zoo krakowskie. Nazywam je antyzoo. Egzmeplarze tam
        zgromadzone to jakieś nieprawdopodobne wręcz karykatury dzikich zwierząt.
        Zawsze jestem w szoku, ilekroć je widzę.
        Lubię zaglądać na podwórka starych kamienic. Z frontu jakiś obsikany, obdrapany
        budynek, a w środku niespodzianka; jakieś podwóreczko, kawałek ogródka, czasami
        fonatnna. Balkoniki, kuchenne schody.
        Parki: decjusza. W podgórzu przy parkowej, nie wiem jak sie nazywa, ale bardzo
        go lubię. Czy któraś z pań była u wróżki przy parkowej?
        To jest niekończący się wątek. Mogłabym jeszcze o kinach, kościołach, sklepach
        z butami i fryzjerach. Oczywiście czakram też jest ważny:)
        Niestety znam tylko dwa antykwariaty.
      • kwiecienka1 Re: wątek krakowskocentryczny 04.04.06, 10:35
        dziś na cmentarzu salwatorskim zostanie pochowany pan Lem...
        przy okazji następnego zjazdu pojadę tam zapalić mu świeczkę
        dobrze, że spocznie w tak ładnym i urokliwym miejscu
        (wiem, wiem, to nie ma znaczenia...)
        pozdrawiam
        Kwiecienka Smutna

        • zdanka1 Re: wątek krakowskocentryczny 04.04.06, 10:41
          No patrz, to nie wiedzialam, ze tam:)

          Jest taki wierszyk:

          Mam ja grobowiec na Salwatorze
          tam się na wieczność kiedyś położę
          Lepszego miejsca na swiecie ni ma
          widok przepiękny, powietrze prima:)
          • kwiecienka1 Re: wątek krakowskocentryczny 04.04.06, 10:53
            o kurczę, fajny :)
            Lemowi by się na pewno spodobał
            to był oczywiście wielki pisarz, filozof i autorytet
            a zarazem przegość z wielkim poczuciem humoru...
            pozdrawiam
            Kwiecienka, Kawa, Smuteczki...
            • quarantina Re: wątek krakowskocentryczny 04.04.06, 10:56
              i był podobny do ufoludka...
            • kwiecienka1 Re: wątek krakowskocentryczny 04.04.06, 11:01
              a, Zdanko,
              pamiętasz może autora/autorkę wierszyka?
              albo ktoś z was?
              byłabym wdzięczna...
              pozdrawiam
              Kwiecienka przed Wyjściem na Zajęcia
              • zdanka1 Re: wątek krakowskocentryczny 04.04.06, 11:05
                to niejaki Bohdan Brzeziński, satyryk
            • jottka um 04.04.06, 11:05
              ja sie wprawdzie całkowicie zgadzam, że salwator, sikornik i kameduli na
              bielanach to okolice takie wincy przepiękne, ale twierdzenie, że nie ma tam
              turystów (w sensie zapewne tłumów) jest cokolwiek zdumiewające:) to są
              najpopularniejsze tereny spacerowe w sezonie (sezon zasadniczo jest zawsze kiedy
              sie zrobi choć troche cieplej albo kiedy zimą choć troche słońca wylezie) i w
              celu zażycia samotności w tych rejonach to faktycznie trzeba by sie o 3 czy 4
              nad ranem tam wybierać, a i to nie wiadomo


              no i kameduli to seksiści, tylko bodaj 16 dni w roku kobiety mogą wejść do
              wnętrza klasztoru - sama widziałam scene porażającą, jak ojciec braciszek
              skrupulatnie wypytywał młodego tatusia, czy niemowle w wózeczku to aby
              chłopczyk, bo inaczej apage satanas. tatuś zapewnił, że oczywiście i ruszył
              dziarsko dalej, ojciec braciszek nieprzezornie nie kazał rozwijać pieluszek:)


              a poza tym piękne książeczki o spacerowych okolicach krakowa w 19w., piknikach i
              tego typu imprezach pisał stanisław pagaczewski, nieśmiertelny ojciec baltazara
              gąbki:) 'z tobołkiem za kraków' - gdzie opisał też pierwsze szlaki turystyczne
              do ojcowa i pieskowej skały, 'spotkajmy sie u wód' - o urokach jeżdżenia tamże,
              właśnie zaczęłam czytać o powstaniu znanego kurortu krzeszowice, u podłoża
              którego legło wyleczenie syfilisu albo zwykłego zapalenia pęcherza jakiegoś
              arystokraty


              kraków warto zwiedzać, obczytawszy sie wcześniej książek michała rożka,
              niekoniecznie tych najbardziej specjalistycznych:) niedawno wyszedł jakiś jego
              przewodnik nietypowy, właśnie po mniej rozreklamowanych okolicach miasta
              • obly Re: um 04.04.06, 11:21

                jade tam ;))) kurde normlanie koiec kosciuszki pakuje swoje bikini męskie i
                radio tranzystorowe, na salvator spakuje koszulke polo w kwiaty i słomkowy
                kapelusz i biale lniane spodenki do sandałków (na skarpety - białe)
                serio pieknie;))
              • zdanka1 Re: um 04.04.06, 11:26
                > ja sie wprawdzie całkowicie zgadzam, że salwator, sikornik i kameduli na
                > bielanach to okolice takie wincy przepiękne, ale twierdzenie, że nie ma tam
                > turystów (w sensie zapewne tłumów) jest cokolwiek zdumiewające:) to są
                > najpopularniejsze tereny spacerowe w sezonie (sezon zasadniczo jest zawsze
                kied
                > y
                > sie zrobi choć troche cieplej albo kiedy zimą choć troche słońca wylezie)

                A ja mam własnie zupełnie inne doswiadczenia - moze dlatego, ze zazwyczaj
                siedziałam w Krakowei , albo we wrześniu, albo w Listopadzie, bywało też w
                sierpniu:) Clou tkwi w tym, zeby udać sie tam w tygodniu w godzinach
                porannych, albo pzredpoludniowych, nie w weekend - wtedy naprawdę nie ma
                ludzi, a już zwłaszcza w okolicach srebrnej góry. I nie ma wielu turystów , bo
                jednak mam wrażenei, ze w te okolice spcerowe to raczej ściagaja krakowiacy
                własnie -no japonskiej wycieczki w kazdym razie nie widziałam. Ale owszem
                weekendy to nie jest dobry czas na odwiedzanie tych terenów:)

                15 sierpnia kameuli wpuszczaja co sie da:) jeszcze pare dni w roku też .
                • jottka Re: um 04.04.06, 12:04
                  ad obly - w krótkich spodenkach nie masz co liczyć na wejście do ojców
                  braciszków, nawet będąc odpowiedniej pci:(

                  ad zdanka - ja mieszkam w krakowie:) tzn. nie legitymuje ludzi, którzy snują sie
                  po wspomnianych okolicach, ale one w dni odświętno-słoneczno-wakacyjne są jednak
                  maksymalnie zapchane (plus najpopularniejsze chyba 'spacerówki' z kopca
                  kościuszki do zoo i dalej na kopiec piłsudskiego oraz niewspomniana tu trasa nad
                  wisłą od rynku dębnickiego do tyńca)

                  natomiast niedoceniane są dolinki podkrakowskie i trzeba je zwiedzać jak
                  najszybciej, bo inicjatywy różnych krewnych i znajomych ministra od szpiegów idą
                  w tym kierunku, żeby je panie zabudować cudnymi domami z jaccuzi i bez, i
                  ogrodzić palisadą, i olać te wszystkie durne przepisy o ochronie przyrody, bo
                  człowiek to brzmi dumnie czy jakoś tak
                  • zdanka1 Re: um 04.04.06, 12:37
                    No to w sumie sie zgadzamy:)
                    A mówisz o dolinkach, od której strony Krakowa ?
    • griszah Kraków vs Warszawa 04.04.06, 15:49
      Zastanawiam się (jako warszawiak) czy przysłowiowy niemalże konflikt warszawsko-
      krakowski to rzeczywistość czy raczej legenda. Pomijam debilne wyskoki kiboli
      ale bywałem w Krakowie, mam tam znajomych i nigdy nie spotkałem się z jakimś
      potwierdzeniem, że coś takiego naprawdę istnieje. Oczywiście - "nie przenoście
      nam stolicy do Krakowa" nie jest zbyt sympatyczne bo co my jesteśmy winni, że
      ta cała hałastra parlamentarna się u nas gnieździ - ale na zupełnie przyziemne
      układy międzyludzkie to się chyba nie przenosi - takie mam odczucie ale może
      się mylę lub znam za mało ludzi.
      Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka