Dodaj do ulubionych

Świstak w zupie

08.05.06, 00:08
Język reklam wkrada się do języka potocznego. Ciężka praca copyrighterów nie
idzie na marne. Mówimy już : "a świstak siedzi i zawija w te sreberka", "bo
zupa była za słona", "bądź sobą - pij Pepsi" itd...
Żyjąc w czasach bombardowania reklamą, filmów przerywanych przewagą margaryny
nad podpaskami, w porze kolacji atakowani "siłą wodospadu", "prawie - stanowi
różnicę", "przylep sobie na lodowkę", automatycznie wyłuskujemy i kodujemy w
pamięci co smakowitsze hasła. Hasła, do których odniesienia nie odnajdujemy w
produktach, lecz w sytuacjach. Podziwiam twórców inteligentych reklam, takich,
których hasła pamięta się po latach i cytuje się w momentach zupełnie nie
związanych z zakupami. I mimo, że nasza rodzima reklama ograniczona jest nie
tylko wymogami producenta, ale i mentalnością kołtuna, cieszy jakiekolwiek
wyjście poza schemat.
Obserwuj wątek
    • jagus007 Re: Świstak w zupie 08.05.06, 00:47
      A batoniki always miękkie jak deszczówka, jak pisała Marta Fox;) zapraszam do
      zabawy w zlepki sloganów reklamowych:>
    • curtisek Re: Świstak w zupie 08.05.06, 02:03
      Dżem z Biedronki.
      • curtisek Re: Świstak w zupie 08.05.06, 02:58
        CANDY robi TO najlepiej
        8 pancernych i 2 psy = rudy 204
        Mama cię nie zostawi dla jakiegoś kurczaka w ziołach- Tylko mnie kochaj
        Nie uciekam przed Toba...Zabawiam się Tobą..." - Need for Speed Most Wanded.


        A teraz krótki tekst znaleziony w necie:

        Ze świata reklam i nie tylko...

        Niektóre reklamy nie pozwalają na to żeby przejść obok nich
        obojętnie. Np. ajax który reklamuje płyn do "typowo męskiej łazienki". Co to ma
        znaczyć? Że taki kamień to tylko facet potrafi zapuścić? Albo reklama margaryny
        Manuel - dla mnie bardzo udana z rolą faceta , który potrafi tylko kanapki
        smarować. Bawiła mnie kiedyś reklama sieci komórkowej z nauczycielką drącej się
        "ja ci się ponawydurniam jeden z drugim". Albo niedawna z ratownikami co to
        niby plażowiczki na nich leciały. Niewyobrażalne ale ta reklama również
        wzbudziła protest zainteresowanego (obrażanego?) środowiska. Teraz ta reklama
        kpi z ratowników - i dopiero teraz można byłoby wszcząć bunt - a tu cisza. Lubię
        reklamę piwa , które pokazuje jak "zyskać uznanie na Śląsku" - wystarczy pedzieć
        coś po ślunsku i nalać browara - bardzo proste :-) I zadziwiające , że nikt z
        tamtych stron się nie zbuntował przeciw tej reklamie. Może ich to nie obraża -
        może to powód do dumy? Niedawno czytałem , że górale są źli na pokazywanie ich
        w reklamach - bo niekiedy to nie jest nawet góral tylko podobny fizycznie i
        pasujący do ogólnego wyobrażenia zawodnik. Poza tym gada nie ich językiem tylko
        uproszczoną na cele telewizyjne mową. Przecież nikt by takiej prawidłowej
        reklamy prócz nich nie pojął - zarzut więc chyba niespecjalnie mądry. I o
        reklamach byłoby po krótce na tyle.
    • ruda_strzyga Re: Świstak w zupie 08.05.06, 08:44
      Ludzie nasiakają hasełkami reklamowymi, choć nie zawsze mają one to "coś" w
      sobie, jakiś rytm albo są z tzw. jajem, albo jest to reklama produktu na tyle
      nowatorskiego, że w tym nawale chłamu wszelakiego zwróci na siebie uwagę
      potencjalnego klienta. Przesyt reklam w niektórych stacjach TV potrafi
      skutecznie zniechęcić do oglądania pociętych na drobne filmów czy programów
      publicystycznych (moim zdaniem Polsat bije pod tym względem rekordy).
      Oczywiście cenię reklamy nietuzinkowe, nie bazujące na najniższych instynktach,
      pomysłowe, propagujące nowości ułatwiające życie codzienne lub dobra wyższego
      rzędu w sposób oryginalny i nie rażący mej wrażliwej natury.
      Interesująca może być obserwacja sposobów wykorzystania reklamy w celu
      zwiększenia sprzedaży przez drobnych sklepikarzy (pomijam celowo zorganizowane
      akcje reklamowe w dużych marketach, ponieważ jest to jeden z elementów większej
      kampanii i pracuje nad tym spora grupa specjalistów od ogłupiania mas) ,
      niektórzy robią to naprawdę pomysłowo, poprawiając znacznie obroty placówki
      handlowej. Niestety bywają również rażące przykłady nadużyć w tej materii,
      które prowadzą raczej do zniechęcenia klienta, zarówno do produktu, jak i
      sklepu.
      Przykładowo pani w sklepie chemicznym na pytanie np. o pastę do zębów wciska
      klientowi tę najdroższą, z uśmiechem recytując " to ta ostatnio reklamowana!".
      A ja sobie wtedy myślę, że mam w dupie reklamę, chcę skuteczną i możliwie
      niedrogą. Nie musi mnie od razu pozbawić szkliwa oraz wytrzepać portfela:)
      Swego czasu nasiąkłam reklamami w języku niemieckim i potem w sklepie, już w
      kraju, proszę grzecznie o "kolgate junior", na co właścicielka zamiast się
      natychmiast rzucić po produkt w celu sprawnej sprzedaży, pouczyła mnie
      autorytatywnym tonem:" ależ, to się inaczej wymawia!". I tu nastąpił słowotok,
      przetrwałam go cierpliwie, ale do dzisiaj sklepik omijam z daleka;)
      Umiejętne reklamowanie reklam również jest sztuką wymagającą wyczucia i
      odrobiny fantazji:)

      Moja ulubiona to łeklama śmigająca swego czasu po necie, płezentująca zasłane
      łóżko:
      Laksigen! Łagodnie czyści nie przerywając snu!:)
    • magdajeden Re: Świstak w zupie 08.05.06, 09:34
      miia1 napisała:

      > Język reklam wkrada się do języka potocznego. Ciężka praca copyrighterów nie
      > idzie na marne. Mówimy już : "a świstak siedzi i zawija w te sreberka", "bo
      > zupa była za słona", "bądź sobą - pij Pepsi" itd...
      > Żyjąc w czasach bombardowania reklamą, filmów przerywanych przewagą margaryny
      > nad podpaskami, w porze kolacji atakowani "siłą wodospadu", "prawie - stanowi
      > różnicę", "przylep sobie na lodowkę", automatycznie wyłuskujemy i kodujemy w
      > pamięci co smakowitsze hasła. Hasła, do których odniesienia nie odnajdujemy w
      > produktach, lecz w sytuacjach. Podziwiam twórców inteligentych reklam, takich,
      > których hasła pamięta się po latach i cytuje się w momentach zupełnie nie
      > związanych z zakupami. I mimo, że nasza rodzima reklama ograniczona jest nie
      > tylko wymogami producenta, ale i mentalnością kołtuna, cieszy jakiekolwiek
      > wyjście poza schemat.



      prawie jak felieton.
      • miia1 Re: Świstak w zupie 08.05.06, 12:20
        prawie jak komentarz ;)
        • magdajeden Re: Świstak w zupie 08.05.06, 18:35
          :D
          prawie jak nudziara ;)
    • sprawa7 Re: Świstak w zupie 09.05.06, 17:51
      Wyobraziłam sobie ttt jak mamrocze pod nosem:
      - Ja jestem sprite a wy pragnienie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka