Dodaj do ulubionych

nodders & shakers

08.05.06, 00:16
czyli coś, co kiedyś wałkowaliśmy na angielskim
generalnie chodzi o pierwsze zdanie (ew. zdania) z książki, którą bierzemy do
ręki. Nodder to taki początek, który sprawia, że w zachwycie kiwamy głową i
od razu niesiemy książkę do kasy i kupujemy, shaker sprawia, że z niesmakiem
kręcimy głową i odkładamy pozycję na półkę

przypomniało mi się przy okazji książki Petera Zihaly'ego "Ostatnia
oknożyrafa", którą to po pierwszym zdaniu bez wahania zabrałem z półeczki
NOWOŚCI w mojej ulubionej bibliotece, a teraz nie mam czasu, coby ją
przeczytać :///

w każdym razie początek brzmi tak:

"Pierwszą literą węgierskiego alfabetu jest A. Pierwszą literą chorwackiego
alfabetu jest A. Pierwszą literą serbskiego alfabetu jest A. Pierwszą literą
bośniackiego alfabetu jest A. A ≠ A."
Obserwuj wątek
    • braineater Re: nodders & shakers 08.05.06, 08:49
      Pierwszaki mam dwa, co mnie zachęciły do kupna ksiązki:

      "Lepiej umrzeć niż pracować" od którego zaczyna się szalencze Deo Gratias
      Sevrina
      i
      "Był to dzień w którym eksplodowała moja babcia" które wprowadza w rewelacyjną
      Crow Road Iana Banksa

      A szejkerów nie pamietam:)

      P:)
    • ash3 Re: nodders & shakers 22.05.06, 09:12
      Pięc opowiadan "Idioci" Jacoba Arjouni. Pierwsze zaczyna się tak: "Wrózka
      przyszła do Maxa w pewien wiosenny ciepły wieczór, kiedy siedział przy stoliku
      na zewnatrz berlińskiego lokalu Ricos Sporteck, pił piwo i myślał: najgorsze
      jest to, że idioci są zbyt głupi, żeby dostrzec swój własny idiotyzm".
      Nie zdradzę, co było dalej, ale ciekawe (gdyby to dało się sprawdzić) jakie
      wrażenie zrobił na was Max po tym pierwszym zdaniu?

      Sam początek (dwa akakpity, nie pierwsze zdanie) "Kroniki ptaka nakręcacza"
      zdecydował też że kupiłam natychmiast książkę. Nie dlatego, że jest taki
      porywający (bo nie jest), ale zaciekawiła mnie historia o kimś, kto w ten sposob
      podchodzi do gotowania makaronu...
      • kubissimo Re: nodders & shakers 22.05.06, 11:54
        dla mnie raczej shaker

        ostatni weekend spedzalem z moim bratankiem (lat 2 i pół). na zmianę
        oglądaliśmy 'zwierzątki' (czyli "Epokę lodowcową") i czytaliśmy 'Boba' (czyli
        jedną z książek o budowniczym Bobie)
        i tak czytałem na głos pierwsze opowiadanie zastanawiając się, czy to jest
        shaker, czy nodder:
        "Nadeszła Gwiazdka. Koparka, Spychacz oraz inne maszyny były bardzo
        podekscytowane. Uradowana Betoniarka kręciła się w kółko jak szalona."

        ;)
      • stella25b Re: nodders & shakers 23.05.06, 12:08
        > Nie zdradzę, co było dalej, ale ciekawe (gdyby to dało się sprawdzić) jakie
        > wrażenie zrobił na was Max po tym pierwszym zdaniu?
        >

        Nie moge wziac udzialu w konkursie bo czytalam "Idiotow" ale tak szczerze
        powiedziawszy, to akurat nie Max zapadl mi w pamiec, tylko ten asystent
        rezyserii z klasyczna depresja chyba z drugiego opowiadania.
        • ash3 Re: nodders & shakers 23.05.06, 12:24
          stella25b napisała:

          > > Nie zdradzę, co było dalej, ale ciekawe (gdyby to dało się sprawdzić) jak
          > ie
          > > wrażenie zrobił na was Max po tym pierwszym zdaniu?
          > >
          >
          > Nie moge wziac udzialu w konkursie bo czytalam "Idiotow" ale tak szczerze
          > powiedziawszy, to akurat nie Max zapadl mi w pamiec, tylko ten asystent
          > rezyserii z klasyczna depresja chyba z drugiego opowiadania.

          Tak, on także... Muszę powiedziec, że nie mogłam się zdecydować, która z postaci
          jest mi bliższa. W każdym razie uważam, że sa to "wiwisekcje" przerażajaco
          bliskie skrytym czy też zawstydzajacym cechom zupełnie zwykłych ludzi.
          Przerażająco, bo doskonale są te życia opisane, własnie poczawszy od gestów,
          wyglądu, nawyków (jak siadanie przy stoliku w kawiarni) po ujawaniającą sie
          nagle tajemnice z przeszłosci czy beznadziejną cechę.
          • stella25b Re: nodders & shakers 23.05.06, 12:48
            "wiwisekcje"??!! Nigdy nie wpadlam na to, ze jakas dobra Fee moze sobie w ten
            sposob eksperymentowac. Faktem jest, ze te opowiadania sa wyjatkowo
            naturalistyczny sposob przedstawione.

            • ash3 Re: nodders & shakers 23.05.06, 16:40
              Dobra Fee to wrózka? Mialam na myśli "wiwisekcje" (celowo w cudzyslowie) autora
              na postaciach;-) Wrózki niewinne!
              • stella25b Re: nodders & shakers 23.05.06, 17:32
                Fee to wrozka, wlasnie. Ale taka niewinna to ona znow nie jest. Jej pojawienie
                sie rozpoczyna lawine dziwnych zachowan bohaterow w wyjatkowo pesymistycznej
                formie.
                • ash3 Re: nodders & shakers 23.05.06, 18:12
                  stella25b napisała:

                  > Fee to wrozka, wlasnie. Ale taka niewinna to ona znow nie jest. Jej pojawienie
                  > sie rozpoczyna lawine dziwnych zachowan bohaterow w wyjatkowo pesymistycznej
                  > formie.

                  Hm, to prawda. Po skonczeniu czytania pare dni temu koncentrowalam sie na tych
                  postaciach i na tym, jakie (i dlaczego takie) wrażenie te opowiadania na mnie
                  zrobiły. Ale masz racje, wrozki (jest ich chyba kilka) nie sa calkiem niewinne,
                  tylko ich zjawianie sie jest tak opisane, jakby bylo jakims światelkiem w tunelu
                  - wystarczy tylko dobrze zastanowić się nad zyczeniem i wypowiedzieć to.
                  Tymczasem powodują więcej zamieszania niż bohaterowie mogliby sami - bez ich
                  ingerencji - sobie zafundować. Bardzo przewrotne te opowiadania, bardzo!

                  Ale czy myślisz że wróżki można ocenić jakoś jednoznacznie? Np czy mają dobre
                  intencje (lub też czy Szef ma dobre...) czy też są raczej przewrotne, jak np Puk
                  u Szekspira (no, nie są takie, ale tak tylko porownalam)?
                  • stella25b Re: nodders & shakers 23.05.06, 18:27
                    Mam wrazenie, ze wrozka jest kluczowa postacia w tych opowiadaniach. Ona jest
                    katalizatorem przedsiewziec bohatera, w ktore on sam sie uwiklal i z ktorych
                    sam musi sie wydostac. Opowiadania przypominaja nowoczesna bajke, ktora dobrze
                    sie konczy i zawiera jakis moral. Wrozka pcha bohatera w "czarna sytuacje" a on
                    sam sie z niej wydostaje i na dodatek zaczyna rozumiec swoje bledy. Dla mnie to
                    jakby przenosnia hasla "z kazdej sytuacji jest wyjscie". W tym przypadku
                    optymistyczne podejscie do zyciowych klesk. To taka moja prywatna interpretacja.
                    • ash3 Re: nodders & shakers 23.05.06, 19:53
                      stella25b napisała:

                      > Mam wrazenie, ze wrozka jest kluczowa postacia w tych opowiadaniach. Ona jest
                      > katalizatorem przedsiewziec bohatera, w ktore on sam sie uwiklal i z ktorych
                      > sam musi sie wydostac.

                      Opowiadania przypominaja nowoczesna bajke, ktora dobrze
                      > sie konczy i zawiera jakis moral. Wrozka pcha bohatera w "czarna sytuacje" a on
                      >
                      > sam sie z niej wydostaje i na dodatek zaczyna rozumiec swoje bledy.

                      Oj, mam zupełnie odwrotne wrażenia. I wiem chyba dlaczego te opowiadania mnie
                      tak niepokoją. Max: zaczyna rozumieć, jak sytuacja w firmie może naprawdę
                      wyglądać dopiero w momencie ponownego spotkania Sophie w klubie nocnym.
                      Nieprzygotowany czytelnik (jak ja) tez dopiero wtedy zdaje sobie sprawę, że opis
                      sytuację w firmie, a przede wszystkim opis relacji ze wspolnikiem, zobaczył
                      oczami Maxa i w związku z tym tak naprawdę... (hm, mimo wszystko nie chcę
                      zdradzać, bo a nuż ktoś weźmie udział w konkursie;-)).
                      Student rezyserii: owszem, budzi sie rano i wydaje sie, ze depresja zniknela jak
                      ręką odjał, a on może znaleźć wyczekiwany długo stan ducha by przeskoczyć
                      wreszcie własną niepewność. Ale... okropna - ma się wrażenie że podkreślona
                      przez autora - ironia polega na tym, że wraż z wątpliwościami opuścił go też
                      jakiś instynkt czy talent. Końcowy akapit jest moim zdaniem żałosny wyrazem
                      jakiegoś zwiędnietego talentu!
                      Pisarz Peter Ohio: przezwycięża kryzys twórczy i pisze scenę z pulkownikiem.
                      Wydaje się, że pomogła mu odrobina szczerości i jakies sięgnięcie wreszcie do
                      prawdy, stawienie czoła przeszłosci. Ale - nie mamy wąptliwości (znowu gorzka
                      ironia autora), że tutaj własnie szczerość jest gwoździem do trumny marzeń
                      Petera o byciu "uznanym" autorem. Owszem, znajduje wyjście z tej sytuacji
                      przymusu, nie przyklada ręki do akcji pacyfikacyjnej. Ale czy w ogóle zdaje
                      sobie sprawę, z tego co się stało??
                      Pani Radek: umiera a wczesniej...
                      Manuel: owszem, chyba może zdac sobie wreszcie sprawę z tego, jak pociesznym
                      jest człowiekiem, oraz czegoś nowego na temat swoich relacji z synem i światem,
                      ale czy jest jakies wyjście z tak rozwinietego fantazjowania na jawie?

                      Zakonczenia opowiadań są niejednoznaczne. Na pewno nie nazwałabym ich happy
                      endami... Takie są pokrótce moje wrażenia. Ciekawe, ze tak rózne, prawda?
                      • stella25b Re: nodders & shakers 23.05.06, 20:58
                        Te opowiadania sa bardzo realistyczne i zyciowe. I tak tez dobrany jest do nich
                        happy end. Gdyby nagle pewnego ranka, student obudzil sie rzeski i z usmiechem
                        na twarzy rozpoczolby pisac prace- najlepsza pod sloncem, to opowiadanie
                        wydaloby sie kiczowate. A on nadal byl jeszcze niepewny ale byl juz na drodze
                        rekonwalestencji. Kazdy z tych bohaterow przezwyciezyl pewien kryzys (najmniej
                        przypominam sobie to opowiadanie o pani Radek, matce i synu(?). Czytalam te
                        ksiazke 2 lata temu) i moim zdaniem to jest wlasnie ten happy end.
                        Z kazdej sytuacji jest wyjscie niekoniecznie uwienczone ogromnym sukcesem ale
                        niekoniecznie musi zakonczyc sie ono totalna porazka.
                        • ash3 Re: nodders & shakers 23.05.06, 21:53
                          .. a wróżka jest kimś, kto pomaga się skoncentrować przed tym wysikiem
                          wygrzebywania się z dołka, przede wszystkim dzieki postawieniu sobie pewnego
                          wewnętrznego celu, stosownego do aktualnych możliwości? Może i tak. Mysle, ze
                          odbiór tych opowiadanek zalezy też od (banalne) czytelnika, jego usposobienia
                          (pesymista czy optymista itd.) i może doświadczeń, jak reaguje itp. Jakos
                          odebrałam dużo ostrzej te opowiadania. Dzieki za przedstawienie swoich wrażeń!
                          • braineater Re: nodders & shakers 23.05.06, 21:58
                            Obum paniom dzieki:)
                            Czeba księgarnię nawiedzić:)

                            P:)
                            • stella25b Re: nodders & shakers 23.05.06, 22:19
                              braineater napisał:

                              > Obum paniom dzieki:)
                              > Czeba księgarnię nawiedzić:)
                              >
                              > P:)

                              A prosze bardzo.
                              Przeczytaj koniecznie, jak Cie znam to zajmie ci to polgodziny czasu, a warto
                              ten czas zainwestowac. Ciekawe jak Ty odbierzesz te opowiadania.
                          • stella25b Re: nodders & shakers 23.05.06, 22:10
                            Nie. Wrozka absolutnie nie udziela zadnej pomocy! Wrozka jest zapowiedzia
                            pewnych zmian w zyciu. Od samego bohatera zalezy jak wygrzebie sie z "czarnej
                            sytuacji" . Stad tez te czesto ironiczne zakonczenie opowiadania.
                            • ash3 Re: nodders & shakers 24.05.06, 08:22
                              stella25b napisała:

                              > Nie. Wrozka absolutnie nie udziela zadnej pomocy! Wrozka jest zapowiedzia
                              > pewnych zmian w zyciu. Od samego bohatera zalezy jak wygrzebie sie z "czarnej
                              > sytuacji" . Stad tez te czesto ironiczne zakonczenie opowiadania.

                              Mówiąc o pomocy miałam na myśli raczej pomoc która wynika z rozmowy z wrózka,
                              czyli efekt samej rozmowy. Rozmowa i wyrażenie życzenia poprzedzają działanie.
                              Zresztą Twoja interpretacja podoba mi się: "zapowiedz pewnych zmian w życiu b."
    • 3promile Re: nodders & shakers 22.05.06, 23:28
      Gore Vidal - "Stworzenie świata"

      "Jestem ślepy, lecz nie głuchy. Więc jako, że moje kalectwo nie jest całkowite,
      zmuszony byłem wczoraj do słuchania w Odeonie przez prawie sześć godzin słów
      samozwańczego historyka, którego ocena wojen, przez Ateńczyków zwanych „wojnami
      perskimi”, była tak bezsensowna, że gdybym miał mniej lat i więcej władzy,
      wstałbym z miejsca i zgorszył całe Ateny swoją odpowiedzią."

      Nodder ;)
      • kubissimo Re: nodders & shakers 23.05.06, 00:36
        zdecydowanie tak :)
    • chihiro2 Re: nodders & shakers 23.05.06, 07:41
      Hmm... a ja w ogole nie czytam pierwszych zdan przed zakupem ksiazki. Sugeruje
      sie ogolnym klimatem, jaki istnieje wokol ksiazki - nawet marketing raz potrafi
      mnie zachecic, raz wrecz przeciwnie (wedlug mojego widzimisie i
      sposobu "marketingowania"), czytam to, co jest na okladce, jesli na okladkach
      sa zdania z recenzji zamieszczonych w magazynach/gazetach (obowiazkowe na
      ksiazkach angielskich) zwracam uwage na tytuly. Czytam cos o autorze, forum,
      biblionetke. Prawie nigdy nie zdarza mi sie kupowac ksiazki pod wplywem
      impulsu, kompletnie nie majac pojecia, co to i kto to. Jakos w tym zakresie
      malo spontaniczna jestem :/
      • kubissimo Re: nodders & shakers 23.05.06, 09:12
        rozumiem forum, rozumiem biblionetke, ale okladke?
        to chyba jasne, ze na okladce znajdziesz same superlatywy, bo czy ktos kiedys
        umiescil cytat z recenzji, w ktorej dana ksiazka jest zmieszana z blotem?
        ;)
        • ash3 Re: nodders & shakers 23.05.06, 09:37
          kubissimo napisał:

          > rozumiem forum, rozumiem biblionetke, ale okladke?

          A ja czytam to, co wydawca pisze na okładce. Nie ten opis decyduje o chęci
          przeczytania książki, ale czasem - często w przypadku zupelnie nic nie mówiących
          nazwisk czy tytułów, opis zawiera zdanie, które mnie zaciekawia. Nie cały opis,
          tylko jakis szczegół własnie...

          > to chyba jasne, ze na okladce znajdziesz same superlatywy, bo czy ktos kiedys
          > umiescil cytat z recenzji, w ktorej dana ksiazka jest zmieszana z blotem?
          > ;)

          Chyba chodziło raczje o tytuly czasopism, ktore recenzowaly książkę..
        • beatanu Re: nodders & shakers 23.05.06, 09:38
          kubissimo napisał:
          > rozumiem forum, rozumiem biblionetke, ale okladke?
          > to chyba jasne, ze na okladce znajdziesz same superlatywy, bo czy ktos kiedys
          > umiescil cytat z recenzji, w ktorej dana ksiazka jest zmieszana z blotem?
          > ;)

          Oczywiście, że na okładce znajdziesz superlatywy, ale jest pewna różnica między
          krótkim, wyrwanym z kontekstu "świetna!" "Przeczytaj, warto!" a dłuższym
          fragmentem przemyślanej całości, w której będzie miejsce i na cechy pisarstwa
          autora i na uczucia, które to pisarstwo budzi.

          Dla mnie istotne jest też to, czy cytowane fragmenty pochodzą z wielkich
          dzienników, czy z gazety związku zawodowego metalowców (nie mam nic przeciwko
          związkom zawodowym, wręcz przeciwnie. Sama jestem zrzeszona :)


          Ponieważ kupuję książki głównie przez internet, najczęściej nie mam możliwości
          przeczytania pierwszych zdań. Szkoda. Nadrabiam z nawiązką w bibliotece!

          A wczoraj wieczorem zaczęłam czytać (podarowane mi) "Samo-loty" Marka
          Stokowskiego.
          "Siedzę na chmurze i dyndam nogami. Wieje niebieski wiatr i przelatują ze
          świstem anioły."
          Zdecydowanie nodder :)
        • nienietoperz Re: nodders & shakers 23.05.06, 11:39
          Nigdy nie czytam okladek, zgodnie z zalozeniem, ze fragmenty sa dobrane przez
          wydawce. Nawet pochodzenie recenzji nie pomaga specjalnie - nawet z dlugiego
          artykulu ksiazke zjezdzajacego mozna wybrac 2 pozytywne zdania. Czytam forum i
          slucham zony:-)

          Przy okazji ciekawostka, niejako przeczaca temu, co wyzej - wydanie czytanej
          ostatnio 'Wasp Factory' Banksa ma (co prawda nie na okladce, ale przed strona
          tytulowa) liste wycinkow recenzji z roznych czasopism, przy czym zdecydowanie
          przewazaja negatywne. Oczywiscie, negatywne z twistem - to znaczy np. 'ksiazka
          epatuje okrucienstwem probujac udawac dobra literature' albo 'blyskotliwosc
          piora nie jest w stanie ukryc slabosci pomyslu', ale jednak.

          Wasz
          Nntpz
          • stella25b Re: nodders & shakers 23.05.06, 12:12
            Ja z kolei dokladnie ogladam okladke ksiazki i czytam co tam z tylu jest
            napisane, sugerujac sie czesto wlasnie fragmentami recenzji, zwlaszcza jesli
            pochodza z powazniejszych czasopism niz Brigitte czy Freundin.
    • au.lait Re: nodders & shakers 24.05.06, 12:11
      Nodder i nienodder, bo zdanie co prawda intrygujące, ale nie pierwsze, tylko
      zupełnie przypadkowe, odkopane gdzieś w środku, metodą otwarcia książki na
      dowolnej stronie i wyłowione rzutem oka w tekst bez zastanowienia. I tak kupiła
      mi się na przykład przyjemna lekturka Carmen Posadas "Małe niegodziwości". W
      zasadzie tylko dlatego, bo wyżej opisanym sposobem selekcji trafiłam na "(...)
      przypominają długi rząd zielonych papużek siedzących na drucie".
    • ash3 Re: nodders & shakers 02.06.06, 12:50
      Faktycznie zaświtało mi to w głowie akurat w dniu, w którym miałem odebrać nową
      sztuczną szczekę.
      Zaczyna się Bez tchu Orwella, które zabieram na wakacje, jak tylko uporam się z
      praca i innymi rodzinnymi obowiazkami:-)
    • itek1 Re: nodders & shakers 02.06.06, 13:10
      "- Guten Tag - mówi krzątając się Frau Schulz - ma pan bardzo interesujące
      akta.- A oto i one, spłowiała, gruba na jakieś pięć centymetrów teczka, z
      pieczątką na okładce: OPK-Akte, MfS, XV 2889/81. Pod spodem napisano starannym,
      urzędniczym pismem: "Romeo".
      - Romeo?
      - Tak, to był pański kryptonim - mówi Frau Schulz iśmieje się. "
      Timothy Garton Ash- Teczka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka