Dodaj do ulubionych

przepraszam

18.05.06, 20:09
tych na których się wydarłam
tych których obraziłam
i tych których zraniłam
Obserwuj wątek
    • screen Re: przepraszam 18.05.06, 20:12
      A co Cię tak na sentymenty wzięło???:)
      • fantka Re: przepraszam 18.05.06, 20:13
        no właśnie ???
        • screen Re: przepraszam 18.05.06, 20:13
          Kiciu!!! Otworzyłam nowe winko. Chodź pod palmę i wyluzuj się
          • wesola_kicia Re: przepraszam 18.05.06, 20:15
            przecież tam jestem
            • fantka Re: przepraszam 18.05.06, 20:19
              Kiciu co to za "gorzkie żale"?
              • wesola_kicia Re: przepraszam 18.05.06, 20:20
                dowiesz się z @
      • wesola_kicia Re: przepraszam 18.05.06, 20:13
        to żadne sentymenty
        to czarna rzeczywistość minionych dni
        • strzelec0001 Re: przepraszam 19.05.06, 08:16
          ??????
          • wesola_kicia Re: przepraszam 19.05.06, 08:40
            co ????????????
            • misbaskerwill Re: przepraszam 19.05.06, 14:44
              to !!!!!!!!!!!!!!!

              "czarna rzeczywistość minionych dni"

              skoro minione, to znaczy, że już nie rzeczywiste... Są tylko wspomnieniem, a
              kolor wspomnień można zmienić. Można rozmyć, oddalić, pociąć na kawałki... a
              najlepiej zalać jakąś kolorową farbą:-)
              Zbyt proste? Uczucia są proste, mózg jest wyżej - użyj go w tej nierównej walce,
              a może się zdziwisz:-)
              • fantka Re: przepraszam 19.05.06, 18:14
                misbaskerwill napisał:

                > samego siebie
                > największą zdradą
                > było niesłuchanie własnego serca
                > uduszenie intuicji
                > zaprzeczenie własnym myślom
                >
                > Wybacz...
                > Czy kiedykolwiek wybaczę?

                Święte słowa Misiu!
                Ja też nie wiem czy sobie wybaczę,
                też nie słuchałam własnego rozumu,
                dusiłam intuicję :(
                • misbaskerwill Re: trudno sobie wybaczyć... 20.05.06, 14:08
                  ...bo gorsza od podłości ludzkiej jest tylko głupota;-)))
                  głupota własna i cudza...
                  • fantka Re: trudno sobie wybaczyć... 20.05.06, 14:14
                    Nawet mi nie mów :(
                    głupota własna boli najbardziej
                    • fantka Re: trudno sobie wybaczyć... 20.05.06, 14:15
                      bo z cudzą głupotą to łatwo nam się pogodzić ;)
                      • misbaskerwill Re: trudno sobie wybaczyć... 20.05.06, 14:58
                        cudza głupota też bardzo boli...zwłaszcza u najbliższych.
                        Bo w głębi duszy, sądzę, iż zwykła głupota mojej ex jest w jakiś 60%-70%
                        przyczyną tego co się stało... tego "irreversibile".
                        Moim skromnym naukowym zdaniem, oczywiście:)
                        • fantka Re: trudno sobie wybaczyć... 20.05.06, 15:10
                          hm!
                          ja też myślałam ze u mojego ex to jest głupota
                          dopóki nie przekonałam się ze to wyrachowanie :(
                          • misbaskerwill Re: a ja na odwrót... 20.05.06, 15:21
                            najpierw myślałem, że jest superperfidna i wyrachowana (no i się bałem:) ).
                            Ale po przerobieniu "rachunku korzyści i strat" uznałem, że to jednak czysta
                            głupota, plus oczywiście coś jeszcze:-)
                            Bo strat dużo, i to po absolutnie każdej stronie (zwłaszcza jej). A korzyści - o
                            nich to chyba najprędzej za parę lat da się mówić...
                            • fantka Re: a ja na odwrót... 20.05.06, 15:41
                              Decyzja jest zawsze trudna i bolesna.
                              Życie "po" nie jest ciekawe.
                              Jak nie ma patologii to raczej trzeba myśleć pozytywnie
                              i próbować ratować :)
                              "rachunek korzyści i strat" trudno jest robić pod wpływem emocji.
                              • misbaskerwill Re: życie "po"... 20.05.06, 17:04
                                "Życie "po" nie jest ciekawe"...?

                                Też tak o tym często myślę, zwłaszcza samotność na starość trochę przeraża...
                                Ale z drugiej strony nie mogę się doczekać... całonocne wypady, próby, koncerty,
                                jakieś długie odważne wycieczki, powrót do własnego trybu życia.
                                I nikt już nie będzie "wiedział", co jest dla mnie lepsze. Nikt nie będzie
                                podejrzewał najgorszego, nie będzie robił wymówek, jak nie wrócę na noc. Nie
                                będę myślał o tym, że muszę być cały czas poważny, elegancki i porządny, bo
                                "reprezentuje" żonę...
                                Nie będę ciągle myślał o tym, że żona martwi się - potrzebuje pomocy - tęskni,
                                itd. Choć i tak większość kontaktów przez takie myślenie straciłem...
                                Na dłuższą metę nie wygląda to zbyt zachęcająco, ale może nie każdy jest
                                stworzony do życia w symbiozie...
                                Pożyjemy - zobaczymy:). Ale myślę, że akurat będzie CIEKAWIE:-)
                                • misbaskerwill Re: życie "po"... 20.05.06, 17:10
                                  i proszę mi tu nie narzekać, że u mnie dziecko, praca, kości bolą:))
                                  Nie mówię, że "tera to dopiero będzie studenckie życie", bo jestem za stary:)
                                  A na studiach - wstyd się przyznać - nie balowałem, nie chlałem. No, prawie:-)))
                                  Ale mogę rozważyć "odważniejsze" alternatywy utrzymania się i stylu życia, niż
                                  poważny ojciec i mąż.
                                  Mogę myśleć o karierze naukowej, muzycznej, alternatywnej:-). A już dawno
                                  wszystko pogrzebałem, dla "dobra" rodziny chciałem w sposób nudny lecz pewny "po
                                  prostu" zarabiać.
                                  Wiem, że jestem już trochę za stary na taką dziecinade, że sporo w tym
                                  naiwności, ale... wiem, że jeśli zechcę to zrobić, to mogę:-) I to jest piękne.
                                • fantka Re: życie "po"... 20.05.06, 17:11
                                  To prawda. Jest wszystko tak jak mówisz...
                                  Życie "po" jest ciekawe.
                                  Podróżuję kiedy chcę i gdzie chcę, kupuję sobie co chcę, jeżdżę gdzie chcę, do
                                  domu wracam kiedy chcę, śpię kiedy chcę, gotuję kiedy chcę, przy kompie siedzę
                                  kiedy chcę, w TV oglądam co chcę.....
                                  więc dlaczego do cho..ry serce mnie boli :(
                                  • misbaskerwill Re: nic nie boli jak życie... 20.05.06, 17:16

                                    Serce boli, bo... się przyzwyczaiło.
                                    Pomyśl jakby bolało, gdybyś pozostawała w toksycznym związku. (abstrahuje od
                                    tego czy i co było, ok?)
                                    Mnie też baaardzo boli, ale wiem, że nie mogę w kółko obrażać Boga. Bo dał tyle
                                    piękna wokół, dał ciekawe i fajne życie, dał talenty. W końcu się wkurzy,
                                    zejdzie kiedyś z góry i spyta: "Czego ty q. taki niezadowolony ciągle jesteś?
                                    Mało dostałeś w życiu? Do Bangladeszu mam Cię wysłać, co byś się odchudził?"
                                    Ot, taka mała abstrakcja:)
                                    • fantka Re: nic nie boli jak życie... 20.05.06, 17:21
                                      Zdecydowałam sie na bardzo dla mnie bolesną operację,
                                      bo nie było mi dobrze w tym nieuczciwym układzie.
                                      A teraz to jest tęsknota za tym co mogłoby być,
                                      ale nie było, niestety ;(
                                      • fantka Re: nic nie boli jak życie... 20.05.06, 17:23
                                        Jeszcze dopowiem,
                                        że ani razu nie żałowałam swojej decyzji.
                                        • misbaskerwill Re: no:-)))) 20.05.06, 17:23
                                          A już się bałem;-)))
    • misbaskerwill Re: przepraszam 19.05.06, 11:38
      samego siebie
      największą zdradą
      było niesłuchanie własnego serca
      uduszenie intuicji
      zaprzeczenie własnym myślom

      Wybacz...
      Czy kiedykolwiek wybaczę?
      • 374.4w Re: przepraszam, tak 20.05.06, 17:57
        podpisuje sie pod tym wszystkimi swoimi 374.4 kończynami
        • fantka Re: przepraszam, tak 20.05.06, 18:04
          pod czym sie podpisujesz?
        • 374.4w Re: przepraszam, tak 20.05.06, 18:16
          że "samego siebie najwiekszą zdradą..."
          to co wyżej
          • fantka Re: przepraszam, tak 20.05.06, 18:23
            tak, tak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka