vivalabeer
23.05.06, 17:17
Pozwolę sobie, zamieścić tu pewien list, mój list, wyszło na to, ze otwarty.
Nie liczę na komentarze.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Isiu!
Z przytoczonego w Księdze wpisu wnoszę, że nie słuchałaś mnie uważnie,
podczas naszej „pisanej rozmowy”. Równie dobrze mogłabyś bez wymiany zdań ze
mną ubrać mnie w kubraczek tchórza.
Na żadnym loginie, na których wchodzę na czat, nie zbanowano mnie
nigdy. Nie jest to dla mnie powód do dumy, ani przyczyna wstydu. Chcę tylko
powiedzieć, że nie kierowały mną pobudki takie, które wymieniłaś we wpisie w
Księdze. Nigdy nie zmieniam „tożsamości czatowej” w celu wyładowania emocji,
prowokowania, tudzież intrygowania. Nikt też nie zmusi mnie do chamskiej
prowokacji, i nie sprowokuje mnie wybitną znajomością „martwego języka”. Nie
po to się „przebieram”, żeby się schować. Wymyśliłem sobie te 3 dodatkowe
loginy, ponieważ chciałem bawić się nimi, z pewną bardzo mi bliską osobą.
Niestety, jakkolwiek bym się nie przebrał, zawsze zostałem przez Nią
rozpoznany. Ona udawała, że się nabiera, a ja w końcu nie wytrzymywałem i po
kilkunastu zdaniach przyznawałem się kim jestem, natomiast Ona mówiła mi, że
czekała właśnie, kiedy się przyznam.
Tłumaczyłem Ci wczoraj, na czym polega to moje przebieranie. Podobają
mi się moje nicki i loginy, tak jak podobają nam się ...np. buty, które sobie
kupujemy. Najczęściej chodzimy w tych, które jakoś do nas przylgnęły, ale
czasem czujemy potrzebę ubrania czegoś innego.
Nie chcę mieć tzw. „tożsamości czatowej”, nie bawi mnie „sława” na czacie.
Nie jest mi ona do niczego potrzebna. Nigdy nie mam ochoty, drażnić się lub
naubliżać „znajomym” bądź „nieznajomym” Nickom, czy to w przebraniu, czy
jawnie. Rozpoznany lub nie, przyznaje się w końcu do mojego „głównego” nicka,
na którym bywam najczęściej.
Przytoczony przez Ciebie fragment, dotyczący rozmów na temat moich
poglądów, dowodzi mi, że i tak odebrałaś moje słowa jak Ci pasowało, tak jak
sama chciałaś usłyszeć. Czy ja aż tak niezrozumiale się wyrażam, czy Ty aż
tak pragniesz widzieć każdego w roli, jaką sama mu wyznaczyłaś? Nie gadam na
czatach o swoich poglądach, nie dlatego, że się ich wstydzę, lub boję się je
wyrazić. Zazwyczaj trafiam na nieodpowiedni grunt. Poza tym, łatwiej o tym
mówić, niż pisać. A w końcu, co kogo obchodzą moje poglądy, sądy i wyglądy?
Mam wystarczająco dużo znajomych w realnym świecie, z którymi mogę o tym
porozmawiać. Na czacie nigdy nie wiadomo, na kogo się człowiek natnie.
Dostała mi się od Ciebie rola tchórza – dziękuję Ci Isiu bardzo, za
tak subiektywną ocenę i tak jasne wnioski. W pismach „okołoczatowych”, w
których odrobinę czasem coś pisuję, wszędzie podpisuję się inaczej. Nie
pomyślałaś, że w ten sposób nie chcę np...rozgłosu? NIE! Ty pomyślałaś, że
jestem tchórzem. Cóż, masz do tego prawo Isiu.
Nie odpiszę Ci droga Isiu w Księdze u Procesa (choć bardzo mnie
korci), nie dlatego, że się czegoś obawiam, ale dlatego, iż napisałem tam już
ostatnie słowo. Nie robię z gęby cholewy. Wiem, że Ty wiesz, iż to zwykłe
tchórzostwo, ale...nie będę Cię na siłę przekonywał, że tak nie jest. Czy
chciałaś coś przez ten wpis osiągnąć? Nie wiem, może chciałaś mnie tylko
sprowokować...Wywaliłaś mnie dziś z kontaktów...szkoda, ale nie będę się z
tego powodu chlastał. Dodałaś też, że mi...”pomożesz”. W ten sposób mi
chciałaś pomóc? Ależ Ty jesteś szlachetna Isiu...naprawdę. Sądzisz, że mam
kłopoty z usuwaniem z listy kontaktów? Powiedziałem tylko, że nie będę już z
Tobą rozmawiał. Obraziłaś się? „Przecież to tylko czat”. Chodziło mi o to, że
nie będę z Tobą prowadził rozmów na temat.: „co sądzisz o...”. Natomiast
bardzo chętnie, będę pierdolił bez sensu (cokolwiek miałoby to znaczyć),
czasem może się zdarzyć, że Cię „ciumknę”. Mogę nawet wykazać się odwagą,
posyłając Ci kilka epitetów oczywiście po łacinie. Ale nie powiem już ani
słowa o tym, co we mnie siedzi.
Nie chodzi mi o przytoczenie (wybiórcze) naszej prywatnej rozmowy, a
tylko o to, że odwróciłaś kota ogonem i jeszcze go potem...wynicowałaś.
Być może, ja się nie znam, tak, na pewno się nie znam! Ale zdaje mi
się, że głównie chodzi o to, żeby sprowokować kogoś. Nie ważne jaką metodą,
byle osiągnąć bliżej niesprecyzowany cel. Mówiłaś mi wczoraj, że czat wymaga
krwi, że pragnie igrzysk. Czy Ty się uważasz za cały czat, czy tylko za jego –
czatową służebnicę?
Kto nie jest twardy, jest „miętki” – TAK? Taka...”cipa czatowa”/by Proces/.
Powiesz, że jestem przewrażliwiony...I co z tego? Czy moja wrażliwość
wyklucza mnie ze środowiska czatowego? Nie licz na to, że zrobisz ze mnie
skurwysyna, nie wiem zresztą jaki miałaś zamiar. W zupełności, wystarczy mi
ta odrobina cynizmu i złośliwości, którą posiadam. Pierdolnęłaś mnie dziś
łopatką, posypałaś piaskiem w oczy, zabrałaś swoje zabawki i poszłaś
z „naszej” piaskownicy. A mnie się, pomimo wszystko, podobała ta zabawa. To
jakiś desperacki gest w Twoim wykonaniu? Pokazanie wyższości? Obraza
majestatu?
Pozwól, że i ja Tobie tez coś poradzę. Jeżeli już kogoś...nazwijmy to,
prowokujesz, to licz się z tym, że odzew może być różny, nie zawsze taki, jak
sobie zaplanowałaś. Idąc teraz Twoim tokiem rozumowania, powinnaś natychmiast
odpowiedzieć, że cel, jaki sobie założyłaś, właśnie osiągnęłaś.
A teraz Tobie pozostawiam decyzję, co do tego, gdzie umieścisz ten mój list.
Jest mi dokładnie obojętne, czy w folderze „kosz” czy w jakimś miejscu w
Internecie, ogólnie dostępnym.
Tobie też pozostawiam ocenę, czy to co napisałem, to żart? Czy śmieję się
przy tym do rozpuku, czy może zgrzytam zębami przez zaciśnięte wargi? Czy
obraziłem się śmiertelnie? Czy odciąłem się cynicznie? Czy wyolbrzymiam
problem? Czy nie widzę problemu? Czy prowokuję? Czy........................*
*wpisz najbardziej Ci odpowiadające
Pozdrawiam serdecznie
poker,
vel: IQ, serpen, blue_sky, poltergeist666**, trissmus, never-never, de-ja-vu,
Victor Farkas, something, c’est moi, devil_katz,
więcej grzechów nie pamiętam.
** ten poltergeist666, tu kiedyś piszący, to nie ja:)