sutekh1
29.06.06, 14:59
ja mam taki zgrzyt, który mi się naniósł na umysł a mówi on o literaturze czy
klimacie obecnym w jakimś wytworze kulturowym (no, zostaje tylko komiks i
film) - klimacie kuchennym. Czy pociągały was kiedyś takie myśli, że kuchnia
to szczególne miejsce do bycia/życia? że fragmenty literatury dziejące sie w
kuchni mają taką szczególną atmosferę, taki klimat "inny" niż pozostałe
przestrzenie domowe...?
Jak widać świat z kuchni? To mnie ciekawi...niekoniecznie chodzi o gotowanie
i patrzenie na świat przez operacje kuchenne typu: tarcie marchewek ale
raczej o siedzenie tam i myśli przepływające właśnie przez tą kuchenną
przestrzeń...
Jak tam u was z kuchnią? Czym ona jest i po co wam ona jest?
A może kuchnia to najbardziej melancholijne miejsce w całym układzie domu?