japoniec49
05.09.06, 10:06
Wczoraj wieczorem jade sobie przez las za Konstancinem, a tu lis myk mi przed
motocykl i staje jak Rejtan. Dalem po heblach, moja slicznotka zamiotla
ogonem, o malo nie zwalajac mnie na glebe, ale udalo sie nie przejechac lisa
i utrzymac na moto. Troche cieplo mi sie zrobilo, a miala to byc relaksujaca
przejazdzka przed koncem dnia. Choc wlasciwie to taka byla, bo ocalilem skore
zwierzakowi i swoja przy okazji:))