stella25b
05.09.06, 10:17
To moja pierwsza ksiazka pana Mysliwskiego, o ktorym juz
slyszalam ale nie mialam okazji do przeczytania czegos jego piora.
Zaskakujacy wydal mi sie juz tytul, a kiedy na okladce przeczytalam „traktat
filozoficzny“ to odczulam maly niesmak, bo akurat w czasie urlopu nie
zamierzalam zaprzatac sobie glowy ciezkimi lekturami. Po przeczytaniu paru
stron moje zniechecenie zniknelo na rzecz rosnacej fascynacji dla autora
Traktatu. Niesamowite w jaki sposob zmusza on czytelnika do rozwazan na temat
Polski powojennej i jej nieszczesnego, rozdartego historia pokolenia.
Narratorem ksiazki jest czlowiek stary, mezczyzna, ktoremu II wojna swiatowa
odebrala dziecinstwo a budowanie socjalistycznej ojczyzny, mlodosc. W czasie
luskania fasoli snuje on swa opowiesc przeznaczona dla ucha sluchacza,ktorym
jest znajomy pana Roberta. On tym czlowieku nie dowiemy sie niczego z kartek
ksiazki, jest on jednak potrzebny do wysluchania monologu starego mezczyzny.
Na monolog skladaja sie wspomnienia z zycia, smutnego i szarego,
realistycznego obrazu III Rzeczpospolitej.
W tych wspomnieniach Mysliwski przekazuje cala wiedze na temat aparatu
rzadzenia i jego metod. Pokazuje ludzkie tragedie tych, ktorzy
z oporem poddali sie rzadom nowej wladzy. Tesknota za byla, utracona Polska,
Polska ludzi z dobrymi manierami i w eleganckich
kapeluszach, mocno zakorzeniona w postaciach wspomnien narratora,
zakrywa obraz proletariackiego kraju z zapijaczonymi twarzami ludzi obdartych
z wszelkich pragnien.
„Trakta o luskaniu fasoli“ jest ksiazka smutna, pobudzajaca do refleksji nad
ludzkim zyciem wpisanym w karty historii swojej Ojczyzny.