Dodaj do ulubionych

Dyskretny wstyd para-historii

05.09.06, 23:39
Np. jak sie ni z tego, ni z owego dostanie jakiejs wizji. Albo duch sie
zjawi, albo nie duch, ale cos dziwnego - czego w zasadzie nie ma. Albo sen na
jawie, albo znienacka jakies flaszbaki z - no wlasnie - skad? bo nie z
wlasnego zycia. Opetanie przez demona. Fatum uparte jak klatwa. Spotkanie z
ukochanym z zeszlych wcielen.
Chodzi o historie zupelnie na trzezwo, bez substancji.

Spotkalam calkiem sporo ludzi z takimi historiami. Najciekawsze sa jednak nie
one same, ale to, jak doswiadczajacy ich je pozytkuja. To nie jest latwe
doswiadczyc czegos takiego w naszych czasach i w naszej kulturze - reakcje
innych moga byc rozne: od niesmaku ('fe, co za przesądy!') po strach (i
namawianie na kuracje na oddziale zamknietym).

Jesli sie Wam cos takiego zdarzylo, to co z tym zrobiliscie?
Obserwuj wątek
    • dr.krisk Dziwny sen... 05.09.06, 23:45
      Często mi się śni. Już o nim pisałem.
      Śni mi się ulica mojego miasta, w czasach gdy zapewne inaczej się nazywała,
      miasto zresztą też. Idę po niej w dół, mijam nieistniejące sklepy, piekarnie,
      aż dochodzę do dziwnego sklepu gdzie sprzedają stare narzędzia. Kiedyś nazywało
      się to sklepem żelaznym..
      To nie mój sen. Nawet inaczej go śnię - czuje sie w nim jak w pożyczonym
      ubraniu.....
      Sądzę, że to sen jednego z byłych mieszkańców mojego miasta, z czasów gdy nie
      było moje.
      • illiterate Re: Dziwny sen... 06.09.06, 12:31
        To, co napisales przypomina jedna z chasydzkich legend, w ktorej sniacy w koncu
        idzie za snem.
        Probowales odnalezc ten sklep? Dowiedziec sie czegos o nim? Czy innym
        mieszkancom Twojego miasta tez snia sie czyjes sny?
        • dr.krisk Moja teoria.. 06.09.06, 22:22
          Sądzę, że nasze sny krążą po świecie w postaci emanacji jakowyś
          elektromagnetycznych, i oczywiście ulegają ciągłemu rozproszeniu - ale
          istnieją. I jak taki sen, śniony kilkadziesiąt lat temu przez jakiegoś Hermana
          Hudertwassera przyplącze się do KrisKa, to jest śniony - oczywiście interferuje
          z aktualnym śmietnikiem co go KrisK ma w głowie i wychodzi taki misz-masz.
          Bardzo mnie interesuje jak wyglądało moje miasto za jego niemieckiej
          przeszłości. Pamiętam jeszcze stary wystrój sklepów: niebieskie kafelki u
          rzeźnika, z ktorych smętnie zwisały prl-owskie serwolatki, oraz szklane lady w
          sklepie z cukierkami i czekoladą... Także turnikiet w sklepei spożywczym:
          dostojny, mosiężny. Ale czas to wszystko pozacierał, porozbierano stare
          kamienice, uprzednio doprowadziwszy je do ruiny poprzez całkowity brak troski.
          Tylko sny jeszcze wiszą w powietrzu i czasem nam się przyśnią..
          • illiterate Re: Moja teoria.. 08.09.06, 22:09
            Z tajemniczych przyczyn sny o miescie z przeszlosci zaczynaja wracac coraz
            natretniej. W snach ulice sa przeswietlone porannym swiatlem albo slabymi
            plomykami gazowych latarni, w powietrzu czuc zapach kurzu lub mokrych kamieni
            po deszczu. Slychac nawolywania sprzedawcow i tupot zaprzezonych do furmanek
            koni. Sny sa mocne i glebokie, wrazenia bardzo zmyslowe. Ze zdumieniem
            odkrywacie, ze snia sie niemal kazdemu, ze kazdy sni cudze zycie. Juz bez
            zdziwienia zauwazacie, ze to w miescie ze snu zaczynacie sie budzic coraz
            czesciej. Z kazdym takim porankiem wspomnienia bledna. Sny o rzeczywistosci
            supermarketow i ruchliwych ulic wisza w powietrzu, snia sie jednak coraz
            rzadziej.
    • formaprzetrwalnikowa Re: Dyskretny wstyd para-historii 06.09.06, 00:27
      mi śię przytrafiły dwa 'prorocze sny' - jeden ocalił mi życie, drugi - uchronił
      przed bezsensownym małżenstwem (hehe, ale romantycznie się zrobiło ;-))
      'wizji' miałam kilka - a moze raczej bardzo silnych przeczuć. sprawdziły się.
      od wielu lat co jakis czas powtarza mi się sen, ze ide drogą ni to leśną ni to
      wiejską, odrzewioną, pod górkę; miejsce znajome, zawsze to samo - zawsze
      zastanawiam się, skad znam to miejsce, bo nie pamiętam go z realnego życia; i
      zawsze wtedy wiem, że 'odchodzę; idę przed siebie; idę dalej'. bardzo jasny
      sens. ale nie pamietam, czy faktycznie zdarzało mi się snic ten sen w takich
      własnie momentach mojego życia...

      co do reakcji na podobne historie słyszane od innych: radzętym ludziom, żeby nie
      mówili o tym nigdy żadnemu psychiatrze ;-)
      • stella25b Re: Dyskretny wstyd para-historii 06.09.06, 08:55
        Mnie sie czesto sni moja zmarla mama. Rozmawiam z nia w tym snie. I
        stwierdzilam juz, ze zawsze taki sen ma mi o czyms przypomniec, np. ostatnio,
        ze jest 5 rocznica jej smierci. Ten sen z mama moge sobie wytlumaczyc, w koncu
        to moja mama z ktora bylam i jestem emocjonalnie zwiazana. Mam jednak taki inny
        sen, w ktorym spotykam mojego kolege z podstawowki, nie mamy ze soba kontaktu,
        nie wiem co sie z nim teraz dzieje, wiem jedynie ze mieszka w Kanadzie i
        dlaczego ja wlasnie o nim snie, jest dla mnie niewytlumaczalne.
    • zdanka1 Re: Dyskretny wstyd para-historii 09.09.06, 20:04
      Sni mi sie uparcie, upierdliwie i mecząco od kilku lat II wojna Światowa. Kupa
      gruzu, syfu, brudu, stzrelajacych i umierajacych mi czesto na rekach ludzi -
      nei mam pojecia co to jest, ale coś mi w srodku mówi, ze sni mi się powstanei
      warszawskie. Mniej więcej raz na miesiąc. meczace to jak cholera jest -
      czoweik budzi sie jakby noc w kopalni przepracował ;największy koszmar to było
      to, jak przyśnił mi się dworzec Warszawa Gdańska z odjezdzającymi Żydami , a ja
      nigdy w zyciu nei byłam na tym dworcu w Warszawie, na oczy go nei widziąłam.
      Tak to za mną łazi od kilku lat, ze boję sie sprawdzić na archiwalnych
      zdjeciach, czy to dworzec wyglądał tak naprawdę , bo sen był tak porazaajaco
      dokładny, ze boję sie, ze naprawde mogło to tak wyglądać...
      • jakotakot Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 11:54
        Miewam wspomnienia na jawie wcale nie moje. Jakas tancbuda, lata wczesne
        60-siate, ja-nieja w malej czarnej tancze bez opamietania. Najbardziej
        zdumiewajaca jest zmyslowosc tych "wspomnien", zapach dymu papierosowego,
        perfum, alkoholu i - swiezego na szczescie! - potu partnera wygibasow. Zerkam w
        dol i widze "wlasne" nogi w szpilkach smigajace po parkiecie. Czuje ucisk w
        miejscu, gdzie ponczochy przecinaja uda. W uszach szumi od halasu, tlok i
        polmrok, welony dymu i biale koszule chlopakow. I zawsze tak samo, te same
        detale, niezmienna intensywnosc odczuc.
      • stella25b Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 18:42
        zdanka1 napisała:

        > Sni mi sie uparcie, upierdliwie i mecząco od kilku lat II wojna Światowa.
        Kupa
        > gruzu, syfu, brudu, stzrelajacych i umierajacych mi czesto na rekach ludzi -
        > nei mam pojecia co to jest, ale coś mi w srodku mówi, ze sni mi się powstanei
        > warszawskie. Mniej więcej raz na miesiąc. meczace to jak cholera jest -
        > czoweik budzi sie jakby noc w kopalni przepracował ;największy koszmar to
        było
        > to, jak przyśnił mi się dworzec Warszawa Gdańska z odjezdzającymi Żydami , a
        ja
        >
        > nigdy w zyciu nei byłam na tym dworcu w Warszawie, na oczy go nei widziąłam.
        > Tak to za mną łazi od kilku lat, ze boję sie sprawdzić na archiwalnych
        > zdjeciach, czy to dworzec wyglądał tak naprawdę , bo sen był tak porazaajaco
        > dokładny, ze boję sie, ze naprawde mogło to tak wyglądać...


        a doznasz szoku jesli okaze sie, ze patrzysz na ten dworzec jako zolnierz
        ubrany akurat w "nie ten mundur"?

        • stella25b Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 18:58
          Widzialam kiedys film "Yesterday's Children", w ktorym to glowna bohaterka
          miala sny, bardzo realistyczne zreszta, o cudzym zyciu. Coraz wiecej szczegolow
          zaczela zapamietywac z tych snow, zyla wrecz tymi snami. W koncu zaczela
          intensywnie szukac miateczka oraz kobiety o ktorej snila. Znalazla to
          miasteczko w Anglii (sama mieszkala w Stanach) i dzieci tej kobiety. Dalej nie
          opowiem bo moze ktores z Was bedzie mialo ochote ten film zobaczyc.


          W Niemczech temat poprzednich wcielen jest ciagle aktualny, obecnie dzieki
          nowej ksiazce jednego z ludzi showbusinessu. Mozna podobno dzieki hipnozie
          przypomniec sobie swoje poprzednie zycia. Istnieja w Monachium osrodki, ktore
          sie taka terapia zajmuja. Podobno w ten sposob (przypominajac sobie poprzednie
          wcielenia)mozna rozwiazac problemy, badz wskazac ich przyczyne meczace nas
          terazniejszym zyciu. Ludzie, ktorzy poddaja sie takiej hipnozie na poczatek
          przypominaja sobie zycie jako plodu a pozniej dopiero wczesniejsze wcielenia.
          • skajstop Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 19:01
            Nieodmiennie bawi mnie, że w czasie tych seansów hipnozy okazuje się, że w
            poprzednim życiu ludzie bywali kimś znacznym - kupcem, księciem, albo chociaż
            artystką cyrkową - a nikt nie był chłopem na wsi, który życie miał nudne i do
            tej jednej wsi ograniczone, a zmarł na tyfus :-)
            • stella25b Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 19:23
              No bo taki prosty chlop, ktory na dodatek na tyfus zmarl, jakie on tam mial
              problemy w zyciu. A taki ksiaze czy artyska to co innego.
              • skajstop Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 19:34
                Miałem okazję poznać kiedyś jednego z bardziej znanych polskich regresistów i
                sporo z nim na ten temat czasu przerozmawiać... i cóż, koncepcja bardzo mi się
                podoba. Można się dowartościować wiedzą, że jest sie - co prawda z problemami -
                czternastym potomkiem księcia Thuram, na przykład.

                Już wolę psychoanalizę, o ile tylko w pobliżu będzie krążyć Woody Allen :-)
                • stella25b Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 19:42
                  Byc moze wlasnie w ten sposob "leczy" sie te problemy.
                  • skajstop Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 19:44
                    A z tym się zgadzam, tylko że wte3dy mamy do czynienia z wyciągnięciem
                    prawdziwego wniosku z fałszywej przesłanki.
                    • stella25b Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 19:54
                      W wielu dziedzinach efekt koncowy najbardziej sie liczy wiec pewnie i w tym
                      przypadku droga do sukcesu nie jest tak wazna.

                      A propos hipnozy i poprzednich wcielen przypomnial mi sie jeszcze jeden film,
                      calkiem zreszta dobry "Dead Again" z Emma Thompson.
                      • chihiro2 Re: Dyskretny wstyd para-historii 15.09.06, 13:57
                        Dokladnie. Pytalam moja regresorke, skad mam wiedziec, czy tych wcielen sobie
                        nie wymyslilam (bo wygladalo to troche tak). Odparla, ze tego sie nie wie,
                        najwazniejsze, ze pomoga.
                        Aha - moja regresja nie byla hipnotyczna. Hipnoza jest raczej hardcore'owa,
                        rozwiazuje problemy, ale czlowiek nie wie potem jak, nie daje nic, nad czym
                        mozna by sie zastanawiac i dohcodzic do wlasnych wnioskow.
                • chihiro2 Re: Dyskretny wstyd para-historii 15.09.06, 13:55
                  Ja mialam regresje, bardzo milo to wspominam. Nie bylam nikim znanym, mialam
                  zycia srednio satysfakcjonujace. Regresja pomogla mi pare spraw wyjasnic i
                  zrozumiec.
                  Slyszalam, ze niezwykle rzadko sie zdarza, by energia kogos wielkiego i znanego
                  wstapila w jedna osobe potem. Z reguly sie rozprasza po prau osobnikach.
            • agni_me Re: Dyskretny wstyd para-historii 10.09.06, 21:40
              O bardzo przepraszam! Dawno temu w oparciu o domowe zwyczaje, kuchenne
              upodobania, pogodowe marzenia i w ogóle zamiłowania do lenistwa i mówienie "to
              zrobię jutro", doszłam do wniosku, że byłam przeciętną grecką chłopką pod
              zaborem tureckim. W każdym razie nie Kreta, bo tam niepodległościowe mrzonki
              jako i w Polsce, raczej taką zdroworozsądkową chłopką z Thassos. Zebrać oliwki,
              wybrać miód pszczołom, iść do ichniego kościła na mom i wrócić do domu, żeby
              fasole wstawić, chłopa z ławki zagnać do łóżka. Sera mu dać i wina i liczyć, że
              coś jednak zrobi na polu albo w kopalni marmuru.

              Pani, która próbowała mi wmówić, żem chińską cesarzówną była, zwątpiła po
              tekście, że Babcia by nikomu nie darowała takiego pochodzenia i że ta chłopka
              całkiem mi pasi. Jestem pewna, że do tej pory upewnia się czy jakaś klientka
              nie chce być przypadkiem grecką chłopką. Tylko, kurczę, wciąż nie wiem, jak
              miałam na imię. ;)
        • totalna_apokalipsa Re: Dyskretny wstyd para-historii 11.09.06, 08:49
          a doznasz szoku jesli okaze sie, ze patrzysz na ten dworzec jako zolnierz
          > ubrany akurat w "nie ten mundur"?
          >


          Nie, jedno co wiem na 100% to to, ze ejstem w tym snie kobietą , na dworcu oni
          sa juz w pociagach i zapędzani do pociagów, ja i inni ludzie stoimy za jakimiś
          deskami i patrzymy, nikt nas stamtad nei pzrepędza. Swieci słońce, jest w mairę
          ciepło - to albo pózna ejsień, albo wczesna wiosna. Ten sen przysnił mi sie
          tylko raz, za to "na bogato", łacznei z niemeicka nazwą dworca...
          Samo stzrelanie , gruzy , krew snią się czesciej - i to w duzych szczególach -
          łacznei za odorem sprzątanych wymiotów w jakimś chyba(?) szpitalu polowym ,
          słodkawym zapachem ropy;/ , duszacym tynkie w powietrzu. nigdy mi sie to nie
          przysniło, ale wydaje mi sie, ze ta "osoba" której zycie, albo wcielenie snię -
          nei pzrezyła tej wojny.

          Najzabawniejsze jest też to, ze nigdy nei przysniło mi się cokolwiek, co by
          wskazywało na to,ze to Warszawa,nic charakterystycznego po prostu obudziałm sie
          któregos razu i wiedziałm, ze ta kupa gruzów, dymu itp to Warszawa.Rzecz jest
          dla mnei tym bardziej kłopotliwa, bo w Warszawei to ja moze byłam ze trzy razy
          w zyciu po 1-2 dni;/
          • zdanka1 Re: Dyskretny wstyd para-historii 11.09.06, 08:50
            A napisałam pod moim nickeim z forum feminizm:) No w kazdym razie to powyzej to
            moja historia:)
      • ash3 Re: Dyskretny wstyd para-historii 15.09.06, 17:29
        Też mi się śni II wojna, z tym, że żołnierze niemieccy ścigają tam mnie. Czasem
        ukrywam się wśród gruzów, przechodzę przez wybite okna itd. Ostatnio śniło mi
        się jakiś inny wariant - nie była to już druga wojna, ale równie bezwględny
        (przyszły) czas.
        W najokropniejszym chyba wydaniu ginęłam w piecu (niemal), udało mi się wymknąć
        dzieki niesamowicie silnemu, jak się to mówi, zwierzęcemu pragnieniu życia,
        które odczułam w tym śnie (taki był jego sens dla mnie: doświadczenie ogromnego
        strachu i rozpaczy i tego pragnienia).
    • tupot Re: Dyskretny wstyd para-historii 11.09.06, 11:39
      Podobnie jak zdanka1 vel totalna_apokalipsa moje sny/ fleszbeki związane są z
      wojną II światową, a dokładniej to z Żydami. Otóż, w tych snach/wrażeniach
      jestem Żydówką w obozie koncentracyjnym. Wszystkie szczegóły i uczucia są tak
      dokładne, że czuję je całą sobą. Jest głód, widmo śmierci nad głową,
      przerażenie, chęć ochrony własnego życia za wszelką cenę. Zawsze budzę się
      roztrzęsiona i dokładnie pamiętam wrażenia zmysłowe, co czułam i jak to czułam.
      Często mam też takie flesze na codzień. Ostatnio kiedy obierałam ziemniaki-
      nagle zobaczyłam zamiast młodego ziemniaka, którego trzymałam w dłoni, coś
      ziemniakopodobnego, gnijącego, poczułam koszmarny zapach i ogromny strach, że
      ktoś będzie chciał mi go zabrać, a on jest mój, mój, mój!

      Generalnie, mam sporo takich wrażeń, przeżyć, uczuć, fleszbeków.
      Wydaje mi się, że to dlatego, że jestem typem rozpamiętującym i wolno puszczam
      zjawiska:)))
    • nenella Re: Dyskretny wstyd para-historii 11.09.06, 22:06
      Przepraszam, mogę? Ja tu tak z doskoku, bo kolezanka mi pokazała ten wątek.
      Fajny. Strasznie mi się spodobało, jak zobaczyłam, że nie ja jedna mam takie
      jazdy. Jakieś takie jazdy, które wplątują się w codzienne życie to jest
      fascynujący temat. Chcecie posłuchać o moich?
      Np. często kiedy wieje mocny wiatr (z wyjątkiem halnego, halny to inny odlot),
      mam przeczucie, że chce mi coś powiedzieć, że przynosi mi jakąś ważną
      wiadomość. I zawsze wkrótce po tym kiedy doznałam tego uczucia, faktycznie
      okazuje się, że coś ważnego się dzieje i że zaczęło się właśnie mniej więcej
      wtedy, kiedy miałam tą niejasną wizję.
      Inna rzecz, słyszę czasem ludzkie głosy w szemraniu płynącej wody, zwłaszcza w
      wodospadach, ale czasem też np. w fontannie. I przeważnie nie słyszę co mówią,
      tylko po prostu zgiełk głosów, znajomych, lub nie. Ale czasem usłyszę całe
      zdanie, lub nawet kilka i potem okazuje się, że one znajdują w jakiś dziwny
      sposób pokrycie z rzeczywistością, która zdarza się póżniej, albo o której się
      później dowiaduję.
      Jeszcze inna historia, dość malownicza, ale nie wiem, czy się liczy, bo
      po "Środkach wspomagających" :))). Kiedyś, gdy zjadłam grzybki (a zrobiłam to
      tylko trzy razy w życiu, bo uważam, że trzeba mieć powód żeby je jeść),
      widziałam wyraźnie postaci tańczące przy ogniu na tle drzew. Bardzo piękna
      wizja zresztą. Zinterpretowałam ją wtedy jakoś tam, że to czarownice tańczące w
      lesie. Zeżarłam wtedy te grzyby, żeby przełamać barierę w mózgu i nauczyć się
      grać na bębnie także lewą ręką, bez opóżnienia, i osiągnęłam swój cel. I parę
      ładnych lat później tak się złożyło, że ja, mój ówczesny mąż i ekipa naszych
      przyjaciół robiliśmy tzw. fire-show, czyli przedstawienie, polegające na tańcu
      z ogniem, do akompaniamentu bębnów... I kiedy pierwszy raz przyszło mi zagrać
      przed publicznością na dużym spektaklu i grałam, jak w transie, wydobywając
      przy tej okazji i z siebie i z instrumentu takie czady, jakich bym w życiu nie
      wymarzyła :), uświadomiłam sobie nagle, że to co widzę, to jest dokładnie,
      kropka w kropkę, identycznie, ta wizja, którą miałam kiedyś po grzybach, tylko
      nie mogłam jej rozpoznać, dopóki nie osiągnęła swojego "wcielenia" w
      rzeczywistości.
      Jest jeszcze dużo takich historyjek, ale nie wiem czy opowiadać, bo wcale nie
      wiem czy pasują akurat do tego o czym chcecie mówić.
      • olahabe Re: Dyskretny wstyd para-historii 16.09.06, 00:04
        Mieliśmy w domu zegar. Zwykły kuchenny bosh, plastikowa konfekcja na baterie,
        tyle że czerwony, dopasowany do kuchni, przywieziony w ponurych latach 80tych
        przez ojca. Nigdy się nie psuł. Mój ojciec zmarł nagle poza domem i jak się
        potem okazało, zegar stanął na zawsze dokładnie w minucie zarejestrowania jego
        zgonu. Nie dał się potem naprawić, był do wyrzucenia. Takich historii o
        stawaniu zegarów w ważnych i mistycznych sytuacjach słyszałam zresztą sporo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka