Dodaj do ulubionych

W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI

10.10.06, 10:32
(...)czegóż chcesz więc
mój kudłaczu
twoje oczy są od płaczu
zczerwieniałe jak papryka
z czym twa dusza się boryka
mej uwadze nie umyka
żaden szczegół żadna sprawa
jaka straszna zbrodnia krwawa
tu w te strony cię przygnała(...)

dghy.republika.pl/wodewil.htm
Polecam uwadze i zachęcam do dzielenia się wrażeniami.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 10:44
      za to, że zmusiłeś mnie tym bladym switem do zastanowienia sie, jak wyglada
      kret co nadobnie zanosi się miłosnym skowytem, nie wywale tego, mimo, że spam
      to ewidentny.:)
      Ale juz ci zaczynam współczuć, bo mogę sie tylko domyslac co sie bedzie działo
      jak parę osób z tego forum tam zajrzy:)

      P:)
      • noida Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 10:54
        Hyhyyy chyba się wyłania nowy kandydat do mojej sygnaturki! "Wybaczcie, to rym
        mnie pedałem uczynił"????
      • rhudolf Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 11:24
        Dziękuję, współczucie nie jest potrzebne :)
      • wiksadyba1 Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 11:40
        I parę osób powinno sobie być może odpowiedzieć, dlaczego "Kazamaty..." to
        spam, a coś o mniej więcej pół klasy lepszego "lingwistyczny eksperyment"o;)
        • braineater Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 11:47
          O, panie Wiku, czepiamy się, czepiamy:) Autorka lingwistycznego experymentum
          nie przybyła tu i nie ciepła nam scapsowanym watkiem pod nogi, czyli musielim
          sami włożyc wysiłek, by się zapoznać:)

          P:)
          • wiksadyba1 Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 12:22
            Ale ta uwaga miała szerszy podtekst i potencjalnie szerokie, nie w pełni
            określone grono adresatów:)
            Zauważyłem jednak, że u Rudolfa, gdybym się postarał byłbym w stanie wyliczyć
            niewiele mniej nowatorstwa, "przewrotnego spojrzenia na język i rzeczywistość"
            niż w paru wydanych i chwalonych rzeczach:) A jednak biednego Rudolfa czeka
            pognębienie. Dlaczegóż tak się dzieje? Dlaczego fani np. poezji niejakiego J.
            Lipszyca nie są (a jestem pewien, że w większości nie są) w stanie uczciwie
            przyznać, że akcje w stylu Rudolfa są też fajne, skoro ich idol jest ich
            zdaniem fajny:) A jeżeli Rudolf to dno, to ich idol...
            Dlatego, że nie nalezy do w ten czy inny sposób rozumianej "paczki"? Smutny
            los prawdziwych oustsiderów pośród tych, którzy za outsiderów się
            uważają:)))))))

            I oświadczam, że jestem gotów bronić jako adwokat diabła "Kazamatów" do krwi
            ostatniej kropli z żył":)))
            • braineater Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 12:45
              Oj Wiku, chwyt poniżej pasa, bo jak bym miał wybierać czy iść przez miasto i
              deklamować w widzie pijanym Lipszyca mijanym przechodniom, czy potraktować ich
              skowyczacym kretem autorstwa Rudolfa, to pewnie, że bym deklamował Rudolfa, bo
              przynajmniej nie robi koło swoich wierszyków aury złotego gówienka wprost z
              analnych czeluści poetyckiego geniuszu.

              P:)
              • wiksadyba1 Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 13:39
                No to się zgadzamy:) Ale nie bierz tak tego osobiście:) Wyzwałem w sposób
                bardziej ogólny potencjalnych Lipszyców (choćby i 10 razy lepszych Lipszyców,
                bo też tacy są) albo bardziej konkretnie - potencjalnych
                fanów "kumpli.blog.pl":) do wypowiedzi nt. co takiego złego ich zdaniem jest w
                Rudolfie:)?
                • braineater Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 14:10
                  cięzko tu chyba o fanów, bo bodaj jeden Sutekh sie przyznawał do zaglądania w
                  kumpli:)

                  P:)
    • babble Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 11:31
      Mam pytanie. Jak to jest, kiedy poeta pokazuje swoje wiersze?
      Cały drżysz w oczekiwaniu na recenzje? Zależy Ci na nich?
      • rhudolf Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 12:16
        babble napisał:

        > Mam pytanie. Jak to jest, kiedy poeta pokazuje swoje wiersze?
        > Cały drżysz w oczekiwaniu na recenzje? Zależy Ci na nich?

        Droga Babble, nie pytaj tylko napisz cokolwiek i pokaż, a będziesz wiedziała.
        Nie drżę, tu zwyczajnie byłem ciekaw jak tekst zostanie odebrany...
        • babble Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 12:30
          Nie mam talentu, okazuje się.
          Tak, jak zauważył wiki, wpisujesz się w dominujący na tym forum
          nurt "eksperymentu lingwistycznego". Mnie się to podoba.
    • skajstop Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 10.10.06, 14:43
      Oj, jeśli nie robisz sobie żartów, tylko na serio uważasz go za wart pokazania,
      to powiem szczerze, iż mnie się on marny wydaje... szczególnie papryka / boryka
      jest fantastycznym zestawieniem :P
      • rhudolf Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 11.10.06, 09:46
        Czemuż oto traktujesz krotochwilę z tak śmiertelną powagą? Tłumaczyć to sobie
        mogę jedynie tym, że nie widząc większego fragmentu nie rozpoznałeś charakteru
        utworu i dokonałeś jego przedwczesnej oceny.

        Depcz konstruktywnie.
        • skajstop Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 11.10.06, 10:19
          Noż właśnie napisałem powyżej, że albo żeś okrutny grafoman, albo raczej
          żartowniś :)
    • rhudolf Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 11.10.06, 09:54
      STRESZCZENIE DLA LENIWYCH

      Rzecz dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości i mało ludnym, ponurym
      miejscu. Mieszkają tam, przybrudzony i sentymentalny Staruch, nastoletnia
      dzieweczka zwana Dziewiczką oraz Pies strzegący plantacji ogórów - ich
      ulubionego warzywa. W pobliskich chaszczach i zbiornikach wodnych żyje moc cała
      różnorodnych stworzeń. Niektóre z nich odegrają znaczącą rolę w mających
      nastąpić wydarzeniach.
      Niczym szrapnel rzucony w kolumnę piechurów, Młodzian swym nagłym przybyciem
      burzy zastały spokój i początkuje ciąg dziwnych zdarzeń. Wszystkiemu winna do
      Dziewiczki jest miłość, której siecią zostaje spętany już przy pierwszym
      spotkaniu. Dziewiczką tymczasem, z Psem już związana, na przybysza ni spojrzy.
      Młodzian naiwny o tym nie wiedząc w sercu swym, jak hutnik stal w piecu,
      podgrzewa uczucie. Gdy prawdę poznaje zabija Psa z zazdrości, w straszliwej
      rozpaczy. Niełatwo uwierzyć, iż czyn ten już wkrótce przywiedzie trupów całe stado.
      „Jak róż nie ma bez kolców a miecza kata bez szyi ofiary, tak też i zbrodnia nie
      mogła pozostać bez kary. Starzec chciał się zemścić za śmierć druha swego, więc
      najął mulata - zbira okrutnego, by młodzieńca zgładził" (Gerhard Malmesbury,
      Kronika naszego zakątka, Leiden 1675, s.86).
      Zbrodniczy plan Starca przeciw niemu obraca się nagle, gdy najęty morderca
      zakochuje się w Młodzianie. Staruch pada jak Troja przez Parysa chucie.
      Starca śmierć, któż mógł przewidzieć, zabija Dziewiczkę. Z żalu po stracie, i z
      obaw przed przyszłością, odbiera sobie życie. Zrozpaczony Młodzian winą za
      śmierć ukochanej obarcza Mulata. Zabija go więc szybko i bez wahania. Wkrótce
      sam, cierpiąc męki, krew z siebie wypuszcza. Traf chciał, iż bieżący mimo
      Pomywacz Zwłok Wędrowny odnajduje ciała w przydomowej chłodni. Natychmiast też,
      korzystając z wdzięków grona nieboszczyków, daje upust swej żądzy. Kończąc na
      Młodzianie postrzega, że ten dycha jeszcze. Będąc dobrym człekiem podwiązuje
      żyły, ratując mu życie.
      Tuż potem odkrywa znamię na młodzianim pośladku, a chwilę później, z rosnącym
      zdziwieniem, na pośladkach trupów; również i na pieskim Takie i sam na tyłku
      nosi. Jest to znamię znakiem czcigodnej rodziny, co się rozproszyła w czasie
      zamieszania. Teraz znowu razem, wszystkie pokolenia. Ojca w Staruchu Pomywacz
      rozpoznaje, w Młodzianie i Dziewiczce dzieci zapodziane, W Mulacie bękarta z
      murzyńską księżniczką. Nawet pies się znalazł z rodzinnego stada. O jakże się
      ucieszył Pomywacz ze spotkania.
      Wtem zjawia się Duch Żaba. Chce odebrać dusze, które mu nieżywi, w zamian za
      porady, wcześniej odsprzedali. Zmartwychwstańcie - krzyczy - i oddajcie dusze...
      (...)
      Ruszaj więc rodzino. - zawołał Pomywacz - Tworzyć Nowe Życie!
      • samica1 Re: W KAZAMATACH NAMIĘTNOŚCI 11.10.06, 10:39
        Rany.
        Dzięki.
        Czegoś się o sobie właśnie dowiedziałam.
        Jestem hiperleniwa do potęgi.
        Ładnie się dzień zaczyna...
      • agni_me Czy ktoś może 11.10.06, 11:17
        streścić streszczenie? Dziękuję adwansem.
        • schabomil Re: Czy ktoś może 11.10.06, 11:36
          Proszę:

          Rzecz dzieje się.
          Wszystkiemu winna miłość do Dziewiczki.
          Starzec chciał się zemścić, ale zakochanie się w Młodzianie komplikuje.
          Księga dwunasta: Zabijajmy się!
          Pomywacz odkrywa znamię na pośladku, po czym się cieszy ze spotkania.
          Zjawia się Duch Żaba i pokrzykuje.

          W sumie całkiem fajne.
          Schabomił
          • braineater Re: Czy ktoś może 11.10.06, 11:46
            Przyszłość. Trzy postacie główne. Zoofilia i ogórki używane w celach niecnych.
            Kilka smierci, a parę postaci pod koniec pokazuje dupę w celach
            genealogicznych. CDN.

            P:)
            • agni_me spasiba, druzja 11.10.06, 15:21
              Już wiem czemuż dziecięta czytają bryki. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka