Dodaj do ulubionych

Makabrrrrrrrreski

02.11.06, 11:48
czyli brejnitr w morderczym zimowym nastroju


Leży człowiek na podłodze,
ze łba ciecze mu, niebodze
Rączki nóżki połamane
cóż się stało z owym panem?

Otóż rano z łóżka wyszedł
i zobaczył - wszędzie mysze!
I w kredensie i na łóżku,
żonie skaczą już po brzuszku!

Więc nie myśląc wiele zbyt
już zabójczy ćwiczy chwyt
już ma myszkę w ręku zdusić
gdy ta - miło zda go kusić.

Wąsa trącając, tak zapytuje:
Po co ci żona, tylko się snuje
gotować nie umi, prać też nie poradzi
prędzej czy później z Arabem cię zdradzi

Dziecioków do domu naznosi na kopy
a tobie zarządzi byś spać szedł do szopy
A my, twe myszki, małe, cichutkie
znic ją możemy - z wiadomym skutkiem.

Pomyślał człowiek, w brodę podrapał
żonę za gardło mocno ucapał
i dusi i skręca i męczy okrutnie
Aż tu małżonka, jak mu nie huknie!

Czyś ty do szczętu całkiem oczadział!
Z myszami gadasz, z flaszką mnie zdradzasz!
Rodzinie dobra ty nie przynosisz
bo co zarobisz, zaraz wynosisz!

I tak tą gadką go męcząc okrutną
walnęła raz drugi, aż blady jak płótno
na całej podłodze leży i krwawi
Tak kończy ten, co myszy chce bawić.


jak kto ma równie mordercze pomysły pod wpływem aury, to zapraszam:P


P:)
Obserwuj wątek
    • 3promile Re: Makabrrrrrrrreski 02.11.06, 11:52
      Wszystkie moje mordercze myśli oscylują ostatnio wokół Romana G.
      Bez względu na aurę.
      • mamarcela Re: Makabrrrrrrrreski 02.11.06, 12:08
        3promile napisał:

        > Wszystkie moje mordercze myśli oscylują ostatnio wokół Romana G.
        > Bez względu na aurę.

        Pewien straszny Romanek z Łomianek
        nerwy szarpał Promilom co ranek
        Szarpał je też wieczorem,
        bo był Roman potworem,
        a my mamy przez Romka przesrane.
      • braineater Re: Makabrrrrrrrreski 02.11.06, 12:21
        Leży Romek juz w łóżeczku,
        Tatko czyta bajkę dziecku:
        O tym jak wawelski smok
        to jest w nauce naprzód krok

        Jak poczciwa stara Nessie
        wielką prawdę z sobą niesie
        Jak Fred, Wilma Flinstonowie
        To prawdziwi praprzodkowie

        Tatko wzdycha, fajkę ssie
        A Romeczek? On już wie.
        Jak zostanie tym ministrem
        w podręcznikach zrobi czystkę

        Tych zboczeńców, tych darwinów
        rzuci się w koryto świniów
        A zwycięży prawda ta:
        Tatko zawsze racje ma!


        P:)
        • gamblerka Re: Makabrrrrrrrreski 06.11.06, 17:13
          :D
    • ydorius no to masz 06.11.06, 16:51

      kiedyś napisane w przyplywie czegoś :-)

      m,
      .y.


      Skrzat, czyli wierszyk absurdalny

      pewnego razu jedna dama
      stwierdziwszy, że jest w domu sama
      (gdyż obok smacznie chrapał mąż
      lecz gdy nie chrapał i tak wciąż
      mąż nieobecnym duchem był
      choć istnieć starał się co sił)
      pobiegła boso w kuchni progi,
      chłód klepki srodze ziębił nogi,
      głód jednak gorszy jest niż chłód
      a wytrzymały ludzki ród
      tę słabość jedną zawsze żywił
      więc jęk lodówki nas nie dziwi.

      z lodówki zaś, i w tym zdziwienie,
      drąc mordę, siejąc przerażenie
      na damę skacze mały skrzat
      i się odzywa wielce rad
      (rad z zamieszania, jasna sprawa
      boć dam strach dlań to jest zabawa)

      „wielmożna pani sobie życzy
      coś na przekąskę, czy słodyczy
      a może jednak - tu rzut okiem -
      nie wzgardzi z jabłek świeżym sokiem?
      lub – łajdak krzywi się i miota
      widać, że bawi to huncwota –
      też powideł bądź dżemiku?
      talerzyk pysznych naleśników?
      kaczka na dziko w sosie słodkim?
      frutti di mare? Eskalopki?”

      i tak zachwalał, przekonywał
      iż dama, w strachu ledwie żywa,
      próbować jęła wszystkich dań
      (przestrogą będzie to dla pań)

      gdy próbowała potraw wciąż
      w drzwiach nieobecny stanął mąż
      (mężowie brzydką cechę mają
      że w drzwiach znienacka czasem stają)
      i gdy zobaczył co się święci
      szybko obrócił się na pięcie.
      dama do skrzata ciepłym głosem
      rzecze, by z łaski swojej sosem
      roladę podlać jeszcze raczył
      skoro małżonek ją zobaczył...
      (tymczasem cielsko damy puchnie
      opuszczać zdaje się już kuchnię)

      małżonek czasu nie marnował
      nocy nie zeszła mu połowa
      na sporządzeniu dokumentu
      w którym opisał nie bez wstrętu
      postępowanie swojej żony
      dodając „szczerze zasmucony
      zmuszony jestem z tych powodów
      zażądać z panią tą rozwodu.
      lecz nie z powodu żarłoczności
      lecz zdrady oraz lubieżności.
      ta, co po kuchni się wyciera
      w złym towarzystwie (kawalera
      tak nikczemnego jeszcze wzrostu
      i szkaradnego, prosto z mostu
      rzecz opisując), niegodna być
      małżonką mą, na bruku gnić
      winna w porubstwie oraz chuci
      i tam też pragnę ją porzucić”

      sąd rację przyznał mu niezwłocznie
      i rozwiódł państwa tych – zaocznie.
      mąż zaś przez kuchni wąskie okno,
      dźwig fatygując, o bruk grzmotnął
      damą i teraz sam nocami
      gorzałę żłopie ze skrzatami.
      • braineater Re: no to masz 06.11.06, 18:32
        10/10
        Za żadne skarby nie idź na odtruwanie:)

        P:)
    • braineater Tribute to Isaac Asimov:P 06.11.06, 21:32
      Leżą w łóżku: pani z panem
      czwarta już jest
      tak nad ranem.
      Państwo cosik są zdyszane

      Naraz w sieni słychać chrobot...
      I w pożycie
      Wlazł im Robot.
      Zadziwiło ich to zdrowo.

      Wzrok ma dziki
      Twarz ciut rdzawą
      Wszędzie kółka i trybiki.
      Wnet paniki słychac krzyki!

      Potwór, bestia, stwór z eSeF!
      Nieomalże mdleje Pani
      Pan natomiast poczuł zew
      Blaszakowi dać po bani!

      Poszedł młotek ostro w ruch
      (to pod łóżkiem każdy ma)
      W Panu wojowniczy duch
      już na tarabanach gra!

      Naraz Robot paszcz otwiera
      I w te słowa daje głos:
      Nie bij ludziu pojebany
      Ja odmienię dziś Wasz los!

      Ze Zakładu MajkroEs
      przysłał mnie sam Gates Bill
      by na tym padole łez
      Taki Wam nakręcić dil:

      Wy od dziś do góry brzuchem
      leżeć macie, relaks mieć
      Ja zaś, Waszym będąc druchem
      Dam Wam, co będziecie chcieć

      Fintifluszki i Ptifurki znosić co dzień
      będę Wam
      A jak do Dom wejdzie Złodziej
      To mu - o tak - w ryja dam!

      Jak Pan w nocy nie da rady
      To zastapię godnie go
      A jak Pani w głowie zdrady
      bedę czujnie śledził ją.

      Państwo wzrokiem w siebie mierzą
      W głowach ich już powstał plan
      Młotek już się nie zatrzymał
      W głowę dostał Robot - Drań

      Pani z buta poprawiła
      Śrubokrętem skończył Pan
      I z Robota powstał nocnik,
      całkiem zgrabny, bez dwóch zdań.


      P:)
      • obly tribute to..yyyy 06.11.06, 21:51
        Siorbię okiem widok taki
        Jem dwa zółwie i robaki
        Zagryzam to wszystko matwą
        Czyszczę usta zgrabną klątwą

        Sznurkiem wiązę sobie spodnie
        Luźno trzymam brew by godnie
        Dziś wyglądać gdy z nienacka
        Z rąk dziewicy spadnie tacka

        Dzień jak co dzień patrz mi w mordę
        Tęsknie okiem zrzucam kołdrę
        dziś trzeźwym jak drut być trzeba
        Wpuszczam myśl jak w ogień drewa

        Płonę w srodku dogodnoscią
        Zbędną będzie życzliwością
        Gdy zmorusam swą brew kawką
        I upadne z łbem pod ławką
        • obly Re: tribute to..yyyy 06.11.06, 22:14
          taki dzieciowy:

          Dziś śnię, że gdy śpię
          To karaluchy nocą, karocą
          Podjeżdżają pod lodówkę
          I ładują ciężarówkę
          Okruszkami, drobinami
          I serami, i mięsami
          Parmezanem, chrzanem, mąką
          Fetą, keksem i golonką

          Budzę się oblany potem
          Schodzę do kuchni na palcach
          Palę światło i oczom nie wierzę
          Tragedia! lodówka otwarta!
          Daję śmiało wprzód trzy kroki,
          Na podłodze wybucha panika.
          Frr.... Znikają karaluchy.
          Bruuuum.... I ciężarówka znika.
          Zaglądam do mojej lodówki,
          Tam tylko z mielonką puszka
          A na niej widzę małego,
          Chudego karaluszka.
          Najpierw nie widzi mnie wcale,
          Zapiera się, puszka z półki się stacza
          Zobaczył mnie, odchrząknął i pyta:
          - „Nie masz gdzieś pan otwieracza?”
          • braineater Re: tribute to..yyyy 06.11.06, 23:01
            ...krwawo będzie...

            Oderżnąłem se palucha
            teraz mi zeń
            Jucha bucha

            Ale skucha...

            W głowie mojej pogotowie
            sam se nie
            przyszyję bowiem

            tego Palucha

            Lecę pędem popod wiater
            walę mordą
            prosto w kratę

            Nieczynne - bo plucha.

            Siedzę krwawiąc na ulicy
            a z piwnicy
            idą Dzicy:

            Weś sie napij - berbelucha

            Piję, łykam i zdrowieję
            Jakiś cud się
            ze mna dzieje

            W sumie, co tam - brak palucha.

            P:)
            • obly Re: tribute to..yyyy 06.11.06, 23:53
              tasak: (rapujac)
              jestem tasakiem, tnę ochoczo łona
              ciacham sprawnie jak na basie gra richard bona
              krew jak aura, odtchłań, wkoło tylko chlupie
              litosc mam gdzie? gdymym ją miał to miałbym ja w dupie
              tnę kiszeczki i śledzioną
              kość udową, ciemieniową
              jestem jak błysk w oku konia
              kto mnie pozna szybko kona
              wolę pchnać siew twoje serce
              giń kurczaku i smaż sie w panierce

              kurczak: (falsetem)
              kurczak na to wara chamy
              jestem kurczak hodowlany
              nie wazne czy jestem les czy bi
              szybko kończe w KFC
              zresz mnie wysrasz giń rzeźniku
              kościastanę ci wprzełyku

              tasak: (charczac)
              jam jest tasak, mięs nie jadam
              ostrym cięciem drób spowiadam
              grzechy, grzeszki, łotrze z pióra
              zanim z ciebie będzie kura
              lubię gdyś jest mlody jędrny
              upasiony - takim wredny
              juz tasaka taki profil
              w skrócie rzec można: pedofil

              kurczak: (anielsko)
              kurczę gine nie na marne
              dusza nie wie co to garnek
              uwalniam się z kurzego ciala
              wróce duchem, zduszę wała

              tasak: (rechocząc)
              jam jest tasak mnie nie zdusisz
              tylko młoda szyja kusisz
              rozbierz się i choc na pieniej
              imię moje: tasak Heniek

              narrator: (czkając)
              gadka kury ta z tasakiem
              kontrowersja stali z ptakiem
              nie spotkana raczej w życiu
              zasłyszana po upiciu
    • obly Re: Makabrrrrrrrreski 09.11.06, 14:43
      we flaki wiewiórki ubrany
      wyszedłem na obiad, do mamy
      po drodze napotkałem kawkę
      wsadziłem jej do oka agrafkę
      biegł też piesek chyba Azor
      macam kieszeń? oo? Blade Razor
      tne mu w paski bury zwieracz
      zanim kończę patrzę: biegacz
      biegaczowi tnę jelito
      biegacz krzyczy cos (baryton)
      wiec mu w gardle robię dziurę
      hodowanym mym pazurem
      na przystanku pluję szpiką
      w autobusie charczę tylko
      by po wyjciu reklamówkę
      wzuć na emeryta główkę
      gdy dochodzę już do mamy
      patrzę sąsiad naspawany
      wrzucam nogę mu do gardła
      trzasła bo ma dużo sadła
      mało giętkim byc to kłopot
      z tego mu wylazło oko
      oko kopłem w stronę kotka
      co to dybał kole płotka
      stoje sobie juz pod drzwiamu
      (na sztachetkę kot nadziany)
      dzwonię - dzyń... - poprawiam włosy
      mama smieje się i z kosy
      daje z całej siły w brzuch
      z brzucha wyleciał mi rój much
      kazda mucha gryzie mamę
      w oko w sutek w łydkę w ramię
      smiejemy sie z mamą w głos
      bo rodzinka to jest coś
      • braineater Re: Makabrrrrrrrreski 09.11.06, 14:55
        biegł też piesek chyba Azor
        macam kieszeń? oo? Blade Razor

        10/10
    • braineater aneg.ka 16.11.06, 08:57
      znaczy opowieść całkiem autentyczna i blaskiem wewnętrznej prawdy przeszyta o
      tem jak brejnitr do pracy jechał dziś i co słonko widziało.

      Pędzi tramwaj wprost szynami
      z spsowanymi hamulcami
      Miasto miga mi w obłędzie
      co to będzie!? jak to będzie!?

      Motorniczy jest pijany
      się rozmija z przystankami
      babcie siaty pogubiły
      dzieci mdleją, tracą siły

      Ktoś już pawia puszcza skrycie
      co tu gadać - samo życie
      leci szyba, jedna, druga
      podróż chyba będzie długa

      Dzwonek niesie się rozgłośnie
      liczba ofiar ciągle rośnie
      już pół miasta w korkach stoi
      kto sie boi, ten się boi.

      Ja słuchawki mam na uszach
      i ten burdel mnie nie rusza
      wiszę w pozie dość swobodnej
      i jest w sumie mi wygodnie

      Wreszcie w blasku centrum miasta
      przed oczyma mi wyrasta
      jeszcze tylko jeb, dup, trach
      i już mojej pracy gmach.

      Tramwaj pomknął w dal szynami
      rozhulany jak tsunami
      Może go zatrzyma ktoś
      może sam se powie - dość...

      P:)
    • braineater Nieruchome Pikczers Prałdli Prizents: 24.11.06, 12:05
      O nową Moralność

      Pikczers by Obły
      Łords by Mła

      P:)
    • braineater dobre rano... 29.11.06, 07:43
      budzę się rano
      i wiem, że jest źle
      bo komuś nawrzucać
      mocno się chce

      Bliźniego swego
      zwyzywać ot tak
      opluć go nieco
      tarmosić za frak

      figla mu może
      jakiegoś też spłatać
      z taka intencją,
      by czuł się jak szmata

      kurwami obrzucić
      chociażby i psa
      niedobrze mi wróży
      początek ten dnia.
      • 3promile Re: dobre rano... 29.11.06, 08:05
        Jestem do dyspozycji, frajerze ;)
        • obly O dobre rano... 29.11.06, 12:04
          dzień dziś jakiś niewygodny
          nie jest wdzięczny, niesposobny
          dzień dziś ma dość durny dzień
          cieniem kładzie się jak pień

          mnie to jakos nie pasuje
          ja przepraszam ja pasuje
          ja chce pieszczot, i kwilenia
          czaru maków, bez zwątpienia
          bez uszczupleń planu płac
          bez zaskoczeń, po co kac
          bez zawieszeń sznurków stu
          gdzie na każdym z łajnem wóz
          bez znieważeń, bez ładowania
          bez gniewostek i knowania
          niebu w szarym moze dobrze
          mnie nachodzą mysli bobrze:

          gdzieś w żeremiu z żarciem trwać
          wstać, coś przegryść i znów spać
          lecz tak mogę tylko wierszem
          bo znów meeting mam o pierwszej
          • braineater Obłym na pocieszenie 29.11.06, 12:14
            Jednak nie jest to zły dzień
            Gdy poranka minął cień
            rzekłem głośno - dniu! się zmień!

            Dzień posłuchał, słonkiem łysnął
            i radością wnet wytrysnął.
            Czar ponury w pizdu prysnął!

            P:)
    • obly Re: Makabrrrrrrrreski 05.12.06, 14:31
      Pokryło mu się sierścią oko
      Kulki miał w nosie głęboko
      A wisiał na tym, co był boso
      Upiór co tęsknił za kosą

      Widelec miał ząbków czterdzieści
      Do ryb był jak mówiły wieści
      Do ryb, których nigdy nie było
      Stąd się widelca nie myło

      Na łzy była napędzana machina
      Co rozśmieszać miała jak psina
      I machać wesoło sztandarem
      Gdy załzawionym obnoszono się ciałem

      I nogi, a z nóg tych tylko włosy
      Co chwieją się jak na wietrze wrzosy
      I pachną, hmm… no jak to nogi
      Zapach jest raczej ubogi

      Koszmarki z krainy poduszek
      Zduszone jak w barszczu garść uszek
      Jak w domu pod dywanem śmieć
      ja wciąż te koszmarki chcę mieć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka