braineater
02.11.06, 11:48
czyli brejnitr w morderczym zimowym nastroju
Leży człowiek na podłodze,
ze łba ciecze mu, niebodze
Rączki nóżki połamane
cóż się stało z owym panem?
Otóż rano z łóżka wyszedł
i zobaczył - wszędzie mysze!
I w kredensie i na łóżku,
żonie skaczą już po brzuszku!
Więc nie myśląc wiele zbyt
już zabójczy ćwiczy chwyt
już ma myszkę w ręku zdusić
gdy ta - miło zda go kusić.
Wąsa trącając, tak zapytuje:
Po co ci żona, tylko się snuje
gotować nie umi, prać też nie poradzi
prędzej czy później z Arabem cię zdradzi
Dziecioków do domu naznosi na kopy
a tobie zarządzi byś spać szedł do szopy
A my, twe myszki, małe, cichutkie
znic ją możemy - z wiadomym skutkiem.
Pomyślał człowiek, w brodę podrapał
żonę za gardło mocno ucapał
i dusi i skręca i męczy okrutnie
Aż tu małżonka, jak mu nie huknie!
Czyś ty do szczętu całkiem oczadział!
Z myszami gadasz, z flaszką mnie zdradzasz!
Rodzinie dobra ty nie przynosisz
bo co zarobisz, zaraz wynosisz!
I tak tą gadką go męcząc okrutną
walnęła raz drugi, aż blady jak płótno
na całej podłodze leży i krwawi
Tak kończy ten, co myszy chce bawić.
jak kto ma równie mordercze pomysły pod wpływem aury, to zapraszam:P
P:)