survey06
08.11.06, 22:11
Poruszaliśmy i poruszamy na naszym forum przeróżne sprawy dotyczące życia, przeżyć i doświadczeń polskich expatów, a jakoś uciekły – generalnie - naszej uwadze humor, dowcipy, komizm czy to sytuacyjny, językowy, obyczajowy lub każdy inny. No, może nie tak do końca, gdyż w wielu postach, można odnaleźć mniejsze lub większe dawki śmiechu czy satyry. Jednakże, w celu skumulowania ładunku humoru, pozwalam sobie utworzyć tenże samodzielny „wesoły wątek”, Zachęcam do zamieszczania w nim dowcipów z życia wziętych i/oraz usłyszanych na naszych szlakach expatów. Na początek, historia, jaką opowiadał swego czasu Richard I. z Cape Town gdy razem pracowaliśmy w Assaluyeh w Iranie.
Nelson Mandela …
Nelson Mandela był w trakcie oglądania transmisji telewizyjnej meczu krykieta, gdy usłyszał stukanie do drzwi. Gdy je otworzył, ujrzał małego Chińczyka, za którym, na podjeździe do posesji, stała wielka ciężarówka załadowana „pod niebo” tłumikami i rurami wydechowymi. Mały Chińczyk podsunął Nelsonowi Mendeli pod nos plik dokumentów przewozowych i piskliwym głosikiem poprosił o ich podpisanie. (You Sign! You sign! You sign!) Całkowicie zaskoczony Nelson Mandela nie wiedział, co ma zrobić a tymczasem mały Chińczyk coraz głośniej i natarczywiej pokrzykiwał: You Sign! You sign! You sign! W końcu Nelson Mandela zebrał się w sobie, poinformował małego Chińczyka, że trafił pod niewłaściwy adres, zamknął mu drzwi przed nosem i powrócił do oglądania przerwanej transmisji meczu krykieta.
.
Następnego dnia, w trakcie oglądania w telewizji transmisji z kolejnego cricket test match, Nelson Mandela usłyszał powtórnie pukanie do drzwi. Gdy je otworzył, ujrzał małego Chińczyka, za którym, na podjeździe do posesji, stała wielka ciężarówka załadowana „pod niebo” przednimi i tylnimi zderzakami do samochodów. Mały Chińczyk podsunął Nelsonowi Mandeli pod nos plik dokumentów przewozowych i piskliwym głosikiem poprosił o ich podpisanie. (You Sign! You sign! You sign!) Mocno poirytowany Nelson Mandela zebrał się w końcu w sobie i głosem bardzo stanowczym poinformował małego Chińczyka, że ponownie trafił pod niewłaściwy adres. Trzasnął z wściekłością drzwiami przed nosem zaskoczonego małego Chińczyka i powrócił do oglądania przerwanej transmisji meczu krykieta.
Kolejnego dnia, w trakcie oglądania transmisji telewizyjnej z rozgrywanego finałowego cricket test match, Nelson Mandela po raz kolejny usłyszał pukanie do drzwi. Gdy je otworzył, ujrzał w nich tego samego małego Chińczyka, za którym, na podjeździe do posesji, stała wielka ciężarówka załadowana „pod niebo” szczękami hamulcowymi i okładzinami sprzęgieł. Mały Chińczyk podsunął Nelsonowi Mandeli pod nos plik dokumentów przewozowych i piskliwym głosikiem poprosił o ich podpisanie. (You Sign! You sign! You sign!) Maksymalnie podenerwowany Nelson Mandela nie wiedział, co ma zrobić a mały Chińczyk coraz głośniej i natarczywiej pokrzykiwał: You Sign! You sign! You sign! Wtedy, wściekły do granic możliwości Nelson Mandela utraciwszy panowanie nad sobą chwycił mocno małego Chińczyka za klapy jego niewielkiej marynarki i wycedził przez ściśnięte zęby: „Mały człowieku, zrozum wreszcie, że ja tych wszystkich dostaw nie chcę. Czy ty to rozumiesz? Musiałeś pomylić nazwisko odbiorcy. Kto ciebie z tym wszystkim do mnie stale przysyła?
Wtedy mały Chińczyk wczytał się bardzo uważnie w dane dotyczące odbiorcy zamieszczone w pliku dokumentów przewozowych i, …… nieco zaskoczony, zapytał swoim piskliwym śpiewnym głosikiem:
Sir,.... You..not....NISSAN MAIN DEALER ??..... :))