sion2
10.11.06, 13:16
otoz to, wiadomo ze w kraju gdzie dozwolona jest aborcja w 8.mcu ciazy, ktos
zacznie sie zastanawiac dlaczego nie zabijac zastrzykiem noworodkow po
urodzeniu, poddajac je specjalnej selekcji, najlepszy fragment:
"John Harris, profesor bioetyki na uniwersytecie w Manchester oraz członek
rządowej Komisji ds. Genetyki Ludzkiej zauważa: „Dziś możemy usunąć
zaawansowaną ciążę w przypadku poważnych uszkodzeń płodu, nie możemy jednak
zabić noworodka”. Popierając debatę wokół dziecięcej eutanazji, Harris stawia
dodatkowe pytanie z zakresu etyki: jaka jest różnica między aborcją tuż przez
narodzinami dziecka a zakończeniem życia noworodka? Co takiego zmienia się po
opuszczeniu przez dziecko kanału rodnego?"
najpierw zadaje sie pytanie o aborcje w sytuacjach zagrozenia zycia matki,
uzyskuje sie spoleczne popracie, odpowiednia ustawa sie pojawia
nastepnie pyta sie czy skazywac na cierpinie przez cale zycie plody ciezko
uszkodzone oraz o prawa kobiety zgwalconej - opinia publiczna odpowednio
urobiona przytakuje ze tak, tak aborcja powinna byc zgodna z prawem w takim
przypadkach, ustawa sie pojawia
jednoczesnie toczy sie debata do ktorego tyg usuwac ciaze mozna? przecwinicy
krzycza ze jak sie raz pozwoli na usuwanie do 12 tyg za lat kilka lub 10,
ktos przesunie granice do 16 tyg, nobo jaka jest roznica miedzy plodem 12 a
16 tyg?
a dzis na swiecie sie pytaja: skoro mozna usuwac ciaze z przyczyn
spolecznych, w przypadku zagrozenia zycia fizycznego lub pscyhicznego matki
(Hiszpania), w przypadku gwaltu, w przypadku uszkodzenia plodu, na zyczenie
matki... w niektoryvch krajach do 8mca ciazy wlacznie - dlaczego wiec nie
pozwolic na zabijanie ciezko chorych noworodkow?