adsa_21
14.11.06, 12:25
dziewczyny licze na Wasza rade i pomoc bo jestem troche zagubiona..:-((
Od 8 miesiecy jestem z facetem, poznalam go na studiach. Na poczatku wszystko
bylo pieknie - wspolnego weekendy, kina, wypady za miasto..
Zaakceptowal mnie i co najwazniejsze - moje dziecko z poprzedniego zwiazku.
Duzo pomagal jak mialam problemy z exem.
Jednym slowem wszystko bylo swietnie.
Niestety od pewnego czasu (moim zdaniem) zaczelo sie psuc. Nie spotykamy sie
tak czesto jak wczesniej. Raz, dwa razy w tygodniu choc mieszkamy baardzo
blisko siebie.
On nie chce przychodzic do mnie do domu bo uwaza, ze nie jest mile widziany i
nie chce przeszkadzac:-(
O moim synku nie wspomina, chyba nie chce sie z nim widywac, mimo ze maly
czesto o nim wspomina.
Rzucil palenie - chodzil wiec wsciekly i zly.
Ja tez mam samopoczucie nie najlepsze w zwiazku z tym wciaz sa klotnie.
P. szuka tez pracy i mysle ze to jest dla niego frustrujace..
Rzadko dzwoni, z reguly to ja odzywam sie pierwsza.
Pytalam co jest grane: podobno mu sie nie odwidzialo, ale jest samotnikiem i
najlepiej sie czuje we wlasnym towarzystwie..
jak myslicie, odwidzialo mu sie czy nie?
mowi ze kocha ale powiedziec wszystko mozna;-(((
a moze to tylko nerwy i jesienna deprecha? (podobno jest meteopata)
meczy mnie ta sytuacja, nie wiem na czym stoje..zalezy mi na nim ale
jednoczesnie nie chce go zmuszac do bycia ze mna.
Co robic?