Dodaj do ulubionych

podsumowanie sezonu 2006

14.11.06, 12:36
w związku z dyskusją którą prowadzę właśnie na gg z Vishą pokusiłam się o
wystawienie takiego wątku, który byłby podsumowaniem sezonu 2006 :)

U mnie sezon zaczął się półgodzinną przejażdżką 8 lutego, a potem do
pierwszych 30 nawinętych kilometrów doszły kolejne ... w sumie ok. 5 tys.
(jakoś tak niewiele, ale za to bez gleb i kłopotów
technicznych). "Przeskoczyła" mnie nawet moja córcia, która swoim
pierdzipędem o nikczemnej pojemności 80cm3 objechała prawie tysiączka więcej
(brawo mała :)). Najmniej przejeździł mój biedny małżon, ale za to wymienił
sobie sprzęta na czerwonego Fazera (czerwone motocykle podobno są
najszybsze ;D)... Za najważniejszą imprezę i wydarzenie roku uznaję
oczywiście Babozlot :D... I (co dziwne )jakoś wystarczało na
paliwo :)...Niektórym moim bliższym i dalszym znajomym przytrafiły się
szlify i uszkodzenia sprzętów i ciał w różnym stopniu (ale na całe szczęście
nie były to uszkodzenia trwałe). Nikogo też nie odprowadziam w tym sezonie w
ostatnią drogę (i to jest najważniejsze).
Podsumowując - sezon udany (oby następne nie były gorsze)
A jak minął Wam sezon??
Obserwuj wątek
    • visha Re: podsumowanie sezonu 2006 14.11.06, 12:52
      Sezon rozpoczęłam od pożegnania się z Virażką i kupienia nowego sprzętu...
      mojego Cienia ;-) A potem w drogę!
      Objeździłam warmińsko-mazurkie, troszkę kujawsko-pomorskie. Pobyłam w
      dolnośląskim, podkarpackim, małopolskim i opolskim..... a śląskie zjeździłam w
      całości i dokładnie ;-) Byłam na północy Czech i Słowacji ;-) Troszkę
      kilometrów nakręciłam w tym sezonie na koła ;-)
      Obyło się bez awari, kontuzji i wszelakich poważniejszych przeżyć :-)
      Wszyscy, których znam a mieli nieprzyjemne momenty motocyklowe wyszli z nich
      żywi :-) Niestety... nie o wszystkich ich maszynach mogę to powiedzieć. Ale
      bilans jest na plus :-)
      Brałam udział w ślubie zaprzyjaźnionej pary motocyklowej ;-)
      Uczestniczyłam też w zlocie w Żywcu... niestety ominął mnie nasz Babozlot :-(
      No... i chyba najważniejsze... na zakończenie sezonu poznałam kilka
      motocyklistek... świetnych babek ;-)
    • arsinoe73 Re: podsumowanie sezonu 2006 14.11.06, 20:55
      Podsumuję i ja zatem.
      Sezon 2006 był moim pierwszym sezonem jako pełnoprawnej motocyklistki - plastik
      w kieszeni i łapy na manetach. Tego uczucia nie da sie opisać...
      Jeszcze rok temu o tej porze siedziałam w domu i marzyłam , ale nie do końca
      wierzyłam, że sie na to porwę - i to nie z powodu strachu przed jeżdzeniem ,
      ale bardziej z powodu bariery finansowej, która w moim ówczesnym mniemaniu była
      nie do pokonania. Jednak coś mnie popchnęło do podjęcia kilku dla mnie samej
      zaskakujących decyzji : pierwszy raz w zyciu wzięłam tak poważną ( jak na moje
      warunki ) pożyczkę, znalazłam szkołę jazdy, przeciwstawiłam się oporowi rodziny
      i części znajomych , ale co Wam będę mówić, pewnie wiecie o co chodzi..
      12,06,2006 roku zdałam najbardziej stresujący egzamin w życiu, za pierwszym
      podejsciem , mimo wybitnie nieprzychylnego podejscia pana egzaminatora uparcie
      mówiącego do mnie per " Gwiazda " , po extra szybkim bo czterotygodniowym
      kursie. Krwista CB450 juz czekała na mnie w garażu !! Po tygodniu położyłam ją
      i złamałam klamkę sprzęgła.............. i wtedy pomyślałam, że moze ja sie
      jednak nie nadaję , może nie powinnam sie była na to porywać? !! Na szczęście
      przyjaciele moi byli obok mnie i bardzo szybko postawili mnie do pionu,klamkę
      espawali i wsadzili z powrotem na siodło, uwożąc na mój " dziewiczy " zlot 140
      km od Gliwic :-)A potem było juz tylko lepiej !!!!
      Nie nakręciłam wiele kilometerów - jednak wydatki związane z kupnem maszyny ,
      zrobieniem prawka - całe to zamieszanie biurokratyczne wyrywające kolejne setki
      z kieszeni - nieco mnie zastopowały ( tego tez chyba nie muszę tłumaczyc ) ,
      jednak udało mi sie pokonać swój pierwszy tysiąc, a nawet go przekroczyć.
      Zajechałyśmy z moją Maleńką az za Nowy Sącz , wracając ze zdyńskiego zlotu
      nakręciłyśmy sie na pienińskich serpentynach w drodze pod Trzy Korony ,
      zaliczyłyśmy potwornie zrytą zakopiankę w strugach ulewnego deszczu po drodze
      do Gliwic ( to był prawdziwy chrzest bojowy !! ) ,a juz nie wspominam o
      poznawaniu bardzo dobrze znanych mi dróg na terenie aglomeracji naszej śląskiej
      jednak tym razem z pozycji kierowcy zjednośladowanego.
      Ale jednym z najbardziej pozytywnych skutków podjęcia owych wcześniej opisanych
      decyzji jest ten, że dane mi było dzięki temu poznac całą masę fajnych ludzi,
      poczuć ich przychylność, zobaczyć ten charakterystyczny uśmiech , towarzyszący
      słowom : przyjechałaś swoim motocyklem???? Sama?? Super!!!! No i to kiwnięcie
      sobie nawzajem , kiedy mijamy sie na drodze... Ehhh, kocham to , naprawdę to
      kocham :-D !!!!
      Teraz , kiedy zima za pasem, CB moja ukochana w garażu, siedzę i myślę , ze
      jestem szczęśliwą szczęsciarą . Szczęsliwa bo mi sie udało - a tak mało
      brakowało, bym w przebiegach odpadła ,bojąc sie wydatków , pożyczek itd.
      Szczęściarą , bo tak sie wszystko poukładało , że zaliczyłam pierwszy sezon a
      przede mną następne! I nie boję sie juz niczego, co tam!! dam radę , teraz juz
      to wiem !! Na wiosnę sprawię Maleńkiej nowe gumy , sobie nowy lepszy kask i
      będziemy doprowadzać facetów do szaleństwa !!!! :-D :-D
      Czekam na wiosnę, na Babozloty, na wyjazdy i poznawanie kolejnych miejsc.
      Już sie cieszę!!
      Pozdrawiam Was baby :-D Fajnie , ze jesteście !!!!!

    • vidlak77 Re: podsumowanie sezonu 2006 16.11.06, 15:36
      A ja sezon tegoroczny trochę przegapiłam :-(. Najwazniejsze wydarzenie sezonu,
      na samiutkim poczatku, to bolesne rozstanie (po 4 latach) z moja Virago 250 i
      przesiadka na Drag Stara (juz zupelnie bezbolesna).
      Tak sie jakos poukladalo, ze nie pojezdzilam prawie w ogole. Troche wycieczek
      na wiosne w gronie rodzinnego MC i z moim bratem stryjecznym – ktory mimo ze
      prawo jazdy zrobil, moto kupil to finalnie stwierdzil, ze to nie dla niego...
      szkoda.

      Odwiedzilismy brac z Siedlec – ktos juz relacje z tego naszego wypadu
      przekazywal. Bylismy pare razy na Kielecczyznie i w Kazimierzu oczywiscie tez.

      Gleb powaznych nie było. Poza taka jedna, fajna, parkingowa mojego taty :-)
      zachcialo mu sie popisywania na nowym moto przed zgromadzona gawiedzia...

      Kilometrow nawet nie policzylam ale nie było ich wiele.
      A i jeszcze jedno: Zaczelam jezdzic w kamizelce odblaskowej – i czuje sie
      znacznie bardziej widoczna – i mysle ze rzeczywiscie jestem! Maz i tata dostali
      ode mnie takie same, ale sie ich wstydza w dzien i zakladaja tylko w nocy...
      znowu szkoda.

      Za to bardzo, bardzo się ciesze ze trafilam na to forum i poznalam w tym roku
      kilka ZAJEFAJNYCH motonitek. Dzieki baby ze jestescie :-)

      Cala rodzina i wszyscy znajomi wrocili bezpiecznie ze wszystkich tras. Sezon
      malo intensywny, ale generalnie UDANY.
    • a_virago535 Re: podsumowanie sezonu 2006 17.11.06, 12:46
      To był mój drugi sezon. Nakręciłam może niewiele, bo ze 4 tysiące, no może
      trochę więcej, ale były w tym dwie długie trasy - jedna 900 km - do Zdyni (też
      tam byłam!), druga prawie 1000 km na Słowację (obie w półtora dnia). Klamka od
      hamulca złamana w zeszłym sezonie w drugi dzień jazdy. Straty tegoroczne to
      głęboki peeling łokcia lewego (piaseczek). Sezon zaczęty późno, bo dopiero w
      kwietniu, zakończony 29 października. Już się cieszę na następny. No i pierwszy
      raz powoziłam trochę plecaczków (bez strat w ludziach). na Babozlot się nie
      załapałam, ale w następnym sezonie nie odpuszczę!
    • motograss Re: podsumowanie sezonu 2006 19.11.06, 20:34
      Się tu wypowiem, jak się sezon skończy;))
    • cruk Re: podsumowanie sezonu 2006 20.11.06, 10:18
      wciaz bez wlasnego moto.. wiec nie popisze sie kilometrami przejechanymi..

      alem szczesliwa bo:

      udalo mi sie pojechac na Babozlot i poznac Was osobistycznie- czesciowo :-)

      udalo mi sie wybrac urodzinowo na placek po wegiersku z malzonem pod Olsztynek i
      spedzic caly bozy dzien w siodlach :)

      udalo mi sie pojechac mimo chlapy i chlapy i chlapy na slub naszych
      przyjaciol-zeglarzy i odprowadzic ich jako JEDYNI ?!? konwojenci na wesele - tym
      bardziej sie ciesze, bo gdyby nie nasze dwa motocykle w deszczu to samotnie by
      jechali a tak narobilismy troszke zamieszania :-)) i mielismy jedyne w swoim
      rodzaju kreacje na uroczystosci zyczenia w kaskach skladajac :-) kto tam
      zapamietal suknie od D&G przy naszej galanterii skorzanej :-)

      udalo sie troszke pojezdzic co na moje mozliwosci (Pitek) jest duzym sukcesem :-)

      udalo sie pojezdzic Shadowka750, udalo sie ja tez polozyc parkngowo bez strat
      :-) (ale wstyd "przed ryskiem")
      udalo sie pojezdzic CBR600RR
      udalo sie pojezdzic Kawasaki Ef6r
    • d_o_r_o_t_a Re: podsumowanie sezonu 2006 20.11.06, 18:47
      Aloha!

      To i ja się wypowiem. Początek sezonu, jak tradycja świecka nakazuje, z
      pierwszym dniem wiosny (i jeszcze drobny śnieg mnie złapał :). A potem po
      kolei - jeździłam na co się dało i póki było na wachę. Pierwszy pełny sezon (w
      ogóle drugi) i w końcu na swoim moto. Pierwsze doświadczenia z trasy na
      początku maja i ostra szkoła jazdy na bieszczadzkich winkielkach :) Potem sporo
      wypadów weekendowych - morze, Mazury, bliższe stolicy okolice. Radości co nie
      miara. Trochę jazdy po mieście. W sierpniu gleba dość dotkliwa i ponad miesiąc
      przerwy z intensywną kuracją. Pod koniec września powrót w siodło i jeszcze
      parę przygód, m.in. Rajd Felkowski.
      Z ciekawszych przeżyć - msza w Starej Iwicznej na początek i koniec sezonu,
      ślub znajomych na Śląsku w strugach deszczu i z plecakiem, odkrycie DiM :)

      Suma: ok 7 tys. km, dużo nowych znajomości, ubaw po pachy. Sezon udany i dość
      intensywny, ale apetyt rośnie... :)

      Pozdrówki wielkie.
      Dorota
      • sarawi podsumowanie sezonu 2006 30.11.06, 09:13
        Teraz WKONCU moge i ja podsumowac sezon, jako, ze wczoraj - mimo mgly - udalo
        mi sie wyladowac w Krakowie, co oznacza, ze w tym roku na motocyklu juz nie
        pojezdze, jako, ze do konca roku zamierzam byc w domu, a moto zostalo w
        Irlandii ...
        ale od poczatku - sezon rozpoczelam 26 marca robiac pierwsze w tym roku 90 km.
        Do 5 maja udalo sie zrobic 1310 km i ... to byl koniec. Zostawilam mojego
        czerwonego gs w Polsce i wyjechalam do Irlandii. Oczywiscie nie oznaczalo to
        rozstania z motocyklami. Na plecaku w okresie maj-pazdziernik zrobilam dobre
        4500 km (w tym trasa Dublin-Krakow - 2800 km). Bedac w lipcu w domu, udalo sie
        jeszcze przejechac jakies ostatnie 200 km na suzuki ... W sierpniu sprzedalam
        motocykl i przez 2 miesiace tesknilam do momentu, kiedy znowu w moim posiadaniu
        beda jakies dwa kola ... Marzenia szybko sie spelniaja - na poczatku
        pazdziernika kupilam w Anglii CUDOWNA honde hornet, na ktorej przez ostatni
        miesiac zrobilam (chociaz wlasciwie powinnam napisac: przez ostatnie 4
        weekendy) po irlandzkich drogach 650 mil, czyli troche ponad 1000 km.
        Nie mialam w tym roku zadnego wypadku, zadnej gleby, zadnego stluczenia, obicia
        motocykla itp. co uwazam za swoj duzy sukces, choc biorac pod uwage fakt, ze w
        tym sezonie zrobilam jako pasazer troche ponad 2500 km - nie jest chyba az tak
        duzym wyczynem? Dla mnie sezon byl BARDZO udany, czego nie moge powiedziec o
        moich znajomych - najbardziej dramatycznym i przykrym dla mnie momentem byla
        smierc mojej kolezanki-motocyklistki kilka dni po moim wyjezdzie do Irlandii
        (wypadek motocyklowy). Ponadto, kilka powaznych wypadkow znajomych z
        grona "poludnie" ...
        • joaska_bmw Re: podsumowanie sezonu 2006 30.11.06, 09:53
          No to jak wszystkie, to wszystkie ... ;-))
          Sezon rozpoczęty 18 lutego br (tam gdzie byłam - pogoda wrzesniowa,bo
          południowa pólkula ;-) - do 10 marca nakręcone 4500 km . Potem spokojnie juz i
          bez cisnienia czekałam na wiosenne otwarcie w Polsce... Długi weekend majowy :
          Litwa,Łotwa,Estonia (bo w Chorwacji dokąd sie wybieralismy lało jak z cebra
          więc pojechalismy tam gdzie nie bylo deszczu... ;-)- 4000 km . Potem
          szwendaczka letnia gdzie popadnie , zakończona we wrzesniu Slowenią i jednak
          małą Chorwacją (bo tylko do Istrii)- kolejne 4000 km . Ostatnia jazda (co nie
          oznacza, że ostatnia w tym sezonie ... ;-)) - zeszły weekend . Na razie na
          liczniku w 2006 mam 21400 km .... I może coś sie jeszcze do 31
          grudnia 'dokuka' ... ;-)
          • sarawi podsumowanie sezonu 2006 30.11.06, 11:24
            wooow, jestem pod wrazeniem ! gratuluje !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka