Dodaj do ulubionych

urojone uczucia

14.11.06, 14:21
www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3727779.html
bardzo wywazony tekst, dzięki któremu juz po 4 postach udało mi się na
Publicystyce i dalibuk nie wiem jak, urazic uczucia pani teolog:)

P:)
Obserwuj wątek
    • ydorius Re: urojone uczucia 14.11.06, 14:28

      no, jeszcze kilka mitów (takich jak "o gustach się nie dyskutuje" czy "bycie
      socjalistą to grzech") padnie i znów będzie można oddychać.
      Tekst piękny. Przypomniał mi o tym, jak bardzo lubię Feuerbacha :-)

      m,
      .y.
    • noida Re: urojone uczucia 14.11.06, 14:41
      Gdzie uraziłeś??
      • braineater Re: urojone uczucia 14.11.06, 14:47
        gdzies w tym wątku:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=52045629&v=2&s=0
        P:)
        • noida Re: urojone uczucia 14.11.06, 14:53
          Ojej, ale się poczuł/a. Doprawdy. Jak dla mnie dokładnie potwierdzenie tego, co
          ten pan napisał w swoim artykule ;)
        • obly Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:12
          eee głupia dyskusja o wyzszosci stania obok i zajmowania się niekopaniem dołka
          niz zajmowanie się klęczeniem koło innych kopiących.
          w jednej i drugiej postawie liczy sie tylko liczba wyznawców i jedynie to jest
          argumentem "jest nas wiecej i mamy racje" ale niech no tylko kogoś jest
          niedużo "to ze jest nas mniej nie oznacza ze nie mamy racji"

          niestety brednie i rozpływanie sie nad przyporządkowywaniem co
          szlachetniejszych cech sobie mimochodem i przypisywanie sobie co cenniejszych
          intencji.
          przeca ateista jak niewierzy to nie wierzy i naprawde nie ma sensu dyskutowac
          katol jak wierzy to wierzy i ma to przełorzenie na jego życie i usmiecha sie ze
          jest ok i nie misjonuje.
          a tutaj mamy zbiór misjonarzy z jednej i drugiej strony - czyli dosc nieciekawe
          towarzystwo manipulacyjne.
          zapewniam ze wojujący ateizm jak i wojujący kk jest głupi i szkoda czasu.

          a co do liczb znam około powiedzmy 100 osób dosc blisko, i zaden z nich nie
          jest gorliwym k. zaden z nich tez nie jest zajadliwym ateistą. robia to na co
          mająochotę i to czego czuja potrzebę i to co dla nich ważne i nie zajmuja
          swoimi wymyslonymi prblemami ludzi na około.

          wielkie pozdro i buzi w uszka

          moze wierszyk?

          mówia żem jest ateistą
          nie wierzę w duszę nieczystą
          nie wierzę w sąd ostateczny
          ani ze bóg jest wieczny
          ani ze klękanie sprawi
          ze niczym klucz żurawi
          wplotę swe skrzydłą do nieba
          baa nawet mi tego nie trzeba
          nie kłócę się nie kopię w zadki
          choć widzę pewne przypadki
          co wieszaja na sobie reklamę:
          "jestem zajebisty - nie kłamię
          mam rację jak stąd do Pekinu
          wusłuchaj mnie grzeszny synu
          bo racje mam od wieczności
          w sądzie ostatecznym znajomości
          a dusza twa jest brudna jak bydło
          pokajaj sie a dam ci mydło
          w zamian słuchac mnie będziesz, szanując
          co powiem - to zrobisz dziękujac
          tylko nie mysl, ja myslę za ciebie
          tu gwarancja ze po smierci w niebie"

          jak rację ma? to do czego zachęca?
          dlaczegóz nad ludzmi sie znęca
          dlaczegoz tak zwraca uwagę?
          chce wymacać z nas blagę?
          i targac za soba jak baranka?
          zachowywac sie jak swietliczanka?
          pokazywac co góra co dół?
          chyba ktoś mózgu ma pół!
          i znajdzie drugiego półmózga
          co nie wytrzyma... nabluzga
          na to czekał nasz misjonarz wierny
          MAM RACJĘ! DO TEGO MĘCZENNIK!

          Ja na niebo to wolę popatrzec
          a grzechy to wolę mieć w paczce
          odwijac ze sreberka i jeść
          czekoladową jeść treść
          w sądzie - staram sie uchylać
          co musze to płacic i spylać
          nie smucic sie gdy przyjdzie wieść
          ze umarł ktoś bliskiego teść
          i w dusze nie wierzyć swej bród
          nie tłumaczyć czegoś że to cud
          wiedzieć ze co czynię i robię
          mam wpływ na to więc chce mieć kontrolę
          swiadomie brnac w przód lub też w tył
          i dotykać szczęśliwszych chwil
          i przestac grać w grę nieczystą
          nie mówcie wiec zem jest ateistą


          no bo słuchajcie czytam to: "Istnieje pewien nadludzki, nadprzyrodzony umysł,
          który celowo wymyślił i stworzył wszechświat, a także wszystko, co w nim
          istnieje, włącznie z nami. Tej wizji będę próbował przedstawić inny pogląd:
          otóż wszelkie twórcze myślenie, posiadające wystarczającą złożoność, by
          cokolwiek zaplanować, pojawia się dopiero jako końcowy produkt długiego i
          stopniowego procesu ewolucji. Jako efekt ewolucji twórcze myślenie musiało
          pojawić się we wszechświecie dopiero na późnym etapie, toteż nie może
          odpowiadać za jego stworzenie. Pojmowany zgodnie z powyższą definicją Bóg jest
          urojeniem - i to, jak się okazuje, urojeniem groźnym."

          i ja pierdykam kolejna koncepcja czegos nie wiadomoczego co jest niewiadomoczym
          i niewiadomo po co i nie wiadomo po co komus cos sie na ten temat nie wiadomo
          co wydaje a co gorsza chce sie jeszcze z tym dzielic i zachęcać do swojego
          punktu widzenia.
          bzdurstwem jest nie byc w zadnej religii i doszukiwac sie wyższego w tym
          swojego pierwiastka i na siłę szukać dowodów. nie to nie. niejem ptysia i nie
          muszę mówić dlaczego, bo mi nie smakuje, bo mi nie pasi, bo wolę schabowego. a
          dlaczego? bo mi pasi i smakuje.
          ot dyskusja o potrzebach i motywacji.
          katolom potrzeby sensu i wskazówek i podanego na tacy systemu w którym nie
          trzeba nic robic aby sie rozwijac a ateisci potrzebują chyba załorzyc nowy
          związek i zbierać skladki.
          • 3promile Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:22
            "ale niech no tylko kogoś jest niedużo"

            śliczne
          • quarantinea Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:22
            obly napisał:

            > eee głupia dyskusja o wyzszosci stania obok i zajmowania się niekopaniem
            dołka

            > zapewniam ze wojujący ateizm jak i wojujący kk jest głupi i szkoda czasu.
            >
            >
            >
            >
            >
            >> bzdurstwem jest nie byc w zadnej religii i doszukiwac sie wyższego w tym
            > swojego pierwiastka i na siłę szukać dowodów. nie to nie. niejem ptysia i nie
            > muszę mówić dlaczego, bo mi nie smakuje, bo mi nie pasi, bo wolę schabowego.
            ------------
            Stwierdzam, na podstawie większości Twoich postów, że dla Ciebie prawie
            wszystko jest głupie, poza Kabaretem Starszych Panów, oczywiście.
            • braineater Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:39
              Pierwsią własną osłonię Obłego przed ciosem okrutnem:)

              Bo jest tak Kwarantynko, że z pewnej perspektywy wszystkie dyskusje na temata
              okołoreligine są głupie. Jestesmy w większości laikami i jedyne, co możemy w
              takich dyskusjach przekazać, to laickie podejście do rzeczy, kompletnie
              amatorskie. Dlatego też dyskusje w tym akurat temacie zaczynają bardziej
              schodzić na psychologiczne cechy, które przypisujemy wyznawcom tej czy innej
              opcji, niż na próby konkretnego zdefiniowania, czym jest ateizm/czym jest
              wiara. Mamy tendencję do wyszukiwaniu tylko negatywów obu postaw, co w końcu
              prowadzi do akcji 'huzia na Itka', bo sie akurat chłopak wychylił. Nie powiem,
              że za otwierajcego dyskusje posta parę kuksańców mu sie nie należało, bo ton
              apodyktyczny wybornie działa na tym forum jako katalizator, ale sprowadziło to
              dyskusje generalnie do schematu, a boś ty je synek gupi jakiś. I chuj bombki
              strzelił i juz cięzko naprostowac watek do pierwotnego kształtu i nie ma szans
              w oparciu o te dyskusje wyciagnąc jakis wniosków, których jużbysmy milijon
              razów nie wyciągneli.
              znaczy bicie piany

              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>
              nie będziesz zakładał więcej watkow z podtekstem religijnym...jeb<ściana>


              P:)
              a potem się zastanwiam, czemu mnie łeb boli...
              • quarantinea Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:58
                Sama mam tendencję do wpadania w patos, w dyskusjach okołoreligijnych. Chodzi
                jednak o to, że chcę odróżnić głupotę od patosu i powagi.
                Nie wydaje mi się, żeby ten artykuł był głupi. Autor przedstawia swój pogląd,
                uzasadnia go. Nie lubię w dyskusji argumentu "coś jest głupie", albo co
                gorsza "ty jesteś głupi". Wzbudza on moje negatywne uczucia:)
                Uważam, że rzeczowa dyskusja o religii jest potrzebna. Przynajmniej można
                dowiedzieć się, jak to mniej więcej wygląda. Gdybyśmy przyjęli rozsądny punkt
                wyjścia, tzn. nikt nie jest głupi, chociażby wierzył w ufoludki, oraz nikt się
                nie obraża, oraz nikt nikogo nie chce przekonać, może dałoby się podyskutować.
                • obly Re: urojone uczucia 15.11.06, 10:25
                  no cóż rozumiem
                  postaram sie unikac stwierdzenia ze cos jest głupie ;))
                  będę stosował rzeczową dyskusje;)))
                  obniecuję
                  • quarantinea Re: urojone uczucia 15.11.06, 10:33
                    Obełku, pieprz to:D
                    • obly Re: urojone uczucia 15.11.06, 10:39
                      ;)
            • obly Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:44
              ten no.. jakby to powiedziec
              nie odnosze sie do tej dyskusji tutaj ponizej tylko o potrzebie pisania takich
              tekstów jak "bronie ateistów" przez dawkinsa jak i odpowiedzi jego przeciwników.
              a co do głupoty to tak, potwierdzam.
              niestety całe nieszczescie bierze sie z głupoty bo tej głupoty, niewiedzy i
              innych zasłonek jest tyle ze jednoogi słoń na wózku inwalidzkim w składzie
              porcelany i to po ciemku ma jasniejszy wzglad co do tego co siewokół niego
              wydarza.

              i niestety podpisuje sie pod tym jeszcze raz co podkreslilas.
              w sumie dzięki;)))

              > > eee głupia dyskusja o wyzszosci stania obok i zajmowania się niekopaniem
              > dołka
              tak jest to głupie, robie to co bardziej mi pasuje i chce to okreslic jako cos
              co powinni robic wszyscy lub zmusic do uznania innych ze to co mi pasuje mi
              pasuje. jest to głupie ;)).

              > > zapewniam ze wojujący ateizm jak i wojujący kk jest głupi i szkoda czasu.
              wojny są głupie po prsotu. to jest zapewnianie sobie szczescia poprzez
              sprowadzanie nieszczescia na innych. wiec np walka z Tobą o racje nie da mi
              sczescia choc moze mi sie tak wydawac ze jak bede miał rację to bedę
              szczesliwszy i czuł sie lepiej do końca wojego zycia. ale nie jest tak.
              ale jesli naprawde czuje ze mam tą rację to mam spokój ;))) a to juz duzo.

              > >> bzdurstwem jest nie byc w zadnej religii i doszukiwac sie wyższego w
              > tym
              > > swojego pierwiastka i na siłę szukać dowodów. nie to nie. niejem ptysia i
              > nie
              > > muszę mówić dlaczego, bo mi nie smakuje, bo mi nie pasi, bo wolę schabowe
              > go.
              jak nie wierze w boga to jak mogę uzależniac swoj pogląd od jednak mimo
              wszystko boga tylko inaczej go nazywajac i stawiając sie w opozycji do
              wierzacych? albo tak naprawde jedynie odzierac go ze znaczen nadanych przez
              wieki przez KK czy inne wyznania. to nie jest ateizm! to jest antyteizm!
              jakby to jasniej. jak wiem ze boga nie ma to nie latam i nie krzycze ze boga
              nie ma bo go nie ma przeciez! i po co tyle dzumu. a pomóc innym to mozna drwa
              narąbać a nie mówic np. mojej babci ze nie ma boga.

          • pagaj_75 Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:29
            Obełek, ale ten artykuł od którego wszystko się zaczęło nie jest o tym czy
            ateista jest lepszy od katolika czy na odwrót, choć jest w nim kilka głupich
            fragmentów niepotrzebnie dolewających oliwy. on jest o pewnej dość ciekawej
            instytucji, mianowicie instytucji "obrazy uczuć religijnych".
            ale oczywiście wszystko i tak kończy się na jatce z serii "wy wiecie swoje, a my
            mamy rację".
            • obly Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:47
              no rozumiem, ale brain delikatnie odnióśł sie do swojego udziału na forum
              publicystyka. który był pod artykułem. przepraszam,
              zanim zaczniemy mówic powinnismy powiedziec co jest przedmiotem mówienia tak
              aby mówic o tym o czym nalezy mówić. tylko .. jak zaczniemy mówic o tym o czym
              nalezy mówic to sie znowu zrobi jatka ;)))
              ja własnie o tym mówie tez
              • obly Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:50
                kochajmy sie jak bracia a liczmy sie jak kaczuszki
    • dr.krisk Też z lubością przeczytałem. 14.11.06, 14:55
      I podpisałem się obiedwiema ręcami. Albowiem jako czlowiek niereligijny jestem
      zwyczajowo traktowany jako (w najlepszym przypadku) coś gorszego, niepełnego.
      Gdybym jeszcze był porządnym ateistą... a mnie po prostu te kwestie zwisają i
      powiewają!
      Zobaczycie, jeszcze mnie kiedy wytarzają w smole i pierzu.
      • noida Re: Też z lubością przeczytałem. 14.11.06, 15:04
        Taaaak... "Ty jesteś ateistką? A przecież jesteś taka porządna!".
        Doszłam do wniosku po sprawdzeniu definicji, że jestem agnostykiem. Nie wiem,
        nie orientuję się, nie interesuje mnie to.
    • skajstop Ha!!!!!!!!!!!!! 14.11.06, 15:13
      Jeden z moich ulubionych popularnonaukowców znów w formie!!!

      Ja go wielbię miłością ślepą i nieodwzajemnioną od czasu "Ślepego zegarmistrza" :)

      No a w meritum: oczywista sprawa. Z tym, że pokazuje to problem nie tylko Polski
      przedstawianej jako Katoland, lecz światowy problem ze społeczeństwami
      ukształtowanymi historycznie, i zapóźnionymi względem - a niech tam, napiszę to
      z dużej litery :) - Rozumu ;P
    • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 15:54
      Dawno nie czytalem takich oczywistych bzdur gloszonych w formie nieudolnego
      kazania i co oczywiste niedowazono-niewywazonych.
      Mam wrazenie, ze jesli gosciu ma nazwisko to wolno mu glosci dowolna bzdure, a
      zyska poklask.
      • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:13
        Aha. A tak poza tym, że nie podoba ci się, że Dawkins jest znanym i cenionym
        naukowcem i popularyzatorem nauk co to powinny być zakazane, jak to wywiódł
        Giertych Starszy, co to pochodzi od smoka wawelskiego, to co konkretnie ci się
        nie podoba?
        • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:20
          > Aha. A tak poza tym, że nie podoba ci się, że Dawkins jest znanym i cenionym
          > naukowcem i popularyzatorem nauk co to powinny być zakazane,
          Poziom dyskusji, ktory proponujesz nie odpowiada mi.
          Sorki:)
          • dr.krisk A coś ty dzisiaj taki grymaśny.... 14.11.06, 16:22
            Nic ci się nie podoba...
            Niedobrze!
          • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:26
            Rozumiem. Gratuluję. Przyjmij jednak do wiadomości - skoro nie masz odwagi o tym
            dyskutować - że to nie Dawkins zakazuje wierzenia w coś lub kogoś, tylko właśnie
            Giertychowie dążą do zdeprecjonowania teorii ewolucji.

            Dzięki, Itku, miłego dnia życzę.
            • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:35
              Przyjmij jednak do wiadomości - skoro nie masz odwagi o ty
              > m
              > dyskutować - że to nie Dawkins zakazuje wierzenia w coś lub kogoś, tylko właśni
              > e
              > Giertychowie dążą do zdeprecjonowania teorii ewolucji.
              Co Ty tak zahaczasz o tego Giertycha?
              Odwage mam, ale jak juz napisalem, ale widac nie dotarlo, poziom dyskusji z
              giertychem w tle jest dla mnie nieodpowiedni. To strata czasu
              Udanego wieczoru zycze.
              • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:37
                Bo Ci Giertych nie pasuje do obrazka? Wolisz cytaty z Wierzejskiego? Czy Bender
                będzie odpowiedni do dyskusji? W końcu profesor KUL, Itku.
                • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:39
                  Dziwie sie Twojej agresji:(
                  • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:41
                    Itek, bo pomijając Gierycha, Dawkisa etc, żyjemy w kraju, w którym państwo może
                    zakazać wystawy czy w procesie karnym skazywać artystkę za to, że ma inne zdanie
                    o religijnych symbolach.

                    Podawać dalsze przykłady?

                    Poza tym, to nie jest agresja, nie zrozum mnie źle. Ale Giertych, Wierzejski,
                    Bender czu Jankowski utrwalaja takie a nie inne oblicze polskiego katolicyzmu.
                    • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:48
                      > Itek, bo pomijając Gierycha, Dawkisa etc, żyjemy w kraju, w którym państwo może
                      > zakazać wystawy czy w procesie karnym skazywać artystkę za to, że ma inne zdani
                      > e
                      > o religijnych symbolach.
                      Co do naszego panstwa myslimy chyba podobnie.
                      Tyle, ze Slawny Uczony nie dotyka pl, ale uogolnia- widzi dyskryminacje ateistow
                      przez wierzacych (pewnie agnostykow takze) z samego faktu, ze nie wierza.
                      Przeciez to czysty absurd.
                      • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:52
                        Nie taki absurd, Itku... Zdarzyło mi sie parę razy spotkac z b a r d z o
                        wrogą reakcją na fakt, że jestem ateistką, nie lubię rozmawiać o religii i temu
                        podobne pierdoły... A takie cos, jak ktoś tu pisał (chyba któraś z dziewczyn),
                        ze ktoś inny dziwił się, że "taka porządna, a ateistka", zdarza mi się
                        nagminnie, tyle że był czas przywyknąć...
                        • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:56
                          > Zdarzyło mi sie parę razy spotkac z b a r d z o
                          > wrogą reakcją na fakt, że jestem ateistką,
                          Obserujac fora internetowe zauwazam, ze tendencja jest raczej odwrotna- ateusze
                          vs.katole.
                          Nie ma chyba znaczenia czy ktos wierzy w to czy w tamto, czy watpi ale czy
                          odnosi sie z szacunkiem do drugiego czlowieka. Religie generalnie ucza tego
                          szacunku.
                          • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 17:04
                            "Religie generalnie ucza tego szacunku"
                            Hm... generalnie mam wrażenie, że u nas jest z tym pewien kłopot...;) Nie wiem,
                            jak jest na forach, bo nie latam specjalnie, ale w realu powiem Ci że nie
                            bardzo... I mój szacunek polegający na tym, że nie komentuję religii i jej
                            wyznawców, nie wyśmiewam, bo nie moja sprawa, wcale nie pomaga... ZAWSZE
                            znajduje sie ktoś, kto uznaje, ze powinien mnie "umoralnić", uczulić, nawrócić
                            i takie tam... Przeważnie robione jest to na siłę, na chama i doprowadza mnie
                            do szału... A kiedy jasno i grzecznie odpowiadam, że zwyczajnie na te tematy
                            nie gadam i cześć, zaczyna się problem. Nie zmyślam.
                            • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 17:14
                              Ktos na sile, na cham probuje Cie nawracac, gdy stanowczo dasz znasz, ze tego
                              nie chcesz?
                              Jesli tak jest, to nie fajnie jest:(
                              Pozdrawiam
                      • skajstop A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 16:56
                        Itku, podam ci tylko jeden przykład: w bardzo wielu miejscowościach małych jest
                        tylko jeden cmentarz, parafialny. I ja osobiście, nie tam z gazety, znam dwie
                        osoby, które miały problem z pochowaniem tam niewierzących krewnych. Ksiądz w
                        jednej z tych miejscowości wskazał inne miasto i rzekł był: "Pod krzakiem albo
                        tam, bo tam jest komunalny, a my nie bedziemy bezcześcić sobie poświeconej ziemi".
                        • itek1 Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 16:58
                          Skaj, ale to sa 2 rozne rzeczy. Ty stawiasz sensowny zarzut, Wielki Uczony zas
                          bredzi.
                          • skajstop Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 17:02
                            Nie dwie rózne, bo wskazuję ci w szczególe to, o czym wlaśnie Dawkins mówi
                            ogolnie: o nietolerancji ludzi wierzących. Nie wszystkich, zaznaczam. Ale takich
                            przykładów mogę podać duuuużo.
                            • skajstop Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 17:04
                              Aha, i dla jasności: mam bardzo wielu wierzących przyjaciół i dobrych znajomych.
                              Ja doskonale wiem, że należy oceniać człowieka. Niemniej, kiedy państwo używa
                              armat wobec jakiegoś ateisty - jak wobec Nieznalskiej - jakie są szanse
                              pojedynczego człowieka wobec machiny?
                            • itek1 Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 17:07
                              > Dawkins mówi
                              > ogolnie: o nietolerancji ludzi wierzących.
                              Wiesz, to cos niezwykle odkrywczego, ta konstatacja, ze wierzacy tez bywaja
                              nietolerancyjni.
                              IMO Texty tego typu to czyste bicie piany, nic nie wnosza.
                              Problem, ktory Ty poruszasz jest konkretny i do rozwiazania.
                              mam wrazenie, ze coraz mniej jest takich zachowan, jakie opisales (chociaz moge
                              sie mylic, badan nie robilem).
                              • skajstop Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 17:13
                                itek1 napisał:

                                > > Dawkins mówi ogolnie: o nietolerancji ludzi wierzących.
                                > Wiesz, to cos niezwykle odkrywczego, ta konstatacja, ze wierzacy tez bywaja
                                > nietolerancyjni.

                                Super, że wyciąłeś mi drugą połowę zdania, a tm samym jego sens :)

                                > IMO Texty tego typu to czyste bicie piany, nic nie wnosza.

                                Fakt. Tylko że - zechciej łaskawie zauwazyć - nie istnieją z podanych przez
                                Dawkinsa przyczyn organizacje ateistów sekujących ludzi wierzących. Chcesz,
                                żebym plótł banały o tym, jak to działa w drugą stronę? :)

                                > Problem, ktory Ty poruszasz jest konkretny i do rozwiazania.
                                > mam wrazenie, ze coraz mniej jest takich zachowan, jakie opisales (chociaz
                                > moge sie mylic, badan nie robilem).

                                Nie jest wcale mniejszy. Dziecko mojej przyjaciółki poszło do przedszkola, z
                                czego wynika, że jest młode. I w przedszkolu pani zakonnica patrzy na nie jak na
                                wilka. Mam dwa pytania: co robi zakonnica w publicznym przedszkolu, i jakim
                                prawem mówi pozostałym dzieciom, że Krzyś jeszcze się nawróci?

                                Itek, ty przestań czytać fora internetowe, i - jeżeli masz dobrą wolę - pogadaj
                                z ludźmi. Dowiesz się różnych przykrych rzeczy na temat dyskryminacji ludzi
                                niewierzących i przez kościół, i przez państwo.
                                • itek1 Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 17:20
                                  > Itek, ty przestań czytać fora internetowe, i - jeżeli masz dobrą wolę - pogadaj
                                  > z ludźmi. Dowiesz się różnych przykrych rzeczy na temat dyskryminacji ludzi
                                  > niewierzących i przez kościół, i przez państwo.
                                  Skaj, ludzkiej glupocie to ani zadna religia, ani zaden ateizm nie da rady.
                                  Ja niewiele forow internetowych czytam, oprocz forum TWA, FK czytam jeszcze
                                  forum TP (polecam Ci bardzo-niektorzy dyskutanci sa zywym zaprzeczeniem terii
                                  Wielkiego Uczonego:)).
                                  • skajstop Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 17:26
                                    Po kolei:
                                    - co do głupoty, masz rację; niemniej, chodzi akurat o coś innego, o tę ubraną w
                                    ideologię. Powtórzę to, co napisałem Nienietoperzowi dużo poniżej: niesłusznie
                                    odsądzasz od czci i wiary Dawkinsa jako naukowca, natomiast jeżeli pójdzie na
                                    ideologiczny front walki z wierzącymi, wtedy to ja mu odbiorę swój kredyt zaufania;
                                    - niemniej, dyskryminacja jest faktem. Nie wiemy, jak to wygląda w Stanach, ale
                                    wiemy, jak to wygląda u nas. Itku, takich przykładów jest bardzo dużo i nie
                                    wszystkie da się wyjaśnić głupotą;
                                    - ja też czytam niewiele for. Co to jest to TP?
                                    - wbrew temu, co wynika z tej dyskusji, naprawdę nie mam nic ani do wiary, ani
                                    do ludzi wierzących (naet niedawno broniłem tu koscioła katolickiego :D). Ale
                                    trudno zamykać oczy na fakty.
                                    • itek1 Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 17:31
                                      > - ja też czytam niewiele for. Co to jest to TP?
                                      tygodnik.onet.pl/forum.html
                        • gamblerka Re: A choćby cmentarze, Itku 14.11.06, 17:07
                          potwierdzam, sama się spotkałam z takimi przypadkami. trzeba było nader
                          dosadnie wytłumaczyć jednemu z drugim, ze skoro jest jeden cmentarz w danej
                          miejscowości, to służy wszystkim - czy to sie komu podoba czy nie...
        • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:29
          Skaj, lubiem Ciem i ceniem, i tak dalej, ale... od smoka spod Wawelu z daleka,
          no! Bo przydepnę ogon i na co Ci to ;) A już mieszanie mojego ulubieńca
          pagaczewskowiego z rodem giertychowym jest po prostu no accurant... Nooo...:)
          FOCH!
          • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:33
            Ale to nie ja, to Giertych Starszy :) ja bym temu pożalsięboże europosłowi
            porządnego zwierzęcia nie dał przecież...

            Skaj

            PS. Też nie sądzę, żeby porządne smoczysko i GS mieli coś wspólnego :) to była
            uzurpacja.
          • chihiro2 Re: urojone uczucia 14.11.06, 21:16
            A nie jest tak, ze wiekszosc ateistow woli byc skremowana niz pochowana na
            cmentarzu? Cmentarz kojarzy mi sie bardzo religijnie, kremacja - zupelnie
            neutralnie (ale nie od razu ateistycznie).
            • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 21:23
              Może by i wolała, tyle tylko, że po kremacji prochy też gdzieś pochować
              trzeba ;) Nie wiem, czy wolno np. trzymać na kominku albo rozrzucić na wietrze
              tak zwanym... Tak mi się coś kiedyś o uszy obiło, że trzeba chyba na to
              zezwolenie z sanepidu mieć, czy cóś...
              • chihiro2 Re: urojone uczucia 14.11.06, 21:31
                Olac Sanepid! Mozna do morza wrzucic i nikt sie dowie :)
                A jak chcesz chowac, to w puszcze w ogrodku pod drzewkiem chyba wolno.
                • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 21:35
                  Tak mi się zawsze marzyło z tym morzem ;) ano właśnie chyba tak w PL-u nie
                  wolno... Aż sprawdzę z ciekawości.
                  • chihiro2 Re: urojone uczucia 14.11.06, 21:50
                    A musi byc nad polskim morzem? Jak chcesz byc rozrzucona w Baltyku, moze ktos
                    zawsze pojechac na druga strone... Albo dyskretnie, ze statku, siup do wody :)
                    • mamarcela Re: urojone uczucia 14.11.06, 22:17
                      W Polsce nie dostaniesz prochów po prostu do ręki. Musiałabyś je wykraść. Nikt
                      nie chodzi za Tobą i nie sprawdza, gdzie je wyrzucisz - po prostu nikt Ci ich
                      nie da. Muszą byc tradycyjnie pochowane na cmentarzu.
                      • chihiro2 Re: urojone uczucia 14.11.06, 22:20
                        Serio??? O rany... Myslalam, ze to juz prywatna sprawa, co sie zrobi z
                        prochami. Przeciez nie kazdy chce je chowac w ziemi i tym samym niejako
                        zobowiazywac bliskich, by sie opiekowali "grobem". W koncu kremacja sluzy tez
                        oszczednosci ziemi, przynajmniej dla niektorych. Jaki bezsens z tym chowaniem!
                        • mamarcela Re: urojone uczucia 14.11.06, 22:23
                          Podejrzewam, że to działa na identycznej zasadzie, jak to, ze nie można pochowac
                          babci we własnym ogrodzie.
                          Poza tym osoba zmarła musi przed śmiercią sporządzić testament, w którym
                          zamieści klauzulę, że chce zostać skremowana. W przeciwnym wypadku nie można.
                          • chihiro2 Re: urojone uczucia 14.11.06, 22:32
                            A jesli wyrazila to ustnie, zalozmy nie raz, ale wiele razy i przy licznych
                            swiadkach? Tak sobie tylko gdybam. Jakos mnie dziwi podejscie co do tych
                            pogrzebow, jakby tak strasznie panstwu zalezalo, by zmarly zostal pochowany na
                            cemntarzu, jako cialo zabalsamowane, a nie kupka prochu... A czemu? Czy to
                            gorzej byc skremowanym?
                            I przypuszczam, ze jeszcze dlugo naturalne pogrzeby nie beda sie w Polsce
                            odbywaly...
                  • pagaj_75 Re: urojone uczucia 15.11.06, 00:03
                    gamblerka napisała:

                    > Tak mi się zawsze marzyło z tym morzem ;)

                    Tylko nad morzem trzeba uważać przy tym rozsypywaniu z której wieje wiatr ;)
                    Przypomnę jedynie scenę instruktażową jak NIE NALEŻY tego robić z filmu "Big
                    Lebowski" :)
                    • gamblerka Re: urojone uczucia 15.11.06, 10:55
                      Oj, zdechłam prawie ze śmiechu, jak to sobie przypomniałam ;))) No, dzięki,
                      krzywa humoru od razu poszła do góry!
            • staua Re: urojone uczucia 16.11.06, 23:15
              Pochodze z rodziny ateistow kilka pokolen wstecz, ale wszyscy sa tradycyjnie pochowani, nikt nie
              zostal skremowany.
      • dr.krisk Ho, ho, ho.... 14.11.06, 16:17
        A mógłbyś cokolwiek konkretnie? "Oczywiste bzdury" - to bzdura, mój drogi. Jak
        coś takiego czytam, to robię się niedobry...
        • itek1 Re: Ho, ho, ho.... 14.11.06, 16:31
          > A mógłbyś cokolwiek konkretnie?
          1."Być ateistą to żaden wstyd. " Ktos rozsadny mysli inaczej?
          2."Wprost przeciwnie: wyprostowana postawa, która pozwala spoglądać dalej,
          powinna być powodem do dumy" Ktos mysli inaczej?
          3."ateizm prawie zawsze świadczy o zdrowej niezależności umysłu, czy wręcz
          umysłowego zdrowia" To czysta bzdura.
          4."Wiele jest ludzi, którzy w głębi duszy wiedzą, że są ateistami, ale boją się
          do tego przyznać nawet własnej rodzinie, a niekiedy nawet samym sobie." Jacy oni
          biedni:)
          5."Boją się po części dlatego, że samo słowo "ateista" starannie obudowano
          najgorszymi, najbardziej przerażającymi skojarzeniami." Patrz pkt.3
          ...
          xx. "Właśnie w kontekście owego powszechnego przeświadczenia, że religii należy
          się wyjątkowy szacunek" Nie religii, ale ludziom, podobnie jak nie matematyce a
          matematyka:)
          To takie moje komentarze robione w trakcie czytania tych bzdur.
          • skajstop Re: Ho, ho, ho.... 14.11.06, 16:36
            itek1 napisał:
            > xx. "Właśnie w kontekście owego powszechnego przeświadczenia, że religii
            > należy się wyjątkowy szacunek" Nie religii, ale ludziom, podobnie jak nie
            > matematyce a matematyka:)

            Skoro jest tak fajnie, Itku, to skąd proces Nieznalskiej?
            • itek1 Re: Ho, ho, ho.... 14.11.06, 16:38
              > Skoro jest tak fajnie, Itku, to skąd proces Nieznalskiej?
              Papiez ja przesladuje?
              • skajstop Re: Ho, ho, ho.... 14.11.06, 16:42
                I to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego zostala skazana w procesie karnym?
            • gamblerka Re: Ho, ho, ho.... 14.11.06, 16:39
              pomijając poziom artystyczny dzieła, to w sumie też jestem ciekawa... Pmiętasz,
              jakiś czas temu był podobnego typu kłopot z Jej wystawą w Niemczech? Nie z
              sądem, ale z brakiem zgody na samą wystawę - coś władze kościelne Dojczlandu
              wetowały chyba...
              PS. Smok czuje się wybaczony:)
    • zdanka1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:12
      Oczywiscie on ma dużo racji . Ale dużo to nie znaczy "nieomylność" . I robi
      jeden podstawowy błąd, dokładnie identyczny z tym, który popełniają wyznawcy
      kazdej religii, albo wiekszosci religii, tylko ten tutaj ma inny wektor. A
      mianowicie uznaje, że ateista to ktos madrzejszy, bardziej swiadomy...Ito jest
      problem, bo tak stawiając sprawę nigdy nie dojdzie sie do jakiegokolwiek
      consensusu. Zresztą, z fanatykami religijnymi i tak sie nei dojdzie , wiec jest
      1:1
      • nienietoperz Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:31
        Zgadzam sie ze Zdanka, w calej rozciaglosci. Dawkins niestety coraz bardziej
        odchodzi od koncepcji naukowych czy filozoficznych w strone propagowania ateizmu
        zaangazowanego, antyreligijnego, antyemocjonalnego, ogolnie anty. Jego ostatniej
        ksiazce dostalo sie po uszach nawet w Guardianie (ktory jest skadinad i tak dosc
        bojowo agnostyczno-ateistyczny), miedzy innymi za postulat zakazania
        jakiejkolwiek edukacji religijnej przed 18 rokiem zycia. Realizacja takiegoz
        miala zdaniem RD prowadzic do rozwiniecia spoleczenstwa bez uprzedzen,
        przesadow, przemocy, blablabla.
        Mysle skadinad, ze wobec takich pomyslow nalezy sie spodziewac, ze ateizm
        tumiwisistyczny Braineaterowy spotkalby sie z gleboka nagana pana profesora - o
        ile ja np. bylbym po prostu uznany za istote z wypranym mozgiem, to Brainy za
        niczym nie usprawiedliwionego leniwca patrzacego laskawie na - o bogowie! -
        sredniowieczne przesady wokol i nie palajacego checia niesienia
        pozytywistycznego oswiaty kaganca.

        Wasz
        NNtpz

        • sutekh1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:38
          to znaczy ogólnie: koncepcje naukowe staja się zbyt ufilozoficznione, żeby były
          czysto autonomiczne (czyli tylko naukowe), czyli powiedzmy że nie ma w nich
          zadnych ideologicznych frazeologii i banalistyki która imputujecie Dawkinsowi
          (tudziez polityka wkrada się wszędzie). naukowe hipotezy dotyczące np.
          pochodzenia religii wyglądają jak?
          Dawkins przedstawia ateizm (cytat itka) jako pewna forme zdroworozsądkowego
          sceptycyzmu.
          • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:44
            znaczy, ze ogólnie warto podchodzić do rzeczy ze zdroworozsądkowym spokojem,
            ponieważ za czas jakiś myśl przedstwiona tu ogólnie przez pana D. stanie się
            pewnie obowiązującym dogmatem poprawności politycznej...;) Jako że trendy
            zmieniają sie w samej poprawności nieco rzadziej niż w modzie, rzecz wymaga
            zapewne czasu na przegryzienie się przez pokłady wczesniejszych trendów...
            I tyle.
        • zdanka1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:46
          No wiec własnie - religie to fakt przyniosły ogromne szkody swoimi fanatycznymi
          odłamami, ale z drugiej strony kazda religia jest zbiorem fantazmatów, pamieci
          kulturowej i nazwijmy to po imieniu, długo prawodawstwa społecznego. Nie da
          sie zanegować wszystkiego co sensowne w religii i nie widzę powodu by to
          robić. Tak naparawdę największym wrogiem ludzkości wcale nie jest religia - ale
          brak edukacji i wszechstonnych horyzontów wsród jej wyznawców. Gdyby większość
          chrzescijan nadal słyszała "Biblię " i naukę z niej wynikajacą , wraz z
          interpretacją dosłowną , tylko w kosciele, a nei umieliby za bardzo czytać -
          podejrzewam, ze równei łatwo pojechaliby teraz na swieta wojnę z islamem jak
          600 lat temu.

          Jak sie popatzry kto podpala zonę, albo oblewa ja kwasem w krajach islamskich
          to raczje nei jest to inteligent biegły w czterech jezykach...
        • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 16:53
          Cóż, być może i przekroczył w tej książce granice rozsądku :) ja go cenię za
          popularyzację nauki, jeżeli stał się ideologiem... cóż.

          Choć z drugiej strony, bć może jest to (niespecjalnie mądra) odpowiedź na ID.
    • quarantinea Re: urojone uczucia 14.11.06, 17:01
      Mnie podoba się ten artykuł i to bardzo. Między innymi dlatego, że proponuje
      inne spojrzenie na religię, tzn. nie z pozycji klęczącej. Dawkins nigdzie nie
      pisze o wyższości nad niższością, czy odwrotnie. Pisze po prostu, że ateista to
      człowiek świadomy tego w co nie wierzy. Bo to, proszę państwa, jest największym
      problemem. Większość pseudoateistów po prostu nie wie w co nie wierzy.
      Większośc pseudoateistów to "religijni ignoranci", że stworzę takie sobie
      określenie na potrzebę tej dyskusji. Dawkins pisze, o ludziach świadomie
      rezygnujących z religii i wybierających inny światopogląd. I to nie na
      zasadzie: proboszcz jest gupi, nie będę chodził do kościoła.
      • 3promile Re: urojone uczucia 14.11.06, 17:04
        "W temacie" Dawkinsa: tinyurl.com/y5m4qm
      • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 17:09
        > Mnie podoba się ten artykuł i to bardzo. Między innymi dlatego, że proponuje
        > inne spojrzenie na religię, tzn. nie z pozycji klęczącej.
        Wzgledm czego jest to inne podejscie? Mam wrazenie, ze poza Naszym Dziennikiem
        nie znajdziesz textow nt.religii pisanych z pozycji na klekach.
        • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 17:27
          czy ja wiem... Moze i masz rację, Itku, że nie ma takowych. Mi chodzi raczej o
          ogólną atmosferę, rozumiesz? Jakieś takie coś wisi w powietrzu, że na ateistę
          często patrzy się, no z obawą, to za dużo powiedziane... Ale z rezerwą.
          Zdarzyło mi się ostatnio właśnie (musiałabym chyba wykoczyć z autobusu, zeby
          żpozbyć się interlokutora, wuięc podjęłam w końcu wyzwanie ;)), że musiałam
          komuś tłumaczyć, że te cholerne przykazania nie są przywilejem obowiązującym
          wierzących (no, moze poza niem jakimś tam... i bogami innymi), ale raczej
          wytyczną dla zwykłych, przyzwoitych ludzi. Tłumaczenie wynikło z konstatacji
          rozmówców dwóch, że taki ateista to z załozenia skur..., bo przykazania go nie
          obowiązują... Całości owej rozmowy nie ma sensu przytaczać, ale konkluzja
          jednej starszej pani, co za nami siedziała była taka, że po wyjściu z autobusu
          rzekła mi konspiracyjnym szeptem, że nigdy nie przyszło Jej do głowy spojrzenie
          na dekalog z tej strony... Doszłam do domu. Tego typu rozgrywek jest więcej i
          ręce czasem opadają.
          • sutekh1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 17:32
            a co ateista może zrobić katolikowi, który musi do kościoła bo taka ma
            automatyczna , wyuczoną i zasiedziałą w nim samym chęć?
            co złego w niekultywowaniu kultu ogólnonarodowego typu: żegnam sie na widok
            każdego napotkanego przez oczy (och, te maleństwa) kościoła?
            ja po peewnym czasie wysyłania mnie na chama do kościoła zaczynałem chodzić ale
            obok koscioła.
            • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 17:38
              Jak musi, to niechże i łazi :) Tylko niech mnie do tego nie namawia na siłę,
              mało ważne, że nie wierzę i gie... mnie to obchodzi... Do kościoła mam iść,
              bo "co ludzie powiedzą"? FUJJJJ...
              • stella25b Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:11
                Wiecie co, czytam tak te wszystkie posty i mam wrazenie (nie chce tu nikogo
                obrazic, nie jest to takze zlosliwosc), ze obecnym trendem w PL jest byc
                ateista. Ateista w obecnej Polsce to synonim inteligentnego, swiatlego
                czlowieka. Im wiecej nie mam nic wspolnego z religia, obojetnie jaka to jestem
                INN.

                • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:28
                  Ja raczej mam wrażenie, że należy manifestować swoje przywiązanie do kościoła,
                  religii i tradycji, bo inaczej można wpaść w kłopoty, a przynajmniej w
                  ostracyzm towarzysko-układowo-poglądowy...;) Mówię z autopsji.
                  • stella25b Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:41
                    gamblerka napisała:

                    > Ja raczej mam wrażenie, że należy manifestować swoje przywiązanie do
                    kościoła,
                    > religii i tradycji, bo inaczej można wpaść w kłopoty, a przynajmniej w
                    > ostracyzm towarzysko-układowo-poglądowy...;) Mówię z autopsji.


                    Patrzac na to, mam wrazenie, ze ta popularnosc ateizmu w Polsce to nic innego
                    jak nowy trend. 20 lat temu jak jeszcze mieszkalam w PL bylo modne akurat
                    odwrotne postepowanie: czytanie Tygodnika Powszechnego, udzial w
                    Duszpasterstwie Akademickim itp.rzeczy. Wydaje mi sie, ze jest to kolejna moda
                    i jedynie moda i nie ma to nic wspolnego ze swiatopogladem czy wyznawaniem
                    religii.
                    • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:51
                      Się na modach nie znam. Nie czytywałam nigdy TP, nie uczestniczyłam w żadnych
                      duszach... Moje przekonania są tylko moimi i byłabym wdzięczna za ich
                      szanowanie i tyle. Skoro szanuję czyjś pęd do religii, chodzenie do kościoła i
                      inne obrządki, nie komentuję, nie krytykuję, oczekuję usługi wzajemnej. Tylko
                      tyle. Natomiast nie zdzierżę postawy preznetowanej przez wielu wierzących
                      czyniących założenie, że tylko wierzący jest jednostką przyzwoitą, ludzką,
                      szlachetną, czy wartą uwagi. A jest to trend dość powszechny.
                      • 3promile Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:57
                        Czyli co - można np.
                        - nie zgadzać się z czyimiś poglądami politycznymi,
                        - krytykować jego koniunkturalizm,
                        - oburzać się na czyjeś podejście do wychowywania dzieci,
                        -...
                        -...
                        ale religia już tabu? Szacuneczek i ekumena? Bzdura.

                        Brajn ma chyba rację, podważając sens istnienia takich wątków. Soł zamykam się i
                        pośmieję się z boczku.
                    • kubissimo Re: urojone uczucia 15.11.06, 19:50
                      wez pod uwage, ze jeszcze 20 lat temu chodzenie do kosciola bylo znakiem
                      protestu wobec komunistycznych władz.
                • 3promile Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:33
                  Chyba żartujesz stello. Ateista w Polsce nr4 to looser bez szans na karierę...
                  • stella25b Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:43
                    3promile napisał:

                    > Chyba żartujesz stello. Ateista w Polsce nr4 to looser bez szans na karierę...


                    A co to dokladnie znaczy? Kariere, gdzie? i jaka`?
                    • 3promile Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:49
                      Może to niegrzeczne, ale zapytam:
                      gdzie mieszkasz?
                      • stella25b Re: urojone uczucia 14.11.06, 19:04
                        w Niemczech
                • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 19:00
                  Jeżeli wyrabiasz sobie, Stello, zdanie na podstawie naszych postów zdanie o
                  współczesnych polskich trendach, to cóż - ja mogę napisać tyle, że jestem modny
                  od jakichś dwudziestu lat.

                  Co do mody obejmującej Polskę, też się mylisz - kontestacja była modna na
                  początku lak 90-tych, ale nie teraz. Wypada być wierzącym.
                  • stella25b Re: urojone uczucia 14.11.06, 19:08
                    Skaju, no coz znaczy sie ze jestes constans wobec mody.

                    No wlasnie teraz wypada byc nie wierzacym bo, no wlasnie dlaczego? Musze juz
                    isc jutro poczytam Was dalej.
                    • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 19:14
                      Stella, a dlaczego zakładasz, że jestesmy ateistami tylko dlatego, że tak
                      wypada??? Wierz mi, bardzo ryzykowna teza, w dodatku możesz tym kogoś urazić...
                      Jeśli Ty masz zwyczaj owczego pędu, nie znaczy że inni śmiertelnicy muszą
                      cierpieć na to samo.
                      Nie mam zwyczaju robić czegoś tylko dlatego, że tak wypada lub nie. Gie... mnie
                      zwyczajnie obchodzi, co wypada, a co nie...:) No, taka prawda.
                      • agni_me Re: urojone uczucia 14.11.06, 19:24
                        Jaki znakomity przykład na potwierdzenie tezy z artykułu. Niechcący Dawkinsowi
                        udało się stworzyć modelowe zachowanie, tyle że niekoniecznie "wierzącego".
                        • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 20:11
                          Agni_me, jestem dumny z Ciebie, cóż za przenikliwość, ach ten koncept błyskotliwy...
                          Na jaki adres wysłać kosz kwiatów i liścik z gratulacjami? :-)
                          • agni_me Re: urojone uczucia 14.11.06, 21:07
                            Najlepiej na swój własny. Zasłużyłeś jak nikt.
                            • skajstop Re: urojone uczucia 14.11.06, 21:36
                              Nienienienienie, to w końcu Ty, o Wielka, lepiej ode mnie wiesz, co ja myślę i
                              czuję.
                              Nie każ mi pisać na Berdyczów, o Bogini moja... och, spać nie będę mógł, pod tak
                              wielkim jestem wrażeniem Twej mądrości...

                              * * *

                              Agni, życzę ci, żebyś nigdy nie zetknęła się z tym, z czym się zetknęli moi
                              znajomi czy bliscy. Choć może wtedy miałabyś wiecej zrozumienia i tolerancji w
                              sobie.

                              Pozdrawiam -
                              Skaj
                              • agni_me Re: urojone uczucia 14.11.06, 22:10
                                "Nienienienienie, to w końcu Ty, o Wielka, lepiej ode mnie wiesz, co ja myślę i
                                czuję."

                                Bogom prawdę, nawet przez moment nie interesowało mnie to co czujesz i - jak to
                                nazwałeś - myślisz. Odniosłam się do wpisu gamblerki. Ty mnie nie interesowałeś
                                do tej chwili. Teraz zaś interesuje mnie tylko co piłeś.

                                "Nie każ mi pisać na Berdyczów, o Bogini moja... och, spać nie będę mógł, pod
                                tak wielkim jestem wrażeniem Twej mądrości..."

                                Pisz na forum, nie na Berdyczów. Wystarczy.

                                "Agni, życzę ci, żebyś nigdy nie zetknęła się z tym, z czym się zetknęli moi
                                znajomi czy bliscy. Choć może wtedy miałabyś wiecej zrozumienia i tolerancji w
                                sobie."

                                Litościwie nie skomentuję, skaj, bo mam sporo zrozumienia i tolerancji. Może
                                masz trudny dzień, halny wieje albo głowa cię boli.
                                • skajstop Re: urojone uczucia 15.11.06, 10:12
                                  Załóżmy dla wygody, że się z tobą zgodzę. Udajmy, że nie była to uwaga ogólna
                                  dot. wszystkich o zdaniu odmiennym, ani próba wsadzenia kija w mrowisko :-)

                                  Zatem przyznaję, że miałem słaby dzień :)
                                  • agni_me chory z urojenia? 15.11.06, 10:52
                                    Artykuł Dawkinsa dotyczył uczuć religijnych i ich urażania oraz tematów tabu
                                    fundowanych ludzkości przez wiernych różnych wyznań, wraz z przykładami
                                    nadmiernej wrażliwości i nieprawidłowych reakcji. I w dyskusji o tym właśnie
                                    tekście ATEISTA na zupełnie niewinną uwagę stelli reaguje chamską wycieczką
                                    personalną i tekstem o "urażaniu". Nie mówiąc, że powołuje się na "MY". To
                                    znaczy na kogo? Innych ateistów? Ateistów tego forum?

                                    Zachowanie przypisywane przez Dawkinsa "wierzącym" i piętnowane jako przykład
                                    ograniczenia okazało się uniwersalne na tyle, że zaprezentowała je jedna z
                                    forumowych ateistek. Moim zdaniem to ładne podsumowanie całego artykułu. I
                                    dokładnie to napisałam i tylko tyle.

                                    O jakim moim zdaniu myślisz, sugerujac że moja uwaga dotyczyła wszystkich o
                                    zdaniu odmiennym? Bo zdaje się, że "w końcu Ty, o Wielki, lepiej ode mnie
                                    wiesz, co ja myślę i czuję."
                                    • skajstop Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:02
                                      Jak widzę, słabe dni to jakaś powszechna plaga jest :) ale nie chce mi się już
                                      na ten temat dyskutować ani wyjaśniać w stu postach, dlaczego pewne konstrukcje
                                      językowe interpretuje się tak a nie inaczej, Agni :)

                                      Wygrałaś przez zamęczenie przeciwnika ;p
                                      • agni_me Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:12
                                        Istnieje różnica między "interpretujE" a "interpretujĘ". Nawet przy potwornym
                                        zmęczeniu. Odpoczywaj w pokoju.
                                        • skajstop Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:36
                                          Agni, doceniam twoją wiedzę o języku polskim, ale chciałbym wyjaśnić, że
                                          napisałem co do literki to, co napisać chciałem :)
                                          • agni_me Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:43
                                            Uhm, zapewne.
                                            • skajstop Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:48
                                              Agni, no przykro mi to pisać, ale wiara twoja we właściwą interpretację
                                              inkryminowanego zdania jest nader ryzykowna :) gdybym chciał napisać inaczej, w
                                              sensie, jaki usiłujesz mi przypisać, użyłbym innej konstrukcji, bez "się" :-)

                                              Wybacz, że tak rzecz sprowadzam do trywialnej znajomosci języka polskiego ;p
                                              • agni_me Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:54
                                                Nie męcz się już.
                                                • skajstop Re: chory z urojenia? 15.11.06, 12:09
                                                  To przestała być męka w chwili, kiedy odkryłem, że posługujesz się nieznanymi mi
                                                  formami języka polskiego :-)
                                                  • agni_me Re: chory z urojenia? 15.11.06, 13:32
                                                    To już kolejne twoje odkrycie. Pierwsze dotyczyło zbawiennego wpływu "tego, z
                                                    czym zetknęli się twoi znajomi i bliscy" na poziom mojej tolerancji, drugie
                                                    zaś "zdania odmiennego" od bliżej niesprecyzowanego. Wszystkie trzy mają
                                                    dokładnie ten sam poziom i w równym stopniu nawiązują do tematu wątku.

                                                    Ale jeśli od tego robi ci się lepiej, służę dalszą wymianą wpisów. Tylko już po
                                                    pracy.
                                                  • skajstop Re: chory z urojenia? 15.11.06, 13:36
                                                    Jeżeli kogoś pouczasz, jak ma coś napisać, to może najpierw sprawdź, czy
                                                    proponujesz wersję poprawną, bo możesz się ośmieszyć. I tyle. Bez odbioru :)
                                                  • chomik_vvaldek Re: chory z urojenia? 15.11.06, 14:34
                                                    skajstop napisał:

                                                    > Jeżeli kogoś pouczasz, jak ma coś napisać, to może najpierw sprawdź,
                                                    > czy
                                                    > proponujesz wersję poprawną, bo możesz się ośmieszyć. I tyle. Bez odbioru :)

                                                    e i ę to chyba chodzi że napisałeś interpretuje sie jakby wszyscy tak
                                                    interpretowali. zrozumiałam ok pierwszy text agni ale ja jestem po politechnice
                                                    i nie znam sie na konstrukcjach językowych. to chyba nie interpretuje sie tylko
                                                    interpretujesz/interpetuję. tak rozumiem ten wpis. pewnie dlatego że z polaka
                                                    miałam tróje. może agni pisze dla prostaczek z politechniki
                                                    --
                                                    haj agni bejb wogule ;)
                                                  • agni_me Haj wijaszugabejb ;) (n/t) 16.11.06, 12:58

                                    • gamblerka Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:07
                                      A jednak kij w mrowisko ;) Ale skoro tak lubisz... stella wyraźnie
                                      napisała, "dlaczego nie wypada być dziś wierzącym"... Odczułam to jako zarzut,
                                      że jestem ateistką tylko i wyłącznie dlatego, że "tak wypada" stąd taka moja
                                      odpowiedź. Uważam że kwestie wiary w cokolwiek lub jej brak nie powinno się
                                      sprowadzać do rzędu "wypada lub nie", bo to trywializuje temat. Natomiast to o
                                      pędzie mam nadzieję, że nie wzięła personalnie do siebie, powinnam może była
                                      napisać "ktoś" zamiast "Ty", i tyle. Stella, sorry, to nie było do Ciebie -
                                      jedynie przykład ogólny :)
                                      • agni_me Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:28
                                        No właśnie. Odczułaś jako zarzut. A ja nie. A tekst dotyczy nas obu w tej samej
                                        mierze. Przeczytałam uwagę stelli i uznałam, że rzeczywiście może to tak
                                        wyglądać z perspektywy innego kraju. Choćby dlatego, że w latach
                                        dziewięćdziesiątych ateizm kojarzył się z komunistami, więc nie był chętnie
                                        deklarowany, dokładnie tak, jak antyklerykalizm - bicie w kk było odbierane
                                        jako sprzymierzanie się z "wrogiem". Teraz zaś do ateizmu "nie wstyd się
                                        przyznać" z czego korzysta wielu ludzi. Rodzi to wrażenie trendu kiedy patrzy
                                        się na to z perspektywy forum, już zwłaszcza TWA, gdzie osób deklarujących
                                        wiarę jest znacznie mniej niż ateistów. Co zresztą często "zmusza" mnie, starą
                                        jakobinkę, do zabierania głosu w takich pseudo-rozmowach.

                                        I nijak nie zmienia to mojego zdania na temat twojego wpisu, postawy "urażonej
                                        w wierze ateistki", a przede wszystkim artykułu Dawkinsa.
                                        • gamblerka Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:41
                                          Wyjaśnienie było do Stelii.
                                          • agni_me Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:45
                                            Szkoda, że pod moim wpisem.
                                            • gamblerka Re: chory z urojenia? 15.11.06, 11:47
                                              O, skoro nawet to jest dla Ciebie problemem..., to Skaj jednak miał chyba
                                              rację.
                                              • agni_me Pożyczę sobie od eeeli 15.11.06, 11:52
                                                :DDD

                                                PS. Właśnie nie chciałam robić problemu.
                                                • gamblerka Re: Pożyczę sobie od eeeli 15.11.06, 11:58
                                                  ok. :D Byc może źle zrozumiałam Twoje intencje. Teraz konkretnie do Ciebie :)
                                                  Troszkę się z Tobą nie zgadzam, jeśli chodzi o odbieranie pewnych spraw z
                                                  perspektywy zagranicy, ale może to wynika po prostu z innego kręgu znajomych i
                                                  odmiennych doświadczeń. Co oznacza, że każda z nas zostanie przy swoim. I niech
                                                  tak będzie :)
                                                  • agni_me Re: Pożyczę sobie od eeeli 15.11.06, 12:02
                                                    Właśnie warto, żebyś napisała z czym się nie zgadzasz. Może uda mi się spojrzeć
                                                    z innej perspektywy? :)
                          • gamblerka Re: urojone uczucia 14.11.06, 21:11
                            Ja kcem, ja kcem ;D Możet byt bzzzz kosza i karteszków...:D o!
                • zdanka1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 19:52
                  Wiecie co, czytam tak te wszystkie posty i mam wrazenie (nie chce tu nikogo
                  > obrazic, nie jest to takze zlosliwosc), ze obecnym trendem w PL jest byc
                  > ateista. Ateista w obecnej Polsce to synonim inteligentnego, swiatlego
                  > czlowieka.

                  Wiesz, to widać od srodka lepiej - tzn. widać lepeij o co tu chodzi. Nad Polską
                  rozbił się juz dawno balon z wartościami katolickimi. Jesli ktoś komus chciał
                  zależć za skórę wystarczyło zeby jakoś tak dosżło do obrazy uczuć katolickich
                  i już był dym, bo te uczucia moze obrazać np. krzyzyk w sklepie z damskimi
                  ciuchami, ale nei obraza Matka Boska z odkręcaną głową na wodę swięconą. I tak
                  mozna procesować sie z marka odziezowa i wygrać...

                  O ile to jakoś szło do przodu w trakcie poprzednich rzadów, to mneij więcej od
                  dwóch lat trwa zmęczenie polskiego materiału. Ludzie (wielu) maja dość, bo
                  politycy już wszystko wyszargali tymi cholernymi wartosciami katolickimi - o d
                  takich załosnych postaci jak Wierzejski, który w imie wartosci chce zmuszać do
                  zaludnianai płodami calego polskiego ugoru , przez jakichś szurnietych posłow,
                  którzy chcą antykoncepcję ograniczać, po innych swirów uwazajacych, ze parady
                  gejowskei obrazaja katolickie uczucia Pana Boga, przez rzeźby, heppeningi,
                  jakieś akcje z plakatami o aborcji - do tego wszystkeigo dołączyła się
                  jeszcze smierć papieża, cąła ta medialna historia, która podryfowała w dziwne
                  rejony i polecanie PiS-u wartościami katolickimi, zeby wygrać wybory.

                  Słowem najspokojniejszy Polak siadłby sobie na przyzbie i wreszcie stwierdził -
                  mam kurwa dość, religia powinna znajdować sie w kosciele, a nei wyskakiwać mi z
                  lodówki.
                  • stella25b Re: urojone uczucia 15.11.06, 09:31
                    Dzieki za odpowiedz. Bo ja mieszkajac w Niemczech widze to inaczej niz Wy,
                    ktorzy macie z tym bezposrednio do czynienia. I pytanie czy sie urwalam z
                    choinki czy z innego ksiazyca jest w tym momencie glupie.

                    Jak moge zrozumiec postawe kosciola w stosunku do aborcji, w koncu kosciol
                    broni swojej doktryny i przewodniej mysli religii chrzescijanskiej, to jakos
                    mniej dociera do mnie ograniczanie antykoncepcji, ktora w Polsce chyba nigdy
                    nie byla mocno rozpropagowana i w kazdej wsi stosowana.
                    Natomiast Pis dla mnie to wyjatkowo prawicowa partia, kojarzaca sie szybciej z
                    nacjonalizmem niz katolicyzmem. Mnie kojarzy sie to bardziej z ciemnota albo
                    jakims wyjatkowo prolatariacko zdefiniowanym patriotyzmem niz z religia.
                    • gamblerka Re: urojone uczucia 15.11.06, 11:16
                      Stella, sorry za moje warknięcie wczorajsze. Nie chciałam Cię urazić, o owczym
                      pędzie miało być jako przykład ogólny, a nie bezpośrednio do Ciebie. skrucha!
                      • stella25b Re: urojone uczucia 15.11.06, 12:54
                        No Gambla ja tam nie wiem naprawde nie wiem, tak bez wlosienicy i popiolu na
                        glowie skruche wyrazac;)

        • quarantinea Re: urojone uczucia 14.11.06, 18:23
          itek1 napisał:

          > > Mnie podoba się ten artykuł i to bardzo. Między innymi dlatego, że propon
          > uje
          > > inne spojrzenie na religię, tzn. nie z pozycji klęczącej.
          > Wzgledm czego jest to inne podejscie? Mam wrazenie, ze poza Naszym
          Dziennikiem
          > nie znajdziesz textow nt.religii pisanych z pozycji na klekach.
          -------------------

          Względem wszystkiego i od razu zaznaczmy, że nie mówimy o tekstach
          religioznawczych.
          Uprzedzając Twoje pytanie, odpowiadam. Pisząc o pozycji na klęczkach mam na
          myśli dokładnie to, o czym pisze Dawkins. Nie potrafimy rozmawiać o "swojej"
          religii ( to znaczy tej, którą wyznajemy)bez zaangażowania emocjonalnego.
          Przy okazji jakiejś zupełnie innej dyskusji chciałam zapytać: co to jest
          uczucie religijne? Co to takiego jest, że można to obrazić? Jeżeli ktoś
          rzeczywiście żywi jakieś uczucie religijne to, w moim pojęciu, chyba nie można
          obrazić tego uczucia, bo nie byłoby to prawdziwe uczucie religijne.
          Uczucie religijne jest czymś zupełnie religii niepotrzebnym, a wręcz przeciwnie
          zbędnym i szkodliwym. Gdyby uczucie było immanentnym elementem religii, takowe
          wzbudzałaby każda religia w każdym.
          • itek1 Re: urojone uczucia 14.11.06, 22:17
            > Nie potrafimy rozmawiać o "swojej"
            > religii ( to znaczy tej, którą wyznajemy)bez zaangażowania emocjonalnego.
            Ale to przeciez znowu jest oczywiste.
            To dziala chyba na podobnej zasadzie jak rozmowa o dzieciach, rodzicach, etc.
            Dla osoby wierzacej Bog musi byc kims bliskim, stad to zaangazowanie emocjonalne.
            > Jeżeli ktoś
            > rzeczywiście żywi jakieś uczucie religijne to, w moim pojęciu, chyba nie można
            > obrazić tego uczucia, bo nie byłoby to prawdziwe uczucie religijne.
            Chyba jednak mozna.
            W religii (zreszta nie tylko w religii) istnieje sfera sacrum, gdyz mamy tu do
            czynienia z pewna forma milosci. Jesli kogos kochasz nie tolerujesz pewnych
            zachowan, ktore wydaja sie OK/niegrozne dla patrzacego z pozycji niezaangazowanej.
            • quarantinea Re: urojone uczucia 15.11.06, 07:29
              itek1 napisał:

              > > Nie potrafimy rozmawiać o "swojej"
              > > religii ( to znaczy tej, którą wyznajemy)bez zaangażowania emocjonalnego.
              >
              > Ale to przeciez znowu jest oczywiste.
              -------------
              Oczywiście, że to jest oczywiste. Oczywistość ta jednak nie ma żadnych
              implikacji w rzeczywistości. Najprostszym przykładem są jadki na forach, kiedy
              pojawia się temat religii.
              W momencie, kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś zaangażowany emocjonalnie,
              możesz zacząć panować nad emocjami.

              > To dziala chyba na podobnej zasadzie jak rozmowa o dzieciach, rodzicach, etc.
              > Dla osoby wierzacej Bog musi byc kims bliskim, stad to zaangazowanie
              emocjonaln
              > e.
              --------------
              Na ten temat nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ moje postrzeganie Boga jest
              inne, tzn. bezuczuciowe w sensie, o jakim tu rozmawiamy.

              > > Jeżeli ktoś
              > > rzeczywiście żywi jakieś uczucie religijne to, w moim pojęciu, chyba nie
              > można
              > > obrazić tego uczucia, bo nie byłoby to prawdziwe uczucie religijne.
              > Chyba jednak mozna.
              > W religii (zreszta nie tylko w religii) istnieje sfera sacrum, gdyz mamy tu do
              > czynienia z pewna forma milosci.
              --------------------
              Sfera sacrum to sfera bardzo bogata i nie ograniczałabym jej jedynie do
              miłości, chociaż gdyby się zastanowić, się ona to tego sprowadza, pod
              warunkiem, że mniej więcej wiemy o czym myślimy, mówiąc miłość.

              Jesli kogos kochasz nie tolerujesz pewnych
              > zachowan, ktore wydaja sie OK/niegrozne dla patrzacego z pozycji
              niezaangazowan
              > ej.
              ----------------
              To już jest temat na długą i rzeczywiście emocjonalnie zabarwioną dyskusję.
              Powiem tylko, że nie zgadzam się z tym poglądem. Św.Augustyn też by się nie
              zgodził.
              • daria13 Re: urojone uczucia 15.11.06, 11:22
                Człowiek ma chyba wrodzoną tendencję i potrzebę martyrologii. Jak długo żyję
                nie spotkałam się z przypadkiem dyskryminacji, tudzież nietolerancji wobec
                katolików lub ateistów. To że ktoś się uśmiechnie z politowaniem na wieść, że
                chodzę do Kościoła, nie jest w moim odczuciu niczym ubliżającym czy przykrym.
                To że ktoś powie, że współczuje ateiście, że nie wierząc w życie pozagrogowe
                musi mu być ciężko z myślą o śmierci, też chyba raczej nie świadczy o
                dyskryminacji. Jeśli jakiś głupi i podły proboszcz zabrania pochówku to nie
                oznacza, że wierzący potępiają niewierzących, tylko, że facet jest właśnie
                głupi i podły, ten osobny, konkretny facet, a nie wszycy katolicy i wszyscy
                księża.
                Wszystko zależy od naszej wrażliwości, a właściwie przewrażliwości (wiem, że
                nie ma takiego słowa;).

                Obstrahując od zachowań pewnych księży, jestem ciekawa w czym przejawia się to
                złe traktowanie, to dyskryminowanie Was z powodu wiary/niewiary. Jakieś
                konkrety?

                Krisk napisał:
                "Albowiem jako czlowiek niereligijny jestem
                zwyczajowo traktowany jako (w najlepszym przypadku) coś gorszego, niepełnego"

                Pozdrawiam:)
                • jottka apropo 16.11.06, 14:27
                  stosownej lektury w temacie, to własnie przyniosłam sobie z biblioteki 'granice
                  niewiary' jana woleńskiego (prof filozofii ujotu), polemika z abpem życińskim na
                  w sumie podobny temat, jaki tu rozważacie:) czy możliwa jest dyskusja agnostyka
                  z osobą religijną, analiza niejako metodologiczna kryteriów przyjmowanych przez
                  obie strony w takiej dyskusji itede (itede, bo dopiero zaczynam czytać:)
            • tatlockia Re: urojone uczucia 24.11.06, 01:37
              Przede wszystkim dzińdobrywieczórpanstwu, bo piszę po raz pierwzy, choć czytam
              od dawna.
              Chciałam zaprotestować przeciwko temu "oczywistemu", co wystąpiło w postach
              Itka i Quarantiny. Jestem katoliczka, ale najwidoczniej nie posiadam tzw. uczuć
              religijnych, bo nie obraża mnie to, co ktoś mówi o moim Bogu i wierze. To jest
              jego opinia, a nie moja, i ma do niej pełne prawo. Jeśli kogoś kocham, to
              owszem, ja go nie obrażam, ale toleruję inne zachowania. One są niegroźne także
              dla mnie, bo nie rozumiem, dlaczego miałyby byc groźne? Krzywdę zrobią? Komu?
              Proszę więc nie wrzucać katolików do jednego worka - nietolerancyjnych jakby i
              obrażalskich nieco...
              Pozdrawiam
    • kanarek2 ępresją 17.11.06, 05:42
      Jedna niesmiala prosba mieszkanca Londynu zeby mu nie psuli metra, i tyle
      ciekawych komentarzy.
    • dr.krisk Kwiatuszek.... 18.11.06, 14:58
      A taki kwiatuszek znalazłem (a propos zniesienia Święta Pracy)::
      "- Jestem przeciwna obchodzeniu święta robotniczego. 1 Maja ma nie najlepszą
      tradycję, budzi też niedobre skojarzenia, mówi Małgorzata Bartyzel (PiS). -
      Odwoływanie się do ruchu robotniczego w erze postprodukcyjnej budzi
      wątpliwości. W gruncie rzeczy to święto jest anachronizmem, dowodzi posłanka
      PiS.

      Zdaniem Małgorzaty Bartyzel, w kalendarzu jest wiele dat lepszych na odpoczynek
      i refleksję. "Na przykład święta religijne", mówi. "

      Ciekawe, co by się działo, gdyby jakiś ateusz wystąpił z propozycją likwidacji
      Bożego Ciała. Że przeżytek, że dotyczy tylko katolików, itp. Toż zostałby
      zlinczowany/rozerwany na strzępy, a o jego szczątki biłyby się pod kościołem
      babcie z moherowych brygad!
      To pod rozwagę tym, dla których problem nie istnieje :)
      • daria13 Re: Kwiatuszek.... 18.11.06, 15:25
        Jestem zagorzałą przeciwniczką znoszenia jakichkolwiek świąt i tych religijnych
        i nie, co więcej, jestem za tym, żeby świąt, dni wolnych od pracy, było jak
        najwięcej:)
        Nie twierdzę, że problemu nie ma, ale odnoszę wrażenie, że jednak jest on nieco
        przerysowany, przez tendencję większości ludzi do poczuwania się do bycia
        pokrzywdzonym. Nadal przykładów konkretnych z życia dyskryminowanego,
        przeciętnego ateisty nie dostałam;)
        Wczoraj dyskutowaliśmy z mężem o tym, czy pokolenie naszych rodziców jest
        ostatnim tak przywiązanym do Kościoła, gotowym oddać ostatni wdowi grosz na
        budowę kościoła. Ja mam nadzieję, że tak, bo nie znam nikogo z mojego
        pokolenia, kto by tak ślepo i naiwnie oddawał się czczeniu księży. Idę też o
        zakład, że jeśli nawet nie moje pokolenie, to już z pewnością pokolenie moich
        dzieci nie da się na to nabrać.
        P:)
        • dr.krisk Re: Kwiatuszek.... 18.11.06, 15:42
          daria13 napisała:

          > Nadal przykładów konkretnych z życia dyskryminowanego,
          > przeciętnego ateisty nie dostałam;)
          A bo (na szczęście) dyskryminacja nie w modzie ostatnimi czasy. Ale twierdzenie
          o równości rozmaitych światopoglądów w tzw. "odbiorze społecznym" jest
          nieprawdziwe. Czy ma szanse wyboru na prezydenta RP ktoś, kto otwarcie mówi że
          jest niewierzący, a co gorsza uważa, że wierzący błądzą?? A sytuacja odwrotna
          jest jak najbardziej możliwa.
          Dyskryminacja jest złym określeniem, bo sugeruje jakieś nagonki na
          światopoglądowo innych. A chodzi o to, że wiara (bądź jej brak) nie jest
          jeszcze osobistą sprawą człowieka, ale stanowi o jego pozycji w społeczności.
          • daria13 Re: Kwiatuszek.... 18.11.06, 16:49
            Na tak postawioną kwestię jak najbardziej się godzę, toż sama pisałam w wątku o
            wyborach, że oburza mnie fakt wstawienia na kandydatów na radnych w
            poszczególnych komitetach ok. 75% ludzi związanych czynnie z Kościołem. Ja
            chciałam jedynie zorientować się, czy rzeczywiście na życie przeciętnego
            obywatela, na to jak jest jednostkowo traktowany w swoim otoczeniu tak silny
            wpływ wywiera jego światopogląd.
            Dziś odsuwani są ateiści, wczoraj członkowie partii musieli wysyłać swoje
            dzieci do komunii po kryjomu. Raz na wozie, raz pod wozem. Koniunktura.
            Pozostaje mieć nadzieję, że nasze dzieci będą mądrzejsze i kwestia wiary, lub
            jej braku nie będzie stanowiła o sposobie traktowania innych. Oby.
            Pozdrawiam serdecznie:)
    • itek1 Re: urojone uczucia 26.11.06, 12:21
      Polemika z 'wywazonym textem' Dawkinsa:
      www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3754295.html?as=1&ias=2&startsz=x

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka