beatanu
24.11.06, 12:05
chyba powtórka z rozrywki, bo mam dziwne przekonanie, że o tym już kiedyś
rozmawialiśmy, ale nie chce mi się szukać. Bo to dawno było.
Moja pełnoletnia już córka męczy się (chyba) ciut z dokonaniem wyboru
studiów. Ciągnie ją w stronę filizoficzno-językowo-socjologiczną ale
niesamowicie kręci ją też matematyka. Wyboru nie ułatwiają przydźwigiwane
przez listonosza katalogi i broszurki zachwalające właśnie ten a nie inny
wydział, na tym a nie innym uniwersytecie.
Inaczej to trochę wyglądało, "za moich" czasów. To ja musiałam docierać do
informacji, a nie informacja do mnie:) I wybór był znacznie bardziej
ograniczony i motywacje do podjęcia studiów inne...
Jak sobie poradziłaś /-eś w wyborem studiów? Czy to była łatwa decyzja (to
znaczy oczywista?)czy niekoniecznie? Kwestia przypadku, czy świadomych i
dojrzałych (heh) przemyśleń? I w ogóle?
Takie piątkowe pytanie ciekawej.