hony_girl
03.12.06, 22:02
witam! jestem po 20-tce, a dokladnie niedlugo stuknie mi 23 rok:) chcialam w skrócie opisac swoje dotychczsowe "zwiazki" z facetami, ponieważ czasem mi przychodza takie mysli do glowy, ze po prostu jestem skazana na samotność. Stanem stałym jest to ze nie mam chlopaka, natomiast od czasu do czasu pojawiaja się jacys na horyzoncie, z ktorymi i tak nie da rady się związac na dluzej. Wszystko się zaczeło w wieku ok 18 lat. Byłam z pewnym młodzieńcem ;) ktory po kilku miesiącach przestal się odzywac. Okazało sie ze nie jestem taka jak jego kolega...czyli z nim moze sie posmiać a ze mnie nie,hmmm:)Pozniej spotykałam sie z innym przez pewien czas ale tym razem on mi nie przypadł do gustu, byl po prostu nudny. Po dłuzszym czasie( ok. roku)poznalam innego pana, który był tak obrotny i przedsiebiorczy ze krecił z kilkoma paniami rownoczesnie. Znowu klapa...Nastepnie dośc intensywny "romans" przez gg, i jedno spotkanie( mieszka w innym mieście), po nim gadugadowe wyznanie miłosne, w które ja naiwna uwierzyłam (bo bardzo chciałam),jednak ow męzczyzna ciagle myslał o swojej byłej dziewczynie i stwierdził, iz i tak nic z tego nie wyjdzie(oczywiście napisał mi o tym na gg)Pózniej przyszly wakacje i wreszcie spotkałam kogoś , kto wydał mi sie tym JEDYNYM.Jednak nie jest nam dane czeste spotykanie sie poniewac on mieszka za granica i do tego jest obcokrajowcem. Mamy ciągle kontakt,ale wiadomo, czasem chciałoby sie spotkać, przytulić itp...Do tego nie myśle o nim juz tak często...I własciwie na tym się skonczyło. I nie wiem czy się przejmowac i myślec, boze juz w tym wieku to powinnam mieć przecież stałego chlopaka, planowac wspólna przyszłosc i wiecznie sie porównywac ze zwiazkami koleżanek, czy po prostu iść dalej i patrzeć co przyniesie los :) Co Wy o tym sadzicie, drogie Forumowiczki? Dzięki z góry za odpowiedź.