Dodaj do ulubionych

I znowu qrwa to samo osz.....

13.12.06, 09:46
No i jak zwykle zachaczył o całą firmę żeby się przywitać z innymi-zwłaszcza
ulubienicą T. która jest fanem tej samej drużyny piłkarskiej co on-a ja to co
kurwa fanka baletu czy co? No, a ja na szarym końcu, no ale raz mu już to
wypomniałam i pech (dla niego),że akurat ja się napatoczyłam jak z nią
tiutiał na korytarzu(nie żeby coś między nimi było bo babka starsza, mężata i
dzieciata) no i jak na UK przystało po angielsku się zwinęłam olewając go-
udając,że go nie widzę, a on z deczka nie pewny czy go z nią widziałam wpada
do mnie na dział z "hello" no to ja krótko "hello" i dalej pracuję, a on mi o
jakichś zakupach co razem robiliśmy zaczyna pieprzyć, że nie takie mu dali w
sklepie, na co ja krótko zanim zdążył skończyć "jak ci nie pasuje to idź i
oddaj" co dogłębnie do niego przemówiło, że jestem wkurwiona i mam go na
chwilę obecną w dupie i może być o tym przekonany, że tak jak powiedziałam w
pracy przez 5 dni w tygodniu mam zamiar traktować jak kolegę. A w sobotę
będę "saturday night girlfriend" i nic więcej, a rano tak jak postanowiłam
zwinę się o brzasku. A co niech się kurwa nauczy pewne rzeczy doceniać i
szanować. Ale jakby na to nie patrzeć to zaczynam się do tego przyzwyczajać i
nie czuję się z tą swiadomością tak źle jakby mi się wydawało że będę się
czuła.
No lżej mi się zrobiło, jak wam się wypisałam, bo tej cipce to nie mogę się
już zwierzać, ale to inna historia.
Obserwuj wątek
    • ciociapolcia Re: I znowu qrwa to samo osz..... 13.12.06, 10:17
      I tak trzymac. :)
      • kathi_joe Re: I znowu qrwa to samo osz..... 13.12.06, 14:00
        Ty to sie masz nim kurcze... Czemu ci faceci sa tacy pokopani, co? Mi to sie
        wydaje,ze wiekszosc z nich to chce wlasnie kogos tylko na weekendy,byleby sie
        nie wizac, i tak 10 lat zwiazek taki easy goinig...Bo on nei jest gotowy a ma
        30 lat na karku i pierwsze siwe wlosy na..."worku",hehe
        Sorry ale kurcze sama cos takiego ostatnio przezylam!
        • boo-boo Re: I znowu qrwa to samo osz..... 13.12.06, 20:46
          No właśnie nie wiem jak tego łosia za rogi chycić. Usłyszałam parę razy, że
          jakbyśmy mieszkali razem to bym nie musiała pracować i robić dużo innych rzeczy
          domowych bo jego byłoby stać na to, żeby taki komfort mi zapewnić-na co ja :ale
          nie mieszkamy razem"-nie wiem kurwa co to miało być?-propozycja, podpucha, czy
          może zachęta do tego zebym powiedziała no to zamieszkajmy razem. Co do wiązania
          się z jego strony-wiem i nie wiem: wiem, że jest w jakiś sposób ostrożny
          (przynajmniej ja bym była) bo kiedyś miał się żenić i dzisiaj dziękuje bogu że
          tego nie zrobił, nie wiem-bo poprostu nie wiem. Z drugiej strony mam mu ochotę
          zapytać że ciekawe jak on by swoje życie pędził jakby nagle wylądował na
          obczyźnie bez nikogo u boku i jakby nagle kogoś poznał to wkurwiające by było
          dla niego tak jak dla mnie jest że siedzę czasami jak pies przy budzie i czekam
          na odrobinę zainteresowania od "panci". Ale rozmowy filozoficzne nie z nim.
          Dobrze przecież wiem i nie wymagam tego że nagle poinformuje swoich wszystkich
          znajpomych i przyjaciół "słuchajcie ludziska mam nową dupę i zrywam z wami
          kontakt bo każdą wolną chwilę mam zamiar spędzić z nią"-chyba byśmy się
          pozabijali. Co najciekwasze jest to ze plan mojego podboju to on sobie tak
          dokładnie mać opracował, że jak na to wszystko co się działo w przeszłości
          patrzę to stwierdzam że trzeba mieć niezły umysł-czysto taktyczny napoleoński.
          Ja pierdolę ale to pokręcone. No chyba że go jebnę o beton i skończę tą zabawę-
          zobaczymy jutro jak się wykaże-moje urodziny-ale wątpię żeby pamiętał-ale mu
          wtedy dam do wiwatu.
          • boo-boo na szczęście 14.12.06, 10:27
            No jego szczęście, że pamietał o moich urodzinach, rano na parkingu tak
            cichaczem mi prezencik dał w reklamówce i się zwinął bo za dużo ludzi z pracy
            było-nikt oficjalnie nie wie że się spotykamy i nie chcemy tego bo od razu by
            było kiedy ślub ile dzieci i cały cyrk, na razie tylko się domyślają, a my mamy
            jazdę na maksa.
            No ale żeby mi nie było tak dobrze to nie powiem żebym była oczarowana tym co
            dostałam, ale jak to facet, jak zrobić zakupy to wie tylko jak ma kupowac coś
            dla siebie, eh....no i dopierdolił byka w jednej literze na kartce urodzinowej.
            • boo-boo Re: na szczęście 14.12.06, 11:45
              No i dodam jeszcze jedno że dzisiaj kopnął mnie zaszczyt pracowania razem z T-
              nawet miło było-bo w tamtym tygodniu odeszła z pracy jedna z jego ulubienic
              i "moja"-HURAAAAAA, a partnerka T w pracy, no i dobrze jedną sukę mniej, jak
              się wieść rozniosła, że tamta odchodzi to wszyscy drzwiami i oknami do mnie
              walili z wieścią " a słyszałaś że twoja "przyjaciółka" z pracy odchodzi" a ja
              mało głową w suficie dziury nie wyjebałam, a wysokie ci stropy u nas :))-równy
              tydzień wcześniej ale piękny prezent na urodziny mi zgotowała.
              • dzikoozka WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :))))) 14.12.06, 11:56

                • boo-boo Re: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO :))))) 14.12.06, 20:36
                  Dzięks :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka