boo-boo
13.12.06, 09:46
No i jak zwykle zachaczył o całą firmę żeby się przywitać z innymi-zwłaszcza
ulubienicą T. która jest fanem tej samej drużyny piłkarskiej co on-a ja to co
kurwa fanka baletu czy co? No, a ja na szarym końcu, no ale raz mu już to
wypomniałam i pech (dla niego),że akurat ja się napatoczyłam jak z nią
tiutiał na korytarzu(nie żeby coś między nimi było bo babka starsza, mężata i
dzieciata) no i jak na UK przystało po angielsku się zwinęłam olewając go-
udając,że go nie widzę, a on z deczka nie pewny czy go z nią widziałam wpada
do mnie na dział z "hello" no to ja krótko "hello" i dalej pracuję, a on mi o
jakichś zakupach co razem robiliśmy zaczyna pieprzyć, że nie takie mu dali w
sklepie, na co ja krótko zanim zdążył skończyć "jak ci nie pasuje to idź i
oddaj" co dogłębnie do niego przemówiło, że jestem wkurwiona i mam go na
chwilę obecną w dupie i może być o tym przekonany, że tak jak powiedziałam w
pracy przez 5 dni w tygodniu mam zamiar traktować jak kolegę. A w sobotę
będę "saturday night girlfriend" i nic więcej, a rano tak jak postanowiłam
zwinę się o brzasku. A co niech się kurwa nauczy pewne rzeczy doceniać i
szanować. Ale jakby na to nie patrzeć to zaczynam się do tego przyzwyczajać i
nie czuję się z tą swiadomością tak źle jakby mi się wydawało że będę się
czuła.
No lżej mi się zrobiło, jak wam się wypisałam, bo tej cipce to nie mogę się
już zwierzać, ale to inna historia.