Dodaj do ulubionych

szukam witka f.

03.04.03, 00:09
Poszukuje wiadomosci o moim bylym chlopaku.Nazywa sie Witold Fiejdasz,mieszkal
w Opolu.Szukam go ze wzgledow czysto towarzyskich i z ciekawosci...Sama
jestem juz szczesliwa mezatka i matka.Prosze o wiadomosc.Iwona
Obserwuj wątek
    • czarowna_ica Re: szukam witka f. 04.04.03, 12:32
      w mojej kryształowej kuli widzę, że on został księdzem! nie szukaj go ;P
      • Gość: onlyania Re: szukam witka f. IP: *.kabel.telenet.be 04.04.03, 13:27
        no tak....
        wpierw zostal ksiedzem, a pozniej ujawnilo sie w nim prawdziwe powolanie i
        zostal katecheta w wiosce pod opolem...wykorzystujac w pelni swe powolanie,
        wykorzystywal najpierw chlopcow z zerowki,potem wykorzystal bezzebnego
        koscielnego, nastepnie zorganizowal przyparafialny klub bielanek, i tam
        przerzucal sie z kwiatka na kwiatek...niestety, po pewnym czasie, kiedy chlopcy
        z zerowki doszli juz do piatej klasy, nie wzial on pod uwage ze w piatej
        klasie, juz od osmiu lat uczy sie wciaz powtarzajacy klase niejaki Bolek,
        ktorego w ramach wypelnienia grafika tez przelecial....ow Bolek niestety,
        pomimo swej durnowatosci, bardzo polubil nowa dyscypline sportu jaka mu
        zaprezentowal ksiadz, juz wowczas ksiadz Kitstanty, a niestety Bolek posiadal
        juz w swoim wieku niezbedne walory do uprawiania tego sportu, i ta nowa
        dyscyplina stala sie dla Bolka niezwykle wypelniajaca zycie...Swego patrona,
        ksiedza Kitstantego, umilowal prawdziwa miloscia blizniego, i od tamtej pory
        codziennie wystawal po krzakach, czekajac na nadjezdzajacego na swoim rowerku
        ksiedza...a potem lubudu.....ksiadz Kitstanty popadl w panike przed Bolkiem,
        totez pewnego dnia gdy zauwazyl wychylajacego sie usmiechnietego i z ogniami w
        oczach Bolka zza krzakow, spieprzyl na swoim rowerku co mu jeszcze sily w
        nogach starczylo do pedalowania, w kierunku pobliskiego miasta nad brzegiem
        rzeczki....tam, na wystraszonego ksiedza napatoczyla sie grupa studentow
        psychologii, ukierunkowanych na psychiatrie kliniczna, ktorzy bardzo
        zainteresowali sie ksiedzem, zapieprzajacym na rowerku, z rozwichrzona czupryna
        i wystraszonym wzrokiem...zaopiekowali sie nim, umieszczajac w prywatnie
        zorganizowanym eksperymentalnym szpitalu psychiatrycznym, umieszczonym w
        piwnicy starej poniemieckiej kamienicy......Studenci mieli niezwykla radoche na
        przeprowadzaniu nad ksiedzem eksperymentow, a najwieksza radoche sprawialy im
        dostarczane ksiedzu elektowstrzasy, wciaz zwikszajac dawke...Ktoregos dnia
        studenci jednak przesadzili, i zastosowali tak duza dawke, ze stara kamienica
        wyleciala w powietrza, ocalajac niestety jedynie ksiedza, ktory byl
        przytwierdzony do poteznego loza i obwiazany poteznymi lancuchami.....Przybyla
        na miejsce ekipa ratunkowa, po rozpoznaniu na ksiedzu fartuszka z kliniki
        psychiatrycznej w Boleslawcu, z ktorej rzecz jasna studenci wynosili co chwila
        rozne skladniki potrzebne do eksperymentow na pacjencie, przez omylke wziela go
        za pierwszego ktory przybyl na ratunek walacej sie kamienicy i ktory przez
        omylke zaplatal sie w lancuchy, pomogli mu i uznali za bohatera....Rzecz jasna
        lekarze, ktorzy zapytali o jego zdrowie, czy jest z nim wszystko dobrze, i czy
        jest zupelnie zdrowy, jak kazdy wariat, ksiadz potwierdzil ze jest zdrowy.....
        Od tego momentu ksiadz, juz jako nie ksiadz, zaczal funkcjonowac w
        spoleczenstwie jako wybitny psychiatra i bohater...Zreszta ilosci tabletek
        ktore przez czas pobytu w prywatnej eksperymentalnej klinice psychiatrycznej,
        ktora ow wczesniejszy ksiadz znal, byla zaskakujaca a jego przywiazanie do
        elektorwstrzasow, jakie byly przeprowadzane w jego gabinecie wrecz
        niewyobrazalne....Rzecz jasna nikt nie wzial pod uwage, ze ilosc zuzywanych
        tabletek i cala masa elektowstrzasow jest zuzywana przez samego doktora.....
        Pacjenci, ktorzy przychodzili do doktora po porady, tez mieli fantastyczne
        wyniki w leczeniu, no ale nikt nie wzial pod uwage, ze wiekszosc pacjentow
        przybywajacych do doktorka, byli to pracownicy agencji towarzyskich z okolic,
        po ktorych sam doktorek dzwonil, i korzy po wizycie u doktorka, z pelna torba
        kasy, ktora doktorek im placil, wychodzili od ksiedza zadowoleni dwukrotnie, i
        byl to podstawowy czynnik, dla ktorego obserwujacy doktorka obserwatorzy, tak
        dobrze mniemali o doktorku.....Dopiero kiedy sie okazalo, ze w okolicznych
        kasach chorych zaczelo brakowac pieniedzy, ktore to byly wydawane
        na "pacjentow" doktorka, leki ktore sam przyjmowal, i rachunki za elergie
        potrzebna do elektorwstrzasow, odsuneli doktorka od dzialalnosci.....Dzieki
        znajomosciom jednak udalo sie doktorkowi znalesc jakas tam prace ( ku
        zadowoleniu jego, gdyz wciaz moze sie kilka razy w tygodniu poddac
        elektrowstrzasom, i wyjesc tabletki przeznaczone w godzinach jego dyzuru dla
        calego oddzialu)........
        Nie mniej jednak, nasz doktorek ma teraz wiecej jakby czasu, i dlatego zaczal
        sie udzielac bardzo aktywnie na forum towarzyskim gazety, co jednak wcale nie
        swiadczy o poprawie zdrowia doktorka.....
        Tak ze ow witek f. zyje i wciaz jest aktywny...trzeba sie tylko rozejrzec
        dobrze po towarzykim.....
        • ulalka Re: szukam witka f. 04.04.03, 16:06
          0nly :)) poproszę o telefon do przyjaciela, a zgadnę ;P
          • Gość: onlyania Re: szukam witka f. IP: *.kabel.telenet.be 07.04.03, 13:59
            zadzwon do (k)witka f(iutka).....:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka