Dodaj do ulubionych

Vidi VI - Pan's Labirynth

28.01.07, 13:51
(przekroczylismy setke, wiec bedzie od nowa).

Post niniejszy jest Ostrzezeniem. Jesli bedzie sie Wam zdawac (jak naiwnemu
NN), ze film pt. Labirynt Fauna ma szanse byc chocby przyzwoity, wybijcie to
sobie z glowy jak najszybciej. Od dawien dawna nic mnie tak bardzo nie
zmeczylo. O ile kawalki fantastyczne sa przynajmniej ciekawe plastycznie, to
historia pierwszoplanowa jest przezentowana z wdziekiem i delikatnoscia
spychacza. Wskazowki co do rozwoju akcji sa wbijane widzowi do glowy mlotem
pneumatycznym, na wszelki wypadek parokrotnie (gdyby widz akurat jadl popcorn
i nie zauwazyl). Z planowanej zdaje sie pieknej basni dla doroslych wyszla
basn dla doroslych o bardzo malym rozumku i zadzy obserwacji krwi tryskajacej
z ekranu. Bllleeeeeeeee.

Obserwuj wątek
    • kubissimo Re: Vidi VI - Pan's Labirynth 28.01.07, 16:34
      ciekawe, do tej pory slyszalem same entuzjastyczne opinie
    • kubissimo Królowa 28.01.07, 16:53
      Helen Mirren znakomita, film teoretycznie tez, ale w pewnym momencie jest taki
      troche zgrzyt z "historią pewnego jelenia". To chyba miala byc piekna metafora,
      ale nie do konca to Frearsowi wyszlo :/

      Mirren mowila w wywiadach, ze bala sie grac nie tylko najbardziej rozpoznawalna
      osobe na swiecie, ale przede wszystkm zyjacego czlowieka, ktory ten film byc
      moze zobaczy, ale chyba niepotrzebnie sie obawiala, bo filmowa krolowa jest w
      porzadku, a scenariusz tlumaczy pewne dziwne rekacje Windsorów na smierc Diany.

      za to interesuje mnie postac ksiecia Filipa, ktory w filmie jest totalnym
      bucem. Ciekawe na ile to ma oparcie w faktach, w kazdym razie nie pierwsy raz
      sie z tym spotykam. Nie wiem czy znacie ksiazeczke "Krolowa i ja" Sue Townsend,
      to taka opowiesc o tym, jak rodzina krolewska zostaje odsunieta od wladzy i
      jest zmuszona przetrwac na przedmiesciach zyjac z zasilkow. Tam tez niezbyt
      przychylnie potraktowano Filipa. Fantaza autorow, czy moze the hole truth (and
      nothing but the truth)?
      • nienietoperz Re: Królowa 28.01.07, 17:08
        Coz, ksiaze Filip nie ma najlepszej prasy, chyba dosyc zasluzenie. W
        odroznieniu zreszta od krolowej-matki, ktora narod tutejszy uwielbia(l) masowo.

        Film, choc niewatpliwie nie wybitny, jest zaskakujaco dobry; wydaje sie, ze
        wiele odwagi wymagalo postawienie na koncepcje odtworzenia znanych postaci
        przez zestaw wyraznych sygnalow, a nie bezposrednie podobienstwo fizyczne.
        Udalo sie Frearsowi uniknac sentymentalnej konfekcji, a to juz sukces nie lada.
        A Helenka Mirrenka dostanie zasluzonego Oscara:-)
    • formaprzetrwalnikowa Re: Vidi VI - Pan's Labirynth 28.01.07, 17:31
      a ja sie nie zgodze: nie jest az tak zle. historia pierwszoplanowa to delikatna
      i wdzieczna raczej nie byla, wiec spychacz jest tu dosc odpowiedni (przy
      okazji: podobnie jak w przypadku Last king of scotland, okrucienstwo jest tym
      okropniejsze do ogladania, ze wziete z nie tak odleglej historii).
      kawalki fantastyczne, choc starano sie, by stanowily czesc opowiesci
      pierwszoplanowej, mnie sie wydaly nieco 'przyszywane'.
      mnie film nie zmeczyl, ale tez nie zachwycil. uwazam, ze to, co sie nie udalo,
      to polaczenie watku 'basniowego' z realistycznym, lepiej bylo zostawic opowiesc
      o frankistowskiej hiszpanii.
      • nienietoperz Re: Vidi VI - Pan's Labirynth 28.01.07, 23:22
        Alez ja wcale nie twierdze, ze oryginalna historia byla mila. Domyslam sie
        jednak, ze autentyczne charaktery chocby do bolu jednowymiarowe (albo
        szlachetnosc do bolu, albo do wiekszego bolu okrucienstwo - nie moglem sie
        doczekac, kiedy kapitan zacznie pic krew partyzantow) nie byly tak strasznie
        papierowe. Akurat tlo pseudohistoryczne nie ma zadnego znaczenia: takie
        przedstawienie Hiszpanii frankistowskiej wywolaloby moj podobny niesmak gdyby
        chodzilo o Kambodze Pol Pota, nazistowskie Niemcy czy dowolny inny okrutny
        kawalek dziejow ludzkosci. Po wyjeciu z 'Labiryntu' scen basniowych pozostaje
        nic, pozostaje pseudobajka bez zadnego dystansu do siebie, tak zacieta w swoim
        propagandyzmie, ze az komiczna.

        'Last King of Scotland' bardzo chce zobaczyc, i naprawde nie oczekuje po nim
        lagodnej, lekkiej i bezkrwawej opowiesci o Idi Aminie. Nie tu pies pogrzebany.

        Uklony,
        NN
        • formaprzetrwalnikowa Re: Vidi VI - Pan's Labirynth 28.01.07, 23:53
          piszac o historii pierwszoplanowej uzylam twojej metafaory spychacza - ale
          opisujac cos co jest 'mocne', 'wyrownujace', nie ogladajace sie na odcienie
          (czyli jak ty piszesz: jednowymiarowe) argumentujac, ze tamta historia byla o
          ludizach tak postrzeganych - i o takie wlasnie poakzanie ich moglo chodzic(jest
          to uproszczenie, zgodze sie, ale mowie o narzedziu - jesli wiesz, co mam na
          mysli)
          nei zgodze sie, ze kapitan byl jednowymiarowy: a jego dziwny , niewyjasniony
          stosunek do ojca i a do nowonarodzonego syna? czemu pozwolil, by kobiecie nie
          zrobiono takiej krzywdy jak mezczyznie (choc zdawal sobie sprawe z wymiaru
          zdrady tej wlasnie kobiety?)
          nawet bez wyjecia scen basniowych nie jest to dla mnie bajka. uwazam, ze sceny
          basniowe byly tylko inna wersja historii toczacej sie na pierwszym planie.
          ja nie odebralam filmu jako propagandy

          mowiac o okrucienstwie nie nawiazywalam do krwi lejacej sie z ekranu. dal mnie
          okrucienstwem byly drobiazgi: dlaczego kapitan kazal zonie udawac badziej
          niesprawna niz byla? dlaczego nie pozwolil trzymac miski z mlekiem pod lozkiem?
          dlaczego traktowal dziewczynke tak jak traktowal? tak samo jak z tym, co zrobil
          amin z garriganem - w sensie psychicznym. nie, nie w krwawosci jesty dla mnie
          pies pogrzebany
          • nienietoperz Re: Vidi VI - Pan's Labirynth 29.01.07, 00:24
            Cala moja zajadlosc wobec 'Labiryntu' wynika pewnie z tego, ze mialem dosc duze
            oczekiwania, ktore juz po dwudziestu minutach spadly na leb na szyje i nigdy
            sie nie podniosly. Niemniej jednak troche jeszcze powalcze:-)

            Nie zgadzam sie z brakiem jednowymiarowosci postaci, a przede wszystkim
            mlotkowego ich przedstawiania. Czy naprawde musimy piec razy obserwowac sceny
            golenia sie Vidala (Tak widzu, tak, to jest psychopata, patrz znowu) albo
            rozmamlane oczy Mercedes (Tak widzu, ona jest nie dosc, ze szlachetna, to
            jeszcze pokonuje swoj strach. Noz zawija dwa razy, zebys na pewno nie
            zapomnial, ze go w chwili kryzysu moze uzyc).

            Kobiecie kapitan skadinad zdaje sie chcial zrobic taka sama krzywde jak
            wczesniej mezczyznie, moze nawet z dodatkowymi atrakcjami.

            100procentowo zgadzam sie z Toba, ze najmocniej mozna przedstawic okrucienstwo
            kiedy sie ogranicza do strony psychologicznej. Del Toro bal sie chyba, ze moze
            jednak tego nie zalapiemy, i na wszelki wypadek postanowil co piec minut
            pokazac diabelkow tlukacych aniolkow po buzi... Nie mowiac juz o mysli
            przewodniej o posluszenstwie wyartykulowanej doslownie co najmniej 4 razy! Toz
            to Amerykanie zazwyczaj wyjasniaja o co chodzilo tylko raz na koniec:-)

            Pozdrawiam,
            NN
            • formaprzetrwalnikowa Re: Vidi VI - Pan's Labirynth 29.01.07, 00:56
              wiesz co - ja poszlam bez zadnego nastawienia, nawet nie doczytalam opisu.
              pewnie miedzy innymi dlatego odebralam film inaczej.
              sceny golenia sie odbieralam jako... 'poranne nakladanie maski', bo bylo ich
              kilka a kazda troche rozna od poprzedniej, co dawalo mi krociutki wglad w zycie
              prywatne/wewnetrzne kapitana.
              zawijanie noza zauwazylam po drugim razie. a mysl przewodnia o posluszenstwie
              dopiero pod koniec.
              ale ja nie jestem kinomanem. nie znam sie na sztuce filmowej. nie interesuja
              mnie efekty specjalne. z trudem zauwazam muzyke. sztuke aktorska zauwazam po
              wyjsciu z kina (kiedy orientuje sie, ze to nie dzialo sie naprawde ;-)). a na
              film ide dla historii. stad moja 'tepota ilmowa'.
              niestety, w przypadku Labiryntu nie bardzo potrafie powiedziec, o czym dla mnie
              byla ta historia
    • staua Re: Vidi VI - Pan's Labirynth 29.01.07, 02:49
      Szkoda, tytul mnie intrygowal.
      "Krolowa" za to obejrze ze wzgledu na Mirren, ktora kiedys odkrylam i bardzo polubilam dzieki
      serialowi kryminalnemu "Prime Suspect".
      Sama ostatnio widzialam i moge polecic tym nielicznym, ktorzy jeszcze nie widzieli "Nigdzie w Afryce"
      Caroline Link.
    • ash3 Perły na dnie 06.02.07, 13:10
      Wczoraj obejrzałam w tv "Perły na dnie" wg prozy Hrabala. Materiał na
      scenariusze - wiadomo. Ale także aktorzy sa w tym filmie rewelacyjni: myślę, że
      w duzej czesci to naturszczycy albo grają jak naturszczycy. W kilku nowelkach na
      drugim planie przemyka Hrabal jako aktor. Dziś potwierdziłam swoje domysły, że
      grafika w jednej z nowel (Bar Swiat) grał sam Vladimir Boudnik (na filmie
      wykonuje grafikę i urządza wystawę, a potem robi coś w rodzaju performence). W
      ogóle polecam goraco, jeśli ktoś jeszcze kiedyś (gdzieś) trafi.
    • eeela Re: Vidi VI - Pan's Labirynth 13.02.07, 17:54
      Mnie sie podobal. Historia swiata realnego rzeczywiscie przedstawiona jest
      troche topornie, ale historia fantastyczna mnie uwiodla swoim mrocznym, a
      zarazem pozbawionym grozy klimatem. Podobalo mi sie zakonczenie, glownie przez
      krytykow maltretowane - o ucieczce w ten lepszy swiat przez smierc. Podobaly mi
      sie lokacje - ten stary, trzeszczacy dom, ogrod, labirynt, jesienne lasy i ich
      kolory. Podobala mi sie bardzo Ivana Baquero, taka prawdziwie bajkowa naiwna i
      odwazna dziewczynka.
    • nienietoperz Notes On a Scandal, 21.02.07, 18:02
      czyli wreszcie, po raz pierwszy od dawna cos mi sie kinowo bardzo podobalo!
      Ekranizacja bardzo popularnej w UKowie pare lat temu ksiazki Zoe Heller, z
      absolutnie fascynujacymi Judi Dench i Cate Blanchett w glownych rolach.

      Historia dosc prosta, opowiedziana bez sladu zadecia, bez sladu 'welkych
      fylmowych ambycjy), za to z ikra i pomyslem. Pani CB potwierdza, ze jest
      bezwarunkowo najatrakcyjniejsza i najbardziej interesujaca blondynka na Ziemi;
      pani JD potrafi stworzyc portret jednoczesnie bardzo odpychajacy i niezwykle
      ludzki. Na dodatek swietnie napisany dialog, dwie bardzo dobre role drugoplanowe
      (Bill Nighy i mlody nieznany Irlandczyk), brytyjskosc moze i nie nachalna, ale
      wylazaca z kazdego zakatka.

      Zeby bylo smieszniej, wydaje mi sie, ze ksiazka moze byc wcale nie najlepsza -
      czytal ktos moze?


      Uklony,

      NN

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka