Dodaj do ulubionych

o byciu kochanka

30.05.07, 08:23
no wiec ostatnio, doszlam do wniosku, ze bycie kochanka moze byc dla kobiety
jedyna szansa zblizenia sie do ukochanego mezczyzny. bo co jesli mezczyzna
jest zajety od x lat. Z pewnych wzgledow nie moze lub nie chce sie rozwiesc.
a kobieta ( ta trzecia)rozpaczliwie go kocha i jest w stanie pojsc na układ
tej trzeciej. oczywiscie historia jest hipotetyczna. Po prostu staram sie
zrozumiec do jakiego stopnia mozna pragnac drugiej osoby, nie zawazjac na
okolicznosci
Obserwuj wątek
    • baltazar.sk Re: o byciu kochanki 31.05.07, 00:37
      czasem trzeba sobie pomóc... bo taki układ najwyraźniej niema przyszłości...
      Wiem, bo sam się z czymś takim obecnie zmagam.. Prowadzi to do emocjonalnego
      wypalenia tej "osoby trzeciej", a w efekcie (w przypadku panny - zostaje sama z
      pięcioma kotami w mieszkaniu a w przypadku kawalera, dostaje do głowy i hoduje
      gołębie*)

      Trzeba jak najszybciej zrobić coś, żeby zapomnieć... trudna rada.. ale to
      konieczność.

      a co za tym idzie..

      Niezwykle też "miłą" sytuacją jest to, ze ilekroć próbuję się jakoś odgrodzić od
      tego co było, poznaję niewiastę (którąś z kolei - bo poprzednie miały zbyt
      wysokie wymagania sprzętowe) i wydaje mi się, ze posiadłem jej względy, a taka
      w kluczowym momencie mówi: "Jurij, głuptasie- kocham cię - owszem, ale jak
      brata..".
      No, jak to usłyszałem - ręce opadły same.. Heh.. niektórym pisane jest bodaj
      zostać mnichem...
      (czarny humor)

      * - nie obrażając - rzecz oczywista - pasjonatów i hobbystów gołębi!
    • magda210682 Re: o byciu kochanka 31.05.07, 08:40
      W żtciu nie zgodziłabym się być tadrugą czy trzecią. W sumie to nie zgodziłam sie bo jakbym została przy mezu i walczyła o niego jak kiedys to pewnie zylibysmy w trojkaciku a ja jeszcze musialabym sie z ta laska zaprzyjaznic. Tak, moj maz jest na tyle bezczelny ze przyprowadzal niby kolezanki do domu. Nie zgodziłam si na to. powiedzialam nie i sie wyprowadziłam 6 m-cy temu a on juz od jakiegos czasu mieszka z inna.
      Wiec stanowczo nie, nie i jeszcze raz nie.
      szczerze mowiac to wspołczuje dla tej laski bo maz ma cos takiego ze nie moze dlugo wytrzymac przy jednej. Kreci go wyrywanie lasek. Chociaz zycze mu jak najlepiej zeby ułozył wkoncu swoje zycie i dorusł do odpowiedzialnego zwiazku.
      Ja przynajmniej teraz jestem szczesliwa, czego nie powiedzialabym o nim bo to chyba nie tak, skakac z kwiatka na kwiatek nie umiejac ułozyc sobie zycia.
      Ale sie rozpisałam:-)
      • helga1970 Re: o byciu kochanka 31.05.07, 10:28
        hmm
        w sumie mozna byc kochanka i kochanka
        chodzi mi o taki gleboki zwiazek dwojki ludzi, zalozmy mocno po 40 tce, ktorzy
        nie rozwioda sie z obecnymi partnerami bo zaspokajaja potrzebe milosci na boku.
        czesto tak jest. mezczyzna nie musi sie rozwodzic w nieudanym zwiazku bo na
        boku kocha, ma seks, wszystko. i to tak trwa, iles tam lat.A kochanka czeka lub
        nie ma zludzen. na pewno jednak go kocha. bo pewnosci ze facet sie rozwiedzie
        nie ma nigdy. po co wiec, lokowalaby w nim swoje uczucia?
        • fantka Re: o byciu kochanka 31.05.07, 15:57
          Nie zniosłabym zdrady,
          to znaczy gdyby mój mąż miał kochankę.
          Małżeństwo nie trwałoby ani minuty dłużej...
          Co innego gdybym to ja "wyrywała" męża innej.
          ....ot natura ludzka ;))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka