26.06.07, 16:44
Ranyyyyyyyyyy, jak cieżżżżżżżżzko mi decyzje przychodzą. Boję się jak.....
bo już raz w życiu podjęłam zlą decyzję, a potem wycofywanie się skończyło
się tragicznie i dla mnie , i dla drugiej osoby i dal rodziny. Tak wiec, mam
taki strach przed decyzją, że nawet sobie nie wyobrażacie.
ale sie w koncu zdecydowałam, ciągle przez te pół roku na szali ważyłam to
czy być z Chlopiskiem, czy się rozstać. Nawet przecież już się rozstałam
podczas jedenj z kłótni. A teraz zrozumiałam, że p tych pół roku dosc
bujania, i w te lub we wte. Ale ostatnio jak pisałam jest dobrze, mimo moich
wątpliwości i nieraz głupot puszczanych przez chłopisko. Żyje się nam na co
dzień fajnie, dogadujemy się ok., w sprawie domu, obowiązków itp. nie ma
problemów. No więc się zdecydowałam zamieszkać z nim (mimo że się boję, mimo
że są wątpliwości, mimo, że wiem, że mój kumpel ma łatwiejszy charaketr od
niego), na razie na dwa miesiące do końca wakacji wyznaczyliśmy termin i
zobaczymy jak bedzie. Ale ta decyzja mnie kosztowała, że hej. Wiecie, jednak
łatwiej jest uciec od czegoś, są problemy - to zwiewam, a wtedy znikną.
Kiedyś tak robiłam, wiec wiem, ze jest łatwiej. Ale teraz.... hmm naprawdę go
kocham, on zaczął ze mną rozmawiać, okazało się że nie jest taki
powierzchowny na jakiego wygląda, też ma swoje jazdy po rozwodzie, ale
zaczynamy sobie układać cieplutkie relacje, co najważniejsze. I teraZ niby
moglabym uciec, i już bym miała z głowy starania o budowanie dobrego zwiazku
co jest cholernie trudne, zapomniałambym o tym że zafundował mi tak trudne
początki!!! ale bym się pozbawiła - jego codziennego tulania wieczornego,
czułości, wspólnego czasu, wspólnegop gotowania, klótni, jego czułych słów, i
czułych oczek które na mnie patrzą, rozbrajającego uśmiechu, tego jak
planuje, gdzie będą się nasze dzieci bawić, wycieczek rowerowych, rozmów przy
winku, przekomarzania się, patrzenia jak ciągle majsterkuje, albo jak wraca
zadowolony z jakiegoś sportu, jak dziecko. :)
no i zdecydowałam się, mimo że wiem, że ma wady, a nie same zalety - tak
jakbym chciała, mimo że wiem, że będę musiała budować ten związek z nim
wspólnie, a nie będzie to połączenie bezproblemowe dusz, ciał i identycznych
osób, mimo że wiem, że nieraz będzie mi ciężko osiągnąc kompromis, bo on się
tego dopiero uczy. Ale widzę, że chce sięuczyć, bo mnie naprawdę kocha ...
no to się komuś zwierzyłam...
dzięuję
Obserwuj wątek
    • legwan4 Re: decyzja 26.06.07, 16:47
      Sunrise-niech żyje miłość i życie,hej!!! :DDDD
    • yvona73pol Re: decyzja 26.06.07, 16:48
      jak milo... fajnie :)))
      • verte34 Re: decyzja 26.06.07, 17:29
        Ale fajnie:) Dobra wola obu stron to już 1/2 sukcesu, a może i 3/4:) Trzymam kciuki.
    • wojtek56 Re: decyzja 26.06.07, 17:39
      Eh, Sun, nie nadążam za Tobą... A to mówisz, że na boki się rozglądasz, a to
      czarne wizje rysujesz, a wszystko po to, żeby odwrócić uwagę od swojego
      szczęścia? Nie bój się tego szczęścia tylko czerp pełnymi garściami! A my się u
      boku Twojego ciepłem Waszego związku i blaskiem Twojego oblicza radować
      będziem:-) Amen!
    • joanna784 Re: decyzja 27.06.07, 12:34
      a znajdź mi faceta na tej ziemi który wad nie ma.nie to co my-kobitki :D
      mieszkanie razem to dobry pomysł.i nie ma się czego bać. kochasz go,on ciebie-
      MUUUSI być dobrze. a jakby przyjąć czarny scenariusz (tfu tfu) to zawsze możesz
      się spakować
      pozdrawiam ciepło i trzymam kciuki:)
    • almondgirl Re: decyzja 28.06.07, 12:04
      Sun, super! niech Wam się dobrze uklada!:)
    • natalcia23 Re: decyzja 29.06.07, 20:43
      No, no...
      Nie było mnie pare dni i mam niezłe zaległości...
      Gratuluję dobrej decyzji kochanieńka moja :-)))
      I życzę Ci duuużo szczęścia.
      Teraz już wszystko będzie dobrze,zobaczysz.
      Kiedy się wprowadzasz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka