pj79
13.12.07, 22:20
Drodzy Moi w uczucia wszelakie uwikłani!
Tak sobie od czasu do czasu myślę i nie ukrywam, że nic wybitnego to nie wnosi
do życia mojego, ale pomyślałem, że sie z Wami podzielę pewną sprawą - jak
zwykle na ten sam temat.
Wyobraźcie sobie Wasze życie jak drogę - asfalt, różne krajobrazy po bokach,
asfalt, krajobrazy, jacyś ludzie, asfalt, krajobrazy, ludzie, asfalt... I
pytanie: wolicie pędzić tą drogą cały czas prosto, gładko jak po asfalcie? A
może jednak fajnie jest - np: by nie usnąć - napotkać jakieś zakręty,
skrzyżowania, objazdy, wyboje - miejsca gdzie trzeba się zastanowić jaką drogą
podążyć, by do celu dotrzeć szczęśliwie? (nie koniecznie najszybciej i
najwygodniej jak się da?)
Tak prosto się nie da.
I jeszcze jedno - ze wszystkich przejść można wyciągnąć jakieś wnioski.
Wzbogacamy się. Zdobywamy doświadczenie. I kiedyś może się okazać, że ktoś
bardziej lub mniej bliski będzie w podobnej sytuacji jak My teraz. I co? I
można będzie pomóc dobrym słowem, w oparci o własne doświadczenia.
Miłych lub pouczających zakrętów, jak najwięcej bezkolizyjnych skrzyżowań,
napędu na 4 koła i rozwagi za kółkiem życia:)
Pozdrawiam
p.s.Opcjonalnie może to być rzeka, wiry etc:)
p.s.Chaos i jeszcze raz chaos - wiem, wiem ale chciałem się z Wami tym
podzielić. Jak ktoś wpadnie co "podmiot prozaiczny" chciał wyrazić to niech da
znać:)