madziuka
23.02.08, 19:04
Witajcie,
po tym jak zostawił mnie chłopak-kolega, oskarżając mnie o chłód, obojętność
wobec niego, ja poczułam, że jednak go kocham albo przynajmniej się w nim
zadurzyłam. Przegrałam walkę o niego, co mnie boli. Miał jednak rację, nie
umiem okazywać swych uczuć, można powiedzieć, że boję się facetów, którzy
wykazują zainteresowanie mną. Dobrze nam się rozmawiało, ale jak stwierdził z
mojej strony nic nie zaostrzyło względem niego.
Bardzo mnie to boli. Mam okazję spróbować poćwiczyć swoją śmiałość, gdyż jest
taki jeden chłopak, któremu się podobam, jednak on mi fizycznie i psychicznie
w ogóle nie pasuje. Nie chciałabym go zranić, jednak dla mnie sporym problemem
jest nawet trzymanie faceta za rękę, niestety piszę poważnie. Boję się
bliskości. jeszcze z nikim nie byłam, choć mam 25 lat. Zawsze jestem samotna,
boję się że tak zostanie, dlatego rozważam sytuację wyżej wymienioną.
Psycholog mi nie pomoże, moim zdaniem. A może nie trafiłam na tego właściwego
chłopaka i dlatego boję się tej bliskości?- sama nie wiem. Może coś mi doradzicie.