Dodaj do ulubionych

co robić?

28.06.04, 17:12
witam wszystkich forumowiczów!
jestem tutaj nową "macoszką" może coś mi poradzicie.
od roku jestem mężatką, mój M (tak go tutaj nazywaciesmile ) ma 4 letnią
córeczkę z poprzedniego ale nieślubnego związku. nic nie łączy go z tamta
kobietą z córka też nie. nie odwiedza jej, nie dzwoni, nic nie robi. alimenty
ma z funduszu bo jest bezrobotny.
pytałam go czy chce ją odwiedzić to stwierdził że ma inne problemy.
Uważa że lepiej będzie gdy nie będą mieli żadnych kontaktów bo on chce życie
sobie ułożyć tylko ze mna i z naszym dzieckiem o które sie staramy, a "one"
niech sobie same zycie układają bez niego.
Zastanawiam sie czy to ja nie powinnam nawiązać tych kontaktów? Oczywiście
nie będzie to dla mnie przyjemne ale może warto spróbować?
Dziekuje za poradę
pozdrawiam cieplutko
B.
Obserwuj wątek
    • kamila77 Re: co robić? 28.06.04, 18:17
      Są chwile, jak ta, kiedy mój scyzoryk w kieszeni otwiera sie bardziej niż
      zawsze. Ale jednak ograniczę się do pytania: dlaczego? Bo głupio przed
      znajomymi, że pan mąż olewa wlasne dziecko? To nie jest twoja sprawa.

      > Zastanawiam sie czy to ja nie powinnam nawiązać tych kontaktów? Oczywiście
      > nie będzie to dla mnie przyjemne ale może warto spróbować?

      Ale gdzież tam, nie zaprzątaj sobie głowki jakimś obcym bachorem, wijcie
      gniazdeczko, polecam wam obojgu lobotomię, wtedy już nawet pamięć nie będzie
      wam w niczym przeszkadzac.
      Nie wiem, czy zauwazylas, ale Fundusz Alimentacyjny został zlikwidowany. Swoją
      drogą, przez cztery lata to się niezły dług w ZUS-ie zrobił.
      • bei Jejku...Ty sie zastanów- czy..powinnaś miec 13.07.04, 17:41
        dziecko- z takim facetem! Przeciez to źle świadczy o takim ojcu- że nie
        interesuje go dziecko...jakim tatą będzie dla waszego potomstwa.....nie
        rozpatruję tu sytuacji- że on nie ma pracy- ale to też świadczy o
        nieodpowiedzialności- chce powołać do życia kolejne dziecko- a jak utrzyma
        maluszka..i jego mamę? Dziewczyno...przemyśl tę sytuacje...i nie wpędzaj sie w
        pieluszki...poczekaj...co do nawiązywania znajomości z jego dzieckiem- to
        gdybyś umiala wpłynąć na niego- by to on sam zrobił- byłoby dobrze. Powinien
        zabrać sie za spałacanie należnego długu wobec dziecka, i panstwa...Jak on sie
        poczuje- gdy kiedys jego dziecie stanie na przeciw- jak spojrzy mu w oczy?
    • domali Re: co robić? 28.06.04, 18:27
      barbara79 napisała:

      > nic nie łączy go z tamta
      > kobietą

      No ale chyba łączyło, skoro jest dziecko?


      > Zastanawiam sie czy to ja nie powinnam nawiązać tych kontaktów?

      Z doświadczenia wiem, ze odpowiedź będzie jedna - nie Twoja sprawa.
      Nie zmusisz faceta do niczego. Jeśli nie chce się spotykać, to tego nie będzie
      robić. Chociaż wiem, że czasami chęci do spotkań to za mało. Wtedy można pomóc.
      Ale w Waszym przypadku brak podstawy - czyli tej chęci.
      A co do tego, czy będzie przyjemne - dlaczego zakładasz, że nie?? Ja spotkałam
      niedawno po raz pierwszy syna mojego męża z pierwszego małżeństwa i
      zdecydowanie nie było to niemiłe doświadczenie.
      No ale kwestia pieniedzy zostaje - nie ma już FA, jest tylko zasiłek, a nie
      jest on zbyt wysoki.
      No i pomijam już fakt, że niepłącenie alimentów nie uchodzi na sucho zazwyczaj.
      • konkubinka Re: co robić? 28.06.04, 18:54
        szczerze mowiac zastanowilas sie nad tym czy napewno chcesz z nim ulozyc sobie
        zycie , zalozyc prawdziwa rodzine?Przeciez on ma dziecko i poprostu je
        olewa.Moze podasz wiecej szczegolow bo z tego co napisalas nie widze w tym nic
        pozytywnego.
        A ty czemu mialabys nawiazac z nimi kontakt?Moze chcesz poprostu spytac jaki
        byl?czemu tak jest?
        Bo sens takie posuniecia moglabym widziec tylko wtedy gdy wy mielibyscie juz
        dziecko - a wiec badz co badz rodzenstwo jego corki.
    • m-m-m Re: co robić? 28.06.04, 18:55
      nic nie łączy go z tamta
      > kobietą z córka też nie

      Z tamta kobietą nic go nie łączy, ale z córką i owszem - do smierci będzie jej
      ojcem, czy to mu się podoba czy nie.


      Uważa że lepiej będzie gdy nie będą mieli żadnych kontaktów bo on chce życie
      > sobie ułożyć tylko ze mna i z naszym dzieckiem o które sie staramy, a "one"
      > niech sobie same zycie układają bez niego.

      Gratulacje dla egoisty!


      Zastanawiam sie czy to ja nie powinnam nawiązać tych kontaktów?

      Chyba żartujesz, tak jak chyba żartem jest, ze wyszłaś za tego człowieka za
      mąż???

    • mikawi Re: co robić? 29.06.04, 09:04
      barabaro - przede wszystkim witaj na forum smile
      i zanim zaczniesz cokolwiek z kimkolwiek nawiązywać porozmawiaj z męzem, bo
      sprawa jest trudna, dlaczego on nie chce kontaktować się z własnym dzieckiem?
      nie daj sie zbyć, jesteś jego żoną, a dziecka - nawet nieślubnego - nie da się
      wymazać z zycia i pamięci. I zaglądaj do nas nie zrażając się może nieco za
      ostrą krytyką ze strony innych macoszek smile

      co do pieniędzy - fundusz przestał istnieć, w jego meijsce jest zasiłek z
      tytułu samotnego wychowywania dziecka w wysokości 170 zł (plus 43 zł
      rodzinnego) ale tylko pod warunkiem że dochód na osobe nie przekracza 504 zł.
      Natomiast wypłaty z Funduszu które były, są obecnie długiem twojego męża ktory
      kiedyś będzie musiał spłacić.

      trzymaj się, pozdrawiam
      mikawi
    • pysia-2 Re: co robić? 29.06.04, 10:03
      Ale sie wkopalas... Wyszlas za maz za czlowieka ktoory jest bezrobotny, ma
      gigantyczny dlug wobec panstwa, nie chce znac wlasnego dziecka i zostawil je na
      pastwe losu... Milosc jest slepa?

      Wyobraz sobie, ze jestes samotna matka borykajaca sie z przeciwnosciami losu,
      urabiajaca sobie rece do lokci, zeby zapewnic swojemu dziecku byt,
      odpowiadajaca na pytania: dlaczego ja nie mam tatusia?... I nagle w tym
      wszystkim pojawia sie nowa zona owego tatusia, ktoora przychodzi... No wlasnie.
      Po co wlasciwie chcesz sie z nimi spotkac?
      Daj sobie spokooj, to jego zadanie - byc przy dziecku, ktoore badz co badz
      splodzil...
    • atiwoj2 Re: co robić? 29.06.04, 10:40
      powiedz mi tylko, bo teoretycznie wszystkie jestesmy w niej lub bardziej
      podbnycej sytuacji - ale czym Ty sie kierowalas wychodzac za niego? Z tych
      kilku slow co napisalas, wynika ze jest nieodpowiedzialny i dosc niefrasobliwy,
      mam jednak nadzieje, ze posiada rowniez pozytywne przymioty, ktore cie do niego
      przekonaly,,,
      swoja droga, nie obawiasz sie czasem, ze w pewnym momencie moze Ciebie tez tak
      potraktowac??? moze warto sie zastanowic zanim zdecydujecie sie na wlasne
      dziecko...
      a co do malej - to pamietaj ze na sile nic nie wskorasz, mozesz jego motywowac
      do nawiazania kontaktu- ale to tez musi on chciec - dla Ciebie mala jest obca
      osobka, ktora miala pecha, ze ma takiego ojca....
    • domali Na pewno nie przejmuj się... 29.06.04, 12:50
      ... tekstami, które tu padają. Nie musi Cię spotkać to, co tamtą kobietę,
      niekoniecznie facet Cię rzuci, oleje dziecko itd.
      Sytuacja, w jakiej się znalazłaś, nie jest łatwa, ale to nie z Twojej winy jest
      tak, jak jest. I rozumiem, że może Ci być nieprzyjemnie (bo chyba tak jest), że
      tamta dziewczynka nie ma ojca. I niekoniecznie musi to być wsytd przed
      znajomymi...
      Ja już Ci napisałam - nic nie możesz zrobić, póki Twój mąż nie będzie chciał
      zmienić sytuacji.
      Moje położenie jakiś czas temu było podobne, z tym, że chęci były, ale były
      przyczyny, dla których był problem z ich wcieleniem w życie.
      Co robić? Porozmawiać z mężem, tak jak radzi mikawi. Dowiedzieć się, skąd taka
      postawa, czy ma zamiar coś zmieniać. Trzeba mu wytłumaczyć, że kontakty to
      jedno, pieniądze na utrzymanie to drugie. I na przykład o pieniądzach powinnaś
      rozmawiać, bo wszystko w tym temacie będzie dotyczyło Was, nie tylko jego.
      I życzę powodzenia.
      • m-m-m Na pewno przejmuj się... 29.06.04, 13:02
        Nie musi Cię spotkać to, co tamtą kobietę,
        niekoniecznie facet Cię rzuci, oleje dziecko itd.

        Nie, niekoniecznie Cie oleje, tylko na 99,9%...zawsze ta jedna setna procenta
        to szansa, że nagle gość będzie dorosły i odpowiedzialny.
          • m-m-m ... 29.06.04, 18:06
            Nie mam zamiaru nikogo krzywdzić, tylko niestety tak jest, że facet, który ma w
            nosie dziecko z pierwszego związku, będzie miał w nosie dzieci z kolejnych
            związków. Wyjątki są i to jest ta jedna setna procenta.
            Ogólnie jestem zaskoczona... bo ja nigdy nie związałabym się z facetem, który
            nie dba o swoje dziecko, a już na pewno nie planowałabym z nim potomstwa...
            • cz.wrona Re: ... 29.06.04, 23:53
              m-m-m napisała:

              > Nie mam zamiaru nikogo krzywdzić, tylko niestety tak jest, że facet, który ma
              w
              >
              > nosie dziecko z pierwszego związku, będzie miał w nosie dzieci z kolejnych
              > związków. Wyjątki są i to jest ta jedna setna procenta.


              No to mój M należy do tych 0,01 % według Ciebie...

              bARbaro!

              Witaj na forum wink)))

              Możesz oczywiście porozmawiać o tym z mężem. Jednak nie nalegaj za bardzo na
              Jego kontakty z córką ich sprawa, T możesz tylko podsunąć jakiś pomysł, reszta
              należy do Twojego M.
              Pozdrawiam wink
        • domali Re: Na pewno przejmuj się... 29.06.04, 13:08
          m-m-m napisała:


          > Nie, niekoniecznie Cie oleje, tylko na 99,9%...

          Może jednak nie przesadzajmy??? Chyba za mało wiesz o tej sprawie, żeby ferować
          takie wyroki...
          Trudno w paru zdaniach scharakteryzować człowieka, szczególnie jeśli osoba nie
          wie, że każde niedomówienie będzie tu użyte przeciwko niej...
    • petrea Re: co robić? 29.06.04, 13:48
      Witaj!
      Podałaś trochę za mało danych, by udzielić Ci jakiejś sensownej rady, ale
      nasunęły mi się takie refleksje:

      Po pierwsze, kontakt z matką i dzieckiem nie ma sensu. W jakim celu? Dla Ciebie
      czy dla nich???? Jedyne, co możesz zrobić, to wpłynąć na swojego męża, jak już
      dziewczyny pisały.

      Po drugie: czy wiesz dlaczego tak się stało? Rozumiem, Twój mąż nie chce mieć
      nic wspólnego z swoją ex, ale z dzieckiem???!!! Nie pytam dla zaspokojenia
      mojej ciekawości, i nie po o to byś odpisała, a o to, byś odpowiedziała sobie.
      Jakie były układy z tamtą dziewczyną, jaka była jego rodzina itd. I nie chodzi
      o to, byś zaakceptowała taki stan rzeczy, ale zrozumiała DLACZEGO tak się
      stało.

      Po trzecie: na pewno chcesz mieć dziecko? Z tym facetem? Nie chciałabym się
      specjalnie mądrzyć, ale nie zapominaj, ze dziecko kosztuje. A z tego, co
      zrozumiałam, na swojego faceta liczyć specjalnie nie możesz, skoro już teraz
      nie jest w stanie partycypować w kosztach utrzymania dziecka, które już jest na
      świecie. Do tego zaległe alimenty, które nad nim „wiszą”. Jeśli Twój mąż
      zacznie pracować, to będzie musiał płacić nie tylko bieżące alimenty, ale i
      spłacać dług. Policz więc, czy jesteś w stanie utrzymać i siebie, i dziecko i
      męża.

      Sorki, jeśli zbyt brutalnie. Nie chciałam Ci dopiec, napisałam tylko, co o tym
      myślę.
      • bejbiko Re: co robić? 30.06.04, 00:01
        Tak naprawdę nie wiemy nic o Twojej sytuacji. Z tych kilku zdań nasuwa się
        jednak obraz dosyć tragiczny. I ja rozumiem, że niekoniecznie musi tak być jak
        piszą dziewczyny. Prawdopodobnie tamta ciąża to klasyczna wpadka. Może matka
        dziewczynki utrudniała ojcu sprawę, moze sama chciała wychowywać dziecko, może
        ma kogoś i chce by był on ojcem dziewczynki, może ma pieniądze i nie potrzebuje
        pomocy Twojego męża ...
        A Twój mąż może i jest bezrobotny a na tyle obrotny, żeby na Was zarabiać
        gdzieś na czarno (tak robi teraz moja matka i stać ja na kilka przyjemności i
        rachunki). Może chce mieć dziecko z Tobą i to jest świadoma decyzja, może
        będzie na Was zarabiał, dbał o Was....... i Was nie zostawi. To, że nie jest z
        tamtą kobietą nie znaczy, że i was porzuci. Ja zrywałam z kilkoma facetami, a
        teraz nie zamierzam się rozwodzić. Staram się bronić tej sytuacji, bo wiem, że
        kiedyś i ja napisałam kilka słów za które mocno oberwałam a tak naprawdę
        sytuacja wyglądała inaczej.... Powiem Ci jedno, Twój mąż powinien jednak
        przemóc się w sobie i uznać to dziecko, powinien coś dla niego zrobić... bo
        kiedyś przyjdzie taki moment, że jego córka go odwiedzi.. Ale Ty możesz z nim
        tylko porozmawiac na ten temat, nic więcej. Nie szukaj z nią kontaktu bo ona
        tego nie zrozumie. Jest za mała. Może ma wspaniałą matkę, jest szczęśliwą
        dziewczynką i czuje się bezpiecznie w swoim świecie. Przyjdzie czas, że zapyta
        o ojca... sama
        A co do alimentów to jest to problem finansowy.. i problem wasz wspólny...
        kolejny temat na poważną rozmowę.
    • barbara79 Re: co robić? 01.07.04, 12:26
      och, ale się nasłuchałam, aż mi wypieki wyszły na policzkach
      opisze dokładniej ta sytuację
      M spotykał się z ex przez rok, ciągle sie kłócili, rozstawali i wciąż do siebie
      wracali, Ona jest rozpieszczoną dziewczyną (no teraz ma 24 lata) przez swoją
      matkę (uważa ją za wzór choć romansów jej nie brakuje - M mi opowiadał o jej
      rodzinie i nie ma czego zazdrościć), patrzy na wszystkich z góry i mało kto ja
      lubi, gdy pytałam M co w niej widział skoro nie miała przyjaciół odpowiedział
      że był ślepy, ona uważała go za księcia z bajki i to mu odpowiadało (miał
      wysoką rentę ma zmarłych rodzicach a jest jedynakiem). Gdy kłótnie zaczęły się
      nasilać i ich związek wisiał na włosku postanowili poważnie porozmawiać - po
      tej rozmowie na pogodzenie poszli do łóżka, była to "wpadka". Znowu się
      pokłócili i rozstali na dobre ale ona po 2 miesiącach przyszła do niego z matką
      i powiedziała że jest ciąża. Chciała ślubu ale on powiedział że dopóki między
      nimi się nie poprawi to nie ma sensu się pobierać żeby zaraz sie rozwodzić.
      Zamieszkała u niego ale na krótko jakieś 2 tygodnie. po porodzie odwiedział
      małą raz w tygodniu - wtedy miał czas po pracy i dawał pieniądze na alimenty.
      Płacił zawsze regularnie ale od roku nie ma pracy i nie może płacic. Teraz
      dostał pracę "na czarno", zarabia dosyć dobrze, spłacamy resztę długów, potem
      zaczniemy spłacać alimenty.
      Małą przestał odwiedzać także z braku czasu (praca, poszukiwanie pracy, znowu
      praca - od 7 do 19-stej, no i brak chęci też) . Trzeba też zaznaczyć że z
      odwiedzaniem były problemy dlatego bo ex ciągła od niego pieniądze na swoje
      zachcianki. Przykład: M poszedł z pieniędzmi na utrzymanie małej, bo ex już
      wszystko wydała, nie pamiętam na co były jej potrzebne wtedy te pieniądze ale
      się okazało że ex zaraz pobiegła po nowy telefon komórkowy.
      M to dobry człowiek , kocha mnie , wiem o tym, będzie się troszczył o nasze
      dziecko, juz się go nie moze doczekać.
      Ja z małą widziałam sie raz gdy miała 1,5 roku, zabrał ją od ex żeby mi
      przedstawić. Jest słodka smile. ale to było 3 lata temu.
      Mam miękkie serce więc ją polubiłam zwłaszcza ze bardzo się do mnie "lepiła",
      cały czas za mną chodziła, siadała na kolanach i dawała buzi smile.
      Nie wiem jaka jest teraz. Martwię sie czy nie będzie mnie kiedyś oskarżać o to
      że zabrałam jej tate, że nasze dziecko zabrało jej tate.
      Wiecie jak to jest...

      • chalsia Re: co robić? 01.07.04, 12:35
        Nie ma usprawiedliwienia na niekontaktowanie się z dzieckiem, tym bardziej, że
        ten kontakt był i to dość chyba częsty, przynajmniej do momentu gdy dziecko
        miało 1,5 roku.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
        • barbara79 Re: co robić? 01.07.04, 13:03
          zastanawiam czy to czasem nie jest moja wina
          bo te kontakty się poluzowały gdy się poznaliśmy tzn ja i M
          Po poznaniu małej powiedziałam mu że chyba nie potrafię tak żyć, dzielić się
          nim, byłam zazdrosna też o to że nasze dziecko nie będzie naszym wspólnym
          pierwszym dzieckiem itd. , potem to przemyślałam, pokochałam go z jego
          przeszłością a nie po jej "wycięciu" z życia.
          Myslę że on jeszcze to pamięta, a nie chce mnie stracić.
          • lilith76 Re: co robić? 01.07.04, 13:25
            porozmawiaj z nim. powiedz, że chcesz żeby dziecko, które jest częścią jego,
            było także częścią waszego wspólnego życia. dodaj to samo co już tu napisałaś,
            że jest dla ciebie ważny nawet razem z dzieckiem. przygotuj się na to, że może
            być ci ciężko ponownie zaakceptować istnienie tego dziecka i mogą być problemy
            z eks. jeśli przejrzysz to forum, zobaczysz, że wiele macoszek ma "przejścia"
            związane z widywaniem dziecka, odwiedzinami, alimentami. dziewczynka jest
            jeszcze stosunkowo mała i zapewne niewiele pamięta ojca.
      • pysia-2 Re: co robić? 01.07.04, 13:28
        Jako matka i jako zona mojego meza nie wyobrazam sobie ze ktoorekolwiek z
        rodzicoow moglo zrezygnowac z widywania swojego dziecka. Chyba, ze tego dziecka
        sie nie kocha - ale jak nie kochac wlasnego dziecka??????????????
        • barbara79 Re: co robić? 01.07.04, 13:39
          M powiedział że nie poczuł "instynktu ojcowskiego" bo dziecko nie jest z
          kobieta którą kocha i nie potrafi tak po prostu pokochać małej, nie potrafi
          zaakceptować jej jako własnego dziecka, tak jak to robią "normalni" rodzice.
          Rozczula go tak jak każde inne dziecko i nic więcej.
          Może gdyby częściej ją widywał to coś by się zmieniło w jego uczuciach? nie
          wiem czy jest sens przekonywac go do spotkań z małą?
          • pysia-2 Re: co robić? 01.07.04, 13:48
            Moze wlasnie teraz, kiedy z dziewczynka mozna nawiazac juz wiekszy kontakt,
            poczuje ten instynkt? Moze odkryje w niej wlasne dziecko, ktoore odziedziczylo
            po nim sposoob moowienia, gesty itp? Moze dopiero teraz dotrze do niego, ze to
            naprawde jest jego dziecko i nie ma to nic wspoolnego z jej matka, ktoorej on
            nie trawi? Ja bym nie odpuscila, znalazlabym jakis argument, ktoory go
            przekona, ze glupio, bardzo glupio robi.
            • chalsia Re: co robić? 01.07.04, 14:07
              Żeby pokochać, to trzeba najpierw nawiązać więź. A więź się tworzy poprzez
              wspólne przebywanie razem - nawet jeśli sa to na początek 3 godziny raz w
              tygodniu. Jak się zadzieżgnie, to potem rośnie w postępie geometrycznym.

              I, z przeproszeniem, poniższe to trucie i szukanie usprawiedliwienia oraz
              winnego.
              "M powiedział że nie poczuł "instynktu ojcowskiego" bo dziecko nie jest z
              kobieta którą kocha i nie potrafi tak po prostu pokochać małej, nie potrafi
              zaakceptować jej jako własnego dziecka, tak jak to robią "normalni" rodzice.
              Rozczula go tak jak każde inne dziecko i nic więcej.
              Może gdyby częściej ją widywał to coś by się zmieniło w jego uczuciach? nie
              wiem czy jest sens przekonywac go do spotkań z małą?"

              Pozdrawiam,
              Chalsia
              • chalsia Re: co robić? 01.07.04, 14:08
                Oczywiście nie jest truciem, itd ostanie zdanie czyli:

                > Może gdyby częściej ją widywał to coś by się zmieniło w jego uczuciach? nie
                > wiem czy jest sens przekonywac go do spotkań z małą?"

                Jest sens, jak najbardziej.

                Chalsia
          • lideczka_27 instynkt 07.07.04, 21:24
            Piszesz, że facet dziecka nie kocha... Może kontakty by pomogły, ale nie ma
            gwarancji. Są kobiety, które nie kochają swoich dzieci. Noszą je pod sercem i
            mówią "jestem w ciąży, ale nie kocham tego dziecka". Wtedy głaszcze się je po
            głowie i mówi "nie jesteś podła, to hormony". Z czasem więź się rodzi - wraz z
            porodem. A czasem nie. I wtedy dziecko jest tym, co było przyczyną bólu
            (poród), przeszkadzajką, która się drze w nocy i wisi na bolącym cycu (choć w
            takich sytuacjach zazwyczaj matka cyca nie daje, bo ten "kontakt" ją wścieka).
            Można mówić o hormonach, można o szoku porodowym, jasne. Ale bywają kobiety,
            które nie mają instynktu i nie zmieni tego nawet urodzenie dziecka (najczęściej
            z wpadki). Znam dwie takie babki, oglądałam dokument na ten temat. Uznając
            powyższe nie oceniam Twojego faceta i nie powiem, że to, co napisałaś, to
            bełkot. Nie kocha i może tak być, że codzienne kontakty tego nie zmienią. Jest
            wspaniale, gdy dzieci mają kochających rodziców. Wiadomo. Ale tu, zdaje się,
            facet dziecka nie uzna. Być może dla niego tamta kobieta i mała to jedno. Nie
            zabiega więc o kontakty, bo te oznaczałyby kontakty z byłą. Jest to dla niego
            niemiła perspektywa a pewnie do tego myśli, że Ciebie by to raniło i złościło.
            Uważam, że powinnaś z nim szczerze na ten temat pogadać. Przede wszystkim
            szczerze od siebie. Jeśli dojrzałaś do tych kontaktów, czujesz, że chciałabyś,
            by je wznowił - powiedz mu o tym, ale to on powinien podjąć decyzję. Nie wolno
            Ci zachęcić, a potem, gdyby się udało, walczyć o zaprzestanie - bo mała mogłaby
            poznać ojca, przywiązać się do niego, a potem okropnie cierpieć, gdyby znów (na
            Twe życzenie) ją opuścił. Moim osobistym zdaniem ojciec "pojawiam się i znikam"
            jest gorszy od braku ojca. Może dziewczyna pozna przyzwoitego gościa, który
            będzie dla małej całym światem - prawdziwym ojcem. Temat kontaktów to nie
            pierdoła, tu chodzi o dziecko – jeśli Twój M zaistnieje w jej życiu to powinien
            na stałe. Kto wie, ile matka musiała się natrudzić, by małej wytłumaczyć tę
            pustkę. Ile je obie kosztował „spokój”, jaki teraz mają. Nie wolno tego burzyć.
            Albo zaistnieć świadomie i BYĆ niezależnie od przeszkód, albo wcale. Natomiast
            nie do przyjęcia jest fakt uchylania się od łożenia na dziecko. Rozumiem, że
            problemy są przejściowe i ojciec weźmie odpowiedzialność (przynajmniej tę
            finansową, jeśli innej nie potrafi), za życie, które powołał. To niezbędne
            minimum, którego nie zmieni nic – ani niechęć do matki dziecka, ani fakt, że
            np. matka pławi się w luksusie – ze strony ojca dziecku się należy i koniec,
            nie ma zmiłuj. Nie chodzi oczywiście o utrzymywanie eksi i sponsorowanie jej
            zachcianek – ale o potrzeby małej. Teraz spłacacie długi, ale tamten narasta.
            Nie lepiej więc płacić alimentów na bieżąco? Być może matce jest ciężko, być
            może jej sytuacja też się pogorszyła – przecież w życiu różnie bywa… A dziecko
            na świecie jest, samo na siebie nie zarobi…
            Życzę Wam ułożenia tego wszystkiego pozytywnie i bez ofiar wink
            pozdrawiam
            lida

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka