Dodaj do ulubionych

Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ?

14.04.08, 22:10
tak się spontanicznie wpisałam w aątek Vobiski i mi się nasunęlo o
moich kolegach ksiezach ...
Mam paru, młodsi, starsi ...
Z ks. Maksymilianem miło pospiewac
)opiekun da i salezjanin) i pgadać, z Matkiem i Krisem fajnie
pogadac, połazic po gótrach ...
Matek się ostatnio skusił na latanie szybowcem :) Trzyma się
dzielnie :) ale to w ogóle twardziel :)
Jak na antyklerykala i jawnogrzesznice z obu stron dogadujemy sie
the best - jak to jest ?:)
Macien takich w otoczeniu ludzien niekoniecznie podpadajacy
pod "prawdziwego katolika"?
Obserwuj wątek
    • marcinlet Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 14.04.08, 22:26
      kora3 napisała:

      > Macien takich w otoczeniu ludzien niekoniecznie podpadajacy
      > pod "prawdziwego katolika"?
      • a000000 Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 14.04.08, 22:41
        > Nie wiem czy macien takich ludzien, nie orientujen się za bardzo.


        Korcia, KURNA, tracę wątek. Pisz wolniej. Nie wiem co to jest "macien takich w
        otoczeniu ludzien". Nawet się nie domyślam.
        • diabollo Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 08:05
          a000000 napisała:

          > > Nie wiem czy macien takich ludzien, nie orientujen się za bardzo.
          >
          >
          > Korcia, KURNA, tracę wątek. Pisz wolniej. Nie wiem co to jest "macien takich w
          > otoczeniu ludzien". Nawet się nie domyślam.

          Czcigodna A000000,

          Moim zdaniem "kurna" to słowo obrzydliwe - niby wulgaryzm-nie-wulgaryzm, używany
          w miejsce wulgaryzmu, ktrótko mówiąc esensja hipokryzji lingwistycznej.

          W takich sytuacjach jak powyżej zamiast takich brzydkich "zamienników" proponuję
          używać pięknej, oryginalnej staropolskiej polszczyzny, czyli słowa "kurwa".

          Kłaniam się nisko.
          • a000000 Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 10:43
            Diabolciu, z przykrością Cię informuję, iż piękne słowo uważane przez Ciebie
            staropolskim, a mianowicie: kurwa - jest wyrazem ŁACIŃSKIM i oznacza
            przymiotnik: krzywy,-a,-e - curvus,curva,curvum.

            Natomiast ta ohyda, to paskudztwo, ta obrzydliwość, ta esencja hipokryzji
            lingwistycznej (Boże, cóż za piękna parabola!!!), ten metagram który brzmi:
            KURNA, jest jak najbardziej naszym rodzimym wynalazkiem.
            Ale jeśli z powodu tego przerywnika miałbyś cierpieć katusze obrzydzenia, to
            powiedz, a ze względu na Ciebie postaram się wybrać inny przerywnik z bogatej
            palety polskich słów okolicznościowych.
            • diabollo Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 22:58
              a000000 napisała:

              > Diabolciu, z przykrością Cię informuję, iż piękne słowo uważane przez Ciebie
              > staropolskim, a mianowicie: kurwa - jest wyrazem ŁACIŃSKIM i oznacza
              > przymiotnik: krzywy,-a,-e - curvus,curva,curvum.
              >
              > Natomiast ta ohyda, to paskudztwo, ta obrzydliwość, ta esencja hipokryzji
              > lingwistycznej (Boże, cóż za piękna parabola!!!), ten metagram który brzmi:
              > KURNA, jest jak najbardziej naszym rodzimym wynalazkiem.
              > Ale jeśli z powodu tego przerywnika miałbyś cierpieć katusze obrzydzenia, to
              > powiedz, a ze względu na Ciebie postaram się wybrać inny przerywnik z bogatej
              > palety polskich słów okolicznościowych.

              A, Bóg zapłać.
              Kiedyś pamiętam program pana Miodka, który oburzał się na publiczną wypowiedź
              polityka, który twierdził, że coś go "wkurza".
              Pan Modek uważał zupełnie tak samo jak ja, że "wkurzać" może coś klienta magla,
              albo pracownika wodociągów; osobę która ma coś do powiedzenia, może się czymś
              albo "denerwować", albo "wkurwiać".

              Kłaniam się nisko.
              • a000000 Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 16.04.08, 10:52
                Czyli uważasz, Diabolciu, że wyraz "wkurwiać" należy do kanonów literackiej
                polszczyzny?
                Skoro tak, to nie ma żadnego fo pa, jeśli prezenter telewizyjny powie, że jest
                wkurwiony?
                • diabollo Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 16.04.08, 19:00
                  a000000 napisała:

                  > Czyli uważasz, Diabolciu, że wyraz "wkurwiać" należy do kanonów literackiej
                  > polszczyzny?
                  > Skoro tak, to nie ma żadnego fo pa, jeśli prezenter telewizyjny powie, że jest
                  > wkurwiony?

                  Napewno "fo pa" byłoby mniejsze z tym "wkurwieniem" niż gdyby prezenter był
                  "wkurzony".
                  Z resztą jak zawsze wszytko zależy od kontekstu.

                  Gdyby panu prezenterowi zawalił się akurat dom, albo wybuchł mu piec bo ktoś
                  sfuszerował całą konstrukcję to prezenter powinien szczerze powiedzieć: jestem
                  wkurwiony.

                  A propos kontestu.
                  Dzisiaj kiedy wychodziłem ze moim kolegą z pracy, ten rzucił koleżance z
                  sekretariatu, że jest "śmierdzielem-leniem" bo czekała na windę (a my szliśmy na
                  piechotę schodami na dół).
                  Bardzo mnie ucieszyło, że wszystko zrozumiałem, więc zacząłem mu tłumaczyć mu po
                  angielsku, że całe niemieckie nieszczęście (myślałem akurat o tych wszystkich
                  niemieckich dowcipach o Polakach), w bezpośrednim tłumaczeniu to niedopuszczalne
                  aby nie tylko do kobiety, ale do kogokolwiek u "nas" na Wschodzie można było
                  zwówrócić się w ten sposób.

                  Wymieniliśmy interesujące uwagi o konwencji, różnicach kulturowych i intencjach
                  mojego kolegi - przecież według niego niezwykle pieszczotliwe, powiedzianie
                  przemiłym tembrem głosu, prawie komplement, zagajenie do koleżanki przecież
                  poniżej średniej lubianej, średnio atrakcyjnej koleżanki.

                  Z koleżanką spotkaliśmy się na dole. Padał deszcz. Koleżanka miała parasol. My
                  nie mieliśmy. Do parkingu niosłem nad nią ten parasol do jej auta.
                  Rozmawialiśmy wszyscy o dupie maryni.
                  Oboje pewnie myśleli, że mi odpieroliło.
                  A je wiedziałem, że to są właśnie te słynne różnice kulturowe, w które przecież
                  nie wierzę.
                  Bo przecież ludzie na całym świecie są tacy sami.

                  Kłaniam się nisko.
        • kora3 Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 10:12
          a000000 napisała:

          > > Nie wiem czy macien takich ludzien, nie orientujen się za bardzo.
          >
          >
          > Korcia, KURNA, tracę wątek. Pisz wolniej. Nie wiem co to
          jest "macien takich w
          > otoczeniu ludzien". Nawet się nie domyślam.

          przeżyję Azercia, widać nie masz takich ludzi w otoczeniu, no i juz
          i spoko )
    • diabollo Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 08:07
      Księża to ludzie, w pozytywnym i negatywnym znaczeniu tego słowa.
      A zawód, wprawdzie specyficzny, no ale mocno ludzki.

      Kłaniam się nisko.
      • kora3 no tak :) 15.04.08, 10:17
        diabollo napisał:

        > Księża to ludzie, w pozytywnym i negatywnym znaczeniu tego słowa.
        > A zawód, wprawdzie specyficzny, no ale mocno ludzki.
        >
        wiesz, chodziło mi o to, ze sporo ludzi traktuje ksieży z
        uwielbieniem graniczacym z balwochwalstwem, albo jesli nie sa
        katolikami - z duzym dystansem ...

        Mam spro znajomych wśród ksiezy, nie z wszystkimi naturalnie są to
        znajomosci zażyłe:), ale paru mam takich, których mogę uznac za
        dobrych znajomych - i co ciekawe, nigdy nie uslyszalam od nich jakiś
        bodaj zawoalowanych uwag w temacie mego stylu życia ...

        A a propos twej propozycji uzywania sgtaropolszczyzny hehe ..
        ostatnio mi MAteusz opowiadal, ze kiedyś zabrał na stopa jakiegoś
        kolesia ...kawalek był, jadą, gadają, chłopisko rzucvalo miesem, no
        ale nic.. wreszcie kolo móiw do niego, że nie od rzeczy byłoby gdyby
        sie im jakieś jeszcze autostopowiczki trafiły hehe. Matek
        powiedział ,ze on tak niekoniecznie zauinteresowany byłby ...na co
        kolo "A co ty ? Ksiądz jesteś??" , mateusz potwierdził "Noooo" a
        gośc "Weź nie pier....l" :)
        • diabollo Re: no tak :) 15.04.08, 23:30
          kora3 napisała:


          > A a propos twej propozycji uzywania sgtaropolszczyzny hehe ..
          > ostatnio mi MAteusz opowiadal, ze kiedyś zabrał na stopa jakiegoś
          > kolesia ...kawalek był, jadą, gadają, chłopisko rzucvalo miesem, no
          > ale nic.. wreszcie kolo móiw do niego, że nie od rzeczy byłoby gdyby
          > sie im jakieś jeszcze autostopowiczki trafiły hehe. Matek
          > powiedział ,ze on tak niekoniecznie zauinteresowany byłby ...na co
          > kolo "A co ty ? Ksiądz jesteś??" , mateusz potwierdził "Noooo" a
          > gośc "Weź nie pier....l" :)

          Niezłe, niezłe.
          Kłaniam się nisko.
          • kora3 Re: no tak :) 15.04.08, 23:33
            diabollo napisał:
            > Niezłe, niezłe.

            :)
    • maria421 Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 09:37
      Nic nie sadze, bo w przeciwienstwie do Kory nie mam znajomych ksiezy z ktorymi
      bym chadzala po gorach, spiewala itd. :-)

      Tak wiec pozostaje mi tylko wyrazic podziw dla przeogromnego i wielce
      zroznicowanego kregu bliskich znajomych Kory :-)
      • kora3 :) 15.04.08, 10:11
        Zamiast zazdroscic mozna być po prostu miłym :)
        a sarkazm sobie mozesz darować, bo sie osmeiszasz, zwłaszzca w
        oczach ludzi, którzy mają wgl ad w spektrum moich znajomych :)
        znowu te trudne dni?


        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
        żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
        • maria421 Re: :) 15.04.08, 10:36
          kora3 napisała:

          > Zamiast zazdroscic mozna być po prostu miłym :)
          > a sarkazm sobie mozesz darować, bo sie osmeiszasz, zwłaszzca w
          > oczach ludzi, którzy mają wgl ad w spektrum moich znajomych :)
          > znowu te trudne dni?

          Kora, skad przypuszczenie ze ja bym Ci mogla czegokolwiek zazdroscic??? :-)))

          Dzieki za troske o moje "trudne dni", daje sobie doskonale rade:-)



          > Korcia
          > "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
          > żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście :)"
          • kora3 Re: :) 15.04.08, 10:46
            maria421 napisała:
            >
            > Kora, skad przypuszczenie ze ja bym Ci mogla czegokolwiek
            zazdroscic??? :-)))

            bo tak sięciagle mnie bezskutecznie czepiasz:)
            >
            > Dzieki za troske o moje "trudne dni", daje sobie doskonale rade:-)

            po zgryźliwosci to tego trudno dociec ...
            >
            • maria421 Re: :) 15.04.08, 11:00
              Kora, Twoja reakcja na moje wyrazy podziwu dla Twego przeogromnego i
              zroznicowanego kregu znajomych jest zupelnie niezrozumiala.

              Ale, wszystko jedno. Czekam na opisy tych "wyluzowanych ksiezy". Z detalami, jak
              zwykle :-)
              • kora3 Re: :) 15.04.08, 11:13
                maria421 napisała:

                > Kora, Twoja reakcja na moje wyrazy podziwu dla Twego przeogromnego
                i
                > zroznicowanego kregu znajomych jest zupelnie niezrozumiala.

                :) widocznie dla ciebie, zresztą ... a pieprz sobie tgrzy po tzry co
                tam chcesz:)

                >
                > Ale, wszystko jedno. Czekam na opisy tych "wyluzowanych ksiezy". Z
                detalami, ja
                > k
                > zwykle :-)

                Poznaj sobie takich - to bedziesz miała :)
                • maria421 Re: :) 15.04.08, 13:20
                  kora3 napisała:

                  > :) widocznie dla ciebie, zresztą ... a pieprz sobie tgrzy po tzry co
                  > tam chcesz:)

                  Kora, robisz sie wulgarna.
                  • kora3 Re: :) 15.04.08, 14:30
                    maria421 napisała:

                    > kora3 napisała:
                    >
                    > > :) widocznie dla ciebie, zresztą ... a pieprz sobie tgrzy po
                    tzry co
                    > > tam chcesz:)
                    >
                    > Kora, robisz sie wulgarna.

                    inaczej nic nie dociera :)
                    • maria421 Re: :) 15.04.08, 15:46
                      kora3 napisała:

                      > > Kora, robisz sie wulgarna.
                      >
                      > inaczej nic nie dociera :)

                      Ja jednak wole nie stosowac takich metod w probach docierania do kogos:-)
                      • kora3 Re: :) 15.04.08, 17:48
                        maria421 napisała:

                        >
                        > Ja jednak wole nie stosowac takich metod w probach docierania do
                        kogos:-)


                        Stosuj swoje metody, na pewno sa bardzo skuteczne, a teraz daj mi
                        spokój, boś jest męczaca - mam nadzieje,z e juz zrozumialaś, bo
                        jasniej się nie da :)
    • kann2 Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 12:49
      Uważam, że nie powinno być misjca dla tzw. "wyluzowanych" księży. Co
      to znaczy "wyluzowany" - moralnie, w wierze? Ksiądz powinien być
      wzorem samodyscypliny, wymagania od siebie i od innych. Np. gdy się
      z kims umawia, to nawet 3 min. spóźnienia w jego przypadku jest
      poważnym uchybieniem. Zawsze winien chodzic w sutannie lub
      przynajmniej w marynarce i koszuli kapłańskiej. Bez stroju
      duchownego tylko na plaży lub na wycieczce. Żadne szybowce, żadne
      wydziwiania! Ksiądz jest od modlitwy, studiowania, nauczania,
      spowiadania, duszpasterstwa i obrony praw Kościoła. Powinien ważyć
      słowa, nie posługiwać się językiem niestosownym, "luzackim". Nie
      może pojawiać się w miejscach niestosownych, a nawet stosownych, ale
      nie dla księdza. Nie może dawac powodu do zgorszenia i do krytyki
      Kościoła. To jest prawdziwy ksiądz, za którym ludzie pójda do pana
      Boga. Za "luzakami" nie pójdą.
      • isma Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 13:37
        Z mala korekta. Ksiadz nie tylko nie powinien sie spozniac, ale
        nawet umawiac sie nie powinien! No, chyba ze z innymi ksiezmi, ale
        to tez ostroznie, bo jeszcze inni ksieza twierdza, ze to moze byc
        jakies te... lobby.

        Pojawiac sie moze w roznych miejscach, ale wylacznie w drodze
        bilokacji. Postac podstawowa powinna trwale przebywac na kleczkach w
        kaplicy, z cingulum wzartym w eeeee... no, wzartym w kazdym badz
        razie.
        (uwaga: w archidiecezji krakowskiej mozliwe jest udzielenie dyspensy
        do udzialu w nieszporach na Wawelu, jesli oczywiscie nie dotyczy to
        kleryka).

        Aha, moze chodzic do toalety. Ale rzadziej.
      • kora3 Re: Co sądzicie o wyluzowanycvh księżach ? 15.04.08, 14:29
        kann2 napisał:

        > Uważam, że nie powinno być misjca dla tzw. "wyluzowanych" księży.
        Co
        > to znaczy "wyluzowany" - moralnie, w wierze?

        W kontaktach z ludźmi Kannie:)

        Ksiądz powinien być
        > wzorem samodyscypliny, wymagania od siebie i od innych. Np. gdy
        się
        > z kims umawia, to nawet 3 min. spóźnienia w jego przypadku jest
        > poważnym uchybieniem.

        Wiesz Kannie, powiem Ci tak: jak najbardziej uwazam, że należy być
        punktualnym, tego wymaga kultura, ale za 3 minuty spóźnienia sie na
        spotkanie towarzyskie to nikogo , nawet ksiezda nie posłyłalabym na
        szafot:_)

        Zawsze winien chodzic w sutannie lub
        > przynajmniej w marynarce i koszuli kapłańskiej. Bez stroju
        > duchownego tylko na plaży lub na wycieczce.

        No. a to nie ejst czasem wymóg w ogóle?

        Żadne szybowce, żadne
        > wydziwiania!

        eeeee no nie przesadzaj, ksiadz to juz nie moze miec zadnej
        rozzrywki? zwłaszcza takiej niewinnej, jak polatanie z e znajomymi
        szybowcem, wycieczka zagraniczna (niereligijna), czy np. pójście z
        towarzyską wizytą?


        Ksiądz jest od modlitwy, studiowania, nauczania,
        > spowiadania, duszpasterstwa i obrony praw Kościoła. Powinien ważyć
        > słowa, nie posługiwać się językiem niestosownym, "luzackim".

        konkretnie - jakim? podaj przykład :)


        Nie
        > może pojawiać się w miejscach niestosownych, a nawet stosownych,
        ale
        > nie dla księdza.

        Lotnisko, prywatny dom dwojga ludzi, samochód, sala koncertowa - to
        sa wg Ciebie miejsaca dla ksiedza niestosowne?

        Nie może dawac powodu do zgorszenia i do krytyki
        > Kościoła.

        Nie mogę pojąć dlaczego normalne kontakty z innymi, sweickimi ludxmi
        miałyby być podstawą do krytyki koscioła ...

        To jest prawdziwy ksiądz, za którym ludzie pójda do pana
        > Boga. Za "luzakami" nie pójdą.

        H,,mmm jestem zadnia, ze normalnie zachowujący się ksiądz jest w
        stanie wiecej ludzi przekonać do Boga, niż moralizator i bardziej
        papieski niz papież, no ale to moje zdanie...
      • hiperrealizm ha ha ha 16.04.08, 21:03
        kannie
        mówisz nie wyluzowanym księżą.... hmmmm to ty byś chciał by wszyscy
        byli spięci?
        ty im chyba bardzo źle zyczyć. Takie ciągłe napięcie nerwowe to
        prosta droga do psychiatry.
        ===============================
        Księza to normalni ludzie i jako tacy powinni zachowywać
        siestosownie do okoliczności. Nie mogą zawsze udawać świętych.
        Porządny ksiądz to i wypije, i zatańczy ale i opierdoli zdrowo gdy
        trzeba.
      • isma Balonik 22.04.08, 22:18
        Ksieza zdecydowanie nie powinni latac:


        Ksiądz zaginął w niebie

        Rev Adelir de Carli, katolicki ksiądz z Brazylii, zaginął. Poszukują
        go helikoptery i samoloty ekip poszukiwawczych, bo ksiądz zaginął...
        gdzieś w niebie. Miał w planach pobić rekord 19 godzin spędzonych w
        powietrzu za pomocą baloników z helem. Wyposażony w spadochron,
        skafander, GPS, telefon satelitarny i wszystkie inne przybory
        zaginął na wysokości 6 tysięcy metrów.

        - Jesteśmy absolutnie przekonani, że znajdziemy go żywego i całego,
        dryfującego gdzieś w oceanie - powiedział Denise Gallas, poszukiwacz
        skarbów który pomaga wojsku w poszukiwaniach, agencji Associated
        Press.

        W poszukiwaniach na lądzie, morzu i w powietrzu uczestniczy armia,
        straż graniczna, ekipy ratunkowe i ochotnicy. Adelir jest
        doświadczonym... ekscentrykiem. Nie tylko skakał wielokrotnie z
        spadochronem, ale też już wcześniej latał za pomocą baloników z
        helem. Tym razem uczepił się tysiąca baloników, co jest już drugim
        podobnym wyczynem - w styczniu przeleciał w ten sposób 110
        kilometrów w cztery godziny z Parany do argentyńskiego San Antonio.

        Tym razem jego celem było Durados, jednak wiadomo że musiał zboczyć
        z kursu z powodu silnego wiatru. Początkowo wzniósł się na wysokość
        6 kilometrów, potem musiał zniżyć się do 2,5. W telefonicznej
        rozmowie z Globo, brazylijską telewizją, ksiądz (wciąż wisząc gdzieś
        na wysokości kilku kilometrów) opowiadał, że ma kłopoty z GPSem,
        który szwankuje z powodu panującej na tej wsokości temperatury.

        Gdzieś na wybrzeżu stanu Santa Catarina znaleziono szczątki balonów
        na plaży, ale poszukiwacze nie tracą nadziei. - Wiedział co robi i
        był przygotowany na każdą okoliczność - mówił jeden z nich.

        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5144971.html
    • vobiska1 Kannie, 15.04.08, 13:01
      masz rację .ludzie myslą stereotypami zawodowymi i tak jest dobrze:
      kardiolog nie może być gruby, psycholog nie powinien byc
      rozwiedziony, pani w drogerii powinna być pachnąca i zadbana.
      Wyluzowany ksiądz też mi się źle kojarzy, jakby już jedną stopą był
      w świeckim życiu i jakby nam świeckim chcial się przypodobać takim
      zachowaniem, a my oczekujemy konsekwentnego prezentowania jego
      powołania !!
      • kora3 a klasycznym przykładem 15.04.08, 14:37
        ksiedza o skostniałym podejsciu do ludzi, zwłaszcza młodziezy, jak
        również nie myślacego o takich fanaberiach, jak osobiste
        przyjemnosci typu narty:), osobą nienawiązującą żadnych bliższych
        kontaktów z osobami swieckimi, a zwłaszcza z innowiercami, czy
        ateistami był pewnien ksiądz rodem z Wadowic:) potem sławny był, juz
        nie żyje, ale faktycznie - luzu w nim było zero ... jak pojechał do
        swego rodzinnego miasta, to chyba jakis jego wróg potem
        relacjonował, ze cos gadał o jakis kremówkach? no, ba - kapłan i
        taki grzeszny pomysł dla podniebienia - kremówki :)
        • maria421 Re: a klasycznym przykładem 15.04.08, 15:44
          No i nie trzeba bylo, Kora, zaczac od tego klasycznego przykladu zamiast od
          mowienia o Twoich znajomycj ksiezach? :-)
        • vobiska1 Koro, 15.04.08, 15:45
          wyjątki są od tego by potwierdzać regułę.
          A do luzu, ktory nie gorszy trzeba miec jeszcze klasę i...
          charyzmę!!!
          • kochanica-francuza Vobisko, narty są gorszące????? nt 15.04.08, 17:26
        • kochanica-francuza Te kremówki to na pewno jakiś mason wymyślił! nt 15.04.08, 17:25
          • kora3 Re: Te kremówki to na pewno jakiś mason wymyślił! 15.04.08, 17:50
            wróg jakiś Kosciola, a te narty to już skandal! Żeby kapłanowi w
            glowie narty były ???
            Nie wspomne juz o innych wyczynach K. Wojtyły ... ja czytałam, ze
            on - lubił zarowac.. wyobrazasz sobie? ŻARTOWAĆ! Toż to
            jawnogorszyciel ...
            • vobiska1 Koro. 15.04.08, 18:16
              Jan Paweł II nie tylko lubił lecz takze umial żartować , subtelna
              acz istotna róznica.
              • kora3 Re: Koro. 15.04.08, 18:54
                vobiska1 napisała:

                > Jan Paweł II nie tylko lubił lecz takze umial żartować , subtelna
                > acz istotna róznica.


                Vonbisko, a skąd zalozenie,ze inni ksieza zartujący bankowo musza
                tej umiejątnosci nie posiadać, ich żarty mają być obsceniczne i
                gorszące itede. ?
                • vobiska1 Re: Koro. 15.04.08, 19:29
                  Skoro to luzackie żarty ))) to chyba subtelnością nie grzeszą, ech
                  dziewczyno , nie zaperzaj się, dyskusja idzie w idiotycznym
                  kierunku ,bo przeciez nie o to w tym watku szło
                  • kora3 Vobisko:). 15.04.08, 19:49
                    vobiska1 napisała:

                    > Skoro to luzackie żarty ))) to chyba subtelnością nie grzeszą,
                    ech
                    > dziewczyno , nie zaperzaj się, dyskusja idzie w idiotycznym
                    > kierunku ,bo przeciez nie o to w tym watku szło

                    Ja się nie zaperzam Vobisko:) Forum traktuję rozrywkowo, wiec
                    logiczne, ze o nerwach nie ma mowy :)

                    Cio skadinad nie oznazca, ze bede sobie dawać pluc na głowe tylko
                    dlatego,m ze piszę na jakimkolwiek forum z kimś np. sporo ode mnie
                    starszym, albo takim co ma muchy w nosie, czy kjakies tam problemy z
                    sobą i emocjami ...

                    Piszac "luzaccy ksieza" mialam na myśli osoby, które w prywatnych
                    kontaktach pitrafia mówic nie tyylko o wierze, powolaniu, ale takze
                    o swoich pasjach, rozmawiac z ludźmi na pewnym poziomie abstrakcji,
                    cieszyc się nie tylko mistycyzmem świata, ale i jego przyziemnymi
                    aspektami, jak sport, pasje pozareligijne, znajomi - co wacle nie
                    oznacza, ze w ich życiu owe paasje mają być ważniejsze niz posluga
                    kaplańska, a ze znajomymi musza sie bawić , czy rozmawiac neizgodnie
                    ze swoimi zasadami...
                    Nie myslalam też o osobach, które sie "przypodobują" innym takim
                    stylem zachowania w srodowwisku, który jest wlasciwy nie
                    wiem "trudnej młodzieży", czy swingersom:)
                    a raczej o takich, które akceptują odnmiennosc pogladow, wcale nie
                    zmieniając swoich, nie narzucają innym swoich, ale też im nie sa
                    odmienne narzucane ...
                    To swoją droga bardzo przykre, ze kapłan w oczach katolika to musi
                    byc beton,osoba bez zadnych zainteresowań pozareligijnych, non stop
                    pouczająca wszystkich, czy chcą, czy nie - no, ale sporo ludzi lubi
                    w zasadzie tylko osoby takie same, jak oni, wiec specjalnie mnie to
                    nie dziwi
                    • maria421 Re: Vobisko:). 15.04.08, 23:18
                      kora3 napisała:


                      > Cio skadinad nie oznazca, ze bede sobie dawać pluc na głowe tylko
                      > dlatego,m ze piszę na jakimkolwiek forum z kimś np. sporo ode mnie
                      > starszym, albo takim co ma muchy w nosie, czy kjakies tam problemy z
                      > sobą i emocjami ...

                      Nie rob z siebie ofiary, Kora, nikt Ci na glowe nie pluje.
      • diabollo Re: Kannie, 15.04.08, 22:53
        vobiska1 napisała:

        > masz rację .ludzie myslą stereotypami zawodowymi i tak jest dobrze:
        > kardiolog nie może być gruby, psycholog nie powinien byc
        > rozwiedziony, pani w drogerii powinna być pachnąca i zadbana.
        > Wyluzowany ksiądz też mi się źle kojarzy, jakby już jedną stopą był
        > w świeckim życiu i jakby nam świeckim chcial się przypodobać takim
        > zachowaniem, a my oczekujemy konsekwentnego prezentowania jego
        > powołania !!

        Czcigodna Vobisko, czcigodny Kannie,
        Czy tak trudno zrozumieć, że księża to po prostu zwykli ludzie?

        Wygląda na to, że kler ma w pewnym sensie przejebane.
        A antyklerykalizm czai się przede wszystkim wśród katolików.
        Kler najwyraźniej jest ofiarą mitu, który sam stworzył.

        Kłaniam się nisko.
        • kora3 Śliczny Diabollo :) 15.04.08, 23:32
          diabollo napisał:

          >
          > Czy tak trudno zrozumieć, że księża to po prostu zwykli ludzie?

          Wiesz, chyba niektorym tak ... Całkiem serio ... Bylam ostatnio na
          takiej wystawie fotografii pewnego ksiedza, który fotografuje
          głownie architekture sakramlna, acz nie tylko ...Przyszło sporo
          ludzi, w tym takie nawiedzone baby - nie dawały mu spokoju non stop
          zaczepiając o jakieś sprawy, niezwiazane z wystawa, wpatrzone w
          niego jak w samego Boga nie widziały w nim człowieka, którego ich
          wynurzenia śmiertlenie nudziły :)
          Żal mi go było...ale foty fajne robi :)

          >
          > Wygląda na to, że kler ma w pewnym sensie przejebane.
          > A antyklerykalizm czai się przede wszystkim wśród katolików.
          > Kler najwyraźniej jest ofiarą mitu, który sam stworzył.

          Hmmmm masz rację, acz jest to takie "liniowe" - otóz jeśli ksiądz
          zrobi cos naprawde konkretnego- komus dzidziusia, kradnie, oszukuje,
          jest chamski itepe to się go do updałego broni -
          "nieprawda", "nagonka", a jak już nie ma szansy uznac za ściemę
          to "czlowiek jest tylko człowiekiem, a ksiadz tez
          czlowiek", "wszyscy bładzą, nie ma ludzi bezgrzesznych", ewentualnie
          uznaje sie, ze musiał go opetać nuieczysty, ze takie cus wyczynił:)

          To zaskakujace, ze naparwde przegięcia w wykonaniu ksiedza sie
          usprawiedliwia ludzką ksiedza natura, natomiast natury człowieka nie
          dostrzega się, ba odmawia sie kaplanowi, gdy idzie o niewinne
          rozrywki - dla mnie co najmniej dziwne, o ile nie tracące
          porzadniejszym dziwactwem :)
          • maria421 Re: Śliczny Diabollo :) 16.04.08, 10:11
            kora3 napisała:

            > Wiesz, chyba niektorym tak ... Całkiem serio ... Bylam ostatnio na
            > takiej wystawie fotografii pewnego ksiedza, który fotografuje
            > głownie architekture sakramlna, acz nie tylko ...Przyszło sporo
            > ludzi, w tym takie nawiedzone baby - nie dawały mu spokoju non stop
            > zaczepiając o jakieś sprawy, niezwiazane z wystawa, wpatrzone w
            > niego jak w samego Boga nie widziały w nim człowieka, którego ich
            > wynurzenia śmiertlenie nudziły :)
            > Żal mi go było...ale foty fajne robi :)

            Kora, ja ciagle nie wychodze z podziwu nie tylko nad przeogromnym i bardzo
            zroznicowanym kragiem Twoich znajomych, ale tez nad tym skad Ty bierzesz czas na
            to wszystko- na prace, na ciagle spotkania towarzyskie, na wystawy fotograficzne
            ksiezy, na zycie prywatne i do tego jeszcze na pisanie tylu postow na forum z
            ktorych wiekszosc, obojetnie na jaki temat, potrafisz zilustrowac wlasnymi
            przezyciami lub przezyciami Twoich znajomych czy znajomych znajomych.
        • vobiska1 Diabollo, 15.04.08, 23:34
          mysle stereotypowo i uwazam ,że gadasz jak przysłowiowy slepy o
          kolorach.Otóż ksiądz to nie jest żaden zwykły człowiek ,"Pan kiedyś
          stanał nad brzegiem " , spojrzał na tego człoweika jakoś
          szczególnie, wybrał go do zadan szczególnych, bo duchowych , a
          zadaniem głownym księdza jest naśladowanie Chrystusa !! Na luzactwo
          mało miejsca .....
          • kora3 :) 15.04.08, 23:43
            przypominam,z e zadaniem wszystkich chrzescijan, nie tylko księzy
            jest naśladowanie Jezusa. Co bynajmniej nie oznacza, ze mają zostać
            Jezusami chyba? Bo to raczej nie jest mozliwe, ze względu na boską
            naturę Tegoż.
            Pierwsze zresztą slysze, by Jezus komukolwiek zabranial niewinnych
            rozrywek, posiadania znajomych, słuchania sieckiej muzyki itepe.
            Dziwne jest też Twoje podejscie, gdy siępopatrzy na ksiezy
            opiekujacych się np. mysliwymi duszpasterko, z reguły sami poluja, a
            to jest co prawda wg mnie wątpliwa, ale rozrywka ...
            Są tez kapielani przedsiebiorców, znam nawet ksiedza "kapelana"
            Towarzystwa Dobrego Wojaka Szwejka:) - to jest rozrywka, czy tez nie
            przynależnosc do takiego towarzystwa, uczestnictwo w wyprawach
            szlakiem szwejkowskim, w festynach róznego rodzaju?
            • vobiska1 Koro, to co piszesz to uproszczenie))) n/t 16.04.08, 01:12
              • kora3 wcale nie:) 16.04.08, 09:17
                ksieza kapelani roznych kół, sttowarzyszeń iteoe na ogół sa też ich
                czynnymi zclonkami - poluja, uprawiiają dany sport, zcy w ogole inne
                dane hobby... To jest rozrywka i nic w tym zlego ...
                Trudno na kapelana mysliwych wyznaczyć ksiedza, który nie ma ani
                ochoty, ani potrzeby uczestniczyć w imprezach tego typu, a awrecz go
                to odrzuca, prawda?
                podobnie trudno jest na opiekuna duszpasterskiego młodzieży
                śpiewające w oazach wyznaczyć osobę, która nie lubi kontaktu z
                młodzieżą ani muzyki - bo obie strony bedą się tylko meczyły ...
                • maria421 Re: wcale nie:) 16.04.08, 13:31
                  kora3 napisała:

                  > ksieza kapelani roznych kół, sttowarzyszeń iteoe na ogół sa też ich
                  > czynnymi zclonkami - poluja, uprawiiają dany sport, zcy w ogole inne
                  > dane hobby... To jest rozrywka i nic w tym zlego ...
                  > Trudno na kapelana mysliwych wyznaczyć ksiedza, który nie ma ani
                  > ochoty, ani potrzeby uczestniczyć w imprezach tego typu, a awrecz go
                  > to odrzuca, prawda?
                  > podobnie trudno jest na opiekuna duszpasterskiego młodzieży
                  > śpiewające w oazach wyznaczyć osobę, która nie lubi kontaktu z
                  > młodzieżą ani muzyki - bo obie strony bedą się tylko meczyły ...

                  Tak sie zastanawiam skad te rozne kola, stowarzyszenia itp. ktorych jest iles
                  tam razy wiecej niz ksiezy, biora wlasnych kapelanow i to takich, ktorzy
                  aktywnie uczestnicza w dzialalnosci tych kol, stowarzyszen itd.
            • hiperrealizm jezus to był dopiero luzak 17.04.08, 20:16
              zaczęło się od balangi na weselu. Jak zabrakło wina to zrobił myk z
              woda i imprę uratował (ciekawe czy Jezus mial problemy z kacem?).
              Parady po wodzie tez były dość widowiskowe.
              Cały czas obracał sie w srodowisku celników i prostytutek.
              Jedną nawet uratował przed ukamienowaniem.
              Cały czas głosił idee powszechnej miłości.
              Przed swoją śmiercią urządził impreze o ktorej do tej pory pisza
              poeci a malarze jej wizje przedstawiają na płótnach....
              PS
              Raz mu nerwy pościły... Pewnego razu niezdzierżył w Światynii i
              zdemolował stagany handlarzy. Widzocznie zbyt namolni byli. Ale
              ludzie z Bliskiwgo Wschodu juz tak mają.
          • hiperrealizm vobiska 17.04.08, 20:09
            ksiądz jest najzwyklejszym człowiekime na świecie, z krwi i kości.
            To że został wybrany do szczególnych zadań tego nie zmieni.
            Tak jak każdy ksiądz grzeszy, upada i podnosi się.
            tego nie da się uniknać.
            Luzactwo nie jest sprzeczne z chrześcijaństwem. jeśli wrota raju
            otwarte są tylko dla smutasów to ja się tam nie wybieram.
            PS
            Zadanim głównym księży jest służenie wiernym.
            Przypomnij sobie scenę obmywania nóg apostołom - jest to
            kwintesencja powołania kapłańskiego.
    • diabollo Poznajmy teraz opinę drugiej strony... 16.04.08, 21:37
      *******************
      Myśląc o Dzieciątku

      Gdyby największe polskie przedsiębiorstwo – Kościół kat. – wchodziło teraz na
      giełdę, odradzałbym kupowanie akcji. Źle stoją. Firmę rozłamuje sekta toruńska i
      zbuntowani z różnych powodów księża pokazujący hierarchom środkowy palec. Jak
      podał wielkanocny „Przegląd”, relacjonując badania Sławomira Wiatra, pobożny lud
      jest zdania, że politycy i duchowni to dwa rodzaje przepłacanych pracowników.
      Wyraża się w tym niechęć do kleru. Objawy słabnięcia boskiej spółki oglądamy w
      telewizorach demaskujących to pedofilię, to dawną agenturalność wielebnych, to
      wiece antysemickie w kościołach obciążające kastę kapłańską. Obsuwa Kościoła,
      zamiast mnie cieszyć, budzi mieszane uczucia. Gdy np. TVN z najwyższym
      szacunkiem i boleścią dokłada klechom, wówczas jedna pobożna obłuda wojuje z
      drugą. Rozum radzi dekować się na tyłach.

      W Polsce kler smagany jest głównie wypróbowanym w innych krajach batem –
      oskarżeniami o pedofilię (patrz „Miłość bliźniego z wytryskiem” – str. 10).
      Ponieważ wierni bardziej kochają własnych synków niż syna Pana Boga, aferki te
      robią silne wrażenie. Nie powiem, przyjemnie jest z tej okazji oglądać na
      ekranie gniewnych hierarchów opędzających się od pytań, czemu kryją swoich
      podwładnych łasujących chłopięce pośladki. Oto oglądamy bowiem nadętych starców,
      którzy ma-jestatycznie chodzą bocianim krokiem ubrani w swoje liturgiczne stroje
      robocze – sztywne kolorowe kartony z dziurą na głowie i w spłaszczone czapy
      kucharzy z tandetną pozłotą. Jak gdyby urwali się z amatorskiego teatrzyku,
      który wystawia bajkę o złym czarowniku. Starców tych mających samopoczucie
      nadludzi charakteryzuje bezmyślna twarz bez mimiki – typowa morda leciwych dam
      po tuzinie liftingów. Oblicza te są albo wysuszone, albo spulchnione, ale nigdy
      niczego nie wyrażają. Wyjątkiem niewinna minka abepe Życińskiego z Lublina,
      który jednak jak wąż wciąż wysuwa i chowa koniec języka. Chyba jest potomkiem
      rajskiego kusiciela pramatki Ewy. Tego, który częstował ją zaledwie jabłkiem, bo
      nawet kiełbasy kobiecie pożałował.

      Sprawia mi więc otóż przyjemność patrzenie na opresję władców sztucznego świata,
      w którym obowiązuje psia zależność personelu od biskupa. Z drugiej strony
      szeroko rozlewająca się moda na tłuczenie kleru oznacza, że „NIE” traci ostatnią
      ze swoich specjalności i niczym już się nie wyróżni. Przy tym wojna z kastą
      kapłańską ma dość płaskie preteksty. W czasach gdy wiarę podgryzać powinny
      osiągnięcia genetyki i astrofizyki, na religijną orientację Polaków realnie
      wpływa jakże przyziemna pedofilia niektórych księży.

      Dlaczegóż akurat klechy częściej niż adwokaci, lekarze lub operatorzy koparek
      lubią seks z dziećmi? Obranie zawodu księdza katolickiego wymaga zobowiązania
      się do rezygnacji z życia płciowego a jednocześnie do obsesyjnego zajmowania się
      właśnie nim u innych ludzi. Katolicyzm mniema, że moralność człowieka ogniskuje
      się poniżej pasa lokując tu z przodu i z tyłu. Można więc zakładać, że do
      seminariów duchownych wstępuje więcej facetów mających kłopoty z własną
      seksualnością niż np. na studia ekonomiczne.

      Gotowy ksiądz, uprawiając seks, musi to taić, boi się kolegów i przełożonych,
      czuje się nie w porządku. Czy więc współżyje z kobietą lub mężczyzną, czy z
      owcą, kurą, dzieckiem albo tylko z własną prawicą – w każdym wypadku ma poczucie
      przekraczania norm. Skoro występkiem zawodowym jest każdy rodzaj seksu, to
      klesze jest już wszystko jedno, czy on czyni coś zakazanego tylko przez kodeks
      kanoniczny, czy przez kodeks karny. Ksiądz nie ma więc tych hamulców, co wolny
      obywatel. Mężczyźni, dla których wiara jest zawodem, z powodu formalnych wymogów
      swej profesji i tak ciągle muszą się czuć winni. Zarazem seks bardziej ich nęci
      niż facetów innych zawodów zmuszanych przez prawo do małych ograniczeń, czyli do
      unikania tylko niektórych skłonności erotycznych, np. gwałtów, pedofilii,
      molestowania osób zależnych czy kazirodztwa. Dla księdza seks to zatem wysoki
      przedmiot pożądania, podobnie jak dla modelki golonka, a dla anonimowego
      alkoholika wódka. Księża przy tym dlatego bardzo kochają dzieci, ponieważ nie
      muszą znosić ich w swoim domu.

      Jeśli pedofilia naprawdę jest szkodliwa dla małolatów, to żeby ją likwidować,
      rozgłaszać by trzeba w seminariach duchownych prawdę o dzieciach. I
      demonstrować, że są to istoty brudne, hałaśliwe, głupie, skryte, zawzięte,
      egoistyczne, a przy tym nieporadne w ars amandi. Czyż księdzu nie byłoby
      przyjemniej uprawiać seks z dozwolonym przez prawo pięknie opryszczonym
      ministrantem – 16-latkiem? A nawet poczekać, aż komisja maturalna sprawdzi jego
      umiejętności w wyliczaniu figur trójwymiarowych? Obowiązujący kler antyfeminizm
      nie wyklucza też praktyk miłosnych z dziewczynami, w których doktrynalną
      podrzędność kobiety ksiądz mógłby praktykować.

      Gdyby zamiast zakazywać pedofilii prawo państwowe zabraniało wymuszania przez
      pracodawców na pracownikach abstynencji erotycznej, a więc wywoływania u nich
      głodu seksualnego (nakaz celibatu stanowi przecież obrazę praw człowieka i praw
      pracowniczych), znacznie więcej chłopaczków i dziewczynek siedziałoby w
      szkolnych ławkach na dziewiczych, bo niepokalanych małych dupkach. Tak mniemam
      będąc wolnym człowiekiem, nieskrępowanym żadnym tabu, religijnym w
      szczególności. Mogącym więc ostentacyjnie dymać, co zechcę lub cokolwiek
      popadnie. I przez tę swobodę zdolnym do podniecenia się już wyłącznie na widok
      obnażonych świńskich pośladków o handlowej nazwie szynka.

      Autor : Urban
      Data wydania : 13/2008
      Nr kolumny : 2

      www.nie.com.pl/art10373.htm
      ****************************
      • maria421 Re: Poznajmy teraz opinę drugiej strony... 16.04.08, 22:12
        Diabollo, to jest szambo.
        Nic wiecej jak szambo z ktorego Urbanowi nawet uszy nie wystaja.
        • diabollo Re: Poznajmy teraz opinę drugiej strony... 16.04.08, 23:13
          maria421 napisała:

          > Diabollo, to jest szambo.
          > Nic wiecej jak szambo z ktorego Urbanowi nawet uszy nie wystaja.

          Czcigodna Mario,

          Szambo czy perfumieria (jak klasyfikował Tadeusz R), jendak chyba przyznasz, że
          politycznie bardzo niepoprawne?

          Kłaniam się nisko.
          • maria421 Re: Poznajmy teraz opinę drugiej strony... 16.04.08, 23:29
            Alez Diabolciu, wieszac psy na klechach jest jak najbardziej politycznie poprawne.
            A jeszcze jaka uciecha jak Urban tak dosadnego i kwiecistego jezyka uzyje.
            • diabollo Re: Poznajmy teraz opinę drugiej strony... 17.04.08, 00:08
              maria421 napisała:

              > Alez Diabolciu, wieszac psy na klechach jest jak najbardziej politycznie popraw
              > ne.
              > A jeszcze jaka uciecha jak Urban tak dosadnego i kwiecistego jezyka uzyje.

              Czcigodna Mario,

              Nasz spór emigrantów o to co wypada w Ojczyźnie, a co nie wypada jest trochę
              zabawny, a że oboje mamy poczucie humoru więc pociągnijmy ten temat.

              Otóż, moim zdaniem, biorąc pod uwagę główny nurt polityczny, który wygrywa w
              Polsce wybory, czyli panowie bliźniacy Buc-Kaczyńscy, którzy (moim zdaniem
              zupełni cynicy i agnostycy) potrafią mówić publicznie, że katolicyzm jest
              podstawą tożsamości "Narodu Polskiego" i kolejny cynik (też agnostyk jak na moje
              oko) panujący pan premier Doland Tusk potrafi przed wyborami wziąć ślub
              kościelny, no i jeżeli ci faceci zdobywają razem 80% głosów, z "przystawkami"
              90%, to idący pod prąd pan Urban jest z całą pewnością politycznie bardzo
              niepoprawny.

              Dawno temu nienawidziłem skurczybyka.
              Dzisiaj wiem, że nienawiść to uczucie zajebiście destrukcyjne.

              Dzisiaj jako liberał prawie zawsze się z panem Urbanem nie zgadzam, choć mam
              słabość do przepięknej i dobrze odgrywanej roli "Wielkiego i Cynika" (e,
              pieprzę: politycznie niepoprawne role przecież nie mogą być cyniczne), no więc
              czuję słabość do takiego mocno starszego i inteligentnego pana na luzie.

              Więc dalej będę Was, czcigodni, raczył jego performensami.
              Bierzcie to na poważnie, albo nie.

              Kłaniam się nisko.
        • kochanica-francuza Re: Poznajmy teraz opinę drugiej strony... 16.04.08, 23:16
          maria421 napisała:

          > Diabollo, to jest szambo.
          > Nic wiecej jak szambo z ktorego Urbanowi nawet uszy nie wystaja.

          Wyobraziłam sobie te uszy, co nawet nie wystają... ładne :-)
    • kora3 a profil na naszj klasie wolno mieć wg Was? 17.04.08, 14:33
      czy taki ksiądz to juz musi zapomnieć, ze chodził do szkoły np?
      ewentualnie w niej uczył, czy uczy?
    • karafka_do_wina No wiesz Kora, 17.04.08, 22:50
      znow piszesz o swoich znajomych, przyklady z zycia podajesz, no
      wstydzilabys sie...
      kiedy ty sie wreszcie poprawisz??!!!

      no i co w ogole ten watek ma wspolnego z forum o nazwie 'Inne
      Tematy'?? no nie rozumiem cie zupelnie...

      :-)
      • kora3 Re: No wiesz Kora, 17.04.08, 23:04
        karafka_do_wina napisała:

        > znow piszesz o swoich znajomych, przyklady z zycia podajesz, no
        > wstydzilabys sie...

        hehe .. no ja nie mam żadnych zasad Karafciu, to i nie mam wstydu ...
        mam natomiast znajomych na przyklad hehe pewnie wlasnie dlatego, ze
        mam "neimanie" zasad, nie sądzisz?:)

        Zresztą wszystko to zmyślam centralnie, nawt o takiej jednej
        umierającej dziewczynie raz zmyśliła,,, zeby sie popisać.. yobraź
        sobie, ze dalam radę zwizualizować moje konfabulacje i pokazano tio
        w TV! I to nie tylko we wrazych, bo am wiadomo, wxszystko mozna
        spreparowac, ale nawet w pisowskiej :)
        Szok, nie? jaka mam silę przebicia ...

        > kiedy ty sie wreszcie poprawisz??!!!

        Karafko, nie mozna się poprawić,, jeśli sie ma "niemanie" zasad, a
        juz szzcególnie, jesli zamiast ciągle opowiadać o szczesliwym
        żywocie, który się wiedzie u boku ... ma się odwagę przyznac do tego
        i owego, a nawet o zgrozo! znaleźć sobie nowego faceta, skoro
        dawniejszy dał ciała :)

        >
        > no i co w ogole ten watek ma wspolnego z forum o nazwie 'Inne
        > Tematy'?? no nie rozumiem cie zupelnie...
        >
        > :-)
        Ufaj, rozumiec nie musisz, zresztą UDOWODNIJ, albo UZASADNIJ
        dlaczego niby ten wątek nie ma nic wspólnego z innymi tematami, a
        jak nie to podaj link, a jak nie to wklej encyklikę, albo mnie
        natychmiast przeproś ... ASle ty nie przeprosisz - bo też masz
        pewnei "niemanie zasad", a poza tym jesteś jajco .. ile masz jeszcze
        nicków , mow, bo sie boję puszkiz kocim żarciem otwierać, bo moze
        whiskas to też twój nick jajko?:)

        PS. Karafko, jesli masz logina (nie umiem poprawnie pisać, a podaję
        sie za dziennikarkę) :) na n-k to podaj:) zobaczysz tego
        nieistniejącego ksiedza, o ile nie paru :)
        • kochanica-francuza Niemanie zasad przynosi znajomych? 22.04.08, 23:17
          Ciekawa teoria.
          • kora3 Re: Niemanie zasad przynosi znajomych? 23.04.08, 22:59
            kochanica-francuza napisała:

            > Ciekawa teoria.

            Nie moja, ale tak wychodzi :)
            Tyle, ze ja mam zasady i się ich trzymam, a moi znajomi je
            akceptująm, bo nie mam manii udawania :)
            • kochanica-francuza Re: Niemanie zasad przynosi znajomych? 24.04.08, 16:16

              > Tyle, ze ja mam zasady i się ich trzymam

              To znaczy jakie?
              • kora3 :) 25.04.08, 10:32
                kochanica-francuza napisała:

                >
                > > Tyle, ze ja mam zasady i się ich trzymam
                >
                > To znaczy jakie?

                Skoro Cię to interesuje Kochanico :) to oprzede wszystkim SWOJE :)
                Dla siebie uwazam za najlepsze posiadanie zasad nie narzuconych, a
                takich, które wyplywają z mojego wnetrza- sposobu myslenia,
                swiatopoglądu itepe.
                Nazcelna moja zasada: to co uwazam za dobre dla siebie, jest dobre
                dla mnie, inni za dobre dla siebie mogą uwazac coś innego i dobrze :)

                Staram się tego trzymać :) raz konkretnei złąmałam swoje zasady - no
                i okazało się, ze bardzo źle się stało...
                Interesują Cię szzcgóły, czy wystarczy?:)
                • kochanica-francuza Re: :) 25.04.08, 15:30

                  >
                  > Skoro Cię to interesuje Kochanico :) to oprzede wszystkim SWOJE :)

                  To nie jest odpowiedź. Nie pytam CZYJE, pytam JAKIE.

                  A jakieś zasady odnośnie świata, w którym żyjesz, posiadasz? Bo nie kończy się
                  on na tobie. I na zasadzie "co ja lubię, to lubię".
                  • kora3 Re: :) 25.04.08, 16:31
                    kochanica-francuza napisała:

                    >
                    > >
                    > > Skoro Cię to interesuje Kochanico :) to oprzede wszystkim
                    SWOJE :)
                    >
                    > To nie jest odpowiedź. Nie pytam CZYJE, pytam JAKIE.
                    >
                    > A jakieś zasady odnośnie świata, w którym żyjesz, posiadasz? Bo
                    nie kończy się
                    > on na tobie. I na zasadzie "co ja lubię, to lubię".

                    upraszczasz Kochanico - abstrahując od zasad prawa - zasady co ja
                    lubię to lubię dot. mojego prywatnego zywota i uwazam, ze sama sobie
                    ustalam, co lubię, a co nie ...

                    Jakie konkretnie? Proste: nie wtącam się do czyjegoś życia, nawet
                    jeśli ktos żyje inaczej, niz mnie się podoba - swoje zdanie mam, ale
                    o ile ktos nie pyta o rade - nie pcham się z opiniami.

                    Nie ma dla mnie znaczenia jakeigo ktos jest wyznania w prywatnych
                    kontaktach, w zawodowych też, chyba, ze kontakt dotyczy wyznania
                    (np. rozmawiam z księdzem o nadchozdących świetach :), nie
                    interesuje mnie podobnie jakie kto ma preferencje seksualne, czy
                    zywieniowe, chyba, ze chce o tym rozmawiać.

                    Jeśli czegoś nie lubię - nie uczestnicze w tyum (np. imprezy disco
                    polo:), jeśli kogos nie lubię - unkam go, na ile sie da, sytuacje
                    konfliktowe staram się spokojnie wyjasnic, na ile się da ..
                    Nie wpieram ludziom, ze moje zasady życia sa najlepsze dla nich. Nie
                    traktuje jak własnosc swego partnera, ani nikogo z kotami i psem -
                    wlacznie.
                    Nie uwazam, ze cały swiat jest tylko po to, by mi dokuczać:) Nie
                    uwazam, ze jestem w centrum uwagi swiata i caly powinien przyjąc me
                    zapatrywania ...
                    To takie ogólne zasady, ale mnie jest z nimi dobrze ...
                    Jeśli masz jakieś konkretne pytanie, po prostu je zadaj - bedzie mi
                    atwiej odpowiedzieć na Twoje pytanie, o ile ta odp. Cię nie
                    satysfakcjonuje, jako niepełna ..
    • kann2 Wyluzowani 25.04.08, 21:28
      Trzej śpiewający księża z Irlandii Północnej podpisali kontrakt na
      ok. milion funtów brytyjskich z firmą Sony BMG. „Ich głosy są
      niesamowite, jestem bardzo podekscytowany, zostaną światowymi
      gwiazdami” – powiedział o zespole Nick Raphael, który negocjował z
      nimi warunki umowy. Zarobione pieniądze trio "Księża" chce przekazać
      na cele charytatywne.

      Podpisanie tego kontraktu na schodach katedry
      westminsterskiej „zaparło dech” – przyznał 48-letni członek tria ks.
      Eugene O’Hagan, dodając, że być może jest to „Boży plan”. Nick
      Raphael z Sony BMG powiedział, że księża byli „dosyć zszokowani
      naszym zainteresowaniem, ale też bardzo podekscytowani”. 44-letni
      ks. David Delargy stwierdził natomiast, że dzięki temu ich
      śpiew „dotrze do szerszej publiczności”, ale zaznaczył,
      iż „śpiewając muzykę sakralną” będą „kontynuować to, co robili
      zawsze”.

      Swoją przygodę ze śpiewem trzej przyjaciele zaczęli ucząc się w St.
      MacNissi’s College w Carnlough w hrabstwie Antrim. Już tam
      postanowili zostać kapłanami. Gruntowny kurs śpiewu przeszli
      następnie podczas studiów w Rzymie w Kolegium Irlandzkim, gdyż
      zamierzali występować w watykańskim chórze.

      Trzej duchowni zapewniają, że zaangażowanie w nagrania nie odbije
      się negatywnie na ich kapłańskich obowiązkach. Umowa pozwala im na
      przerwy w akcjach promocyjnych. „Po pierwsze i przede wszystkim
      jesteśmy księżmi. Nasza praca będzie w sercu naszych planów” –
      powiedział 45-letni ks. Martin O’Hagan. Przedstawiciel Sony BMG
      dodał, że „z pewnością nie będą oni występować w telewizji w
      niedzielne poranki”.

      Ich pierwszy album zawierać będzie części łacińskiej Mszy,
      tradycyjne hymny, typu „Ave Maria” czy „Panis angelicus” i wybór
      dzieł klasycznych. Zgodnie z planem ma on się ukazać w listopadzie
      2008 r. Krótkie klipy „Księży” można obejrzeć na stronie
      internetowej:

      link.brightcove.com/services/player/bcpid1456296467?bctid=1519065763




      • kora3 fajni goscie ... 25.04.08, 22:36
        niestety nie znam ich :( .. ale i tak fajni i z pasją ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka