Dodaj do ulubionych

...na rozdrozu

23.04.08, 06:02
Ma byc krotko, bo wiem ze nie chcecie czytac poematow. Wiec bedzie krotko.
Prosze o reflekcje, a wiem ze moge na Was liczyc. My story...
Wyszlam zamaz mlodo, mialy byc studia, dyplomy itd.. a byl maz i po dwoch
latach dziecko. Pozniej emigracja. Syf. Mlodaosc uciekla na ciaglej gonitwie.
Teraz juz nawet nie chce pamietac za czym. Ale Wy wiecie- pieniazki, dobre
samochody itd. Po 15 latch pustka, maz zmeczony i unhappy, zona, czyli ja,
coraz bardziej samotna i odrzucana. W miedzyczasie ostatkiem sily i energi-
walka o bycie we dwoje. Agonia..
Wymyslil jednak madry internet i od slowa do slowa, z dnia na dzien, rodzi sie
milosc. Maz szaleje i wszystko z tym zwiazane. Przeprasza, prosi- ale nas juz
nie ma! Separacja. Koniec domu, rodziny, wspolnego zycia. Ale moja nowa milosc
jest, trwa.
Po kilku miesiacach, powrot do meza- dla dzieci oczywiscie. No moze troszeczke
dla wlasnego ja. Nowe plany, zalozenia, mial byc uczuciowy zwiazek, a wyszedl
uklad calkiem businessowy. I znowu klapa. Maz sie nie zmienil, wrecz
przeciwnie, jeszcze bardziej scham....koszmar!! Ale moja milosc czeka, z
daleka, bo tysiace kilometrow, ale jest. Co robic? Gnusniec z panem mezem dla
dobra dzieci, ktore juz prawie dorosle same tego nie chca, czy zdac sie na los
i rzucic wplaw?
Obserwuj wątek
    • debi_bebi Re: ...na rozdrozu 23.04.08, 07:52
      Czy gdzieś jest napisane, że człowiek rodzi się po to, by cierpieć?
      Jeśli wyczerpałaś wszystkie sposoby na uzdrowienie sytuacji w małżeństwie, i
      została Ci tylko bezsilność, nie czekaj na cud.
      Pozdrawiam :)
      • zorza70 Re: ...na rozdrozu 24.04.08, 02:36
        Nie oczekujcie tego, czego sie nie spodziewacie. To moj ulubiony frazes. Masz
        racje, chyba czas na zmiany, ale nie jest to wcale latwiejsze niz dwa lata temu.
        • debi_bebi Re: ...na rozdrozu 24.04.08, 06:39
          Póki są wątpliwości, podjęcie decyzji jest zmorą. Nie zalecałabym działań na
          łapu-capu, a z drugiej strony żelazo kuć trzeba, póki gorące. Niemniej jednak,
          jak się już podejmuje decyzje, to niech to będzie tak, żeby jej nigdy nie
          żałować, kiedy już klamka zapadnie.
    • polam5 Re: ...na rozdrozu 23.04.08, 18:06
      Niestety zycie to process dokonywania wybowow... czsami mozemy wybierac to co
      lepsze a czasami niestety mniejsze zlo...i nikt za nas tego nie zrobi i kazdy
      wybor i kazda sekunda zycia decyduja o jego reszcie....

      I skad wiadomo ze ta nowa i szalona milosc nie pojdzie sladami pierwszej?
      • zorza70 Re: ...na rozdrozu 24.04.08, 02:33
        Oczywiscie ze nie wiem czy TA milosc bedzie inna. Z wiekiem jednak zmieniaja sie
        kryteria, bo przeciez ludzie sie nie zmieniaja, ale dorosleja i maja inne
        oczekiwania. Nie szukam juz wielkiej milosci, ale zrozumienia i przyjaciela. Nie
        znajde w nim tego czego potrzebuje, wiec bede czekala. Moze sie doczekam,
        nadzieja matka nasza itd..
        • sop-hie Re: ...na rozdrozu 24.04.08, 13:42
          powiem ci jako dziecko rozwiedzionych rodzicow....
          moja mama zostala, trwala przy moim ojcu, bo bylam ja-...ja to czulam i nie
          bylam z tym szczesliwa. teraz moi rodzice nie sa razem, sa z kims innym..i sa
          szczesliwi i dzieki temu ja jestem szczesliwa.
          nie zostawaj z nim dla dzieci - my, te dzieci, tego nie chcemy-
          chyba ze masz jeszcze jakies inne powody...
          juz raz odeszlas, i wrocialas i jak piszesz on sie nie zmienil....
          wiec po co tylko trwasz...? jesli masz szanse byc szczesliwa kobieta i nauczyc
          dzieci co to znaczy byc szczesliwa i przy okazji odwazna kobieta...
          Decyzja nalezy do Ciebie,podziel sie nia z nami,
          pozdrawiami i zycze powodzenia
    • danonka4 Re: ...na rozdrozu 10.05.08, 00:02
      a myslisz ze bedzie inaczej ? zauroczenie minie i bedzie taki sam
      jak ten pierwszy ale co przezyjesz ,te motyle to cisnienie, to moze
      juz tego nigdy nie znajdziesz jak masz szanse to lap
      • obt37 Re: ...na rozdrozu 10.05.08, 02:08
        danonka4 napisała:

        > a myslisz ze bedzie inaczej ? zauroczenie minie i bedzie taki sam


        tobie to chyba zauroczenie padlo na byczka z obory gospodarza u ktorego sluzysz
        ,hehehhehe
    • problempowazny Re: ...na rozdrozu 10.05.08, 11:02
      hmmm....
      slub za szybko...
      ech dalej móglbym cie zacytopwac tylko zamiast 15 lat wpisac 10
      małzenstwo zawieszone...tylko na papierze jest i w domu jak goście w
      pokojach hotelowych razem ale osobno
      milosc jest z boku i czeka az decyzje podejme
      tylko dzieci maja dopiero prawie 10 lat
      wybrac milosc i zycie normalne i czy dla dzieci zostaci meczyc sie
      serce płacze...
      i tak juz chyba zostanie...
      doradziłbym Ci abys rzuciła sie wpław..
      ale niedoradze
      sam nie ma na to odwagi
      z milosci do dzieci...
    • czarny_wilk_30 pieprzyć dzieci 18.05.08, 23:13
      Aleś ty głupia kobieto,dzieci jak dorosną to Cię oleją albo dadzą mocnego kopa w cztery litery ewentualnie będą Cię doić ile się da.
      Olej męża i ruszaj w świat do kochanka,jak tego nie zrobisz to będziesz zawsze tego żałować,dzieci sobie muszą same radzić,no chyba że chcesz się "poświęcić" ale według mnie to czyste frajerstwo.Już raz spieprzyłaś swoje życie więc nie wiem na co jeszcze czekasz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka