Dodaj do ulubionych

Po prostu jestem w kropce...

24.06.08, 11:24
... a dlaczego? ano nie wiem jaki wybrać pierwszy motocykl?

Najważniejsze, żeby zdrowy był, czyli nie poobijany, silnik palił
na „dotyk” no i oczywiście piękny też mógłby być. Mam swoje typy i
waham się, czy wybrać większą czy mniejszą pojemność, wiem, że moc
2oo wcale nie idzie w parze z pojemnością, no i jeszcze waga i
wysokość siedzenia... po prostu jestem w wielkiej kropce...

Podobają mi się chwalone wszem i wobec Suzuki GS500E, Honda CB500,
ale bardzo dobrzy znajomi radzą, żeby zacząć od mniejszej pojemności
125-250. Nie wiem, czy Honda CBF250, CB250 Hornet, czy np. XLV125
Varadero to dobre 2oo na początek?? Varadero widzi mi się trochę
wysokie i mogę mieć problem przy 164 cm wzrostu. Czy pojemność 125 –
250 wystarczy na podróż za miastem, żeby przyspieszyć kiedy trzeba
wyprzedzać i nie bać się, że zabraknie mocy. Wiadomo, że dopiero
zaczynam swoją przygodę na moto i nie zamierzam szarżować...

Czytam bardzo dużo na temat porównań różnych motocykli, ale jednak
ciągle ogarniają mnie wątpliwości. Chciałabym się przysiąść do
wybranych modeli, jednak gdzie tu znaleźć komis, w którym zebrane by
były moje wybrane modele? Może macie dla mnie jakieś mądre rady?
Czekam na wszystkie i na linki do ciekawych stron, a przed wszystkim
poznałabym opinie użytkowników 2oo, dla których modele z mojej listy
są pierwszymi motocyklami w życiu. Może macie jakieś inne propozycje
na I moto z cyklu szosowe "turystyki"?
Obserwuj wątek
    • alut-ka71 Re: Po prostu jestem w kropce...jakie 2oo 24.06.08, 12:03
      Mam ten sam dylemat. Co prawda jeszcze pracuję nad prawem jazdy
      (czytaj: nadal kurs), ale już myślę, co wybrać na pierwsze moto.
      Przykro mi to stwierdzić, ale rady moich kolegów nie uwzględniają
      babskich obaw, ostrożności, odrobiny strachu, słabych rączek
      i "któtkiego" wzrostu, więc cenniejsze będą dla mnie wskazówki
      doświadczonych koleżanek.
    • meridiana7 Re: Po prostu jestem w kropce... 24.06.08, 12:26

      Ja zaczynałam na gs500. Uważam, że to bardzo dobra propozycja na
      pierwszy motocykl dla kogoś kto ma właściwą ocenę swoich
      umiejętności i zna możliwości maszyny.

      Z ewidentnych plusów mogę wymienić:

      1. Wybaczanie drobnych błędów (np. przy nieumiejętnej redukcji nie
      zblokowuje się tylne koło)
      2. Niewielka masa, dzięki której dałam radę samodzielnie podnieść
      moto po przewrotce.
      3. Koleiny i garby pokonuje jak rączy jeleń :-)
      4. Jest niski na tyle, że mogłam całymi stopami dosięgać ziemi i
      jeszcze mieć lekko ugięte kolana.
      5. Lekka osoba jest w stanie bez trudu dynamicznie przyspieszać
      podczas wyprzedzania.
      6. Dość wygodna pozycja. Najdłuższa moja trasa na gs500 to Warszawa -
      Krynica Morska i z powrotem - oprócz nadgarstków nic mnie nie
      bolało.
      7. W porównaniu z obecnie posiadanym fazerem, jest ekonomiczny w
      zużyciu paliwa.
      8. Łatwy w późniejszym odsprzedaniu. Mi zajęło to 1 dzień od dnia
      zamieszczenia ogłoszenia.

      Pozdrawiam

      Dorota

    • asiek25 Re: Po prostu jestem w kropce... 24.06.08, 13:33
      luk-kasia napisała:

      > ale bardzo dobrzy znajomi radzą, żeby zacząć od mniejszej
      pojemności
      > 125-250

      Nie!!!!!! ;)))
      Nawet na kursie jeździsz większym, czyli 250, więc jaki jest sens
      kupowac takie małe moto???? 250 też opanujesz bardzo szybko, więc
      może od razu zacząć od 500-tki?
      Kiedy w zeszłym roku po kursie wsiadłam po raz pierwszy na mojego GS-
      a, to wydawało mi się, że to ogromnych rozmiarów koń!!!!! I szybko
      się okazało, że nie taki on duzy, i nie taki on straszny :) Z
      plusów, które wymieniła koleżanka wyżej dodam, że oprócz tego iż
      jest lekki, zwrotny, mało pali, to ponadto częsci do niego są
      ogólnie dostępne i dość tanie. A w pierwszym sezonie - oczywiście
      nie zyczę!! - ale pewnie zaliczysz jakąś glebę, więc trzeba sie
      liczyć z ewentualnymi wydatkami. Hondą CB500 lub Kawą ER5 nie
      jeździłam, ale podejrzewam, że wrażenia są podobne :)

      PS. Varadero, nawet 125 będzie dla Ciebie za wysokie. Miałam okazję
      siedzieć kiedyś na tym w jakimś salonie. Stałam na palcach, a jestem
      wyższa od Ciebie o 4 cm.
      • marzkaf Re: Po prostu jestem w kropce... 24.06.08, 22:33
        asiek25 napisała:

        > luk-kasia napisała:
        >
        > > ale bardzo dobrzy znajomi radzą, żeby zacząć od mniejszej
        > pojemności
        > > 125-250
        >
        > Nie!!!!!! ;)))
        > Nawet na kursie jeździsz większym, czyli 250, więc jaki jest sens
        > kupowac takie małe moto???? 250 też opanujesz bardzo szybko, więc
        > może od razu zacząć od 500-tki?

        A może od razu od 1000??? Skąd wiesz w jakim tempie opanuje 250tkę
        Luk-kasia?
        Przepraszam, ale chyba nie za bardzo przemyślałaś tą "dobrą" radę.
        Luk-kasia ma pewne obawy przy wyborze moto i rozumiem ją doskonale,
        bo też jestem świeżutkim jeźdźcem. Ja celowałam w 250. Nie żałuję
        jednak, że stanęło na CityFly 125. Moto jest lekkie i póki co udaje
        mi się nad nim panować (nawet wtedy, gdy muszę gwałtownie zahamować
        jestem w stanie go utrzymać). Na kursie byłam uczona jeździć
        najwolniej jak się da. W mieście częściej zdarza mi się jeździć
        właśnie wolniej niż szybciej, a do tego nie potrzebna jest większa
        pojemność i moc. Przyznam, że już teraz trochę brakuje mi mocy i
        przyśpieszenia i na pewno w trasie odczuję to mocno.
        Jeśli chodzi o Varadero 125- dosiadłam takowe i zastanawiam się czy
        to nie będzie moje kolejne moto. Większe gabarytowo-ale przy
        wzroście 165 nie miałam problemu z dosięganiem podłoża, poza tym
        ciut lepsza moc i przyśpieszenie. Na pierwsze bym go jednak nie
        wybrała bo za dużo plastkików i w razie jakiejś gleby dodatkowe
        koszty. Na pierwsze radzę wybrać moto jak najmniej obudowane.

        Na koniec: mój "guru" mówi mi "Uczmy się od najlepszych(Rossi,
        Czachor, Dąbrowski)...oni wszyscy zaczynali od najmniejszych
        pojemności i w ten sposób szlifowali swoją technikę".

        Luk-Kasia pozdrawiam i życzę wyboru, który umili jazdę a nie
        zniechęci do niej (dołączam tym samym do grupy Twoich "bardzo
        dobrych znajomych";))
        Marzka
      • vs2 Re: Po prostu jestem w kropce... 03.08.08, 23:03
        Asiek ma rację(to moja opinia)GS500,CB500,ER5-to idealne "pierwsze"
        motocykle-tanie w eksploatacji,lekkie i poręczne-trzeba tylko uważać
        na ich często powypadkową przeszłośc-mocy na pierwszy sezon(i nie
        tylko) w zupełności wystarczy.
    • yacey Re: Po prostu jestem w kropce... 24.06.08, 14:04
      Temat powraca jak bumerang. Chcesz nauczyc sie dobrze jezdzic, zacznij od malej
      pojemnosci i lekkiego motocykla. Znajomi dobrze Ci radza.
      Chcesz jezdzic szybko i krotko - kup litra.
      • brudny.ucek Re: Po prostu jestem w kropce... 24.06.08, 15:17
        dobrze gada!
        jeśli tylko stać cię na kupienie motorka na 1 sezon i spokojne,
        bezstresowe opanowywanie sprzeta i techniki - bierz małą pojemność!!!
        ..na sezon, moze 2? - zalezy od ridera.
        Nie wszystkie dziewczyny są na poczatku takie hej do przodu i czesto
        lepszą polityką zarządzania stresem ;-) jest powolne "dorastanie" do
        maszyn. To absolutnie nie wyklucza późniejszego twardzielstwa i
        mistrzostwa.
        Mała pojemnosć cię nie zabije cię, nie przetsraszy, a techniki
        prześlicznie można się na takim nauczyć.
        Po sezonie sprzedaj i kup już coś już konkretnie pod siebie. Po roku
        jeżdżenia sama już będziesz dokładnie wiedziała o jakiej
        charakterystyce chcesz mieć motorek. I bedziecie żyć długo i
        szcześliwie :-)))
        powodzenia
    • cbol37 Re: Po prostu jestem w kropce... 24.06.08, 14:23
      Stara szkoła mówi, najpier małe moto. Sam zaczynałem od CBX250F, ale
      było to chwile potem jak wymarły mamuty : ) CB/GS500 to dobry wybór
      na poczatek. 250-ke będziesz chciała sprzedać po 1-szym sezonie i
      może być z tym kłopot : / Pozdr
    • motograss Re: Po prostu jestem w kropce... 24.06.08, 23:04

      ...czyli nadejszła wielkopomna chwiła...;)))

      Taka troszkę prywata, ponieważ z Kasią się znamy:) Moje zdanie, moja droga,
      znasz i rozmawiałyśmy o tym juz uuu..przed literką A:)
      I powiem Wam tak - z tym doradzaniem od jakiej pojemności i typu zacząć - to
      widzę właśnie, że dobór powinien być indywidualny. Generalnie zawsze będę się
      podpisywać obiema rękami, że rozpoczęcie przygody z 2oo od małych pojemności
      jest wielce wskazane i nikomu z tego powodu korona z głowy nie spadnie. A o
      odsprzedanie to człowiek będzie się martwił w momencie sprzedaży, a nie zanim
      cokolwiek kupił. Najpierw praktyka w jeżdżeniu i bezpieczeństwie, potem praktyka
      w finansach (tym będziemy się martwić, jak nam te "małe" 2oo się znudzą;)).
      Jednak z drugiej strony - same papatrzcie - ile dziewczyn tu na forum w ciągu
      ostatniego roku porobiły prawka i kupiły swoje pierwsze motocykle pojemnościowo
      większe niż 125/250? Większość. Namnożyło się pojemności 500-600, ale są to
      motocykle preferowane na tak zwane pierwsze, które zresztą (tak ogólnie) służą
      potem dłużej. I jakoś nie widzę tu kobiet jeżdżących "bez głowy i ile fabryka
      dała". Za to czerpiących przyjemność z jazdy i mających oczy dookoła głowy oraz
      wiedzących, jakie zagrożenia czyhają na drodze oraz POTRAFIĄCE dobrze ocenić
      własne umiejętności i przyznać się do ewentualnych błędów. Do czego zmierzam - a
      do tego, że znam na tyle Kasię, że z ręką na sercu i na własną odpowiedzialność
      namawiałabym ją własnie na większe nieco moto niż 125/250. Wiem też, jaki typo
      motocykli Kasia preferuje, a jaki jej średnio przypada do gustu. I wiem też, że
      Kasia nie jest z tych, co to wyłącznie kupuje oczami i się uprze na amen "ten
      albo inny" i zero dyskusji. Jest to jedna z najbardziej odpowiedzialnych osób,
      jakie znam (co nie znaczy, że za poważna albo jakaś sztywna, w zyciu tego bym o
      niej nie powiedziała, daaaleko tej jednostce do tego!!:))))). Myślę więc, że
      wybieraj ładne sztuki gieesów, cebulek, gpztów i tym podobnych. Pamiętasz nasze
      "porady" z Joss o pierwszym moto ? - nie była to kategoria "małych". Bo dasz
      radę z przysłowiowym palcem w tyłku:)

      (w razie czego uprzedzałam, że to prywata będzie, nie porady ogólne;))
      -------
      ===R6===
      • goha66 Re: Po prostu jestem w kropce... 25.06.08, 08:06
        motograss napisała:

        Generalnie zawsze będę się podpisywać obiema rękami, że rozpoczęcie
        przygody z 2oo od małych pojemności jest wielce wskazane i nikomu z
        tego powodu korona z głowy nie spadnie.

        ... i ja się podpisuję :)
        ponadto (co nie jest bez znaczenia) motocykle o mniejszej pojemności
        są również tańsze przy zakupie - pozostaje wiec (a przynajmniej
        powinno zostać) trochę grosza na doinwestowanie sprzętu, chociażby w
        dobre opony... będę ponadto pod niebiosa wychwalała (z mniejszych
        pojemności) Hondy z dwóch powodów - są to motocykle najniższe (Kasia
        pisze o 164 cm wzrostu) więc niewysokiej dziewczynie łatwo jest nimi
        manewrować, ponieważ nie ma problemu ze stawianiem całych stóp na
        asfalcie oraz (po drugie) - w moim przekonaniu silniki Hondy
        prawidłowo eksploatowane i dbane są nie do zajechania :D:D:D.
        pozdrawiam serdecznie - napisz Kasiu koniecznie gdzy się zdecydujesz
        i zanabedziesz :)
    • monique76 Re: Po prostu jestem w kropce... 24.06.08, 23:10
      Ja po kursie wsiadlam na suzuki gs 500.. Teraz radze sobie powiedzmy
      w miare, w miare.. Ale na poczatku zalowalam, ze nie mielismy kasy
      na motocykl na 1 sezon - znaczy sie ze nie kupilam sobie 250-tki..
      Bo baardzo dlugo mialam wrazenie, ze zupelnie nie panuje nad
      motocyklem (mimo ze dosiegam w gsie nogami do ziemi).. Jak poszukasz
      moich postow z zeszlego roku to mozesz sobie poczytac o
      watpliwosciach jakie mnie ogarnialy..
      I chyba byloby lepiej osiagnac szczyt umiejetnosci na 250tce, a
      potem przesiasc sie na 500tke - lepiej oczywiscie pod katem
      umiejetnosci i polepszania techniki jazdy, a nie pod wzgledem
      ekonomii.. Jak dobrze pamietam to Vidlak pisala tu kiedys ze
      zaczynala od motocykla od malej mocy i na kazdy nastepny wsiadala
      jak juz osiagnela na tym poprzednim wszystko co mogla - jak to nie
      Vidlak to przepraszam:))
      • domiska75 Re: Po prostu jestem w kropce... 25.06.08, 19:51
        Kasiu, jak pewnie wiesz (bo też mi kibicowałaś) od miesiąca jeżdżę
        na GS 500, zrobiłam 2500km i ciągle mi mało!!! Bardzo polecam taki
        motorek, na początku jeździłam bardzo wolniutko i ostrożnie (ta
        frustracja, że wszyscy mnie wyprzedzają!!!), po troszku się
        rozkręcam, a że jeżdżę głównie po centrum Warszawy, to sytuacji
        ekstremalnych mi nie brakuje. Pomału opanowuję jazdę w korkach i
        oswajam się z możliwościami "Giesi". Wsiadam z respektem i cały czas
        uczę się motocykla. Życzę ci szybkiego zakupu i wielkiej frajdy z
        jazdy!!! Pozdr, Domiśka
    • kajka777 Re: Po prostu jestem w kropce... 26.06.08, 23:33
      Ja na kursie w ProMotorze uczyłam się jeździć na GS500, więc i taki
      motocykl kupiłam sobie jako pierwszy.
      Dla mnie rewelacja (oczywiście bez przesady ;))
      Mam całe 155cm, więc mąż musiał i tak mi ją obniżyć, abym dosięgała
      nogami do ziemi. A i tak nie stawiam całej stopy :(
      Radzę sobie z motorem, mimo mikrej wagi mej. Prawo jazdy mam od
      października 2007, więc to mój jakby pierwszy sezon. Jeżdżę po
      warszawie w godzinach szczytu, a w czerwcu w ramach wyjazdowego
      urlopu zrobiłam 1000 km po Polsce.
      Wciaż mi się zdarza robić głupoty (ostatnie kwiatki: ostre hamowanie
      na zakręcie - bo własnie nie zauważyłam zakrętu, przegazówka w
      korku - szkoda tylko, że zapomniałam wcisnąć sprzęgła.......), i
      póki co GSka wszystko mi wybacza.
      • meridiana7 Re: Po prostu jestem w kropce... 26.06.08, 23:59
        A niby mówią: "Pan Bóg wybacza, motocykl nigdy" ;-)
    • qgel600 Re: Po prostu jestem w kropce... 29.06.08, 19:55
      jeżeli mogę wtrącić :) nie jestem ekspertem, ale po 3 sezonach i
      pomaganiu w kupnie kilku sztuk Suzuki GS500 dla nowicjuszy ;) myslę
      że to dobry moto na początek (prosty, nieduży, nieszybki ale zwinny
      i ekonomiczny ;)
      • goha66 Re: Po prostu jestem w kropce... 04.08.08, 18:29
        qgel600 napisał:
        Suzuki GS500 dla nowicjuszy ;) myslę że to dobry moto na początek
        (prosty, nieduży, nieszybki ale zwinny i ekonomiczny ;)

        ... masz napewno dużo racji Marku :). jedynym mankamentem GS500 jest
        to, że nader często jest wybierany na 1 motocykl (a co za tym idzie
        dość "podszrotowany" wewnętrznie i wizualnie przez typowe błędy
        początkujących motocyklistów oraz niedoinwestowany)... jak przejdzie
        5-6 sezonów co roku u nowego właściciela, to niektóre egzemlarze
        trzeba wiązać na noc za kierownicę (żeby na złomowisko nie
        uciekły) ;). chodzi mi o to, że niezwykle trudno jest znaleźć ten
        model motocykla równocześnie w przyzwoitej cenie i dobrym stanie
        technicznym (przynajmniej na Śląsku) - długo szukaliśmy Suzuki GS500
        na prezent 18tkowy dla latorośli ... i w końcu zanabyliśmy
        freewinda :)
        • goha66 Re: Po prostu jestem w kropce... 04.08.08, 19:17
          zapomniałam dodać, że bez względu na to co kupisz Kasiu i tak (dla
          mnie) będziesz jeździła na "kropce" :D:D:D ... no tak mi jakoś z
          tytułu Twego postu wynikło ... i zostało :D. pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka