Dodaj do ulubionych

gdzie jestes cale moje życie

27.08.08, 22:13

Nie szukajcie `zastepnikow`, zniszczycie im i sobie
zycie............uwolnijcie sie od wspomnien, zacznijcie od
nowa......ja nie potrafie.(
Zakochalam sie jako malolata w koledze z klasy.`taka szczenieca
milosc` i mimo uplywu 15 lat -nie odkochalam sie .......to niszczy
moje zycie, malzenstwo-mam tak kochanego meza,...zaden z
Nich (partnerow) nie byl Nim, tym w którym byłm tak `szczenieco
zakochana.
Nawet nie wiem gdzie On jest co robi, czy zyje.........?nikt z
moich znajmoych nie wie co sie z nim dzieje, a ja nie mam odwagi
sie tego dowiedziec/szukac go z obawy odrzucenia/wysmiania.......
Rozsadnie myslac, dochodze do wniosku, ze sobie cos uroilam i zyje w
swiecie wyobrazni (pewnie tak jest).............a serce mi nie
pozwala zapomniec, kazego dnia patrze w gwiazdy myslac o
Nim o tym co robi............-wiem -to nie jest normalne, nie
pozwala mi sie to
cieszyc tym co mam, cudnych rodzicow, dobrego meza.........
nie wiem co z tym zrobic.........
tak tylko chcialam sie wyzalic, bo
nawet nie mam z kim o tym porozmawiac/nie chce zeby patrzyli na mnie
jak na wariatke.......
pozdrawiam cieplo Was, ktorzy tesknicie za czyms tak jak ja.....a
czego dosiegnac nie mozecie........
Obserwuj wątek
    • tropem_misia1 Re: gdzie jestes cale moje życie 28.08.08, 08:11
      Odwróćmy sytuację.
      Masz szansę.W innym wymiarze.
      Może wtedy okazać się ,że zakochałaś się w wyobrażeniu.
      A człowiek któremu poświęcasz tyle myśli nie jest tego wart,i tak naprawdę go
      nie kochasz.

      Namotałam ,bo jeszcze śpię.Tylko ja pewnie wiem o co mi chodzi.trudno.
      • tesknota31 Re: gdzie jestes cale moje życie 28.08.08, 17:41
        dzieki tropem misia, rozumiem swietnie co masz na mysli, byc moze
        masz racje, a ja chcialabym wiedziec to na pewno..............zycie
        w zludzeniu, karmienie sie urojeniami i tesknota przepelnia
        mnie.....och jakie to glupie, tylko dlaczego nie moge sie tego
        pozbyc.........caly czas nosze go w sobie, a on nawet nie pamieta
        pewnie o moim istnieniu.............:( usciski
        • fantka Re: gdzie jestes cale moje życie 02.09.08, 19:41
          Te szczenięce miłości to coś pięknego
          ....dopóki pozostają w sferze wspomnień.
          Niech tam zostaną, nadal będą piękne.
          • tesknota31 Re: gdzie jestes cale moje życie 04.09.08, 21:58
            Fantka, czy chce czy nie chce, musze sie zgodzic, bardzo trafne
            spostrzezenie.......Tylko gorzej, jesli to -``urojenie``- nie
            pozwala Ci odnalezc spelnienia w zyciu i niszczy zwiazki.....czemu
            tego po prostu, najzwyczajniej w swiecie nie da sie
            wylaczyc.....klik i nie ma.....klik i wymazane....
            Mimo, ze piekne wspomnienie, to jednak nieszczesliwe, pozbyc sie go
            mozna chyba tylko w zderzeniu z rzeczywistoscia.......och ale z
            drugiej strony nie chce burzyc moich `zamkow z piasku`.....
            Jak zaczynam myslec o tym tak trzezwo to zdaje sobie sprawe, ze On
            by mnie znalazl....tylko z dwojga nas to mi On zawrocil w tej
            szczeniecej glowie, ktora nie moze teraz dojrzec......oj pisze i
            mysle jakie to wszystko niemadre...glupio sie czuje....ale tak
            czuje....
    • jabluszkowa Re: gdzie jestes cale moje życie 21.09.08, 23:40
      jeju, zacząłam się bać, że mnie też kiedyś coś takiego dopadnie...
      żyję miłością do faceta, który z pewnych względów zniknął z mego
      życia lecz nie z mego serca. wiem, że to jest facet mojego życia,
      wiem, że to on jest moją "drugą połową" (a może tylko mi się
      wydaje???) na razie miłość ta daje mi siłę i choć niespełniona, nie
      zabiera mi szczęścia, ale co będzie kiedyś? czy będę potrafiła
      stworzyć normalny związek, czy będę borykać się z tym samym
      problemem co Ty????
      a nie możesz spojrzeć na swojego faceta, tak jak w chwili gdy go
      pokochałaś? może po prostu dopadła Cię jakaś rutyna i dlatego nie
      możesz pozbyć się myśli o swej pierwszej miłości???
      • tesknota31 Re: gdzie jestes cale moje życie 26.09.08, 20:39
        witaj jabluszkowa.......ja co dzien prubuje docenic, szanowac,
        patrzec z miloscia i kochac swego meza.......tylko,ze zdaje sobie
        sprawe, ze ten moj ON jest i byl w mojej glowie caly czas...kazdego
        dnia i mimo, tego, ze bylam szalenczo zakochana w swoim mezu, On
        wciaz tam byl i jest, niezaleznie co sie w okol mnie
        dzieje.......zaczynam myslec, ze jest moim
        przeklenstwem..............i czuje sie niewierna, bo codzien patrzac
        w gwiazdy zastanawiam sie,gdzie On jest..........
        Prosze nie uprzedzaj faktow, nie obawiaj sie rzeczy, ktore nie
        nastapily...staraj sie zyc dzisiaj, pieknym zachodem slonca,
        dotykiem deszczu na skurze, liscmi, ktore zmieniaja kolor na
        jesien...Jesli Twoja milosc do Tego mezczyzny dodaje Ci sily ciesz
        sie nia/na zawsze bedzie Twoim skarbem, milosc nie jest wkoncu
        egoistyczna...prubuj tylko nie zamykac sie na inne zwiazki....na
        pewno znajdziesz swoje szczesie........ja mysle, ze w moim wypadku
        wszystkiemu jest winna moja melanholijna
        natura..pozdrawiam....tesknota
        • jabluszkowa Re: gdzie jestes cale moje życie 28.09.08, 21:50
          staram się właśnie w ten sposób podchodzić do tego. czytałam
          ostatnio "Bridę" i tam była mowa o drugiej połowie i jedna teoria
          strasznie mi przypadła do gustu: że nawet jeśli spotkamy swoją drugą
          połowę tylko na chwilę, chwila ta nada sens całemu naszemu
          istnieniu, dla mnie na pewno tak było, a dalej co ma być to będzie:-)
          Tąsknoto, Ty też staraj się żyć dzisiaj, uśmiechaj się do swoich
          wspomnień i żyj :-) nie pozwól tylko by wspomnienia o tamtej miłości
          przyćmiły tą którą masz
          pozdrawiam :-)
        • tesknota31 Re: gdzie jestes cale moje życie....(do Niego) 04.10.08, 11:01
          Czyz nie dobija sie koni gdy ciagnac juz nie moga??!
          Nie mam sil, Cie gonic, wiec dobij lub ocal soba........

          Dochodze do wniosku ze to jedyne co moze mnie uratowac.....zderzenie
          z rzeczywistoscia, jedno spojrzenie ........wyjasnilo by
          wszystko..jedno spojrzenie moglo by zabic to co we mnie
          trwa.....tylko wciaz nie wiem.....gdzie jestes cale moje zycie....
          • maja_gr78 Re: gdzie jestes cale moje życie....(do Niego) 10.11.08, 20:34
            jesli to ta druga połowa to dlaczego on tego nie czuje??
            • tesknota31 Re: gdzie jestes cale moje życie....(do Niego) 15.11.08, 21:44
              nigdy nie twierdzilam....ze jest moja druga polowa...... tylko, ze
              bylam i jestem w nim tak bardzo zakochana.....teraz moze nie w nim,
              tylko w wyobrazeniu o nim.........
              pamietam jak kiedys powiedzial, ze `jestem z gornej polki, za madra
              dla niego`...moja szczenieca milosc, ktora pewnie juz nie
              dojrzeje ....
              pozdrawiam Was teskniacych
              :(
              • tesknota31 Re: gdzie jestes cale moje życie....(do Niego) 30.11.08, 23:27
                tyle chcialam Ci dac.............czy to kiedys minie, zabija mnie
                to /wyniszcza.............ta chora tesknota..:(
                • kolorowa_skarpetka Re: gdzie jestes cale moje życie....(do Niego) 12.06.09, 20:33
                  a może Ty Tesknoto lubisz sobie tak troszkę pocierpieć, kochać nieszczęśliwie,
                  wzdychać, marzyć...?
                  może Twoja dusza tego potrzebuje?

                  A jeśli chcesz się uwolnić to może zamiast marzyć o nim to wyobrażaj sobie
                  często czarny scenariusz, że spotykacie się, rozmawiacie ze sobą i odkrywasz, żę
                  nie ma w sobie nic z Twojego idealnego wyobrażenia, że czujesz się rozczarowana
                  jego wyglądem, osobowością, zachowaniem, kulturą itp...
                  • tesknota78 Re: gdzie jestes cale moje życie....(do Niego) 13.06.09, 09:58
                    wiesz, moze troszke lubie tak potesknic, moze jest to czescia mojej
                    natury.........tylko gorzej z tym, ze to przeszkadza mi normalnie
                    egzystowac...a ja jestem dalej kurczowo uczepiona tego
                    niespelnienia...

                    samo myslenie o tym, ze go spotykam po latach a On jest `paskudnym
                    stworzeniem` mnie przeraza :0(

                    ale co tam w zyciu trzeba ponoc wolnym byc.....a te mysli uporczywe
                    mi ja odbieraja.......

                    dziekuje za wsparcie
                    x
                    • kolorowa_skarpetka Re: gdzie jestes cale moje życie....(do Niego) 13.06.09, 18:09
                      Sama widzisz, że taka Twoja natura i najwyraźniej tego potrzebujesz.
                      Na świecie jest mnóstwo tragicznych romantyków, nie jesteś sama:)
                      a skoro miłość do niego Cie niszczy i ogranicza to może postaraj się
                      przekierować swoją energię miłości na inny "obiekt", mniej destrukcyjny, mniej
                      zagrażający, może bardziej dostępny?
                      A może kilka różnych "obiektów"?:)
                      Im bardziej rozproszona będzie Twoja energia miłości tym słabsza i mniej intensywna.
                      A jego wizualizuj sobie regularnie, celowo, w dowolny obrzydliwy dla Ciebie
                      sposób, aby to nie on był już obiektem westchnień...

                      Polecam tez poczytać opis czwórki w enneagramie i jej drogi rozwoju, bo to być
                      może Ciebie dotyczy:
                      www.enneagram.com.pl/typ4.html
                      • tesknota78 Re: gdzie jestes cale moje życie....(do Niego) 13.06.09, 20:23
                        dziekuje za porade Kolorowa Skarpetko (co za przytulny i radosny
                        nik;)
                        spojrzalam na podana strone i w duzej mierze masz racje, wedlug tego
                        testu, jestem mieszanka roznych typow (jak my wszyscy) z dominujaca
                        8,4 i 2...(sama nie moge uwierzyc, ze moge miec taki okropny
                        charakter;()

                        fajnie, ze jest TAM KTOS kto potrafi sluchac....

                        po tym wszystkim, po tych latach tesknoty....ja byc moze powinnam po
                        prostu zderzyc sie z rzeczywistoscia i to by mnie moze wyleczylo,bo
                        w koncu, jakbym znalazla te OCZY a w nich totalna pustke, to bym
                        wiedziala, co wiedziec chce,( ze nigdy nie bylo
                        nic....albo....hmmm....) a nie zyla z ta malutka nadzieje, ze
                        jednak....

                        bo wiesz ja nie mam sklonnosci do wizualizowania sobie rzeczy
                        negatywnych i nie chce tego robic, wiele lat patrzylam na zycie
                        przez ciemne okulary, zajelo mi troche czasu nauczenie sie widzenia
                        poztywow i pozytywnego myslenia.......
                        co do rozproszenia `milosci` mam pojemne serce, kocham swoja prace a
                        wniej wszyskich ludzi:)
                        no tak tylko ta nieszczesna tesknota za .....tym kims/ ta
                        mara/....ta pelnia ksiezyca na plazy w jego ramionach.......och no
                        nic biore sie za siebie,
                        sprubuje sie przekierowac albo zderzyc z rzeczywistoscia, chyba
                        coraz mniej sie tego boje, przyzwyczailam sie w koncu do tego, ze ja
                        po prostu Go nie obchodze...

                        dziekuje kolorowa skarpeto
    • malpieldzekson Re: gdzie jestes cale moje życie 17.11.08, 03:55
      było takie przysłowie o spełniających sie marzeniach...czasem po prostu lepiej
      żeby się nie spełniały...i założyć się mogę że gdybyś odnalazła tego pana jakoś
      gdzieś to byś się mocno rozczarowała. zejdź na ziemię, bo życie i szczeście
      które masz ci przecieka przez palce a ty masz głowę odwróconą gdzieś w
      bok..."HELLOOOŁŁŁ!!" :D
    • tesknota78 Re: gdzie jestes cale moje życie 08.06.09, 20:26
      byl pozny wieczor,mrok... cieply wiatr...szara ale piekna noc, szlam
      po deptaku z oczami wpatrzonymi w chodnik........uslyszalam JEGO
      nazwisko, odwrocilam za tym slowem glowe...to byl ON....serce mi
      zamarlo z bezruchu...ruszylam przed siebie....zimna i
      niewzruszona...a on zniknal w oddali z grupa wracajaca z
      meczu........nawet nie zwrocil uwagi na moja osobe...
      minely dwa tygodnie....a moje mysli mnie opetaly...tylko kilka
      metrow dzielilo mnie od jego spojrzenia :(
      tak blisko.......a tak dalekooooooo

      czy ja tak wiele chce..........tylko Jego spojrzenia........

      czekalam na to 17 lat.........rany sama sobie nie wierze.....

      nie wiem czy kiedys mi to przejdzie.........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka