Dodaj do ulubionych

Mam talent

13.09.08, 23:19
Obejrzałam z ciekawości, nie żałuję, jedynie cieniem na oglądanie połozył się
wielki bunt mojego męża, że deprawuję dzieci, pozwalając im oglądać taki
szajs. Dzieciom, niestety, też się podobało. Mimo całej niechęci do oprawy
programu, do jego komercyjności i ogromnej kiczowatości, obejrzenie go
wywołało u nas żywe reakcje. Przede wszystkim śmiech, momentami serdeczny,
momentami pełen zażenowania, ale w sumie szczery. U mnie były też łzy, których
trochę się wstydzę, ale co tam. Dziewczynka śpiewająca Niemena głosem, który
przeczy prawom natury, bo w takim małym ciałku nie miał on prawa powstać, a
nade wszystko jej ogromne emocje, sprawiły, ze autentycznie się wzruszyłam.
Facet czarujący kulkę też był niezły. Najbardziej zaskoczyły mnie moje
odczucia podczas oglądania dwóch facetów w majtkach, którzy wykonywali
akrobacje (artystyczne? nie pamiętam, jak to było nazwane). Z pozoru coś, co
nie miało prawa mi się podobać. A jednak. Dziwne to. Może przesadzam, może
demonizuję, ale dawno w tak krótkim czasie nie doznałam tak zróżnicowanych emocji.
Albo się starzeję, albo głupieję, albo włączam tryb snobizmu wyższego rzędu,
ale jestem na TAK.
Jestem ciekawa, czy ktoś z Was oglądał, a jeśli tak, to w którą stronę
powędrował Wasz kciuk, w górę czy w dół?
Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • monikate Re: Mam talent 14.09.08, 19:36
      A co to jest mam talent? Pytam poważnie. Domyślam się, że jakowaś
      audycja w telewizorni, coś a la Idol, tak?
    • samica1 Re: Mam talent 15.09.08, 00:58
      Przede wszystkim pytam wielkim głosem:

      a dlaczego to coś "nie miało prawa ci się podobać"?!

      Oglądałam kawałek, przekonałam się, że Wojedwódzki jest ciągle sobą
      i że go bardzo lubię, pani Foremniak mnie drażni swoimi minami i
      wszystkim, a Chylińska, no cóż, zaskoczyła mnie, bo chyba się trochę
      męczy i być może ma kłopoty finansowe, skoro się zgodziła na taki
      program i nie jest tak bezkompromisowa jak się być może spodziewali
      ci, co ją wymyślili w tym programie.

      Ludzie występujący oczywiście tak naprawdę się nie liczą, ale pan z
      kulką zrobił na mnie wrażenie, ale dziewczynki z Niemenem nie
      zdzierżyłam, sorry.
    • kubissimo Re: Mam talent 15.09.08, 01:21
      o samym programie juz sie wypisalem na forum telewizyjnym i troche mi sie nie
      chce. wiec jednym zdaniem:
      nie bolalo mnie, ale nie bede ogladal dalszych odcinkow.

      dodam, ze na mnie dziewczynka nie zrobila na mnie tak wielkiego wrazenia. Jesli
      chodzi o male dziewczynki zdecydowanie wole Gienie Tarasiuk, ktora do dzis
      wywoluje u mnie regularne ciary
      www.youtube.com/watch?v=Tqo_hqn3VHg
      a panowie akrobaci IMO pokazali znakomity, erotyczny uklad ;)
      • mamarcela OT - dzieci w tiwi 15.09.08, 12:33
        Otworzyłam tego linka, co go dał Kubu, i przypomniałam sobie nie tylko ten
        występ, ale także czasy, kiedy to miałam jeszcze połączenie z wielkim światem
        zwanym telewizją. I takie mi się nasunęły lefreksje - ludzie odpowiedzialni za
        stylizację dzieci występujących w programach telewizyjnych powinni zostać
        zastrzeleni w majestacie prawa i sprawiedliwości!
        W ogóle samo pętanie się dzieci po telewizji szczególnie w programach, w których
        mają ze sobą rywalizować, budzi mój wewnętrzny sprzeciw, ale już ich ymydż woła
        o pomstę do nieba. O ile jeszcze chłopcom zdarza się wyglądać normalnie, to
        dziewczynki w wieku do lat 9 wystylizowane są zazwyczaj na wczesną Alexis w
        kasynie w Las Vegas ewentualnie lolitkę w brokatach i diademie, natomiast
        powyżej lat 10 na ubogie przedszkolaki w białych rajstopkach i mundurku
        szkolnym. Pamiętam jęk rozpaczy i współczucia wyrywający się z piersi mojej
        córki (niemal dokładnie rówieśnicy Georginy) podczas pierwszej emisji tej
        "Szansy na sukces".
        Jakby nie wystarczyło, że panienki dorastają indoktrynowane z każdej strony
        przez wizerunki najrozmaitszych Britneyek, Dod i innych Jolant Rutowicz.
        • daria13 Re: Mam taletn 15.09.08, 14:14
          Odpowiadam hurtem:
          Mam talent to program typu Idol (szczegółów organizacyjnych nie znam), w którym
          występują osoby, uważające, że w czymś maja talent. Mogą śpiewać, tańczyć,
          udawać węża, kłaść się na gwoździach i chodzić po kruszonym szkle, tudzież robić
          za człowieka-magnez:) No limits. Jury dokonuje wstępnej selekcji, a co dalej
          jeszcze nie wiem.
          O układzie dwóch panów napisałam, ze nie miało prawa mi sie podobać, ponieważ
          nie lubię panów w majtkach i nie lubię akrobacji, tyle.
          Dzieci kreowanych i poddawanych presji publicznej rywalizacji też nie lubię, ale
          dziewczynka od Niemena mnie wzruszyła, była jakaś taka niesamowicie autentyczna,
          własnie nie wykreowana, taka poważna i bezbronna. Mam nadzieję, że jej to
          wszystko nie zaszkodzi.
          P:)
          • samica1 Re: Mam taletn 15.09.08, 20:20
            O układzie dwóch panów napisałam, ze nie miało prawa mi sie podobać,
            ponieważ
            > nie lubię panów w majtkach i nie lubię akrobacji, tyle.

            ŁAŁ!!! Zostałaś moją prywatną mistrzynią miesiąca:D
            • daria13 Re: Mam talent 15.09.08, 20:57
              Mam wysłać zdjęcie, żebyś mogła je sobie wydrukować i powiesić na honorowym
              miejscu? Z chęcią służę.
              • samica1 Re: Mam talent 16.09.08, 20:30
                Nie śmiałam prosić...

                :)
    • staua Re: Mam talent 15.09.08, 21:16
      U nas tez jest wersja tego programu, "America's got talent", ale
      nawet moj maz, ktory czesto oglada telewizje ciurkiem, nie moze tego
      zniesc. Ja wiem tyle, ze jednym z sedziow jest David Hasselhoff i to
      mi wystarczy.
      Nie lubie programow, w ktorych ludzie sie osmieszaja. "Idola"
      ogladam dopiero finaly. Nie ogladam nic w stylu ukrytej kamery czy
      filmowanych "zabawnych" zdarzen z zycia rodzinnego (Mihai twierdzi,
      ze to dlatego, ze nie mam poczucia humoru), nie lubie tez
      teleturniejow opartych na lucie szczescia (marze o czyms w stylu
      "Wielkiej Gry", ale nic takiego tu nie ma. Sporadycznie wiec ogladam
      "Are you smarter than a fifth grader" - dowiaduje sie czasem czegos
      z historii czy geografii USA).
      Generalnie, telewizyjnie, oprocz filmow i niektorych seriali, jestem
      do tylu.
      • mamarcela Re: Mam talent 15.09.08, 21:39
        staua napisała:

        > Nie lubie programow, w ktorych ludzie sie osmieszaja. "Idola"
        > ogladam dopiero finaly. Nie ogladam nic w stylu ukrytej kamery czy
        > filmowanych "zabawnych" zdarzen z zycia rodzinnego (Mihai twierdzi, ze to
        dlatego, ze nie mam poczucia humoru).

        Ja, też. Też nie mam poczucia humoru! Zero poczucia humoru!

        Jak się ośmieszają "normalni" ludzie jest mi przykro, jak się ośmieszają
        najrozmaitsze gwiazdki, gwiazdeczki i celebrities w programach typu: jak oni
        śpiewają albo nie daj Boże tańczą, czuję z jednej strony maksymalne zażenowanie,
        a z drugiej niezdrową satysfakcję.
        • agni_me Re: Mam talent 16.09.08, 00:33
          Pomijając nieznośną zgodność w sprawie dzieciąt, to jeszcze sygnaturka...
    • agni_me Re: Mam talent 16.09.08, 00:31
      Powinnaś mężu pokazać "Misia" od sceny, kiedy goniec wsiada do taksówki, każe
      się wieźć pod Victorię, włazi do obskurnego baru, a po powrocie narzeka:
      "Straszne się tu chamstwo zjeżdża z całego świata. Kasza niedogotowana..."

      Wypisz, wymaluj.

      Do cyrku nic nie mam. Nie lubię. Jestem jednak pewna, że istnieje "sztuka
      cyrkowa" z wszystkimi szykanami właściwymi sztuce. Mam wrażenie, że faceci w
      majtkach (boski frazeologizm) i facet z kulką spokojnie mieszczą się w tej
      kategorii. Śpiewające dziecko obudziło we mnie silne wzruszenia. Kiedy
      zobaczyłam pełne łez oczy, drżącą bródkę i wymądrzającą się blond pindę, to
      miałam ochotę zedrzeć zieloną torbę z mamusinego "ramiąka" i nawkładać tych
      toreb dwieście rodzicielce.

      I doprawić deską.

      Bo jedenastolatka powinna śpiewać do skakanki czy dezodorantu, stroić miny w
      lusterku i marzyć o wielkiej sławie. I nie musieć mierzyć się ze stadami
      dziennikarzy, pytaniami "dlaczego płaczesz" i sławą przerastającą (albo
      niesławą, wszak łaska telewidzów na pstrym koniu). Ktoś tu wspominał pannę
      Tarasiuk, cierpliwa wiki podaje, że onaż klaskała u Rubika. Słowo daję, chyba
      lepiej, żeby...

      Jeszcze dodam, że od dawien dawna żadna recenzja nie skusiła mnie do poszukania
      w necie jakiegoś programu telewizyjnego. Darii się udało. :)
      • kubissimo Re: Mam talent 16.09.08, 07:03
        a to az taka rozpacz, ze poklaskala sobie u Rubika?
        dziewczyna byla stypedystka fundacji "Promocja talentu", zostala zaproszona
        (sic!) przez Jose Curę do zaspiewania w duecie, a potem sobie troche poklaskala
        u Rubika (w drugim skladzie btw). Wiadomo, ze mlodzi ludzie probuja roznych
        rzeczy i ja tam wole zeby sobie u owego pana Rubika pospiewala troche sacro polo
        (ponoc to juz czas przeszly), niz zeby szla sladem innych szansonistek i
        zaczynala kariere od sesji w CKM.
        • mamarcela co jest, a co nie jest obciachem IMMO 16.09.08, 08:57
          tak apropo klaskania u Rubika

          Młody człowiek, który posiada jakiś talent i chce go rozwijać, a nawet w
          przyszłości zrobić sobie z tegoż talentu zawód, staje przed koniecznością
          dokonywania wyborów, które nie zawsze są zgodne z preferencjami artystycznymi
          danego młodego człowieka. Bo rynek muzyczny (i nie tylko muzyczny, ale muzyczny
          najbardziej spektakularny jest) w tym kraju, jaki jest każdy widzi! Oczywiście
          niektórzy mają szczęście już w młodości trafiają na swoje "joy division" i się
          wybijają (albo i nie!) niejako w kupie, ale inni mają do wyboru garażowe granie
          i śpiewanie połączone z koniecznością zarabiania pieniędzy w inny sposób, albo
          tułać się po różnych często wątpliwej jakości (bo takie niestety rządzą!)
          przedsięwzięciach muzycznych, coby zdobyć doświadczenie, obycie estradowe,
          czegoś się nauczyć i przy okazji może zostać zauważonym przez mniejszych
          "obciachowców".
          W Polsce jest naprawdę cała masa niezwykle utalentowanych muzycznie młodych
          ludzi, ale znakomita większość z nich nigdy nie zostanie odkryta. Bo nigdy nie
          zaklaszcze u Rubika, nie zagra na perkusji u Dody, ani u innej Kozidrak.
          Mamy tendencje do oceniania talentów ludzi po produkcie finalnym podczas gdy
          często jest zupełnie inaczej. W najbardziej obciachowych kapelach grywają często
          (szczególnie podczas sesji nagraniowych) najlepsi muzycy i odwrotnie znakomici
          sidemani mają na swoim życiorysie potwornie (quasi) obciachowe plamy. Bo oprócz
          wszystkiego innego obciachowe przedsięwzięcia są popularne i mają pieniądze,
          żeby sobie najlepszych muzyków wynająć.
          I tu podpisuje się całą klawiaturą pod tym, co napisał Kubi - dla niespełna
          dwudziestoletniej piosenkarki obciachem nie jest śpiewanie czegokolwiek i
          gdziekolwiek - obciachem byłoby "szlajanie się" po przedsięwzięciach
          niemuzycznych od CKM poprzez różne tańce na lodzie i parkiecie aż po big
          brothery i inne paskudztwa.
          Podobnie jak dla młodego aktora obciachem nie jest udział w najbardziej
          badziewiastej telenoweli. Howk :)
          • kubissimo Re: co jest, a co nie jest obciachem IMMO 16.09.08, 18:15
            > W najbardziej obciachowych kapelach grywają często
            > (szczególnie podczas sesji nagraniowych) najlepsi muzycy i odwrotnie znakomici
            > sidemani mają na swoim życiorysie potwornie (quasi) obciachowe plamy.

            w sumie to plota, bo na wlasne oczy tego nie widzialem, ale ponoc Kasia Klich
            (na zyczenie wytlumacze kto to) niedawno powiedziala, ze swego czasu robila
            chorki Shazzie. I to jeszcze jestem w stanie sobie wyobrazic, ale chwile pozniej
            dodala, ze robila je razem z... Anna Maria Jopek i to szczerze mowiac przeroslo
            moja wyobraznie ;)
          • agni_me Ale kto mówi o obciachu? 16.09.08, 18:38
            Młody człowiek, który posiada jakiś talent i chce go rozwijać, a nawet zrobić z
            tegoż talentu zawód, staje przed koniecznością czynienia wyborów i tak dalej.
            Zgoda. Tyle że nawet najbardziej uzdolniony dziesięciolatek staje przed
            koniecznością godzenia się z wyborami innych.

            Zakosztowała sławy i chwały "cudownego dziecka", duetu z Jose Cura, jako
            "fenomenalna trzynastolatka" nagrała płytę piosenek Rubika. Ktoś dał jej do
            śpiewania te piosenki, ktoś wypchnął na scenę z Villas, ktoś kiedyś...
            Konsekwencje są jej, choćby pogodzenie się z tym, że starsza przestała być
            fenomenalna i cudowna, choć nie zmniejszyła się skala talentu i siła głosu.

            Klaskanie u Rubika jest niebyciem. Idzie się na "Mistrza", nie na pannę
            Tarasiuk. Jej kariera trwa lat dziewięć, z tej perspektywy dołączenie do
            anonimowych solistów nie jest niczym fajnym. Obciachowość nie ma tu nic do
            rzeczy, zwłaszcza że Georgina wygląda na przywiązaną do popu.

            PS nie sądzę, by kiedykolwiek była narażona na pokusę udziału w sesji CKM, w tym
            nie doszukiwałabym zasługi.
            • mamarcela Re: Ale kto mówi o obciachu? 16.09.08, 19:01
              Z tego, co wiem Georgina koncertuje już na własną rękę i na dniach ma się ukazać
              jej druga płyta.
              profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=280708038
              Przy całym szacunku dla talentu chyba nie jest to do końca moja muzyka, ale
              nawet jeśli ktoś kiedyś za nią to zdecydowanie teraz ona sama za siebie.
              Dwudziestoletnia (dwa dni temu miała urodziny) kobieta powinna być kobieta
              dorosłą, a dwudziestoletnia artystka szczególnie.
              Wydaje mi się, że Georgina wyszła akurat z tych rubikowo- villasowych przygód
              bez specjalnego szwanku. I jeśli nie do końca śpiewa to, co chcielibyśmy, żeby
              śpiewała to jest sprawa jej wyboru, a może także dodatkowo ogólnego kryzysu w
              dziedzinie repertuaru.
              • agni_me Re: Ale kto mówi o obciachu? 16.09.08, 21:40
                :) Daria napisała post o programie, w którym występuje mała dziewczynka z
                głosem. Dziewczynka, którą mamusia chce pokazać. Ktoś w wątku przypomniał
                inną małą dziewczynkę. Zaglądam do netu, co u cudownych dzieci słychać i okazuje
                się, że u "starszego" słychać nieszczególnie. Bycie eks cudownym dzieckiem nie
                pomogło, kto wie czy raczej nie przeszkadza. Porównałam popularność i
                możliwości, które popularność daje z wtedy i z dziś. To wszystko.

                Reszta wynika ze skojarzenia "występy z Rubikiem = obciach", które nie jest
                moje. I naprawdę nie mam żadnych życzeń w związku z repertuarem Georginy.
                • mamarcela Re: Ale kto mówi o obciachu? 16.09.08, 21:53
                  Tak w ogóle to sory Agni, ale miałam dopisać postscriptum do poprzedniego mojego
                  postu, ale przyszło dziecko moje starsze i wyrwało mi laptopa.
                  A owo ps. miało brzmieć mniej więcej tak:
                  Cały mój strzelisty i przydługi post o obciachu nie odnosił się bezpośrednio do
                  Twoich (Agni)uwag na temat Georginy, ale do wszechobecnych stwierdzeń na temat
                  tego, jak to się ludzie tu i tam kompromitują, a tu i tam niekoniecznie. Znaczy
                  w skrócie - granie na bębnach u Dody straszliwe be, a tańczenie na czymkolwiek
                  i gotowanie czegokolwiek i gdziekolwiek cacy.
                  Dlatego tez polemizować z Tobą nie będę, bo chyba się w tym kawałku akurat
                  raczej zgadzamy, :)
    • noida Jak to dobrze, że ja... 16.09.08, 14:34
      nie posiadam telewizora. Nie muszę się nawet zastanawiać, czy mi się chce to
      kiedykolwiek obejrzeć, czy nie :)
      Natomiast nijak nie mogę zrozumieć, jakim cudem oglądanie totalnie
      popkulturowego show na TVNie może w jakichkolwiek okolicznościach stać się
      Snobizmem Wyższego Rzędu? Chyba raczej popkulturowym upadkiem ;)
      • daria13 Re: Jak to dobrze, że ja... 16.09.08, 15:41
        noida napisała:
        > Natomiast nijak nie mogę zrozumieć, jakim cudem oglądanie totalnie
        > popkulturowego show na TVNie może w jakichkolwiek okolicznościach stać się
        > Snobizmem Wyższego Rzędu? Chyba raczej popkulturowym upadkiem ;)

        A takim, jaki skojarzył się Mamarceli, kiedy rozmawialiśmy o filmie Mamma mia i
        przypomniał nam się musical Sgt. Pepper's Lonely Heart Club Band z Bee Geesami,
        i Mamarcela tak podsumowała moje zaintersowanie tymże:
        "No i masz odpowiedź na swoje pytanie :) Wyłącz snobizm albo włącz snobizm
        wyższego stopnia i leć kurcgalopkiem na Mammę!".
        Tak mi się skojarzyło i przypomniało:)
        Nie oglądam żadnych programów typu Gwiazdy lodowe tudzież tańczące, ale z
        ciekawości obejrzanego programu Mam talent i będę go bronić, bo wbrew opinii
        kogoś tu twierdzącego, że osoby, które tam występują się nie liczą, chodzi tylko
        o show, dla mnie się liczą, budzą moją ciekawość i chęć obejrzenia czegoś, co
        potencjalnie może rozśmieszyć, wzruszyć (pewnie bardzo rzadko), a nawet niechby
        obudzić zażenowanie. Mimo całej otoczki i niezmierzonych pokladów kiczu można
        chyba będzie wyłowić czasami perełki. Choć emisja odbywa się o takiej porze, że
        pewnie nie często będzie mi to dane.
        Ps.
        Popieram bardzo ciekawe i myślę, że słuszne uwagi Mamarceli na temat możliwości
        robienia u nas tzw. kariery przez młode utalentowane osoby. Słuszne i smutne.
        P:)
        • noida Re: Jak to dobrze, że ja... 16.09.08, 16:02
          Hy, no dobra, ale na Sgt. Pepper's Lonely Heart Club Band to się można snobować,
          a na Mam Talent to nijak :)

          Nie mam nic przeciwko popkulturowym upadkom ani innym guilty pleasures, sama
          uprawiam je z wielkim upodobaniem. Niemniej jedyny rodzaj snobizmu na Mam
          Talent, jaki widzę, to snobizm na nabijanie się z Mam Talent i na jechanie
          Wojewódzkiemu :)

          A jak tobie się to podoba, to nie jest żaden snobizm wyższego ani niższego
          stopnia, tylko ci się podoba i już. Każdy ma prawo do plebejskich rozrywek,
          choćby był profesorem UW, albo nawet i laureatem Nobla. Nie widzę powodu, dla
          którego coś takiego należałoby podciągać pod snobizm, żeby móc się do tego
          przyznać ;)
          • daria13 Re: Jak to dobrze, że ja... 16.09.08, 21:38
            noida napisała:
            > Hy, no dobra, ale na Sgt. Pepper's Lonely Heart Club Band to się można snobować
            > ,
            > a na Mam Talent to nijak :)

            Noideczko droga, masz prawo do swojej opinii, ale po pierwsze sama stwierdziłaś,
            że programu Mam Talent nie widziałaś (i broń Boże nie namawiam), Sierżanta
            Peppera chyba też nie (to stary, nigdy u nas nie emitowany i bardzo mało znany
            film muzyczny), jak zatem możesz tak arbitralnie twierdzić, że na jedno można
            się snobować, a na drugie nie?
            O snobizmie wyższego rzędu napisałam naprawdę nie po to, żeby usprawiedliwić
            swoje oglądanie MT i żeby podkreślić jego snobowatość, ale zadziałało proste
            skojarzenie, no i moja nieznośna, jak widać, chęć podbarwiania i podbijania
            wypowiedzi forumowych, co jak widać tym razem zadziałało. Tyle na temat snobizmu;P
            • noida Re: Jak to dobrze, że ja... 17.09.08, 09:50
              Już ci odpowiadam. Otóż definicja snoba stwierdza, że jest to: "człowiek
              bezkrytycznie naśladujący i służalczo podziwiający ludzi, których uważa za
              wyższych od siebie, a. usiłujący natrętnie wchodzić z nimi w komitywę; człowiek
              popisujący się (rzekomym) znawstwem, dobrym smakiem a. zainteresowaniami w
              modnych aktualnie dziedzinach nauki a. sztuki".

              Nie muszę oglądać Mam Talent, żeby wiedzieć, że jest to czysto rozrywkowy szoł,
              co prawda aktualnie modny, ale z pewnością nie zaliczający się ani do dziedziny
              nauki, ani sztuki. Natomiast na Sgt. Pepper's można się snobować, albowiem jest
              to film mający już kilkadziesiąt lat. W związku z tym można popisywać się
              rzekomym znawstwem i twierdzić, że Sgt. Pepper's jest najlepszym filmem
              muzycznym, jaki kiedykolwiek powstał, lub można się popisywać rzekomym dobrym
              smakiem twierdząc, że ogląda się wyłącznie rzeczy nakręcone przed 1990 rokiem,
              bo wszystko, co powstało później, to chłam.

              A zatem, o ile nie oglądasz Wojewódzkiego, służalczo go podziwiając i natrętnie
              próbując wejść z nim w komitywę, nie możesz się snobować na Mam Talent.

              "> O snobizmie wyższego rzędu napisałam naprawdę nie po to, żeby usprawiedliwić
              > swoje oglądanie MT i żeby podkreślić jego snobowatość, ale zadziałało proste
              > skojarzenie,"

              Z tego wnoszę, że jednak oglądasz Mam Talent z powodów czystko
              rozrywkowo-utylitarnych i po prostu dobrze się przy nim bawisz? I bardzo dobrze.
              Trzeba było tak od razu :)
        • mamarcela mamarcela wezwana do tablicy razy dwa 16.09.08, 16:26
          nie, nie i jeszcze raz nie!
          1. Snobizm wyższego rzędu nie może w żaden sposób dotyczyć takiego jak u Ciebie,
          czyli dokładnie takiego, jak oczekiwali twórcy programu, odbioru programu tego
          typu. Można się snobować na Abbę, Zdzisławę Sośnicka, czy nawet od biedy Papa
          Dance, ale na bogi nie można się snobować na słuchanie Dody i oglądanie M jak
          masakra.

          2. to, co napisałam o młodych muzykach wcale nie jest jakieś szczególnie smutne.
          Tak samo jak nie jest specjalnie smutny fakt, że młodzi ludzie pracują roznosząc
          ulotki, albo stojąc za ladą w mcdonaldsie. Dla mnie bardziej przerażający jest
          fakt, ze niektóre gwiazdki promowane są za nic i bez sensu, niż fakt, iż
          utalentowany młody człowiek wykonujący zawód artystyczny musi się za swoja
          szansą nachodzić, czy nagrać do przysłowiowego kotleta. Zresztą to głównie
          dyletanci i pseudoartyści nie tykają tego, czy owego, młodzi ludzie wykonujący
          zawód artystyczny wiedzą, ze na wybrzydzanie muszą sobie zapracować - przeważnie
          chałturząc właśnie i ćwicząc przy okazji.
          Pewnie zdziwiłabyś się bardzo dowiadując się, w jakim to mianowicie zespole
          grają świetnie wykształceni muzycznie synowie bardzo znanego jazzowego
          saksofonisty Piotra B.?

          3. Po obejrzeniu fragmentów rzeczonego "Mam talent" jestem stanowczo i bez
          żadnych wątpliwości na "nie". Program jedzie po bandzie z jednej strony
          stawiając na wzruszenie nieletnimi talentami, a z drugiej wykorzystując
          emocjonalnych popaprańców w stylu pani Irenki i jej partnera. Nie można w żaden
          sposób porównywać uczestników tego przedsięwzięcia. Dzieci powinny startować w
          kategorii dzieci (jeśli w ogóle muszą startować!), cyrkowcy w kategorii
          cyrkowcy, a umysłowi popaprańcy nie powinni stanowić zabawy dla widowni (co
          niestety telewizja stosuje nagminnie), bo może się okazać jak u Gogola :)


          mamarcela popularna z nieznośnymi pretensjami do bycia mamarcelą wysokich lotów
          • nienietoperz Re: mamarcela wezwana do tablicy razy dwa 16.09.08, 18:19
            Na temat: `Mam talent' nie mogę się wypowiadać z powodów dwojakich - po pierwsze
            nie było mi dane doświadczyć programu, po drugie nie jestem w stanie biorąc pod
            uwagę tytuł w żaden sposób utożsamić z uczestnikami.

            Tak więc tylko komentarz off-topiczny do dwóch uwag MM:

            > nie, nie i jeszcze raz nie!
            > Można się snobować na Abbę, Zdzisławę Sośnicka, czy nawet od biedy > Papa
            Dance (...)

            Istnieje w tym kraju pewne szalenie opiniotwórcze, wysublimowane i ociekające
            (autentyczną!) wiedzą forum muzyczne, którego istotna część aktywności
            poświęcona jest gloryfikacji epokowej roli Papa Dance w historii muzyki polskiej
            (albo i światowej). Zdaje się nawet z przyczyn asnobistycznych.


            >utalentowany młody człowiek wykonujący zawód artystyczny musi się za >swoja
            szansą nachodzić, czy nagrać do przysłowiowego kotleta.
            > Zresztą to głównie dyletanci i pseudoartyści nie tykają tego, czy
            > owego, młodzi ludzie wykonujący
            > zawód artystyczny wiedzą, ze na wybrzydzanie muszą sobie zapracować

            Od kiedy to Prawdziwym Artystom nie wystarcza prosta satysfakcja związana z
            ponadprzeciętną skłonnością płci przeciwnej do oddawania się tymże? Plus
            możliwość patrzenia z góry na choćby mtyków i ich brudną zazdrość związaną z
            całkowitym brakiem możliwości imponowania
            tak zwanemu otoczeniu umiejętnościami zawodowymi?

            Pora umierać.

            Wasz
            NN
            • mamarcela Re: mamarcela wezwana do tablicy razy dwa 16.09.08, 18:43
              nienietoperz napisał:
              >
              > Od kiedy to Prawdziwym Artystom nie wystarcza prosta satysfakcja związana z
              > ponadprzeciętną skłonnością płci przeciwnej do oddawania się tymże? Plus
              > możliwość patrzenia z góry na choćby mtyków i ich brudną zazdrość związaną z
              > całkowitym brakiem możliwości imponowania
              > tak zwanemu otoczeniu umiejętnościami zawodowymi?
              >

              Jasne. Prawdziwym Artystom to absolutnie wystarcza !
              Ja tutaj ośmieliłam się o tych Artystach Absolutnie Nieprawdziwych, co to żyją
              w przekonaniu, że, jak twierdzi pewien muzyk rozrywkowy i guru młodych muzyków:
              "jak będziesz grał po 10 godzin dziennie przez dziesięć lat to będziesz mógł
              powiedzieć, że coś umiesz".
              Takim Pozbawionym Talentu Artystom Nieprawdziwym Absolutnie jak tak graja i
              grają, po prostu nie starcza czasu na gnębienie matematyków, dlatego się pewnie
              z nimi nie zetknąłeś.
              Nie rwij więc szat, Nienietoperzu dir :) Wszystko jest w jak najlepszym porządku.
          • samica1 Dlaczego ludzie w MT się nie liczą (moim zdaniem) 16.09.08, 20:41
            odpowiedziała mamarcela:

            BO:

            "Program jedzie po bandzie z jednej strony stawiając na wzruszenie
            nieletnimi talentami, a z drugiej wykorzystując emocjonalnych
            popaprańców w stylu pani Irenki i jej partnera".

            Gdyby się liczyli, to ktoś by się nad nimi zlitował i nie wyemitował
            tego. A liczy się "kobieta z brodą" jako artykuł, sztuka, a
            nie "Basia, która ma nieszczęście być brodata" jako człowiek.
    • mamarcela Siła rażenia Dariowego talentu 16.09.08, 17:56
      w dziedzinie promowania programu "Mam talent" jest zaiste ogromna. Taka ilość
      forumowiczów oglądała na jutubie fragmenty wyżej wzmiankowanego programu, że aż
      się tełaen zwiedziała i zbiesiła zakazując wykorzystywania materiałów własnych.
      Sic transit gloria tefałeni :) Ogłaszamy protest?!
      • kubissimo Re: Siła rażenia Dariowego talentu 16.09.08, 18:19
        tefałen ma jakis cyrograf z jutubem w kwestii usuwania materialow owej stacji
        (dostepne sa w ograniczonej ilosci na portalu plejada.pl ). Tak jest od
        dawna i (niestety) chyba nie Daria to sprawila
        • stella25b Reklama niemieckiego Telekom 17.09.08, 09:42
          Od dyskusji odbiegajac. Znacie reklame niemieckiego Telekom?
          Ostatnio najbardziej znana reklama telewizyjna.

          Powstala z materialu angielskiej wersji o talentach "Britain’s got
          Talent".
          www.rosinski.net/news/neue-telekom-werbung/
    • squarantina Re: Mam talent 18.09.08, 07:56
      Bodajże Mmcela napisała gdzieś wyżej, że wkurza ją promowanie
      różnego rodzaju celebrities. Mnie zastanawiało zawsze, skąd się
      takie cuda biorą. Zastanawiało mnie do ostataniego piątku, kiedy to
      Andrzej Poniedzielski dał odpowiedź na to pytanie. Otóż bierze się
      do ręki tłuczek do ziemniaków, klasyczny, drewniany, przez całe
      wieki służący do ugniatania ziemniaków, odwraca do go góry nogami,
      doprawia się do niego biust, włosy, inne gadżety w zależności od
      płci i oto powstaje celebryta.
    • agni_me mam coś tam 22.09.08, 03:09
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5716069,Niewidoma_spiewaczka_chwycila_za_serca_Polakow.html
      To nigdy nie będzie wybitna śpiewaczka. Nie że wzrok. Głos. Szkolony i ładny,
      ale z ograniczeniami (choć ten Anglik z reklamy telekomu od stelli mógłby się
      sporo nauczyć).

      Za brzdęk po wyznaniu, że jest niewidoma, realizator powinien dostać
      "w mordę i ćfasz". A prowadzący, za miny, po dodatkowym kopie w zadki.
      Jest jeszcze Ktoś. Ta źle ubrana pani, która od lat wspiera dziecko i nie dała
      mu uwierzyć, że jedyną szansą na życie jest wykonywanie szczotek w spółdzielni
      "Jutrzenka" albo przyuczenie do masażu. To trochę jak schiza, prawda? Bo z
      jednej strony gwałtowny i zdecydowany sprzeciw wobec mamy dziesięciolatki, z
      drugiej...

      Bez względu na to, ile TVN zarobi kasy na programie, ile Fakt wyrąbie artykułów,
      ile powstanie debilnych tekstów blondyny, mam nadzieję, że w paru aptekach nikt
      nie powie, że 'z psami nie można". Tak po prostu. A reszta?

      I tak warto.
      • daria13 Re: mam coś tam 22.09.08, 09:33
        A ja ciągle myślę i wciąż nie wiem, co myśleć, po występie 14-latka, którego
        wybitnie żałosne wykonanie w środku mutacji piosenki Over the rainbow, bodajże,
        najpierw okrutnie mnie zniesmaczyło, a później zaskoczyła mnie totalnie jego
        odpowiedź na pytanie zadane przez Foremniak: dlaczego tu przyszedłeś? - "Żeby
        przełamać swoją nieśmiałość". I było w tym coś autentycznego i dziwnego. Podobno
        są specjalne terapie dla chorobliwie nieśmiałych, mające na celu gwałtowne
        wyrwanie z kręgu niewiary w siebie. Coś jak rzucenie na głęboką wodę
        nieumiejącego pływać. Czy ten występ miał być taką właśnie terapią? Czy to
        kolejna podpucha dla naiwnych oglądaczy?
        Nie wiem.
        Ewa ma piękny głos i jest wzruszająca, w sam raz dla takich naiwniaków jak ja;)
      • noida Z ciekawości obejrzałam 22.09.08, 11:35
        wreszcie fragmenty tego szoł na youtube. I muszę powiedzieć, że o ile jeszcze ta śpiewająca dziewczynka i cyrkowcy mnie nie zachwycili, ale też specjalnie nie obrzydzili, to niewidoma śpiewaczka jest po prostu, najzwyczajniej w świecie obrzydliwa. Znaczy nie ta śpiewająca kobieta, bo ona to na mnie akurat zrobiła wrażenie średnie. Rozumiem, że mamy oceniać jej śpiew, a nie niewidomość, więc akurat śpiew mnie nie zachwycił specjalnie. Natomiast absolutnie obrzydliwy jest sposób, w jaki ta kobieta została pokazana. Jakby była stuletnim pokręconym starcem z ciężką chorobą genetyczną i jeżdżącym na wózku, który nagle wstał i zatańczył balet z piruetami. No, sorry. O ile mi wiadomo, brak wzroku nie rzuca się na głos. Stevie Wonder był niewidomy, Ray Charles był niewidomy. Beethoven nie miał słuchu nawet! I co? I przecież nie dlatego zrobili kariery, tylko dlatego, że byli dobrzy w tym, co robili!

        No w każdym razie sposób zmontowania tego materiału, te zbliżenia na płaczącą Chylińską, ci wstający z miejsc ludzie, muzyka w rodzaju "We are the champions", no po prostu obrzydliwość. Tanie, koszmarne chwyty obliczone na wywołanie tanich, łatwych wzruszeń. Naprawdę, dawno nic tak koszmarnie relatywnego moralnie nie widziałam w telewizji.

        I założę się, że nic, dokładnie nic to nie zmieni w podejściu żadnych pań z aptek. Może na trzy sekundy się zastanowią, ale to wszystko. Za dwa tygodnie wszystko wróci do normy i ludzie dalej będą traktować niewidomych, niesłyszących i ludzi na wózkach, jakby byli niedorozwiniętymi kretynami, którzy z trudem potrafią sklecić dwa zdania, a co dopiero zaśpiewać, pisać książki, albo normalnie pracować. Po prostu porażka i wstyd.
        • agni_me Z ciekawością przeczytałam 22.09.08, 21:18
          W mediach komercyjnych koncentrowanie się na dysfunkcji, nie na "normalności"
          jest powszechne nie tylko w odniesieniu do niepełnosprawnych. Ale może się mylę. .

          W Polsce tak silnie zakorzeniony jest stereotyp osoby niepełnosprawnej jako
          wiecznie cierpiącego nieszczęścia, które dodatkowo rujnuje życie rodzinie,
          zmuszając do największych poświęceń, że każdy pozytywny obraz jest dobrem.
          A ten był pozytywny - dziewczyna bez udziału szczęśliwego przypadku i bez stad
          pomocnych ludzi uczy się śpiewu i sobie radzi. I chce sobie radzić.

          Te tanie i koszmarne chwyty coś dają. W USA były robione badania jak trwale
          zmienił się obraz osób z upośledzeniem umysłowym po serialu Life goes on. Poza
          mniejszym poziomem lęku wobec osób z ZD nie zmieniło się nic, ale to
          wystarczyło, by dzieci z ZD przestano zamykać w domach. Film roił się od tanich
          chwytów mających wywołać ślozy publiczności między reklamami i pokazywał całkiem
          różny od prawdziwego obraz ZD. Pozytywne zmiany w podejściu do ZD zauważono też
          w Polsce, po którymś z seriali, do tego stopnia, że wiele stowarzyszeń osób
          niepełnosprawnych stara się, by "ich" wątek pojawiał się w serialach.

          Okrutnie poruszyły mnie twoje słowa "ludzie dalej będą traktować niewidomych,
          niesłyszących i ludzi na wózkach, jakby byli niedorozwiniętymi kretynami, którzy
          z trudem potrafią sklecić dwa zdania" Otóż bycie niedorozwiniętym kretynem nie
          jest niczym gorszym. No i w ogóle ten "niedorozwinięty kretyn" wyjątkowo razi w
          odniesieniu do reszty wpisu. Ale może się czepiam.
          • noida Re: Z ciekawością przeczytałam 22.09.08, 22:35
            "Okrutnie poruszyły mnie twoje słowa "ludzie dalej będą traktować niewidomych,
            > niesłyszących i ludzi na wózkach, jakby byli niedorozwiniętymi kretynami, którz
            > y
            > z trudem potrafią sklecić dwa zdania" Otóż bycie niedorozwiniętym kretynem nie
            > jest niczym gorszym. No i w ogóle ten "niedorozwinięty kretyn" wyjątkowo razi w
            > odniesieniu do reszty wpisu. Ale może się czepiam."

            Masz rację, epatowanie i wzruszanie niedorozwiniętymi kretynami byłoby jeszcze
            gorsze.

            Użyłam określenia "niedorozwinięty kretyn" w znaczeniu stanu umysłu (nie
            inteligencji!), a nie w znaczeniu medycznym. Osoby niepełnosprawne traktuje się
            gorzej niż małe dzieci, tłumacząc im wszystko i ubezwłasnowolniając w imię
            "opieki" oraz źle pojętej troski.

            Niedorozwinięty kretyn w znaczeniu medycznym nigdy nie wystąpi w programie
            telewizyjnym, bo to źle wpływa na oglądalność. Natomiast taka pani, która jest
            ładna, zgrabna i młoda, wzbudza kontrolowane poczucie litości i współczucia,
            połączone z radością, że oto takiej osobie się udało. Schadenfreude połączone z
            satysfakcją, że taka osoba dostała się do telewizji, więc z moją znieczulicą nie
            jest jeszcze tak źle! Działa to na podobnej zasadzie, jak pokazywanie w
            telewizji chorych na grypę płaczących, małych, słodkich dzieci z loczkami, ale
            nie pokazywanie zagłodzonych dzieci z Afryki, bo przecież takich okropieństw
            nikt nie chciałby oglądać.

            Jeśli to nie jest relatywizmem moralnym, to nie wiem, co nim jest.

            Wiesz co, wiem jedno. Jakbym była niewidoma, niesłysząca, jeździła na wózku,
            była po dziecięcym porażeniu mózgowym, miała niedowład ręki, stwardnienie
            zanikowe boczne albo cokolwiek innego, i umiałabym przy tym zajebiście grać na
            kobzie, w szachy albo haftować haftem krzyżykowym przy pomocy stóp, wystąpiła w
            takim programie i wiedziała, że to tak pokażą, jak pokazali tę dziewczynę, że
            wzbudzę w ludziach litość zmieszaną ze współczuciem, i że będą mi dawali za to
            haftowanie oklaski na stojąco, bo przyjechałam na wózku, to wolałabym chyba
            zdechnąć, niż wystąpić w programie i przyczyniać się do takiego odbioru innych
            niepełnosprawnych w tym kraju. (Co nie znaczy, że potępiam tę dziewczynę - ma
            jak najbardziej prawo zaśpiewać w programie telewizyjnym i chwała jej za to, że
            sobie nie dała wmówić, że jako niewidoma powinna siedzieć w domu i się nie
            wychylać. Tylko powinna być oceniania za śpiewanie, a nie za niewidomość.)

            I jeszcze jedno - nienawidzę traktowania ludzi jak kretynów. Mam na myśli
            publiczność. Uważam, że tak samo szkodliwe jest nie pokazywanie gejów w
            telewizji, jak pokazywanie gejów jako miłych, przegiętych kolesi w damskich
            ciuszkach, którzy w sumie są sympatyczni, ale nikt ich nie traktuje poważnie.
            Uważam, że robienie z ludzi idiotów poprzez pokazywanie im, że niepełnosprawne
            dzieci są zawsze miłe i grzeczne, i w ogóle kupa uciechy, wręcz każdy chciałby
            takie mieć, bo to słodkie, zamiast pokazanie im, jak to naprawdę wygląda, ale że
            niepełnosprawne dziecko to także jest człowiek, który czuje, myśli, ma prawo do
            swoich odczuć, jest karygodne.

            Sorry, nienawidzę "edukowania" społeczeństwa w taki sposób, jakby to oni byli
            tymi niedorozwiniętymi kretynami w sensie niemedycznym. Bo przecież taki
            Kowalski na pewno nie zrozumie, jak się mu pokaże człowieka, a nie gotowy
            stereotyp. Dla mnie to jest patrzenie na ludzi z pogardą i w dupie mam badania
            naukowe. Może to i działa, ale dla mnie to jest nieetyczne i nie do przyjęcia. I
            już. Ja wierzę w ludzkość, jej zdolność do myślenia i inteligencję. Możecie mnie
            za to zabić.
          • mamarcela Re: Z ciekawością przeczytałam 22.09.08, 22:40
            OK. Niewidoma dziewczyna sobie radzi i chce sobie radzić dalej. Rewelacja -
            tylko, że program MT pokazał to jej radzenie sobie jako coś na maksa
            niesamowitego. Przystojna, wieczorowo ubrana dziewczyna zaprezentowała widzom
            swój talent i włożony w ten talent pracę, a oni potraktowali ja jak przysłowiową
            kobietę z brodą. Ona chciała im pokazać, jak śpiewa, a oni się wzruszali jej
            ułomnością.
            Gwoli sprawdzenia efektu "oglądałam" ten fragment ze wszystkimi szczegółami
            mojej niewidomej znajomej - pani koło sześćdziesiątki, która też doszła do
            swoich jak najbardziej pozytywnych osiągnięć dzięki "talentowi" i ciężkiej pracy
            (a urodzona tuz po wojnie w biednej rodzinie nie miała do dyspozycji fundacji,
            stypendiów i programów telewizyjnych) - i ona powiedziała z właściwym sobie
            sarkazmem: "Dzięki Bogu, ta Ewa tego nie widziała. Czasami się opłaca nie
            widzieć." Bo ona jak większość ludzi niepełnosprawnych nie chce nikogo wzruszać,
            chce być traktowana z szacunkiem i normalnie. Tak po prostu. Nawet jeśli, nie
            śpiewa, nie tańczy i nie ma wzruszającego psa z zabawka w pysku.
            • staua Re: Z ciekawością przeczytałam 22.09.08, 22:48
              Nie ogladalam i moze nie mam prawa sie wtracac, ale czy ona nie
              mogla przewidziec, ze jej ulomnosc bedzie atutem dla organizatorow
              programu i ulatwi jej wystapienie w nim, wlasnie ze wszystkich
              obrzydliwych powodow wyluszczonych powyzej?
              Bo wydaje mi sie, ze nie trzeba do tego wiecej niz elementarnej
              inteligencji. Na jej miejscu, jesli ma dobry glos i zamierza spiewac
              profesjonalnie, to wystep w programie nie byl koniecznoscia, a jesli
              postanowila w nim wystapic, to z cala swiadomoscia, ze bedzie
              oceniana nie tylko za glos. Tak jak uczestnicy np. Idola z mysla o
              chwili slawy swiadomie godza sie na komentowanie ich stroju,
              odstajacych uszu, poczucia humoru, wzrostu, tuszy i czegokolwiek
              innego.
              • mamarcela Re: Z ciekawością przeczytałam 22.09.08, 23:16
                Nie wiem. Pewnie do pewnego stopnia miała tę świadomość, ale jest to format nowy
                w Polsce i na pewno do końca nikt z występujących nie wiedział, jak to zostanie
                zmontowane. Ponadto twierdzę z całą odpowiedzialnością, że o ile ludzie
                niepełnosprawni ruchowo są li i jedynie ludźmi, którzy siedzą bądź leżą zamiast
                chodzić i skakać, to niewidomi, a także niesłyszący, są ludźmi w pewien sposób
                innymi emocjonalnie. Nie gorszymi z cała pewnością, ale na pewno innymi. Bo
                przecież poza trudnościami w poruszaniu, normalnym codziennym funkcjonowaniu,
                niemożnością oglądania świata, dochodzi niemal całkowity brak komunikacji
                pozawerbalnej.
                Ja osobiście całkiem niedawno przeżyłam szok - znam tę moją niewidomą znajomą
                ze zmienną intensywnością ponad 20 lat, dzięki niej poznałam innych
                niewidomych, ale raczej przelotnie - i parę miesięcy temu oglądając film "Parę
                osób, mały czas" zobaczyłam na ekranie Krystynę Jandę, która grając Jadwigę
                Stańczakową, grała D.! Otóż to wszystko, co ja przez dwadzieścia lat uważałam
                za indywidualne cechy D. były tą właśnie znakomicie pokazaną przez Jandę (choć
                jej nie lubię!) odmiennością emocjonalną ociemniałych.
                • mamarcela Re: Z ciekawością przeczytałam 22.09.08, 23:32
                  Aha, ja nie mam nic przeciwko tanim emocjom wzbudzanym przez niepełnosprawnych i
                  chorych jeśli jest ku temu przyczyna i kontekst szerszy. Nie mam nic przeciwko
                  wzruszaniu się przy rozmowach Anny Dymnej, na festiwalach w Ciechocinku,
                  koncertach na rzecz itd. W miejscach, gdzie niepełnosprawni występują jako
                  niepełnosprawni i gdzie wzruszanie się ich ciężkim losem bywa na miejscu. A nie
                  do jasnej cholery w komercyjnych programach rozrywkowych!
                  Moi znajomi artyści zajmują się terapią dzieci niepełnosprawnych umysłowo przez
                  działania teatralne i parateatralne. I wychodzą im z tego cudowne, wzruszające
                  rzeczy, które naprawdę powinni pokazywać w telewizji - w odpowiednim czasie, w
                  odpowiedniej oprawie, z odpowiednim komentarzem i niech pół Polski ryczy jak
                  bobry do upojenia. Ale wprowadzenie na scenę programu rozrywkowego "Mam talent"
                  grupy dzieci z ZD, żeby radośnie zaśpiewały piosenkę i zatańczyły?! Dopiero
                  panie z jury miałyby pole do wzruszeń!
                  • gaudia Re: Z ciekawością przeczytałam 23.09.08, 17:44
                    trzymam z Darią
                    nie mam tv i czasem coś ściągam, bo ciekawi mnie niezmiernie czymże jeszcze
                    mozna "podnieść oglądalność" i jak to się ma do mnie

                    i ściagnęłam sobie MT

                    i ucieszyłam, bo akrobaci dostarczyli mi naprawdę mocnych wzruszeń estetycznych,
                    był też miły element zaskoczenia - wyglądali na takich co zapasy pokażą ze
                    striptizem - a tu miła niespodzianka. Gdzie ja miałabym okazję ich zobaczyć?

                    miło było popatrzeć na sympatycznego z kulką, podziwnęłam sobie też giętkość i
                    formę wizualną węża..
                    rozśmieszyła mnie (złosliwie) panna Karolina Wajda z kuniem (jezu co to było?)

                    Małej Klaudii mi szkoda - życzę jej podobnym dobrych pedagogów, a nie mierzenia
                    się z szołami....ale może uda się jej nie zepsuć.

                    Niewidoma - zero wzruszeń. Jedyna emocja: żal, że z jakichś przyczyn musi szukać
                    pracy w taki sposób. Te płacze dokoła - uuuuuch...

                    ale ogólnie duzo fajnej energii od ludzi próbujących coś robić

                    zawsze mam wątpliwości co do kosmitów w typie Kononowicza. Kiedyś robiłam
                    całonocny happening z przedstawieniem pana Stefana sprzedającego pod łódzkim
                    kościołem zabawki jako członka grupy artystycznej "czekając na mesjasza" z
                    Chicago. Frajda była, bo nabrało się kupa luda (artysty i krytyki i w ogóle),
                    ale wciąż mieliśmy wielkie wątpliwości etyczne co do samego bohatera.
                    Szczęśliwie je rozwiał mówiąc: dziękuję, świetnie się bawiłem, byłem w
                    telewizji, syn zachwycony i w ogóle....
                    Cóż, odpuściłam część poczucia winy....

                    a do MT to kosmity same lezą...
                    • daria13 Re: Potwierdzenie 06.08.09, 16:28
                      Coś na potwierdzenie krytyki udziału dzieci, w tego typu programach:
                      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,6899854,Show_biznes_wyzyskuje_nieletnich__Przyjrzy_sie_temu.html
                      Bardzo się zdenerwowałam, oglądając ten występ. Może jest szansa, że ktoś ukróci
                      takie praktyki, jak wykorzystywanie dzieci w tego typu programach. Może i kiedyś
                      Klaudia Kulawik mnie wzruszyła, ale za taką cenę, jaką powyżej pokazano, nie
                      chcę już więcej takich wzruszeń.
                      Już nie jestem tak bardzo na tak albo jestem, ale z zastrzeżeniem: bez dzieci.
                      • kubissimo Re: Potwierdzenie 08.08.09, 09:59
                        ta scena ma w sobie cos z ustawki :)
                        i pomijajac to, ze dziewczynka generalnie slabo spiewa (duzo pisku i
                        nieczystych dzwiekow), to mielismy na scenie akcje typu
                        rozkapryszona dziewcznka i jej spazmy, przez ktorymi ugieli sie
                        zarowno jurorzy, jak i rezyser.
                        Czy w razie niepowodzenia na scenie inni uczestnicy tez mieli prawo
                        do powtorki pod warunkiem, ze zaprezentuja oczy pelne lez i drgajacy
                        podbrodek?

                        niemniej wracamy do punktu wyjscia: w takim programie powinna byc
                        granica wieku uczestnikow. Co najmniej 15 lat. Albo i 18. Ale
                        oczywiscie tak sie nie stanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka