pytanie do swingujących

26.10.08, 21:26
razem z moim partnerem zastanawiamy się nad sex spotkaniem z inną
parą. jest bardzo dużo ogłoszeń ludzi chętnych na takie zabawy.
jesteśmy otwarci i ciekawi nowych wrażeń. tylko zastanawiam się w
jaki sposób osoby swingujące-kochające się pary, jak zaznaczają w
anonsach- radzą sobie z zazdrością? macie takie doświadczenia?
podzielcie się nimi ,proszę
    • zakletawmarmur Re: pytanie do swingujących 27.10.08, 13:08
      Doświadczenia nie mam, ale też jestem z tych "otwartych" na takie
      pomysły. Wyobrażam sobie to jako urozmaicenie życie seksualnego w
      długoletnim związku...
      Nie jest to na pewno dobry pomysł dla tych zaborczych. Obydwoje
      partnerzy powinni być zainteresowani takim eksperymentem. Problemy
      raczej pojawią się, jeśli:
      - w związku jest silna zazdrość
      - jedno z partnerów zgadza się ze strachu przed stratą partnera

      Na pewno jest to fajna zabawa, ale tylko dla konkretnej grupy ludzi,
      otwartych, lubiących eksperymenty i dość pewnych siebie.
      • petereczek Re: pytanie do swingujących 27.10.08, 14:01
        a dla mnie było by to zaprzeczenie miłości, bo sex to wyrażenie miłości, a jak
        można wyrażać miłość komuś z kim nie łączy uczucie, z takiego powodu też bym sie
        nie dogadał
        dla mnie sex to coś we dwoje i w sercu a nie tylko w majtkach
        • free.julczas Re: pytanie do swingujących 27.10.08, 14:48
          zgadzam sie z petereczkiem,a wyzej podpisanym radze dla dobra ich
          samych wybrac sie do seksuologa.milosc we dwoje to jest to:)a wizyta
          u seksuologa moze byc ciekawym i napewno dobrym dla was nowym
          doswiadczeniem;)
          • zakletawmarmur Re: pytanie do swingujących 27.10.08, 15:01
            Dlaczego do seksuologa? Nikt tu żadnego problemu nie ma. Gdybym była
            złośliwa to bym poradziła poszerzyć horyzonty myślowe...
            To, że dla Ciebie coś jest nie do przyjęcia nie oznacza, że jest
            dewiacją...

            Jak wcześniej napisałam TO NIE JEST DLA WSZYSTKICH. Jednym wystarcza
            pozycja misjonarska raz na miesiąc, inni uprawiają sex w trójkątach
            i swingują. Mamy całą gamę możliwości do wyboru w zależności od
            potrzeb. Dopóty, dopóki nie krzywdzimy drugiemu człowieka (lub
            samego siebie) wszystko jest Ok!
            • schroedingers_cat Re: pytanie do swingujących 29.10.08, 07:49
              zakletawmarmur napisała:

              > Gdybym była
              > złośliwa to bym poradziła poszerzyć horyzonty myślowe...

              No nie wiem, co wspólnego ma poszerzanie horyzontów myślowych do spółkowania w
              kilka osób.
              Czyli myśląc a contrario, ci co robią to tylko we dwoje i nie myślą o zmianie
              tego stanu rzeczy, to są zacofani ludzie i ogólnie ciemnogród?
              • zakletawmarmur Re: pytanie do swingujących 29.10.08, 08:59
                Chodziło mi o akceptacje i zrozumienie. Wiem, że ludzie mają różne
                potrzeby seksualne, nie tylko w sensie ilościowym co i jakościowym.

                Dla mnie osoby, które nie potrafią zaakceptować/zrozumieć inności
                drugiego człowieka, mają właśnie ograniczone horyzonty myślowe.
                Przez ich poszerzenie rozumiem naukę tolerancji a nie wprowadzenie w
                życie czegoś co je nie kręci...
                • schroedingers_cat Re: pytanie do swingujących 29.10.08, 10:58
                  Zgadzam się tutaj z Tobą w zupełności. Ludzie mają tendencję do oceniania
                  innych, a ja uważam, że to ich prywatna sprawa. Ja nie jestem od tego by ich
                  oceniać, są dorośli i to, co jest dla nich najlepsze, wiedzą oni sami najlepiej.
        • lawirant Re: pytanie do swingujących 27.10.08, 15:50
          MIŁOŚĆ TO CHEMIA - SEX TO FIZYKA
          jak wiemy doskonale na świecie miamy i chemików i fizyków.
          Są też osoby z bardzo interdyscyplinarną wiedzą i podejściem do
          życia.
          Więcej toleracji ;)



          petereczek napisał:

          > a dla mnie było by to zaprzeczenie miłości, bo sex to wyrażenie
          miłości, a jak
          > można wyrażać miłość komuś z kim nie łączy uczucie, z takiego
          powodu też bym si
          > e
          > nie dogadał
          > dla mnie sex to coś we dwoje i w sercu a nie tylko w majtkach
    • lawirant Re: pytanie do swingujących 27.10.08, 15:52
      umówcie się z jakąś parką. Niekoniecznie musicie wskakiwać na
      pierwszy spotkaniu na siebie. Idźcie gdzie na balety poocierajcie
      się o siebie... najlepiej podchodzic do tego stopniowo...
      odrobina alkoholu (przesadziłem z tą odrobiną :) nie zaszkodzi
      • amboj Re: pytanie do swingujących 27.10.08, 18:09
        tak,wiem,ze stopniowo najlepiej do tego podejsc.najpierw chcemy
        poznac sie z jakąś parą, porozmawiac o oczekiwaniach i ustalic
        zasady zabawy. tylko tak sie głębiej zaczęłam zastanawiac nad
        tematem- ufamy sobie z partnerem, oboje chcemy spróbowac, ale tak
        naprawdę nie bylismy nigdy wczesniej w podobnej sytuacji. boje się,
        zeby potem tego nie żałować.
        • free.julczas Re: pytanie do swingujących 27.10.08, 19:26
          ja,osobiscie uwazam to za bardzo ryzykowna zabawe i dla mnie w
          zwiazku zupelnie niepotrzebna,ale faktycznie tyle swiatow co ludzi
          na tym swiecie.
    • evacass Re: pytanie do swingujących 29.10.08, 10:05
      pomysl gatunkowo ciezki...chyba juz bardzo jestescie soba znudzeni...
      • amboj Re: pytanie do swingujących 29.10.08, 11:37
        jestesmy ze sobą dwa lata.krótko,ale oboje lubimy nowe
        wyzwania,przekraczanie granic.i perwersje.podnieca nas sama myśl o
        kimś jeszcze w naszym łózku.tylko gnębi mnie jedna myśl- czy warto?
        • evacass Re: pytanie do swingujących 29.10.08, 12:11
          twoja sprawa -twoja decyzja
        • zakletawmarmur Re: pytanie do swingujących 29.10.08, 22:14
          U mnie 2 lata to jednak byłoby za krótko na takie szaleństwa:-)

          Po pierwsze nie wyobrażałabym sobie jeszcze seksu z innym facetem
          (byłabym zauroczona partnerem). Może nawet nie przeszkadzałoby mi aż
          tak bardzo, gdyby mój facet w tym czasie uprawiał sex z innymi. Ale
          ręki sobie za to uciąć nie dam... Generalnie zazdrosna zbytnio to ja
          nie jestem:-)

          Po drugie bałabym się co będziemy robić za 10-lat? Czy nie
          wyczerpiemy za szybko wszystkich możliwości eksperymentowania?

          Ale oczywiście piszę z mojej, skromnej perspektywy:-)
Pełna wersja