Dodaj do ulubionych

Głupie pytania 12

07.11.08, 11:10
Jak działa termometr? To znaczy wiem, że rtęć pod wpływem ciepła się
rozszerza. Bardziej mnie intryguje, jak działa strzepywanie termometru. Ta
rtęć się kurczy od tego, czy co?
Podpisano:
Noida Chorująca
Obserwuj wątek
    • beatanu Re: Głupie pytania 12 07.11.08, 12:37
      Nie wiem, co się dzieje z rtęcią w trakcie strzepywania (no chyba
      musi się kurczyć, bo przecież się nie ulatnia?) ale życzę Ci miłego
      chorowania i jak najszybszego powrotu do zdrowia!

      :-)
      • nienietoperz Re: Głupie pytania 12 07.11.08, 13:46
        Kurczy się w wyniku wzrostu ciśnienia wywołanego `strzepywaniem'.

        Z życzeniami niewielkiej objętości rtęci w termometrze i zdrowia ogólnie,
        NN
        • noida Re: Głupie pytania 12 10.11.08, 09:58
          Ale kurczy się, bo takie są właściwości rtęci, że pod wpływem wzrostu ciśnienia
          się kurczy, czy wtedy temperatura spada, jak wzrośnie ciśnienie? Chyba to
          pierwsze, bo jak zostawimy naciągnięty termometr to rtęć sama z siebie się nie
          skurczy, prawda? Czy to też wina ciśnienia, że ono nie spadnie, dopóki nie
          strzepniemy? Rany, ta fizyka wokół nas...

          A w ogóle to dziękuję wszystkim za życzenia powrotu do zdrowia, już prawie się
          udało :)
    • staua Re: Głupie pytania 12 08.11.08, 19:22
      Podepne sie z innym pytaniem: czy jak stoje w deszczu, to pada na
      mnie wiecej wody, niz jak ide/biegne, czy mniej (w tym samym czasie)?
      Zakladajac, ze deszcz pada prosto na ziemie, nie ma wiatru.
      • beatanu Re: Głupie pytania 12 08.11.08, 19:34
        Według mnie, tyle samo, przy założeniu, że kropi/leje z taką samą
        intensywnością na każdym na odcinku Twojego biegu/spaceru.
      • formaprzetrwalnikowa Re: Głupie pytania 12 08.11.08, 23:36
        tez mi sie wydaje ze tyle samo (bo ewentualny wpływ prędkości z jaką
        biegniesz/idziesz wobec gęstosci/częstotliwości spadania kropli jest
        pewnie nieistotny). ale to tzw 'odpowiedz na czuja'.
        gdyby ciekawość naukowa cię nadal żżerała, proponuję zadać pytanie
        tutaj:
        www.newscientist.com/lastword.ns
        to moja ulubiona rubryka w NS.
      • nienietoperz Re: Głupie pytania 12 09.11.08, 00:01
        Więcej, chyba, że jesteś grubsza niż wyższa (o co Cię nie
        podejrzewam). Łatwo to zrozumieć wyobrażając sobie, że Ty stoisz w
        miejscu, a deszcz pada z niezerową prędkością poziomą (obie sytuacje
        są kompletnie symetryczne) - zwiększa się wtedy Twój `przekrój
        czynny'.

        Z ukłonami,
        NN
        • staua Re: Głupie pytania 12 09.11.08, 02:07
          No wlasnie, zadalam to pytanie, bo ostatnio rozmawialismy o tym z
          mezem, stojac w deszczu w korku i dotyczylo to samochodu - a
          konkretnie przedniej szyby, ktora jest ukosna. Mihai wlasnie
          udowadnial mi, ze jak jedziemy, to szyba jest bardziej mokra i
          dlatego jak stoimy, to mozna zwolnic predkosc wycieraczek.
          Mial zatem racje :-)
          • nienietoperz Re: Głupie pytania 12 09.11.08, 13:50
            Z szybą jest trochę inaczej. Jeśli zakładamy, że deszcz pada
            absolutnie jednostajnie, to jedyna rzecz, od jakiej zależy ile pada
            na `nas', to to, jaką `My' mamy względem deszczu powierzchnię.
            Wyobrażamy sobie więc szybę jako płaski cienki kawałek szkła - jasne
            jest, że największy `przekrój czynny na deszcz' będziemy mieli
            wtedy, kiedy szyba jest do kierunku deszczu prostopadła. Jeśli
            deszcz pada dokładnie pionowo, to ruszając z miejsca efektywnie
            ustawiamy szybę pod kątem coraz bliższym do prostego, czyli
            zwiększamy ilość dopadających nas kropel. Tak jest do pewnej
            prędkości, potem z kolei `mijamy' kąt prosty i przyspieszając
            zmniejszamy powierzchnię szyby wystawioną na deszcz.
            Z ukłonami,
            NN
            • staua Re: Głupie pytania 12 09.11.08, 22:50
              Aha. Jednak jest to bardziej skomplikowany problem fizyczny, niz nam
              sie wydawalo :-) Dzieki.
    • squarantina Re: Głupie pytania 12 10.11.08, 14:04
      Pod wpływem temperatury wzrasta energia cząstek rtęci. Tzn. coraz
      bardziej się wiercą, zwiekszają się odległości między nimi, zwiększa
      się objętość. Cząsteczki rtęci mają chyba dużą masę, stąd przy
      spadku temperatury odległość między nimi (objętość) maleje
      nieznacznie. Dopiero strzepywanie, tzn. mechaniczne zagęszczenie,
      upakowanie, powoduje zmniejszenie ojętości. Tak mi się przynajmniej
      wydaje:)
    • eeela jak działa kryzys gospodarki socjalistycznej? 15.12.08, 17:20
      wyborcza.pl/1,88975,6058434,Gdyby_Balcerowicz_zaczal_reforme_w_1981_r___.html?as=1&ias=2&startsz=x
      Czytam sobie ten artykuł, aż nagle dociera do mnie, że nie rozumiem i nigdy nie
      wiedziałam, na czym polegała istota kryzysu ekonomicznego późnych lat 70 i 80.
      To znaczy teoretycznie rozumiem (nauczono mnie w postkomunistycznej szkole), że
      centralna dystrybucja dóbr nie działa. Ale jak dokładnie działa to niedziałanie?
      Przecież żywność się produkowało, zdawało do skupów, była przetwarzana i jechała
      do sklepów. Dlaczego więc w sklepach był ocet jeno, gdzie się podział papier
      toaletowy? Mięso to jeszcze zgaduję, same z mamą byłyśmy okazyjnie
      beneficjentkami niekontrolowanego obrotu mięsem, więc rozumiem, że tego, co
      dostawałyśmy od babci ze wsi, nie mogłyśmy znaleźć w sklepie. Ale na większą
      skalę wydaje mi się to trudne do pojęcia i jakoś nigdy dotąd nie zgłębiłam
      mechanizmów, które doprowadziły do tamtego kryzysu.
      • 3promile Re: jak działa kryzys gospodarki socjalistycznej? 15.12.08, 17:40
        tiny.pl/616x
        • eeela Re: jak działa kryzys gospodarki socjalistycznej? 15.12.08, 18:24
          "System planowania gospodarczego we wszystkich krajach okazuje się nieefektywny
          i prowadzi do obniżenia stopy życiowej obywateli."


          Dzięki, ale ani tam, ani w linkach nie ma nic konkretnego. Tyle to ja pamiętam z
          podręczników licealnych :-) A chodzi mi o to, JAK i DLACZEGO. Rozumiem, że
          nawalała wydajność pracy, no ale to, że jakiś tam procent ludzi się obiboczył,
          samo w sobie nie mogło chyba sprawić, że krowy mniej mięsa dawały? Rozumiem
          częściowe niedobory, ale sytuacji, w której w sklepach nie ma NIC - już nie za
          bardzo.
          • 3promile Re: jak działa kryzys gospodarki socjalistycznej? 15.12.08, 18:40
            Najkrócej - chodzi o to, że pełna regulacja rynku, czyli planowanie np. ilości
            butów do wyprodukowania w danym roku ma się nijak do prawa popytu i podaży.
          • mamarcela Re: jak działa kryzys gospodarki socjalistycznej? 15.12.08, 19:54
            EEEluniu, w tych sklepach nie było nic przez 11 godzin i 55 minut, przez pięć
            minut coś tam było. A ponieważ zawsze za mało to ludzie robili zapasy i dlatego
            dla innych było jeszcze mniej i tak w kółko.


            Tak trochę nie apropo a trochę apropo doskonale pamiętam, jak jako nastolatka
            pierwszy raz pojechałam do Francji i nadziwić się nie mogłam, że sklepy pełne
            ekstra ciuchów i to wcale niedrogich, a ludzie chodzą ubrani tak sobie, a
            niektórzy nawet zdecydowanie mniej modnie ode mnie w łachach zdobytych z
            narażeniem życia w hofflandzie. Ja bym normalnie kupowała sobie nowe buty co
            tydzień! A w supermarketach tyle gatunków żarcia, a ludzie w kółko te same marki
            kupują. No debile!
            A teraz sama przed chwilą byłam na poczcie w czerwonych polarowych spodniach od
            dresu jak lump ostatni mimo, że w sklepach ciuchów mnóstwo i nawet w szafie
            mojej mrowie a mrowie. I co najdziwniejsze w moim domu jest zawsze zdecydowanie
            mniej żarcia w sensie zapasów niż w przeciętnej rodzinie w latach 80 mimo tych
            pustych wtedy i pełnych teraz sklepów.
    • noida Re: Głupie pytania 12 22.12.08, 14:36
      Dlaczego człowiek myśli? Po co mu ten nieustanny szum pod czaszką?
      • staua Re: Głupie pytania 12 22.12.08, 17:02
        Hehe, i sadzisz, ze ktos z nas odpowie Ci na to pytanie? ;-)
        Ja moge tylko powiedziec, ze dzieckiem bedac, usilowalam przestac
        myslec choc na chwile i nigdy mi sie nie udalo, zawsze wtedy
        myslalam o tym, zeby nie myslec. Nawet medytujac w jodze nie
        potrafie przestac (podobno niektorzy potrafia).
        • noida Re: Głupie pytania 12 22.12.08, 21:12
          No, myślałam, że może jest jakieś proste naukowe wyjaśnienie typu "bo inaczej
          nam neurony zardzewieją". Na czym w ogóle polega myślenie? Wiadomo?
          Ja mam wrażenie, że na jakieś takie milisekundy można przestać myśleć, ale za
          chwilę już się znowu zaczyna :) Nie mam większych osiągnięć na polu niemyślenia,
          chociaż parę zupełnie bezmyślnych rzeczy w życiu zdołałam zrobić ;)
          • staua Re: Głupie pytania 12 22.12.08, 21:48
            Pewnie myslalas o czyms innym :-) Od kiedy przeczytalam Twoj post,
            probuje przestac myslec na chwile, ale musze, niestety, wykonywac
            pewne, dosc bezmyslne, obliczenia, wiec sie nie da.
            Ja tylko wiem, ze myslenie o czyms zwieksza plastycznosc mozgu, zeby
            potem moc myslec o czyms innym lepiej. Dlatego lepiej jest myslec,
            niz nie myslec, ale po co w ogole myslec, nie wiem.
        • itek1 Re: Głupie pytania 12 23.12.08, 13:02
          staua napisała:

          > Ja moge tylko powiedziec, ze dzieckiem bedac, usilowalam przestac
          > myslec choc na chwile[...]

          to mi przypomnialas, ze ja bedac ok.5-letnim brzdacem postanowilem nie nie
          myslec- nie bylem az taki radykalny!, ale nie widziec nie zamykajac przy tym
          oczu. Eksperyment do pewnego stopnia sie powiodl, bo w trakcie niedzielnego
          spaceru idac obok mojej mamy rabnalem glowa w slup latarni. Po tym wypadku
          wiecej nie probowalem nie widziec :)
          • staua Re: Głupie pytania 12 23.12.08, 17:02
            Ja kiedys rabnelam glowa w latarnie, nie robiac takich
            eksperymentow. I to w liceum bedac. Zapatrzylam sie na chlopaka, z
            ktorym szlam i...bum!
      • zielka Dlaczego człowiek myśli? 23.12.08, 14:39
        No jesli mozemy wierzyc Antoniemu Damasio (Looking for Spinoza, 2003), to ten
        szum wlasnie (niekoniecznie on by to nazwal mysleniem, szum jest lepszym
        okresleniem) jest taka cecha ssakow jakimi jestesmy, ktora pozwala na
        przetwarzanie i kontrolowanie informacji ktore nam przychodza z zewnatrz. No
        wlasnie, "nam", to poczucie swiadomosci owego "self" jest rowniez, wg Damasio,
        produktem ewolucji pozwalajacym na centralizowanie tego halasu, i na tworzenie
        hierarchii tegoz. Zdaje sobie sprawe, ze to nie cala odpowiedz, ale szukalabym
        ta droga.
        • staua Re: Dlaczego człowiek myśli? 23.12.08, 17:03
          To jest odpowiedz na pytanie "po co" a nie " dlaczego" :-)
          • zielka Re: Dlaczego człowiek myśli? 23.12.08, 17:20
            Dlaczego? Prosze: bo ci, ktorzy tego fenomenu nie mieli, umierali bezdzietnie.
            Darwin nas tak stworzyl, nie ma sie co dziwic :)
            • staua Re: Dlaczego człowiek myśli? 23.12.08, 18:05
              Ewolucyjna odpowiedz moze byc satysfakcjonujaca, nie wiem, myslalam,
              ze Noidzie chodzilo o strone "techniczna" myslenia. Tzn. Jak to sie
              dzieje, ze myslimy, i jak fizycznie powstaja mysli (?).
              Mozna mierzyc EEG, MRI podczas roznych aktywnosci umyslowych itd.
              ale to tez nie daje odpowiedzi.
    • kubissimo refleksje przy plywaniu 05.01.09, 02:11
      czy kiedy plywamy, to nasze cialo sie poci?
      • noida Re: refleksje przy plywaniu 05.01.09, 09:59
        Obstawiam, że tak. Bo czemu by miało nie?
        • kubissimo Re: refleksje przy plywaniu 05.01.09, 12:18
          no jezeli sie nie myle to glownym zadaniem potu jest chlodzenie organizmu, a po
          co owo chlodzenie, jezeli plywa sie we wzglednie chlodnej wodzie?
      • formaprzetrwalnikowa Re: refleksje przy plywaniu 05.01.09, 10:19
        podobno tak. aczkolwiek ja tego na sobie nie zauwazylam.

        i dlatego co niektorzy przychodza na basen z butelkami plynow izo. z
        moich obserwacji basenowych wynika, ze sa to zwykle osobnicy plci
        meskiej, w wieku 20-30 lat, wygladajacy jak bywalcy pobliskiej
        silowni, co to rzucaja sie z chlupotem do czegos, co w ich mniemaniu
        jest kraulem, przemieszczaja na drugi brzeg mlocac rekoma,
        desperacko przerzucajac glowe nad woda i wzbudzajac fale kolyszace
        staruszkami na drugim skraju basenu; a potem zipia przez kilka minut
        na drugim koncu, popijajac z owych butelek.
        pozostali plywajacy w tym czasie zaliczaja spokojnie kolejne dlugosci
        ;-)
      • beatanu Re: refleksje przy plywaniu 05.01.09, 13:29
        Zawsze mi się wydawało, że ciało się poci, po intensywnych
        treningach wychodziłam z wody rozgrzana, a po dłuższych dystansach -
        czerwona jak burak na twarzy. Ale z drugiej strony - ciepło
        wytwarzane przez organizm bardzo szybko jest oddawane znacznie
        zimniejszej od ciała wodzie, więc może po prostu mechanizmy
        kierujący produkcją potu nie zdążą zadziałać? Na pewno, w każdym
        razie, podczas intensywnego pływania traci się ciut płynów poprzez
        wydychane powietrze. Na mecie mini-maratonu pływackiego rozdają
        zawsze letni płyn, i to chyba najwspanialsze siki Weroniki, jakie
        pijam raz do roku :)
        • kubissimo Re: refleksje przy plywaniu 05.01.09, 14:12
          jaki dystans ma taki mini-maraton?

          pytanie wyniknelo wlasnie z tego, ze w sobote wyszedlem z basenu, wzialem
          przysznic, wytarlem sie i nagle pot zalal mi oczy. I tak sie zastanawialem, czy
          w basenie organizm tez sie tak poci, ale tego nie czujemy, bo calosc od razu
          obmywa woda (i tak wszyscy plywamy w mieszance potow), czy moze jest inna
          gospodarka cieplna.
          • beatanu Re: refleksje przy plywaniu 05.01.09, 15:53
            kubissimo napisał:

            > jaki dystans ma taki mini-maraton?

            Ten "mój", w Vansbro, w prowincji Dalarna, ma 3 km.

            Zaintrygowana Twoim pytaniem zaczęłam nawet trochę czytać w sieci,
            ale nie znalazłam jednoznacznej odpowiedzi :( Tzn wygląda na to,że
            są dwie szkoły: pocąca i niepocąca się, ale chwilowo nie mam więcej
            czasu na dogłębniejsze studia fizjologiczne...
          • formaprzetrwalnikowa fizjologia chlodzenia organizmu 05.01.09, 18:21
            niestety, szczegoly fizjologii chlodzenia organizmu wywietrzaly mi z
            glowy przez tych -nascie lat, ale postaram sie napisac to, co
            pamietam.
            Podstawowe sposoby oddawania ciepla przez organizm czlowieka to:
            - promieniowanie
            - perspiracja (pocenie sie)
            - konwekcja
            - kondukcja
            - droga metaboliczna (producja podstawowa, czyli ilosc ciepla jaka
            jest neizbedna do utrzymania stalej temp ciala - generalnie jest
            stala; utrzymanie jej na stalym poziomie jest jednym z
            najwazniejszych zadan organizmu i jest zabezpieczone na wiele
            sposobow; jesli termoregulacja 'wysiada' to jest zle).

            chlodzenie organizmu zalezy od warunkow srodowiska, w jakim
            zachodzi - glowne czynniki to temperatura i wilgotnosc otoczenia, a
            zwlaszcza ich stosunek do temperatury i wilgotnosci ciala. i tu
            wchodza w gre podstawowe zasady fizyki. a zatem, jesli temp
            otoczenia jest wyzsza niz temp. skory - kondukcja, promieniowanie i
            konwekcja 'odpadaja' jako mechanizmy odprowadzajace cieplo (nie
            odprowadza ciepla to otoczenia, bo otoczenie jest cieplejsze niz
            skora), jako jedyny mechanizm zostaje pocenie sie -> dlatego im
            cieplej i bardziej sucho, tym bardziej sie pocimy. w warunkach
            wysokiej wilgotnosci pocenie sie staje sie mniej skutecznym
            mechanizmem, bo pot nie paruje tak szybko jak w suchych warunkach
            (powietrze wokol zawiera i tak sporo pary wodnej).

            pobieznie przejrzalam kilkanascie linkow wyrzuconych przez google,
            ale nie znalazlam nic sensownego na temat chlodzenia organizmu w
            czasie plywania. na moj rozum warunki otoczenia w czasie plywania, w
            zalozeniu ze woda w basenie (jeziorze, morzu itp) jest chlodniejsza
            niz skora to warunki wysokiej (100%?) wilgotnosci i nizszej
            temperatury, a zatem nie sprzyjajace poceniu sie - oddawanie
            ciepla 'na logike' powinno nastepowac przy wykorzystaniu pozostalych
            mechanizmow. nie bede sie jednak upierac, ze pocenie sie jest w tym
            czasie wylacone, bo nie wiem.

            to, co opisales, Kubu, to moze byc efekt zmiany srodowiska -
            wyszedles z wody na powietrze, ktore zwykle na basenach jest
            cieplejsze niz woda (na mojej plywalni czasami bywa wrecz tropikalne
            ze wzglednu na znajdujace sie w tym samym pomieszczeniu dwa male
            baseniki z cieplym jaccuzi oraz niezawsze domykane drzwi do sauny) -
            twoj organizm jeszcze sie oddal nadmiaru ciepla wytworzonego w
            czasie plywania a nie bylo juz wody, zeby ten nadmiar ciepla
            odebrac - twoja skora zareagowala wytworzeniem wiekszej ilosci potu.
            • formaprzetrwalnikowa ps. a jednak! 05.01.09, 19:55
              zapytalam na forum fitness dla kolegow po fachu i zostalam
              skorygowana,z e i owszem, pocimy sie prz plywaniu, aczkolwiek nie az
              tak bardzo jak przy innych sportach (125ml/1 km, co przeklada sie
              na 'small/moderate loss' przy high intensity). Link:
              www.ausport.gov.au/ais/nutrition/factsheets/sports/swimming
              • kubissimo Re: ps. a jednak! 05.01.09, 23:04
                dzieki wielkie :)
                ja rozumiem reakcje organzmu po wyjsciu wody i wysuszeniu sie. Intrygowalo mnie
                zachowanie podczas samego plywania :)

                i bardzo podoba mi sie, ze podany link jest z Australii, w ktorej sporty wodne
                sa narodowa religia ;) w sumie moglem od razu sam tam poszukac :)

                thanks heaps, jak to mowia Aussie :)
    • kwiecienka1 Re: Głupie pytania 12 06.01.09, 14:37
      bez ktorych organow/gruczolow mozna zyc?
      (brak ktorej czesci nie spowoduje zgonu)

      wiem, ze bez sledziony, jelita grubego, tarczycy, macicy &
      przydatkow i trzustki

      czegos jeszcze?

      pozdrawiam
      Kwiecienka Ciekawa
      • noida Re: Głupie pytania 12 06.01.09, 21:49
        Brak tarczycy powoduje zgon, jeśli się nie przyjmuje hormonów odpowiednich.
        Tyle, że nie od razu.
        A wielu ludzi to wydaje się żyć bez mózgu i to chyba lepiej niż ci, którzy ów
        organ posiadają...
        • kwiecienka1 Re: Głupie pytania 12 07.01.09, 03:02
          kazdy brak trzeba suplementowac

          chyba, ze wytnie sie serce lub mozg - tu zadna terapia zastepcza nie
          pomoze

          pozdrawiam
          Kwiecia
          • noida Re: Głupie pytania 12 07.01.09, 10:13
            No popatrz, a ja tyle już lat kompletnie nie mam serca i żyję...
            • squarantina Re: Głupie pytania 12 07.01.09, 13:39
              Czy język migowy jest międzynarodowy?
              • noida Re: Głupie pytania 12 07.01.09, 14:50
                Nie jest! Nie wiem, czy każdy kraj ma swój, ale na pewno jest przynajmniej kilka
                rodzajów. W USA jest inny język migowy niż w Polsce. Było to dla mnie zresztą
                wielkim rozczarowaniem, że nie jest... Wydawało mi się, że to by była taka ładna
                idea - międzynarodowy język migowy.
                • mamarcela Re: Głupie pytania 12 07.01.09, 15:39
                  A nie do końca. Duża część znaków jest bardzo podobna. W każdym razie na pewno
                  łatwiej się dogadać za pomocą amerykańskiego języka migowego z polskojęzycznym
                  migającym niż Amerykaninowi z Polakiem, co ani dudu po angielsku.
                  • staua Re: Głupie pytania 12 07.01.09, 17:15
                    Znaki oznaczajace litery sa chyba takie same, wiec zawsze mozna
                    literowac :-)
                    A znaki oznaczajace slowa rzeczywiscie sie roznia, ale duza ich
                    ilosc jest bardzo intuicyjna (wiem, bo teraz jest moda na uczenie
                    dzieci migania - zwlaszcza podobno przydaje sie to dzieciom z
                    opoznieniem mowy, czyli Miskowi - ktory na razie opanowal dwa znaki,
                    obydwa dotyczace jedzenia: "more" i "all done").
    • kubissimo po wizycie w operze 17.01.09, 13:01
      czy egzemplarz lezacy przed dyrygentem to kompletna partytura, zawierajaca
      rozpiske wszystkich instrumentow, solistow i choru?
      • eeela Re: po wizycie w operze 13.02.09, 14:15
        Aha, przepraszam, przyszlo mi do glowy, ze przeciez moge chlopa
        swego zapytac, jak to wyglada, ale zupelnie zapomnialam to zrobic.
        Postaram sie pamietac, jak dzis wroci do domu, chociaz nie wiem, czy
        dam rade, bo maja dzis jakas 'wine reception', i to sie moze zle
        skonczyc ;-)
        • eeela Re: po wizycie w operze 13.02.09, 23:33
          No więc jest tak, że dyrygent jako jedyny ma zapis nutowy dla wszystkich
          instrumentów/głosów wykonujących, a poszczególni wykonawcy mają zapis tylko dla
          swojego instrumentu - ewentualnie czasami elementy innych, jeśli są potrzebne
          dla zorientowania się, w którym momencie wejść.
    • eeela rozwalilam 02.02.09, 20:31
      Rozwaliłam sobie jakiś czas temu palec, a dokładniej wyrwałam kawałek opuszka.
      Och, krew sikała porządnie. Goiło się przez całą wieczność, a ja się
      zastanawiałam, czy odrosną mi linie papilarne :-) Chłop mi powiedział, że na
      pewno odrosną, no i odrosły, wszystkie co do joty. No i zaczęłam sieprzez to
      wszystko zastanawiać - po co nam linie papilarne? To znaczy po co je sobie
      ukształtowaliśmy? Czy to się da jakoś ewolucyjnie wyjaśnić?
      • kubissimo Re: rozwalilam 09.02.09, 23:31
        mysle, ze to ulatwia trzymanie czegokolwiek palcami - chropowatosc, nawet
        niewielka zwieksza tarcie. To samo dotyczy stop - tak naprawde linie papilarne
        sa na tych fragmentach stopy, ktore dotykaja podloza i dzieki temu mamy
        zwiekszoną przyczepnosc.
        no ale powtorze, ze to tylko moje domysly :)
        • eeela Re: rozwalilam 11.02.09, 15:31
          Ale brzmi logicznie, dzieki :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka