Dodaj do ulubionych

Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys'

23.11.08, 12:44
Proponuję przenieść dyskusję tutaj, będzie czytelniej. Dla wygody
przekleję wypowiedź Itkową.
Obserwuj wątek
    • nienietoperz Wypowiedź Itka z wątku obok: 23.11.08, 12:46


      'Bialy Tygrys' mnie nie zachwycil, ale tez szczegolnie nie
      rozczarowal.
      Dla mnie ta ksiazka to takie zręczne połączenie thrillera (a'la
      dajmy na to Forsyth) z elementami reportazu (a'la dajmy na to
      Kapuscinski). Niby wszystko jest okej- historia ciekawa i dosyc
      nieprzewidywalna, bohaterowie (pomimo swojej schematycznosci)
      calkiem wiarygodni (Balram, Ashok czy Pinky), operowanie schematami
      miejscami przezabawne (ogolnie warstwa sensacyjna tej ksiazki jest
      jej wielkim atutem), ale biorac to wszystko pod uwage stwierdzam,
      ze nic nie spowodowalo, ze zmienil mi sie w jakims istotnym stopniu
      moj sposob myslenia o Indiach, Chinach czy wspolczesnym swiecie
      (generalnie moge powiedziec, ze Mr Adiga w interesujacy sposob pisze
      (forma IMO jest bliska perfekcji (ale ciut przypominala mi np. Theft
      Carreya)- ma on niezaprzeczalnie talent)), ale (to glowny moj zarzut
      do autora) o w miare oczywistych (dla mnie) rzeczach- byc moze dla
      czytelnika anglojezycznego (szczegolnie tego bardzo zainteresowanego
      podjeta tematyka, ktory z pewnoscia umie wylapac wiecej niz ja
      szegolow i smaczkow) ten tekst moze zabrzmiec inaczej- a z pewnoscia
      bardziej atrakcyjnie niz dla mnie.
      Mnie sposob postrzegania rzeczywistosci przez Balrama w nieznosny
      sposob przypominal bohaterow XIX czy XX wiecznej prozy rosyjskiej
      (taki skrajnie negatywny sposob widzenia rzeczywistosci)- nic zatem
      nowego (pomimo ze bohater pochodzi akurat z Ciemnosci indyjskiej, a
      nie z rosyjskiej).
      Niemniej ciekawy jestem Waszych opnii- jako osób bardziej niż ja
      zainteresowanych tematem.


      by itek1
    • nienietoperz A teraz `od siebie' 23.11.08, 13:10
      Moje wrażenia zasadniczo różnią się od Itkowych.

      `Biały Tygrys' wydaje mi się świetną książką dziennikarską,
      niespecjalnie odkrywczą literacko (co nie jest zarzuutem). Pomysł
      formalny z pisaniem przez Balrama maili do premiera Chin jest świeży
      i śmieszny, tyle, że nie jest w żaden sposób wykorzystany. Równie
      dobrze mogłyby to być wspomnienia czy listy do syna.
      Teraz do (licznych) plusów - oczywiście można każdą w zasadzie
      obserwację społeczno-polityczną podsumować słowami `wiemy,
      słyszeliśmy, domyślaliśmy się', ale Adiga pisze z niesamowitym
      dziennikarskim nerwem, z pasją, która ani przez chwilę nie wyrywa
      się spod kontroli, z momentami pełnymi gorzkich emocji
      kontrapunktowanymi zabawną ironią. Pisze prawdziwie, jego postacie
      są żywe, sytuacje autentyczne. Parę razy było mi mocno nieswojo
      (zasłużenie), kiedy w zachowaniach bohaterów `Białego tygrysa'
      widziałem samego siebie z różnych chwil w Indiach, kiedy myślałem o
      moich znajomych Ashokach, którzy na każdym kroku starają się
      podkreślać, zwłaszcza wobec kolegów z Europy, że traktują służących
      jako nieomal część rodziny. Przypominał mi się doskonały bengalski
      matematyk, przekonywujący, że korupcja w rozwijającym się państwie
      jest absolutnie nieunikniona, jedyne, co można robić, to
      wykorzystywać korupcyjne mechanizmy do `dobrych celów'. Wreszcie
      gazety codziennie przynoszące historie o morderstwach popełnianych
      przez służących (kierowcę, kucharza, ogrodnika). Wszystko to są
      prawdy istotnie dobrze znane, niemniej jednak Adidze udaje się
      pokazać je na nowo, bez sentymentalizmu, ale i bez pocieszającej
      warstwy ochronnej. I za to mu się należą brawa.

      Z ukłonami,
      NN


      P.S. Jedna jeszcze uwaga - to nie jest książka o Chinach i Indiach,
      jak sugerował Itek. Równie dobrze można by pisać książkę o Islandii
      i Rosji.
    • staua Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 01:57
      Dopiero dzisiaj udalo mi sie usiasc na dluzsza chwile przy
      komputerze.
      Tak jak przedmowcy (chyba, mysle, ze zrozumialam dobrze) mam
      mieszane uczucia w stosunku do "Bialego Tygrysa". Czytalo sie latwo,
      szybko i przyjemnie. Nie znudzilam sie. To na pewno bardzo wazne.
      Ale cala powiesc wydala mi sie malo oryginalna. Adiga jest
      dziennikarzem i tow widac, w przygotowaniu, w oddaniu tla
      spolecznego, w sposobie pisania. Ale chyba nie jest zbyt dojrzaly
      jako pisarz (debiutantowi wiele mozna wybaczyc, ale widzialam lepsze
      debiuty). Pomysl z pisaniem do premiera Chin zupelnie nie
      rozwiniety, jak zauwazyl Nienietoperz - a przeciez moglo to byc cos
      bardzo ciekawego. Straszne sciaganie z literatury swiatowej - nie
      wiem, czy mialo to pokazac, ze hinduski pisarz te literature zna i
      swobodnie sobie zongluje z niej wypisami? Bo, w najlepszym razie,
      bylo to malo subtelne (Scott Fitzgerald i Orwell to najbardziej
      oczywiste odniesienia).
      Problem rozwarstwienia spoleczenistwa jest, oczywiscie, uniewrsalny
      i nie dotyczy tylko Indii, ale przez to nie jest nowy, ile takich
      ksiazek o Dyzmach tego swiata juz powstalo... W dodatku Balram jest
      niezwykle denerwujacy, niesympatyczny i nie budzil mojego
      wspolczucia ani podziwu - nic oprocz irytacji. Zreszta nie ma w tej
      ksiazce zadnej pozytywnej postaci - sam Balram jest beznadziejny
      (najgorsze jest dla mnie, ze nie widzi tego i uwaza sie za super
      goscia), jego pracodawcy i ludzie z pieniedzmi sa zjechani przez
      niego kompletnie, wykorzystujaca go rodzina tez, a jak mozna lubic
      kogos, kto wszystkich przedstawia w zlym swietle? O, przepraszam,
      moze nieszczesny ojciec zmarly na gruzlice wywoluje jakies pozytywne
      uczucia.
      Spolecznie to naprawde nic nowego, kazdy przeciez wie, jak jest w
      Indiach, rzeczywiscie wszyscy Hindusi, ktorych spotykamy za granica
      na uniwerkach, sa z rodzin, ktore maja po kilka osob sluzby. Moj
      kolega traktowal kierowce rodzinnego identycznie, jak opisal Adiga
      (pamietam, jak dziwilismy sie, ze kierowca wraz z innymi kierowcami
      czekal na nas w garazu w mallu przy samochodzie - zaproponowalismy
      nawet, zeby poszedl sobie gdzies, kiedy my bedziemy robic zakupy,
      ale kolega uznal te propozycje za niestosowna). Tyle tylko, ze
      powiesci pisarzy z Indii, o ile wiem, nie dotykaja tego tematu, a na
      pewno nie w ten sposob (pamietam temat roznicy kast tylko z "Boga
      rzeczy malych"). Korupcja to z kolei zupelnie uniwersalny problem i
      pisze sie na ten temat tomy.
      Czy historie Balrama nalezy traktowac jako jedyna mozliwosc zmiany
      pozycji spolecznej w Indiach? Nie ma zadnej innej propozycji? Nikt
      sie tym nie interesuje w tym kraju? Nie wierze, ale nie mam zadnych
      wiadomosci na ten temat.
      Czytalam oryginal (Nienietoperzu, Ty tez?) i owszem, jezykowo jest
      ciekawie, z wyjatkiem powtarzanego bezustanie "dip his beak" - to ma
      byc maniera narratora, ktory przeciez jest "half-baked" (jak to jest
      przetlumaczone?), ale mnie zloscilo.
      Podsumowujac, caly czas uwazam, ze lepiej by bylo, gdyby Ghosh
      dostal Bookera :-)
      • nienietoperz Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 14:33
        Po kolei: czytałem wersję oryginalną, `dipping the beak' zauważyłem, ale wydało
        mi się dość pasujące do tradycji pisania bardzo rzeczowo, a nie bardzo
        bezpośrednio o sprawach seksualnych.

        Nie wiem, czy Balram jest niesympatyczny. Wydawał mi się postawiony w bardzo
        konkretnym miejscu, między tradycyjną rolą podającego kark a nowoczesnym
        oczekiwaniem awansu, rozwoju, edukacji, przedsiębiorczości, i tak dalej.
        Przecież to właśnie on jest wzorcową z punktu widzenia odbiorcy zachodniego
        twarzą nowoczesnych Indii, wyrwał się z biedy, z zależności, teraz zatrudnia
        innych, co więcej, robi to na uczciwszych zasadach niż jego poprzednicy (rodzina
        przejechanego w Bangalore chłopaka nie doczeka się sprawiedliwości, ale dostanie
        pieniądze, których nie zobaczyłaby, gdyby na miejscu Balrama byli właściciele
        ziemscy z poprzedniego pokolenia). Zdaje mi się, że Adiga zadaje pytanie: ile
        można usprawiedliwić statystyczną poprawą losu ludzkiego? Wracając do mojego
        poprzedniego postu - czy korupcję np. należy wszędzie bezwzględnie demaskować,
        czy czasem wykorzystywać do `lepszych celów'?


        Wspomniany `Bóg rzeczy małych' jest niewątpliwie dużo lepszą książką, ale
        znacznie mniej `istotną' jeśli chodzi o problematykę społeczną.

        Z ukłonami,
        NN
        • staua Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 16:45
          Ale on tak o tych swoich osiagneiciach pisze, tak sie przechwala, ze
          wyobrazilam sobie nie wiadomo jakie przedsiebiorstwo miedzynarodowe,
          zwlaszcza, ze ciagle mowi o outsourcingu, a tutaj limuzyny i
          szesnastu szoferow - rozczarowalam sie. Moze to imponujace, biorac
          pod uwage jego poczatki, ale bez przesady.
          Ta rodzina przejechanego rowerzysty wygladala na bardzo zadowolona z
          rozwiazania sprawy (przynajmniej ojciec).
          Nie przecze, ze "Tygrys" wypelnia pewna luke w literaturze
          poruszajacej kwestie spoleczne, ale nie sadze, zeby mial duzy wplyw
          na indyjska rzeczywistosc, nie wydaje mi sie,z eby pod wplywem tej
          ksiazki dokonal sie tam jakis przelom. Bo najwyzej jacys cudzoziemcy
          moga przeczytac, wzruszyc sie losem biedakow i zalozyc/wspierac
          kolejna organizacje charytatywna, ktora pomoze wiekszej liczbie
          dzieci ukonczyc szkoly. I co z tego? Mimo ukonczenia ilus tam klas
          ci ludzie nie beda przeciez lepiej traktowani ani nie beda mieli
          wiecej mozliwosci rozwoju niz teraz. Do tego trzeba pokolen, nowej
          indoktrynacji, a w Indiach system kastowy w troche innej, niez
          kiedys, wersji, ma sie bardzo dobrze, mimo zapewnien naszych
          znajomych (tych bogatych), ze kasty juz nie maja znaczenia.
          Uwazam, ze ta ksiazka to taka kometa, na dluzsza mete nie bedzie
          miala znaczenia.
          • nienietoperz Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 19:37
            Ale widzisz, to właśnie przedsiębiorstwa typu i rozmiaru Balramowego są źródłem
            sukcesu gospodarczego Indii. Pytanie o to jakie środki są usprawiedliwione w
            imię poprawy ludzkiego losu nie jest wcale retoryczne. To, że rodzina
            przejechanego była całkiem zadowolona z rozwiązania sprawy, jest jasne, nie
            zmienia to jednak tego, że problem (chyba?) pozostaje. Nie sądzę, żeby `Tygrys'
            cokolwiek zmienił, choćby dlatego, że w Indiach przeczyta go tyle samo ludzi, co
            książkę pani Roy. Adiga raczej nie oczekiwał wzrostu współczucia czy kolejnej
            donacji na szkołę w Biharze (stan zwany w powieści Ciemnością), może go po
            prostu samego męczyło to, czy lepiej, żeby Balramowie się usamodzielniali
            kosztem zbrodni, czy nie.
            Z ukłonami,
            NN
            • staua Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 19:45
              Mogl sie usamodzielnic kosztem mniejszej zbrodni, tzn. ukrasc te
              pieniadze i uciec, nie zabijajac Ashoka - wyszloby na to samo dla
              niego, a mialby czystsze sumienie.
              Osobiscie nie usprawiedliwiam zadnych nielegalnych i moralnie
              podejrzanych srodkow do celu. Oczywiscie mozna sobie zadac pytanie,
              jak definiujemy moralnosc... Wierze, ze Balram mogl jakos inaczej
              wyrwac sie z ciemnosci.
              Dla mnie problem jest ten sam, jak pytanie, co robic z nielegalnymi
              imigrantami w Stanach (i pewnie wszedzie indziej) i czy bycie
              nielegalnym jest OK pod wzgledem moralnym, czy nie.
              Boston
              • nienietoperz Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 19:54
                Z osobistego punktu widzenia oczywiście nic morderstwa nie usprawiedliwia.

                Tyle, że strasznie trudno powiedzieć milionom Balramów, że ich miejsce jest tam,
                gdzie jest, i że musi czekać aż pomoże im/ich wnukom demokracja (przecież są
                wybory)? edukacja (przecież jest szkoła, nawet mu dobrze szło)? służba zdrowia
                (przecież jest szpital państwowy)?

                Więcej potem,

                NN
                • staua Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 20:15
                  Hm, tak sobie mysle, ze rola ograniczonej rodziny Balrama (ta
                  koszmarna babcia) jest nie mniejsza niz systemu. Gdyby ktos w
                  rodzinie (kjtos, kto podejmuje decyzje) postanowil wysilic sie, zeby
                  choc jedno dziecko ukonczylo szkole (te absurdalne sluby, stojace na
                  przeszkodzie, to przeciez klasyka krotkowzrocznosci), poprawa bytu
                  rodziny nie trwalaby dlugo (tzn. tez pokolenia, ale krocej i z
                  lepsza perspektywa niz w tej sytuacji).

                  To dziennikarskie krzywe zwierciadlo, ta ksiazka to przeciez satyra,
                  te szkoly, szpitale i wybory, jak bylam na poludniu, to ludzie
                  strasznie sie wyborami podniecali (Periyar tam ma wielkie wplywy,
                  nie sadze, zeby byl takim Wielkim Socjalista, choc oczywiscie tez
                  jest bardzo dziwna postacia).
                  • nienietoperz Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 20:49
                    Południe to zupełnie inny świat niż Bihar. Wystarczy przejechać
                    pociągiem, żeby poczuć olbrzymią różnicę, bardzo fajnie i trafnie
                    pisze o tym Dalrymple w esejach z `The Age of Kali'. Wielkich
                    Socjalistów mają tam wielu, chyba najsłynniejszą postacią jest Laloo
                    Prasad, który aktualnie jest w rządzie krajowym (polecam lekturę
                    całego życiorysu choćby w wiki).
                    • staua Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 24.11.08, 21:27
                      Dlatego obiecuje sobie, ze do Indii jeszcze pojade nie raz... Tylko
                      czasu brak.
    • blue.berry Doskonała odtrutka ? 24.11.08, 13:47
      Chyba wielkiej dyskusji nad tą książką nie będzie (przynajmniej na
      razie) bo moja opinia jest bardzo zbliżona do wcześniejszych.
      To co jest największym plusem tej książki to to w jak zgrabny sposób
      została napisana. Czyta się ją naprawdę zacnie, właściwie na jednym
      wdechu. Mimo że jak zauważyła staua właściwie żadna postać z tej
      książki nie budzi sympatii a fabuła w sumie nie jest aż
      tak „napięta” aby człowiek przebierał nogami „co dalej, co dalej”.
      Dodatkowo lubię książki pisane w formie listów czy z „głosem
      wewnętrznym” głównego bohatera, więc to również mi odpowiadało w tej
      książce. Aczkolwiek… no właśnie i tutaj moje dwa „ale” (i bynajmniej
      nie o piwach mowa). Po pierwsze kompletnie nie przemawiał do mnie
      wybór adresata tych listów (premiera Chin). Być może jest to
      związane z zależnościami gospodarczymi, tym jak Indie wpatrzone są w
      rozwój Chin i być może można z tego odczytać pragnienie dążenia do
      osiągnięcia takiego samego znaczenia w świecie… ale to moje
      gdybanie, dla mnie wybór adresata maili z samej treści zdecydowanie
      nie jest zrozumiały. Do tego jeszcze włącza mi się złośliwie zbyt
      realistyczne podejście: „już widzę jak premier Chin czyta te maile”.
      A jak już jestem przy „staniu na ziemi” to w ogóle mało zrozumiała
      staje się dla mnie forma tej spowiedzi. Dlaczego Balram po
      osiągnięciu tego o czym marzył, po staniu się Dużym Brzuchem, tak
      zdecydowanie się obnaża? Jest mordercą, przyznaje się do tego i
      właściwie w pełni ujawnia. Jeśli mielibyśmy traktować tą książkę
      jako kryminał to jest to kompletnie alogiczne. Po Balsamie nie widać
      skruchy czy załamania, wyrzutów sumienia które pchają go do
      ujawnienia się. Więc o co tak naprawdę chodzi? Oczywiście wiem, że
      to tak naprawdę nie ma znaczenia i Biały tygrys pod cienką warstwą
      konkretnej historii opowiada o Indiach, niewolnictwie, kastach,
      korupcji, o wszystkim tym co w Indiach jest złe i brudne. Ale akurat
      właśnie to mnie w tej książce złościło w trakcie czytania – w mojej
      opinii bezsensowny wybór adresata i bezsensowne obnażenie własnej
      tożsamości w momencie kiedy właściwie nowe życie Balrama się toczy.
      Sam opis Indii nie wstrząsnął mną w żaden sposób, być może, dlatego
      że mam minimalną świadomość tego na jakich zasadach funkcjonuje ten
      kraj. Czyli jako że nie mam lirycznego obrazu Indii przed oczami,
      ksiązka jako doskonała odtrutka nie sprawdziła się, bo nie miała
      czego odtruwać. („Doskonała odtrutka na liryczny obraz Indii”.
      Publishers Weekly)
      Przyznaje jednak że Aravind’owi należy się ukłon za to że w tak
      niewielkiej w sumie objętości skomasował tak wiele indyjskiego
      brudu. Bo to chyba największa zaleta tej książki – zgrabnie napisaną
      pseudokryminalną historyjką pokazał to, co zapewne go niezmiernie
      boli i z czym, jako dziennikarz, spotyka się na co dzień. Wybór
      treści i formy przyczynił się zapewne do popularności Białego
      tygrysa a co za tym idzie rozpropagowania go poza Indiami (zdaje się
      na 17 języków został przetłumaczony). I tutaj pewnie ziszcza się cel
      autora – pokazuje Indie od tej ciemnej strony lustra szerokiej
      publiczności – tej która do tej pory Indie widzi przez pryzmat Goa,
      kolorowych Sari, słoni i setki zdjęć przywiezionych z zorganizowanej
      wycieczki.

      Podsumowując, Białego tygrysa czytało się naprawdę nieźle. Ale nie
      zostałam ani wstrząśnięta ani zmieszania. O wiele większe wrażenie
      zrobił na mnie w miarę niedawno przeczytany Impresjonista Hari
      Kunzru (o ile można te dwie książki porównać jeśli chodzi o
      pokazanie Indii z „tej drugiej strony”.)
      • staua Re: Doskonała odtrutka ? 24.11.08, 16:38
        O tak! "Impresjonista" jest przeciez duzo lepszy! Jak moglam
        zapomniec o tej ksiazce, w zeszlym roku wywarla na mnie ogromne
        wrazenie, duzo wieksze niz "Tygrys".

        Akcja "Tygrysa" ZUPELNIE nie jest napieta - przeciez Balram od razu
        na poczatku zdradza, ze zamordowal swojego pracodawce, wiec czekamy
        tylko na wyjasnienie, kiedy i jak to zrobil.
    • broch zakazac nagrod literackich 24.11.08, 15:35
      od dluzszego czasu Nobel, Booker i kilka innych nagrod zatracilo sens. Mozna
      zadac pytanie: co powyzsze maja wspolnego z literatura?

      Moim zdaniem nic. Odnosze wrazenie ze posadzono na stolkach osoby ktore
      absolutnie nie powinny zajmowac sie krytyka literacka

      Bialy tygrys, Le Clezio z tego roku to smutne przyklady.
      Tzw "wartosci spoleczne" zbyt traca socrealizmem. Uzytkowa wartosc nie powinna
      usprawiedliwiac kiepskiej jakosci literatury.

      Gdyby nie Booker, nikt nie zauwazylby Tygrysa.

      Na jaka cholere pisac do przyjezdzajacego premiera Chin? Kogos kto faktycznie
      dla fabuly i poruszanych problemow jest kompletnie nieistotny?
      Mysle ze nawet niewyksztalcony taksowkaz zdaje sobie sprawe ze lepszym celem
      bylby premier... Indii.
      Element kryminalny rozmywa sie w krotkim czasie, element spoleczny to zbior
      ogolnie znanych obserwacji i trywialnych prawd.

      Wypisywane sa idiotyzmy o tzw Rooster Coop (nawet sluzacy sa tak uczciwi wobec
      zwierzchnikow ze powierzony im (sluzacym) milion dolarow bedzie pieczolowicie
      przechowywany. Kara za przestepstwo dotkie cala rodzine. Wbrew zagrozeniom,
      sluzacy kradana na potege (rowniez w Indiach o czym dowiedzialem sie od
      hinduskich znajomych).
      Co to za banialuki? Ekstremalne reakcjie zdarzaja sie wszedzie.
      W Polsce do niedawna w zapadlych wioskach dokonywano linczu za nieakceptowane
      zachowania, w Stanach w zapadlej wiosce ukrzyzowano homoseksualiste pare lat
      temu. W Indiach morduje sie chrzescijan w Somalii ukamieniowano 13-letnia
      dziewczynke za dokonany na niej gwalt (seks tabu)
      Innymi slowy brutalne wymuszanie zachowan spolecznych a takze przekraczanie
      granic uznanych norm niezaleznie od konsekwencji jest zjawiskiem powszechnym.

      Czytajac Tygrysa zastanawialem sie przez caly czas o co tutaj k..wa chodzi? Co
      sprawilo ze ksiazka zostala uznana za wartosciowa? Pochodzenie autora
      (angielsko-indyjska asymilacja na papierze)? Wartosci spoleczne? Aktualnosc
      tematu? Zalatywalo zadaniem licealnym.
      O Indiach w szczegolnosci i o problemach spolecznych w ogolnosci nie
      dowiedzialem sie niczego nowego.
      Adiga naciaga fakty (jak to dziennikarz) i pisze taka sobie literature warta
      zapomnienia.

      Gdyby (nie daj Bog) listy Balrama faktycznie trafily do premiera Chin, biedak
      nie wiedzialby co z nimi poczac.

      Moze po prostu ignorowac coraz bardziej kretynskie nagrody literackie?
      • staua Re: zakazac nagrod literackich 24.11.08, 16:48
        Moze nalezy je ignorowac - system wybierania ksiazek na listy nagrod
        pozostaje dla mnie nieodgadniony.
        Le Clezio mimo wszystko cos przeczytam, ale nie wiem jeszcze, co,
        zupelnie nie wiem, co myslec o autorze, bo nie czytalam nic, a tak
        chociaz bede mogla przekonac sie, czy ten Nobel rzeczywiscie taki
        niezasluzony.
        • broch Re: zakazac nagrod literackich 24.11.08, 17:08
          Le Clezio to fajna, warta czytania literatura. Mam jednak watpliwosci czy:
          przetrwa
          Jego wplyw na literature byl tak wielki

          Polecam (zeby nie bylo ze sie czepiam tylko z zastrzezeniem j.w.):
          Le Clezio:
          Desert
          Wandering star

          Wilhelm Genazino:
          The Shoe Tester of Frankfurt/Ein Regenschirm für diesen Tag wiec powinno byc
          przetlumaczone na angielski jak "An umbrella for one day"

          Roberto Bolano:
          The last evenings on Earth
          Amulet (jesli czytalas The Savage Dedectives)
          Nazi literature in Americas

          2666 - dopiero zaczalem

          z pewna doza niesmialosci (bo to western) (;
          Rudolph Wurlitzer - The Drop Edge of Yonder
          • staua Re: zakazac nagrod literackich 24.11.08, 19:40
            Do Wurlitzera przymierzam sie juz od dluzszego czasu. Niedlugo juz
            przeczytam. 2666 tez mam na liscie.
            Le Clezio pewnie przeczytam "Pustynie"...
      • nienietoperz Re: zakazac nagrod literackich 24.11.08, 19:43
        Straszliwie się Brochu mądrzysz i nic z tego akurat tym razem nie wynika. Jasne,
        że zachowania ekstremalne nie są nowością, ogólnie większość zachowań ludzkich
        miała już miejsce - czy powinno się wobec tego zaprzestać pisania powieści?

        >Wbrew zagrozeniom,
        > sluzacy kradana na potege (rowniez w Indiach o czym dowiedzialem sie od
        > hinduskich znajomych).

        Co to znaczy kradną na potęgę? Gdyby w istocie tak było, to przecież system by
        się szybko i sprawnie zawalił, a nie licząc powierzchownych zmian działa
        skutecznie od ponad dwu tysięcy lat (albo dłużej, zależy jak liczyć).


        Nie broniąc specjalnie jakości literackiej `Tygrysa' nadal uważam, że to ważna
        książka.

        Z ukłonami,
        NN
        • itek1 czy to jest wazna ksiazka??? 24.11.08, 22:07
          nienietoperz napisał:

          > Nie broniąc specjalnie jakości literackiej `Tygrysa' nadal uważam, że to ważna
          > książka.

          Mysle, ze kluczowym elementem w ocenie wazkosci tej ksiazki jest stosunek
          czytelnika do Balrama.
          A tutaj np.ja mam niezly problemik, gdyz jego historia (pokazana w ramach tego
          dobrze (a miejscami az za dobrze :) ) poprowadzonego watku
          sensacyjno-kryminalnego z elementami reportazu) nie usprawiedliwia w mojej
          ocenie w dostatecznym stopniu sensu pisania tejze ksiazki. Coz z tego, ze takie,
          a nie inne sa fakty z jego zycia. Czyz jest on rzeczywiscie tak szczegolnie
          doswiadczonym przez los czlowiekiem? (to nie ma byc ironia z mojej strony). IMO
          patrzac pod tym katem Adiga musi poniesc porazke.
          Ale z drugiej strony mysle, ze wazniejsza plaszczyzna dla Adigi bylo wiarygodne-
          reporterskie przedstawienie swiadomosci zdeprawowanego i niedouczonego
          (half-baked) sprytenego glupka z Ciemnosci indyjskiej. I wg mnie tutaj Adiga
          pomimo niedociagniec nie poniosl porazki. Wizja Indii, Chin oraz wspolczesnego
          swiata Balrama jest chora, niepokojaca i tragicznie smieszna, tak jak i chory,
          niepokojacy i tragicznie smieszny jest on sam. Zgadzam sie ze Staua, ze Balram
          jest postacia w najwyzszym stopniu niesympatyczna i irytujaca (zeby tego nie
          powiedziec dosadniej), ale przy tym mysle, ze tez bardzo tragiczna. Wowczas, gdy
          wymyka sie schematom myslenia i dzialania jest szczeglnie tragiczny, a gdy
          powiela te schematy jest glownie smieszny. Miota sie pomiedzy tragicznoscia (do
          ktorej nieswiadomie dazy) i smiesznoscia (od ktorej swiadomie ucieka).
        • broch Re: zakazac nagrod literackich 24.11.08, 23:42
          "Co to znaczy kradną na potęgę? Gdyby w istocie tak było, to przecież system by
          się szybko i sprawnie zawalił, a nie licząc powierzchownych zmian działa
          skutecznie od ponad dwu tysięcy lat (albo dłużej, zależy jak liczyć)."

          od kiedy to wspolczesne spoleczenstwa opieraja sie na pracy sluzacych? Chyba Ci
          sie epoki pomylily. Z reszta, kradziez nie ma, nigdy nie miala wplywu na
          destabilizacje "systemu". Skad takie dziwne wnioski?

          Kradziez jest zjawiskiem powszechnym.

          "że zachowania ekstremalne nie są nowością, ogólnie większość zachowań ludzkich
          miała już miejsce - czy powinno się wobec tego zaprzestać pisania powieści?"

          Niczego takiego nie sugerowalem, uznalem jedynie ze "Tygrys" to rzecz
          przecietna, ktora nie jest warta wyroznienia.
          porownania z Gorkim (cytaty z pism roznych na okladce do wydania amerykanskiego)
          sa raczej grubo na wyrost.

          "Wymadrzanie sie." Zaden argument. Po prostu zignoruj zamiast sie wyglupiac.
          • nienietoperz Re: zakazac nagrod literackich 27.11.08, 00:21
            Nie pisałem o cywilizacji jako takiej, a konkretnie o społeczeństwie
            indyjskim, które naprawdę opiera się na systemie sztywnej
            hierarchii. Myślę, że nie doceniasz tego, do jakiego stopnia jest to
            inne od kultury zachodniej. Nie wierzę w autentyczność masowych
            kradzieży, wierzę w atmosferę nieufności względem służących, którzy
            przecież są odrębną klasą człowieka.

            Oczywiście Adiga to nie Gorki.

            Z ukłonami,
            NN

            • broch Re: zakazac nagrod literackich 02.12.08, 17:14
              przez pewien czas mialem szefa Hindusa, po labolatoriach placze sie sporo Hindusow.

              Ilosc kradziezy w Indiach nie odbiega on ogolnoswiatowych tendencji. Kazdy kraj
              stara sie rozwiazac problem zgodnie z lokalnymi zasadami.
              Sam fakt ze w Indiach tak drakonskie metody sa ciagle na prowincji powszechne
              swiadczy o powszechnosci zjawiska (co Hindusi ktorych znam potwierdzaja ->
              bieda, glod zmuszaja do rzeczy ktore wydaja sie byc nieracjonalne/karane w
              sposob niewymierny do winy).

              Adiga napisal przecietna ksiazke, dobra dla amerykanskich turystow. Uwazam ze
              spieprzyl sprawe nie tylko dlatego ze zaczyna pisac powiesc epistolograficzne co
              po dwoch trzech rozdzialach mu sie nudzi, nie mowiac juz o bezsensie pisania do
              premiera Chin.

              Moim zdaniem Adiga zmarnowal okazje do napisania powiesci o Indiach. O
              problemach, zjawiskach ktore sa typowe dla Indii.
              Bialy Tygrys jest zwierzeciem unikalnym, Adiga pisze o rzeczach powszechnych na
              calym swiecie.

              Za rok nikt nie bedzie tej "waznej" powiesci czytal poniewaz utonie w zalewie
              innych gladko napisanych powiesci.
    • blue.berry Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 26.11.08, 10:53
      w sumie wielka dyskusja sie nie rozpętała : )
      czy mozna podsumowac temat że Biały Tygrys jest ksiązka ciekawa i
      wartą przeczytania ale nie zaslugujaca na nagrode i nadanie jej
      takiej rangi i rozgłosu?
      • staua Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 26.11.08, 16:48
        Zgadzam sie z tym podsumowaniem i czas wybierac nowa lekture! Tylko
        nie wiem, co wywolaloby burzliwa dyskusje - poprzednio nastawialismy
        sie na opowiadania Carvera, czy nadal to planujemy, czy sa jakies
        inne propozycje?
        • itek1 Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 26.11.08, 18:19
          Ja sie rowniez zgadzam z podsumowaniem blue.berry. Moja ocena ksiazki 4/5.
          Jesli chodzi o burzliwa dyskusje to bym proponowal Palahniuka, albo Houellebecqa
          (wowczas to moze nawet braineater by sie przebudzil?).
          Co Wy na to?
          • staua Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 26.11.08, 18:22
            Chetnie.
            Glosuje za czyms Palahniuka, bo mam lepszy dostep. Z Houellebecqiem
            moze byc problem.
            • itek1 Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 26.11.08, 18:59
              Ja tez wole Palahniuka :)
              Tylko nie mam pomyslu co konkretnie wybrac.
              • blue.berry Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 26.11.08, 21:26
                ja tez bardzo chetnie Palahniuka: )
                • staua Re: Lektura obowiązkowa, czyli `Biały Tygrys' 26.11.08, 23:50
                  Ale co? Nie Fight Club, bo to juz znamy ;-)chyba.
                  Co najlepiej przeczytac? Moze jednak Brain cos nam tu zaproponuje?
                  • nienietoperz Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houellebecque 27.11.08, 00:27
                    Palahniuka czytałem przyzwoity `Fight Club' i raczej żałosne w
                    całokształcie `Haunted'. Na razie nie mam na więcej ochoty,
                    literatura o której sam autor pisze, że największym sukcesem jest
                    ilość omdleń na wieczorach autorskich średnio mnie interesuje.
                    Za Houellebecque'a też raczej dziękuję, `Cząstki elementarne' były
                    książką ważną, ale słabą i męczliwą.
                    Może da się wrócić do pomysłu z Carverem? Albo jakiś David Mitchell?
                    • blue.berry Re: Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houelleb 27.11.08, 10:51
                      Mitchell - moja miłość.
                      ja osobiscie przeczytałam wszystko co pokazało sie w polsce. czy tez
                      co zostalo napisane bo napisal 4 ksiazki: Widmopis, Sen numer 9,
                      Atlas chmur i Konstelacje. cos nowego szykuje sie na rok 2009 :)
                    • itek1 Re: Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houelleb 27.11.08, 15:16
                      Ja nie mam zamiaru upierac sie przy Palahniuku (tym bardziej, ze nie wiem co
                      wybrac, a Fight Club odpada). Moze byc rownie dobrze Carver czy Mitchell.
                      A moze bysmy rozwazyli czytanie ktorejs z ostatnich powiesci Rushdiego?- np.
                      Czarodziejki, albo moze Klauna.
                      • nienietoperz Re: Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houelleb 27.11.08, 15:39
                        Rushdie OK. Może też być jakaś starsza klasyka.
                        • itek1 Re: Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houelleb 27.11.08, 19:32
                          Jesli chodzi o starsza klasyke to bardzo bym chcial porozmawiac o Herzogu. Z tej
                          okazji moglbym z checia go powtornie przeczytac. Moim zdaniem ta ksiazka
                          idealnie nadaje sie do spierania sie. Ale zeby nie bylo watpliwosci- tym razem
                          dostosuje sie do Waszych propozycji. Wymyslcie cos, prosze. Czekam na propozycje.
                          • staua Re: Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houelleb 27.11.08, 20:49
                            O, ja BARDZO jestem za najnowsza ksiazka Rushdiego, mam "Czarodziejke"
                            i takie wspolne czytanie to bylaby dla mnie wspaniala motywacja!
                            Zgodzcie sie, co?
                            • itek1 Re: Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houelleb 28.11.08, 07:11
                              Ja jestem rowniez za Czarodziejka Rushdiego. Bardzo jestem jej ciekaw. To zdaje
                              sie bedzie taki nietypowy Rushdie. Ale moze sie myle.
                              • nienietoperz Re: Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houelleb 28.11.08, 11:58
                                Czarodziejka może być, pod warunkiem, że będzie rozsądny termin, jako, że
                                a) nie mam,
                                b) czytam właśnie `Lód' i jeszcze trochę to potrwa.
                                `Herzog' też dobry, został znaleziony w antykwariacie w zeszłym tygodniu i nabyty.
                                Z ukłonami,
                                NN
                                • staua Re: Jeśli można, to nie Palahniuk (i nie Houelleb 28.11.08, 18:16
                                  Moze juz po Nowym Roku? Powiedzmy koniec stycznia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka