Dodaj do ulubionych

Chcę wrócić do męża... za późno?

22.02.09, 14:22
Przyszedł wreszcie ten czas, kiedy chcę Wam opowiedzieć cały mój ból... Nie
będę drugi raz opisywała ze szczegółami, ale tak czułam 1,5 miesiąca temu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36214&w=77347674&a=89299841
Odeszłam od męża, bo od wielu miesięcy uciekałam od niego w pracę, nie
doceniałam, nie rozumiałam czym jest rodzina, miłość, małżeństwo, szczęście,
spokój... Dwa miesiące oddzielnego życia (choć przyjacielsko spotykaliśmy się
w międzyczasie) były czasem, którego potrzebowałam, by na nowo zdefiniować
wszystkie te pojęcia, zrozumieć czego pragnę w życiu. Chcę spokoju, rodzinnych
obiadów, wspólnego czasu z mężem, dziecka... Mój mąż spotyka się z kimś, kogo
poznał parę dni po naszym rozstaniu. Nie jest może bardzo zaangażowany w ten
związek, ale jest mu w nim chyba dobrze. Mówi, że kocha mnie, ale boi się, że
gdyby pozwolił mi wrócić, kiedyś znów bym go skrzywdziła. Powiedział, że jeśli
mamy być razem, to i tak kiedyś będziemy, a teraz nie chce powrotu... Nie, nie
żałuję tego rozstania, bo zmieniło ono moje podejście do życia,
przewartościowało je, ale... ja chcę odzyskać moje życie... Wcześniej
sądziłam, że definiuje mnie moja praca, znajomi, ważne dla mnie przedmioty,
tymczasem jedynym, co mnie definiuje, jest mój kochany mąż...bez niego nie
istnieję... jak żyć bez definicji???
Obserwuj wątek
    • kolorowa_skarpetka Re: Chcę wrócić do męża... za późno? 23.02.09, 16:30
      Nie obraź sie nubba ale trochę namieszałaś;)
      Zastanawiam sie dlaczego tak często w związku bywa, że docenia się kogoś dopiero
      gdy sie go traci, zrani, kiedy on już ma dość, kiedy jest juz za późno, kiedy
      poznał kogoś innego... Dlaczego wcześniej sie tego nie próbuje ratować?
      Zastanawia mnie to zdanie:
      "Wcześniej sądziłam, że definiuje mnie moja praca, znajomi, ważne dla mnie
      przedmioty, tymczasem jedynym, co mnie definiuje, jest mój kochany mąż...bez
      niego nie istnieję... jak żyć bez definicji???"

      Może sie mylę ale zdaje sie, że w ten sposób myślą chyba DDA...
      • nubba Re: Chcę wrócić do męża... za późno? 24.02.09, 00:28
        kolorowa_skarpetko, zgadzam się z Tobą, że namieszałam... nie wiem dlaczego bywa
        tak, że musimy coś/kogoś stracić, by docenić. To przykre i niesprawiedliwe, a
        jednocześnie tak nagminne. Nie wiem dlaczego moja wypowiedź podsunęła Ci
        skojarzenie z DDA, ponieważ według mnie nie ma tu żadnych konotacji. To kim
        jestem, na ile czuję się wartościowa - definiowała głównie moja praca, ponieważ
        to jej najbardziej się poświęciłam. Po stracie (na własne życzenie) męża,
        zrozumiałam, że to nasza miłość, nasza rodzina jest dla mnie najważniejsza.
        Fakt, mój rodzinny dom miał pewne "dysfunkcje", jednak nie różnił się wiele od
        "zwykłych" nie do końca idealnych rodzin. Piszę to, ponieważ trochę dotknęło
        mnie to, co napisałaś... Pogubiłam się, zatraciłam w pracy i straciłam to, co
        dla mnie najważniejsze - żyjemy teraz tak szybko, biegniemy zamiast iść, szybko
        myślimy, szybko jemy etc. a po drodze gubimy swoje życie... Skojarzyło mi się to
        teraz z piosenką Ayo "Slow slow (run run)" - zrozumiałam, że warto zwolnić tempo
        i zacząć żyć :)
        • kolorowa_skarpetka Re: Chcę wrócić do męża... za późno? 24.02.09, 11:37
          Nie obraź się nubba, nie chciałam Cie zranić. Myslę, że zdecydowana większość
          rodzin w Polsce jest dysfunkcyjna. Jeśli nie alkohol to przemoc psychiczna i/lub
          fizyczna albo nadopiekuńczość itd. Tylko na zewnątrz wszyscy udaja, że u nich
          było wszystko super. Skojarzyło mi się z DDA bo chyba DDA mają problemy w
          relacjach z bliskimi i z jednej strony bardzo potrzebuja bliskości a z drugiej
          strony nie potrafia się zbliżyć. Źle znoszą sytuacje normalne, ustabilizowane.
          Poza tym niska samoocena i poprzez swój brak wiary w siebie ranią innych. DDA
          często uciekaja w pracholizm i inne uzależnienia. W sumie cechy DDA sa typowe
          dla wszystkich osób z rodzin dysfunkcyjnych.
          Nubba, to jest internet więc piszę to do anonimowego nicka nubby. Być może to
          Ciebie nie dotyczy ale jeśli dotyczy to warto może się zastanowić gdzie lezy
          przyczyna aby uzdrowic swoje relacje partnerskie. Może inni, których to dotyczy
          też się przy okazji zastanowią...
          Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego:)
          • fantka Re: Chcę wrócić do męża... za późno? 09.03.09, 15:58
            Nubba,
            Ty chyba tylko tęsknisz za stabilizacją
            a nie za mężem.
            Ty chyba nie kochasz swego męża.
            On by wrócił,
            a Tobie by znowu przeszło...
            Po prostu zmienił się
            stan Twego posiadania,
            i to Cię boli.
            • nubba Re: Chcę wrócić do męża... za późno? 23.03.09, 01:27
              Fantka, uderzyło mnie to, co napisałaś, bo tak zwyczajnie, po prostu masz rację.
              Napisałaś to, czego ja nie chciałam nawet sama przed sobą przyznać...
              • lukrecja-to-ja Re: Chcę wrócić do męża... za późno? 15.05.09, 23:01
                Jestem mężatką ,nie wiem czy potrafię kochać męża .Czasami jesteśmy tak blisko a
                za chwilę stajemy się dla siebie nijacy .Nie wiem czy ja wrócę bo planuję odejść
                ,twoje słowa jednak dały mi do myślenia.Może spojrzę na niego z innej strony.
                • fantka Re: Chcę wrócić do męża... za późno? 19.05.09, 13:45
                  Nubba,
                  czasem bardzo późno się dojrzewa...
                  Jak już coś zrozumiałaś,
                  to może jest szansa na naprawę Twojego związku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka