mathias_sammer
09.04.09, 21:20
auli dojechalem do domu, walnalem piwko, wstalem nastepnego
dnia /sobota/ o 5.30 i walnalem przez 5 kolejnych dni 60 godzin
dodatkowego szkolenia zakonczonego dwoma egzaminami i certyfikatem.
teraz pakuje tobol- you know- hand luggage, pije piwo /maile
sprawdzam po tyg/ i wstaje jutro o 4.30, by pozbierac rodzine i
jedziemy na swieta. zaraz potem do roboty /czyt.praca/ i dalszego
doksztalcania sie.
a ty? co zrobiles w ciagu ostatnich dni, czy tygo. gdy mnie nie bylo?
psedo ad rem do ostatnich postow w postaci czyjegos pobrzdakiwania o
mojej obecnosci czy jej braku dzwonia mi tak dalece kolo jaj, iz
zastanawiam sie wlasnie /krotko nad wyraz/, czy do rodziny jade na
wielkanoc /zbierac slodycze jajeczne w temacie/, czy moze tez moze
dzwiecznie zapowiadaja boze narodzenie?!
na pytanie odpowiadac nie musisz, o refleksje tez nie prosze- wszak
to ani nowy rok, ani metaliczne pobrzekiwania reniferow. to tylko
kolejna wielkanoc za pasem.
m.s.