Dodaj do ulubionych

brudny bakcyl - moto

11.05.09, 10:18
Kochane brudasy pokopalam tu i owdzie, ale chcialam Was prosic o
rade odnosnie zanabycia pierwszego motocykla off-road'owego :-D

jakie macie doswiadczenia? przepraszam za sztampowosc pytan..

- czy do rejestracji czy nie (jesli nie do rejestracji to
przyczepka, wozenie, ale jeden rodzaj kol/opon :-D)
- bylby to raczej moto uzywany -na co zwrocic uwage i gdzie
kupowac, zeby nie byl to kot w worku
- myslalam raczej o 250tce
- nie szukam motura do jezdzenia po miescie, ale byloby dobrze,
zeby - jesli mialbyc rejestrowany - moc nim dojechac jednak poza
miasto i oszczedzic w miare mozliwosci kregoslup na jazde poza
szosa..
- nie do konca mam zaplecze techniczno-mechaniczne (pewnie bede
musiala sobie takie zorganizowac)..co istotnego moze sprawiac jakies
problemy w moturach z ktorymi mialysce do czynienia?

przepraszam za infantylnosc moze i brak precyzji ale macam temat..

Ucek poleca Yamahe Trickera
Obserwuj wątek
    • yacey Re: brudny bakcyl - moto 11.05.09, 10:45
      Cruczku, to Ty zamiast dorastac, to dziecinniejesz :D :D
      • cruk Re: brudny bakcyl - moto 11.05.09, 11:04
        na Ciebie zawsze moge liczyc :-D

        Jacku, to efekt posiadania tylu dzieciuf. Jak tu nie zdziecinniec?
    • foamclene Re: brudny bakcyl - moto 11.05.09, 11:53
      ja mam doswiadczenia z hard enduro KTMa
      jesli bedziesz miala pytania to chetnie odpowiem jesli beda
      dotyczyly 250 exc-f(2008) :)

      problemy techniczne: korbowod(aletochyba standard przy mocniejszej
      eksploatacji) pozatym technicznie bez zarzutu


      • yamasz Re: brudny bakcyl - moto 11.05.09, 21:06
        Zalezy ile kasy masz do wydania.
        Ja bym oponował za Yamahą WR 450, albo Husqvarna 360.
        Ten drugi- w dwusówie to rzeźnia. 70KM - zamiecie nie jedną cebeerkę
        na starcie. :P
        • yacey Re: brudny bakcyl - moto 11.05.09, 21:29
          Yamasz, to ma byc motocykl do rekreacyjnej zabawy, dla delikatnej
          kobiety, a nie brutalna maszyna dla osilka :D
    • jaga07 Re: brudny bakcyl - moto 12.05.09, 10:18
      Świetna decyzja:-D, bardzo się cieszę, enduro to masa frajdy i
      o zdrowie psychczne przy okazji można zadbać...czasem trzeba się
      ubrudzić i zmęczyć, aby odpowiednią perspektywę w życiu złapać;-)
      Nie będę się szczególnie wymądrzać, bo moje doświadczenie, duże nie
      jest, ale według mnie:
      -napewno nie ładuj się w motocykl bez rejestracji, przerobiłam ten
      temat, po co się stresować i czuć się ograniczonym,wyjazdy na asfalt
      są nie uniknione, chyba, że będziesz tylko w jednym określonym
      miejscu jeżdzić w co nie wierzę;-),ani do sklepu po picie
      podjechać, nie...zdecydowanie nie!
      a o opony się nie martw, jak trochę przejedziesz na kostce po
      asfalcie to nic wielkiego się nie stanie,ja na zlot do Smolenia z
      Łodzi leciałam na kostkach, troszkę ale to troszkę się spiłowały,
      mnie to życia nie zmnieniło!
      - jeśli chodzi o kupowanie to to jest największy problem, koniecznie
      musisz zabrać ze sobą osobę, która zna się na motórach, (może Tomek-
      motor coś przyzwoitego Ci zaproponuje),
      Niestety samemu dość często można nadziać się na zwykłego
      cwaniaczka,który wymienił plastki i naklejki na nowe, bądź kupił
      motocykl nowy, plastki orginalne zdjął, założył ufo, wiedząc, że
      popałuje 2-3 lata, a potem sprzeda wciskając ,że moto prawie nie
      jeżdzone, tylko po pościeranych deklach możesz poznać,że było mocno
      jeżdzone,a poprostu ich nie wymienił gdyż są za drogie, itp...
      -nie słuchaj doradców, którzy proponują większe pojemności niż 250-
      ka ewent. dr 350-ka, zapewne będą Ci tłumaczyć że na dłużej Ci
      starczy, że się tak szybko nie znudzi, że za mała moc...jak dla mnie
      250-ka to max, masz nauczyć się techniki jazdy, to podstawa, poczuć
      przyjemność enduro a na większej kozie będziesz drżeć czy ci się nie
      wyrwie, zresztą 250-ka też cię nie raz wywiezie i wcale nie ma za
      mało mocy, wiele zależy od jeźdzca i jego umijętności, mniej więcej
      to jest tak jak mój ojciec wiel lat temu jeszcze jeżdząc w wyścigach
      samochodwych na maluchu objeżdzał kozaków w super furach-poprostu
      umijętności.Ja marzę o torze w Łodzi do szlifowania po asfalcie,
      kupiłabym sobie 125-kę( co przy motocyklach szoswoych wogóle
      pryszcz) aby najpierw nauczyć się nią wymiatać, a potem krok po
      kroku większą pojemność.
      -nie wiem jaki konkretny model motocykla Ci polecić, z Yamahą
      Tricker nie miałam osobiście doczynienia, więc nie będę się
      wypowiadać, wiele zależy od możliwości finansowych, najlepiej
      oczywiście jak najmłodszy model, przy moim pierwszym motocyklu nic
      nie robiłam(honda xr-ka) lałam paliwo, potem im intensywniej
      jeżdziłam trzeba było doregulowywać obroty i to wsio.AAA i jeszcze
      jedna ważna sprawa-oczywiście z rozrusznikiem A!!!
      Trzymam kciuki za powodzenie:-)
      Jak widać równowaga w przyrodzie musi być, teraz ja nie jeżdzę bo
      maluszka mam w brzuszku a Ty zaczynasz, Super!
      • foamclene Re: brudny bakcyl - moto 12.05.09, 12:17
        zgadzam sie z przedmowczynia co do 250
        ja majac doswiadczenia na szosowej 600 wsiadlam na terenowa 250
        (po odlawieniu) i zeszlam ze lazami w oczach, ze za mocna :)))
        autentycznie bylam przerazona, ze nie opanuje tego motocykla
        na tej 250 (zebatki 14/53) lecial 120km/h (scigajac sie z
        pociagiem ;)
        nie sadze, ze moc 250 bedzie kiedykolwiek ograniczeniem w
        amatorskiej jezdzie, a zawsze pare kg mniej przy podnoszeniu bedzie
        zaleta :)

        OT: ja mam za to odwrotnie niz koleznka
        zapreganelam crossa po tym edurookazalo sie, ze i tm motocykl jest
        ciagany (boskzoda gum) kierunki i switla zostaly zdemontowane zeby
        nie ucierpialy
        nastepny to bedzie na pewno crossik bez zbednego balastu
        mysle, ze spokojnie 150 4T bylaby wystarczajaca :)
        • foamclene sorry za byki 12.05.09, 12:20
          sorry za bledy...sama siebie nie moge rozczytac
          szkoda ze nie mozliwosci ma edycji ;)
    • brudny.ucek Re: brudny bakcyl - moto 12.05.09, 16:51
      cruk napisała:
      > Ucek poleca Yamahe Trickera

      Bardzo się cieszę Pat, że łyknęłaś bakcyla :-D ale masz od tego serce - co ci
      zresztą powtarzam i będę powtarzać :-):-):-)
      W tym miejscu muszę baaaaaardzo Cruczka naszego dzielnego pochwalić, bo pomykała
      po górkach, dołkach, hopach, whoopsach i w kopnym piachu po kolana, jak (..za
      przeproszeniem ;-)) stary femdurowiec. SZACUN!!! :-)
      /jak pozwoli, to wrzucę ze 2-3 foty na fotobloga.. pozwolisz Cruczku?? :-)/

      Co do motonga, to już kiedyś pisałam, że u babeczek nie ma polecania maszyny w
      ciemno - to nie faceci, co się w końcu, w bólu do wszystkiego dostosują, a braki
      techniki nadrabiają ambicją i mięśniami - babeczce trzeba polecać maszynę,
      znając dobrze ową babeczkę!
      A dokładnie jej możliwości fizyczne (masę, wzrost, ogólna sprawność fizyczna,
      świadomość ciała, itp..), kulturowe (po co jej ten motocykl, jakie ma plany i
      oczekiwania wobec jazdy terenowej, gdzie chce jeździć, ile czasu na to
      poświęcać, itp..) i społeczne (z kim chce jeździć, czy ma kogoś, kto ja nauczy
      techniki, czy kogoś do serwisu i zwyczajowych napraw eksploatacyjnych - które są
      częste, itp..)

      Pogadawszy z Cruczkiem od serca, wyszło na to, że Tricker będzie prawdopodobnie
      najlepszą propozycją: kobitka z niej mała, drobna ale żwawa ;-) ; docelowo
      jeździć będzie ze swoim narybkiem, po różnym terenie - i tory, i bezdroża,
      ogólnie - szaleństwo :-) ; motorek zarejestrowany, bo nikt go nie będzie wrzucał
      za każdym razem na przyczepę (z drugiej strony jest na tyle zwinny, że po desce
      spokojnie wjedzie - jakby trzeba było); siodło ma dość nisko; pojemność 250cc w
      4T z trialowym sposobem oddawania mocy (czyli idzie pod wszystko, humanitarnie
      oddając moc, świetny do pyrkania po przeszkodach i zabaw z dzieciakami na torach
      przeszkód); konstrukcja młoda - od 2005 r, czyli żaden stary, awaryjny kloc; z
      wieści ogólnych wynika iż jest wolny od tzw chorób wieku dziecięcego, czyli
      niedoróbek konstrukcyjnych. Minusy - cena i zawsze droży serwis 4T (aby robić
      samemu, trzeba mi odpowiedni sprzęt i sporo wiedzy).

      Alternatywa - trudno powiedzieć.. może 150cc/ 230cc Hondy? (oglądałam je
      ostatnio i przy wypieszczonych Katach, są strasznie tandetnie zrobione - ale to
      może złudzenie, mam 2 babeczki w obserwacji, co na takich pomykają i nie
      narzekają.. cho nie katują ich jeszcze).
      Starsze motongi - typu Baje, DT, TS, DR - uważam, że są lepsze niż nic, ale
      jeśli ma się finanse, trzeba inwestować w nowsze technologie - inne zawieszenia,
      inne konstrukcje, inne masy, wszystko inne..
      Lekkie full crossy - są zwolennicy tych motongów dla słabych babeczek (lżejsze),
      ale hard enduraki będą dużo trwalsze oraz mają zestrojone skrzynie biegów pod
      teren (a nie tor). Taniej wypada też eksploatacja enduraka.
      Hard enduro - moim zdaniem tylko dla babeczek ambitniejszych, z pełną opieką
      szkoleniową i rozsądkiem w głowie. Jeśli 2T, to tylko KTM i raczej nie na
      pierwsze moto (chyba, ze się spędza na ćwiczeniach każdą wolną chwilę - jak ja
      :-)). Jeśli 4T, to tylko Yamaha lub Honda. Osobiście wybrałabym Yamahę, ze
      względu na dostępniejszy serwis. Mam kilak znajomych dziewczyn pomykających
      250cc WR'kami i myślę, że to optymalna maszyna dla babeczek z hard enduraków.

      Co do możliwych "min" przy zakupie, to zasada jest taka, że każdy sprzęt używany
      może być padliną. Stare 4T, to cmentarz. 2T wymieniasz tłok i masz silnik.
      Motong trzeba kupować ze znawcą marki, bo różnie "brzmią" i trzeba wiedzieć na
      co patrzeć.
      W tym temacie warto kopić coś nowego/ młodszego, gdyż oszczędność na starszym
      modelu jest pozorna (droższy serwis, eksploatacja).

      Reasumując, nie da się poradzić "w ciemno". Znam babeczki dla których 80cc to
      szatan, znam takie, które wsiadły na WR'ki i po pierwszych strachach, zakochały
      się bez pamięci.
      Swojego EXC 200cc absolutnie nie polecam na pierwsze (i pewnie drugie.. ;-))
      moto - sposób oddawania mocy jest wprost ordynarny, zapas pod tyłkiem znaczny, a
      manetka nerwowa wielce.
      tłuc można się na każdym motocyklu w terenie - taka specyfika.
      Polecam przymiarki przed zakupem - brudasy się od siebie różnią bardziej niż
      można podejrzewać.

      uff.. ale się rozpisałam.. ;-)
    • draka00 Re: brudny bakcyl - moto 12.05.09, 19:36
      Mam pod ręką dwa brudaski, obie yamaszki: xt 125 (moje) i i wr450f (mężowe).
      Jedno pewnie za słabe, a drugie za mocne, ale jakbyś potrzebowała cosik na ich
      temat, to służę.
      Poza tym jak dla mnie : zarejestrowany, z rozrusznikiem, a z zaplecza
      średnio-technicznego - fajnie jest mieć, gdzie toto umyć.
      • brudny.ucek Re: brudny bakcyl - moto 13.05.09, 00:10
        a i jeszcze jedno - dziewczyny, nie bójcie się braku rozrusznika!
        To mit, że babeczka nie da sobie rady z kopniakiem - jak we wszystkim innym, to
        trening czyni mistrza :-)
        Wszystkie moje brudasy miały kopki i pomimo początkowych frustracji i zgrzytania
        zębami, stwierdzam, że problem był przeze mnie wyolbrzymiany. Jak trzeba, to się
        człowiek nauczy i tyle.

        Więc jak jest fajowe moto, a jego jedyna wada, to brak osławionego rozrusznika,
        to ja bym brała i kopała aż się nauczę ;-)
        • cruk Re: brudny bakcyl - moto 13.05.09, 08:52
          dzieki dziewczyny, bede teraz goraczkowo - nomen omen (bo mnie
          kurrrcze dopadlo wirusisko rodzinnie) myslec i sie rozgladac..

          co do Trickera..boje sie ze moge nie utrafic, bo tak malo ich na
          rynek sie wypslo :-( ze trafic na egzemplarz a w dodatku na taki z
          pewnego zrodla :-( to chyba jak znalezc przyslowiowa igle :-(
          • margushia Re: brudny bakcyl - moto 13.05.09, 09:34
            Ja mam taki z kopniakiem i owszem na poczatku bywa to upierdliwe, ale mozna sie
            szybko przyzwyczaic. Gorzej jak na ulicy zgasnie i trzeba go szybko odpalic, ale
            technika czyni mistrza, nie? ;o) i mowie, ze tez da rade :))
          • brudny.ucek Re: brudny bakcyl - moto 17.05.09, 20:02
            cruk napisała:

            > co do Trickera..boje sie ze moge nie utrafic, bo tak malo ich na
            > rynek sie wypslo :-( ze trafic na egzemplarz a w dodatku na taki z
            > pewnego zrodla :-( to chyba jak znalezc przyslowiowa igle :-(

            Cruczku, jak się boisz, to będziesz się tak samo bała przy WR F i
            CRF F(a nawet bardziej, bo te sprzęty są autentycznie ekspolatowane -
            no może te małe, dedykowane babeczkom pojemności 150/230cc mniej..
            ale tyż trochę). Tak jest przy każdym czterosuwie.
            Trickery wydają sie bezpieczne, gdyż przeważnie kupuje się je na
            pierwsze moto - jak jeździ facet, to po sezonie sprzedaje i kupuje
            coś większego (albo czyste enduro, albo czysty trial), jak jeździ
            kobitka, bądź młodzież - zwykle pomyka dużo dłużej, ale za to nie
            katuje sprzęta.
            O trafieniu dobrego egzemplarza ze starszych enduraków, nawet nie ma
            co fantazjować..

            Takie Hondzie "eF" w pojemnosci 150/230, to ewentualnie mogłabyś
            dzielić z chłopakami, jak będą już w słusznym wieku (z 10-12 lat?)

            Najlepiej przymierz się jeszcze do kilku sprzętów i zobacz, czy ci
            się wygodnie na nich porusza.

            ps. nawet sobie nie wyobrażasz, jak piękny jest las po deszczu.. :-
            D ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka