0-frajer
12.06.09, 01:26
W gruncie rzeczy sztampowy scenariusz: ja starszy, o dobre kilka lat od niej,
samotny. Ona po nieudanym, toksycznym związku skończonym kilka miesięcy temu.
Ona sama prowokuje a kiedy ty zaczynasz się angażować, przychylać jej nieba
mówi, że musi to przemyśleć (czytaj: chyba chcę wrócić do "byłego""), po
miesiącu znowu się z tobą kontaktuje i mówi, że była głupia i, że ty jesteś
taki dobry, bla, bla, bla... Po trzeciej powtórce tego scenariusza mam już
serdecznie dosyć. Mam już trzydziestkę z lekką górką na karku, bagaż
doświadczeń i kilka lektur za sobą z których wynika jednoznacznie, że
najgorsze co można zrobić to dać kobiecie do zrozumienia, że autentycznie ci
zależy, bo zawsze wtedy dostajesz obuchem po łbie. Pomimo tego zawsze wpadam w
te idiotyczne koleiny. Ma ktoś jakiś pomysł jak się tego oduczyć ?