Dodaj do ulubionych

Czy to wypada dziewczynie?

13.12.03, 17:03
Czy dziewczynie wypada jako pierwszej zasugerować facetowi, że jej na niemu
zależy? Czy to mimo wszystko nie będzie przez niego źle odebrane, nawet jeśli
sugestia będzie delikatna i trochę żartobliwa? Z jednej strony, gdy facet
pierwszy o tym wspomina, to chyba żadna kobieta nie odbierze tego źle, jako
narzucanie się. Może nie być zainteresowana, ale raczej zawsze jest jej miło z
tego powodu. Natomiast czy to tak samo działa na facetów? Czy to im da do
myślenia, czy też raczej zniechęci?
Wiem, że to wszystko brzmi jak problem rodem z XIX wieku. Ale może po prostu
jest coś takiego w psychice mężczyzn, że nie lubią, gdy w takich sytuacjach
dziewczyna robi pierwszy krok.
Będę wdzięczna za Wasze "przemyślenia" w tym temacie.
Obserwuj wątek
    • aiwa7 Re: Czy to wypada dziewczynie? 13.12.03, 17:13
      Wydaję mi sie że spokojnie mozesz dać mu do zrozumienia że sie nim
      interesujesz. Ale poxniej odpuść daj mu pole do popisu w mężczyznach drzemią
      jakieś takie dziwne rządze zdobywania kobiety :) Ja zresztą sama tak zrobiłam
      dałam do zrozumienia że sie kimś interesuję a poxniej udawałam zdobywaną :)))
    • ann.k Re: Czy to wypada dziewczynie? 13.12.03, 20:18
      Niestety to tkwi w psychice mężczyzn, że jak im sie powie wprost, to oni
      dopiero wtedy zaczynaja rozumiec, a jak im sie mowi wprost, ze na nich zalezy,
      to sie boja i bywa, ze uciekaja.

      Pewna koleżanka powiedziała mi kiedyś, że najlepiej to jeśli nie pada między
      chłopakiem a dziewczyną deklaracja, że od teraz to są już parą. Coś w tym jest.
      Również w tym, że sądzi się po czynach, nie po słowach. Jest sto sposobów na
      powiedzenie komuś czynami jak bardzo nam na nim zależy, a tylko trzy słowa,
      które to wyrażają.

      Moim zdaniem kobieta nie powinna być pierwszą osobą składającą jakiekolwiek
      deklaracje, włącznie z oklepanym "kocham cię". Nie ma co się wyrywać przed
      orkiestrę.
      • wakarpl Re: Czy to wypada dziewczynie? 14.12.03, 14:48
        Hmmmmm, wypowiem se jako pierwszy afcet, ale bedzie krotko, bo musze sie
        zgodzic z dziewczynami.
        Mamy juz XXI wiek i wszystko wypada, a rzeczywiscie czasmai pozno zaskakujemy.
        Racja jest tez to, ze czasmi uciekamy dlatego dobry i przebiegly jest plan,
        zebydac do zrozumienia, a potem sie wycofac i dac sie "zdobywac" (kurcze za
        duzo o nas facetach wiecie) :)
        Kazdy jest troszke prozny i lubi jak jest w centrum uwagi, my tez lubimy
        byc "adorowani". Ze swojego doswiadczenia powiem, ze jesli jednak dziewczyna
        zaatakuje za bardzo, to rzeczywiscie pali mi sie grunt pod nogami, zaczyna
        brakowac powietrza, dusze sie i zaczynam uciekac, wiec daj mu znac, a potem
        pozwol mu sie wykazac.
        Gdzie kiedys slyszalem bardzo modre zdanie, zastosuj sie do tej reguly:
        "To kobieta wybiera faceta, ktory ja potem wybierze" Nic dodac - nic ujac,
        bardzo prawdziwe.
        Tak jeszcze na marginesie, krotka historyjka.
        W maturalnej klasie mialem wielbicielke z pierwszej klasy, kiedys do mnie
        zadzwonila i o wszystkim mi powiedziala, co bylo przyjemnym szokiem,
        podziwialem ja za odwage, oczywiscie jej nie kojarzylem. Spotkalismy sie w
        szkole, ja wiedzialem, ze nic z tego nie bedzie i nie ukrywalem tego, ale to
        bylo tak cholernie mile, jak ktos o Ciebie zabiegal. Po kilku miesiacach
        przestala dzwonic i pewnie zmienil obiekt zainteresowan i wtedy czlowiek mysli
        DLACZEGO??? CO sie stalo??? Coz, jestesmy prozni i lubimy byc zauwazani i to
        nieistotne czy jestes kobieta czy mezczyzna, zatem do dziela i napisz co
        nowego, pozdrawiam
        • aiwa7 Re: Czy to wypada dziewczynie? 14.12.03, 19:18
          Coś tam o was wiemy....:), Ale chodzi mi o to- ja właśnie byłam taką adoratorką
          w pierwszej klasie liceum. Zakochana na zabój, oczywiscie nieszcześliwie :p i
          tak przeczytałam to co napisałeś i sobe przypomniałam to wszystko, te moje
          starania i zabiegi, telefony i przypadkowe wizyty pod jego klasa hhehe teraz
          juz wiem że do końca się nie przynam :)) Chciaż ja mam właśnie wielki kłopot z
          ukrywaniem uczyć po mnie widać zakochanie!!!
          To dopiero jest dla mnie sztuką, ukryć troszke uczycia ciężka sprawa :)
    • kamelia27 Co dalej? 15.12.03, 18:52
      Chodzi o to, że ja już mu to zasugerowałam. No i od tamtej pory zapadła cisza w
      eterze.
      W ogóle to było tak, że od dłuższego czasu odbierałam wrażenie, że mu na mnie
      zależy, i że jego gesty i to, co pisał, to więcej, niż zwykła sympatia. Ja z
      natury wylewna nie jestem, nawet jak we mnie uczucia się gotują, to mam problem
      z ich wyrażaniem. Taki mam już defekt, i w konsekwencji ludzie odbierają mnie
      jako przesadnie poważną, itp. To oczywiście nie jest zgodne ze stanem
      faktycznym, ale rzadko kto się tego domyśla. W każdym razie było widać, że on w
      bardzo delikatny sposób mi sugeruje, żebym była bardziej otwarta, mówił mi i
      pisał różne takie miłe rzeczy... Dużo rozmawialiśmy na neutralne tematy, ale w
      sumie widzieliśmy sie tylko 3 razy, więc wiele się powiedzieć nie dało. Ja nie
      wiedziałam, co mam o tym wszystkim myśleć, bo to tak na mnie spadło. Bardzo
      długo wydawało mi się, że nic do niego nie czuję. Ale gdy w końcu sobie
      uświadomiłam, że jednak się zaangażowałam bardziej, niż mi się zdawało, to coś
      się zmieniło. Nadal do mnie pisał w sposób sympatyczny i miły, ale nie tak
      ciepły, jak na początku. Dwa razy zaproponował spotkanie, które nie doszło do
      skutku - to znaczy po swojej propozycji nie powrócił do tematu (zupełnie tego
      nie rozumiem). W końcu ja wyszłam z inicjatywą i zaproponowałam wspólne wyjście
      - raz był zajęty (tak mogło faktycznie być, ja też nie zawsze mam czas), a drugi
      raz - też odmówił. To wszystko stanowi bardzo duży kontrast z tym, co było na
      początku. Ja wiem, że z jego strony nie było żadnych deklaracji, ale moim
      zdaniem jego słowa i gesty jednak wskazywały na to, że zaczynam być dla niego
      kimś choć trochę szczególnym. Ja też miałam nadzieję, że w moim życiu w końcu
      się coś zmieni, że będzie w nim ktoś, kto będzie czekać na moje maile, będzie
      chciał mnie spotykać, przytulać, dotykać. Kilka ostatnich miesięcy żyłam taką
      nadzieją (a właściwie niemal pewnością), dzięki temu przetrwałam dłuższy wyjazd
      z miasta - to było niesamowite uczucie - mieć swiadomość, że daleko jest ktoś,
      kto o mnie dobrze i ciepło myśli, i pisze. A teraz nie mogę uwierzyć, że to
      wszystko było na próżno, że to był tylko epizod, który się skończył zanim się
      zaczął. Od dwóch miesięcy się denerwuję i jest mi tak potwornie przykro i źle...
      No i dlatego w końcu zdecydowałam się (oczywiście nie dosłownie)zasugerować mu,
      że zależy mi na tej znajomości. Chyba zrozumiał tę sugestię, skoro się nie
      odzywa. Jestem w stanie zrozumieć, że jego uczucia się zmieniły i już mnie nie
      chce. Ale naprawdę nie uwierzę, że z jego strony niczego więcej niż zwykła
      znajomość nie było ( tym bardziej, że sam ją rozpoczął). Jeśliby mu nadal
      zależało na mnie, to mój list przecież nie powinien go urazić. Ale jeśli jest
      odwrotnie, to ja postawiłam go tylko w niezręcznej sytuacji.
      W każdym razie teraz czekam i czekam, aż on się odezwie. Boję się, że to nigdy
      nie nastąpi. Czy mam spróbować jeszcze raz? Tak bardzo mi zależy...
      • wakarpl Re: Co dalej? 15.12.03, 19:25
        Kurcze!
        Tacy juz glupi i dziwni jestesmy. Mozliwe, ze sie przestraszyl.
        Ja tez mialem kiedys taka sytuacje. Na poczatku podonbala mi sie Ona, pisalem,
        dzwonilem, ona nie byla gotowa. Potem ona chciala byc ze mna, zaczela naciskac,
        chciala deklaracji itd., ja coraz rzadziej dzwonilem, bo sie przestraszylem i
        nie bylem gotowy do zwiazku, zwyczajnie uciekalem.
        Teraz jestesmy w kontakcie i jest Ok, bo w koncu wszystko Jej wyjasnilem i ona
        to zrozumiala i ostatnio pomyslalem nawet, ze bylaby idealna kandydatka na
        zone, tylko ja nie chce sie jeszcze zenic.
        Kamelio!
        Jesli Ci zalezy, to zaryzykuj i zrob kolejny krok. Jesli nie odpowie, to
        powiedz sobie, ze jego strata, pewnie kiedys zrozumie, choc bedzie wtedy za
        pozno (tak zazwyczaj jest).
        Zycze powodzenia
      • mocca2003 Re: Co dalej? 15.12.03, 19:42
        kamelko ściskam cię mocno !!!!!!!! każdy chyba z nas był w takiej sytuacji . Ta
        niepewność na pewno jest męcząca , ale może powinnas na razie dac sobie
        spokój . Jeżeli mu zalezy na pewno sie odezwie . Nie ma sensu tłumaczyć sobie
        brak odpowiedzi z jego strony brakiem czasu , niesmiałościa czy czyms innym .
        Cóż mężczyźni tez są zmienni . co nie oznacza , że mu na tobie nie zależało.
        Przeciwnie pewnie zależało .
        Głowka do góry
        • aariel Re: Co dalej? 16.12.03, 09:18
          Ja bym na Twoim miejscu jednak go nacisnela raz jeszcze. W obecnej sytuacji nie
          masz niczego do stracenia. A mozesz sie dowiedziec na czym stoisz. I w
          najgorszym wypadku szybciej go sobie z glowy wybic.
          Szkoda Twojego czasu.
          • wakarpl Re: Co dalej? 16.12.03, 11:38
            Aariel zrobila to krotko i rzeczow, dokladnie o to samo mi chodzilo, sprobuj, a
            jak nie odpowie JEGO STRATA!!, wtedy zapomnij o nim i skoncentruj sie na kims
            nowym, moze przypadkiem wyszlo Ci w andrzejkowych wtrozbach imie na K??
            P.S
            Podpowiem Ci - K...L :)
            Pozdrawiam, uszy do gory:)
            • kamelia27 Re: Co dalej? 17.12.03, 15:12
              Łatwiej jest myśleć, że to będzie jego strata. Ale jeśli on mnie już nie chce,
              to braku mojej osoby nie odczuje jako stratę. Tak naprawdę to będzie moja
              strata, bo to ja się zaangażowałam, i to ja teraz muszę się jakoś pozbierać.
              Poza tym, to też nie chodzi o to, czy on się w ogóle do mnie odezwie, tylko co
              napisze. Idą święta, więc mogę spróbować wysłać życzenia. No i on może nawet z
              grzeczności odpisze, ale ja przecież nie TAKICH listów oczekuję - tym bardziej,
              że kiedyś były one inne.
              Czy on naprawdę nie zdawał sobie sprawy że jego słowa i gesty będą prędzej czy
              później przeze mnie odebrane jednoznacznie? Być może nawet dowiem się od niego,
              że ja sobie wszystko uroiłam, a jego zachowanie było neutralne - bo tak będzie
              mu łatwiej powiedzieć? A jestem niemal pewna, że neutralne nie było, bo osoba
              postronna, zupełnie mi wcześniej nieznana, sama na to zwróciła mi kilkakrotnie
              uwagę (nie bezpośrednio, tylko tak trochę w żartach).
              Na razie jeszcze poczekam, może on się jednak odezwie. Jeśli nie, to mnie na
              długo cierpliwości nie starczy, i sama coś wyślę. Wiem, że nie powinnam, że być
              może się skompromituję. Może on w ogóle już w tej chwili myśli o mnie jak o
              jakiejść głupiej nastolatce, i tylko mu się narzucam. Ale ja po prostu nie mogę
              zapomnieć tego, co było (choć wiele nie było), i tego, co mogło być.
              Jakiś czas temu znalazłam taką myśl, Goethego chyba, że ludzie dużo tracą, bo
              zbyt wcześnie uznają rzeczy za stracone. No i tak sobie pomyślałam, że może
              jednak mimo wszystko nie warto się zastanawiać i wstydzić. W końcu to chyba
              całkiem ludzka sprawa, że się można w kimś zakochać. Pewnie, że chciałabym z
              wzajemnością (tym bardziej, że tak się zapowiadało). Może on jednak też
              odnajdzie jeszcze w sobie taką potrzebę...
              PS. W Andrzejki w ogóle nie wróżyłam, więc żadne imię mi nie wyszło. Ale dzięki,
              to był sympatyczny dopisek :). Ja na razie mam w głowie tylko jedne inicjały, i
              pewnie szybko to się nie zmieni.
              • chiara76 ... 17.12.03, 15:32
                wiesz, co? A może masz rację? A jak jednak coś może z tego być? A jeśli nawet
                nie, to powiem Ci może przekornie, ale...tak sobie myślę, że będziesz jedynie
                dzielna próbując, bo to będzie znaczyć, że nie bałaś się swoich marzeń, że
                chciałaś wyjść im naprzeciw.
                A tego, żeby się wszystko dobrze ułożyło z serducha całego Ci życzę.
                • wakarpl faceci... 17.12.03, 20:21
                  Hmmmm, no i znowu wypada sie zgodzic.
                  Uwazam, ze powinnas sprobowac, zeby nie pluc sobie potem w brode.
                  Z drugiej strony ja bylem w takiej sytuacji, ze ponoc sciemnialem, pisalem,
                  dzwonilem itd. (wiem to od Niej, bo sobie po jakims czasie wszystko
                  wyjasnilismy, jestesmy przyjaciolmi, choc czesto mi robi aluzje) :) I tu jest
                  problem, bo ja zachowywalem sie "w miare normalnie", tymczasem Ona odbierala to
                  jak "zaloty". Jestem w pewnym sensie usprawiedliwiony, bo na poczatku ja bardzo
                  chcialem, Ona nie byla pewna, potem role sie odwrocily, wiec nie wiem jak
                  zachowywalas sie na poczatku, moze nie dalas mu nadzei???
                  Moze to bedzie brutalne, ale jest to mozliwe, ze mogl sobie nie zdawac sprawy,
                  ze Cie "uwodzi", a moze zwyczajnie chcial Cie tylko "uwiesc". Jak juz mowilem
                  jestesmy skomplikowani tak jak WY i ciezko wlozyc nas do jednego worka, wiec
                  lepiej nie sluchaj NAS (oczywiscie milo, ze sie nas radzisz i czytaj wypowiedzi
                  forumowiczow do woli). Sluchaj siebie , swojego serca i rozumu i choc to trudne
                  sprobuj wyciagnac wspolny mianownik.
                  P.S
                  Dziewczynie wypada wszystko! Czasy sie zmienily.
                  Pozdrawiam i licze, ze moze za rok wyjdzie wreszcie w andrzejki to K.
                  Aha, jeszcze jedno,a moze On jest takim typem, jak ja, ktory nie wiadomo
                  dlaczego nie chce byc w zwiazku. Moze on po prostu nie wie, ze chce i
                  wytlumacz mu co traci. Gdyby mi ktos umial to wytlumaczyc, pewnie nie chcialbym
                  byc singlem.
                  Wszystko bedzie dobrze, no i "Nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo"
                  (zawsze sie sprawdza)!
                  Pozdrawim cieplutko!
                  Sciskam w pasie!
                  • kamelia27 Re: faceci... 18.12.03, 20:42
                    Może faktycznie byłam trochę zbyt poważna. Rozmowy, jakie z nim prowadziłam, to
                    były takie trochę intelektualne dyskusje. Ja jakoś nie potrafiłam się na
                    początku zdobyć na nic bardziej bezpośredniego (zwłaszcza, że w ogóle nie
                    wiedziałam, o co mu chodzi, dlaczego akurat ze mną się umówił, itp), ale jemu to
                    odpowiadało. To nie znaczy, że sobie trochę nie żartowaliśmy, ale to były takie
                    trochę bardziej wyrafinowane żarty, troche humor sytuacyjny, jakieś
                    natychmiastowe skojarzenia, itp. Absolutnie nic bardziej bezpośredniego z mojej
                    strony. Jednak nie było widać, że go to zniechęca. Może jednak tylko nie było
                    widać, a jednak zniechęciło. Chociaż mimo wszystko nie uważam, aby z tego
                    właśnie powodu zrezygnował z kontaktu. Odnosiłam wrażenie, że widzi we mnie
                    osobę oryginalną pod względem sposobu myślenia, i to mu się chyba podobało. Poza
                    tym, w końcu widzieliśmy się tylko 3 razy, ta znajomość była dla mnie wielkim
                    zaskoczeniem od początku, więc moja rezerwa nie była raczej niczym niezwykłym
                    (biorąc też poprawkę na mój wrodzony przesadny dystans w stosunku do wszystkich
                    ludzi). Tym bardziej, że pisanie listów szło mi znacznie lepiej, w listach
                    jestem bez porównania bardziej bezpośrednia niż podczas spotkań. Powinien na to
                    zwrócić uwagę - że jest mi po prostu trudno wyrażać swoje prawdziwe intencje "na
                    żywo". Ja bardzo się staram i od dawna pracuję nad tym, aby być jednak bardziej
                    otwartą, i naprawdę robię postępy, jest znacznie lepiej, niż dawniej. No ale on
                    o tym nie wiedział, bo przecież nie znał mnie wcześniej. Więc widać nadal nie
                    jest z tym u mnie najlepiej. Myślałam jednak, że jemu będzie zależało, aby mi
                    samej pomóc zmienić ten stan rzeczy.
                    Później, jak się już sama zorientowałam, że mi na nim zależy, to nie wiem,
                    czemu, ale tak się jakoś tego zawstydziłam, że szło mi jeszcze gorzej. No i jak
                    się z nim spotkałam, to może 2 zdania powiedziałam, a może 3, naprawdę. I w
                    ogóle nie wiedziałam, w którą stronę mam się patrzeć. No i głupio to wyszło z
                    mojej strony, ale sądziłam, że on się po tym domyśli, dlaczego. Ale chyba
                    inaczej się stało...

                    Natomiast jakiekolwiek "uwodzenie" z jego strony w ogóle nie wchodzi w grę. To
                    nie jest ten typ człowieka. Czymś takim nawet nie zawracałby sobie głowy i
                    uznałby za zbyt przyziemne.

                    Natomiast możliwe jest, że on sam nie wie, czego chce. Z jednej strony chciałby
                    się może z kimś związać, z drugiej strony może się boi, że to mu w jakiś sposób
                    zaburzy dotychczasowy styl życia. Może przestraszył się własnych uczuć?
                    Rozumiem, że w takiej sytuacji unika się jakichkolwiek znajomości. Więc po co ją
                    w takim razie w ogóle ze mną nawiązał? Chciał sprawdzic, czy tym razem pójdzie
                    mu lepiej?

                    To wcale nie jest tak, że ja myślę o jakimś bardzo poważnym związku. Ja chciałam
                    spróbować, chciałam zobaczyć, jak się człowiek czuje, gdy jest dla kogoś kimś
                    ważnym. To chyba nikogo nie ogranicza pod względem czasowym, zawodowym, itp.
                    Przecież w ogóle nie o to chodzi, aby wolny czas spędzać zawsze wspólnie, albo
                    zmuszać się do wspólnych zainteresowań. Chociaż z drugiej strony ja też jeszcze
                    parę lat temu udawałam przed samą sobą, że uczucia są mi niepotrzebne, i że je
                    okazując stanę się pospolita w oczach innych. Wyrobiłam w sobie bardzo silne
                    przekonanie, że tak jest naprawdę (i może nie było to do końca złe przekonanie,
                    bo dzięki temu skoncentrowałam się maksymalnie na nauce, i w miarę zadowalające
                    rezultaty udało mi się osiągnąć). Jednakże stopniowo zaczęłam doceniać zalety
                    wszechstronnego rozwoju - nie tylko intelektualnego, ale i emocjonalnego. To po
                    prostu przyszło z wiekiem, zaczęłam być świadoma pewnych potrzeb, których
                    niezaspokojenia wcześniej nie odczuwałam. Uświadomiłam sobie, że właściwie nigdy
                    wcześniej nie czułam się tak naprawdę kobietą. Że chciałabym usłyszeć, że komuś
                    się podobam, że mam ciekawą osobowość. Chciałabym, żeby ktoś mnie czule dotykał
                    i chciał się ze mną kochać. Teraz, jak już to wiem, to takiej osoby, wobec
                    której miałabym ochotę być w 100% sobą, nie ma w moim życiu. Wiem więc także, że
                    bardzo wiele mnie omija. Mam wrażenie, że życie płynie obok mnie i wszystko
                    przydarza się innym, a nie mnie. Ja mam ciekawą pracę, którą się pasjonuję i
                    cały czas realizuję pod tym względem swoje marzenia z dzieciństwa. Ale to mi już
                    nie wystarcza. W sumie nie jestem jednak w pełni szczęśliwa. Czasem mam
                    wrażenie, że tak już będzie zawsze, że nic się nie zmieni, że niepotrzebnie
                    łudzę się, że zrealizuję się także w życiu osobistym. Może ktoś gdzieś kiedyś
                    zdecydował, że mam całą swoją energię skierować tylko na pracę, i zapomnieć o
                    emocjach i przeżyciach, które są dane innym. Tyle że ja ciągle mam głupią
                    nadzieję, że to się jednak zmieni. Jednak za marzenia, których nie można
                    zrealizować, płaci się samymi rozczarowaniami.
                    • mocca2003 Re: faceci... 18.12.03, 23:12
                      Kamelko na pewno się zmieni i to prędzej niz myślisz... Główka do góry i w
                      końcu do niego zadzwoń. Może rzeczywiście uważa po ostanim waszym spotkaniu ,
                      że ci już na nim nie zależy.Powodzenia
                      • kamelia27 Re: faceci... 20.12.03, 14:25
                        Już wcześniej coś sie zmieniło, zanim sie z nim widziałam. Poza tym, też już po
                        tym spotkaniu, wysłałam do niego sympatyczny (chyba bardziej niz zwykle) mail,
                        który go zaskoczył - chyba negatywnie; choć odpisał też w miły sposób, to jednak
                        dało się oczuć, że chce, abym mu to wytłumaczyła (tzn. przyczynę tego ciepłego
                        stylu). Ja odpisałam celowo w sposób trochę żartobliwy, ale jednak dający do
                        zrozumienia, że zależy mi na kontynuowaniu tej znajomości. No i od tamtej pory
                        już nie dostałam od niego odpowiedzi.
                        Dawniej naprawdę zależało mu na kontaktach, pytał, czy do niego napiszę, i czy
                        go nie zapomiałam. Już z tego chociażby wynikało, że w jakiś sposób mu na mnie
                        zależy. Więc gdy od dłuższego już czasu zaczęło zależeć i mnie, to on się zaczął
                        wycofywać. O co w tym chodzi?
                        Idą Święta a ja mam taki nastrój, że lepiej nie pokazywać się nikomu na oczy. Z
                        trudem wybarałam się do sklepów, żeby kupić jakieś prezenty, i w ogóle mnie to
                        nie bawiło. Święta spędzam z rodzicami, i wiem, że oni znów spytają, co się ze
                        mną dzieje, a ja nie chcę na ten temat z nimi rozmawiać. I tylko zepsuję im
                        Święta, bo wiem, że się o mnie martwią. A ja naprawdę nie mogę się zdobyć na
                        lepszy humor. Nie jestem zła, tylko jest mi tak strasznie przykro, i ciągle
                        płaczę, i wszystko jest teraz dla mnie szare, pospolite i beznadziejne. Tak już
                        jest od ponad miesiąca. To pewnie strasznie głupie, ale latem kupiłam sobie
                        świetny żakiet z myślą, że pójdziemy razem na Sylwestra i że mi powie, jak
                        ładnie wyglądam. A teraz ten żakiet wisi w szafie a ja nie mogę na niego patrzeć.
                        • mocca2003 kamelko sprawdź swoja pocztę 20.12.03, 14:52
                          pozdrawiam :)
                          • kamelia27 Dziekuję Mocca :). 22.12.03, 16:54
                            Napisałam do Ciebie i będę czekać na Twoją odpowiedź.
                            Pozdrawiam na Święta. Oby były dla Ciebie lepsze niż są dla mnie.
                            • mocca2003 Re: Dziekuję Mocca :). 22.12.03, 22:34
                              kamelko odpisze ci jutro z innego adresu . odpisałam dzisiaj z portalu gazety ,
                              ale przed chwila mi skasowali cała skrzynkę. Prawdopodobnie ten list do ciebie
                              nie dotrze . w skrócie powiem ci tylko , abys napisała te życznia. Zapewniam
                              cie równiez , iż nic sobie nie "dopowiedziałaś" na początku waszej
                              znajomości.pozdrawiam
                              • kamelia27 Jest beznadziejnie!!! 23.12.03, 14:39
                                Jest beznadziejnie!!! Ja dzisiaj zamierzalam mu napisac, a tymczasem wczoraj
                                wieczorem dostalam od niego mail - doslownie jedna linijke z zyczeniami wesolych
                                swiat. Tak po prostu dla formalnosci. Ani jednym slowem nie nawiazal do tego, co
                                mu poprzednio napisalam. Juz lepiej mogl nic nie wysylac. Od kilku dni staram
                                sie jakos pozbierac, zeby chociaz na swieta sie trzymac. Nie bylo dobrze ale
                                teraz czuje sie jeszcze gorzej. Co ja mam zrobic?!?! Ja sobie z tym kopletnie
                                nie potrafie poradzic !!!!!!!!!!!!!!!!!
                                Mocca, czekam na Twoj mail.
                                • aariel Re: Jest beznadziejnie!!! 23.12.03, 15:22
                                  Hmm... trudno cos doradzic, nie wiedzac o co chodzi facetowi.
                                  Nie chce Ci tez mowic, ze masz o nim zapomniec, bo mnie bardzo denerwuja takie
                                  gadki.
                                  Na takie gorsze chwile bardzo pomagaja mi takie babskie ksiazki (cos w stylu
                                  Bridget Jones)- zawsze mi troche humor poprawia.
                                  Szkoda tylko, ze przez niego bedziesz miala zepsute Swieta....
                                  Czy moze nie pozwolisz na to, zeby Ci jakis glupi facet psul Swieta?
                                  • wakarpl Re: Jest beznadziejnie!!! 23.12.03, 15:28
                                    Aariel, wzialem to do siebie, ze nie lubisz jak ktos pisze, zeby zapomniec.
                                    Sorki, ale ja uwazam, ze to jest najlepsze wyjscie, choc wiem, ze to jest
                                    bardzo trudne, ale przeczytaj co napsialas na koniec, a co Ci bedzie jakis
                                    glupi facet psul swieta, czyli wychodzi na to, ze lepeij zapomniec/
                                    Zgadzam sie z Toba, nie mozna, by ktos zepsul Jej swieta i widocznie facet jest
                                    glupi jak but. Przepraszam za mocne slowa, bo Ktos tutaj cierpi, ale czas
                                    spojrzec prawdzie w oczy i zyc dalej. Kamelko nie mozesz przez jakiegos faceta
                                    byc smutna i przygnebiona cale zycie. Wiem, ze latwo sie mowi jak kogos to nie
                                    dotyczy, ale masz tu sporo zyczliwych osob i przykro mi, ze cierpisz, wiec wez
                                    sie w garsc i nie daj mu satysfakcji!
                                    • aariel Re: Jest beznadziejnie!!! 23.12.03, 15:33
                                      Mi troche nie o to chodzilo. Dziewczyna, ktora zawiodla sie na jakims facecie,
                                      albo facet na dziewczynie sami wiedza, ze powinni zapomniec.
                                      I jesli ktos by mi powiedzial, ze mam o kims zapomniec, to by mi wcale nie
                                      ulzylo.
                                      To jest troche tak jakby komus kazac zakochac sie. A serce.. wiadomo.... nie
                                      sluga...
                                      • kamelia27 Re: Jest beznadziejnie!!! 23.12.03, 16:02
                                        Po prostu nie trafia do mnie, jak komuś można było mówić tyle miłych rzeczy,
                                        umawiać się z kimś, a potem dać do zrozumienia, że .... no właśnie, co to było:
                                        zabawa, kaprys, żart, albo udawać, że nie było nic? To jest dla mnie po prostu
                                        niewiarygodne, jeszcze nigdy mnie nic takiego nie spotkało. Zwyczajnie nie mogę
                                        uwierzyć, że to dla niego nic nie znaczyło, naprawdę na to nie wyglądało. Trudno
                                        mi jest tu napisać o wszystkich moich odczuciach i wrażeniach, jakie odniosłam.
                                        A to, co napisałam, i tak każdy z Was inaczej odbiera, subiektywnie. Aby
                                        zapomnieć, muszę przestać wspominać, co było. Ale jak mam to zrobić, skoro
                                        tegoroczna wiosna i lato były najpięknieszym czasem, jaki mi się przydarzył? I
                                        dlatego nie chcę o nim zapominać. Chcę, żeby było tak, jak dawniej. Albo
                                        przynajmniej dowiedzieć się od niego, jaka jest przyczyna takiej zmiany. Ale jak
                                        mam go zmusić, żeby cokolwiek napisał? (przypuszczam, że wyparłby się
                                        wszystkiego i stwierdził, że mam bujną wyobraźnię) On już się może w ogóle nie
                                        odezwie. Te kurtuazyjne zyczenia, ktore dzisiaj dostalam, po prostu mnie
                                        powaliły. Czy on już naprawdę nie pamięta, co do mnie pisał kiedyś? Po pierwsze,
                                        nic wcześniej nie wskazywało na to, że nie ma już ochoty na dalszą znajomość,
                                        wręcz przeciwnie. Po drugie, to jemu bardzo zależało, aby tę znajomość
                                        kontynuować. I tak mogłabym dalej pisać, ale to i tak nie ma sensu. Czasami
                                        zastanawiam się, czy nie wysłać mu maila i nie zacytować w nim fragmentów z
                                        listów, które do mnie pisał (wszystkie mam do tej pory). Ale potem znów myślę,
                                        że to byłoby banalne. W jego wieku powinien chyba zdawać sobie sprawę z tego, co
                                        robi, a ja nie mam zamiaru go pouczać. Może jednak to by mu dało trochę do
                                        myślenia? Ja mu wcale nie chcę dokuczyć, tylko chciałabym, żeby wszystko się
                                        jeszcze wróciło.
                                        • chiara76 ja nie... 23.12.03, 16:08
                                          ...wiem,co Ci powiedzieć. Mnie facet zostawił po 4 latach związku, ot z dnia na
                                          dzień. Z komentarzem, że podobają mu się inne dziewczyny. Nie muszę mówić, w
                                          jakiej rozpaczy byłam...podetkałam mu kartki i listy z wyznaniami, a on do mnie
                                          powiedział "A co to jakieś archiwum?" w sumie, kto tego nie przeżył, nie wie, o
                                          czym mówię.
                                          Ciesz się może, że rzeczywiście nie zabrnęliście dalej, pomyśl, a jakby mu się
                                          odwidziało po jakimś dłuższym związkowym czasie? Ściskam mocno.
                                          • aariel a ja... 23.12.03, 16:16
                                            ... bylam oszukiwana przez pol roku. Byly jakies obietnice, mowil, ze mu zalezy
                                            itd. A ja glupia na niego czekalam.
                                            Po pol roku okazalo sie, ze on mial kogos przez caly ten czas. Byl podwojna
                                            swinia, bo nie tylko wobec mnie byl niewporzadku, ale tez wobec tamtej (bo mi
                                            obiecywal rozne rzeczy itd)
                                            I tez mi bardzo zalezalo. I bardzo mnie bolalo jak sie dowiedzialam (oczywiscie
                                            przez przypadek i nie od niego)
                                        • kamelia27 ..... 23.12.03, 16:49
                                          To jest oczywiście możliwe, że sobie w międzyczasie kogoś znalazł. Ale mało
                                          prawdopodobne.
                                          Jest bardzo inteligentnym człowiekiem, i naprawdę miałam z nim o czym rozmawiać.
                                          Oboje ukończyliśmy ścisłe kierunki studiów (moim zdaniem jego kierunek wymagał i
                                          tak znacznie większych zdolności). Może właśnie ze względu na swoje
                                          predyspozycje intelektualne jego postępowanie jest tak dziwne. Może ludzie o
                                          takich jak on uzdolnieniach robią głupoty w życiu i w wielu sytuacjach nie
                                          potrafią się zachować, albo postępują mało odpowiedzialnie, i wcale nie są tego
                                          świadomi. Nigdy w to nie wierzyłam, ale może istnieje taki związek, który
                                          powoduje, że w niektórych okolicznościach takie osoby stoją mocno na ziemi, a w
                                          innych są całkowicie oderwane od rzeczywistości.
                                          To wszystko powodowało, że ma dość nietypowe usposobienie, przynajmniej ja nigdy
                                          wcześniej takiej osoby nie spotkałam. Dlatego uważam, że nie będzie mu łatwo
                                          zanleźć dziewczynę, która chciałaby z nim być (ja po prostu też jestem chwilami
                                          dziwna, i dlatego jego usposobienie mi nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie,
                                          uważałam je za przejaw dużej inteligencji, a tacy ludzie są dla mnie
                                          fascynujący). Poza tym nie wygląda na faceta, który w ogóle kogoś szuka. Nie mam
                                          pojęcia, czy chce być sam, czy nie (choć to, że najwyraźniej nie chce mnie, nie
                                          znaczy że nie chce nikogo). Z jednej strony pasjonuje się swoją pracą, z drugiej
                                          strony bardzo dużo czasu poświęca różnymm hobby, i niby to narzeka, że w
                                          dzisiejszych czasach jest mało wolnego czasu, ludzie się rzadko odwiedzają, itp.
                                          Poza tym, o ile to może jakąkolwiek rolę odgrywać, jest po prostu brzydki.
                                          Naprawdę brzydki. Może on jest człowiekiem, któremu jest po prostu dobrze
                                          samemu, i nigdy nie będzie żałować, że nie ma nikogo bliskiego obok siebie. (ale
                                          chyba jednak czegoś zaczął szukać, skoro nawiązał ze mną znajomość?) A może po
                                          prostu jeszcze sam nie wie, że takiej osoby potrzebuje.
                                          W każdym razie myślę, że obecność innej dziewczyny w jego życiu jest mało
                                          prawdopodobna, choć nie mogę tego całkowicie wykluczyć. Bardzo mnie boli to, że
                                          on wcale nie uważa, aby mnie się należały jakieś wyjaśnienia. Przypuszczam, że
                                          myśli, iż mnie poniosły emocje i fantazja, i że wcale nie jestem taką osobą, na
                                          jaką wyglądałam na początku. Wskutek takiego myślenia prawdopodobnie już dawno
                                          uznał mnie za osobę przeciętną i wprost idealnie trafiam w stereotyp kobiety o
                                          irracjonalnym sposobie myślenia. I to jest dobry przykład na to, skąd się biorą
                                          stereotypy.
                                          • kamelia27 Jednak... 23.12.03, 17:52
                                            Jednak wysłałam mu te życzenia na święta. Celowo bardzo ciepłe i serdeczne. Może
                                            jak je przeczyta, to sobie uświadomi, że napisał mi taki banał.

                                            Mocca, cały czas czekam na Twój e-mail.

                                            Przy okazji życzę ciepłych i wesołych Świąt, wielu prezentów, pyszności na
                                            stole, dużo pogody ducha i wewnętrznego spokoju, a w Nowym Roku realizacji
                                            zamierzeń, trafnych wyborów, drogowskazów na zakrętach i tylko odwzajemnionych
                                            uczuć. Wam i sobie. Z całego serca :).
                                            • mocca2003 Re: Jednak... 23.12.03, 18:33
                                              Kamelko juz ci wysłałam !!!!!!!! zrobiłabym to wcześniej , ale ktoś ostanio
                                              skutecznie "kradnie" mi mój czas :)całuski
                                          • aariel Re: ..... 24.12.03, 00:43
                                            Ja wcale nie chcialam sugerowac, ze on moze kogos ma. Tylko opisywalam moja
                                            historie, i to jaka ja bylam slepa i latwowierna itd...
                                • chiara76 moja opinia... 23.12.03, 15:46
                                  Ja nie mocca, ale czy też mogę się wtrącić?
                                  Biedactwo, strasznie mi przykro, tym bardziej, że uważałam, że powinnaś iść za
                                  marzeniami. Kurde, ale ci faceci są.
                                  Nie napiszę Ci zapomnij, bo sama miałam kiedyś bardzo przykre życiowe
                                  doświadczenie i wiem, że z chwili na chwilę zapomnieć się nie da.
                                  Wiem tylko jedno, wszystko minie, nawet te najgorsze myśli i uczucia teraz, nie
                                  mogę tylko obiecać, że szybko, ale życzę Ci tego, naprawdę...Staraj się cieszyć
                                  Świętami z ukochanymi , rodzinką i przyjaciółmi, oni będą przy Tobie zawsze.
                                  Ściskam.
                                  • aariel Karolku przeczytaj tu... 24.12.03, 00:41
                                    ..to co napisala Chiara. Tez pisze o tym, zeby nie mowic komus zeby zapomnial.


                                    chiara76 napisała:


                                    > Nie napiszę Ci zapomnij, bo sama miałam kiedyś bardzo przykre życiowe
                                    > doświadczenie i wiem, że z chwili na chwilę zapomnieć się nie da.
                                    • chiara76 Aariel? 24.12.03, 00:43
                                      Hej Aariel a co Ty o tej porze na necie robisz?
                                      Bo ja upiekłam Mężusiowi placka , właśnie skończyliśmy pakować prezenty
                                      i ...wybieram się wreszcie spać!
                                      • aariel Re: Aariel? 24.12.03, 00:45
                                        chiara76 napisała:

                                        > Hej Aariel a co Ty o tej porze na necie robisz?
                                        > Bo ja upiekłam Mężusiowi placka , właśnie skończyliśmy pakować prezenty
                                        > i ...wybieram się wreszcie spać!

                                        Nooo, nie wytrzymalam i musialam tu doWas zajrzec. Jakos mi sie spac nie chce.
                                        Tzn juz zaczelo chciec ;)
                                        PS Tez pakowalam prezenty (ale jeszcze nie wszystkie mam)
                                    • wakarpl Re: Karolku przeczytaj tu... 24.12.03, 00:44
                                      Zrozumialem i sam nie mogelm pamietac, Moja Kamilka zawsze bedzie miala kilka
                                      procent mojego serca, a wtedy dobre 15 miesiecy chorowalem:)
                        • _waterfall_ Re: faceci... 20.12.03, 16:10
                          Kochana!napisz zyczenia swiateczne:)i jak to moja mama mowi odstaw"na polke" a
                          samo sie wyklaruje-zobaczymy...ale nie ma nic na sile i pamietaj,ze im bardziej
                          nam na czyms lub kims zalezy to tym trudniej to do nas przychodzi...zwlaszcza
                          jesli chodzi o milosc...
              • mocca2003 Kamelko!!!!!!!!! pisz! 18.12.03, 12:38
                Wiecie co przemyślałam sprawę i stwierdziłam ,że jednak powinnaś napisać !!!Za
                szybko i zbyt logicznie ci odpisałam :)A przeciez sama w życiu nie kieruję sie
                rozumem :)
                pisz wkoncu kto nie ryzykuje ten nigdy nic nie osiąga a w życiu najbardziej
                sie potem , żałuje rzeczy które sie nie zrobiło , bo zabrakło odwagi !!!!!!!!!
                Duża buźka życzę dużo duzo szczęscia!!!!!!!!! Powodzenia trzymaj się niech moc
                będzie z Tobą ...
                • wakarpl Re: Kamelko!!!!!!!!! pisz! 18.12.03, 12:44
                  Moj znajomy Lotysz powiedzial mi ostatnio: "Kto nie ryzykuje ten nie pije
                  szampana", to chyba jakies rosyjskie powiedzenie. Dlatego zaryzykuj i napijcie
                  sie potem razem
                  • _waterfall_ Re: Kamelko!!!!!!!!! pisz! 18.12.03, 14:20
                    jezuskuuuuuuu ale piekne powiedzenie!cudowne :)))))wakarpl:)az mi sie jakos
                    milo zrobilo:)i jakos od razu pomyslalam o mojej sytuacji!a co do
                    pyatania...mozna zasugerowac cos delkatnie...dyskretnie ale tylko tak!i tylko
                    czekac:)))))))
                    • wakarpl jak tam? 23.12.03, 12:22
                      I jak tam Kamelko???
                      Humorek sie poprawil??
                      Rany jakie to zycie jest skomplikowane, ale ja wierze, ze wszystko sie wyjasni.
                      Wiesz, jak sie kiedys wszysycy spotkamy to zaloz ten zakiecik i zapeniam Cie,
                      ze jesli bedzi mi sie podobal, to sie o tym dowiesz ( a na pewno bedzie mi sie
                      podobal), zreszta po mnie wszytsko widac.
                      Musisz miec oczy szeroko otwarte, predzej czy pozniej trafisz na swojego
                      rycerza z bajki, tylko daj innym szanse, nie mozesz stale sie koncentrowac na
                      tym jednym.
                      Jeszcze jedno!
                      Jestesmy skomlikowani ale troche jednak do siebie podobni. Byc moze facet nie
                      czuje zagrozenia, wie, ze na niego czekasz i jest na tej lepszej pozycji. Umow
                      sie z kims innym, jak poczuje, ze moze Cie stracic, szybko przyjdzie i bedzie
                      walczy, tak mysle...
                      I zobaczysz Kamelko, ze znowu bede dobrym prorokiem i predzej czy pozniej
                      bedziesz szczesliwa i bardzo zadowolona, trzeba zwyczajnie "dac czasowi czas"!
    • aariel Jak tam Kamelia? 29.12.03, 12:50
      Jak Swieta i samopoczucie?
      • kamelia27 Re: Jak tam Kamelia? 30.12.03, 13:18
        Cieszę się, że święta się skończyły, chociaż przede mną jeszcze samotny
        sylwester. Wiem, że muszę się czymś zająć, żeby nie myśleć, ale mi to nie
        wychodzi. I wiem, że to dlatego, że ja nie chcę zapomnieć. Cały czas mam
        nadzieję, że jeszcze wszystko będzie jak dawniej. Teraz jest tak, że różne
        sytuacje, drobiazgi, przedmioty mi o nim przypominają. Chwilami udaje mi się
        skupić na czymś innym. Ale już za moment wszystko wraca, i myślę sobie, że za
        cokolwiek bym się nie wzięła, to robię to bez zainteresowania, tylko po to, żeby
        o nim nie myśleć. I w efekcie nic mi nie wychodzi ani z zapominania, ani z
        robienia czegokolwiek innego. To jest błędnie koło. Nic mnie nie cieszy,
        wszystko jest szare i bezsensowne. W nadchodzącym roku czeka mnie dużo pracy.
        Postaram się w nią jak najbardziej zaangażować. Tyle że to też będzie ucieczka i
        oszukiwanie samej siebie, że jest dobrze, i że niby praca spełnie wszystkie moje
        potrzeby. Ja już nie potrafię i nie chcę dalej brnąć w taką iluzję. Tylko co mam
        zrobić innego?
        • wakarpl Re: Jak tam Kamelia? 04.01.04, 17:53
          Powiem krotko!
          Nie szukaj - sama (milosc) sie znajdzie!
          Znam to z zycia:) Uszy do gory!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka