boo-boo
12.06.09, 22:24
Zawsze podejrzewałam,że z głową to ona coś nie "teges" ma- zresztą nie tylko
ja. Koleżanka z pracy- czasami ma takie odchyły,że zabić bym ją mogła- też nie
tylko ja zresztą. No więc siedzimy wczoraj na przerwie w pracy przy stole w
kilka osób- między mną, a nią siedzi mój Łosiek, ta otwiera jednego z
brukowców The Sun, na drugiej stronie jak zwykle panna w samych stringach, a
ona co? Do mojego Łośka prosto z mostu pytanie "podobają ci się jej cycki"?- a
ja siedzę z boku. Noż koorwa ręce mi opadły do podłogi. Z reguły w stosunku do
osób dobrze zaznajomionych ( a ona do takich należy) we chwili wkoorwienia
podchodzę ze spokojem. Tym razem nie wytrzymałam i ją zjebałam- "no zajebiście
koorwa,że zadajesz takie pytanie mojemu facetowi z którym nie jestem od
wczoraj,że możesz o tym nie pamiętać i to zwłaszcza w mojej obecności- nic
tylko pogratulować taktowności.Bardzo mi koorwa miło z tego powodu". Taką jej
wiązankę zapodałam- fakt bez krzyku i podniesienia głosu- ale jednak. Po czym
wstałam i wyszłam po kilku minutach z inną znajomą która też stwierdziła,że ją
chyba pojebało.
Zastanawiam się czy moja reakcja była normalna....
Co innego jak chłopy idą sobie gdzieś razem i we własnej grupie takie
komentarze robią- ok mogę zrozumieć- w końcu "boys will be boys", no ale nie
żeby mi znajoma z takim hasłami wyskakiwała do niego i to w mojej obecności....
Po przerwie przyszła mnie przeprosić to jej tylko powiedziałam,żeby mózgu
zaczęła używać częściej niż to robi bo trafi kiedyś kosa na kamień i jakby ona
się czuła gdybym ja zadała takie pytanie jej dziewczynie (bo ona jest
lesbijką) w jej obecności.